mezczyznaxy
01.06.07, 15:35
Pokochałem... wreszcie... po wielu miesiącach zwatpienia że jeszcze umiem się
zaangażowac tak na maxa bez ograniczeń.
Niestety zawsze musi byc ale :( Ona kocha innego z którym jest od 5 miesięcy.
I jednego nie rozumiem... zgadza się na spotkania ze mną, nie mieszkaja
razem, spędzają wspólnie weekendy...
ponoć winnem byc cierpliwy skoro jestem pewien swoich uczuć i prawdziwie mi
na Niej zalezy.
Co ciekawe cierpliwość tak blisko literowo jest cierpienia...
Mam byc cierpliwy? 1. aż On się Ją nabawi do woli i porzuci? 2. aż Ona
przestanie Go kochać? 3. aż zrozumie że to mnie szukała? tych zapytań/punktów
jeszcze kilka mógłbym zadać.
Nikt nie mówił że będzie tak łatwo... ale dlaczego nie ostrzegają że to tak
cholernie boli...
Oczywiście... Ona jest wobec Niego uczciwa... a ja wobec Niej... i nigdy nie
przekraczam granicy rozmowy... aby poznać jaka jest prawdziwa ONA...