U mamusi :-(

20.03.07, 12:51
Już nie mogę...
Jak długo jeszcze będę słuchać o tym,że myję się codziennie co żle wpływa na
budżet domowy?
Że przeze mnie ciągle ciepłej wody nie ma?
Że jak będę u siebie to będę mogła pluskać się do woli ale póki co jestem u
moich rodziców.
Czy ja jestem dziwadłem,bo codziennie się kąpie?
No kurwa jeszcze tylko 3 miesiące i się wynosze.
Przypomniało mi się,że papieru toaletowego też za dużo zużywam...
Żebym tylko do czerwca nie przeniosła się do pierdla z racji zabicia któregoś
ze współlokatorów...
    • legwan4 Re: U mamusi :-( 20.03.07, 14:18
      Nie rób tego,natalciu...Nie warto,za 3 miechy spadną pęta rodzicielstwa!!!Lepiej
      cieszyć się życiem,wolnością i światem. :D
    • kropka9925 Re: U mamusi :-( 20.03.07, 15:03
      Trzy miesiące Natalciu miną jak z bicza strzelił :)

      Może zamiast kąpieli bierz szybkie prysznice, żeby rodziny nie drażnic
      brakiem ciepłej wody ;))
      No i nie morduj nikogo -w kryminale może netu nie być :P
    • natalcia23 Re: U mamusi :-( 21.03.07, 10:26
      Już nie pamiętam kiedy leżałam w wannie!
      Nigdy nie mam na to czasu.
      Zawsze szybki prysznic biore.
      Ale co tam,żeby dupe miodem smarować to zawsze jeden efekt!
    • natalcia23 Re: U mamusi :-( 21.03.07, 11:35
      Zjadło mi a napisłam dużo.
      Po pierwsze,że nigdy się nie kąpię,bo nie mam czasu na to.
      Zawsze biore prysznic,ale żeby dupe miodem smarować to zawsze żle!
    • natalcia23 Re: U mamusi :-( 21.03.07, 11:36
      O co tu chodzi?
      Raz mam 2 takie same a raz nie ma żadnego o tym moim prysznicu.
      Wy też?
    • sirionna Re: U mamusi :-( 21.03.07, 12:14
      oj natalcia posiedz cicho te 3 miechy, papier i wode oszczedzaj wedle domowych
      zwyczajow a potem sobie wszystko odbijesz! szkoda zycia, szczegolnie majac taka
      mila perspektywe.

      ja po wyprowadzeniu sie od mamusi strasznie odzylam. z 10 lat zycia zyskalam.
      szkoda ze wtedy bloga jakiegos nie pisalam. tragikomedia przechodzaca w dramat.

      trzymaj sie cieplo
      • antygen Re: U mamusi :-( 21.03.07, 19:10
        Nie ma to jak miłość na odległość, z rodzicielami rzecz jasna. Razem nam było
        źle, osobno jest cudownie. Czego i tobie natalcia życzę
    • natalcia23 Re: U mamusi :-( 22.03.07, 09:29
      Mam dokładnie tak samo.
      Jak wyjeżdżałam na dłużej to moje kontakty rodzinne układały się znakomicie.
      Niestety jak już wracałam to czar pryskał...
    • natalcia23 Re: U mamusi :-( 29.03.07, 17:56
      Dziś już napięcie sięgnęło zenitu.
      Ja jednak nie wytrzymam do czerwca.
      Pojawił się w mojej tempej makówce nowy plan, żeby na te 3 m-ce przenieść się
      do dziadków Mojego.
      Chyba to zrobię,bo mnie tu do grobu wpędzą.
      Naprawde nie wiem jak dalej żyć.

      • legwan4 Re: U mamusi :-( 29.03.07, 18:11
        Natalciu,to lepiej przeprowadź się,niż masz wylądować w grobie,lub w
        więzieniu.Wiem,co to mieszkać z rodzicami.Jeszcze mój Tata,to był
        spokojny,zgodny.Natomiast mama,to szkoda gadać.Z mężem i córką mieszkamy u mamy
        14 lat.Dlatego wyjazd do pracy za granicą jest konieczny.
    • boo-boo Re: U mamusi :-( 31.03.07, 08:54
      U mnie też tak było dopóki ze starymi mieszkałam "nie lej tej wody tyle"
      albo "przykręć no tą wodę, bo się szambo przepełni", "co ty tam robisz, że ta
      woda się tak leje"-nigdy nie byłam zwolenniczką kąpieli tradycyjnych, zawsze
      wolałam prysznic, a że nie szybki to inna sprawa. Tyle tylko, że nie mieli
      problemów z tym, że co dzień.
      • s.dominika Re: U mamusi :-( 31.03.07, 12:24
        Wyprowadzka, wyprowadzka - dla zdrowia psychicznego. Jak wspomnę te czasy, jak
        mieszkałam z mamą, to dostaję nerwobóli. Wyobraźcie sobie - ja z nowo
        poślubionym mężem - w jednym pokoju, moja mama w drugim. Nie rozmawiałyśmy już
        prawie ze sobą.Nasze stosunki były tak złe, że gorsze nie mogły być. Samo mi sie
        na złość jej robiło itd. Jak się wyprowadziliśmy - to problemy jak ręką odjął.
        Ale jak razem gdzieś teraz nawet jedziemy na parę dni, to od razu się zaczynamy
        kłócić.

        Ale to wynika z charakteru mojej mamy. Jest dyrektorem. W domu też chciała być.
        Ja się nie dawałam i wprost jej to mówiłam. Ona się obrażała. Nie znała słów:
        proszę,dziękuję, przepraszam, tylko: zrób to, przyjedź, przynieś. Brrrrrrrrrrrr
        • sirionna Re: U mamusi :-( 31.03.07, 13:32
          dominika mamy ta sama mamusie?
          cale zycie na kierowniczych stanowiskach. od lat, co prawda, jest juz na
          emeryturze ale to nic nie zmienilo. dyrektoruje spolecznie: w radzie nadzorczej
          spoldzielni mieszk, na uniwersytecie trzeciego wieku, w jakiejs fundacji i nawet
          nie wiem juz gdzie. taki charakter. slow prosze, dziekuje w zyciu nie slyszalam.

          przeprowadzka duzo zmienila a najwiecej calkowite zerwanie kontaktow po kolejnej
          awanturze jakies dwa lata temu. powiedzialam ze nie chce jej znac. wtedy
          zrozumiala. bardzo zmienila sie w stosunku do mnie. juz nie zada tylko prosi,
          ustepuje.... teraz jest super. co nie znaczy ze wyskoki sie nie zdarzaja ale i
          ja na to inaczej juz patrze. umiem ustapic bo wiem ze i ona umie.

          dziewczyny robcie wszystko zeby mieszkac oddzielnie. naprawde szkoda zycia!!!!
Pełna wersja