monique76
14.09.07, 10:20
Hejka
wczoraj bylam swiadkiem stluczki z udzialem skuterzysty - stluczka
na szczescie bez obrazen w ludziach, mlodzieniec na skuterze sam
zepchal swoj skuterek na pobocze, w rozmowie wydawalo sie ze jest w
dobrym stanie (w przeciwienistwie do mnie bo ja jako widz
zdenerwowalam sie znacznie bardziej niz jak sie sama wyglebilam na
zlocie).
Ta stłuczka spowodowała jednak, że po przeanalizowaniu sytuacji
doszłam po raz kolejny do jednego wniosku - nie jezdze po prawej
stronie pasa. Jezdze albo srodkiem, albo blizej lewej krawedzi.
Ten skuterzysta jechał dosc blisko prawej krawedzi - na tyle blisko
ze kierowniczka puszki wjechala w zasadzie obok niego. Na
skrzyzowaniu skuterzysta chciał odbic troche w lewo (bo mu inna
puszka, wyjezdzajaca z prawej strony, ciutke za daleko wyjechala) i
tam zamiast wolnego miejsca bylo juz autko. Oczywiscie wina
skuterzysty jest bo powinien spojrzec jeszcze raz w lusterko
(ewentualnie odwrocic troche glowe) zanim odbil w lewa strone. Ale
gdyby jechal srodkiem pasa to furacz zwyczajnie juz by sie obok
niego nie zmiescil. I nie byloby calej sprawy..
Wiem, że to są oczywiste rzeczy, ale moze ktorej/ktoremus z was
przyda sie ta historia.. Ja juz wnioski z niej wyciagnelam.. :)