28.03.07, 10:37
Po obejrzeniu trailera i przeczytaniu entuzjastycznej recenzji w Polityce
zamierazm się wybrac do kina, ale dzisiaj zmroził mnie odrobinę potępiający
komentarz Kutza z Dziennika. Że prymitywny, że bajka dla dorosłych
przedszkolaków, że to zwykłe komiksy, z których nic nie wynika poza tym, że
przelatują przed naszymi oczami jakieś surrealistyczne obrazki, To, że jest
teraz ogromne zapotrzebowanie na takie kino jest w mniemaniu Kutza oznaką
totalnego upadku kultury i humanistyki i swiadczy o niewielkich potrzebach
intelektualnych. "Ludzie stali się prymitywami umysłowymi" - cytat końcowy.
Czy jak pójdę na 300 to bedę musiała się zaliczyć do tych prymitywów?
Swoją drogą ciekawa jestem jak o tym filmie wyrażałby się śp. Kałużyński.
Ktoś widział? Mogę prosić o jakieś komentarze?
P:)
Ps.
Kutz potępia, ale jednocześnie pisze: "Na szczęście nie widziałem tego obrazu
i broń mnie Boże, abym w ogóle kiedykolwiek poszedł na taki chłam". To mnie
śmieszy najbardziej.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: 300 28.03.07, 10:51
      Czytałem komiks, który był chyba po Robocopie największa porażką Millera i recenzje, zaraz jak się za Wielka Wodą ukazał film - wśród których nie było ani jednaj na tak:)
      Więc raczej szerokim łukiem:)

      P:)
      • drzewko_szczescia Re: 300 28.03.07, 11:32
        Widziałam trailer i przeszły mi po plecach dreszcze, jak jeden Spartanin
        wrzeszczał:
        SPARTANS! TONIGHT WE'LL DINE IN HELL!!!!

        Ale to za mało, żeby iść na cały film :)
      • carmody Re: 300 28.03.07, 11:40
        Ja się wybieram.
        Wszystkie moje komiksowe ziomy od dwóch tygodni (od czasu Warszawskich Spotkań
        Komiksowych) mają przypisy na GG typu: "This is Sparta!", "This is Sparta,
        KU*WY!", "Przechodniu wspomnij: THIS IS SPARTA!".

        Serio, to pewnie jest to przyzwoita nawalanka. I dlatego na to pójdę. Komiksu
        nie czytałem, bo jakoś mnie odrzuca od zeszytu, którego sensem są sceny
        batalistyczne, nawet kreślone przez Millera.

        Co do ekranizacji komiksów zalecam animkę "Hellboy: Blood & Iron". Po okrutnie
        kiepskim animowanym "Hellboy: Sword of Storms" przyjemnie rozczarowałem się
        nowym odcinkiem. Wiedźmy, harpie, wampiry, duchy, ksiądz zaprzedający się
        nieczystym siłom, Elżbieta Batory i bogini Hekate. Bardzo mignolowsko, a przez
        to straszno ("Sword of Storms" było skierowane raczej do 12 latków, tego z moim
        10letnim braciakiem nie łyknę, bo łóżko zmoczy). I czekam aż ktoś napisze pracę
        pt. "Hellboy Chrystusem czasów popkultury, postmoderny i pre-atomu".
      • daria13 Re: 300 28.03.07, 16:37
        Czy to, że komiks słaby jest jednoznaczne z tym, że na jego podstawie nie może
        powstać kawałek niezłego kina komercyjnego, ale na tyle ciekawego wizualnie, że
        można zaryzykować?
        Od kiedy kierujesz się recenzjami? Zwłaszcza, że w tym przypadku są jednak
        podzielone.
        P:)
    • skajstop Re: 300 28.03.07, 11:37
      Zachwycają mnie Twoje problemy :)

      > Czy jak pójdę na 300 to bedę musiała się zaliczyć do tych prymitywów?

      Ciekawe, jak to działa w drugą stronę - czy jak ktoś NIE PÓJDZIE na "czysta", to
      od razu zalicza się do wyrafinowanych yntelektualystów? :PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP

      PS. Ja nie pójdę. Ale ja do kina chodzę tylko na te filmy, które są finansowymi
      i oglądalnościowymi klapami ;p
      • nienietoperz Re: 300 28.03.07, 11:40
        A ja nawet rozwazalem wyprawe, ale Staua, do ktorej mam zaufanie chyba wieksze
        niz do Kutza, juz wczesniej rozwiala jakiekolwiek nadzieje...
        • staua Re: 300 28.03.07, 19:04
          No coz, jak pisalam, chaleczka. Mozna ewentualnie pojsc z dzieckiem, zeby
          przyblizyc mu ten kawalek historii. Ale zenada jest ogladanie Spartan w
          obcislych slipkach (!) walczacych z Persami, ktorzy w wiekszosci sa wykreowani
          na bezrozumnych barbarzyncow (Kserkses kompletnie nie przypomina portretow np.
          na monetach - bo w zasadzie wygladem, tzn, stylem, tak bardzo sie od Grekow nie
          roznil, mial np, trefiona brode, a w filmie jest takim gigantycznym androgynem
          z kolczykami wszedzie). Sporo przeklaman (no, bo wiadomo, ze tak naprawde
          Spartan pod Termopilami nie bylo 300, poza tym zdrajca Efialtes nie byl
          uciekinierem ze Sparty, tylko miejscowym...)- juz lepiej poczytac Krawczuka
          (albo, jak ktos ma ochote, Herodota, tak robi moj maz). Kolejny etap propagandy
          anty-azjatyckiej (i anty-muzulmanskiej, oczywiscie, niewazne, ze Persowie, a
          nie Arabowie, charakteryzacja nie pozostawia zadnych watpliwosci, a uklad
          zabitego leonidasa wsrod innych zwlok natychmiast przywidzi na mysl
          ukrzyzowanie!!!!), tak to widze (porownywalny z "Aleksandrem").
          Aha, jeszcze dodam, ze film chyba w calosci zrobiony jest w studio.
          Jedyna dobra, moim kobiecym zdaniem, scena, jest final przemowienia krolowej
          Gorgo.
          Ciekawa jestem, czy w polskim tlumaczeniu bedzie "Przechodniu, powiedz Sparcie,
          tu leza jej syny", czy przetlumacza doslownie z angielskiego.
          To chyba wszystkie moje wrazenia, tak z grubsza.
          • eeela Re: 300 28.03.07, 19:24
            Sama legenda kreuje Persow na barbarzyncow. Persowie BYLI barbarzyncami w oczach
            Grekow, a to z ich relacja zmierzyly sie nastepne wieku europejskiej kultury.
            Nie widze zasadnosci czepiania sie 'przeklaman historyczych' w filmie, ktory
            zadnych historycznych aspiracji nie ma, jest po prostu ekranizacja komiksu na
            podstawie legendy, a nie filmem historycznym. Warto rozumiec roznice miedzy
            jednym a drugim. Jesli juz dopatrywac sie przeklaman, doprawdy mniej wazne jest,
            ilu dokladnie bylo Spartan w wawozie termopilskim, a bardziej, ilu Sparta miala
            krolow ;-) Swoja droga, mnie sie wydaje, ze Spartan jednak bylo 300 - tyle ze
            Leonidas mial pod swoim dowodztwem zolnierzy jeszcze innych poleis. Co zreszta
            jest oddane.

            Pytanie jest - jak ekranizowac legende? Czytac po tysiac razy kilka stron tekstu
            u Herodota, czy czerpac pelnymi garsciami z wielowiekowej kultury, jej
            przetworzen i wyobrazen? Ja jestem historykiem, ale nigdy nie bylam przeczulona
            na punkcie historii w ekranizacjach tematow legendarnych. Dobrze znac umiar,
            mocium panie. Nikt jakos na J.-L. Davida nie krzyczal, ze namalowal za malo albo
            zbyt wielu Spartan.
            • staua Re: 300 28.03.07, 19:36
              Niestety, w Stanach ludzie chodza na ten film jako na film historyczny i
              podejrzewam, ze w innych krajach bedzie podobnie. Tak tez jest recenzowany, w
              zupelnie powaznych pismach...
              Nie wiedzialam, ze Persowie byli uwazani za barbarzyncow - w kazdym razie nie
              mialam takiego wrazenia po lekturach dotyczacych okresu wojen perskich (akurat
              Herodot tak ich przedstawia, ale wiadomo, ze tacy nie byli, wystarczy sie
              przejsc do jakiegokolwiek muzeum, zeby zobaczyc ich kulture)
              Jesli chodzi o Spartan, wedlug Herodota bylo ich 300, aczkolwiek nigdy w tej
              bitwie nie bylo tak, ze walczylo 300 ludzi, jak jest w filmie, gdzie Leonidas
              odprawia wszystkich sprzymierzencow.
              Ekranizacja legendy, prosze bardzo, tylko chyba wtedy mozna by ja inaczej
              reklamowac.
              • eeela Re: 300 28.03.07, 19:46
                Ja nie zauwazylam, zeby w UK reklamowano to jako film historyczny. Reklamowano
                to jako Franka Millera, jako bohaterska legende, jako niezwykle efekty, ale nie
                zarejestrowalam zadnego stricte historycznego akcentu. Co prawda kolo mnie
                reklamy raczej oplywaja niz sie na nich skupiam, ale cos tam widzialam.

                Jezeli chodzi o barbarzyncow, to byla niecna podchwytliwosc ;-) W V i IV wieku
                p.n.e. 'barbaros' byli wszyscy, ktorzy nie mowili po grecku. Slowo pochodzi od
                greckiej onomatopei 'barbarbar', nasladujacej niezrozumiala wymowe sasiadow.
                Wiec tak, Persowie jak najbardziej byli barbarzyncami :-) W dzisiejszym
                rozumieniu tego slowa takze - Herodot przedstawia grecki poglad, ale tez, na
                Boga, nie istnieje jakis jasny wyznacznik, kto jest barbarzynca, a kto nie jest.
                To troche malo precyzyjny termin ;-) Dla Rzymian barbarzyncami byli Germanie,
                dla Germanow Hunowie, kiedys dla Arabow Europejczycy, dzis Arabowie dla
                Europejczykow. Barbarzynca to obcy, nie stosujacy sie do MOICH norm kulturowych,
                nie rozumiejacy MOJEGO jezyka, etc., etc. Legende termopilska mamy zachowana z
                europejskiej perspektywy przez dwa i pol tysiaca lat, i ja nie za bardzo
                rozumiem, po jaka cholere przy ekranizacji nagle ni stad ni z owad mamy zmieniac
                perspektywe. To znaczy, bylby to pewnie ciekawy eksperyment, ale nie rozumiem,
                co zlego jest w przedstawieniu legendy tak, jak istniala ona przez wiele wiekow
                w naszej kulturze.
                • staua Re: 300 28.03.07, 19:51
                  Naprawde myslisz, ze Persowie byli zawsze postrzegani w naszej kulturze tak,
                  jak sa przedstawieni w "300"?
                  • eeela Re: 300 28.03.07, 19:55
                    Nie zawsze. W legendze termopilskiej.
                    • staua Re: 300 28.03.07, 20:11
                      No coz, ja nie znam tej legendy, znam tylko zrodla i opracowania, a i tych
                      niewiele, w kazdym razie na pewno nie zyje ona w mojej swiadomosci tak, jak np.
                      legenda arturianska.
                      • eeela Re: 300 28.03.07, 20:26
                        Rany, ja tez nie znam wyczerpujaco. Znam zrodla i wiem, ze gdziekolwiek sie w
                        literaturze natkne na temat, chocby uzyty jedynie jako przenosnia czy
                        porownanie, Spartanie sa dobrzy i mezni i przeciwstawiaja sie zlu i zdradzie.
                        Taka jest moc legendy. Powiedzialam juz - owszem, mogloby byc ciekawie, gdyby to
                        odwrocic. Owszem, film stricte hstoryczny, pozbawiony uprzedzen, moglby byc
                        ciekawy. Ale to nie jest film historyczny. To jest obraz namalowany przy
                        inspiracji legenda. Zupelnie nie rozumiem, co w tym zlego, dlaczego wspolczesny
                        swiat ma na nas nakladac zakazy czerpania z legend w sposob badz co badz
                        tradycyjny i w ogole uwazam, ze ludzie sa glupio przeczuleni na punkcie
                        wspolczesnych analogii. Dzieki poprawnosci politycznej, gdyby wszyscy tak ja
                        surowo pojmowali, moglibysmy musiec wywalic z podrecznikow piesn o Rolandzie,
                        zeby dzieci do Saracenow nie uprzedzac.
                        • staua Re: 300 28.03.07, 20:31
                          Nie chcialam byc poprawna politycznie - film nie podobal mi sie nie tylko ze
                          wzgledu na niescislosci, po prostu uwazam go za kiepski :-) Ale muzyka owszem,
                          owszem, przypadla mi do gustu, jak i Tobie (zdecydowanie mocniejsza strona
                          filmu).
                          • eeela Re: 300 28.03.07, 20:37
                            Muzyka mi sie rzeczywiscie podobala, ale co zrobilo na mnie najwieksze wrazenie,
                            to wizualizacja. I nie uwazam filmu za kiepski 0 kiedy wizualizacja jest
                            swietna, a i muzyka rowniez, malo mnie obchodza dialogi ;-)

                            Ja sie nie bulwersuje, ze komus film sie nie podoba. Ktos inny potrzebuje glebi,
                            inteligentnych dowcipow, komus jeszcze bylaby w smak prawda (hue hue)
                            historyczna. Mnie tylko gniewa ten absurdalny dla mnie halas wokol przystawiania
                            tej legendy do swiata wspolczesnego i oburzanie sie na ten film, ze nie wiadomo
                            co pokazuje i propaguje. Jak juz mowilam - jesli mamy isc w tym kierunku,
                            powinnismy zaczac od zakazania lektury Rolanda w szkolach.
                            • staua Re: 300 28.03.07, 20:47
                              Ale obawiam sie, ze nawet (a moze wlasnie szczegolnie) dla bardzo malo
                              obeznanych w temacie ludzi ta propaganda bedzie oczywista.
                              Mnie sie wizualnie nie podobal. Zwlaszcza sztuczny drugi plan. Praktycznie bez
                              przerwy wyobrazalam sobie, jak mozna by to samo zrobic lepiej i ciekawiej.
                              • eeela Re: 300 28.03.07, 20:51
                                Mnie malo w moim osobistym odbiorze obchodzi, jak odbieraja lub odbiora to inni :-)
                                • staua Re: 300 29.03.07, 00:05
                                  Jeszcze przyszlo mi do glowy, ze to w sumie nie chodzi o niekonsekwencje
                                  historyczna, bo przeciez i "Hamlet" Almereydy, i wiadome "Dziady",
                                  czy "Balladyna" odbiegaly od pierwowzorow pod tym wzgledem, ale to powinno
                                  chyba czemus sluzyc, byc czescia wizji rezysera, a slipki i Kserkses taki, jak
                                  byl w "300"? Nie widze sensu...
                                  • eeela Re: 300 29.03.07, 19:13
                                    Hmmm, tej uwagi o slipkach zupelnie nie rozumiem. A czemu maja sluzyc zwiewne
                                    kiecki w Balladynie wiec?
                                    • staua Re: 300 29.03.07, 19:25
                                      Chodzilo mi o Balladyne Hanuszkiewicza...
                                      • eeela Re: 300 29.03.07, 20:06
                                        Nie chadzam do teatrow od wielu lat. Teatr ma dla mnie, rozbestwionej i
                                        konsumpcyjnie nastawionej do rzeczywistosci, za malo wrazen do zaoferowania. Za
                                        malo piekna, zbyt wiele niezbyt spektakularnego, za to 'oryginalnego i
                                        nowatorskiego' eksperymentowania. Balladyny jezdzacej na motorze nie widzialam,
                                        i szczerze i z serca mowie - nie mam ochoty widziec. Tak samo jak pani
                                        obierajacej ziemniaki w Zachecie.

                                        Nie znaczy to, ze jestem zrazona do sztuki wspolczesnej w ogole, bo natknelam
                                        sie na kilka nurtow, ktore na mnie zrobily wrazenie. Ale z teatru zrezygnowalam.
                                        • ash3 Re: 300 OT 29.03.07, 23:58
                                          eeela napisała:

                                          > Nie chadzam do teatrow od wielu lat. Teatr ma dla mnie, rozbestwionej i
                                          > konsumpcyjnie nastawionej do rzeczywistosci, za malo wrazen do zaoferowania.


                                          O, ciekawe, właśnie mogłabym napisac coś odwrotnego, od niedawna.
                                          • eeela Re: 300 OT 30.03.07, 00:41
                                            Czy to znaczy, ze od niedawna teatr ma wedlug ciebie do zaoferowania wiele
                                            wrazen, nawet dla natury nastawionej na konsumpcje jak najwiekszej ilosci wrazen
                                            i efektow?
                                            • ash3 Re: 300 OT 30.03.07, 21:05
                                              Nie, to ja od niedawna znów chodze do teatru i bardzo mi się to podoba - czasem
                                              mam zresztą wrażenie, że w teatrze wiecej się dzieje niż jestem w stanie odcyfrowac.
                                        • mamarcela Re: 300 30.03.07, 00:07
                                          Eeeluniu, Balladyny na motorze to na pewno nie widziałas i nawet szans
                                          specjalnych nie miałaś, bo ona na tym motorze jeździła przed Twoim
                                          urodzeniem :) A tak w ogóle to Balladyna na motorze to nie teatr to juz
                                          historia kultury, archetyp, topos i co tam jeszcze. Chociaz to ponoć kiepski
                                          spektakl był - jak większość dzieł Hanuszkiewicza zresztą.
                                          • eeela Re: 300 30.03.07, 00:40
                                            Ot, i obnazylam sie ze swoja ignorancja ;-) Ja nie moge wykluczyc, ze moje
                                            przygody z teatrem byly po prostu niefortunne i ze on ma tam cos ciekawego do
                                            zaoferowania, ale po kilku probach zaniechalam. I po prostu nie mam ochoty
                                            powtarzac prob.
                                            • mamarcela Re: 300 30.03.07, 00:49

                                              Wszyscy jestesmy ignorantami - tylko niektórym ciężko się do tego przyznać.:)
                                              A ja nie miałam na celu wykazania Ci ignorancji tylko z kagankiem oswiaty
                                              poszłam do Cię. Teraz juz wiesz, albo szybko sobie wyguglisz.
                                          • nienietoperz Re: 300 30.03.07, 01:20
                                            Protesto pojedyncze - jedyny raz, kiedy bylo mi dane maestro Adama H. widziec
                                            na oczy, wrazenia byly jak najbardziej pozytywne (Strindbergowy 'Taniec
                                            Smierci').

                                            Protesto podwojne - teatr, poniekad z natury, dysponuje znacznie wiekszym
                                            wachlarzem srodkow wyrazu niz takie chocby kino.

                                            Uklony,
                                            NN
                                            • eeela Re: 300 30.03.07, 01:32
                                              Ja sie nie mam zamiaru upierac i otwartam na argumenty, zwazywszy zwlaszcza to,
                                              ze z teatrem doswiadczenia mam marne a watle. Ktore mnie, jako wyzej rzeklam,
                                              zniechecily. Ale czy moglbys mi szerzej wylozyc, dlaczego uwazasz, ze teatr
                                              dysponuje szerszym asortymentem srodkow wyrazu?
      • daria13 Re: 300 28.03.07, 11:58
        >czy jak ktoś NIE PÓJDZIE na "czysta", to od razu zalicza się do wyrafinowanych
        >yntelektualystów?
        W tej sytacji nie idę:))))
        P:)
    • noida Re: 300 28.03.07, 12:18
      Ciekawe, bo po pokazie w Berlinie miał całkiem niezłe recenzje.
      Ja się chętnie wybiorę, albowiem namiętnie oglądam ekranizacje komiksów i
      ustawiam je w swoim prywatnym rankingu filmów komiksowych ;)
      • braineater rankingi:) 28.03.07, 12:42
        porównamy?:)

        1) Ghost world - według Clovesa
        2) American Splendor - według Peckara
        3) Fritz the Cat - według Crumba
        4) Batman - no, powiedzmy, że według Millera:)
        5) Sin City - według Millera
        6) Dick Tracy - według Warrena Beatty:)
        7) Historia przemocy - według Wagnera i Locke <byłoby wyżej, gdyby Cronnenberg barbarzyńsko nie wyciachał prawie połowy opowieści)
        8) From Hell - według Moore'a
        9) Tank girl - według Hewletta <ale to się łapie tylko ze wzgledu na Ice-T w roli Kangura-Dilera i genialny soundtrack>
        10) Flash Gordon - według wielu, faktycznie do ogladania na pigułach cięzej znaleźc lepszy film:)

        P:)
        • carmody Re: rankingi:) 28.03.07, 13:15
          1. Ghost World
          2. Ichi The Killer
          3. Batman i Powrót Batmana (Burton)
          3. American Splendor
          4. Dick Tracy
          5. Sin City
          6. Ghost In The Shell
          7. Oldboy (komiksu nie czytałem)
          8. Akira
          9. Hellboy
          10. Hellboy: Blood & Iron
          11. The Crow (z sentymentu raczej, i z sentymentu do soundtracku)
          • carmody Re: rankingi:) 28.03.07, 13:23
            ee, po zastanowieniu Oldboy wskakuje na pozycję 5.
          • braineater Re: rankingi:) 28.03.07, 13:36
            U mnie pare tytułow z Twojej listy się nie pojawia, bo:

            - Ghost jako komiks jest do dupy:)
            - Akiry komiksowej nigdy nie miałem motywacji przebrnąc w cąłości
            - Ichi to nie wiedziałem, że jest adaptacją
            - Mignolę lubię tylko w odsłonach Batmanowskich, bo Hellboy to je crap:)we wszystkich znanych mi wersjach i w sumie jedyne co się da czytać z tego, to łanszota The amazing Screw-On-Head:)
            - The Crow odpada ze wzgledu na to, że z jednego z bardziej wygietych graficznie komiksów zrobili siekę dla popkornowców:)

            z poza listy dorzuciłbym jeszce Road to Perdition, duzo lepsze niz robiony fotoszopem badziewiarski komiks Collinsa <i to pomimo Toma "jestemodpadematomowym" Hanksa>
            i włoskie animacje w oparciu o Corto Maltese - trochę tego jest, wszystkie sliczniutko rozrysowane tak, jakby sam Pratt machał piórkiem
            Asterixy - i animowane i filmowe, bo to jak i komiks zadne arcydzieło, ale sympatico się oglada.
            I jeszcze - Batman - Animated Series, bo ślicznie go rysowali, mimo, że to yapońcyki
            - Lone Wolf & Cub - wszystkie 6 częsci moge oglądac w kólko, choć komiks mimo, ze klasyk, to taki se.
            No a z guilty pleasures to Vampirellę i Barbarellę <nie mylić z Barb Wire:)>

            P:)
            • noida Re: rankingi:) 28.03.07, 13:43
              No cóż, ponieważ ja komiksów w ogóle prawie nie czytam, a listę robię całkowicie
              amatorsko to wygląda ona tak:
              1. Matrix (choć w zasadzie to nie ekranizacja, bo nie było komiksu)
              2. Batman i Batman Początek
              3. Sin City (chociaż głównie za formę, nie treść)
              4. Spiderman I (czekam na trójkę, może zmrocznieje nieco i się poprawi ;)

              Historia przemocy i Road to predition odpada z mojej listy, bo nie ma nic
              wspólnego z komiksowością. Może i są to filmy na podstawie komiksów, ale to
              zupełnie normalne fabuły :) Sztuką jest zrobić film o latającym kolesiu w
              czarnych gaciach w taki sposób, żeby nie był beznadziejny ;)

              Natomiast w kwestii najgorszych to wygrywa zdecydowanie Daredevil z Benem
              Assfleckiem w roli głównej.
              • braineater Re: rankingi:) 28.03.07, 14:01
                o, najgorsze to jest dla mnie osobne story:)

                - Supermany, wszystkie za wyjątkiem ostatniego, co go nie widziałem
                - Żółwie Ninja
                - Kaczor Howard
                - V jak Vendetta
                - Spidermany <sorry> oba się nie nadają do oglądania
                - X-Meni <to chyba czołowka>
                - Batman & Robin aka Netoperek vs Holliday on Ice
                - Blade
                - Sędzia Dredd

                i pewnie jeszce kilkadziesiąt innych

                Co do opinii, cytuję: > Historia przemocy i Road to predition odpada z mojej listy, bo nie ma nic
                > wspólnego z komiksowością. Może i są to filmy na podstawie komiksów, ale to
                > zupełnie normalne fabuły :)
                to zmilczę,

                za to dorzuce jeszcze 1 film, o którym mało kto pamięta a jest maksymalnie fajna ekranizacja komiksu i mimo, że targetowany pod bachory, to doskonale się go nadal ogląda, mimo, że rezyser cierpiał na syndrom wyparcia i prawie nigdy nie wspominał o tym akurat swoim dziele, czyli Roberta Altmana wersja Popeye'a z Robinem Williamsem w roli tytułowej. Czyściuteńka burleska, latające torty, głupie piosenki i rewelacyjna Shelly Duvall <znana tez jako "koszmarna picz" z Lsnienia Kubricka>, jako Olive Oyl:

                www.youtube.com/watch?v=cRUa_E1CugU
                P:)
                • noida Re: rankingi:) 28.03.07, 14:27
                  No co ja wam na to poradzę, że mnie się Spiderman podobał. Jak na faceta w
                  kretyńskim kostiumiku naprawdę dał się oglądać. W przeciwieństwie do Hulka i
                  wielu innych. Natomiast "Dick Tracy" też mi się podobał, ale oglądałam go już
                  tak dawno temu, że nie mogę wrzucić go na listę.

                  Dlaczego zmilczysz? Ja się lubuję w kiczu i uważam, że można opowiedzieć
                  historię faceta w obcisłym trykocie na milion róznych sposobów, od kiczowatych
                  po straszne i to jest sztuka. Ale jest to inna sztuka niż zrobienie poważnej
                  historii fabularnej w komiksie. Komiks rządzi się innymi prawami niż film. To,
                  co w filmie jest w miarę łatwe i obcykane, czyli fabuła, w komiksie często
                  stanowi problem. To, co w komiksie jest normą i konwencją, czyli goście typu Mr.
                  Freeze, w filmie ciężko przedstawić tak, żeby się dało oglądać, czego najlepszym
                  przykładem są porażki "Kobiety Kota" i innych.

                  A już czy te filmy powstały na podstawie dobrych komiksów czy złych to mnie, jak
                  już mówiłam, nie bardzo interesuje :)
              • carmody Re: rankingi:) 28.03.07, 14:14
                noida napisała:


                > 4. Spiderman I (czekam na trójkę, może zmrocznieje nieco i się poprawi ;)

                To trzeba rozpatrzyć na dwóch płaszczyznach.
                1. jako ekranizacja komiksu.
                2. jako film po prostu.

                1. Spiderman to jedna z bardziej dennych serii Marvela. Fajni bohaterowie -
                Green Gobilin, Lizardmen, VENOM! i sam Spidey - utopieni zostali w durnych
                fabułach, a sama seria zaczęła przypominać "Modę na suckes". I w tym kontekście
                ekranizacja jest w miarę wierna, interpretacja Raimiego trafna.
                2. Ssie paukę niemożebnie. Obejrzeć można tylko po to żeby zobaczyć Bruce'a
                Campbella w dwójce. Poza tym nawet Defoe dał ciała.
            • carmody Re: rankingi:) 28.03.07, 14:01
              braineater napisał:


              > - Ghost jako komiks jest do dupy:)

              Się bym kłócił, ale bardzo mi się nie chce, tem bardziej, że miałem to w rękach
              dawno temu i argumentów by mi brakło.

              > - Akiry komiksowej nigdy nie miałem motywacji przebrnąć w całości
              Też całej nie zrobiłem. A i film podobał mi się bardziej od mangi. Ale nigdzie
              napisane nie jest, że filmowa lista ma być podparta znajomością całych serii.

              > - Ichi to nie wiedziałem, że jest adaptacją
              A jest, gdzieś w sieci można upolować w ingliszu (jak znajdę linka to zapodam).
              Zresztą film jest o niebo lepszy.

              > - Mignolę lubię tylko w odsłonach Batmanowskich, bo Hellboy to je crap:)we wszy
              > stkich znanych mi wersjach i w sumie jedyne co się da czytać z tego, to łanszot
              > a The amazing Screw-On-Head:)
              eee, Hellboya bardzo lubię, przede wszystkim za klimacik i inspiracje legendami
              z różnych stron świata (Baba Jaga!). No i wiadomo: macki, pradawni i inne Ktule.
              Kreskę uważam za świetną, choć masówki typu B.P.R.D potrafią skutecznie do niej
              zniechęcić.
              A sam film rewelka. Z jednej strony oddaje klimat komiksu, z drugiej jest uroczo
              przerysowany. Ron Pearlman to je super gościu i nikt inny by tego tak dobrze nie
              zagrał.

              > - The Crow odpada ze wzgledu na to, że z jednego z bardziej wygietych graficzni
              > e komiksów zrobili siekę dla popkornowców:)
              Tutaj zadziałał sentyment. Dzieciakiem będąc obejrzałem i zacząłem słuchać
              Pantery i Helmet. Z tamtych czasów pamiętam jeszcze, że nie cierpiałem bardzo na
              "Judge Dredd" ze Stallonem, choć Bisleyowskie dzieło Batman vs. Dredd miało
              honorowe miejsce na półce.


              > Asterixy - i animowane i filmowe, bo to jak i komiks zadne arcydzieło, ale symp
              > atico się oglada.
              Animowane to tylko tepierwsze - "Gal Asterix", "Asterix i Kleopatra" i "12
              Prac", reszty nie mogę. Druga cześć serii filmowej jest bardzo fajna ("To jest
              Mangusta...", "szisz kebab" ;), pierwsza bolesna.


              > I jeszcze - Batman - Animated Series, bo ślicznie go rysowali, mimo, że to yapo
              > ńcyki

              Ło, zapomniałem o tym. Mocno fpyte, przynajmniej zanim pojawiła się Batgirl.
              "Batman Beyond" do pięt oryginalnemu serialowi nie dorasta.

              A jeszcze co do Millera - ten to jest facet zagadka. Raz na jakiś czas potrafi
              popełnić taki krap, że można się rumieńcem zażenowania oblać. Np scenar do
              "Robocopa 3"...
            • carmody Re: rankingi:) 28.03.07, 14:51
              nieco większy jeszcze oftop:

              Zamarzył mi się właśnie serial na podstawie "100 naboi".
              Ale to mrzonka, choć nie taka jak ekranizacja "Wilq" z Gajosem jako Wilq,
              Krzysztofem Kowalewski jako Entombed, Lindą w roli Alcmana i młodym Stuhrem
              odgrywającym Mikołajka.
              • braineater Re: rankingi:) 28.03.07, 15:37
                moje ulubione średnio się nadają do ekranizowania:

                Metropol McKeveera
                System Kupera <ale genialny film niemy mógłby z niego być>
                Kabuki Macka
                porządny Hellblazer dla dorosłych nie ta sieka typu Constantine z debilem Reevesem
                no i Kaznodzieja oczywiście - z Clintem jako świętym od Morderców, Carylem jako Cassidym i bukwie kim w roli Secret Jesus/Jesse Custer <Defoe może jakby był młodszy> I to taki film na conajmiej 3 x 3 godziny:)
                <a w ogóle - ciekawostki z offu - jak planowali ekranizację Prechera, co upadła z braku kasy, to Saintem of The Killers miał być Samuel L.:)
                P:)
    • rak.nieborak Re: 300 28.03.07, 13:57
      > Czy jak pójdę na 300 to bedę musiała się zaliczyć do tych prymitywów?
      > Swoją drogą ciekawa jestem jak o tym filmie wyrażałby się śp. Kałużyński.
      > Ktoś widział? Mogę prosić o jakieś komentarze?

      to jest emocjonalny komentarz ale nadal tylko odzwierciedlający jego osobiste
      zdanie :) nie ma co rozpatrywać decyzji o wyjściu do kina w kategoriach
      moralnych i przeżywać wyrzutów sumienia :P

      > Kutz potępia, ale jednocześnie pisze: "Na szczęście nie widziałem tego obrazu
      > i broń mnie Boże, abym w ogóle kiedykolwiek poszedł na taki chłam". To mnie
      > śmieszy najbardziej.

      komentarzy w internecie jest już dosyć dużo na temat tego filmu, większość jest
      mało przychylna i nie ma co się dziwić, że ktoś już sobie wyrobił zdanie

      Ja osobiście też nie widzę sensu pchać się do kina na film, któremu brakuje
      czegokolwiek poza efektami specjalnymi. W czsach, kiedy w ciągu miesiąca masz do
      dyspozycji kilkanaście premier kinowych, wypożyczalnie DVD i pare kanałów
      filmowych nie trzeba się specjalnie wysilać żeby obejrzec dobry film
      :)
      • daria13 Re: 300 28.03.07, 14:30
        Komentarz Kutza zacytowałam bardziej dla podrasowania zagajenia;) Jego opinia
        jest mi w tym przypadku doskonale obojętna, a właściwie głównie mnie śmieszy.
        Sin City w kategorii "dobry film" też mógłby się nie zmieścić, bo takoż głównie
        efekty specjalne w nim się liczą, a podobał mi się bardzo. Stąd moje rozterki i
        pytanie właśnie tu, gdzie są znawcy tak dobrego komiksu, jak i kina dobrego,
        tudzież rozrywkowego, tudzież kina w ogóle:)
        P:)
      • blue_white Re: 300 29.03.07, 07:16
        rak.nieborak napisał:

        > >
        > to jest emocjonalny komentarz ale nadal tylko odzwierciedlający jego osobiste
        > zdanie :) nie ma co rozpatrywać decyzji o wyjściu do kina w kategoriach
        > moralnych i przeżywać wyrzutów sumienia :P
        >
        > >A twoje wyrzuty sumienia wobec Shan? gdzie są?

        >
        >
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=55172729
        ty psycholu idż sie leczyć z uzależnienia od kobiety którą niszczysz od roku!
    • eeela Re: 300 28.03.07, 16:02
      Przeniesienie konwencji rysunku komiksowego na realia filmowego, jak w przypadku
      Sin City, rowniez i w 300 okazalo sie calkowitym sukcesem. Wrazenia
      wizualno-estetyczne sa po prostu niesamowite. Ekranizacja komiksu wlasnie siega
      moim zdaniem na szczyty.

      Muzyka - okej, mnie sie podobala. Mehikano straszliwie sie zzymal na rozne
      tandetne rozwiazania jak przejmujace cienkie kobiece chorki w scenach walki i
      przemocy. Ale w scenach walki i przemocy pojawia sie tez metal, ktorego w zyciu
      nie slyszalam w kontekscie filmu (jakkolwiek pseudo-)historycznego, i stanowil
      on dla mnie mila i zabawna niespodzianke.

      Dialogow czesto lepiej nie sluchac, ale mnie to znow az tak nie przeszkadzalo -
      mam chyba dziwnie wybiorcza percpecje, i dopoki w filmie jest jakis jeden bardzo
      dobry aspekt, reszta mnie jakos nie absorbuje zupelnie. A moze po prostu jestem
      ikonodulem, tylko tak to sobie upiekszam. W kazdym razie wizualna strona filmu
      powalila mnie na kolana.
    • 3promile Re: 300 28.03.07, 16:06
      Obejrzałem i stwierdzam, że to typowa antyhistoryczna papka dla jankeskich
      analfabetów Kirkouglasowy "Spartakus" z efektami na miarę współczesnych
      programów graficznych.
      A l e
      nigdy w życiu nie rozważałbym decyzji obejrzeć/nie obejrzeć w oparciu o czyjeś
      recenzje. Sobie odżałuj te parę złotych na kino albo ściągnij z mojego serwera ;)
      • daria13 Re: 300 28.03.07, 16:33
        Do kina mam daleko, w tygodniu nie mam czasu, a w weekend nie chce mi się
        jechać do miasta, więc musze dokonywać ścisłej selekcji. Dlatego musze się
        opierac na różnych przesłankach typu zaufane recenzje, komentarze osób, na
        których guście polegam, bo z reguły pokrywają się z moimi, tudzież opiniami
        tutaj, bo niektóre są dla mnie istotne.
        Ale najpewniej pójdę, bo rzeczywiście chcę się przekonać sama (Sin City tez
        niektórym się zdecydowanie nie podobało;) i myślę, że jest to film na tyle
        widowiskowy, że jednak warto poświęcić pare zł, trochę czasu i obejrzeć go na
        dużym ekranie
        P:)
      • eeela Re: 300 28.03.07, 16:48
        Promis, przeciez to nie ma najmniejszych ambicji byc historycznym filmem. To
        jest legenda i komiks polaczone w jedno, co wzajemnie na siebie wplywajac
        multiplikuje prostote wyrazu. POWINNO byc przedstawione prosto i stereotypowo, z
        dobrymi goscmi, naprawde zlymi goscmi, bez ogladania sie na realia, w
        poruszajacych barwach i wojenych przemowach. No rany, Rolanda nie czytali, czy co?
        • 3promile Re: 300 28.03.07, 16:57
          Ale ja nie mam pretensji - obejrzałem i stwierdzam, że to nie jest film dla
          średnio kumatego Europejczyka, chyba ze w konwencji pastiszu. To jest film dla
          rednecka z Kentucky, żeby wiedział, że Grecja to nie tylko Akropol i że
          'Akropol' to nie jest nazwa środka przeciwbólowego, i że tam się różnie działo,
          że jakieś 'polis', że jakiś patriotyzm od kołyski, że jakiś archetyp dobrej i
          chwalebnej śmierci, że jakieś 'nic to, Baśka' Wołodyjowskiego i tak dalej. To
          jest zawoalowana pochwała burackich synów debeściarskiej demokracji ginących bez
          sensu w Iraku.
          • eeela Re: 300 28.03.07, 18:10
            zawoalowana pochwała burackich synów debeściarskiej demokracji ginących be
            > z
            > sensu w Iraku.

            Aha, slyszalam o calej awanturze z powodu takich interpretacji. Ze film wysoce
            niepoprawny politycznie i Amerykanie to mezni Spartanie, a Bliski Wschod to
            demoniczna Persja. Gorsze glupoty trudno byloby mi smej wymyslec. Legenda jest
            jaka jest, nikt jej przeciez na sile nie bedzie zmienial, zeby byc poprawnym
            politycznie. A w legendzi ci sa dobrzy i mezni, a tamci zli i krwawi. To, ze
            kupy sie z rekonstrukcja historyczna nie trzyma, to oczywiste, ale mnie nie
            przyszloby przez mysl wymagac od ekranizacji komiksu i legendy w jednym, zeby
            byla zgodna z realiami historycznymi. To jakis od czapy wymog jest. Dwoch krolow
            w filmie nie moglo byc, bo drugi niepotrzebnie skomplikowalby fabule, ktora MA
            BYC PROSTA i taka jej zaleta.

            Ja juz chyba rozumiem, dlaczego nikt nie czyta i nie chce czytac 'Táin' :-P
            • 3promile Re: 300 28.03.07, 18:27
              Takie pornograficzne upraszczanie historii jest niedopuszczalne pod zadnym
              pozorem, IMO. Się ginie, sie walczy, ok. Ale we współczesnym świecie odwołanie
              do Termopil w kontekście dobry/zły to jest chamska prowokacja, howgh!
              • eeela Re: 300 28.03.07, 18:41
                Promis, ja doprawdy nie rozumiem, o czym Ty do mnie rozmawiasz. W JAKIM
                kontekscie chcialbys sie odwolywac do legendy termopilskiej zatem??? Czy to
                znaczy, ze odwolywac sie do Rolanda tez we wspolczesnym swiecie w kontekscie
                dobry/zly nie wolno? A do Czyngis-chana?
                • 3promile Re: 300 28.03.07, 22:35
                  Jestem wychowany na "Stworzeniu świata" Gore Vidala. Tamże Cyrus Spitama, wnuk
                  Zoroastra, opisuje Greków jako barbarzyńców śmierdzących zjełczałą oliwą. Nie
                  mówi o wojnach perskich; mówi o wojnach g r e c k i c h . Mówi o przewadze
                  człowieka ubranego nad człowiekiem prymitywnie nagim. I tak dalej. Będę bronił
                  Persów do usranej śmierci ;)
                  • eeela Re: 300 29.03.07, 19:12
                    Uprzedzenia, Promis, uprzedzenia i bunt przeciwko zasiedzialym mitom. Zupelnie
                    to do mnie nie trafia; ja umiem sie cieszyc i podziwiac mity stron wszelakich,
                    swoich i nieswoich. Odzywa sie w Tobie prawidlowosc znana od czasow Tacyta
                    piszacego - na przekor powszechnemu mniemaniu - o dobrych i prawych Germanach.
                    Nasze zepsute, a ichnie fajne. Tymczasem wszystko ogladane z zewnatrz moze
                    wydawac sie fajne, jak tez i wszystko ogladane od wewnatrz jest mniej lub
                    bardziej zepsute.
                    • 3promile Re: 300 29.03.07, 20:23
                      hasło na dziś - Jebać Tacyta!
                      • eeela Re: 300 29.03.07, 20:25
                        :-D

                        A ja lubie goscia. Fajnie pisal.
    • paolo630 700... 30.03.07, 07:26
      ...proponuję nakręcić naszą polską odpowiedź na ten film. Może być w tej
      stylistyce. Dlaczego 700? a zapomniałem napisać. To o obrońcach Wizny z 1939
      roku. Ewentualnie 182 - o Westerplatte.
      • braineater Re: 7 30.03.07, 09:49
        poszedł bym po kosztach i zrobił 7 przeciw Tebom:P

        P:)
    • pinos Re: 300 30.03.07, 14:12
      A ja wyszłam z filmu zaczarowana. Zaczarowana zdjęciami, oprawą wizualną,
      konsekwencją... Przeniesienie komiksu na ekran znakomite (właśnie skończyłam
      lekurę książeczki). A co do wartosci hstorycznych, polityki... poityce mówie
      moje stanowcze eeetam, a po historię nie chodzę do kina na film oparty na komiksie.

      Dla mnie ten film to obraz. Dwugodzinne płótno.
      PS Według mojej drugiej połówki za krwawe.
      • eeela Re: 300 30.03.07, 20:11
        Jakze sie niemal doskonale zgadzam z powyzsza wypowiedzia :-)
    • staua Re: 300 02.04.07, 21:02
      Dzisiejszy The New Yorker" zawiera recenzje "300", bardzo zblizona do mojej
      opinii, wiec pozwalam sobie ja wkleic.

      n “300,” a blood-dark account of the battle of Thermopylae, the Spartan king,
      Leonidas (Gerard Butler), and his noble queen, Gorgo (Lena Headey), make love
      in the full splendor of their nakedness. When the Spartans, pumped like
      linebackers leaving the weight room, go out to fight, they wear nothing but
      leather codpieces and red capes; they die clutching one another’s hands. The
      Persians go one better. Their king, Xerxes (Rodrigo Santoro), an epicene seven-
      footer with a shaved head and what looks like a gold-lamé thong, lounges on
      cushions in his court, surrounded by aroused lesbians intertwined and writhing
      like snakes in a basket. When he goes out to fight, he commands an army of
      robed and turbaned slaves who enthusiastically hurl themselves onto Spartan
      spears. “300,” which grossed nearly a hundred and thirty million dollars in its
      first ten days of release, is perhaps the nuttiest film ever to become an
      enormous box-office hit. Based on a graphic novel by Frank Miller, the movie is
      a porno-military curiosity—a muscle-magazine fantasy crossed with a video game
      and an Army recruiting film. The director, Zack Snyder, poses the Spartan
      heroes against the horizon or along the crests of mountains under roiling
      skies. The softening colors of blue and yellow have been filtered or drained
      out of the palette; the dominant remaining color is the molten brown-gold of
      bronze shields. The action is prolonged in agonizing slow motion, only to snap
      to hyper-speed and then to a full stop, leaving nothing moving but the fountain
      of blood spurting from a decapitated body.
      In Tehran, after pirated copies hit the streets there a few weeks ago, the
      movie was quickly denounced by an Iranian government spokesman as an act
      of “psychological warfare” that was intended to prepare Americans for an
      invasion of the country. “American cultural officials thought they could get
      mental satisfaction by plundering Iran’s historic past and insulting this
      civilization,” he said. The complaint was echoed by President Ahmadinejad, who
      said, “They are trying to tamper with history . . . by making Iran’s image look
      savage,” and a Time correspondent reported that many Iranians assumed that the
      movie was produced by an American government conspiracy. It is perhaps unfair
      to expect the Iranians to develop a sense of humor about American pop culture.
      They may also have trouble understanding that commercial American movies are
      ordered up not by “cultural officials” but by studio officials. The film is, of
      course, less an act of psychological warfare than an act of capitalism. It was
      called into being not by a hunger for war but by the desire to exploit a market—
      professional-wrestling and X-treme Fighting saturnalias play into the movie’s
      atmosphere. Everyone screams at everyone, and specialized Persian warriors
      wearing masks and other freakish regalia turn up to do battle. Pop has always
      drawn energy from the lower floors of respectability; this movie, in which fan-
      boy cultism reaches new levels of goofy chaos and sexual confusion, draws
      energy from the subbasement.

      Still, the Iranians have a point: though first planned years ago, “300” is a
      political fable that uneasily engages the current moment. An all-volunteer
      expeditionary force of Spartans ventures forth, the warriors sacrificing
      themselves to stop the invading hordes from killing their wives and children,
      which may be an allusion to the Bush Administration’s get-them-in-Iraq-before-
      they-hit-us-here rationale. The Spartans also fight, as a lofty narration
      informs us, “against mysticism and tyranny.” Against mysticism? How many
      ancient armies went to their deaths with that as their battle song? And how
      many men have died, as the Spartans do, to defend “reason”? A whiff of
      contemporary disdain for the East—what the late Edward Said
      called “Orientalism”—arises from the mayhem: “300” turns into a dawn-of-
      democracy epic in which violence is marshalled to protect the future of Western
      civilization. Made in a time of frustration, when Americans are fighting a war
      that they can neither win nor abandon, “300” and “Shooter” feel like the
      products of a culture slowly and painfully going mad.
      • bwv1004 Re: 300 04.04.07, 23:48
        Tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=58950415&a=58950415
        jest moja recenzja, parę wklejonych recenzji, i burzliwa dyskusja :-)
    • braineater no i se 05.04.07, 10:33
      obejrzałem.
      I jak na kino typu effekty i milion debili biegających po planie, to ma Czistó dwa olbrzymie plusy: nie ma w nim Toma Pussy Gallore Cruise'a i Mela Dajcie mi zeżreć Żyda Gibsona. I to naprawdę podnosi ocenę tego filmu o kilkadziesiąt procent.
      Czistó dowodzi, że z dośc drętwego komiksu można zrobić tyż drętwy film, ale przynajmniej taki, który dobrze się ogląda z mocno nabitą fajką. Miejscami co prawda max nachalnie leci zżynami z Władcy Pierścianów, szczególnie przy planach ogólnych, no ale programy do multiplikacji tłumów sa wszędzie takie samo a każden garbaty wygląda jak Gollum, to ni ma się co dziwić.
      Kolejne plusy, to ładna królowa z wesoło skaczącym biustem i cały zestaw fantazji Toma of Finland, z przecudownym Gaultierowskim Kserksesem na czele.
      Fabuły ni ma, ale tez się jej nikt nie spodziewa, muzyka jest szczęsliwie niesłyszalna, ot, przyzwoicie zrobiona dwugodzinna pasza dla oczu.
      Można się na chama doszukiwac podtekstów, że każden brodaty luj musi być bin ladenem i husseinem, ale na szczęscie za dziesięc lat, kiedy ten film będzie obowiązkowym punktem programu każdego gej-party, nikt o tym juz nie będzie pamiętał. A będzie napewno, bo jest czystym wcieleniem campowo przegiętej estetyki i to tez powazny plus.
      Z ostatnich seansów hajpowanych nowości, zdecydowanie wygrywa Czistó z Labiryntem Fauna, bo tu przynajmniej nikt nie kradnie postaci z gier komputerowych, nie bredzi jak idiota po wysłuchaniu podstaw campbellowskiej mitologii i nie wmawia człowiekowi, że obcuje z Dziełem.

      P:)
      • carmody Re: no i se 16.04.07, 00:09
        Też zlukane.
        Gdyby reżyser zostawił wątek miłosny i polityczny w spokoju, byłoby naprawdę
        przyjemnie. Polityka, gadanie, żona Leonidasa, gwałt na kolumnie jońskiej (czy
        tam jakiejś) - to kiszka i zamulacz akcji. Poza tym luxus - spoceni, półnadzy
        faceci napierdalają najeźdźców z innej planety chyba, a wcześniej wirujący seks,
        czyli wyrocznia eficka. Patetyczne dialogi, wychowany przez oksfordzkich pedałów
        narrator, sepie i slo-mo. No czego chcieć więcej od zdrowej nawalanki.
        Spodziewałem się siekaniny i mniej więcej to dostałem. Dostałem też tekst
        idealnie sprawdzający się w każdym miejscu, pod warunkiem, że wydoiło się ze
        znajomkami ze 2 piwa: this is madness! i ryk kompadrów (co często filmu jeszcze
        nie widzieli) THIS IS SPARTA! (to jest głupie maksymalnie wiem)
        Po komiks nawet nie sięgam, bo nie chce mi się lampić w Millera od tak. Bo to
        nieprawda, że te jego grafiki są zajebiste same w sobie. Może kiedyś, teraz nie
        - Sin City czyta się z taką przyjemnością, bo millerówy są osadzone są w
        kontekście rozpiętym między Chandlerem, a "Komando" i "Rambo II".

        Z "300" ładnie pozbijali się w nowym South Parku, 6 odcinek 11 sezonu. Do
        zlukania tu:
        www.dailymotion.com/search/south%2Bpark/video/x1p576_south-park-1106-12
        i part 2
        www.dailymotion.com/search/south%2Bpark/video/x1p5iv_south-park-1106-22
        Co prawda sezon 11, podobnie jak sezon 10 to raczej kiszka, ale można się
        pogapić. Swoją drogą, kontynuując offtopa, Mattowi i Treyowi skończyły się chyba
        pomsyły - skupiają się teraz na parodiach lub pojeździe po jakiejś konwencji, a
        kiedyś zapodawali je jako smakołyki raz_dwa_razy na sezon.

        A "Labirynt Fauna" to jest kiszka niemiłosierna. Obejrzcie którykolwiek
        (najgorszy nawet) film Alexa De La Iglesii i stanie się dla Was jasne, że Del
        Toro postawił sobie za punkt honoru, że to ON zostanie hiszpańskim Raimim i
        przegiął zbyt wcześnie.
        • carmody Re: no i se 16.04.07, 00:22
          carmody napisał:

          > A "Labirynt Fauna" to jest kiszka niemiłosierna. Obejrzcie którykolwiek
          > (najgorszy nawet) film Alexa De La Iglesii i stanie się dla Was jasne, że Del
          > Toro postawił sobie za punkt honoru, że to ON zostanie hiszpańskim Raimim i
          > przegiął zbyt wcześnie.

          No, walnąłem się. Del Toro to jest zwykły beaner, Meksykanin, a nie Hiszpan. Ale
          obaj panowie (Del Toro i Iglesia), zaczynali podobnie i o to mi właśnie
          chodziło. Nevermind.
    • akondze Re: 300 11.05.07, 11:22
      Można obejrzeć, dużo się dzieje i raczej nie przynudza ;)
      Forma historyczno-fabularna płaska, ale nie o to tu chodzi... wkurza trochę
      fotoszopowa stylizacja... ogólnie dobry na odprężenie, jak komuś nie
      przeszkadza krew i przemoc... nie jest to jednak jakiś szczególny hicior - ot,
      film jeden z wielu...

      ----------
      ...skwak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka