01.07.07, 12:25
Dziweuchy ui Wojtusiu, czy wy wierzycie> tzn. czy praktykujecie, wierzycie,
modlicie się itp. Własnie gadałam z kobietą bardzo wierzącą. I ona
stwierdziła, że akt małżenstwa jest aktem tak ważnym, że przed wstąpieniem w
nego nalezy modlić się i prosić Boga o znaki, czy to aby na pewno nam pisany
przeznaczony przez niego mezczyzna. Oczywisice nawiązała w ten sposób do
mojego ślubu i rozwodu. I tego, czy aby na pewno powinnam zgłaszać skargę, by
unieważnić ślub kościelny.
Obserwuj wątek
    • yvona73pol Re: wiara 01.07.07, 14:24
      troche przesadza....
      jako osoba mocno wierzaca mowie... ale bym moze dlatego tak mowie, ze wlasciwie
      przetrawilam sprawe wzdluz i wszerz, doglebnie, i wlasciwie jestem bez-
      instytucyjna; i wydaje mi sie, ze mam wiekszy kontakt z gora w ten sposob niz
      te rozmodlone owieczki idace za glosem kaplana
      • legwan4 Re: wiara 01.07.07, 15:36
        Jestem niewierząca,a co ma być,to będzie.Nic nas nie uratuje przed błędnymi
        decyzjami.Myślę,że nic nie jest z przypadku.Każda porażka czegoś nas
        uczy.Opieram się na własnej intuicji.A drążąc temat,to przychodzi mi takie
        pytanie:skoro jest tyle niegodziwości na świecie,to czemu Bóg nic nierobi?
    • wojtek56 Re: wiara 01.07.07, 18:10
      Sun, a co ma wiara do różnych czynności formalno-administracyjnych, narzuconych
      przez instytucje, także kościelne? Śluby "kościelne", skargi, unieważnienia -
      moim zdaniem mają sie to do wiary nijak, za to wiążą się z przynależnością do
      któregoś z Kościołów, np. Katolickiego. Nie znam się na wewnętrznych regulacjach
      instytucji kościelnych i nic na ten temat nie mam do powiedzenia.
      A modlić się do Boga i prosić o znaki można przy każdej okazji, dlaczego więc i
      nie przed zamążpójściem? Z boku wygląda to trochę jak zrzucanie z siebie
      odpowiedzialności za ważną decyzję, no... ale to już kwestia wiary i kółko się
      zamyka.
      Sun, czy szukasz logicznych argumentów, że należy wierzyć w Boga? Wiara zaczyna
      sie tam, gdzie kończy się argumentacja naukowa, logiczna, oparta na faktach i
      doświadczeniach powtarzalnych. Twoje pytanie wydaje mi się bardziej sygnałem, że
      czujesz się niepewna i nieco zagubiona. Zasięgaj rad różnych osób, wierzących
      lub nie, ale decyzje i tak musisz podjąć sama, chyba że nie czujesz się na
      siłach i dążysz do tego, zeby tę decyzje podjął za Ciebie ktoś inny.
      • yvona73pol Re: wiara 02.07.07, 03:36
        wiara jest czyms, co sie spodziewamy a nie, o czym wiemy;
        widze, ze temat dosc wstydliwy? nikt sie nie kwapi do pisania, w sumie dosc
        osobiste sprawy....
        ja mam szczescie, mialam w swoim zyciu tyle dowodow opieki (nie mowie, ze mam
        jak po masle, wrecz jakby sie przyjrzec, to nierzadko chujna ;))))
        tyle "przypadkow" ktore nie mialy prawa sie zdarzyc....
        ech, wiem, ze slodko nie jest zawsze, ale....
        ostatnio widze efekty moich rozmow, dyskusji i "negocjacji" z najwyzszym ;))))
        takie drobne sprawy i wieksze....
        • ciociapolcia Re: wiara 02.07.07, 10:12
          A więc tak... :))) Generalnie jestem osobą wątpiacą w cos co jest Bogiem,
          Bozią, Demiurgiem czy coś w tym stylu. Jednak czasem (w razie potrzeby ;))
          zwracam się do Kogoś (zupełnie nie wiem kogo) o litość nade mną, nad innymi...
          Żyję w konkubinacie i szczerze mam gdzieś jakieś tam historie
          administracyjne... Wg mnie zawsze chodzi o kasę i władzę (zastraszenie).
          • aaa19795 Re: wiara 02.07.07, 10:49
            ja zas wierzaca jestem, tez mialam duzo roznych doswiadczen wg mnie
            wskazujacych na to, ze ktos czuwa nade mna...ale mysle, ze ta babka przesadza.
            zycie nie bajka, malzenstwo tym bardziej, bardzo jest roznie, nie wszystko
            tylko od nas zalezy i nie zawsze sie da zeby bylo pieknie i ladnie.tzn moze co
            innego teoria co innego praktyka, a moze po prostu moja wiara jest do kitu...w
            kazdym razie staram sie rozsadnie laczyc zycie z wiara:) i nie popadac w
            paranoje ani poczucie winy.
    • natalcia23 Re: wiara 02.07.07, 12:01
      Staram się praktykować i wierzyć ale nie zawsze wychodzi.
      To,że modliłam się,żeby nie wybrać zle wypłynęło ze mnie i moich wielkich
      wątpliowości, które znacie.
      Nie dostałam jednak żadnego znaku od Boga a przynajmniej go nie zauważyłam.

      Co do unieważniania małżeństwa to słyszałam ostatnio,że nie trzeba już
      udowadniać,że jest się impotentem albo zataić inną chorobę.
      Wystarczy podobno zapłacić określoną kwotę i można ponownie brać ślub kościelny
      z inną osobą.
      Nie jest to łapówka tylko zatwierdzona ustawa kościelna.
      Sprawdz to Sun jak jesteś zainteresowana.
    • kotbert Nie wierzę 03.07.07, 22:07
      Przestałam gdzieś w okolicach połowy studiów. Ślub mamy tylko cywilny, żadnych tam kościelnych, chociaż rodzina naciskała.
      Teraz, gdy już odeszłam dość daleko od wiary, jawi mi się ona jako zaklinanie rzeczywistości, próbę zrzucenia z siebie odpowiedzialności za swoje życie oraz zestaw dziwacznych rytuałów oraz sukienek dla facetów. Oczywiście bez obrazy wszystkich wierzących proszę, bo może to ja mam rację, może wierzący, a może racja jest jeszcze gdzie indziej.
      Anyway, nie rozumiem, skąd się wzięło w ludziach przekonanie o istnieniu boga czy też bogów i jedyne w co wierzę, to przypadek. Nie wierzę, że wszystko ma jakiś sens, że istnieje jakiś plan dla każdego z nas.
      A tak na marginesie, nawiązując już tylko do wiary katolickiej, jednym z najbardziej niepojętych dogmatów jest dla mnie istnienie piekła.
      • rzaba10 Re: Nie wierzę 04.07.07, 00:05
        Ostatnio moje dzieci zadaja duzo pytan zwiazanych z wiara.Szukaja odpowiedzi na
        pytania na ktore nie ma odpowiedzi,bo ,tak sobie mysle,w Boga sie wierzy albo
        nie.
        Zadne znaki i grzmoty na niebie nie przekonaja mnie do niczego.
        Dla mnie wiara jest sposobem na utrzymaniu ludzi w "jakis" normach.Latwiej
        rzadzic.
        Niecierpie ksiezy.Jeden debil zepsul mi opinie kiedy przyszlam po pomoc po tym
        jak stary wyrzucil mnie z domu.
        A swoje dzieci ucze czynic dobro i zyc tak,zeby swiadomie nikogo nie
        skrzywdzic.Dobro zawsze wraca,zawsze!
        A juz na pewno nie bede ich straszyla diablami i aniolami,bo diabel to tez
        aniol,tyle,ze upadyl.I nawet tak krwawy Koran mowi,ze jesli grzeszyles to masz
        szanse dostac sie raju tyle ,ze dluzej posiedzisz w czyscu.
        A nauki przedmalzenskie z ust ksiedza,sorki!No chyba,ze w sprawie
        antykoncepcji.Onanizm ciazy nie powoduje:))
        Chyba,ze sie myle bo meza mam z urzedu i na nauki nie chodzilam.
        Znak ,powiadasz a cos w Gazecie o niebie nad Lodzia bylo,moze o to chodzi..
        • yvona73pol Re: Nie wierzę 04.07.07, 02:21
          wiesz, kocie, wiara w ogole jest wielkim paradoksem, bo jak wyjasnisz to, ze
          mamy cos juz przeznaczone a jednoczesnie to my to powodujemy, jestesmy sila
          sprawcza? to tak, jakbys mowiac o czyms powiedziala, ze to juz sie zdarzylo,
          ale jeszcze sie zdarzy... takie jest i nie jest zarazem, jak w teorii
          Parnickiego, ktory zastapil dualizm (tak-nie, biale-czarne itp...)
          wielowymiarowoscia....
          ja bardzo dobrze sie czuje w paradoksach, mimo ograniczen mojego mozgu :))))
          w ogole zycie jest jednym wielkim paradoksem i w sumie mi sie to podoba ;)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka