cruk
27.07.07, 09:07
Nie ukrywam, ze o takich sprawach mysli sie wtedy, gdy pojawia sie potrzeba
albo tzw. okazja do zastanowienia.
Gdy mojemu bratu urodzil sie synek z wada serduszka gdy w mediach slyszy sie
o lekarzu ktory wymienil oddana przez siebie krew na krew dla operowanego
maluszka, gdy akurat znajdziemy sie w miejscu gdzie organizowana jest zbiorka
krwi. Wtedy czlowiek mysli o tym, zeby sie przylaczyc do inicjatywy.
Pomyslalam sobie, ze moze warto byloby zorganizowac sie lokalnie w grupki
osob i razem oddac krew.
Troszke mi niezrecznie inicjowac tego rodzaju akcje, bo sama nie moge w niej
uczestniczyc, chociaz szlag mnie trafia, bo mimo ciazy mam morfologie jak
poborowy.
Ale co o tym myslicie?
Moze by stworzyc taka "swiecka" tradycje motocyklistek, zeby cyklicznie
organizowac zbiorke krwi - ale nie przy okazji wielkiego dzwonu, raz do roku
na otwarciu sezonu czy jakies imprezie na rzecz - w domysle motocyklistow
ktorzy ulegli wypadkowi - tylko dla wszystkich ktorzy tej krwi potrzebuja -
malutkich dzieciaczkow, operowanych osob etc.etc.. Jest nas tak duzo.
W koncu wprawdzie mozemy oddacj krwi mniej i rzadziej niz panowie, ale
dzielniej i czesciej znosimy kwestie roznych zabiegow medycznych :-)
Mozebysmy poswiecily troszke przykladem?
Niesprawiedliwe i mimo wszystko krotkowzroczne jest to, ze oglaszana jest
trzydniowa zaloba narodowa bo zginelo w jednym wypadku x-osob, podczas gdy
statystycznie na drogach w Polsce ginie co 2h czlowiek, podczas gdy w ciagu
calego weekendu ginie ponad dwukrotnie wiecej osob a kolejne morze osob
potrzebuje pomocy bo zostalo rannych w wypadkach, a odzialy kardiologiczne i
kardiochirurgii dla maluszkow sa pelne takich malych potrzebujacych
serduszek..
Jak uwazacie?