Dodaj do ulubionych

Grizzly man.

17.04.07, 12:25
Widział ktoś? Ma być podobno jakoś niedługo w telewizji, a można też wybrać
się do kina. Warto zobaczyć, ciekawa jestem, jakie są wasze opinie o Treadwellu.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Grizzly man. 17.04.07, 13:14
      Bardzo. Z tym, że obiektywizm = 0, bo ja akurat dokumenty Herzoga w kazdej ilości i bezkrytycznie. A pan Hiroł jest idealnym wcieleniem eko-świra, totalnego kretyna, który swoją działanością, jak wszystkie eko-świry robi zwierzakom większa krzywdę niz wszystkie gfabryki świata. Kompletny nawiedzeniec, któremu się wydaje, że misio to taka przyduża przytulanka i że se bez jego pomocy te misie nie poradzą. Po dwudziestu minutach cżłowiek zaczyna naprawdę żałować, że te biedne pogłupiałe grizzly nie maja pozowlenia na broń i nie mogą odstrzelic tego kretyna. Na szczęscie misie poradziły sobie z debilem zgodnie ze swoja naturą (bez spojlera będzie:)
      A filmowo klasyczny Werner, czyli zdystansowany, dołerski, precyzyjnie obserwujący. z jedna róznicą w stsunku do jego pozstałych dokumentów o wariatach - z każdego kolejneg kadru widać, jak odbiera swojego bohatera, jako coraz większego głąba. Teoretycznie to jest kolejny z jego wyałtowanych hirołów, ale chyba pierwszy pokazany tak negatywnie.. W związku z tym powstaje film trochę z tezą - dostał pajac na co zasłuzył, ale że teza to z wszechmiar słuszna, to nie wadzi:)

      Na marginesie polecanka innego dokumentu, co krązy po sciągarkach - Bells from the deep - o religijnych nawiedzeńcach w Rosji - stygmatykach, prorokach, nowych Rasputinach i babciach dotkniętych widzeniami. Jak dla mnie po dokumencie o mahardży, chyba najlepszy z dokumentów Herzoga.

      P:)
      • noida Re: Grizzly man. 17.04.07, 14:02
        A to ciekawe, bo dla mnie ten film jest zupełnie o czymś innym. Owszem, Herzog
        pokazuje go jak świra, bo był świrem. Ale moim zdaniem nie był wcale ekoświrem,
        co to więcej szkody niż pożytku. Szkoda w końcu była tylko dla niego- to jego
        zjadł przedmiot jego uwielbienia. Nie sądzę, żeby jakikolwiek ekoświr był w
        stanie wyrządzić zwierzętom większej szkody niż fabryki.

        Dla mnie ten film pokazuje człowieka, jak wchodzi w swoje szaleństwo coraz
        mocniej. Trochę takie "Jądro ciemności". W pewnym momencie Treadwell przekracza
        granicę, za którą może jeszcze wrócić do normalnego świata. Za tą granicą jest
        już tylko jedna możliwość- jeździć tam tak długo, aż zeżre Cię w końcu jakiś
        niedźwiedz. I nie masz racji, że on traktował misie jako przytulanki. Doskonale
        sobie zdawał sprawę, że to niebezpieczne zwierzęta. Założę się, że setki razy
        sobie wyobrażał, jak to będzie, kiedy go w końcu zjedzą.

        Moim zdaniem film ma jeszcze jedną zaletę- pokazuje twórcę filmu dokumentalnego
        o zwierzętach i jego pracę. Tylko, że Treadwell po raz pierwszy pokazuje, jak
        wielkiego to wymaga poświęcenia i jakim trzeba być wariatem, żeby to znieść.
        Ludzie filmujący zwierzęta siedzą godzinami po uszy w błocie, nie odzywając się
        do nikogo. Mieszkają w dżunglach i innych lasach, wiszą na drzewach z kamerami.
        To wszystko są świrusy. Ale to, co my widzimy, to ładny obrazek dla Discovery
        Channel. Nie widzimy całego szaleństwa, samotności, strachu i poświęcenia, jakie
        towarzyszy powstaniu takiego obrazu.

        Herzog nie najlepiej ocenia swojego bohatera, ale też pokazuje, w jaki sposób
        jego praca była wartościowa. I jeśli chcesz mi powiedzieć, że słowa "Argumenty,
        czy miał rację, na tak i na nie, rozmywają się we mgle. Zostaje materiał. I
        podczas obserwacji zwierzęcych zabaw, wdzięków i dzikości, przesłanie Treadwella
        staje się coraz wyraźniejsze. Nie obserwujemy dzikiej natury, patrzymy w siebie,
        w głąb... A dla mnie, poza misją ratowania zwierząt, filmy Treadwella nadają
        znaczenia jego życiu i śmierci" to słowa, które mówią "dostaje pajac na co
        zasłużył" to chyba oglądaliśmy jednak dwa inne filmy :-p
        • braineater Re: Grizzly man. 17.04.07, 14:22
          O, o diskowery i naszional dżi, to ja moge długo i negatywnie:)
          Bo gdyby nie takie kanały i pisemka z przyrodniczym porno nie było by rynku na takich kretynów jak Treadwell czy ten dureń którego męki ukrociła miłosierna płaszczka a których po mojemu te zwierzaki obchodza o tyle o ile stanowia wdzięczne tło do pokazywania samego siebie.
          Widzę po prostu róznice między takimi postaciami jak Godall, która jeździła do Afryki bo chciała cos DLA goryli, a takimi jak Treadwell, którzy chcą coś OD niedźwiedzi - najczęsciej sławy i mozliwości zaprezentowania się.
          A on własnie po to łaził po tych lodach, tropił te biedne zwierzaki - żeby se nakręcić emocjonalne porno o misiach, dzieki któremu osiagnie jakies tam uznanie.
          Naprawdę, chwila w której cżłowiek się dowiaduje ze go zezarły jest czystym katharsis, człowiek chce wstac i klaskać tym misiom, które w doskonały sposób pokazały do czego potrzebny im jest cżłowiek i jego kamera. One sobie wspaniale radziły bez jego obecności, tak jak zawsze zresztą sobie radziły gdy cżłowiek sie im nie wp..dalał.
          Ja mam uraz po prostu, nieznoszę takich 'filmowców' i tego typu opowieści o zwierzętach. Uczciwym jak dla mnie i jedynym wiarygodnym sposobem filmowania przyrody, bez zakłocającej obecności cżłowieka, byłoby rozstawienie ilus tam kamer na obszarze występowania niedźwiedzi i tyle. Odbieranie materiału i montowanie go. Natomiast gdy kamerze towarzyszy ktoś taki jak Treadwell, to dostajemy wszystko, tylko nie film o niedźwiedziach - dotajemy wizje jakiegos napalonego kretyna, co chciałby byc misiem.

          P:)
          • noida Re: Grizzly man. 17.04.07, 14:53
            Oczywiście, że sobie radziły. Tylko, że to trochę nieco zajeżdża hipokryzją, bo
            jeszcze sto lat temu te misie sobie chodziły koło ludzkich domostw, a teraz w
            Polsce jest ich powiedzmy 100. I ponieważ człowiek nie widział niedźwiedzia koło
            siebie od wieków, to histeryzuje, jak tylko pojawi się ktoś, kto do takiego
            niedźwiedza pojedzie i jeszcze nie daj Boże będzie go chciał obserwować.
            Najpierw go wypchnął z jego ternów, wytrzebił, a teraz się oburza, bo jakiś
            gościu pojechał z kamerą, miał czelność się tymi misiami fascynować, mówić o
            nich i dać im się zjeść. Doprawdy, zgroza.

            No i co z tego, że on się jakoś na tych miśkach wypromował? Ja tam mu wierzę, że
            jedyne miejsce, gdzie się czuł dobrze na ziemi to właśnie tam. I co? Zabronić
            mu, bo się próbował zachowywać jak niedźwiedź? Cieszyć się, bo dał się zjeść? On
            nigdy im nie chciał wyrządzić krzywdy. Żadnego nie zranił ani nie zabił. A że
            latał z kamerą, bo miał fioła? Najwyraźniej miśkom nie przeszkadzał aż tak
            bardzo, skoro jeździł tam 13 lat i jakoś przetrwał.

            Ideologia "nie wtrącania się do nautry" po tym, jak się zrobiło wszystko, żeby
            ją zniszczyć, szczerze mówiąc dosyć mnie śmieszy.

            Nie ma uczciwych sposobów filmowania przyrody. Tak samo, jak nie ma uczciwych
            sposobów poznawnia innych kultur. Nigdy nie jest tak, że nic po sobie nie
            zostawisz. Ale czy w związku z tym powinno się tych kultur nie badać? Istotą
            świata jest to, że się zmienia, a jeden Treadwell nie jest na tyle istotny, żeby
            aż rwać włosy z głowy na jego widok. Zwłaszcza, że drugiego takiego na pewno
            tam długo nie będzie. A za chwilę te miśki, które ponazywał, pozdychają, przyjdą
            nowe i będzie im wszystko jedno, czy był jakiś świr z kamerą, czy go nie było.
          • 3promile Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:25
            braineater napisał:
            Bo gdyby nie takie kanały i pisemka z przyrodniczym porno nie było by rynku na
            takich kretynów jak Treadwell czy ten dureń
            którego męki ukrociła miłosierna płaszczka a których po mojemu te zwierzaki
            obchodza o tyle o ile stanowia wdzięczne tło do
            pokazywania samego siebie

            Skoro tak, to kim jest Herzog pokazujący Treadwella?
            • braineater Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:29
              soba - Herzogiem wyszukującym w teraźniejszości i historii róznej maści odklejeńców. Tyle, że dotąd pokazywał pozytywnych, albo historycznie waznych, a wtym filmie po raz pierwszy chyba zrobił portret negatywny.

              P:)
              • 3promile Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:34
                Czyli co - Treadwell nie był sobą? Pozował na Tarzana? Rozpędziłeś się trochę.
                Noida ma rację - o mało co nie rozpirzyliśmy matki natury w drzazgi - w takiej
                Holandii trzeba zabulić kilka euro, żeby wejść do lasu. Edukacyjna rola
                diskowerów i naszonalików jest oczywista. Reasumując - punkt dla Noidy, gópi
                barajan.
                • braineater Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:38
                  Jest równie oczywista jak edukacyjna rola pocztówek z gołymi babami w wychowaniu seksualnym młodziezy. Znaczy daje całkowicie wymyslony obraz przyrody i 'egzotycznych kultur', najczęsciej opierający się na graniu emocjami i niczym więcej.

                  P:)
                  • 3promile Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:45
                    Chcesz podważyć rolę pornolków w edukacji seksualnej? Brajnu, co ty jadłeś dzisiaj?
                  • mamarcela Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:45
                    Chyba znowu krzesła łamane są :)))) (pole golfowe, a co)
                    To, co żeby zobaczyć żyrafę trzeba do Afryki?
                    Każdy przekaz jest nie-do-końca prawdziwy i obiektywny, ale to chyba nie znaczy,
                    że mamy sie ograniczyc tylko do poznania subiektywnego?
                    • braineater Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:51
                      nie - zerowy cel oglądania żyrafy po prostu. Się pytał jej kto, czy lubi być oglądana?
                      Klasyka absurdu - a co, jak taka żyrafa z kumplami wpadła by Ci na chatę i urządziła BigBradera? Fajnie?

                      P:)
                      • 3promile Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:54
                        Plączesz się, synu...
                        • braineater Re: Grizzly man. 17.04.07, 17:59
                          a gdzieś obiecywałem, że nie będę?:)

                          P:)
                      • mamarcela Re: Grizzly man. 17.04.07, 18:04
                        jakby czuła taką potrzebę i chciała sie dokształcać w dziedzinie zwyczajów
                        godowych mamarcel to łaj not? Zresztą żyrafą nawet wpadać nie musiałaby - z
                        ziemi przez okno kamerką. O właśnie jedna filmuje moje rozłożone na balkonie
                        dziecię pierworodne(ciekawe, czy to żyrafa czy zyraf?), chociaż udaje, że tylko
                        tak sobie stoi. Nie będę świnia nie zeżrę jej/go i to nie tylko dlatego, ze
                        jestem wegetarianką.
                        P;-)
                      • noida Re: Grizzly man. 17.04.07, 18:53
                        Sens oglądania żyrafy jest dokładnie taki, jaki jest sens czytania książek,
                        oglądania filmów i drzewek na ulicy. Po prostu jest to coś innego, coś, co Cię
                        rozwija w jakiś sposób, pokazuje Ci różnorodność świata, pozwala zaakceptować
                        również Twoją codzienność.

                        A z durgiej strony, to może Ty lubisz sobie siedzieć całe życie w środku
                        betonowej dżungli, ale jednak nie każdy lubi. Niektórzy nie boją się robali i
                        czasem jeżdżą do lasu. I co, ci, którzy nie lubią, mają mimo to siedzieć, bo
                        zwierzętom nie należy się wtrącać? Mam nie patrzeć na siedzącego na moim
                        podwórku bażanta, bo może on nie lubi? On też się na mnie gapi. To normalne
                        jest. Ludzie i zwierzęta zawsze żyli obok siebie, dopiero teraz ta sytuacja jest
                        wykoślawiona.
                        • zielka scorekeeping 17.04.07, 22:01
                          trzy zero dla Noidy
                          • braineater Re: scorekeeping 17.04.07, 22:22
                            no tak, można się było spodziewać.
                            nie gra, a wynik idzie w śfiat...

                            :)

                            P:)
                            • zielka Re: scorekeeping 18.04.07, 19:59
                              a, "nie gra"? czyli to bylo na powaznie? a, to pardon:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka