Dodaj do ulubionych

Sonda: prowadzenie domu czy wojsko?

21.01.07, 17:18
Na Forum Feminizm rozmawialiśmy sobie o tym, kto ma lepiej: gospodyni domowa
czy żołnierz zawodowy :)

Ta rozmowa mnie zainspirowała do małej sondy, którą i tu zamieszczę :)

Wyobraźcie sobie (kompletnie sztuczną, rzecz jasna) sytuację: macie do wyboru
dwie możliwości zawodowe. Albo wstępujecie do wojska, albo zostajecie w ogóle
w domu i sprzątacie, gotujecie, wychowujecie dzieci itd. Którą możliwość z
tych dwóch byście wybrali? Wolelibyście prowadzić dom, czy służyć w wojsku?

Takie pytanie z ciekawości :)
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 21.01.07, 17:51
      Za mało danych.

      Jako istota introwertyczna i lubiąca samotność raczej w domu, nie zniosłabym, że
      jakiś dupek mi rozkazuje, ale tylko będąc żoną milionera, ubezpieczoną na
      wypadek rozwodu , i mając kupę czasu na kupno miłych markowych obiektów. ;-)
      • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 21.01.07, 18:03
        A jakbys nie była żoną milionera, to co wtedy? ;)
        • kochanica-francuza Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 21.01.07, 23:17
          stephen_s napisał:

          > A jakbys nie była żoną milionera, to co wtedy? ;)
          >
          Utrudniasz. ;-) Prezes banku też może być. ;-)
    • kora3 na pewno slużyć w wojsku :) 21.01.07, 18:07
      lubie wojskowych.. w każdym razie bardziej niz gotowanie ;-)
    • maika7 prowadzenie domu 21.01.07, 18:25
      W domu mam nadzieję na większą autonomię i więcej czasu wolnego. W domu i tak
      bym bardziej robiła to, co bym chciała, a w wojsku, to co mi każą, a ja bardzo
      nie lubię jak coś mi ktoś każe.
      Stanowczo - dom.
      Tym bardziej, ze mam uraz po opowieściach znajomych o absurdach w wojsku.

      I po szkoleniu wojskowym na uczelni - nie, nie, nie - tylko nie do wojska.

      M.
      • kora3 Re: prowadzenie domu 21.01.07, 18:41
        maika7 napisała:

        > W domu mam nadzieję na większą autonomię i więcej czasu wolnego. W domu i tak
        > bym bardziej robiła to, co bym chciała, a w wojsku, to co mi każą, a ja bardzo
        > nie lubię jak coś mi ktoś każe.

        no to fucktycznie :) minusik :(
        Ale w domu też ttrzeba robic rzeczy na które się nie ma ochoty:)
        Poza tym w wojsku istnieje opcja awnsu na takiego co wydaje rozkazy :) co prawda
        mnie sie to nie uśmiechałoby, ale mozliwosc jest ....:)

        > Stanowczo - dom.
        > Tym bardziej, ze mam uraz po opowieściach znajomych o absurdach w wojsku.

        No też prawda, ale absurdy w domu tez się zdarzają ...

        Na marginesie i nieco OT :) przypomniala mi się jedna sprawa Maiko.

        otóz jedna znajoma zwierzała sie kolezance . - Wiesz , poznałam fantastycznego
        faceta, chyba cos z tego bedzie (dodam, ze baba ma obsesje na punkcie "wydania
        sie' za mą :). ponieważ rzecz działa sie u fryzjera druga zagadneła . - Aaaaa i
        stąd zmiana fryzury? - o tak i koloru włosów! Wiesz .. on móiwi,z e niedobrze
        mi w tym kolorze i z ta fryzurą (akurat kolor i fryz miała panna calkiem ok) :)
        - i dlatego zmieniasz ? - zdumiała sie tamta ...- tak :) i musze też trochę
        garderobe zmienic . wiesz on nie lubi kobiet ubierajacych sie na sportowo. -
        agha .. no tak ...- Denerwuje go też, ze popalam, ale rzucę ...
        wspanaie zapowiadający sie zwiazek , nie ?????:)
        • maika7 Re: prowadzenie domu 21.01.07, 18:50
          > no to fucktycznie :) minusik :(
          > Ale w domu też ttrzeba robic rzeczy na które się nie ma ochoty:)

          Jak wszędzie, ale w domu ze znanych mi miejsc jest ich najmniej. Pisze o
          "normalnym domu" - może dlatego, ze moj realny dom jest moim azylem :-)))

          > Poza tym w wojsku istnieje opcja awnsu na takiego co wydaje rozkazy :) co prawda
          > mnie sie to nie uśmiechałoby, ale mozliwosc jest ....:)

          eee... ten... tego... rozkazywac tez nie uwielbiam :-)))

          > No też prawda, ale absurdy w domu tez się zdarzają ...

          Ale w domu (mniejsza społecznośc i inne zasady) jest większe prawdopodobieństwo
          ich likwidowania :-))

          > Na marginesie i nieco OT :) przypomniala mi się jedna sprawa Maiko.
          >
          > otóz jedna znajoma zwierzała sie kolezance . - Wiesz , poznałam fantastycznego
          > faceta, chyba cos z tego bedzie (dodam, ze baba ma obsesje na punkcie "wydania
          > sie' za mą :). ponieważ rzecz działa sie u fryzjera druga zagadneła . - Aaaaa
          > i
          > stąd zmiana fryzury? - o tak i koloru włosów! Wiesz .. on móiwi,z e niedobrze
          > mi w tym kolorze i z ta fryzurą (akurat kolor i fryz miała panna calkiem ok) :)
          > - i dlatego zmieniasz ? - zdumiała sie tamta ...- tak :) i musze też trochę
          > garderobe zmienic . wiesz on nie lubi kobiet ubierajacych sie na sportowo. -
          > agha .. no tak ...- Denerwuje go też, ze popalam, ale rzucę ...
          > wspanaie zapowiadający sie zwiazek , nie ?????:)

          :-))) a wiesz, że chyba nie ma reguły? Moze ona lubi byc "podwładną"?? I partner
          kreujacy jej zycie to jej marzenie?
          Ja bym wiała póki czas :-)))

          M.
          • kora3 Re: prowadzenie domu 21.01.07, 22:29
            maika7 napisała:


            >
            > :-))) a wiesz, że chyba nie ma reguły? Moze ona lubi byc "podwładną"?? I partne
            > r
            > kreujacy jej zycie to jej marzenie?
            > Ja bym wiała póki czas :-)))
            >
            ja tez .. dzięki za faceta, dla którefgo wzgledow mam calkiem przestac być soba
            ... brrrr
            • isma Re: prowadzenie domu 22.01.07, 13:44
              kora3 napisała:

              > >dzięki za faceta, dla którefgo wzgledow mam calkiem przestac być soba
              > ... brrrr
              >
              Nooooo, jesli "bycie soba" sprowadza sie do fryzur i stylu ciuchow, to istotnie
              klopot ;-))).
              • maika7 Re: prowadzenie domu 22.01.07, 13:54
                > Nooooo, jesli "bycie soba" sprowadza sie do fryzur i stylu ciuchow, to istotnie
                > klopot ;-))).

                No nie sporowadza sie, ale skoro pan zmieniac chce moj "image" zewnetrzny, to
                najprawdopodobniej zaingeruje tez w "image" wewnętrzny :-)
                Poza tym moje "ja" zewnętrzne jak najbardziej koresponduje z wewnetrznym i i
                jakby mnie usiłowano wbić w kostium i butki na obcasie, to na pewno nie byłabym
                ja. Albo akceptacja mnie z wnętrzem i zewnetrzem jakie jest, albo "panu
                dziekujemy". W zamian oferuję to samo :-))

                M
                • isma Re: prowadzenie domu 22.01.07, 14:23
                  Niekoniecznie. Ja np. ide na duuuuuuuze kompromisy jesli idzie o oczekiwanie
                  mego meza, iz wychodzac gdzies wspolnie (w pojedynke zasada nie obowiazuje)
                  trzymamy sie zasady, ze tylko jedno z nas ma na sobie spodnie ;-))), a w zamian
                  oczekuje, ze nie bedzie nam w tym wyjsciu towarzyszyla para rozdeptanych
                  ukochanych zamszakow slubnego.

                  A image wewnetrzny, no, to chyba wlasnie ze wzgldu na image wewnetrzny sie
                  rozsadny wybor partnera dokonuje, wiec po co tu chcec cos istotnego zmieniac?
                  • maika7 Re: prowadzenie domu 22.01.07, 14:59
                    > Niekoniecznie. Ja np. ide na duuuuuuuze kompromisy jesli idzie o oczekiwanie
                    > mego meza, iz wychodzac gdzies wspolnie (w pojedynke zasada nie obowiazuje)
                    > trzymamy sie zasady, ze tylko jedno z nas ma na sobie spodnie ;-))), a w zamian
                    > oczekuje, ze nie bedzie nam w tym wyjsciu towarzyszyla para rozdeptanych
                    > ukochanych zamszakow slubnego.

                    A bo to indywidualne :-) Zazwyczaj w ubiór wzajemnie nie ingerujemy :-)) Z
                    lenistwa być może :-)) Ukochane zamszaki f_g sa jak najbardziej wyjsciowymi,
                    jesli tylko f_g tak uważa. Nie pamiętam rozmów o strojach :-)) Chyba, że czasem
                    ktoreś z nas czy cos tam do czegos pasuje. Rzadko to, bo odpowiedź pada
                    zazwyczaj nieodmniennie ta sama - "jak sie w tym dobrzez czujesz, to pasuje" :-))

                    > A image wewnetrzny, no, to chyba wlasnie ze wzgldu na image wewnetrzny sie
                    > rozsadny wybor partnera dokonuje, wiec po co tu chcec cos istotnego zmieniac?

                    To zalezy - czasem wybieramy nasze wyobrażenie o danym człowieku ;-)) Poza tym z
                    wiekiem ten wewnetrzny (zewnetrzny jak najbardziej też) image sie zmienia, więc
                    wstępna cecha "nieingerancjyjności" przy mojej potrzebie niezaleznosći pewnej
                    jest u mnie bardzo 'w cenie" :-))
                    Mam tez wątpliwosci co do rozsadności wyboru... Niby jest, ale jaki to rozsądek,
                    jak człowiek zakochany?? ;-))

                    M.
                    • isma Re: prowadzenie domu 22.01.07, 15:12
                      Wlasnie, indywidualne. Dlatego nie rozumiem kategorycznosci stwierdzenia, ze
                      zle to wrozy cudzemu zwiazkowi, gdy jedno ma oczekiwania wobec fryzury lub
                      stroju drugiego. No chyba, ze przyjac owa fryzure i stroj za jedyne kryterium,
                      o czym swiadczylaby wygloszona w tym kontekscie przez Kore fraza o "calkowitej"
                      rezygnacji z siebie ;-))).

                      My tez nie prowadzimy rozmow o strojach - temu wlasnie sluzylo ustalenie
                      symbolicznego minimum minimorum pt. zamszaki i spodnica, by do sprawy wiecej
                      nie powracac. Ale bo tez my generalnie nie zwracamy szczegolnej uwagi na
                      stroj ;-))). Poniewaz zalozylismy nieingerencyjnosc wewnetrzna, to, niestety,
                      zbyt duuuuzo energii zuzywamy na tolerancje cudzej odmiennosci, zeby ja jescze
                      na inne kwestie moc wydatkowac ;-))).

                      Maiko, czlowiek byl zakochany, fakt, ale tez czlowiek nie za kazdego, w kim byl
                      zakochany (na szczescie!!!) za maz wychodzil. Czlowiek wyszedl za maz, jak
                      stwierdzil, ze mu cudzy image wewnetrzny spasowal ;-))).
                      • maika7 Re: prowadzenie domu 22.01.07, 15:29
                        A bośmy sie z Korą wcześniej chyba zgodziły, że może jak dzieczynie taka
                        ingerencyjnośc w uczesanie i inne takie zewnetrzności odpowiada - to prosze
                        bardzo - błogosławiństwo :-) Obie chyba mamy ten sam odruch obronny na
                        ingerencje w obraz zewnętrzny - ja bym wiała gdzie pieprz rośnie od takiego pana
                        i ze związku nic by nie było. Nawet by sie nie zaczął pewnie :-)))
                        I jeśli sie godzę na zmiane wizerunku tylko po to żeby zadowolić partnera wbrew
                        sobie, to dla mnie jest to rezygnacja. Co innego, jeśli pod wpływem partnera
                        chcę sama dokonac zmian i jestem z nich zadowolona, bo odkrywam soje nieznane
                        mi, acz moje oblicze :-))

                        Ale mi kilka wewnętrznych image'ow pasowało a za jeden sie wydałam.. A
                        poprzednie wydawały mi sie nader rozsądnym wyborem w czasie gdy tego wyboru
                        dokonywałam ;-))))
                        • isma Re: prowadzenie domu 22.01.07, 16:01
                          maika7 napisała:

                          > A)
                          > I jeśli sie godzę na zmiane wizerunku tylko po to żeby zadowolić partnera
                          wbrew
                          > sobie, to dla mnie jest to rezygnacja.

                          A no widzisz. Dla mnie moj wizerunek nie ma wiekszego znaczenia, moge
                          rezygnowac bez uszczerbku na duchu. No, oczywiscie nie zakladam tu ekstremum
                          pt. lateksowe portki lub biale kozaczki - ale mniemam, ze amatorzy tego
                          kobiecego arche-typu w ogole nie byliby moja skromna osoba zainteresowani ;-)))

                          > Ale mi kilka wewnętrznych image'ow pasowało a za jeden sie wydałam.. A
                          > poprzednie wydawały mi sie nader rozsądnym wyborem w czasie gdy tego wyboru
                          > dokonywałam ;-))))

                          A, to mnie tez, i faktycznie byl klopot. Do momentu, w ktorym skorygowalam
                          kryterium. Dlugo mi sie wydawalo, ze nalezy szukac osoby mozliwie najbardziej
                          podobnej w swym wewnetrznym image do mnie samej. Odkrycie, iz tak czy owak maz
                          z istoty rzeczy zawsze bedzie osoba radykalnie, krancowo odmienna ode mnie
                          samej, a zatem nalezy, miast szukac drugiej polowki jablka, dojrzec do
                          akceptacji tej rzeczywistosci - pozwolilo mi z calym rozsadkiem wydac sie za
                          kogos, z kim wiele podobienstwa stwierdzic nie moge ;-))). Poczawszy - skoro o
                          zewnetrznosci, acz niemozliwej do skorygowania, mowa - od
                          czterdziestocentymetrowej roznicy wzrostu ;-))).
                          • maika7 Re: prowadzenie domu 22.01.07, 16:13
                            > A no widzisz. Dla mnie moj wizerunek nie ma wiekszego znaczenia, moge
                            > rezygnowac bez uszczerbku na duchu. No, oczywiscie nie zakladam tu ekstremum
                            > pt. lateksowe portki lub biale kozaczki - ale mniemam, ze amatorzy tego
                            > kobiecego arche-typu w ogole nie byliby moja skromna osoba zainteresowani ;-)))

                            :-)) Dla mnie mój zewnetrzny wizerunek ma kluczowe znaczenie, bo ja sie
                            przyzwyczajam do dwóch par spodni, które mogę nosic "do zdarcia", do kilku
                            innych ciuchów, których nie zamienię na inny styl, bo czuje sie bardzo
                            dyskomfortowo. Akceptacja mnie "zgrzebnej" jest podstawą - bo inna nie bedę i
                            koniec :-)) Włosy też musze móc przeczesać ręką i nie uważać na ew. tusz na
                            rzęsach. "Reprezentacyjną" babeczka to ja nie jestem :-)))

                            > A, to mnie tez, i faktycznie byl klopot. Do momentu, w ktorym skorygowalam
                            > kryterium. Dlugo mi sie wydawalo, ze nalezy szukac osoby mozliwie najbardziej
                            > podobnej w swym wewnetrznym image do mnie samej.

                            Ja nie miałam chyba jakiegoś kryterium zakochiwałam sie w tych, z którymi czułam
                            bliskośc i "porozumienie dusz". I tak mi pozostało do konca.


                            > Odkrycie, iz tak czy owak maz
                            > z istoty rzeczy zawsze bedzie osoba radykalnie, krancowo odmienna ode mnie
                            > samej, a zatem nalezy, miast szukac drugiej polowki jablka, dojrzec do
                            > akceptacji tej rzeczywistosci - pozwolilo mi z calym rozsadkiem wydac sie za
                            > kogos, z kim wiele podobienstwa stwierdzic nie moge ;-))). Poczawszy - skoro o
                            > zewnetrznosci, acz niemozliwej do skorygowania, mowa - od
                            > czterdziestocentymetrowej roznicy wzrostu ;-))).

                            He, he, to u nas jest dokładnie inaczej - ten sam rocznik, podobny wzrost, te
                            same studia, to samo miejsce urodzenia, ten sam zawód, to samo miejsce pracy,
                            podobieństw mnóstwo. Róznic też. Druga połówka jabłka? w pewnym sensie - bo
                            uzupełnia moje cechy bardzo harmonijnie :-)))
                  • kora3 Re: prowadzenie domu 23.01.07, 13:51
                    isma napisała:

                    > Niekoniecznie. Ja np. ide na duuuuuuuze kompromisy jesli idzie o oczekiwanie
                    > mego meza, iz wychodzac gdzies wspolnie (w pojedynke zasada nie obowiazuje)
                    > trzymamy sie zasady, ze tylko jedno z nas ma na sobie spodnie ;-))), a w
                    zamian
                    >
                    > oczekuje, ze nie bedzie nam w tym wyjsciu towarzyszyla para rozdeptanych
                    > ukochanych zamszakow slubnego.

                    ale ismo .. mozesz postępować w swoim życviu jak chcesz ...
                    kompromisy to jedno, a narzucanie to drugie to chyba dosc jasne ...
                    ciekawe, zcy przefarbowałayś własy dla meża, zaczeła słuchac innej muzyki, jesc
                    i ogladać co innego, czytac co innego, ubierac sie całkiem inaczej itede.
                    moze - tak .. tylko pytanie ile w tym kims zmienionym byłoby z Ismy:)

                    >
                    > A image wewnetrzny, no, to chyba wlasnie ze wzgldu na image wewnetrzny sie
                    > rozsadny wybor partnera dokonuje, wiec po co tu chcec cos istotnego zmieniac?
                    >
                    Ależ tak .. wiec włąsnie dlatego napisałam, ze podobnie jak Maika dałabym noge
                    od takiego dfaceta, poniewaz rokuje beznadziejnie :)
                    • isma Re: prowadzenie domu 23.01.07, 14:01
                      Ale skad wiesz, ze ta dziewczyna u fryzjera nie szla na kompromis? Skad wiesz,
                      ze ktos jej cos, prosba czy grozba, narzucal?

                      PS. Wlosy, dla meza, to ja swego czasu przestalam farbowac ;-))). Co zas do
                      muzyki, filmow i ksiazek, stwierdzam, ze znacznie sie nam obojgu, wskutek
                      koegzystencji z osoba o odmiennych gustach, poszerzyly horyzonty. Same korzysci
                      w takiej sytuacji widze ;-))).
                      • kora3 Re: prowadzenie domu 23.01.07, 21:28
                        isma napisała:

                        > Ale skad wiesz, ze ta dziewczyna u fryzjera nie szla na kompromis? Skad wiesz,
                        > ze ktos jej cos, prosba czy grozba, narzucal?

                        ismo .. tak wynikało z tegho co mówiła kumpelce :)
                        Wybacz, ale jeśli spotykam sie z kims drugi raz na kawie, a ten ktos ma mi do
                        powiedzenia jedynie "komplementy" w postaci słow "To mi sie nie podoba u Ciebie,
                        tamto mi się nie podoba, zmień to, zmień tamto - to przynajmniej j uwazałabym,
                        ze to nie jest zaproszenie do kompromisu , tylko narzucanie.

                        A pomysl co byłoby jakby ta dziewczyna poznala tymczasem innego faceta jeszcze z
                        takim samym "kompromisowym" odpalem i co? jeden bedzie lubił blondynki, a drugi
                        brunetki to pół głowy jasne, a pół czarne, czy moze pasemka ?:)

                        wiesz ismo - pomiędzy kompromisem, przychylenierm sie do zcyjeś sugestii, czy
                        prośby, a zatracaniem własnej osoboswosci (która tak, tak przejawia sie wg mnie
                        takze w tylu, sposobie ubierania , wygladzie) by zadowolić innych jest róznica.
                        Tak uwazam :)

                        >
                        > PS. Wlosy, dla meza, to ja swego czasu przestalam farbowac ;-))).

                        Hmmm jeśli dobrze sie z tym czułas to ok ...

                        ja mam inny charakter po prostu ...
                        przyznam, ze o ile mój eks maż coś mi tam usiłował sie wtrącać do ubrań (że nie
                        sa "pzryzwoite" - niektóre), co znajac jego poglady, a także faktt iż był o mnie
                        zazdrosny jestem w stanie pojąć :) To nie barzdo jakos wyobrazam sobie, by komus
                        naprawdę mogóo zalezec na moim kolorze wlosów na tyle, bym musiała dla kogoś
                        przestać je, zcy zaczać farbowac ...
                        Moze i przychyliłabym sie do takiej sugestii, ale na pewno tylko wówczas, gdybym
                        była przekonana, ze to dobry dla mnie pomysł .. Tak było z zapuszczaniem włosów
                        , kiedyś :)
                        Ktoś mi zasygerował, ze są gęste, zadbane i fajnie wyglądałyby dłuższe ..
                        spróbowałam i rzeczywiscie, ale co do koloru i kształtu fryzu to jednak radziłam
                        sie stylisty :)

                        Co zas do
                        > muzyki, filmow i ksiazek, stwierdzam, ze znacznie sie nam obojgu, wskutek
                        > koegzystencji z osoba o odmiennych gustach, poszerzyly horyzonty. Same korzysci
                        >
                        > w takiej sytuacji widze ;-))).
                        >
                        Owszem, ja też - gdy obydwie osoby sa wzajemnie zainteresowane swoimi
                        zainteresowaniami .. Ty jego wyciagasz na strzelnice, a on Ciebie na romantyczny
                        filmik, on Ciebie na mecz kosza, Ty jego do opery ... jeśli dla partnera
                        porzucasz całkiem swoje pasje i zaintersowania i bywa przyjaciół i intertesujesz
                        \się tylko tym, co on chce wymysli i zechce robic to efekt bedzie marny ...
                • kora3 dokładnie. :) nt 23.01.07, 13:47
                  maika7 napisała:

                  > > Nooooo, jesli "bycie soba" sprowadza sie do fryzur i stylu ciuchow, to is
                  > totnie
                  > > klopot ;-))).
                  >
                  > No nie sporowadza sie, ale skoro pan zmieniac chce moj "image" zewnetrzny, to
                  > najprawdopodobniej zaingeruje tez w "image" wewnętrzny :-)
                  > Poza tym moje "ja" zewnętrzne jak najbardziej koresponduje z wewnetrznym i i
                  > jakby mnie usiłowano wbić w kostium i butki na obcasie, to na pewno nie
                  byłabym
                  > ja. Albo akceptacja mnie z wnętrzem i zewnetrzem jakie jest, albo "panu
                  > dziekujemy". W zamian oferuję to samo :-))
                  >
                  > M
              • kora3 Re: prowadzenie domu 23.01.07, 13:46
                isma napisała:

                > kora3 napisała:
                >
                > > >dzięki za faceta, dla którefgo wzgledow mam calkiem przestac być sob
                > a
                > > ... brrrr
                > >
                > Nooooo, jesli "bycie soba" sprowadza sie do fryzur i stylu ciuchow, to
                istotnie
                >
                > klopot ;-))).
                >


                ismo,. a uwazasz,z e gusta człowieka w tym względzie nie są czescią jego
                indywidualnosci>??

                chciałabys być z człowiekiem, który WSZYSTKO w twoim wyglądzie, zachowaniu,
                pogladach chciał zmienic ??:) naprawdę ??
                • isma Re: prowadzenie domu 23.01.07, 13:58
                  A, tu popelniasz naduzycie. W swoim poscie nic nie pisalas ani o zachowaniu ani
                  o pogladach. Pisalas, przypominam, o fryzurze i ciuchach.
                  Nic na to nie poradze, ze dla mnie fryzura i ciuchy sa rzecza dosc nieistotna -
                  i smiem mniemac, ze dla wielu osob sa takowymi rowniez, a wiec moga one bez
                  szwanku z tego czy innego przyzwyczajenia w tej sferze zrezygnowac ;-))).

                  Ubieralam sie i w czarne flanelowe spodnice do kostek, i w kuse kostiumiki. Nie
                  uwazam, zebym w ktorymkolwiek stroju przestawala byc soba - to tylko
                  opakowanie ;-))).
                  • kora3 Re: prowadzenie domu 23.01.07, 21:38
                    isma napisała:

                    > A, tu popelniasz naduzycie. W swoim poscie nic nie pisalas ani o zachowaniu ani
                    >
                    > o pogladach. Pisalas, przypominam, o fryzurze i ciuchach.
                    > Nic na to nie poradze, ze dla mnie fryzura i ciuchy sa rzecza dosc nieistotna -
                    >
                    > i smiem mniemac, ze dla wielu osob sa takowymi rowniez, a wiec moga one bez
                    > szwanku z tego czy innego przyzwyczajenia w tej sferze zrezygnowac ;-))).

                    A teraz ty popełniasz naduzycie ismeczko :) Moze sa to sprawy dla wielu
                    nieistotne, ale sa i dla wielu istotne i to wcale nie w wymiarze o jakim jak
                    sadze myslisz..:)
                    Tu wcale nie chodzi o puste lale, dla których nieudana fryzura to powód do
                    spazmów i koneic świata, bo zdaje sie o takowych myślisz :) pogardliwie zresztą ..
                    Fryzura, styl ubierania, nawet kolorystyka tegoz ubierania - wiele o nas mówią i
                    moga dodać nam, albo odjac lat, wdzięku i urody, ale przede wszystkim płyna z
                    naszego wnętrza .. tak tak, nie smiej się .. . Nasz wyglad określa także nasza
                    osoboswosc w pewnym stopniu...

                    Przypuszcam, ze jest wiele osób, które noszą sie na luzie np. i niby owa fryzura
                    i strój sa dla nich nieistotne w takim wymarze, o jakim wyfdaje mi się, ze lekko
                    pogradliwie mówisz, ale takie własnie podejscie do sprawy to ich styl. Dobrze
                    sie zcują własnie tak, tak są soba i nie sadze, by były zachwycone, gdyby ktoś
                    np. partner próbował je wtłoczyć w garsoneczke, szpilki, makijaż itepe.

                    >
                    > Ubieralam sie i w czarne flanelowe spodnice do kostek, i w kuse kostiumiki. Nie
                    >
                    > uwazam, zebym w ktorymkolwiek stroju przestawala byc soba - to tylko
                    > opakowanie ;-))).

                    Ismo ... widać tak masz, że w kżdej chwili i we wszystkim czujesz sie komfortowo
                    .. Zrozum, ze inni mogą widzeć rzecz inaczej :)
                    • isma Re: prowadzenie domu 24.01.07, 09:39
                      kora3 napisała:

                      > > .. Zrozum, ze inni mogą widzeć rzecz inaczej :)

                      O, wlasnie o to mi szlo, dziekuje.
                      Czyli, nie warto uszczesliwiac na sile pani u fryzjera, oraz komentowac jej
                      doomniemanego nieszczescia, bo ona nie musi miec tak jak my ;-))).
                      • kora3 Re: prowadzenie domu 24.01.07, 10:11
                        isma napisała:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > > > .. Zrozum, ze inni mogą widzeć rzecz inaczej :)
                        >
                        > O, wlasnie o to mi szlo, dziekuje.
                        > Czyli, nie warto uszczesliwiac na sile pani u fryzjera, oraz komentowac jej
                        > doomniemanego nieszczescia, bo ona nie musi miec tak jak my ;-))).
                        >
                        owszem .. tyle tylko, że po puierwsze ja dosc długo znam te dame, a po wtóre
                        to chyba ja i maika pisałaysmy,z e MY brałybyśmy nogi za pas :)
      • maria421 Re: prowadzenie domu 21.01.07, 18:44
        To pytanie jest skierowane chyba tylko do mezczyzn, jako ze kobiety w wojsku nie
        sluza.

        Co bym wybrala? No o czywiscie ze DOM, moj dom ktorym ja dowodze.
        • stephen_s Re: prowadzenie domu 21.01.07, 18:45
          > To pytanie jest skierowane chyba tylko do mezczyzn, jako ze kobiety w wojsku ni
          > e sluza.

          Jak to nie????????
          • kora3 Re: prowadzenie domu 21.01.07, 18:48
            służą, służa .. ostatnio podczas uroczystyosci widzialam taka laseczke z Żw
            chyba porucznik Gaska (imienia nie pomne) miodzio laska :)

            Kobiety słuza tez np. w SG
            • stephen_s Re: prowadzenie domu 21.01.07, 18:54
              Oczywiście, że służą... Sam spotkałem parę :)

              A oto dowód fotograficzny :)

              www.wso.wroc.pl/Aktualnosci/Archiwum/2006/promocja_SO_2006/P16.jpg
              • kora3 przesłac Ci wiecej n a priw ?:) 21.01.07, 22:31
                ostatnio u nas było uroczyste slubowanie w SG:)mam tez urocza kumpele :) por. SG
                ... przekobieca dama :)
                • stephen_s Re: przesłac Ci wiecej n a priw ?:) 21.01.07, 22:37
                  Ślij, oczywiście :)
                  • kora3 Re: przesłac Ci wiecej n a priw ?:) 21.01.07, 22:53
                    stephen_s napisał:

                    > Ślij, oczywiście :)
                    >
                    Spoko, ale niestety jutro, bo w robocie mam te foty.. laski jak malowanie :)
                    gaceci tez , ale za młodzi jak dla mnie :)
                    • stephen_s Re: przesłac Ci wiecej n a priw ?:) 21.01.07, 23:18
                      No to czekam :)
                      • kora3 pojszło :) na gazecianą skrzynke :) nt 22.01.07, 14:21
                        stephen_s napisał:

                        > No to czekam :)
                        >
                        • stephen_s Dzięki :)) (n/t) 22.01.07, 14:24

                          • kora3 Fajne nie ??:) nt. 23.01.07, 00:25

            • stephen_s Duże foto :) 21.01.07, 18:55
              www.wso.wroc.pl/Aktualnosci/Archiwum/2006/promocja_SO_2006/P16_d.jpg
              • maria421 Re: Duże foto :) 21.01.07, 19:25
                One nie sluza w wojsku, tylko robia kariere wojskowa:-)

                Sluzba wojskowa to jest ta obowiazkowa. Czy nie?
                • stephen_s Re: Duże foto :) 21.01.07, 19:27
                  > Sluzba wojskowa to jest ta obowiazkowa. Czy nie?

                  No chyba nie tylko... Ja mówię o armii zawodowej, jakby ktoś miał wątpliwości :)

                  Może więc zmienisz zdanie? :)
                  • maria421 Re: Duże foto :) 21.01.07, 20:21
                    stephen_s napisał:


                    > Może więc zmienisz zdanie? :)

                    Stefan, w moim wieku? Nawet jak bym zmienila, to i tak by juz mnie do woja nie
                    wzieli.

                    Ale nawet gdyby nie to, to i tak nie chcialabym do wojska.

                    • stephen_s Re: Duże foto :) 21.01.07, 20:36
                      > Stefan, w moim wieku?

                      POwiedzmy zatem, że miałabyś taką możliwość kiedyś...

                      > Ale nawet gdyby nie to, to i tak nie chcialabym do wojska.

                      Czemu? ;)
                      • maria421 Re: Duże foto :) 21.01.07, 20:41
                        stephen_s napisał:

                        > > Stefan, w moim wieku?
                        >
                        > POwiedzmy zatem, że miałabyś taką możliwość kiedyś...
                        >
                        > > Ale nawet gdyby nie to, to i tak nie chcialabym do wojska.
                        >
                        > Czemu? ;)


                        Nie czuje sie predysponowana ani fizycznie ani psychicznie do takiej
                        sluzby/zawodu.


                • kora3 Re: Duże foto :) 21.01.07, 22:34
                  maria421 napisała:

                  > One nie sluza w wojsku, tylko robia kariere wojskowa:-)
                  >
                  > Sluzba wojskowa to jest ta obowiazkowa. Czy nie?


                  nie nie tylko ... zawodowi żołnierze, funkcjonariusze SG, tez słuzą (a tych
                  ostatnich nie ma niezzawodowych). Jeśli myslisz,z e kobitki tam służa tylko w
                  sztabie - to jesteś w błedzie. Znam dobrze formacje i wiem , ze normalnie słuzą
                  na granicy i to nie na tej UE:) te które znam - oczywiscie .
    • jurek_s Dom!!! Wojsko to najgłupsza instytucja na świecie! 21.01.07, 21:00
      Byłem raz i wystarczy. :)))
      • kora3 Re: Dom!!! Wojsko to najgłupsza instytucja na świ 21.01.07, 22:30
        jurek_s napisał:

        > Byłem raz i wystarczy. :)))
        >
        Ja bywam jako cywil, bywa bardzo miło ;-)
    • fnoll zależy z kim 22.01.07, 01:32
      od domu wiceministra Orzechowskiego czy posłanki Hojarskiej zdecydowanie
      wolałbym towarzystwo dobrego wojaka Szwejka na przykład ;) choć na ogół pokojowy
      jestem
      • stephen_s Re: zależy z kim 22.01.07, 10:26
        A tak ogólnie, bez Szwejka..? ;)
        • fnoll Re: zależy z kim 22.01.07, 10:49
          bez Szwejka armia zdecydowanie traci na atrakcyjności, ale dom z Orzechowskim
          czy Hojarską bynajmniej nie zyskuje... to tak, jakbym miał wybrać między pracą w
          górnictwie, z opcją wylądowania w chińskich kopalniach, a pracą handlowca, z
          opcją sprzedaży kaset z torby przy wejściu na bazar...

          po prostu nie skłaniam się ku twierdzeniu, że armia jest ogólnie zła/dobra, czy
          że wyłączne opiekowanie się domem jest ogólnie złe/dobre

          ale, biorąc pod uwagę talenty własne, z domem radziłbym sobie nieco lepiej niż z
          profesją zawodowego żołnierza ;) no chyba, że pracowałbym w zaopatrzeniu, albo
          jako lekarz/sanitariusz, ewentualnie kapelan :D
          • stephen_s Re: zależy z kim 22.01.07, 10:51
            Czyli w sumie kolejny facet podpisujący się pod opcją "dom" :)

            Nieźle - z wyników wychodzi mi, że większość kobiet wybrałaby wojsko, a
            większość facetów - dom.

            Jak tak dalej pójdzie, to zacznę podpisywać się pod tezą Azerki, że ze
            współczesnymi meżczyznami coś jest nie tak :)))

            (to znacyz, ja też wybrąłbym dom, ale zawsze sądziłem, że jestem wyjątkiem ;))
            • fnoll Re: zależy z kim 22.01.07, 13:32
              może to dlatego, że wedle starej, patriarchalnej hierarchii wartości dla kobiet
              akces do wojska to rodzaj awansu, zaś "robienie w domu" kojarzy im się z
              kondycją, z której się wyzwalały jeszcze niedawno lub nadal

              facet tak na to nie patrzy - myślę, że widzi głównie różnicę "tu mnie zabiją i
              zgoją, a tam nie"
      • forumisko Re: zależy z kim 22.01.07, 18:01
        No, akurat Hasek w "Szwejku" wyrażał się wyjątkowo obrzydliwie i o katolickim
        Bogu i o katolickich obrzędach. Nie sądzę żeby dawał on dobry przykład dla
        pokojowego współistnienia osób o różnych poglądach.
        Proponuję także poczytać jego życiorys:
        pl.wikipedia.org/wiki/Jaroslav_Ha%C5%A1ek
        • fnoll Re: zależy z kim 23.01.07, 01:05
          forumisko napisał:

          > No, akurat Hasek w "Szwejku" wyrażał się wyjątkowo obrzydliwie i o katolickim
          > Bogu i o katolickich obrzędach.

          jakie obrzędy i jacy kapelanowie - takie i wyrażanie... weź pod uwagę, że jego
          fabuła odnosiła się do ograniczonego obszaru, i gdyby był np. Polakiem, i miał
          przed oczyma polski kler pełen cnót, i takoż polskich wiernych, nigdyby nie
          pozwolił sobie na podobnie obrzydliwe wycieczki, z braku inspiracji :)
          • forumisko Re: zależy z kim 23.01.07, 11:49
            fnoll napisał:

            > forumisko napisał:
            >
            > > No, akurat Hasek w "Szwejku" wyrażał się wyjątkowo obrzydliwie i o katoli
            > ckim
            > > Bogu i o katolickich obrzędach.
            >
            > jakie obrzędy i jacy kapelanowie - takie i wyrażanie...

            Bardzo "śmieszne". Ośmieszanie obrzędów - takich samych jak w Polsce i na całym
            świecie. Nie wstyd ci?

            Przecież to był komisarz polityczny i należał do Armii Czerwonej. Uważasz że
            jest sens bronić takie poglądy i postępowanie?

            > fabuła odnosiła się do ograniczonego obszaru, i gdyby był np. Polakiem, i miał
            > przed oczyma polski kler pełen cnót, i takoż polskich wiernych, nigdyby nie
            > pozwolił sobie na podobnie obrzydliwe wycieczki, z braku inspiracji :)

            Bardzo "śmieszne".
            W tym rzecz że literaccy bohaterowie książki Haska - poważnie podchodzący do
            religii są przedstawiani znacznie gorzej niż ci wyimaginowani "bez cnót"; ci
            ostatni są sympatyczni w przeciwieństwie do tych pierwszych.
            • fnoll Re: zależy z kim 23.01.07, 13:41
              forumisko napisał:

              > Bardzo "śmieszne". Ośmieszanie obrzędów - takich samych jak w Polsce i na
              > całym świecie. Nie wstyd ci?

              ośmieszając "demokrację" w Rosji nie ośmiesza się bynajmniej wyborów "na całym
              świecie" - chodzi o ten konkretny przypadek, który ma się przed oczami, tak jak
              Haszek pisał o tym klerze i wiernych, których widział

              > Przecież to był komisarz polityczny i należał do Armii Czerwonej. Uważasz że
              > jest sens bronić takie poglądy i postępowanie?

              znając kabaretowe doświadczenie i usposobienie humorysty Haszka nie można być
              pewnym, czy to było na serio ;) z drugiej strony będąc anarchistą mógł się wziać
              na lep - ludzie nie byli wtedy tak mądrzy względem bolszewików, jak teraz, zwróć
              uwagę, to było tuż po rewolucji

              poza tym nie znam szczegółowo jego życiorysu, więc trudno mi ferować jakieś
              łatwe oceny

              oceniać mogę natomiast "Dobrego wojaka Szwejka", którego poznałem jeszcze w
              formie komiksu gdzieś w pierwszych klasach szkoły podstawowej - niezmiennie
              budzi moją sympatię :) kiedyś miałem nawet okazję odwiedzić Zdołbunów, z którego
              pochodził ceniony przez Szwejka piwowar, i skosztować tamtejszego,
              nieklarowanego piwa - rewelka! :)

              > W tym rzecz że literaccy bohaterowie książki Haska - poważnie podchodzący do
              > religii są przedstawiani znacznie gorzej niż ci wyimaginowani "bez cnót"; ci
              > ostatni są sympatyczni w przeciwieństwie do tych pierwszych.

              masz na myśli tego kapelana-alkoholika, u którego służył Szwejk? pyszna postać :D
              • jurek_s Re: zależy z kim 23.01.07, 15:10
                fnoll napisał:


                > masz na myśli tego kapelana-alkoholika, u którego służył Szwejk? pyszna postać


                On się nazywa: oberfeldkurat Otto Katz i, faktycznie, jest jedną z barwniejszych
                postaci w powieści. Z fragmentów poświęconych temu duchownemu najbardziej zapadł
                mi w pamięć opis sławnego ołtarza polowego, będącego własnością ww. oberfeldkurata.



                ... Ów sławny ołtarz polowy pochodził z żydowskiej firmy "Moritz Mahler" w
                Wiedniu, która wyrabiała wszelkie możliwe przedmioty kultu i dewocjonalia, jak
                różańce, obrazki świętych, itp. Składał się on z trzech części i był bogato
                złocony sztucznym złotem, słowem, z wierzchu tylko pozłacany niczym chwała
                całego Kościoła Świętego.
                Bez bujnej fantazji nie można było odgadnąć, co przedstawiają obrazy namalowane
                na trzech częściach ołtarza. Pewne jest tylko to, że był to ołtarz, którego
                mogliby używać równie dobrze poganie z dorzecza Zambezi, jak i szamani Buriatów
                i Mongołów. Namalowany krzyczącymi barwami wyglądał z daleka jak kolorowe
                tablice przeznaczone do badania daltonizmu u kandydatów do służby kolejowej.
                Wyróżniała się tam jedna figura. Był to jakiś nagi człowiek z aureolą nad głową
                i ciałem koloru zielonkawego jak gęsi kuper, kiedy jest w rozkładzie i zalatuje.
                Temu świętemu nikt krzywdy nie czynił Przeciwnie po obu stronach otoczony był
                jakimiś skrzydlatymi stworami, które miały przedstawiać aniołów. Widz miał
                wrażenie, że ten święty mąż ryczy ze zgrozy nad społeczeństwem, które go otacza.
                Anioły wyglądały na straszydła z bajek, coś tak jak uskrzydlony kot, czy też
                bestie apokaliptyczne. Przeciwstawieniem tego obrau był obraz mający
                przedstawiać Trójcę Świętą. Jeśli chodzi o gołębicę, to malarz nie mógł sprawy
                za bardzo pokpić. Namalował jakiegoś ptaka, który mógł być równie dobrze
                gołębicą, jak też kwoką z rasy białych wyandottów.
                Za to Bóg Ojciec wyglądał jak zbój z Dzikiego Zachodu, taki, jakich się widuje w
                filmach kowbojskich. Syn Boży był natomiast przeciwstawieniem tamtego; młody,
                wesoły mężczyna z pięknym brzuszkiem, przysłonięty czymś w rodzaju majteczek
                kąpielowych. Robił wrażenie sportowca. Krzyż trzymał z taką gracją, jakby to
                była rakieta tenisowa.
                Z daleka wszystko zlewało się w jedną całość i miało się wrażenie, że obraz
                przedstawia pociąg wjeżdżający na stację.

                :))
                • forumisko Re: zależy z kim 23.01.07, 16:29
                  To okropne co się robi z człowiekiem gdy daje upust swojej nienawiści.
                  • jurek_s Re: zależy z kim 23.01.07, 17:37
                    forumisko napisał:

                    > To okropne co się robi z człowiekiem gdy daje upust swojej nienawiści.

                    A kogóż to Haszek tak nienawidził?
                    • forumisko to tylko część "bolszewickiego frontu walki" 23.01.07, 18:22
                      z Kościołem.

                      Bolszewicy nienawidzili Kościoła - nie uczyłeś się o tym w szkole?

                      Wydawali nawet w Moskwie polskojęzyczne pismo "Bezbożnik wojujący":

                      "Walce z religią, toczonej w Związku Sowieckim przez bolszewików, towarzyszyła
                      doskonale przygotowana i zorganizowana kampania propagandowa, którą szczególnie
                      zawzięcie realizowano w latach trzydziestych XX wieku. Okres Wielkiego Postu i
                      Wielkanocy był czasem, kiedy ulegała ona nasileniu. W wielu miastach urządzano
                      wtedy antyreligijne karnawały, kolportowano miliony antykościelnych ulotek,
                      plakatów i broszur. Organizował je założony w 1925 roku Związek Bezbożników
                      Wojujących, masowa ateistyczna organizacja, której organem było
                      pismo "Bezbożnik Wojujący". Siedem lat później Związek rozpoczął
                      realizację "bezbożnej pięciolatki". Jej celem miało być całkowite wykreślenie
                      istnienia Boga ze świadomości społeczeństwa."

                      "Okres wielkanocny był okazją do organizowania masowych antyreligijnych
                      karnawałów. Pod budynkami gromadzono komunistycznych aktywistów, z których
                      wielu przebierano za świętych, papieża, kapłanów. Następnie wyruszano przez
                      miasto w stronę kościoła lub cerkwi krzycząc: "Precz z religią, księżmi,
                      popami, pastorami". Pochód dochodził do kościoła lub cerkwi, gdzie podpisywano
                      petycję domagającą się przekazania świątyni "ludowi pracującemu" i
                      zorganizowania w niej kina, muzeum czy szkoły itp. Śpiewano wtedy pieśń będącą
                      manifestem "bezbożników" - "Pójdziemy aż do nieba, aby wygnać bogów"."

                      "Nawet "Bezbożnik" nie ukrywał jednak, że w antyreligijnej działalności
                      napotykano na trudności. W jednym z artykułów przyznano: "Niestety, wpływy
                      klechów i ich sługusów są jeszcze znaczne wśród zacofanych mas. Wciąż i wciąż
                      należy podkreślać, że walka o te zacofane masy, walka o wciągnięcie ich do
                      czynnego udziału w budownictwie socjalistycznym jest niemożliwa bez walki z
                      religią". "

                      www.droga.com.pl/read.php?y=2003&n=16&a=pierwsza
                      • fnoll ten ołatrz to był "bolszewicki front" ? 24.01.07, 13:09
                        forumisko, czy w twoim rozumieniu "bolszewicki front walki z religią" biegnie
                        przez półki w sklepach z dewocjonaliami? tam i dziś można się natknąć na
                        quasi-religijne twory, których estetyka jest wysoce dyskusyjna ;)
                        • jurek_s Re: ten ołatrz to był "bolszewicki front" ? 24.01.07, 13:35
                          fnoll napisał:

                          > forumisko, czy w twoim rozumieniu "bolszewicki front walki z religią" biegnie
                          > przez półki w sklepach z dewocjonaliami? tam i dziś można się natknąć na
                          > quasi-religijne twory, których estetyka jest wysoce dyskusyjna ;)


                          Hahaha, to prawda! Moje największe przerażenie wzbudziło coś, na co kiedyś się
                          natknąłem w takim właśnie sklepie - buteleczki na wodę święconą w kształcie
                          Matki Boskiej z odkręcaną główką!!! :)))
                          • a000000 Re: ten ołatrz to był "bolszewicki front" ? 24.01.07, 14:58
                            No i co z tego, że odkręcana????

                            Mam taką, kolega mi z Lourdes przywiózł. Ze 20 lat temu. Co jakiś czas zaglądam
                            do środka i badam organoleptycznie. Kranówa czy inna "oligoceńska" już dawno by
                            zatęchła - ta jest krystalicznie czysta. Absolutna aqua destilata. Ciekawe,
                            dlaczego się nie psuje.....

                            W markecie widziałam koszmarek - popiersie czegoś (świadomie nie piszę : kogoś)
                            na podobieństwo JPII.
                            • forumisko Re: ten ołatrz to był "bolszewicki front" ? 24.01.07, 16:32
                              a000000 napisała:

                              > No i co z tego, że odkręcana????
                              >
                              > Mam taką, kolega mi z Lourdes przywiózł. Ze 20 lat temu. Co jakiś czas
                              zaglądam
                              > do środka i badam organoleptycznie. Kranówa czy inna "oligoceńska" już dawno
                              by
                              > zatęchła - ta jest krystalicznie czysta. Absolutna aqua destilata. Ciekawe,
                              > dlaczego się nie psuje.....
                              >
                              > W markecie widziałam koszmarek - popiersie czegoś (świadomie nie piszę :
                              kogoś)
                              > na podobieństwo JPII.

                              Azerko, nie dajmy tej dyskusji sprowadzić do kwestii oceny
                              estetyki "dewocjonaliów" robionych gdzieś na boku dla świeckiej klienteli bo to
                              ZUPEŁNIE inna sprawa.
                              Przecież w literaturze antykatolickiej chodzi o wykpienie ołtarzy i obrzędów
                              jako takich i postaci w nich przedstawianych. Stosując fikcję literacką w
                              literaturze polityczej wszystko można wyszydzić, wyśmiać i złośliwie
                              przedstawić. To stylistyka wiecowa - czarna propaganda.
                        • forumisko Re: ten ołatrz to był "bolszewicki front" ? 24.01.07, 16:26
                          fnoll napisał:

                          > forumisko, czy w twoim rozumieniu "bolszewicki front walki z religią" biegnie
                          > przez półki w sklepach z dewocjonaliami? tam i dziś można się natknąć na
                          > quasi-religijne twory, których estetyka jest wysoce dyskusyjna ;)
                          >

                          Fnollu, Fnollu - przecież to była fikcja literacka przedstawiona w celu
                          wyśmiania OFICJALNYCH ołtarzy a nie dokumentalny reportaż w którym wyrażono
                          oburzenie względem "dewocjonaliów" o "dyskusyjnej estetyce".

                          Każdy ołtarz musi być zatwierdzony poświęcony przez biskupa. Ołtarz to nie
                          jest "quasi-religijny twór" tworzony OBOK kościoła.
    • isma Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 12:54
      Dom, pod warunkiem, ze wlasny.
      Gdybym miala pracowac zawodowo jako gospodyni "u panstwa", to, dalibog, wole
      byc saperem ;-))). "Panstwo", mysle, tez by woleli ;-))).
      • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 13:03
        Hm. Dlaczego miałem takie dziwne przeczucie, że akurat Ty powiesz, że jednak
        wojsko? :)
        • isma Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 13:37
          No, chyba wiem dlaczego ;-))).
          Ale to tylko kwestia zewnetrzna - tak naprawde to, widzisz, to niezupelnie
          polega na tym, co sie robi. A bardziej na tym, kim sie jest, bym grubo
          powiedziala ;-))).

          Wlasny dom mam prawo - i obowiazek - ksztaltowac po swojemu. I nawet jesli jest
          tu potrzebny (czasem czesto, bardzo czesto) kompromis, z potrzebami meza czy
          dziecka - to nadal jest to przestrzen, ktora ja aktywnie ksztaltuje. Nie mowie
          juz o tym, ze efekty wychowywania dzieci bywaja czasem widoczne, efekty zas
          sluzby wojskowej sa eee, no takie jakby troche iluzoryczne ;-))).

          Wojsko natomiast... To juz wlasciwie i Maika i Gumpel napisali, w czym rzecz.
          Przy czym, ewentualny "awans na wydajacego rozkazy" daje zludne poczucie
          uwolnienia sie od podleglosci - tak naprawde wtedy tez sie podlega rozkazom,
          tylko innym ;-))).

          (a w ogole, to o czym my rozmawiamy: ja od szesciu lat nie moge zapamietac,
          ktorego mopa moj maz uzywa do terakoty, a ktorego do paneli ;-)))
          • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 14:09
            > No, chyba wiem dlaczego ;-))).

            No dlaczego? :))))

            > (a w ogole, to o czym my rozmawiamy: ja od szesciu lat nie moge zapamietac,
            > ktorego mopa moj maz uzywa do terakoty, a ktorego do paneli ;-)))

            To są dwa rózne mopy do tego..? ;)
            • isma Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 14:26
              stephen_s napisał:

              > > No, chyba wiem dlaczego ;-))).
              >
              > No dlaczego? :))))

              Powiem Ci, ale na ucho. Wybieram sie do stolicy w weekend.

              > > (a w ogole, to o czym my rozmawiamy: ja od szesciu lat nie moge zapamieta
              > c,
              > > ktorego mopa moj maz uzywa do terakoty, a ktorego do paneli ;-)))
              >
              > To są dwa rózne mopy do tego..? ;)
              >

              On ma dwa. Tak lubi - ja tez tego nie rozumiem (tluamczyl mi zawile, ze ten do
              terakoty smierdzi chemikaliami, wiec nie mozna go uzywac w sypialni), ale nie
              ingeruje, w koncu to on sprzata ;-))).
              • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 14:29
                > Powiem Ci, ale na ucho. Wybieram sie do stolicy w weekend.

                Hmmm :))))
    • kohei Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 13:03
      stephen_s napisał:
      > Wolelibyście prowadzić dom, czy służyć w wojsku?

      Wojsko to specyficzne miejsce. Zawieszeniu ulegają znane z normalnego świata
      prawa logiki, należy więc przestawić na nie umysł, co z kolei utrudnia
      funkcjonowanie w rzeczywistości cywilnej. Ma się przełożonego, który z
      definicji jest bardziej wojskowo-logiczny, więc każda z nim interakcja to
      kolejny cios dla własnych szarych komórek.
      Innymi słowy - im kto inteligentniejszy, bystrzejszy, bardziej niezależny czy
      operatywny - tym trudniej będzie mu się w tej instytucji znaleźć i tym większą
      stratę w razie takiego wyboru świat poniesie.
      Oczywiście, i w wojsku można wygospodarować sobie własny mikrokosmos, w którym
      niczym w bańce obowiązywać będzie zwyczajna fizyka, np. zostając naukowcem na
      WAT-cie, komendantem jakiegoś zapomnianego przez Boga i ludzi węzła, magazynu
      czy ośrodka, albo chociaż wuefistą. Ale to wyjątki.
      Zauważam również, że wyłącznie "zajmowanie się domem", choć w inny sposób,
      również otępia. I oczywiście, i tu są wyjątki, niemniej jednak i tu talenty
      osoby narażone są na zmarnowanie.
      Podsumowując: postawiony wybór wydaje się być wyborem między dżumą a cholerą:)
      • jurek_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 17:37
        kohei napisał:


        > Wojsko to specyficzne miejsce. Zawieszeniu ulegają znane z normalnego świata
        > prawa logiki, należy więc przestawić na nie umysł, co z kolei utrudnia
        > funkcjonowanie w rzeczywistości cywilnej. Ma się przełożonego, który z
        > definicji jest bardziej wojskowo-logiczny, więc każda z nim interakcja to
        > kolejny cios dla własnych szarych komórek.
        > Innymi słowy - im kto inteligentniejszy, bystrzejszy, bardziej niezależny czy
        > operatywny - tym trudniej będzie mu się w tej instytucji znaleźć i tym większą
        > stratę w razie takiego wyboru świat poniesie.


        Dokładnie tak. Uzupełniając wypowiedź Kohei mogę, z własnych doświadczeń, dodać,
        że wojsko to miejsce, gdzie:

        - wyłącznie wrzeszczy się zamiast mówić, mimo, że adresat wypowiedzi stoi bardzo
        blisko wrzeszczącego. Wydaje się, że głośność wrzasków przełożonych jest
        odwrotnie proporcjonalna do odległości dzielącej go od podwładnego.

        - stosuje się specyficzny język, w którym zasób leksykalny zostaje ograniczony
        do absolutnie niezbędnego minimum, a w owym maksymalnie zminimalizowanym
        minimum, dodatkowo, najważniejszą pozycję zajmuje słowo "k..wa" (średnio: dwa
        takie wyrazy w zdaniu). Inne wyrazy, powszechnie (w cywilu) uznane za obelżywe
        również znajdują w tym języku poczesne miejsce.

        - stosuje się specyficzny rodzaj moralności - np. kradnie się na potęgę rozmaite
        rzeczy (z przeznaczeniem na uboczną działalność handlową), przy czym okradziony
        z czegoś, winien absolutnie nie przyznawać się do tego, że mu owo coś zginęło,
        lecz jak najszybciej ukraść to komuś innemu. Przegrywa, to znaczy - zostaje
        ukarany - ten kto zgłosi kradzież lub, kogo wreszcie przyłapią na nieposiadaniu
        wzmiankowanej, a wymaganej regulaminem rzeczy.

        - panuje dziwna właściwość - pomimo stałego braku ok. 1/3 tzw. "stanu", wszelkie
        kontrole wykazują stuprocentową owego "stanu" zasobność.

        - napotyka się wiele innych, podobnych atrakcji.
        • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 22.01.07, 18:36
          > - wyłącznie wrzeszczy się zamiast mówić, mimo, że adresat wypowiedzi stoi
          > bardzo
          > blisko wrzeszczącego. Wydaje się, że głośność wrzasków przełożonych jest
          > odwrotnie proporcjonalna do odległości dzielącej go od podwładnego.

          Hm, no własnie - zastanawia mnie, czemu w wojsku tak się krzyczy?

          > - stosuje się specyficzny język, w którym zasób leksykalny zostaje ograniczony
          > do absolutnie niezbędnego minimum, a w owym maksymalnie zminimalizowanym
          > minimum, dodatkowo, najważniejszą pozycję zajmuje słowo "k..wa" (średnio: dwa
          > takie wyrazy w zdaniu). Inne wyrazy, powszechnie (w cywilu) uznane za obelżywe
          > również znajdują w tym języku poczesne miejsce.

          I znowu: czemu?

          Z drugiej strony, przyznaje, że mnie wojsko intryguje :) Bardzo bym chciał
          spotkać np. tę panią:

          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3367699.html?as=1&ias=3&startsz=x
          • kohei Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 25.01.07, 20:56
            stephen_s napisał:

            > Hm, no własnie - zastanawia mnie, czemu w wojsku tak się krzyczy?

            Kluczowym zagadnieniem w wojsku jest dyscyplina. A niektóre szkoły twierdzą, że
            krzyk tę dyscyplinę umacnia - ruguje samodzielne myślenie, uczy działać
            automatycznie, wzmacnia posłuch.
            W Polszcze w sumie krzyczenie nie jest zbyt popularne, ZTCW próbuje się tego w
            niektórych jednostkach "specjalnych", prowadzonych po "amerykancku".

            > > Inne wyrazy, powszechnie (w cywilu) uznane za obelżywe
            > > również znajdują w tym języku poczesne miejsce.
            > I znowu: czemu?
            Widzisz, zasadniczo tak nie powinno być.
            Jednak (przynajmniej do niedawna) poborowi byli dobierani metodą seleckji
            negatywnej (czyli ci nieuczący się, niepracujący, nie dość kumaci, by się od
            woja wywinąć). W ten sposób w każdym plutonie trafiało się średnio czterech
            analfabetów, dwóch wyrokowców, trzech narkomanów, a reszta też "kwiat młodzieży"
            (jak się jakiś trafił potrafiący zliczyć do trzech, to zostawał pisarzem
            kompanijnym i pomocnikiem szefa). W ten sposób trzeba było pracować z ludźmi, do
            których normalny język w żaden nie trafiał, a polecenie nieokraszone kurwą było
            zupełnie niezrozumiałe. Sądzę, że z zawodowymi szeregowymi jest lepiej.
            Dowódca plutonu czasami musi uczyć np. liczenia do dziesięciu, żeby można było
            wykonac komendę "kolejno odlicz". No i weź tu nie zaklnij...

            > Z drugiej strony, przyznaje, że mnie wojsko intryguje :) Bardzo bym chciał
            > spotkać np. tę panią:
            Kiedy kobiety zaczynały na większą skalę służbę, ja już swoją karierę kończyłem.
            Niemniej jednak to nie musi być zły pomysł, oficer pracuje i walczy przede
            wszystkim głową, a tu kobietom niczego nie brakuje...
            • stephen_s Hm, karierę? 25.01.07, 21:00
              To Ty zawodowo w wojsku byłeś, Kohei?
              • kohei Re: Hm, karierę? 25.01.07, 21:11
                stephen_s napisał:

                > To Ty zawodowo w wojsku byłeś, Kohei?

                Panie poruczniku kohei, jeśli łaska ;P

                Byłem, ale się tego nie wstydzę;)
                • stephen_s Re: Hm, karierę? 25.01.07, 22:20
                  A nie wiedziałem :)

                  Może napiszesz coś jeszcze o wojsku? Ciekawie się to czyta...
                  • kohei Re: Hm, karierę? 25.01.07, 22:26
                    stephen_s napisał:

                    > Może napiszesz coś jeszcze o wojsku? Ciekawie się to czyta...

                    To jak "napisz coś o studiach". Za dużo, by zmieścić w jednym akapicie, za mało,
                    by zamknąć jednym zdaniem:)
                    Ale na pytanie odpowiem - z poprawką, że już szósty rok leci, jak mundur zdjąłem
                    i szablę odwiesiłem;)
                    • stephen_s Re: Hm, karierę? 25.01.07, 22:29
                      Ojej, no ale daj jakieś obserwacje, ciekawostki, spostrzeżenia... :)

                      BTW. Długo służyłeś?
            • jurek_s A on do wojska był przynależniony, cztery!!!... :) 26.01.07, 02:07
              kohei napisał:


              > W Polszcze w sumie krzyczenie nie jest zbyt popularne, ZTCW próbuje się tego w
              > niektórych jednostkach "specjalnych", prowadzonych po "amerykancku".

              Moje doświadczenia mówią co innego. W czasie, gdy ja byłem "do wojska
              przynależniony" wrzask był ulubioną formą ekspresji wojskowej. Wrzeszczeli
              wszyscy, czy trzeba czy nie trzeba. Jeśli ktoś oglądał film Pasikowskiego,
              pt. "Kroll", to ma bardzo przybliżony obraz tego, z czym się zetknąłem w wojsku.
              Aha, muszę dodać, że byłem w armii w czasach, kiedy "amerykanckość" była jeszcze
              nie w modzie, a więc ta wrzaskliwa obyczajowość to nasza rodzima zdobycz
              intelektualna, a nie zaraza przywleczona zza Atlantyku.

              > W ten sposób trzeba było pracować z > ludźmi, do których normalny język w
              > żaden nie trafiał, a polecenie nieokraszone kurwą było zupełnie niezrozumiałe.
              > Sądzę, że z zawodowymi szeregowymi jest lepiej.
              > Dowódca plutonu czasami musi uczyć np. liczenia do dziesięciu, żeby można było
              > wykonac komendę "kolejno odlicz". No i weź tu nie zaklnij...

              To prawda, ale nie cała. Trepy czyli zawodowi oficerowie, szkolący nas na SORze,
              kląć naprawdę nie musieli - zaręczam, że wśród ludzi, którzy w końcu jakiś czas
              spędzili w murach wyższej uczelni, było sporo takich (przynajmniej ci, po
              kierunkach ścisłych :-)), którym odliczenie do dziesięciu przychodziło bez
              większych trudności. Trepy klęli jednak na potęgę, ich mowa robaczywa była
              niczym czarnoziem stepowy. Zresztą klęli też nie tylko służbowo, prywatnie,
              rozmawiając z sobą, również - jak najbardziej. Może wydawali się sobie bardziej
              męscy...? Nie wiem.
              W jednostce, na poligonie - zjawisko to zaznaczało się jeszcze, że tak powiem,
              intensywniej. Od razu, po langażu, można było bez pudła odróżnić oficera
              zawodowego od oficera rezerwy czyli - kogoś, kto kończył szkołę wojskową (nie
              mówię tu o WAT-cie czy WAM-ie - to chlubne wyjątki - tylko najczęściej tzw.
              "Zmech") od kogoś, będącego absolwentem uczelni cywilnej.
              I, w przypadku "zawodowców", mówię tu tylko o wszechobecnych bluzgach,
              litościwie opuszczając zasłonę miłosierdzia na ubogi zasób leksykalny, toporną
              fleksję i pokraczną składnię ich "wojskowego języka".

              Pozdrawiam,
              por. rez. jurek_s :))
              • stephen_s Re: A on do wojska był przynależniony, cztery!!!. 26.01.07, 09:03
                Hm. Jak się w zasadzie zostaje oficerem rezerwy? :)
                • a000000 Re: A on do wojska był przynależniony, cztery!!!. 26.01.07, 10:56
                  stephen_s napisał:

                  > Hm. Jak się w zasadzie zostaje oficerem rezerwy? :)

                  Wszyscy którzy po skończonych studiach przeszli obowiązkowe przeszkolenie
                  wojskowe są kierowani do rezerwy w stopniu oficera. Którzy na przeszkoleniu nie
                  byli - pozostają w rezerwie jako szeregowcy.
                  Zgłoś się do woja, to będziesz oficerem rezerwy.
                  • stephen_s Re: A on do wojska był przynależniony, cztery!!!. 26.01.07, 11:34
                    > Zgłoś się do woja, to będziesz oficerem rezerwy.

                    A są z tego jakieś profity?
                    • a000000 Re: A on do wojska był przynależniony, cztery!!!. 26.01.07, 11:40
                      Owszem, na czas szkolenia żołd. Czyli grosików kilka. Bo to nie jest służba
                      zawodowa w której pensja normalna jest. I przywileje.

                      W rezerwie to masz tylko honor być oficerem. A dlaczego uważasz, że powinny
                      profity być?
                      • stephen_s Re: A on do wojska był przynależniony, cztery!!!. 26.01.07, 11:52
                        Nie no, tak tylko ciekaw byłem, czy coś można uzyskać za odbycie takiego
                        szkolenia... Poza stopniem, rzecz jasna.
    • nelsonek Zdecydowanie DOM 22.01.07, 22:06

      • stephen_s No i następny! :)) 22.01.07, 23:23
        A jak pytałem kobiety, to w większości wybrałyby wojsko... :))
        • jurek_s Re: No i następny! :)) 22.01.07, 23:30
          stephen_s napisał:

          > A jak pytałem kobiety, to w większości wybrałyby wojsko... :))

          Bo nigdy tam nie były, haha... :))

      • fnoll DOM czy DOOM 23.01.07, 01:06
        oto jest pytanie...
        • jurek_s Albo jeszcze: D.O.M. 23.01.07, 01:08
          :)))
    • herbarium Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 23.01.07, 22:51
      Dom, oczywiście.
      Mało kobieca odpowiedź?;)
      • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 23.01.07, 23:47
        > Mało kobieca odpowiedź?;)

        No normalnie złamałaś wszystkie stereotypy ;)
        • a000000 Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 23.01.07, 23:59
          Bardzo Stefciu się zdziwisz, gdy odpowiem całkowicie stereotypowo: dom ????
          • stephen_s Re: Sonda: prowadzenie domu czy wojsko? 24.01.07, 00:30
            Jeju mój Jeju! Same niespodzianki po prostu :))
    • monikaannaj Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 09:52
      Piszesz stefan że kobiety wybierały wojsko? Może myśłały ze chodzi o prace na
      posadzie oficerki?
      • stephen_s Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 10:55
        No na FF wszystkie (albo prawie wszystkie) kobiety napisały, że wybrałyby wojsko...
        • isma Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 11:01
          Ale, z tego co widze, na FF nie ma kobiet, ktore wiedza, czym sie bodaj jedna z
          tych mozliwosci je. Wybor miedzy stereotypem a stereotypem ;-))).
        • monikaannaj Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 11:02
          Można sie było spodziewac. Nie sądze zeby sie dobrze zastanowiły. Albo mają
          kiepskie wyobrazenia czym jest wojsko, albo nie może im sie w główkach
          pomieścic że prowadzac dom nie trzeba byc wcale stereotypowa "kurą domową".

          Jeżeli o mnie chodzi - gdy tylko mój mąz zacznie zrabiac tyle ze moja pensaj
          stanie sie przy tym jakims smiesznym kuieszonkowym - natychmiast zostane kurą.
          I vice versa. Mój mąż o niczym tak nie marzy jak o tym, by móc tylko prowadzic
          dom.

          Ech... rentierem byc...
          • monikaannaj Zapytałam swojego pracownika 24.01.07, 11:19
            co by wolał. Zdecydowanie dom niż wojsko. I sam dodał, ze wolałby dom niż
            pracę.
        • a000000 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 11:04
          te panienki życia nie znają... a wojsko to pewnie tylko z filmu "Rzeczypospolita
          babska" hihihi.

          Stef, one nie mają pojęcia o czym piszą. Feministki to raczej kobiety władcze,
          nie pozwalające sobie w kaszę dmuchać, rządzące się SWOIMI prawami... widzisz
          takową w wojsku? A może one się widzą wyłącznie na stanowisku generała i w
          marzeniach tyrają facetami?????
          • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 11:21
            a000000 napisała:

            > te panienki życia nie znają... a wojsko to pewnie tylko z
            filmu "Rzeczypospolit
            > a
            > babska" hihihi.

            azercia - nie zgadzam sie :)
            dlaczego trzeba zaraz krytykowac wybór innych? bo rózni sie od naszego?

            tak, jak pisałam - znam wiele kobiet w służbach mundurowych ... nie tylko w
            wojsku, ale i np. w SG, czy służbach celnych.

            najbardziej stresujące jest chyba to ostatnie - kobiety tak samo jak meżczyźni
            podlegaja alokacji i pracują dokładnie ak samoi, jak faceci na pasie. W SG też
            zresztą:) Latają na oblatywanie pasów (uwielbiam takie loty:), przechodzą
            normalne szkolenia i testy sprawnosci itepe. te kobiety poza tym są matkami,
            zonami, narzeczonymi, kochankami itepe. pewnie sporo wiedxzą o służbach
            mundurowych, prawda ?
            >
            > Stef, one nie mają pojęcia o czym piszą. Feministki to raczej kobiety władcze,
            > nie pozwalające sobie w kaszę dmuchać, rządzące się SWOIMI prawami... widzisz
            > takową w wojsku? A może one się widzą wyłącznie na stanowisku generała i w
            > marzeniach tyrają facetami?????
            • monikaannaj Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 11:41
              > dlaczego trzeba zaraz krytykowac wybór innych? bo rózni sie od naszego?

              Nie dlatego ze sie rózni, tylko dlatego ze nam wydaje sie durny. A poza tym -
              dlaczego niby nie wolno krytykowac wyborów innych???

              Pewnie kora, ze sa kobiety które marza o pracy w wojsku. I wiele z nich jest w
              tym swietnych. Ale jak nagle cały chórek feministek - które na co dzień
              dyskutują do upadłego z każdym kto ma inne zdanie - deklaruje że wolałby
              zawodowo wypełniac rozkazy zamiast spokojnie uprac ugotowac i zając sie
              czytaniem klasyków czy pracą w wolontariacie organizacji pomagajacej
              maltretowanym kobietom - to nie brzmi mi to zbyt szczerze...
              • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:14
                monikaannaj napisała:

                > > dlaczego trzeba zaraz krytykowac wybór innych? bo rózni sie od naszego?
                >
                > Nie dlatego ze sie rózni, tylko dlatego ze nam wydaje sie durny. A poza tym -
                > dlaczego niby nie wolno krytykowac wyborów innych???

                alez Moniko - wolno .. chodziło mi tylko o to, że Azercia a priori przyjeła, ze
                kobiety nie znaja sytuacji w służbach mundurowych, a tak deklarują :)
                tego po prostu nie wiemy :) albo nie o wszystkich ...

                >
                > Pewnie kora, ze sa kobiety które marza o pracy w wojsku. I wiele z nich jest
                w
                > tym swietnych.

                no nie zaprzeczę:)
                Zreszta wiesz .. między nami mówiąc to pytanie tak sobie zostało postawione na
                forum FF.
                Zobacz ktoś tu pisał, ze był w wojsku i nigdy wiecej :)
                A przeciez jak sadzę chodzi o wojsko zawodowe, a nie zasadniczą służbę ...
                A praca w zawodowym wojsku, czy innych służbach mundurowych niespecjalnie różni
                się PO pracy od sytuacji człowieka pracujacego w kazdym innym zawodzie, gdzie
                pracuje się na zmiany ...

                Wyjatek stanowią tu celnicy alokowani, którzy po wejksciu Polski do UE
                dostali "propozycje nie do odrzucenia", ze od powiedzmy poierwszego następnego
                m-ca pracuja na drugim końcu Polski. Oczywiscie mają płacony ryczałt za
                mieszkanie, dojazdy do domu (chyba 2 x w m-cu) twz. "rozłake", ale musza się
                przeniesć np. 700 km. od domu. Alokacja dotyczy także celników - kobiet.

                Jeśli natomiast odzie o SG to zasadą już od dawna jest, ze pogranicznikowi
                (dowolnej płci) idzie sie na rekę i wyznacza miejsce służby możliwie najblizej
                domu (mam na mysli służbę stała, nie szkolenia oczywiscie). Naturalnie w
                przypadku bardzo wysokich oficerów dochodzi do przerzucania np. na stanowisko
                komendanta, czy wicekomendanta da inny koniec Polski, ale wśród "szarych"
                oficerów raczej sie tego nie praktykuje :)

                Ale jak nagle cały chórek feministek - które na co dzień
                > dyskutują do upadłego z każdym kto ma inne zdanie - deklaruje że wolałby
                > zawodowo wypełniac rozkazy zamiast spokojnie uprac ugotowac i zając sie
                > czytaniem klasyków czy pracą w wolontariacie organizacji pomagajacej
                > maltretowanym kobietom - to nie brzmi mi to zbyt szczerze...

                Hmmmm najsmieszniejsze, że kobiety pracujące w służbach mundurowych -
                najczesciej również te obowiazki o jakich piszesz wypełniają:)
                • stephen_s Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:18
                  Koro, tak dla porządku: w wojsku oficerowie też są przerzucani z jednej
                  jednostki do drugiej. Nie mają takiego luksusu, że dostaną posadę blisko miejsca
                  zamieszkania...
                  • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:27
                    stephen_s napisał:

                    > Koro, tak dla porządku: w wojsku oficerowie też są przerzucani z jednej
                    > jednostki do drugiej. Nie mają takiego luksusu, że dostaną posadę blisko
                    miejsc
                    > a
                    > zamieszkania...
                    >
                    z mojej wiedzy w temacie Steph, przerzucenie zależy od wielu czynników:) ale
                    generalnie w armii, w sg jest trend przeciwny do sztucznego przerzucania, który
                    to trend podobno istniał za PRL. wiąze sie to czesciowo z oszczednosciami.
                    Naturalnie zołnierz, pogranicznik i celnik muszaq liczyc sie z taka
                    ewentualnoscią - niekoniecznei oficerowie, czy eksperci, tu pełna zgoda.
                    • stephen_s Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:30
                      > z mojej wiedzy w temacie Steph, przerzucenie zależy od wielu czynników:) ale
                      > generalnie w armii, w sg jest trend przeciwny do sztucznego przerzucania, który
                      >
                      > to trend podobno istniał za PRL. wiąze sie to czesciowo z oszczednosciami.

                      Nie wiem, jak to dokładnie jest... Ale z tego co wiem, to (przynajmniej na
                      początku) jednak jest tak, że żołnierza mogą przerzucić do jednostki w zupełnie
                      innym miejscu. Dokładnie jaka polityka obowiązuje, nie wiem - ale nie jest tak,
                      jak np. w policji, gdzie raczej dostajesz pracę w mieście, gdzie mieszkasz.
                      • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:36
                        stephen_s napisał:

                        > > z mojej wiedzy w temacie Steph, przerzucenie zależy od wielu czynników:)
                        > ale
                        > > generalnie w armii, w sg jest trend przeciwny do sztucznego przerzucania,
                        > który
                        > >
                        > > to trend podobno istniał za PRL. wiąze sie to czesciowo z oszczednosciami
                        > .
                        >
                        > Nie wiem, jak to dokładnie jest... Ale z tego co wiem, to (przynajmniej na
                        > początku) jednak jest tak, że żołnierza mogą przerzucić do jednostki w
                        zupełnie
                        > innym miejscu. Dokładnie jaka polityka obowiązuje, nie wiem - ale nie jest
                        tak,
                        > jak np. w policji, gdzie raczej dostajesz pracę w mieście, gdzie mieszkasz.
                        >

                        hmm steph .. z policjantami też bywa równie :)
                        pzrecież po przyjeciu jadą na szkolenie do Legionowa na dłuzszy zcas (chyba z 6
                        meisiecy), w sg - na 8 :) a żołnierz zawodowy hmm to gdzie dostaje służbe
                        zależy też od tego w jakeij jedniostce ma służyć, prawda, całkiem pzoa
                        szkoleniem:) Jeśli jest z katowic np. a chce być w marynarce , to przecie mu
                        morza nie przeciagna na Śląsk :)
                        • stephen_s Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:45
                          > hmm steph .. z policjantami też bywa równie :)
                          > pzrecież po przyjeciu jadą na szkolenie do Legionowa na dłuzszy zcas (chyba z
                          > 6 meisiecy)

                          Nie no, wiem - ale z tego co słyszałem, to po szkoleniu ma się szansę na etat w
                          miejscowości, gdzie się mieszka. Nie jest raczej tak, że jesteś z Warszawy, a po
                          szkoleniu lądujesz w Krakowie.

                          > żołnierz zawodowy hmm to gdzie dostaje służbe
                          > zależy też od tego w jakeij jedniostce ma służyć, prawda, całkiem pzoa
                          > szkoleniem:)

                          No własnie o tym mówię... :)
                          • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:58
                            stephen_s napisał:

                            > > hmm steph .. z policjantami też bywa równie :)
                            > > pzrecież po przyjeciu jadą na szkolenie do Legionowa na dłuzszy zcas (chy
                            > ba z
                            > > 6 meisiecy)
                            >
                            > Nie no, wiem - ale z tego co słyszałem, to po szkoleniu ma się szansę na etat
                            w
                            > miejscowości, gdzie się mieszka. Nie jest raczej tak, że jesteś z Warszawy, a
                            p
                            > o
                            > szkoleniu lądujesz w Krakowie.

                            no tak , pewnie :)
                            ale to wynika raczej ze specyfiki policji w ogole ...
                            policja jest w każdym miescie przecież .. :)
                            natomiast np. jednostka powietrzno - desantowa - nie :)
                            albo lotnicza, prawda ?

                            >
                            > > żołnierz zawodowy hmm to gdzie dostaje służbe
                            > > zależy też od tego w jakeij jedniostce ma służyć, prawda, całkiem pzoa
                            > > szkoleniem:)
                            >
                            > No własnie o tym mówię... :)
                            >
                            no tak, tak ...
                            • stephen_s Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:59
                              > no tak , pewnie :)
                              > ale to wynika raczej ze specyfiki policji w ogole ...
                              > policja jest w każdym miescie przecież .. :)

                              Masz pewnie rację, tym niemniej efekt praktyczny jest taki, jak napisałem :)
                              • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 13:07
                                stephen_s napisał:

                                > > no tak , pewnie :)
                                > > ale to wynika raczej ze specyfiki policji w ogole ...
                                > > policja jest w każdym miescie przecież .. :)
                                >
                                > Masz pewnie rację, tym niemniej efekt praktyczny jest taki, jak napisałem :)

                                owszem .. ale to raczej efekt uboczny, niz celowe działanie dowództwa :)

                                natomioast w nawizaniu do tego, ze mało kobiet u nas w wojsku służy, o czym
                                ktoś pisał - to jest efekt wcalenie tego, ze nie ma chętnych kobiet do tej
                                pracy, albo, ze nie spełniaja wymogów:)

                                to racvzej armia nie moze w czesci sprostac wymogom pan. chodzi o prozaiczne
                                rzeczy - np. zakwaterowanie - przez długi czas armioa kobiet nie przyjmowała i
                                nie była na taką sytuacje przygotowana ...
                                pisałam kiedyś ze 2 lata temu o jednej pani porucznik .. poszukam :)
                                >
                              • kora3 znalazłam :) chcesz na pocztę ?:) nt 24.01.07, 13:11

                                • stephen_s Oczywiście, ślij :)) (n/t) 24.01.07, 15:52

                                  • kora3 Zobacz jaka fajna pani por. :) 25.01.07, 09:55
                                    teraz już zresztą jest chyba kapitanem :) szybko awansuje laseczka :)
                                    no i jest dowodca .. facetów ...
                                    na herod babe chyba nie wygląda ??:)
                                    • stephen_s Fajna, zgadzam się :)) (n/t) 25.01.07, 11:18

                                      • kora3 :) nt. 25.01.07, 12:25

            • a000000 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:08
              kora3 napisała:

              > azercia - nie zgadzam sie :)

              Twoje prawo.


              > dlaczego trzeba zaraz krytykowac wybór innych? bo rózni sie od naszego?

              Nie - dlatego, bo świadczy o nieznajomości tematu i gadaniem dla udowodnienia
              tezy nadrzędnej.
              Zauważ, że mówimy o konkretnych pannach z FF, a nie o nielicznych kobietach
              pracujących w wojsku. Gdyż absolutnie nie wątpię w to, że są kobiety, którym
              życie żołnierskie odpowiada A TAKŻE ich biologia pozwala na sprostanie wymogom
              takowego życia. Ale są to wyjątki - ogół kobiet jest niezdolna do służby
              wojskowej, chociażby MENTALNIE. Natury nie oszukasz - przynajmniej w dłuższym
              czasie. Stwórca wojownikiem uczynił mężczyznę. Zgadzam się, że istnieją
              wojowniczki - ale to jest związane z zaburzeniami hormonalnymi - wiecej
              testosteronu niż kobieca norma.
              No i służba w wojsku to nie dywagacje nawiedzonych feministek, które dla
              wykazania swej wyższości nad mężczyzną ...odmrożą sobie uszy.
              • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:20
                a000000 napisała:

                > Gdyż absolutnie nie wątpię w to, że są kobiety, którym
                > życie żołnierskie odpowiada A TAKŻE ich biologia pozwala na sprostanie wymogom
                > takowego życia. Ale są to wyjątki - ogół kobiet jest niezdolna do służby
                > wojskowej, chociażby MENTALNIE.

                azercia .. przeczytaj moja odpowiedź do Moniki :)
                Krótko powiem Ci tylko, że :) Ty też nie najlepiej jesteś zorientowana :)
                zawodowa służba wojskowa, czy mundurowa zasadniczo różnio się od tego, co wielu
                kojarzy sie z wojskiem po opowiesciach brata, czy meza z zasadniczej służby -
                naprawde :)
                nieprawdą jest też stwierdzenie, ze kobiety w służbach mundurowych to jakieś
                wyjątki - w wojsku moze faktycznie sa nie tak liczne (nie ze względu na wymogi
                armii, albo niemoznosc sprostania tymże przez kobiety, a przez krótki
                stosunkowo zcas, od którego wojsko jest otwarte na przyjmowanie kobiet w swe
                szeregi), w innych służbach mundurowych (policja, straż graniczna, służba
                celna ) kobiety to nic nadzwyczajnego :)


                Natury nie oszukasz - przynajmniej w dłuższym
                > czasie. Stwórca wojownikiem uczynił mężczyznę. Zgadzam się, że istnieją
                > wojowniczki - ale to jest związane z zaburzeniami hormonalnymi - wiecej
                > testosteronu niż kobieca norma.


                :) no .. skoro tak myslisz :)

                >
                • a000000 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:24
                  :) no .. skoro tak myslisz :)


                  to nie ja, tylko nauka. To nauka twierdzi, że wojowniczość osobnika jest
                  zdeterminowana poziomem testosteronu.....
                  • kora3 Re: Dom, bez dwóch zdań. 24.01.07, 12:30
                    a000000 napisała:

                    > :) no .. skoro tak myslisz :)
                    >
                    >
                    > to nie ja, tylko nauka. To nauka twierdzi, że wojowniczość osobnika jest
                    > zdeterminowana poziomem testosteronu.....


                    mozliwe azercia mozliwe ...

                    Jednak teraz w woojsku i służbach mundurowych bardziej niż wojowników :)
                    potrzeba strategów, ludzi umiejących negocjować, fachowców:)
              • jurek_s Oj, Azerko... 24.01.07, 13:51
                a000000 napisała:

                > Stwórca wojownikiem uczynił mężczyznę.

                Myślisz, że Stwórca stworzył człowieka, by ten wojował z bliźnim swoim i go
                zabijał? No, bo Bóg raczej nie myślał wtedy o paintballu chiba? To po co
                wykoncypował również to nieszczęsne piate przykazanie...? Aż taka boska
                niekonsekwencja? Myślę raczej, że tu, w tej wojowniczości, diabeł swe widły
                maczał. :))
                • a000000 Re: Oj, Azerko... 24.01.07, 14:49
                  Ojojoj, Luzerku, któren to nie doczytawszy do końca, swoje zakończenie dajesz.

                  Bóg stworzył mężczyznę wojownikiem aby ten POLOWAŁ czyli żarcie dostarczał
                  rodzinie, aby ją chronił przed zwierzem drapieżnym, a nie tchórzliwie chował się
                  za spódnicę żony... Aby czynił sobie ziemię poddaną, nie tylko perswazją ustną:
                  lwie drogi, bardzo cię proszę, nie zżeraj moich dzieci....

                  Oczywiście, jak wszędzie, wtrącił się kusy i wysączył do ucha Kaina jad
                  przeciwko Ablowi. I tak powstała konieczność wprowadzenia Prawa.

                  Ale rację masz - przy powstawaniu WOJSKA diabeł swój udział ma.
                  • jurek_s Re: Oj, Azerko... 24.01.07, 22:24
                    a000000 napisała:

                    > Ojojoj, Luzerku, któren to nie doczytawszy do końca, swoje zakończenie dajesz.
                    >
                    > Bóg stworzył mężczyznę wojownikiem aby ten POLOWAŁ czyli żarcie dostarczał
                    > rodzinie, aby ją chronił przed zwierzem drapieżnym, a nie tchórzliwie chował
                    > się za spódnicę żony...

                    No, to - myśliwym go uczynił, a nie wojownikiem. Wojownik jednoznacznie jest od
                    wojowania, a więc od zabijania bliźnich.


                    > lwie drogi, bardzo cię proszę, nie zżeraj moich dzieci....

                    Słyszałaś kiedy, aby ktoś wojował z lwem? Nie, na lwy się, po prostu, poluje.


                    > Ale rację masz - przy powstawaniu WOJSKA diabeł swój udział ma.

                    Niewątpliwie, jego szatańska złośliwość to uczyniła. Przecież Bóg nie mógł
                    osobiście stworzyć czegoś równie głupiego. :))
        • kora3 steph .... 24.01.07, 11:12
          a dzowisz się??:) faceci w mundurach znacznie bardziej kreca niż faceci w
          kapciach i garniturkach :) wiem coś o tym :)
      • kora3 :) 24.01.07, 11:10
        monikaannaj napisała:

        > Piszesz stefan że kobiety wybierały wojsko? Może myśłały ze chodzi o prace na
        > posadzie oficerki?

        Moniko .. ale kobietki po studiach normalnie idą na podchorażówkę, a potem maja
        szanse na awanse oficerskie takie same jak faceci.

        znak wiele kobitek ze służb mundurowych i dobrze sobie radzą :)
        i w pracy i w domu :)
        niektóre są oficerami - prawda, ale większosć tych pań oficerek służy nie
        sztabie, a normalnie.. np. w SG pare kobitek jest zastępcami GPK - a wiec
        calkiem na linii :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka