almondgirl
14.05.07, 13:51
niedawno żalilam się na brak wsparcia ze strony prawie-przyjaciółki, a tu
nagle los się odmienił i to ona potrzebuje wsparcia. W pierwszej chwili
ochoczo i szczerze zadeklarowałam pomoc - chodzi o konkretne działanie, w
którym i ona musi uczestniczyć, a nawet wypadałoby, żeby wzięła sprawy w
swoje ręce, bo to nie jest ponad jej siły. Ale kiedy okazało się, że się
rozkleja i zaczyna rozwodzić nad tym, jaki to ma strasznie wielki problem i
jak ona sobie z tym poradzi, to sie wkurzyłam. Wiecie co, myślałam, że to ja
jestem bardzo skupiona na sobie, ale okazuje sie, ze jest ktoś gorszy ode mnie