brzuch a chandra

27.02.07, 10:26
kur... dziś to już zgłupiałam. Chcecie coś zabawnego usyszeć - wyobraźcie
sobie, mój dziś wstał jakby mu pół rodziny wybili, obrażony, nietykalny, nie
da się przytulić, pędzi gdzieś, jak ja przyszłam na śniadanie to n
ostentacyjnie skończył 9chamstwo, ja cenię wspólne śnidania - potem pobiegł
gdzieś i przed wyjściem jg zapytałam - czy coś jest nie tak. A on mi na to,
że obudził sę z chandrą, bo ma duż brzuch !!!! No on powariowała ( a
szczególnie, że jest chudy jak patyk. Nie wiem, to jednak coś z głową).
aler ja jużmam dośc tych jazd, nie wiadomo, kiedy frustracja, i czym
wywołana. A ja potrzbuję jednak trochę czułości, miłości - chyba się w tym
niezgraliśmy. bo on tego może w ogóle nie potrzebuje, albo po prostu nie ode
mnie...
    • dzikoozka Re: brzuch a chandra 27.02.07, 10:35
      perfekcjonista anorektyk??????
    • almondgirl Re: brzuch a chandra 27.02.07, 10:56
      ale jaja:) sunrise, może on jest po części kobietą? to by tłumaczyło jego
      humory i tę chandrę z powodu brzucha:)
      • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 10:58
        nie wiem, alewpadł na chwilę teraz, stwiedził, że nie może się supić na pracy i
        jedzie na siłownię. A wkurwiony jest tak, że nawet na mnie nie spojrzał, tylko
        para buchała znad jego głowy. kur... ale jazda. a co człowiek w takiej sytuacji
        powinien zrobić?
        • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 11:22
          a jescze usłyszałam, że nie będzie ze mna gadał, bo on najchętniej by teraz
          ściany gryzł. i płakać mu się ze złości chce. to może lepiej, że nie gada, bo
          pewie tysiac petensji też do mnie by znalazł. ale i tak siedzę po tym jakstruś
          z szeroko otwartymi oczami,. szkoda że mnie nie widzicie.
          • dzikoozka Re: brzuch a chandra 27.02.07, 11:48
            słuchaj, facet ma chyba jakis problem...
          • almondgirl Re: brzuch a chandra 27.02.07, 11:52
            sunrise, to nie jest normalne.

            Popatrz na niego z dystansem i zastanów się, czy chcesz być z histerykiem,
            ktory chce gryźć ściany, bo ma za duży brzuch. Albo też - czy problemem jest
            rzeczywiście ten brzuch.
      • croyance Re: brzuch a chandra 27.02.07, 11:01
        Moj ma to samo :-D Chudy jak nieszczescie, ale narzeka, ze ma brzuch. Klepie
        sie po nim i jeczy. ja mu tlumacze, ze jesli ma wypukly brzuch czasem
        (nieznacznie), to tylko dlatego, ze jest tak przerazliwie chudy, ze jak
        cokolwiek zje, to od razu widac, ale nieeeeee.
        • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 11:23
          i też takie akcje robi?
          • croyance Re: brzuch a chandra 27.02.07, 15:07
            A nie, akcji nie robi, za bardzo sie mnie boi :-D Tylko jeczy i marudzi. I
            pyta: ale nie wygladam staro? no powiedz, powiedz!
        • wojtek56 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 15:28
          Jeżeli Wy, kobiety, nie rozumiecie rozterek tego mężczyzny, to kto ma je
          zrozumieć? Nie zdarzyło sie Wam patrzeć na siebie krytycznie? Niech piersi
          opadną o 1/100 milimetra, a już są nerwy, czarnowidztwo, nadrabianie (kwaśną)
          miną... Co z tego, że nikt - oprócz Was i Waszych przyjaciółek - nic nie
          zauważa? Wiecie swoje!
          Dajcie się chłopu wyżalić. On tez patrzy na brzuch, a oczami wyobraźni patrzy
          nieco dalej...
          • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 15:40
            tylko, niech nie zatruwa komuś życia. ;(( ja przynajmniej bym tak nie robiła,
            jakbym zauważyła że piersi opadły. Bo ja już kur... się boję tu ruszyć w tym
            domu, że by paa wrażliwgo ie rozdrażnić. No i chyba to nie jest powód do tego,
            by wychodzić i znikać - no teraz już 4,5 godziny go nie ma. (na siłownię jak
            dla mnie trochę za długo), a biuro na górze zostawione, ja nawet nie śmiem
            zadzwonić, bo dryuga zjebka by była.
            • wojtek56 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 15:49
              A to co innego! To brzuszek to tylko pretekst! To ja przepraszam za wywody na
              ten temat, tu i w innym wątku.
              Sun, nie wyczułem, nie zrozumiałem. Najmądrzejsze, co mógłbym teraz zrobić, to
              wziąć w dłonie Twoje ręce, i cicho siedzieć.
              No to cicho siedzę.
              • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 15:52
                ba. trzymaj mnie mocno za r ęce. Bo teraz, po 5 godz. chciałam zadzownić
                zapytać, co jest grane. i ma wyłączony telefon.
                to wszystko chyba nie ma sensu...
                • wojtek56 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 16:26
                  Ja wyłączam, jak idę na basen, saunę, na negocjacje lub... No właśnie. Jak nie
                  przyniesie kontraktu ani mokrego ręcznika, to... nie oddawaj mu pilota, Sun, nie
                  zasłużył!
                  A tak naprawdę teżmi nie do śmiechu. Głupi kutas, ten Twój chłop.
                  • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 17:16
                    no kutas z niego i tyle. ;( przyszedł. nie wiem, nie chce mi się już gadać z
                    nim. już mi się nic nie chce. mam po prostu dola. on zapowiedzial, ze pogadamy
                    potem, jak on teraz popracuje. patrzcie pan bedzie moze mial czas i cos mi
                    powie coś swpjemu psu. moja psychika xle reaguje na te jazdy, gdzie się podzial
                    mój dystans i ironia Wojteczku nawet już zabawnie tego wszystkiego mi sie
                    opisywać nie chce.... śmieszne, ale jestem mięczak tym wszystkim tak naprawdę
                    Zamiat go kopnąc w dupę jak radziła od razu Almondgirl, ja się bujam. co mi
                    kur.. jest? czy uczucia mi zupełnie zdrowy rozsądek przyćmiły? a może są takie
                    diewczyny jak jak - tzw. ryby, co to nie umieją odejść. Tylko je można
                    porzucić.
                    nie chce mi się znowu przeżyawać, znowu być samą, znowu wracać myślami, a z
                    drugiej strony czy już jeden rozwód mnie niczego nie nauczył??
                    chyba jestem słaba, Wojtuś, brak mi jaj.
                    • wojtek56 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 19:26
                      A ja myślę, Sun, że jesteś o krok od pozbierania się.
                      Szedłem kiedyś koło Augustowa przez wielką puszczę. Do celu zostały mi ze trzy
                      kilometry, gdy na drodze pojawił się strumyk. Mały strumyk, ale przed nim był
                      pas bagienek i dywanów z ruchomego mchu. Pierwsza moja myśl: zawrócić i szukać
                      innej drogi. Ale po chwili zwyciężyła żądza nowego. Ahoj, przygodo! Zacząłem
                      szukać przejścia. Po kołyszących się dywanach mchu, stawiając stopy jak
                      najbliżej wyschniętych drzewek, zbliżałem się do głównego nurtu. Kilka metrów
                      ode mnie widziałem drugi brzeg, lekko wznoszący sie ponad strumyk twardy i pewny
                      grunt. Ostatnie kroki były najgorsze. Im bliżej celu, tym błocko zdradliwsze.
                      Właściwie nie pamiętam, jak znalazłem się na drugim brzegu. Chyba trafiłem na
                      jedyne takie miejsce, gdzie tuż przy brzegu mogłem postawić nogę i przeskoczyć
                      na drugi brzeg (strumyk był wąski i niezbyt głęboki). Nawet butów nie zmoczyłem.
                      A na drugim brzegu? Uczucie zwyciestwa! Zwycięstwa nad samym sobą. I ulga, że
                      znów się udało.
                      Zapytasz, jak mogłem sie cieszyć takimi głupstwami? Dlaczego do dzisiaj pamiętam
                      takie epizody, które każdemu grzybiarzowi zdarzają sie kilka razy dziennie?
                      Nie wiem, Sun. Jednak kiedy mam przed sobą ostatnie kroki, a w bliskiej
                      perspektywie suchy i bezpieczny brzeg, to zawsze wspominam sobie tamto zdarzenie
                      i ostrożnie, ale z wiarą graniczącą z pewnością, idę przed siebie.

                      Każdy z nas oczekuje od związku czego innego. Potrzebujesz teraz partnera, na
                      którym możesz się wesprzeć. Z chłopakiem łączy Was "szorstka przyjaźń", która
                      stała sie zbyt szorstka, zbyt trudna do zniesienia, gdy kolano rozłożyło Ciebie
                      na kanapie. Oboje przechodzicie trudną próbę. Jeżeli on się teraz Tobą nie
                      zaopiekuje tak jak powinien, to do końca życia będziesz czuła do niego uraz. Nie
                      znam Waszej sytuacji, ale nie wygląda na to, że poświęcenie Tobie tych kilku
                      godzin dziennie złamie jemu karierę. A on nie wie, że gdyby poświęcił Tobie
                      trochę wiecej czasu, niż zwykle, zyskałby coś wiecej niż przyjaciela, wspólnika
                      i oddaną kochankę: zyskałby prawdziwą wolność, w której nie trzeba sie już za
                      niczym ani za nikim uganiać, aby potwierdzić swoją wartość. Bylibyście Parą.
                      Prawda, jaki to mocny, stabilny i słoneczny brzeg?
                      Ściskam oburącz, a nóżkę - tę twardszą - zaczarowuję dobrą, ciepłą, kosmiczną
                      energią!
                      To jeszcze kilka kroków, Promyczku!
                      • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 20:41
                        no właśnie, tylko on tego nie wie, albo wcale tego nie potrzebuje, albo nie
                        potrzebuje tego ode mnie, albo nawet nie ma czasu o tym pomyśleć, bo myśli
                        tylko o sobie. Tam gdzie jest wielkie wypełniające wszystko JA, nie za bardzo
                        potrzebne jest MY Wojtusiu. on nawet nie widzi potrzeby takiej. ale kiedyś
                        obudzi się z ręką w nocniku, moim zdaniem, nie będzie już tai młdy, może też
                        nie taki bogaty, i wpadnie z jakąś zołzą,z którą będzie sę musiał ożenić.
                        Zresztą może tylko zołza to wytrzyma. chociaż ona też musiala by mieć nerwy ze
                        stali, żeby takie jazd tolerować. ale poleci pewnie na kasę.
                        ja bym chciała jednak kogoś, kto chociaż zdechły ale zawsze - kwiatek
                        przyniesie mi na walentynki, będę widzieć w jego oczach akceptację, będzie
                        chciał ze mną czas spędzać,a nie d tego uciekać, na wyjazdach będzie ze mna a
                        nie oddzielnie, będzxie chcial w oóle ze mn wyjeżdżać, będzie się cieszył, że
                        chce z nim dzielić psje a nie od tego uciekał, i nie będzie się o wsyztsko
                        czepiał. Bożeeeeee, jak ja tesnie za kimś takim
                        • azaheca Re: brzuch a chandra 27.02.07, 21:05
                          Sun,to nie jest TEN facet,soooory..:((
                          • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 22:18
                            o przekonuje się o tym bardzo dobitnie ostatnio ;(( ale to niestety smutn
                            wniosek, znowu nadzieje ruchnęły rozbite - jak to piano Chopina bruku
                            sęgającve ;(
                        • wojtek56 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 21:33
                          Mówisz, że ON straci, że się postarzeje, że wpadnie z zołzą, że samolub okrutny.
                          O sobie też powiedziałaś. TY się boisz samotności, już jej doświadczyłaś.
                          Pragniesz współczucia, współodczuwania, akceptacji, ciepła. Masz dość ciągłych
                          utarczek i rozmijania się.
                          Kogo bardziej Ci żal?
                          Są dwie rzeczy, które nie rzucają się w oczy, nawet nie pojawiają się wśród
                          argumentów, a które - moim zdaniem - być może decydują o całym pogmatwaniu
                          Twojej sytuacji. Jedna to pieniądze, druga to seks. Obie działaja jak magnes.
                          Bez jednej i bez drugiej żyć się nie da. Roli jednej i drugiej na ogół sie nie
                          docenia. Mam nadzieję, że nie jesteś uwięziona między tymi biegunami.
                          Sun, powtórzę za Azahecą: to chyba nie ten facet. Choćby miał tysiąc zalet, to
                          kilka jego wad burzy Twój spokój wewnętrzny. Słaby grunt pod fundamenty.

                          Aha. I żadne jaja nie są Ci potrzebne, Sun. Twoja wrażliwość to znacznie
                          potężniejsza broń.
                          • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 22:17
                            No właśnie nie wiem, kogo bardziej mi żal :)hehe
                            Wojtuś msz rację, no masz, seks by ty bardzo ważbym elemente - tzn. jest, facet
                            pociąga mnie niesamowicie fizycznie no i sam seks jest super. Pieniądze też ma,
                            co oczywiście jest wygodne. Więc tracę obie rezcyz, ale co do jednego jestem
                            pewna - pieniądze naprawdę szczęścia nie dają i wcle nie jest to pzereklamowane
                            hasło. a co z seksem? ;))
                            • wojtek56 Re: brzuch a chandra 27.02.07, 22:53
                              Kurczę, nie wiem!
                              Dziewczyny mówią - i to z przekonaniem - że im na seksie nie zależy, a jak co do
                              czego, to właśnie seks odgrywa rolę ważną, czasem decydującą. Ty przynajmniej to
                              wiesz, jesteś tego świadoma. Ale to połowa sukcesu.
                              Nie wiem, Sun. To wspaniałe, że jesteś rozbudzona i masz partnera, z którym się
                              spełniasz. Jeżeli tylko seks Was łączy, to musisz się liczyć z tym, że będziesz
                              chłopaka dzielić z innymi dziewczynami - tu nie ma dyskusji. Jeżeli to Ci nie
                              przeszkadza, to zmniejsz swoje wymagania na innych polach (np. nie licz na
                              kwiatki czy pochwałę za sukcesy zawodowe) i czerp z życia, ile się da. Kiedy
                              zmienią Ci się priorytety, to poszukasz innego rozwiązania.
                              Jeżeli tego nie akceptujesz, że nie jesteś jedyną, to chyba nie warto męczyć się
                              razem, bo tylko będziesz się coraz gorzej w całym tym układzie czuła, a Twój
                              partner będzie się do Ciebie coraz gorzej odnosił. Pamietaj, że to Ty jesteś
                              wspaniałą kochanką, że to Ty rozkwitasz w jego ramionach, to jest Twoje! I że na
                              pewno znajdziesz innego mężczyznę, przy którym poczujesz sie równie dobrze. Być
                              może inaczej, ale równie dobrze, to ważne! A ten inny mężczyzna może bedzie miał
                              i kilka innych zalet?
                              Ale to gdybanie pięćdziesięciolatka. Zapytaj siebie, swojego organizmu, zdaj się
                              na intuicję.
                              • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 28.02.07, 10:51
                                seks jest dla mnie ważny, ae nie najważniejszy. O wiele ważniejsze jest dla
                                mnie okazywanie sobie uczuć, ciepła, wsparcia, zgone życie razem. Naprawdę,
                                mimo iż żal mi się będzie oczywiście rozstać z tymi nocami ;)) ale to nie
                                najważniejsze, bo to mi równowagi wewnętrznej i szczęścia nie zapewni.
                                A wczoraj próbowałamz nim pogadać, rozmawialiśmy, dopóki się tym nie zmęczył ;)
                                poiedział mi, że mu zależy, co ja skwitowałam, że nieraz tego nie czuję. I nie
                                czuję, żebym budziła jego zachwyt - jak to kobieta budzi zachwyt mężczyzny. A
                                on mi na t wyparował, ze zachwyciłam go dwa lata temu jak się poznaliśmy, a le
                                potem byliśmy kumplami bo ja mu dałam kosza, no i on się przyzwyczai i teraz
                                nie budzę jego zachwytu. A śmieszne, bo te trzy miesiące temu jak zaczęliśmy
                                być parą on i tak budził mój zachwyt (mimo, że znaliśmy się dwa lata jako
                                kumple), ale poznałam go teraz lepiej ;)) więce :)) i wzbudziło to mój
                                zachwyt,. więc szkoda, że nie zachwyca się mną mój własny chłopak.
                                I ciągle chrzani mi o tym, że planuje wyjazd na tydzień sam do egiptu.
                                Wojtusiu, muszę się zacząć faktycznie przyzwyczajać do myśli, że z tej mąki
                                chleba nie będzie. Jest to trudne, ale ja mam dosyć. Tylko jak to
                                wykombinować,teraz jestem dośc zależna od pomocy - w końcu nieruchawa z tą
                                nogą, a na zabiegi trza zawieźć , przywieźć, zakupy zrbić,.......
                                • wojtek56 Re: brzuch a chandra 28.02.07, 16:19
                                  Wykorzystaj chłopa, dopóki Ci noga nie odrośnie, a potem... a potem podejmiesz
                                  decyzję, co dalej.
                                  Na potencjalną możliwość ewentualności choć niewielkiego prawdopodobieństwa, że
                                  zajdą okoliczności, w których Twoja decyzja skłaniałaby się ku poważnemu
                                  rozważeniu przypadku, że jednak zdecydujecie się potem rozstać, to nieśmiało
                                  sugeruję, żeby rozstać się raz a dobrze. (Ale to tylko niezobowiązujące, dość
                                  spontaniczne, a więc przypuszczalnie mało interesujące i nie warte Twojej uwagi
                                  przemyślenie).
                                  • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 28.02.07, 16:48
                                    ale pry takiej ewentualności tracę też przyjaciela, którym przed trzema
                                    miesiacami on był ;((((
                                    wpadłam w dołek, jakiś kryzys - dziś cały dzień śpię i chlipię, kurcze nie
                                    wiem, co robić,. leżę na kanapie i nic - żadnej czynnosci życiowej. nie chce mi
                                    się nic. zaręzam się tylko myślami. jakieś błędne koło, nie wiem, może jakąś
                                    melisęwalnąć/ zrobiłam się zalegującym na kanapie cieniem.
                                    • wojtek56 Re: brzuch a chandra 28.02.07, 17:04
                                      No to może warto posłuchać koleżanki z innego wątku i ponownie zrobić rachunek
                                      zysków i strat?
                                      Zadręczanie się myślami jest standardową czynnością kobiecą. Widocznie jest Ci
                                      to potrzebne, chociaż pewnie boli.
                                      A robić nic nie musisz. Siedź sobie w dołku, najwyżej dowal łopatką swojemu
                                      mężczyźnie, jak zachowa sie nieelegancko. Leczysz poważną kontuzję i trudno
                                      oczekiwać, że czas rekonwalescencji minie szybko i bezproblemowo.
                                      I wbrew pozorom wcale nie jest mi do żartów. I poważnie powiem, że ten czas
                                      wymuszonego bezruchu paradoksalnie może okazać sie dla Ciebie bardzo pomocny.
                                    • almondgirl Re: brzuch a chandra 28.02.07, 21:04
                                      sunrise, skoro już wspomniałaś o mojej radzie z innego wątku, coby gościa
                                      kopnąć w dupke - ja to z wlasnego doświadczenia mowie, bo byłam kiedyś z
                                      facetem (to ten, co go tak czasem wspominam), z którym bylo tak dobrze, jak
                                      nigdy z nikim innym, ale nagle bardzo sie zmienil i praca się stała ważniejsza,
                                      nagle trzeba było tysiące spraw załatwić, spotkać się z kimś ważnym. I
                                      wiedziałam, że te wszystkie ważne sprawy sa po to, żeby ode mnie uciec -
                                      odsuwał się i nie bardzo wiedział, jak mi to powiedzieć, więc stal sie oschły,
                                      nie miał dla mnie czasu, fizycznie też uciekał, co ciekawe, tylko przed
                                      przytulaniem się, dotykiem, bo już do łóżka to owszem... dość szybko sie
                                      rozstaliśmy, ale zostala mi po tym jakaś trauma. Może sie myle, bo przecież
                                      Cię nie znam i mówię tylko na podstawie tego, co przeczytałam, ale Twoja
                                      historia bardzo przypomina mi moją. I po prostu nie życzę Ci, żebyś
                                      przechodziła przez to, co ja. Trochę może dramatycznie to brzmi, ale wiesz, co
                                      mam na mysli - chcesz potem rozpamiętywać, dołować sie, że źle na nartach, że
                                      figura nie ta itd? po co Ci to? to Twój facet ma problem ze sobą, ktorego nawet
                                      nie potrafi wyrazić i cos bełkocze o brzuchu uciekając do siłowni, a Ty jesteś
                                      normalną dziewczyną. Zastanów sie, czy sie z tym facetem widzisz za 10 lat.
                                      Wojtek dobrze radzi - nie spiesz się z decyzją, facet niech sie Tobą
                                      poopiekuje, a Ty sobie na spokojnie wszystko przemyśl.
                                      I zjedz troche dobrej czekolady, przynajmniej na chwile poprawi Ci sie nastrój:)
                                      • sunrise2006 Re: brzuch a chandra 02.03.07, 11:53
                                        dzięki robię tak jak mi doradziliście. na razie pozwalam, zeby sie
                                        poopiekował,a potem będzie czas na decyzję.
                                        śmieszne, bo wczotraj wieczór mial w końc wolny, i taki zadowlony i
                                        szczenbiotający jak skowronek, i dziwi się, ze ja sidzę nie w humorze. ale ja
                                        nie mogę raz w tę raz w tę - raz super, a drugi mam tolerować jego jazdy. Chyba
                                        każdy potrzebuje jakiegoś zrównoażenia i równowagi wewnętrznej. więc on bioedny
                                        miś nrzeka tylko, że ja taka nie w sosie. No patrzecie a pan miał akurat humor
                                        i mógłby pobawić się z pieskiem.
                                        wiem, jad ze mnie ścieka, ale tak się czuję. poza tym on teraz próbuje nadrobić
                                        te słowa o braku zachwytu mną, że niby się przzwycaiła jakbyliśmy kolagami - i
                                        teraz na siłę próbuje mi mówić, że jestem piękna , śliczn itp. ale to wszystko
                                        wydaje mi się takie sztuczne, takie wymuszone, że aż żal dupę ściska. on po
                                        trzech miesiacach się kapnął dopeiro, jak mu powiedziałam, że powinien się mną
                                        zachwycać. Dzizas ;)) toż to przecie jakiś mamut.
Pełna wersja