Dodaj do ulubionych

kocham go, ale boję się ślubu!

16.04.07, 16:40
Co to oznacza? Czasem wydaje mi się, że go nie kocham skoro zastanawiam się
czy za niego wyjść.Boję się"..i nie opuszczę Cię aż do śmierci"...Jesteśmy
razem 7 lat,gdybyśmy byli krócej pewnie byłoby łatwiej, co sądziecie?
Zwyczajnie nie dorosłam,..?
Obserwuj wątek
    • sanyu Re: kocham go, ale boję się ślubu! 16.04.07, 17:18
      hmmm..a sorry nie przejadł Ci się ten związek troche? bo ja osobiście znam
      takie pary wieloletnie i każdej z nich jest ciężko zalegalizować związek z
      różnych powodów..głównie emocjonalnych :-(
      a w ogóle to oswiadczył Ci sie już? bo tego nie napisałas.

      jezeli w ogóle masz jakies watpliwości co do słowa "kocham" a raczej uczucia
      jakie wyraża zastanów sie przed krokiem do ślubu :)
      trzymam kciuki.
    • mroofka2 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 16.04.07, 22:37
      sama jestem w długoletnim
      związku,ale nie mam takich obaw.
      chociaż już jesteśmy zaręczeni
      to narazie nie planujemy ślubu
      z przyczyn czysto materialnych.
      na myśl czy chcę być jego żoną,
      odpowiedź zawsze jest twierdząca;)

      więc być może u was coś jest nie tak
      skoro dopadają cię wątpliwości...
      • maryshaa Re: kocham go, ale boję się ślubu! 17.04.07, 08:36
        Może ten związek jest trochę takim "przyzwyczajeniem". Jesteście ze sobą "od
        zawsze", znacie się jak łyse konie, przyzwyczailiście się do swoich wad...ale
        może to tylko przyzwyczajenie i strach przed zostaniem samym po tylu latach,
        strach przed pojściem w nieznane, postawieniem życia na głowie.... Ale czasami
        lepiej przeciąć pępowinę nawet po 10 latach nieformalnego związku, niż go
        zalegalizować i do konca życia się zastanawiać czy się dobrze zrobiło...
        Uważam,że powinnaś zrobić taki bilans związku, co Ci dał, czego po nim
        oczekujesz, czy jesteś spełniona, co Cię boli... ale zrób to z ręką na sercu i
        nie oszukuj samej siebie. Potem wątpilowaści się rozwieję na jedną ze stron!
    • crrazy Re: kocham go, ale boję się ślubu! 17.04.07, 08:42
      a ja myslę, że będąc dużo krócej 'nie wiesz w co się pakujesz' ;-)
      Ty swojego partnera już baaardzo dobrze znasz, wiesz na ile go stać itd..
      jedno mnie tylko zastanawia.. nie wiesz czy go kochasz?! dla mnie tylko to jest
      tu dziwne.. bo obawy - wiadomo, każdy ma..

      powodzenia! ;-)
      • esiaesia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 17.04.07, 13:21
        a czy chcesz mieć z nim dzieci? Takie pytanie zadał mi pewien starszy człowiek
        z którym ostatnio rozmawiałam na temat miłości, ślubu, uczucia i różnych
        wątpliwości.
        Ja też kocham,a czasem myślę że może nie kocham, tez chcę ślubu, a czasem go
        nie chcę. Chwilami myślę że nie dam rady z tym facetem być na zawsze, czasami
        nie moge na niego patrzeć, ale nie wyobrażam sobie życia z innym. Często sama
        wyszukuję problem, wątpliwość, chciałabym być pewna na 100%, ale powoli
        dojrzewam do tego że trzeba się w życiu zdecydować czego chcesz i ponieść
        wszelkie konsekwencje. Dochodzę do wniosku że pewnym na 100% nie można być
        nawet siebie, więc co tu mówić o pewności drugiej osoby. Może skoro się boisz
        nie bierzcie jeszcze ślubu, albo urządźcie skromną uroczystość. Tak naprawdę
        ślub jest tylko formalnością, kiedyś mężczyzna 'brał' kobietę do domu i nikt im
        ślubu nie udzielał, a była jego żoną - jak można przeczytać w Biblii (chyba
        ks.Samuela). Ślubujecie przed Bogiem nie ważne czy w kościele czy w USC, czy w
        parku, ale aby wasz związek miał moc prawną musicie zawszeć go przed
        urzędnikiem, a żeby został uznany przez KK przed księdzem :)
    • ferka Re: kocham go, ale boję się ślubu! 18.04.07, 16:07
      Ha,jestem już prawie pewna, moje wątpliwości chyba wywodzą się z chęci
      uniknięcia odpowiedzialności.To z kolei świadczy o noedojrzałości.Ha, ale już
      jestem coraj bliżej podjęcia decyzji NA TAK! Jesteśmy zaręczeni od października.
      To takie dziwne,że niedawno biegałam po drzewach a teraz ślub,praca, dzieci...
      Pozdrawiam!
      • esiaesia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 20.04.07, 21:25
        to gratuluję :)
        • mroofka2 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 21.04.07, 00:52
          ja też gratuluję;)
          • esiaesia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 21.04.07, 10:32
            sobie czy mnie? bo mnie to nie ma czego, ja swój ślub odwołałam :(
    • miss81 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 29.04.07, 13:38
      Ciekawe. Ja mam taki powtarzający się co jakiś czas sen (gdzieś od końcówki liceum)- śni mi się, że jestem tuż przed ślubem, już w białej sukni i .... nagle dochodzę do wniosku, że to nie ten!!! I jak tu się wycofać? A może to ten, tylko dopadł mnie stres? A jeśli to nie ten to przecież trzeba uciekać, żeby sobie życia nie zmarnować..! Koszmar;)
    • e-dziunia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 29.04.07, 16:42
      Ja uważam, że jesteście ze sobą już na tyle długo, że albo się pobierzecie, albo
      się rozejdziecie. My do tego doszliśmy po 5 latach. A obawy zostaną zawsze, lecz
      w obecnych czasach, gdy rozwód goni rozwód, to naprawdę nie ma już takiego
      wielkiego znaczenia.
      Ja w prawdzie o rozwodzie nie myślę, ale wiem, że istnieje i to daje pewien
      komfort psychiczny ;)
      • miss81 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 29.04.07, 17:46
        A jaki komfort psychiczny daje przysięga, którą składa się zakładając, że "w razie jakby co" można się wycofać biorąc rozwód?
        • paenka Re: kocham go, ale boję się ślubu! 29.04.07, 18:32
          miss wg mnie tak naprawde to wlasnie slub wzielabym ze wzgledow prawnych a nie ze niby to niesie jakies duchowe przeslanie, ja zyje sobie z moim W. bez slubu koscielnego i uwazam ze to jest wiekszy wyraz milosci ze jestesmy juz niedlugo 10 rok razem i po roznych przejsciach i sytuacjach nadal trwamy ze soba. Dlatego ja nie do konca rozumiem idee slubu koscielnego, wg mnie to po prostu taka tradycja. No chyba, ze ktos rzeczywiscie jest bardzo religijny, chodzi do kosciola, dni sweiete swieci, spowiada sie jak Pan bóg przykazal z odpowiednia czestotliwoscia itp itd to wtedy ja juz nie wnikam.
        • e-dziunia miss81 29.04.07, 19:00
          taki, że NIE >cyt.:"Boję się"..i nie opuszczę Cię aż do śmierci"..."<
          . Jeśli ktoś się tego boi, to może mu to coś pomoże. Ja się nie bałam.
    • moniczkka21 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 30.04.07, 23:24
      Ok, nie czytam wszystkim odpowiedzie, ktore dostalas. Napisze to co mysle, tak
      szczerze. Mysle,ze jesli nie jestes pewna, to znaczy, ze jeszcze nie
      sprobowalas za wiele w zyciu. Chodzi mi o facetow. Moze jestes z tych co
      poznaly faceta jak mialy 18 lat. Jesli tak jest, to nie dziwne, ze nie chcesz
      slubu. Pozyj jeszcze, poproboj. A moze jest inaczej, moze to jest ten jedyny
      tylko poznalas go pierwszego? Co czujesz? Ja jestem pewna, ze z moim facetem
      moglabym sie zestarzec. Moze dlatego,ze nie z jednego pieca jadlam?
      • esiaesia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 01.05.07, 18:35
        wybacz ale...nie sądzę żeby ilość zaliczonych facetów miała coś wspólnego z
        umiejętnością podjęcia tak ważnej decyzji :) Mieszkam w dużym mieście ale z
        takim tekstem się jeszcze nie spotkałam, a moi znajomi też dewotami nie są.
        Myśle że gdybym przespała się z 20 nie czułabym się bardziej pewna. Kompletnie
        nie rozumiem stwierdzenia "Pozyj jeszcze, poproboj" co ma to wspólnego ze
        ślubem ?? no chyba że chodzi ci o to że w czasie tego "próbowania" dziewczyna
        zajdzie w ciążę to będzie miała mniejszy dylemat :DDD
        Jestem pewna wielu rzeczy jeśli chodzi o mojego narzeczonego, jednak przerażają
        mnie słowa "i nie opuszczę Cię aż do śmierci", może dlatego że "nie chcę brać
        ślubu z myślą że zawsze mogę się rozwieć, to co mi tam."
        • frrancuzeczka Re: kocham go, ale boję się ślubu! 02.05.07, 00:09
          "Pożyj, popróbuj..." czyli co powiedzieć obecnemu facetowi, słuchaj stary w
          zasadzie to cie kocham, ale żeby mieć pewność muszę jeszcze popróbować z innymi,
          zobaczyć jak to jest? No dobra, a jak się dojdzie do wniosku, że tamten to ten
          jedyny to co? wracać z poduklonym ogonem? Gdyby mi facet taką gadkę strzelił
          przepędziłbym na cztery wiatry, a że "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" sądze,
          że to nie najlepsza metoda żeby zdobyc pewność.
          Zresztą uważam, że nigdy się nie ma 100% pewności, zawsze zostaje jakiś, nawet
          minimalny margines niepokoju.
        • moniczkka21 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 02.05.07, 14:53
          Wiem,ze wyrazniem, ze nie z jednego pieca jadlam, moglas zrozumiec, ze chodzi
          mi wylacznie o sex.Jednak tak nie jest, nastepnym razem wyraze sie bardziej
          doslownie. Chodzi mi ogolnie o zwiazki, o spotykanie sie z wiecej niz jednym
          facetem. Chodzi mi doswiadzczenie, o porownanie. Bylam kiedys w zwiazku przez
          kilka lat z jednym, kochalam go, ale tez mialam watpliwosci. Slusznie, bo
          jednak pojawil sie ktos nowy i z nim jestem teraz i nie mam juz zadnych
          watpliwosci.
          • esiaesia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 02.05.07, 18:32
            Wiesz wychodzę z założenia że jeśli chcesz szukać kogoś lepszego to zawsze
            znajdziesz, nawet jeśli nie będzie lepszy, to twoje nastawienie i idealizowanie
            tej osoby da jej obraz jako kogoś cudownego. Sztuką jest być z kimś kilka lat i
            umieć się z nim porozumieć, mieć coś wspólnego, coś co was połączy. Szukanie
            lepszego to obaw znudzenia, a przecież sami do tego doprowadzamy, przy
            zaangażownaiu dwóch osób można naprawdę świetnie spędzać czas, niekoniecznie
            wydając sporo kasy.
    • justa_79 Re: kocham go, ale boję się ślubu! 11.05.07, 10:58
      jestem w związku 5-letnim (wczoraj rocznica) i też mam takie wątpliwości... mam
      taki charakter, że dużo analizuję, zastanawiam się, chciałabym mieć pewność,
      gwarancję, że to będzie dobra decyzja, że będę z nim zawsze szczęśliwa...
      problem w tym, że takiej gwarancji nikt nam nie da. faktycznie, po pół roku
      znajomości byłam pewna swoich uczuć, teraz już nie jestem. słyszałam, że czas
      działa na niekorzyść takich długich związków. może coś w tym jest, że czasami
      związek jest "przechodzony". ale to dobrze, że już jesteś bliska decyzji. no i
      najważniejsze, że wiesz, że go kochasz.
      • crrazy do justa_79 11.05.07, 14:11
        justa, ale uważasz, że czas działa na niekorzyść tzw "nieformalnych" związków?
        (tak mi ostatnio mój NM powiedział - że zbyt długo żyjemy w nieformalnym
        związku, bez konkretnego planu na przyszłość - określonego czasem, bo plany
        jako takie mamy..).



        • frrancuzeczka Re: do justa_79 12.05.07, 14:02
          A moim zdaniem zawsze są wątpliwości przed podejmowaniem tak poważnych decyzji i
          nigdy nie można być pewnym w 100%. Czy czas działa na niekorzyść nieformalnych
          związków? Nie wiem. Sama, podobnie jak Justa jestem w pięcioletnim związku i na
          chwilę obecną nie planuję ślubu, dzieci itp. Nie wiem co będę robić za pół roku
          a co dopiero takie długodystansowe plany :) Wychodzę z założenia, że skoro teraz
          jest dobrze to po co to zmieniać. Być może w pewnym momencie przyjdzie
          pragnienie zalegalizowania związku, zamieszkania razem, posiadania dzieci itp.
          Póki co ten moment nie nadszedł.
          Co do charakteru to też jestem mózgowcem, analitykiem i pesymistą jeśli chodzi o
          uczucia, co potencjalne wątpilowśći może potęgować.
          W tak długich związkach ma się za sobą zarówno wspaniałe chwile jak i te
          przykre, daje to pełen obraz sytuacji. Pary, które zaręczają się po pół roku
          znajomośći i od razu biorą ślub raczej mają tylko słodkie przedślubne
          wspomnienia. Nie wiem która opcja jest lepsza, ale zauważyłam wyraźną tendencję
          do szybszych zaręczyn u par z krótkim stażem. Macie podobne spostrzeżenia?
        • justa_79 Re: do justa_79 13.05.07, 23:56
          z mojego doświadczenia tak wynika... bo w pewnym momencie zaczynają się
          podejrzenia, domysły albo i pretensje... że skoro on do tej pory się nie
          oświadczył, to widocznie mu nie zależy... albo zaczyna się analiza - a jakby
          się oświadczył, to czy ja naprawdę tego chcę? czasami miłość zaczyna się
          mieszać z przyzwyczajeniem i człowiek sam nie wie, co naprawdę czuje...
    • ferka Re: kocham go, ale boję się ślubu! 13.05.07, 01:50
      Dziewczyny! Bardzo mnie ucieszyłyście. Ja także mam spostrzezenia, ze pary ktore
      sa ze soba krocej-zareczaja sie i biora sluby. Tak bylo w kilku przypadkach z
      mego otoczenia.To chyba nie jest fajne.Uwazam ze ludzie nie poznali sie
      wystarczajaco przez 0,6-1 roku aby podejmowac takie decyzje. Wiem po sobie-jak
      bylam 1 rok ze swoim to tez najchetniej pobieglabym do oltarza i powiedziala "na
      zawsze". Teraz widze ze malo o nim (a on o mnie wiedzial).Ludzie poznaja sie
      dopiero po jakims czasie.
      A teraz kilka slow na temat slawnego "przyzwyczajenia". Kiedys ktos bardzo madry
      zapytal mnie to to jest "przyzwyczajenie"? Na co ja bez wahania odpoarlam"
      codzienna bliskosc drugiej osoby, swiadomosc ze moge na nia zawsze liczyc,
      spedzanie razem kazdego zwyklego dnia, dzielenie sie wszystkim... No i same
      powiedzccie czy to jest zle??:):)
      esiaesia pozdrawiam jestes niesamowita:)
      • esiaesia Re: kocham go, ale boję się ślubu! 13.05.07, 11:23
        Dokładnie! Uważam że pary spotykające się krótko częściej decyzują się na ślub.
        Im dłużej się jest ze sobą, tym mniejsza motywacja, tak jak napisala jedna z
        dziewczyn 'po co coś zmieniac jak jest dobrze'. Ja jestem w zwiazku juz 4 lata,
        na poczatku bardzo chcialam slubu, a im dluzej zwlekalismy tym wiecej mialam
        watpliwosci. Nawet chwilami zazdroszczę parom które spontanicznie podjęły tą
        decyzję, bo dla mnie duża ilość czasu oznacza więcej czasu na analizowanie,
        przemyślenia i rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze - stad moje
        wątpliwości. W związku z tym stiomy w miejscu, bo ja się boję wziąć
        odpowiedzialność.
        • esiaesia Ferka.. 13.05.07, 11:37
          dzięki! Ty również jesteś fantastyczną dziewczyną. Powtarzaj to sobie
          codziennie!
          A tak dodatkowo, niedawno przeczytałam że miłości można się nauczyć. To stan
          naszego umysłu, od nas zależy czy nią kogoś obdarzamy czy nie.
          Rodzimy się jako tabula rasa, i całe życie się uczymy, również uczuć. I
          najważniejsze, przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, przeciwieństwo
          miłości to apatia. Miłości i nienawiść to uczucia, a apatia to nic, obojętność,
          letarg, zawieszenie. Jak jest apatia, nie ma miłości, więc nie można się poddać
          temu NIC, trzeba żyć i codziennie powtarzać sobie że to Twoje życie i że to Ty
          dokonujesz wyborów, i nawet jeśli Ci się nie uda, nie powiedzie, nawet jeśli
          poniesiesz porażkę, to zawsze możesz zmienić swoją drogę, obrać inny kierunek,
          czasem wydaje nam się że z danej sytuacji mamy jedno wyjście, a to błąd, mamy
          miliony możliwości, trzeba tylko otworzyć się na świat i ludzi. A samo życie
          jest jak rzeka, i płynie nawet jeśli nic nie robimy. Więc trzeba wziąć się w
          garść i wziąć odpowiedzialność za swoje życie, bo nikt za nas tego nie zrobi :)
          Wiem, wiem, łatwo się mówi trudno zrobić, sama się dopiero uczę jak żyć, i jak
          być szczęśliwym, bo mimo tego co piszę mam takie same rozterki jak ty, nękają
          mnie natrętne myśli - nie tylko związane z moim związkiem - i ostatnie miesiące
          jestem jakaś robita.
          Polecam książki Leo Buscaglii: 'Miłość - o sztuce okazywania uczuc'
          oraz 'Radość życia - o sztuce miłości i akceptacji'

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka