sunrise2006
10.05.07, 10:46
Hej, kopę lat!! nawet nie uwierzycie, że nie miałam czasu do was wdepnąc,
wpadłam w sZał pracy po tym wypadku z nogą, pisania pracy dyplomowej,
wikłania się dalej w życiu osobistym, wyjazdów itp. No ogólnie dużżżżżżżo się
działo. Pamiętacie mnie jeszczez?
Oj, stęskniłam się....;))))))))
no więc ja po szyję w pracy zanurzona, mam nerw ciągły , że nie zdążę. A co
do związku - hmm, śmieszna sprawa, bo po tym jak ostatnio tu pisałam, to
zerwałam z moim F., a jemu jakby nagle cegła na głowe spadła i stwierdził, że
życ beze mnie nie może, i żebym mu dała drugą szansę. człowiek głupi albo nie
głupi, ale mocno zakochany, więc mu dałam. powoli, mozolnie robi się lepiej,
tzn. jemu widać , że teraz bardzo zależy, stara się, przejmuje, kocha, ale ja
jakoś dystansu nabrałam. Miałyście rację z tą wyprowadzką - zupełnie zmienia
się perspektywa związku. Mi tak lepiej. On mówi o zamieszkaniu razem teraz
(no mówię wam wszystko na odwrót) - teraz to ja nie odbieram telefonów, nie
chcę zamieszkać, planuję sama wyjazd. No się pokiełbasiło zupełnie ;)) ale
dalej mi na nim zależy (ja w ogóle nie jestem kochliwa patrzcie, taka królowa
lodu, ale jak juz pacnie mnie, to na dobre), mimo, że to co robił przez
pierwsze miesiace, o czym wam pisałam - tego nie mogę zapomnieć, wybaczyć.
Będzie musiał naprawdę solidnie chyba zapracować. A ja krystalicznanie
jestem, spotykam się z kolegami, obserwuję bacznie, czy coś mnie nie
przegapia ;)), nie odmawiam randek itp.
No, ale miałam też cięzki okres po tym, jak wychodziłam z tej nogi, z
konsekwencji, deprecha mnie zaczynała łapać, a już to znam, więc walczyłam
dzielnie,, jedynie wspomagając się dziurawcem, i super - nie sięgnęłam po nic
mocniejszego.
Teraz czuję, jakbym już z tym na prosto wychodziła. ale problemy zdrowotne
się za mną ciągną niestety... ale to już inna bajka :)
ale się ciesze, że tu znajome nicki ciągle widzę ;)))))))))))))))