braineater
20.06.07, 09:06
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,4228650.html
Pan profesor Majcherek napisał strasznie dużo słów a mi się z kazdem akapitem wydawało, że w 150 lat później bidny pan profesor próbuje wskrzesić Dulską et consortes. To be honest, a nawet i frank steku tak drobnomieszczański bzdur i naciaganych pod tezę argumentów max dawno nie widziałem. Zdania typu: "Osoby autentycznie zakochane nie czynią ze swej miłości ostentacji, lecz cieszą się sobą w intymności, bez świadków i widzów" wykazały mi, że no kurde, wcale nie kocham mojej Lovli łajf, tylko jak chutliwy wieprzek ostentacyjnie chodzę z nią trzymając za rękę, albo i obcałowuję na ulicy tudziez w knajpach, siejąc tym samym zgorszenie i psowając moralny porządek. Cieszyć sie pewno nalezy, że jeszce mi nikt ryja nie obił, co pewnie miałoby miejsce, gdyby moje chucie dotyczyły jakiegoś Lovli Boja.
Potem jest jeszcze mądrzej: " liberalna demokracja, pozostawiająca obywatelom maksymalną swobodę kształtowania życia osobistego, także ich religijność wyłącza ze sfery publicznej" i tu zaczynam się zastanawiać, czy pan profesor tego artykuła nie pisął z jakiejś bezludnej wyspy, czerpiąc wiadomości o Polsce z CNN czy BBC, gdzie może faktycznie nie pokazuje się masowych parad religijnych, pielgrzymek i gdzie głos biskupa czy innego purpurata nie jest cytowany przez wszystkie media, od konserwowych po liberalne.
Potem kurioza już zaczynają się mnożyć: porównanie homoseksualistów do alkoholików, stwierdzenie, że nikt się od nas nie domaga ujawnienia orientacji, oraz, że najlepiej wszystkie swoje poglądy manifestować w domu, bo nikogo wtedy nie zgorszą (że do nikogo wtedy nie dotrą, to już panu profesoru obojętne).
I tak się zastanawiam, czy Dulska z dziką ochota nie hajtnęła by się panem profesorem i czy ostentacyjnie katolicki slub w krakowskiej katedrze, z cała pompą heteroseksualnych rytuałów, nie byłby przypadkiem wbrew postulatom pana profesora...
Fuk, normalnie aż se poranną kawkę zepsułem tym bełkotem.
P:)