Dodaj do ulubionych

Romans w pracy :))

19.09.07, 11:21
Mam pytanie... Co sądzicie o zakochiwaniu się / podrywaniu :)
kolegów / koleżanek z pracy?

Pytam, bo mam dylemat - co zrobić, jeśli koleżanka z pracy podoba mi
się? Z jednej strony, włącza mi się "hamulec bezpieczeństwa" - bo
mieszanie relacji prywatnych z zawodowymi może prowadzić do
kłopotów... Z drugiej strony, praca to główne miejsce, gdzie
spotykam ludzi - więc jeśli mam nie zakochiwać się w kobietach z
pracy, w niby w których?

Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • isma Re: Romans w pracy :)) 19.09.07, 11:55
      Yes, yes, yes. Najpierw poderwij, potem sie bedziesz martwil ;-))).
      Ale co - to juz PPP w odstawce?
      • stephen_s Re: Romans w pracy :)) 19.09.07, 12:51
        > Yes, yes, yes. Najpierw poderwij, potem sie bedziesz martwil ;-
        ))).

        Czyli iść na żywioł? OK :))

        > Ale co - to juz PPP w odstawce?

        PPP nie pojawiła się od paru tygodni, poza tym jednak jest chyba ode
        mnie starsza :)
        • isma Re: Romans w pracy :)) 19.09.07, 14:30
          Jesli mowimy o zakochiwaniu, to jak inaczej, niz na zywiol ;-)))?
          Bedziesz sie mial zenic, to sie bedziesz zastanawial ;-))).

          Ja sie spodziewam, ze PPP jest starsza od Ciebie. Ale chciales
          przelamywac stereotypy, nie?
          • a000000 Re: Romans w pracy :)) 19.09.07, 14:44
            Stefciu, ja poznałam mojego ślubnego w pracy - i nic się nie zawaliło ani
            dziura w niebie się nie zrobiła.
            Jeśli dziewczę Ci się podoba - nie szukaj pretekstów tylko ruszaj do ataku. I
            się spiesz, aby Cię ktoś szybszy nie ubiegł.
          • isma Re: Romans w pracy :)) 19.09.07, 17:05
            Hm, no ja tez jakby... slubnego w... pracy poznalam. Przy czym tu
            akurat rzecz cala spowodowala nieodwolalne rozstanie sie nas obojga
            z... praca ;-))).
            • a000000 Re: Romans w pracy :)) 19.09.07, 18:39
              trudno, TAKI mąż jest wart ofiary!
              • isma Re: Romans w pracy :)) 20.09.07, 11:29
                A TAKA zona nie...??????
    • kann2 Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 16:21
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4502621.html
      Rozwodzą się, bo rozmawiali ze sobą na czacie

      Małżeństwo, które przez dłuższy okres czasu rozmawiało ze sobą na
      internetowym czacie rozwodzi się. Powód? Przekonanie, że rozmawiają
      z kimś zupełnie innym - pisze "The Daily Telegraph".
      Sana Klaric i jej mąż Adnan używający na czacie
      pseudonimów "Sweetie" i "Prince of Joy", spędzali godziny przed
      komputerem, zwierzając się ze swoich małżeńskich problemów. W końcu
      postanowili się umówić się na kawę i kontynuować rozmowę w cztery
      oczy. Czar prysł, gdy oboje zorientowali się, kim był ich rozmówca.

      Obecnie para mieszkająca w Zenicy w Bośni i Hercegowinie rozwodzi
      się, oskarżając nawzajem o niewierność.

      - Byłam głęboko zakochana. To było niesamowite. Wyglądało na to, że
      oboje wpakowaliśmy się w równie nieszczęśliwe małżeństwo. Wszystko
      się potwierdziło, tylko szkoda, że w tak przewrotny sposób -
      powiedziała Sana.

      Adnan również nie potrafi pogodzić się z prawdą. - Nie mogę
      uwierzyć, że Sweetie, która pisała tak piękne rzeczy, to ta sama
      kobieta, z którą żyję od wielu lat i od której przez cały ten czas
      nie usłyszałem ani jednego miłego słowa.
      • a000000 Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 16:50
        hehehe, ale jaja!
        • maria421 Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 17:46
          Dwie dobre wiadomosci:

          1. Stefan ma prace
          2. Stefan sie zakochal

          Zycze powodzenia na obu frontach:-)
          • kochanica-francuza Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 17:55
            maria421 napisała:

            > Dwie dobre wiadomosci:
            >
            > 1. Stefan ma prace
            > 2. Stefan sie zakochal

            Ta druga to nie jest dobra wiadomość. Wiadomość dla Azerki: dziś śnił mi się M.
            Przypuszczalnie będzie mi się śniwał do końca życia. Gnój jeden.
            • maria421 Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 18:13
              kochanica-francuza napisała:

              > maria421 napisała:
              >
              > > Dwie dobre wiadomosci:
              > >
              > > 1. Stefan ma prace
              > > 2. Stefan sie zakochal
              >
              > Ta druga to nie jest dobra wiadomość.

              A to dlaczego?
              • kochanica-francuza Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 20:32

                > A to dlaczego?
                A bo to negatywne doświadczenie jest. Ja musiałam powstać z dwóch niespełnionych
                i dlatego teraz jestem taka stara zrzęda. Żyłam szybko, kochałam mocno,
                zestarzałam się młodo. :-(
                • kochanica-francuza Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 20:34
                  Niemniej bierzmyż ten wózek i zap...ajmyż do przodu.
                • stephen_s Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 21:14
                  Ja bym powiedział, ze to nie jest dobra wiadomość, bo Stephen znowu zaczyna mieć
                  dziwne fantazje na temat kuchni i wiktoriańskiej żony ujarzmionej wśród garnków,
                  jak to swojego czasu Bene_Gesserit ładnie określiła :)))

                  Zwłaszcza, że dziewczyna ma wyjątkowo XIX-wieczną urodę ;))
                  • kochanica-francuza Jezusmaria, co to jest XIX-wieczna uroda??? 19.09.07, 21:19
                    I co za różnica, jaką kto ma urodę???

                    Ja mam urodę wiecznej uczennicy albo debiutantki, i coś z tego wynika?
                    • stephen_s Nie umiem tego wytłumaczyć :) 19.09.07, 21:21
                      Ona po prostu taką ma :)

                      I przez to prowokuje do różnorodnych ciekawych wyobrażeń w stylu "Jakby ona
                      wyglądała, podając ciasto w koronkowej sukni" :))))
                      • kochanica-francuza Ale ty nie masz :-PPPPP 19.09.07, 21:25
                        Nie wyglądasz ani jak XIX-wieczny samiec-patriarcha z dewizką od zegarka na
                        grubym brzuchu, ani jak smętny romantyk typu Mickiewicz na Judahu skale.

                        Ba! Nie wyglądasz nawet jak Friedrich Schiller. Więc to ciasto - nie tobie...
                        • stephen_s Re: Ale ty nie masz :-PPPPP 19.09.07, 21:29
                          Hej, Sherlock Holmes też nei miał wielkiego brzucha :))))
                          • kochanica-francuza Re: Ale ty nie masz :-PPPPP 19.09.07, 21:39
                            stephen_s napisał:

                            > Hej, Sherlock Holmes też nei miał wielkiego brzucha :))))
                            >
                            Skąd wiesz? Krył pod płaszczem. ;-)))))

                            A na gębie też jesteś mało XIX-wieczny.
                            • stephen_s Re: Ale ty nie masz :-PPPPP 19.09.07, 21:46
                              Mam zapuścić bokobrody? ;))
                              • kochanica-francuza Re: Ale ty nie masz :-PPPPP 19.09.07, 21:50
                                stephen_s napisał:

                                > Mam zapuścić bokobrody? ;))
                                >
                                Mam dla ciebie dobry wzorzec:

                                http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.dhm.de/lemo/objekte/pict/pk005393/index.jpg&imgrefurl=www.dhm.de/lemo/objekte/pict/pk005393/index.html&h=550&w=358&sz=15&hl=pl&start=4&tbnid=mpCm9enmj8NZQM:&tbnh=133&tbnw=87&prev=/images%3Fq%3Dfranz%2Bjoseph%26gbv%3D2%26svnum%3D10%26hl%3Dpl%26sa%3DG
                                • kochanica-francuza Re: Ale ty nie masz :-PPPPP 19.09.07, 21:51
                                  Krótszy link do dobrego wzorca:

                                  tinyurl.com/24emxk
                                  • stephen_s Nie mówię nie :))))) (n/t) 19.09.07, 21:53

                                  • stephen_s Tym niemniej... 19.09.07, 21:55
                                    ... czy jak sobie taką brodę zapuszczą, to piękne dziewcze będzie moje? I
                                    gromadka dzieci? I dom pachnący codziennie ciastem..? ;)))

                                    Obiecujesz? :))))
                                    • kochanica-francuza Hmmmm... 19.09.07, 21:58
                                      ...jak zostaniesz cesarzem Austrii, raczej tak. Tyle że wtedy ciasto robić
                                      będzie służba dworska. ;-)

                                      Myślę, że koniecznie musisz się zaopatrzyć w strój z epoki. Oraz fajkę i laseczkę.

                                      A powyższe aspekty omówić z zainteresowaną. Być może, mimo XIX-wiecznej urody,
                                      styl jej ducha to raczej osiemnastowieczna rozpusta lub średnoowieczna samotność
                                      na zamku, w otoczeniu trubadurów...
                                      • stephen_s :)))))))))))))) (n/t) 19.09.07, 22:09
                                    • a000000 Re: Tym niemniej... 19.09.07, 22:08
                                      tym niemniej:

                                      pozwól, że podsumuję boleśnie i realistycznie:

                                      a zarabiasz odpowiednią forsę na utrzymanie domu a w nim niepracującej żony z
                                      gromadką dzieci???
                                      (prawda, że jestem wredna???)

                                      A mój dom pachnie!!! pożyczyłam maszynę do pieczenia chleba i kombinuję jak koń
                                      pod górę.
                                      Dwa wypieki wyrzuciłam bo dostały gluta. Strasznie ważna jest mąka - odpowiednia
                                      nie jest dostępna w sklepach. Kupuję gotowe mieszanki, ale są drogie.
                                      A wszytko to, mój słodki Stefciu, dla MOJEGO ŚLUBNEGO!!! bo sobie kupuję pół
                                      chleba zwykłego w piekarni.
                                      • stephen_s Re: Tym niemniej... 19.09.07, 22:11
                                        > a zarabiasz odpowiednią forsę na utrzymanie domu a w nim niepracującej żony z
                                        > gromadką dzieci???

                                        Eee, nie :) Ja tak tylko fantazjuję (w nawiązaniu do pewnego mojego snu, który
                                        KF zna) ;)

                                        > A mój dom pachnie!!! pożyczyłam maszynę do pieczenia chleba i kombinuję jak koń
                                        > pod górę.

                                        No no...
                      • maria421 Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 09:37
                        stephen_s napisał:

                        > Ona po prostu taką ma :)
                        >
                        > I przez to prowokuje do różnorodnych ciekawych wyobrażeń w stylu "Jakby ona
                        > wyglądała, podając ciasto w koronkowej sukni" :))))

                        Stefan, czy juz jej powiedziales za ma wiktorianska urode? Na taki oryginalny
                        komplement z pewnoscia pozytywnie zareaguje.

                        Swoja droga, sama nie wiem czego Ty chcesz, tzn. w jakich typach kobiet
                        gustujesz. Do tej pory myslalam ze podobaja Ci sie umundurowane policjantki,
                        kobiety biznesu itd. a tu nagle koronkowa suknia i ciasto wlasnego wypieku
                        osobiscie przez Wybranke podawane...
                        • a000000 Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 11:16
                          maria421 napisała:

                          > Swoja droga, sama nie wiem czego Ty chcesz, tzn. w jakich typach kobiet
                          > gustujesz.

                          ja tak sobie myślę, że Stef chciałby mieć kobietę - macho, która wzbudza
                          powszechny respekt i nie daje sobą powodować, ale w domu przy Stefciu zmienia
                          się w malą cipcię w koronkach i przy kuchni.

                          Czy takie dziwo gdzieś na świecie istnieje????
                          • stephen_s Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 11:59
                            "Cipcię"? Azerko, jakich Ty słów używasz? :))))
                            • a000000 Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 12:22
                              Cipcia - kura domowa, cicha i pokorna.

                              Na wsiach gdy się chce zawołać kurki to się woła: cip,cip,cip.... i kurki
                              lecą... Stąd cipcia.
                              • stephen_s ;))) 20.09.07, 12:34
                                No... nie wiem, czy jednak taka kobieta by mi się podobała :)
                            • kochanica-francuza Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 15:45
                              stephen_s napisał:

                              > "Cipcię"? Azerko, jakich Ty słów używasz? :))))


                              A mówiłam, że Azerka jest ludyczny typ!!!

                              Swoją drogą, udało się jej pogodzić dwa sprzeczne żądania stepha w sposób
                              całkiem logiczny, za co chwała jej i cześć!

                              Przypomina mi to Anię z Zielonego: małżonek zarabiał na żonę, 6 dzieci i służbę.

                              Przy czym Ania i córki wciąż miały nowe piękne suknie, nie było problemów
                              finansowych i nikt się nie szczypał.

                              "Barchany dla Pennych, koronki dla Blythe`ów", jak mówi w książce pewna Wredna
                              Postać z Wrednej Rodziny (oni tam są be albo cacy hurtem, całymi rodzinami).

                              Oczywiście postać jest Wredna i dlatego mamy się z nią nie zgodzić, niemniej ONA
                              MA RACJę...
                              • stephen_s Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 16:06
                                > Swoją drogą, udało się jej pogodzić dwa sprzeczne żądania stepha w
                                sposób
                                > całkiem logiczny, za co chwała jej i cześć

                                No nie? ;))

                                > "Barchany dla Pennych, koronki dla Blythe`ów", jak mówi w książce
                                pewna Wredna
                                > Postać z Wrednej Rodziny (oni tam są be albo cacy hurtem, całymi
                                rodzinami).
                                >
                                > Oczywiście postać jest Wredna i dlatego mamy się z nią nie
                                zgodzić, niemniej ON
                                > A
                                > MA RACJę...

                                Yyyyyyyyy..? Proszę o wyjaśnienie, bo nie łapię...
                                • kochanica-francuza Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 16:12

                                  > Yyyyyyyyy..? Proszę o wyjaśnienie, bo nie łapię...
                                  >
                                  Wredoty postaci, kwestii zbiorowej rodzinnej wredoty czy faktu, że ma rację?
                                  • stephen_s Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 16:14
                                    Wszystkiego, tak ogólnie :) Ja prawie nic nie pamiętam z "Ani...".
                                    • kochanica-francuza Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 16:21
                                      stephen_s napisał:

                                      > Wszystkiego, tak ogólnie :) Ja prawie nic nie pamiętam z "Ani...".
                                      >
                                      Ojej...

                                      Wszystkiego to mi się nie chce... Weź se poczytaj te odcinki, co Ania jest już
                                      Matką-Angielką i jej dziecię uczęszcza do szkoły z niejaką Wredną Pye`ówną z
                                      Wrednej Rodziny Pye`ów...
                        • stephen_s Re: Nie umiem tego wytłumaczyć :) 20.09.07, 11:58
                          > Stefan, czy juz jej powiedziales za ma wiktorianska urode? Na taki
                          oryginalny
                          > komplement z pewnoscia pozytywnie zareaguje.

                          Powiedziałem, powiedziałem :))))

                          > Swoja droga, sama nie wiem czego Ty chcesz, tzn. w jakich typach
                          kobiet
                          > gustujesz.

                          Wiesz, mam wrażenie, że ja po prostu gustuję we wszystkich kobietach
                          bez wyjątku :)

                          > Do tej pory myslalam ze podobaja Ci sie umundurowane policjantki,
                          > kobiety biznesu itd. a tu nagle koronkowa suknia i ciasto wlasnego
                          wypieku
                          > osobiscie przez Wybranke podawane...

                          No zaraz, o moim upodobaniu do wiktoriańskiego image'u to chyba
                          tutaj pisałem?

                          No i fakt, że jest we mnie takie specyficzne rozdwojenie... Wojskowe
                          i policjantki mnie fascynują, owszem. Ale z drugiej strony mam też
                          słabość do drugiego bieguna spektrum :)) Przyznaję się do fascynacji
                          wizerunkiem Nigelli Lawson itd. ;)

                          Poza tym, parę lat temu miałem taki przepiękny sen, kiedy właśnie
                          jestem "głową rodziną", siedzę w kuchni, obok mnie gromadka
                          dzieciaków, a żona w wiktoriańskiej sukni i fartuchu podaje z
                          cudownym uśmiechem ciasto z pieca... :)) Mnie samego to zaskoczyło,
                          ale strrrrasznie mi się ten obrazek podobał :)
                          • kochanica-francuza A potem wiktoriańska żona zdejmuje suknię... 20.09.07, 15:48
                            ... haha Stephen świntuchu!!! Wcale nie o to mi chodziło!!! Zdejmuje więc
                            suknię, pod którą ukazuje się... pełne umundurowanie członkini piechoty
                            morskiej, z bronią i zapasem żelaznych racji włącznie, i z cudownym , miłym
                            uśmiechem całuje Stepha, lula dziatki i wyrusza na akcję -
                            AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
                            • stephen_s Niezłe, niezłe :)) (n/t) 20.09.07, 16:06

                • kora3 ejże, kochanico !!!!! 24.09.07, 14:19
                  kochanica-francuza napisała:

                  > A bo to negatywne doświadczenie jest.

                  Przede wszystkim to ja nie doczytałam się, ze steph się zakochał :)
                  z tegoco ja doczytałam, to dziewczyna mu się podoba ...
                  całkiem to zrozumiałe, zważywszy, ze z tego co zrozumiałam mało co
                  ja zna. Trudno wiecby pałała dziką miłoscią, jak w przedszkolu :)
                  to raz ...
                  Stan zakochania o nie ejst negatywne dośwaidczenie. pisze tak, choć
                  na swoich miłosnych historiach zdarzało mi się "wtopić". woele
                  zależy od nas samych: jak traktujemy samo uczucie, jakie mamy
                  własnie doświadczenie.
                  moje już mi powiedziało kilka rzezcy i teraz, dzięki temu, potrafię
                  do pewnych rzezcy mieć dystans.

                  Ja musiałam powstać z dwóch niespełnionyc
                  > h
                  > i dlatego teraz jestem taka stara zrzęda. Żyłam szybko, kochałam
                  mocno,
                  > zestarzałam się młodo. :-(

                  eeeeeeeee Kochanico, nie zylas tylko zyjesz, pokochać jeszcze
                  mozesz, byle nie przeszłoniło ci to wszystkich innych aspektów życia
                  i wcale sie nie zestarzałaś!
                  • kochanica-francuza Re: ejże, kochanico !!!!! 24.09.07, 14:25

                    > eeeeeeeee Kochanico, nie zylas tylko zyjesz, pokochać jeszcze
                    > mozesz, byle nie przeszłoniło ci to wszystkich innych aspektów życia
                    > i wcale sie nie zestarzałaś!
                    >
                    Ale w powiedzeniu jest "żyłam/em". Teraz nie żyję szybko, tylko wolno.
                    Jak to nie??? Stara zrzęda jestem i maruda!
            • a000000 Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 18:42
              pędź, Kochanico, dziada na sto wiatrów!

              • kochanica-francuza Re: Lepiej w pracy, niż na forum! 19.09.07, 20:31
                a000000 napisała:

                > pędź, Kochanico, dziada na sto wiatrów!
                >
                Moja słodka, ze snów? To nie takie proste.

                Cza ;-) się będzie zebrać do kupy.
    • grzespelc Re: Romans w pracy :)) 20.09.07, 07:30
      > Mam pytanie... Co sądzicie o zakochiwaniu się / podrywaniu :)
      > kolegów / koleżanek z pracy?

      Jo żech jest synek ze Ślonska i jak jest robota to robota :)
      A tak poważnie - dużo par się poznaje w pracy.

      > Pytam, bo mam dylemat - co zrobić, jeśli koleżanka z pracy podoba
      mi
      > się?

      Stary - nie myśl, tylko działaj. Myślenie szkodzi - wiem, co piszę...
    • herbarium Re: Romans w pracy :)) 20.09.07, 21:43
      Jeśli koleżanka jest szefową - to na pierwszym etapie znajomości zainteresowanie
      nią może tylko pozytywnie zaprocentować, nawet jeśli nie będzie odwzajemniać uczuć:)
      A zdradzisz na forum, gdzie pracujesz?
      • stephen_s Re: Romans w pracy :)) 20.09.07, 23:12
        > Jeśli koleżanka jest szefową - to na pierwszym etapie znajomości zainteresowani
        > e
        > nią może tylko pozytywnie zaprocentować, nawet jeśli nie będzie odwzajemniać uc
        > zuć:)

        Hm. Szefową nie jest :)

        > A zdradzisz na forum, gdzie pracujesz?

        Hmmmm... Na forum - z całym szacunkiem dla wszystkich - raczej nie. Natomiast na
        privie chyba mogę powiedzieć :)
        • herbarium Re: Romans w pracy :)) 22.09.07, 00:04
          To jak chyba możesz, to chyba powiedz:)
          • stephen_s Re: Romans w pracy :)) 22.09.07, 00:08
            Chyba Ci wysłałem maila :)
            • kochanica-francuza Re: Romans w pracy :)) 22.09.07, 15:40
              stephen_s napisał:

              > Chyba Ci wysłałem maila :)
              >
              Chyba nie doszedł?
              • stephen_s Re: Romans w pracy :)) 22.09.07, 16:45
                Chyba tylko Herbarium wysłałem :))

                A Ty chyba też chcesz?
                • kochanica-francuza Mnie też możesz, chodziło mi o to 22.09.07, 20:53
                  stephen_s napisał:

                  > Chyba tylko Herbarium wysłałem :)

                  że skoro Herb się dopomina, to chyba nie doszedł?

                  A nie macie tam wakatu dla pracownika biurowego?
                  • stephen_s Re: Mnie też możesz, chodziło mi o to 22.09.07, 21:39
                    Acha, czyli Ty zainteresowana jednak nie jesteś?

                    A list do Herb doszedł, jak najbardziej...

                    > A nie macie tam wakatu dla pracownika biurowego?

                    Tam nie ma takiej pozycji, jak stricte biurowy pracownik :)))
                    • kochanica-francuza Re: Mnie też możesz, chodziło mi o to 22.09.07, 21:49

                      > Tam nie ma takiej pozycji, jak stricte biurowy pracownik :)))
                      >
                      Oszszsz kurde tajemnicza instytucja... ;-))) A co jest?
                    • kochanica-francuza A tytuły postów czyta??? 22.09.07, 21:50
                      stephen_s napisał:

                      > Acha, czyli Ty zainteresowana jednak nie jesteś?

                      "Mnie też możesz" = prześlij proszę.
                      • stephen_s Wysyłam... (n/t) 22.09.07, 22:50

                        • diabollo Re: Wysyłam... (n/t) 22.09.07, 23:55
                          stephen_s napisał:

                          >

                          To do mnie też wyślij, bardzo proszę.

                          Kłaniam się nisko.
                          • kochanica-francuza Stephula... 23.09.07, 16:17
                            ale JAKIEś wakaty macie?

                            A jeśli, to jakie są wymagania.

                            Informacje rzecz jasna na maila poproszę.
    • hiperrealizm no ładnie.... 21.09.07, 05:30
      ledwo się przyją i romanse mu w głowie!
      ===========
      Stefan bierz ty się za robote i o babach nie mysl!
      Przynajmniej z pół roku, tak co byś korzenie zapuści!
      A po za ty jako psycholog powinieneś sobie zdawac sprawę że firma w
      której pracujesz to tkana skpolemcza, układ z siecia nieformalnych
      zależności, powiązań i zwyczajów. Do czasu gdy poznasz w sponiu
      dostatecznym ten cały system zalecałbym ostrożność.
      No bo co bidaku zerobisz gdyby okazało się że ta koleżanka z ktora
      masz ochote romansować jest nałoznica twoje szefa?
      • stephen_s Re: no ładnie.... 21.09.07, 08:40
        > ledwo się przyją i romanse mu w głowie!

        A co! :))

        > No bo co bidaku zerobisz gdyby okazało się że ta koleżanka z ktora
        > masz ochote romansować jest nałoznica twoje szefa?

        Eeeee. Nie jest, to wiem na pewno :)
        • hiperrealizm no i bierz pod uwagę to że 21.09.07, 09:21
          w przypadku rozstania wciąż bedziecie się spotykać....
          A to nie jest komfortowa sytuacja.
          • stephen_s Dlatego właśnie zapytałem... 21.09.07, 11:07
            ... zastanawiałem się, co inni sądzą o takiej ewentualności?
            • isma Re: Dlatego właśnie zapytałem... 21.09.07, 12:46
              Nie przewidzisz, jakie bedziesz mial relacje z ewentualnie byla.
              Jak wiesz, jeden z moich bylych po dzis dzien mnie przedstawia
              znajomym jako "moja niedoszla zone" i, powiedzialabym, lepiej sie
              nam wspolpracowalo "po" niz "przed" ;-))).
              Ale fakt, znam i sytuacje, gdzie ludzie musieli zmienic robote, a
              jak sie przypadkiem mijaja na korytarzu, to udaja, ze sie nie widza.
    • diabollo Kilka uwag... 21.09.07, 17:23
      Czcigodny Stephenie,

      Romans w pracy - oczywiście wspaniała sprawa, choć trzeba mieć świadomość
      pewnych zagrożeń.

      Otóż z banalnego powodu zawiści ludzi raczej wkurwia, kiedy ich bliźni z
      sąsiedniego biurka zabawiają się erotycznie.
      Dlatego jeżeli myślisz o swojej pracy poważnie to proponuję nie afiszować się z
      romansem.

      Kiedyś czytałem amerykańskie statystyki dotyczące powodów wyrzucania pracowników
      z pracy, no i tam stało, że tylko 15% to powody merytoryczne, reszta to różnego
      rodzaju problemy emocjonalne.
      A przecież nic nie wywołuje w nas tak negatywnych emocji, jak powodzenie
      erotyczne naszych bliźnich...

      Oczywiście najwdzięczniejszymi partnerkami do romansu biurowego są mężatki,
      najlepiej szczęśliwe mężatki. Proponuję na nich skupić swoją uwagę.
      Zamężne partnerki romansu biorowego mają wspaniałe cechy: po pierwsze czystość
      erotycznych intencji, a po drugie są niezwykle dyskretne ze zrozumiałych
      względów, na czym powinno nam też zależeć.

      Kłaniam się nisko.
      • kora3 :) diabollo, mozesz się pomylić :) 24.09.07, 14:22
        diabollo napisał:

        >> Zamężne partnerki romansu biorowego mają wspaniałe cechy: po
        pierwsze czystość
        > erotycznych intencji, a po drugie są niezwykle dyskretne ze
        zrozumiałych
        > względów, na czym powinno nam też zależeć.
        >
        choć na logike - masz rację :)

        mój znajomek własnie na takiej pani "wtopił" .. nie przewidział, ze
        babina tak sie zakocha, ze mezowi powie o wielkiej miłosci, mąż
        kopnie w zadek i babina wyladuje mu na głowie ...
        moze to zradki przypadek, ale jakże przerazający morał, prawda ?:)
        • kochanica-francuza I co dalej było, Kora? 24.09.07, 14:26
          Dosłownie mu wylądowała, tj. w chałupie, czy mentalnie?
          • kora3 :) 25.09.07, 09:11
            kochanica-francuza napisała:

            > Dosłownie mu wylądowała, tj. w chałupie, czy mentalnie?


            mentalnie to juz dawno, ale myslę,z e w chałupie wkrótce, choć nie
            widzę po kumplu, by się palił do tego pomysłu :)
            samo zycie , zresztą
        • hiperrealizm życie lubi zaskakiwać n/t 24.09.07, 16:01
    • hiperrealizm Re: Romans w pracy :)) 23.09.07, 08:20
      www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,4491510.html
    • kora3 bardzo mylący tytuł daleś :) Stephenie 24.09.07, 14:09
      napisałes "romans", a chodz ci o znajomosc blizszą bezpeiczną :)

      Od romasów w pracy to na twoim miejscu trzymałabym sie z daleka:)
      tyle,z e słowem tym powszechnie określa sie zwiazek emocjonalno
      erotyczny miedzy ludźmi, z których conajmniej jedno ejst zajęte.
      Jeśli wiec kumpela takowa to radze ci w myśl mądrej zasady mojego
      kolegi "gdzie się mieszka i pracuje, tam się f***m nie wojuje" - dać
      sobie spokój.

      O ile pamiętam ty jestes wolny :), wiec najpierw spróbuj ustalic,
      zcy kolezanka tudzież, czyli nie ma meża, mnarzeczonego, konkubina.
      Postaraj się też zorientowac, jak widziane są pary złozone z
      pracowników w tej fimie. Jesli jest chociaż jedna i spoko, szefostwo
      nie zwolniło żadnej z poł.owek - droga otwarta. :)
      PAmiętaj jednak o paru zasadach:
      1. W pracy nie wolno afiszować sie z byciem para , czyli namiętne
      całusy, gorące uściski i listy miłosne przez firmową pocztę -
      wyklucz.
      2. Lepiej, zeby zwiazek nie wpływał negatywnie na wyniki waszej
      pracy, wiec 5 godzin wpatrywania sie w ukochana zamiast pracować -
      wyklucz.
      3. Jeśli odpukać ze związku niewiele wyjdzie mozecie stać się
      obiektem plotek, albo moze dojsc do pozdiału firmowego towarzystwa z
      którego czesc opowiedzieć sie moze po twojej, a czesc po jej
      stronie.

      to ostatnie to ryzyko, które zawsze istnieje:(, ale mimo to
      spróbowałabym na twoim miejscu po ustaleniu co i jak :)
      powodzenia
      • kochanica-francuza A nie można by tej zasady rozszerzyć? 24.09.07, 14:24

        > 1. W pracy nie wolno afiszować sie z byciem para , czyli namiętne
        > całusy, gorące uściski - wyklucz.

        ... na miejsca publiczne?

        Czuję się szczerze zażenowana, kiedy jakaś para włazi na siebie, maca się po
        miejscach intymnych, tonie w namiętnym dziesięciominutowym pocałunku, pan się
        turla pani łbem po biuście (al. Jana Pawła, dzień biały - żeby nie było głupich
        pytań: gdzie to ja chodzę), pan panią trzyma za krocze (Metro Centrum, wejście
        do przejścia podziemnego w kierunku Galerii Centrum i Rotundy, dzień biały) i
        inne takie???

        Zwłaszcza że jednej z drugą krowie na rowie nie można potem wytłumaczyć na forum
        , że to zażenowanie, bo ona biedactwo nigdy o takim pojęciu nie słyszała...
        • hiperrealizm hmmm 24.09.07, 15:59
          całowanie mi nie przeszkadza (nawet jeśli przypomina badanie
          migdałków) obsciskiwania też.
          No ale łapanie za bździągwę.....
          Chyba by mnie to zdziwiło.
          ====================================
          A ja w metrze też w swoim czasie na wiele sobie pozwalałem....
        • kora3 hehe 25.09.07, 09:13
          kochanica-francuza napisała:

          >
          > > 1. W pracy nie wolno afiszować sie z byciem para , czyli
          namiętne
          > > całusy, gorące uściski - wyklucz.
          >
          > ... na miejsca publiczne?

          kochanico - mam podobne odczucia, ale pisząc do stepha miałam na
          myśli konkretnie taką relacje w robocie i tyle.
          • kochanica-francuza Re: hehe 25.09.07, 21:12

            > kochanico - mam podobne odczucia, ale pisząc do stepha miałam na
            > myśli konkretnie taką relacje w robocie i tyle.
            >
            Ooooo! Witaj w klubie!

            Tak mi się skojarzyło, rozumiem , co miałaś na myśli.
        • diabollo Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 25.09.07, 22:39
          kochanica-francuza napisała:

          >
          > > 1. W pracy nie wolno afiszować sie z byciem para , czyli namiętne
          > > całusy, gorące uściski - wyklucz.
          >
          > ... na miejsca publiczne?
          >
          > Czuję się szczerze zażenowana, kiedy jakaś para włazi na siebie, maca się po
          > miejscach intymnych, tonie w namiętnym dziesięciominutowym pocałunku, pan się
          > turla pani łbem po biuście (al. Jana Pawła, dzień biały - żeby nie było głupich
          > pytań: gdzie to ja chodzę), pan panią trzyma za krocze (Metro Centrum, wejście
          > do przejścia podziemnego w kierunku Galerii Centrum i Rotundy, dzień biały) i
          > inne takie???
          >
          > Zwłaszcza że jednej z drugą krowie na rowie nie można potem wytłumaczyć na foru
          > m
          > , że to zażenowanie, bo ona biedactwo nigdy o takim pojęciu nie słyszała...

          Przepraszam, czcigodna Kochanico, a co Ci przeszkadzają całujące się, nawet
          namiętnie, pary w miejscach publicznych?

          Co Cię w tym boli?

          O wyznam szczerze, że osobiście to lubię, kiedy ludzie są szczęśliwi i jeszcze
          to okazują, nawet jeżeli trochę pajacują przy okazji...

          Kłaniam się nisko.
          • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 25.09.07, 23:01

            >
            >
            > Przepraszam, czcigodna Kochanico, a co Ci przeszkadzają całujące się, nawet
            > namiętnie, pary w miejscach publicznych?
            >
            > Co Cię w tym boli?
            >

            Jak powyżej, diabollo. Czuję się zażenowana , a poza tym irytuje mnie to, gdyż
            odbieram jako nieliczenie się z innymi, którym może to przeszkadzać


            (podobnie jak głośne gadanie przez komórkę, głośne piski, głośne przeklinanie,
            puszczanie na całą ulicę z mieszkania/samochodu ulubionego utworu typu łupu łupu

            - być może osoby czyniące to są szczęśliwe, niemniej NIE POWINNY NARZUCAć INNYM
            SWOICH ZACHOWAń).

            Sama powstrzymuję się w miejscach publicznych od ulubionych zachowań
            prezentowanych w zaciszu domowym, takich jak:

            -siedzenie z podwiniętymi nogami na fotelu;

            - przeraźliwe ziewanie;

            - głośne śpiewanie we wszelkich możliwych tonacjach przeróżnych bynajmniej nie
            wyrafinowanych muzycznie utworów;

            -jak wyżej, plus transponowanie na inne tonacje (od upiornej wysokiej koloratury
            do basu), wprowadzanie zmian rytmicznych, wprowadzanie małych zmian muzycznych,
            podstawianie bezsensownego tekstu;

            -chodzenie w stroju niekompletnym;

            - śpiewanie,częściowo fałszywe, "Marsylianki" (nie przyswoiłam melodii - jest
            dość trudna);

            -puszczanie z kompa via YouTube różnych utworów i śpiewanie wraz z wykonawcami ,
            hehehe;

            - przeciąganie się;

            - głośne ryki śmiechu.

            ... i powstrzymywania się od czynności NIEADEKWATNYCH W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ,
            A JEDYNIE W ZACISZU DOMOWYM , żądam od innych.

            MNie naprawdę nie przeszkadza, że jakiś drech pożąda drechowej! Ale niechże temu
            pożądaniu da upust w domciu, dobrze?


            • diabollo Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 25.09.07, 23:18
              kochanica-francuza napisała:

              >
              > >
              > >
              > > Przepraszam, czcigodna Kochanico, a co Ci przeszkadzają całujące się, naw
              > et
              > > namiętnie, pary w miejscach publicznych?
              > >
              > > Co Cię w tym boli?
              > >
              >
              > Jak powyżej, diabollo. Czuję się zażenowana , a poza tym irytuje mnie to, gdyż
              > odbieram jako nieliczenie się z innymi, którym może to przeszkadzać

              No, właśnie, czcigodna Kochanico, dlaczego szczęśliwi ludzie afiszujący się ze
              swoim szczęściem mogą komuś przeszkadzać?

              Cóż, przykłady takie jak głośno gadająca osoba przez komórkę, głośnie
              zachowanie, głośnie przekleństwa, piski, itp są według mnie analogią zupełnie
              chybnioną.
              Przecież ci zakochani nikogo nachalnie nie zaczepiają swoją obecnością, oni po
              prostu SĄ i cieszą się SOBĄ.

              Kłaniam się nisko.
              • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 25.09.07, 23:32

                > No, właśnie, czcigodna Kochanico, dlaczego szczęśliwi ludzie afiszujący się ze
                > swoim szczęściem mogą komuś przeszkadzać?

                Diabollo.

                Nie szczęściem SAMYM , ale WYRAżANIEM go przez macanie się po tyłkach.

                Jest to różnica, której zdajesz się nie dostrzegać.

                Niech ci Azerzyca wytłumaczy, bo ze mną się i tak nie zgodzisz, cokolwiek napiszę.
                >
                > Cóż, przykłady takie jak głośno gadająca osoba przez komórkę, głośnie
                > zachowanie, głośnie przekleństwa, piski, itp są według mnie analogią zupełnie
                > chybnioną.

                Niesłusznie! Może osoba głośno gadająca przez komórkę chce się właśnie podzielić
                swoim szczęściem? Może przeraźliwy pisk , od którego drżą szyby, jest wyrazem
                wielkiej radości życia?

                Są dwie rzeczy diabolciu:

                1.szczęście samo, czyli TREść
                2. jego OKAZYWANIE, czyli FORMA



                > Przecież ci zakochani nikogo nachalnie nie zaczepiają swoją obecnością, oni po
                > prostu SĄ i cieszą się SOBĄ.

                Nie, diabolciu! Nie tylko są! Takich, co tylko są, też widuję! Cieszą się sobą w
                sposób nieadekwatny do miejsca, w którym się znajdują!

                Wszak naturalną formą wyrażania uczuć jest akt seksualny - a przecież para
                spółkująca na chodniku nikogo nie zaczepiałaby, prawda? Dlaczego zatem jest to
                zabronione prawem? (Podpowiedź: Nie tylko w Polsce za Kaczów. Również w Polsce
                za Piastów, Jagiellonów, w okresie rozbiorów, za komuny , za Buzka, Mazowickiego
                i Kwacha. Również w Niemczech)
                • diabollo Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 26.09.07, 08:00
                  Rzeczywiście trudno nam się zgodzić.

                  W Twojej ukochanej Francji całowanie się publiczne, nawet bardzo namiętne jest
                  normalne.

                  Kłaniam się nisko.
                  • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 26.09.07, 15:32
                    diabollo napisał:

                    > Rzeczywiście trudno nam się zgodzić.
                    >
                    > W Twojej ukochanej Francji całowanie się publiczne, nawet bardzo namiętne jest
                    > normalne.

                    Ha!

                    Wyczuwam tu brak argumentów , widzę zaś użycie argumentu ad hominem.

                    Nie pisałam TYLKO o całowaniu.

                    Dlaczego np. spanie pod ścianą w budynku użyteczności publicznej (np.
                    bibliotece), ławce w parku, mieszkanie na squatach jest nielegalne, choć NIKOMU
                    nie przeszkadza?
                    • diabollo Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 03.10.07, 23:57
                      kochanica-francuza napisała:

                      > diabollo napisał:
                      >
                      > > Rzeczywiście trudno nam się zgodzić.
                      > >
                      > > W Twojej ukochanej Francji całowanie się publiczne, nawet bardzo namiętne
                      > jest
                      > > normalne.
                      >
                      > Ha!
                      >
                      > Wyczuwam tu brak argumentów , widzę zaś użycie argumentu ad hominem.
                      >
                      > Nie pisałam TYLKO o całowaniu.
                      >
                      > Dlaczego np. spanie pod ścianą w budynku użyteczności publicznej (np.
                      > bibliotece), ławce w parku, mieszkanie na squatach jest nielegalne, choć NIKOMU
                      > nie przeszkadza?

                      Moim zdaniem mieszkanie na swqotach to zawłaszczanie czyjejś własności, na którą
                      właściciel ciężko zapracował.
                      To tak jakby ktoś "pożyczał" sobie auto zaparkowane na ulicy, bo nie ma autobusu
                      czy pieniędzy na taksówkę.

                      Publiczne manifestowanie związku dwojga ludzi to coś zupełnie innego.
                      Rozumiem frustracje z tym związane, ale nijak nie można porównywać tego do
                      spania w bibliotece.

                      Żyj i daj żyć innym. Jeżeli Cię to denerwuje możesz się odwracać i patrzeć i
                      inną stronę.

                      A poza tym, życzę Ci, aby Cię jakiś Twój facet obłapiał i całował na Krakowskim
                      Przedmieściu.

                      Kłaniam się nisko.
                      • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 04.10.07, 17:52

                        > NIKOMU
                        > > nie przeszkadza?
                        >
                        > Moim zdaniem mieszkanie na swqotach to zawłaszczanie czyjejś własności, na któr
                        > ą
                        > właściciel ciężko zapracował.

                        Właściciel być może ciężko zapracował, ale ma ją w d... - na squaty zajmuje się
                        budynki PORZUCONE, pustostany, którymi nikt się od dawna nie interesuje.

                        A squattersi ich wcale nie niszczą, przeciwnie - urządzają.



                        > To tak jakby ktoś "pożyczał" sobie auto zaparkowane na ulicy, bo nie ma autobus
                        > u
                        > czy pieniędzy na taksówkę.

                        Nie, to tak, jakby ktoś "pożyczał" sobie auto wyrzucone na szrot. Właściciel nie
                        chce, nie interesuje się - jego sprawa.


                        >
                        > Publiczne manifestowanie związku dwojga ludzi to coś zupełnie innego.
                        > Rozumiem frustracje z tym związane, ale nijak nie można porównywać tego do
                        > spania w bibliotece.


                        Guzik rozumiesz, Diabollo. Uważasz mnie za bereta. Nie mieści ci się w główce
                        (kiepska wyobraźnia) że można lubić seks i nie lubić publicznego macania.

                        A dlaczego nie można porównać do spania w bibliotece? Czy spanie w bibliotece
                        komuś szkodzi? Może kogoś uszczęśliwia, że się wyspał? A że w bibliotece - inna
                        sprawa.




                        >
                        > A poza tym, życzę Ci, aby Cię jakiś Twój facet obłapiał i całował na Krakowskim
                        > Przedmieściu.

                        Dlaczego życzysz mi tego, czego ja bym sobie wcale nie życzyła? Nie znoszę
                        macania się i całowania publicznego także jeżeli chodzi o mnie samą (to ci do
                        główki nie przyszło, prawda?). Na macanie i całowanie jest miejsce w alkowie,
                        sypialni czy jak ją zwał.
                        • hiperrealizm Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 04.10.07, 19:47
                          squattersi to pasożyty
                          jakie pieszczoty dopuszczasz w miejscu publicznym?
                          to zależy - jeśli w czytelni śpiący zacznie chrapać to bedzie
                          przeszkadzał. To samo jeśli zacznie lunatylkować. Najgoszy problem
                          pojawi się wtedy gdy cierpi na odmianę lunatyzmu polegającą na
                          próbie uprawiania seksu.
                          z autem przykład jest bezsensowny bo własciciel jest zobowiązany do
                          złomowania auta. Po za tym srot to nie instytucja charytatywna - tam
                          też za wszystko się płaci.
                          Ale dlaczego nie dała byś się pocałować na Krakowski Przedmieściu
                          albo Nowym Świecie? A jeśli twój facet uznał by to za brak
                          akceptacji?
                          • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 04.10.07, 19:57
                            hiperrealizm napisał:

                            > squattersi to pasożyty

                            Rozwiń myśl.

                            > jakie pieszczoty dopuszczasz w miejscu publicznym?

                            Żadne.

                            > to zależy - jeśli w czytelni śpiący zacznie chrapać to bedzie
                            > przeszkadzał. To samo jeśli zacznie lunatylkować. Najgoszy problem
                            > pojawi się wtedy gdy cierpi na odmianę lunatyzmu polegającą na
                            > próbie uprawiania seksu.

                            ;-)))))

                            załóżmy że jest to Kowalski - spacz spokojny, cichutki i nielunatykujący

                            > z autem przykład jest bezsensowny bo własciciel jest zobowiązany do
                            > złomowania auta. Po za tym srot to nie instytucja charytatywna - tam
                            > też za wszystko się płaci.

                            O,pardon. Zatem - porzucił przy drodze.


                            > Ale dlaczego nie dała byś się pocałować na Krakowski Przedmieściu
                            > albo Nowym Świecie?

                            Coście się uczepili tego Traktu Królewskiego? ;-) W innych miejscach Warszawy
                            albo w innych miastach też nie.


                            A jeśli twój facet uznał by to za brak
                            > akceptacji?

                            Mój facet dość szybko dowiedziałby się, że publiczne obściskiwanie mnie powoduje
                            u mnie dyskomfort psychiczny i że to nie ma nic wspólnego z nim. W prywatnych
                            miejscach obściskiwać się możemy, proszę bardzo.
                            • hiperrealizm Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 05.10.07, 22:10
                              kochanica-francuza napisała:

                              > hiperrealizm napisał:
                              >
                              > > squattersi to pasożyty
                              >
                              > Rozwiń myśl.
                              ==================================
                              Sami z wygodnictwa wybierają taką formę zycia w przeciwieństwie do
                              bezdomnych czy bezrobotnych. Dodatkowo używając fajnie brzmiącego
                              pojecia silą się na orygilaność która maskuje ich nihilizm! A jaka
                              to oryginalnosć podejść o 17 godzinie do wqurwionego 8 godzinami
                              pracy 30latka z tekstem "Stary mieszkamy na squacie podziel się z
                              nami tym co masz...."
                              Wiesz, nawet mie miałem siły bardziej się wqurzyć.

                              > > jakie pieszczoty dopuszczasz w miejscu publicznym?
                              >
                              > Żadne.
                              ===================
                              Nawet za rękę nie dasz się potrzymać?

                              > ;-)))))
                              ===================
                              Nie ma się z czego śmiać. Takie próby kopulacji we śnie mogą źle sie
                              skończyć.

                              > > z autem przykład jest bezsensowny bo własciciel jest zobowiązany
                              do
                              > > złomowania auta. Po za tym srot to nie instytucja charytatywna -
                              tam
                              > > też za wszystko się płaci.
                              >
                              > O,pardon. Zatem - porzucił przy drodze.
                              ===============================================================
                              Takie auto wciąż ma własciciela. Przywłaszczenie grozi karą. W
                              dodatku jazda samochodem bez ważnego OC to poważne przewinienie.

                              > Coście się uczepili tego Traktu Królewskiego? ;-) W innych
                              miejscach Warszawy
                              > albo w innych miastach też nie.
                              ================================================================
                              A na wolnym powietrzu ale w ustronnym miejścu?
                              • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 06.10.07, 23:04

                                > > Rozwiń myśl.
                                > ==================================
                                > Sami z wygodnictwa wybierają taką formę zycia w przeciwieństwie do
                                > bezdomnych czy bezrobotnych. Dodatkowo używając fajnie brzmiącego
                                > pojecia silą się na orygilaność która maskuje ich nihilizm! A jaka
                                > to oryginalnosć podejść o 17 godzinie do wqurwionego 8 godzinami
                                > pracy 30latka z tekstem "Stary mieszkamy na squacie podziel się z
                                > nami tym co masz...."
                                > Wiesz, nawet mie miałem siły bardziej się wqurzyć.


                                Dziękuję za rozwinięcie. Sądziłam, że często zarabiają samodzielnie grosze,
                                które pozwalają im przetrwać.
                                >
                                >
                                > Nawet za rękę nie dasz się potrzymać?

                                Ewentualnie. Trzymać tak, pieścić nie.
                                >
                                >
                                > Nie ma się z czego śmiać. Takie próby kopulacji we śnie mogą źle sie
                                > skończyć.

                                ???

                                podobnie jak na jawie?

                                > >
                                > > O,pardon. Zatem - porzucił przy drodze.
                                > ===============================================================
                                > Takie auto wciąż ma własciciela.

                                No to kiedyż, u cholery, nie ma? Właściciel znaczy może po nie wrócić?



                                > A na wolnym powietrzu ale w ustronnym miejścu?

                                Nie, wolę budynek. Zresztą nawet w ustronne miejsce "zawsze ktoś może przyleźć".
                                Choćby inna parka, hihi.
                                • hiperrealizm Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 07.10.07, 07:43
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  > Dziękuję za rozwinięcie. Sądziłam, że często zarabiają
                                  samodzielnie grosze,
                                  > które pozwalają im przetrwać.
                                  =======================================
                                  Chwileczkę.
                                  Całkiem możliwe że część rzeczywiście niektórzy pracują.
                                  Ja mam bardzo skromne ale dość wkurzające doświadczenia z tym
                                  środowiskiem (tak jak napisałem wyżej).
                                  =======================================
                                  > >
                                  > > Nawet za rękę nie dasz się potrzymać?
                                  >
                                  > Ewentualnie. Trzymać tak, pieścić nie.
                                  =======================================
                                  Hmmmmmmmmmmm
                                  To już objęcie w pół nie wchodzi w rachubę....
                                  ========================================
                                  > > Nie ma się z czego śmiać. Takie próby kopulacji we śnie mogą źle
                                  sie
                                  > > skończyć.
                                  >
                                  > ???
                                  =========================================
                                  W stanach był proces o próbę gwałtu w takim stanie.



                                  >
                                  >
                                  > > A na wolnym powietrzu ale w ustronnym miejścu?
                                  >
                                  > Nie, wolę budynek. Zresztą nawet w ustronne miejsce "zawsze ktoś
                                  może przyleźć"
                                  > .
                                  > Choćby inna parka, hihi.
                                  =============================
                                  :)))))
                                  Ok. Opuszczam. Nie będę dalej ciagnął za język.
                                  • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 07.10.07, 14:59


                                    > To już objęcie w pół nie wchodzi w rachubę....

                                    Nie bardzo. Pomijając, że niektórym parkom "pół" wypada w dziwnych miejscach,
                                    jak przedtem pisałam. ;-)))))


                                    > > ???
                                    > =========================================
                                    > W stanach był proces o próbę gwałtu w takim stanie.

                                    O, kurcze! Jaki wyrok?
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > >
                                    >
                                    • hiperrealizm Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 07.10.07, 16:46
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > Nie bardzo. Pomijając, że niektórym parkom "pół" wypada w dziwnych
                                      miejscach,
                                      > jak przedtem pisałam. ;-)))))
                                      ==========================================
                                      Oj, czasem ręka bezwiednie się zsunie...
                                      >
                                      > > W stanach był proces o próbę gwałtu w takim stanie.
                                      >
                                      > O, kurcze! Jaki wyrok?
                                      ==========================================
                                      zdaje sie że gościa uniewinnili.
                                      Ale z tego powodu może np. rozpaść się małżeństwo.
                                      > >
                                      > > >
                                      > >
                                      • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 07.10.07, 17:19

                                        > Oj, czasem ręka bezwiednie się zsunie...

                                        Uhm, w 90% przypadków...
                                        Najlepsza była taka parka, gdzie pan przez kwadransik wciąż usiłował bezwiednie
                                        zsunąć rękę, a pani mu ją nieustannie przywracała na miejsce. Potem albo oni
                                        odjechali z przystanku, albo ja. ;-)

                                        Toteż obejmowanie i bezwiedne zsuwanie proponuję ćwiczyć w zaciszu domowym.



                                        > zdaje sie że gościa uniewinnili.
                                        > Ale z tego powodu może np. rozpaść się małżeństwo.

                                        • kochanica-francuza Re: A nie można by tej zasady rozszerzyć? 07.10.07, 17:20
                                          poprawka, czyli cudzysłów:


                                          > Najlepsza była taka parka, gdzie pan przez kwadransik wciąż usiłował "bezwiednie"
                                          > zsunąć rękę, a pani mu ją nieustannie przywracała na miejsce. Potem albo oni
                                          > odjechali z przystanku, albo ja. ;-)
                                          >
                                          > Toteż obejmowanie i bezwiedne zsuwanie proponuję ćwiczyć w zaciszu domowym.
                                          >
                                          >
                                          >
                                          > > zdaje sie że gościa uniewinnili.
                                          > > Ale z tego powodu może np. rozpaść się małżeństwo.
                                          >
          • kora3 Wiesz co Diabollo? 05.10.07, 18:50
            że tak sie wstrzele :)
            Domyslam się o co Kochanicy biega - mnie zasadniczo nie przeszkadza
            widok całującej się pary, nawet w miejscu publicznym. Problem dla
            mnie zaczyna się, gdy jestem zmuszona (np. w przedziale kolejowym)
            przebywać w towarzystwie ludzi, którzy niemal kopulują. To wprawia
            mnie w zazenowanie. Niestety wśród moich znajomych z branzy jest
            taka kobita - w publicznych miejscach wraz ze swym mezem zachowują
            sie jak w sypialni: obmacują się po intymnych miejscach, wiecznie
            leza niemal na sobie i szukaja migdałów jezykami :)
            Nastolatki bym rozumiała - trudnosci lokalowe itee, ale ludzie w
            moim wieku, już maja na ogół lokum, oni maja i nie chodzi o to, ze
            okazuja sobie uczucie, a o to, że robią ze swojego życia seksualnego
            sparwe publiczną.
            Ja też jestem szcześliwa:) ale wychodze z załozenia, że nie musze w
            celu okazania tego spółkowac na drodze, przy ludziach.
            Owszem - cmokniemy się, przytulimy, trzymamy za rece np. w knajpie,
            ale nie odczuwamy potrzeby demonstrowania, że lubimy się kochać. Po
            prostu wychodzimy z załozenia, ze byc moze nie każdy chciałby byc
            teg swiadkiem, pomijajac juz fakt, ze my nie chcemy przy swiadkach:)
            • diabollo Re: Wiesz co Diabollo? 06.10.07, 09:39
              Hmmm, naprawdę Was rozumiem, ale dalej będę gorąco bronił ekshibicjonistów jako
              najsympatyczniejszych spośród dewiantów.

              Kłaniam się nisko.
              • maria421 Re: Wiesz co Diabollo? 06.10.07, 10:46
                Podpisuje sie pod tym co napisaly Kochanica i Kora.

                Czynnosci INTYMNE powinny odbywac sie w intymnosci, a nie publicznie.
              • kochanica-francuza Re: Wiesz co Diabollo? 06.10.07, 23:06
                diabollo napisał:

                > Hmmm, naprawdę Was rozumiem, ale dalej będę gorąco bronił ekshibicjonistów jako
                > najsympatyczniejszych spośród dewiantów.

                A co w nich sympatycznego?

                Na ogół wyglądają na silnie znudzonych, typu "Nie mamy co razem robić, to się
                pomacajmy".

                Dresy z dresiarami zaś w żadnym wypadku sympatyczne nie są. Choćby z racji
                urągającego estetyce wyglądu. ;-)
                • kochanica-francuza Re: Wiesz co Diabollo? 06.10.07, 23:07

                  >
                  > A co w nich sympatycznego?
                  >
                  > Na ogół wyglądają na silnie znudzonych, typu "Nie mamy co razem robić, to się
                  > pomacajmy".
                  >
                  > Dresy z dresiarami zaś w żadnym wypadku sympatyczne nie są. Choćby z racji
                  > urągającego estetyce wyglądu. ;-)
                  Oczywiście w tych przypadkach, kiedy parka to dres i dresowa - nie twierdzę, że
                  100% parek to oni. ;-)
              • kora3 Re: Wiesz co Diabollo? 07.10.07, 22:40
                diabollo napisał:

                > Hmmm, naprawdę Was rozumiem, ale dalej będę gorąco bronił
                ekshibicjonistów jako
                > najsympatyczniejszych spośród dewiantów.
                >
                Diabollo :)

                Mozesz bronic, ale ja nie atakuje - po prostu źle się zcuję w
                sytuacji, kiedy ktos zachowuje się jak opisałam powyżej ...Pomijam
                już fakt, ze to bardzo niekulturalnie
                • kochanica-francuza Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 09.10.07, 16:11
                  tj. mnie, Kory i Marii:

                  media.wp.pl/kat,9912,wid,9278419,wiadomosc.html?rfbawp=1191938949.494
                  Fajnie będzie co Diabolciu?
                  • a000000 Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 09.10.07, 17:45
                    a potem, jak skini im bęcki spuszczą, będzie wrzask,
                    że ciemnogród, dyskryminacja, wsteczniactwo, piekło i szatani....

                    Chcą adrenalinki? oj, żeby jej w nadmiarze nie doświadczyli...

                    • hiperrealizm bez sensu komentujesz n/t 09.10.07, 17:47

                      • kochanica-francuza Re: bez sensu komentujesz n/t 09.10.07, 17:50
                        No to nie skini, tylko np. wkurzeni mieszkańcy rejonu.
                        • diabollo Re: bez sensu komentujesz n/t 09.10.07, 18:31
                          kochanica-francuza napisała:

                          > No to nie skini, tylko np. wkurzeni mieszkańcy rejonu.

                          Po prostu dla czcigodnej Kochanicy kopulujący inni ludzie to jak pałka w głowę
                          od skina.

                          Kłaniam się nisko.
                          • kochanica-francuza Re: bez sensu komentujesz n/t 09.10.07, 20:14

                            > Po prostu dla czcigodnej Kochanicy kopulujący inni ludzie to jak pałka w głowę
                            > od skina.

                            Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem.

                            Ludzie mogą kopulować sobie dowolnie, byle w domu.
                            Nie ja wymyśliłam pojęcie miejsca publicznego.
                          • kochanica-francuza Diabollo 09.10.07, 20:17
                            Czy drwiąc nieustannie z naszego zacofania, ciemnoty, bezmyślności, r i
                            zaściankowej niechęci do ulicznych, sugerując, że jesteśmy osobami wypranymi z
                            seksu, skoro śmiemy być przeciwko zbiorowym kopulacjom na ulicznych parkingach -
                            musisz nieustająco mienić nas "czcigodnymi" i kłaniać się?

                            Trochę to z twojej strony fałszywe.

                          • kochanica-francuza Diabollo, umiesz czytać? 09.10.07, 20:49
                            Czy dowalasz mi dla samego dowalania?

                            Bo nie wiem, skąd to absurdalne zestawienie.

                            Poza tym jakoś pominąłeś fakt, że skina wprowadziła Azerka, nie ja.
                            • diabollo Re: Diabollo, umiesz czytać? 09.10.07, 23:36
                              kochanica-francuza napisała:

                              > Czy dowalasz mi dla samego dowalania?
                              >
                              > Bo nie wiem, skąd to absurdalne zestawienie.
                              >
                              > Poza tym jakoś pominąłeś fakt, że skina wprowadziła Azerka, nie ja.

                              Czcigodna Kochanico, nie rozumiem skąd wymyślasz sobie owe "dowalanie"?
                              Po prostu przyjąłem do wiadomości, że kopulujący obcy ludzie w miejscach
                              publicznych obrażają swoim zachowaniem Twoje Ego.
                              Źle przyjąłem do wiadomości?

                              Co więcej analogia do skina pochodzenia czcigodnej A000000, więc naprawdę nie
                              rozumię, w jaki to niby sposób miałbym Ci dowalić?

                              I tu naprawdę nie chodzi o "rżnięcie głupa", który to zwrot uwielbiasz, lecz o
                              elementarne zaufanie do otoczenia.
                              Czcigodna Kochanico, ludzie interesują się przede wszystkim sobą, a nie
                              dowalaniem Tobie. Trochę więcej zaufania dla bliźnich.

                              Kłaniam się nisko.
                              • kochanica-francuza Re: Diabollo, umiesz czytać? 12.10.07, 14:48

                                > Po prostu przyjąłem do wiadomości, że kopulujący obcy ludzie w miejscach
                                > publicznych obrażają swoim zachowaniem Twoje Ego.

                                przepraszam, ale nie wiem co to znaczy "obrażać czyjeś ego". To nie po polsku.


                                > Źle przyjąłem do wiadomości?

                                Znając ciebie, prawdopodobnie źle zrozumiałeś, ale nie wiem na pewno, bo
                                wyraziłeś się niekomunikatywnie.


                                >
                                >
                                > I tu naprawdę nie chodzi o "rżnięcie głupa", który to zwrot uwielbiasz

                                Mamy wolność poglądów, prawda?


                                , lecz o
                                > elementarne zaufanie do otoczenia.
                                > Czcigodna Kochanico, ludzie interesują się przede wszystkim sobą, a nie
                                > dowalaniem Tobie. Trochę więcej zaufania dla bliźnich.
                                >
                                Istotnie, Diabollo. Dlatego wyjściowo mam zaufanie do otoczenia. Niemniej ty
                                dowiodłeś już WIELOKROTNIE, że interesujesz się m.in. dowalaniem mnie.
                              • kochanica-francuza Re: Diabollo, umiesz czytać? 12.10.07, 14:54

                                > Co więcej analogia do skina pochodzenia czcigodnej A000000, więc naprawdę nie
                                > rozumię, w jaki to niby sposób miałbym Ci dowalić?

                                W ten:

                                Po prostu dla czcigodnej Kochanicy kopulujący inni ludzie to jak pałka w głowę
                                > od skina.


                                "Kopulujący" to nie jest DOKłADNIE to samo, co "kopulujący w miejscach
                                publicznych". Rozmyślnie i celowo mieszasz te pojęcia.
                                Następnie zaś wprowadzasz rzeczonego skina, naprawdę nie wiem po co.

                                Rozumiem, że jeśli czynię propozycję koledze, którego znam czas jakiś, jest to
                                dowód absolutnej aseksualności i uberetowienia w porównaniu z jakże postępowym
                                kopulowaniem z obcymi ludźmi na placu Zawiszy.
                    • kochanica-francuza Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 09.10.07, 17:49
                      a000000 napisała:

                      > a potem, jak skini im bęcki spuszczą, będzie wrzask,
                      > że ciemnogród, dyskryminacja, wsteczniactwo, piekło i szatani....
                      >
                      > Chcą adrenalinki? oj, żeby jej w nadmiarze nie doświadczyli...

                      Hihi.

                      Tjaaa, pewnie się uważają za awangardę postępu i wzorzec stylu. Przeczytaj
                      Azerko wymagania z ich strony uważnie, a zwłaszcza między wierszami... "Status
                      materialny", "pozycja społeczna", "po prostu poziom"... Hihi, zboki na
                      stanowiskach...


                      Aby zostać członkiem klubu musisz spełniać następujące warunki:

                      * wiek: 23 - 43 lata - Dolna granica wieku została ustalona w celu
                      niedopuszczenia do klubu osób młodych, niedojrzałych, tak zwanych "młodych
                      napaleńców", którzy w jakiś sposób nie są gotowi na tego typu formy kontaktów
                      międzyludzkich i mogą być niemile widziani przez pozostałych klubowiczów. Górna
                      granica jest raczej umowna, chociaż wolimy nie dopuścić do sytuacji takich, że
                      na DoggersMeeting spotykają się ze sobą osoby, między którymi jest zbyt wysoka
                      różnica wieku.
                      * odpowiednia aparycja - Członkiem klubu może zostać wyłącznie osoba
                      zadbana, o wysokim poziomie higieny, atrakcyjna. Nie dyskryminujemy nikogo ze
                      względu na wagę, wzrost czy kolor skóry. Wymagamy po prostu od naszych członków
                      pewien umowny poziom kultury bycia i wyglądu.
                      * dyskrecja - Dyskrecja to coś o co troszczymy się najbardziej. Tego
                      wymagamy od wszystkich naszych członków, tego wymagają oni od siebie nawzajem.
                      * odpowiedni status społeczny - Umownie mówimy tu też o takich cechach jak
                      wiek, kultura osobista, dojrzałość, status materialny, pozycja społeczna, ale
                      też inteligencja czy po prostu poziom. Selekcja na tej płaszczyźnie ma na celu
                      przyjmowania do klubu osób wyłącznie o pewnym ustalonym przez nas profilu i
                      wyeliminowanie osób niepożądanych.
                      * posiadanie samochodu - Ze względu na charakter spotkań posiadanie
                      samochodu jest niemal niezbędne, by uczestniczyć w spotkaniach Członków Klubu.
                      Najczęściej to jedyny sposób by komfortowo i dostatecznie szybko dotrzeć na
                      umówione miejsce no i jest również niezbędny już w trakcie zabawy podczas
                      spotkań DoggersMeeting.


                      >
                      • hiperrealizm kochanico a może jednak? 09.10.07, 17:57
                        doggers.ovh.org/index1.html
                        • a000000 Re: kochanico a może jednak? 09.10.07, 18:11

                          postaraj się nie zakłucać -

                          to jest cytat ze oficjalnej strony www tych kulturalnych, inteligentnych panów,
                          na poziomie... podstawówki chyba.
                          • hiperrealizm a to tylko panowie to praktykują? 09.10.07, 18:46
                            a o ortografy to bym się nei czepiał.
                            Mam dysgrafię, dysleksję i dysortografię i wiem jaki to ból.
                            • a000000 Re: a to tylko panowie to praktykują? 10.10.07, 11:35

                              Hipcio! dysortograficy nie powinni budować OFICJALNEJ strony www,
                              nie uważasz?

                              • hiperrealizm ja bym trzy razy spawdził zamin bym opublikował 10.10.07, 17:19
                                na forum też przewaznie sprawdzam - chyba że zapomnę :)
                      • a000000 Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 09.10.07, 18:06
                        hehehe, poziom??? chyba zboka.

                        Człowiek inteligentny i kulturalny tak nisko nie upadnie...

                        • diabollo Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 09.10.07, 23:52
                          a000000 napisała:

                          > hehehe, poziom??? chyba zboka.
                          >
                          > Człowiek inteligentny i kulturalny tak nisko nie upadnie...
                          >

                          Ach, jak, Wy, czcigodne, nie znosicie tych wszystkich zboczeńców...

                          Kłaniam się nisko.
                          • a000000 Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 10.10.07, 11:38
                            owszem, Diabolciu. Bo jest to łyżka dziegdziu która psuje
                            beczkę miodu.

                            Zboczeńcom, którzy oddają się swym praktykom we własnym gronie - współczuję.
                            Ale tym, którzy wychodzą ze swoim zboczeniem do świata celem siania zepsucia i
                            zgorszenia (bo to daje IM adrenaliny) mówię stanowcze NIE.



                            • diabollo Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 10.10.07, 18:22
                              a000000 napisała:

                              > owszem, Diabolciu. Bo jest to łyżka dziegdziu która psuje
                              > beczkę miodu.
                              >
                              > Zboczeńcom, którzy oddają się swym praktykom we własnym gronie - współczuję.
                              > Ale tym, którzy wychodzą ze swoim zboczeniem do świata celem siania zepsucia i
                              > zgorszenia (bo to daje IM adrenaliny) mówię stanowcze NIE.

                              Czcigodna A000000,

                              Odpowiedz mi proszę szczerze na pytanie, czy Ciebie osobiście jakiś/aś
                              ekshibicjonista/tka może "zepsuć" i "zgorszyć"?

                              Bo widzisz, mnie kopulujący publicznie "zgorszyć" nie mogą.

                              Wyobrażam sobie coś seksualnego co mogłoby mnie trafić "zgorszeniem" czy lepiej
                              demoralizacją mojej osoby (u Ciebie pewnie jest podobnie) - na przykład gdybym
                              musiał oglądać gwałt na bliskiej mi osobie.
                              To mogłoby mnie całkowicie zdemoralizować i zrobić ze mnie psychoptę zdolnego do
                              czynów strasznych i niegodnych.

                              Niemniej jeżeli widok kopulujących "dla adrenaliny" nie jest w stanie "zgorszyć"
                              ani mnie, ani Ciebie (jak przypuszczam), to na jakiej podstawie w ogóle
                              przypuszczasz, że może "zgorszyć" jakiegokolwiek dojrzałego człowieka?

                              Cóż, istnieje pewnie problem z dziećmi, ale po pierwsze owi ekshibicjoniści w
                              dzieci nie "celują", a po drugie też znowu bez przesady z tym "gorszeniem"
                              dzieci; proponuję przeczytać sobie ten artykuł:

                              kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4550817.html
                              • kochanica-francuza Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 12.10.07, 14:50





                                >
                                > Cóż, istnieje pewnie problem z dziećmi

                                Popełniasz podstawowy błąd. Nie każdy dorosły formalnie osobnik jest dojrzały. I
                                odwrotnie, bywają dzieci rozsądniejsze od swoich rodziców.


                                , ale po pierwsze owi ekshibicjoniści w
                                > dzieci nie "celują",

                                A jak to mianowicie wygląda, że nie celują? Bo dzieciom jednak zdarza się
                                przebywać w różnych miejscach, także po zmroku (np. gdy wracają do domu z
                                rodzicami lub po prostu mieszkają bardzo blisko).

                          • kochanica-francuza Re: Dobra wiadomość dla Diabolla, zła dla nas 12.10.07, 14:45
                            dnosicie tych wszystkich zboczeńców...

                            Mamy wolność poglądów, prawda? Wolno nam nie znosić, kogo nam się nie podoba,hehe.
                  • hiperrealizm nie mógłbym tak n/t 09.10.07, 17:47

                  • kora3 Ludzie to się musza nudzić :) 09.10.07, 23:05
                    w sumie mi to zwisa, jak bede w Warszawie to nie bede tam łazic ..
                    Strózem moralnosci nie jestem, tylko, ze seks wolę uprawiać niż nań
                    się głupio gapić ...

                    na miejscu tych ludzi zaczelabym sprzedawać bilety, za okazaniem
                    dowou, bo to i przyjemnosc miec beda i kasy natrzepią ...a popatrzy
                    kto chce ...
                    Ich sprawa ...
    • isma Co do maila: 10.10.07, 09:29
      odpowiedz moze byc krotka, albo nader uczona.
      Co wolisz?

      (napisze, tylko najpierw musze wykonac dzialania nadzorcze wobec
      pewnego klubu sportowego, co niestety oznacza pielgrzymke do sadu
      rejestrowego, sila rzeczy bez kontaktu z netem).
      • stephen_s Re: Co do maila: 10.10.07, 11:59
        Ja po prostu wszystko, co przyjdzie Ci na myśl :))))))))))
        • kohei Re: Co do maila: 10.10.07, 16:35
          Informuję, że powyższa korespondencja brzmi podejrzanie, zwłaszcza w
          wątku z 'romansem' w tytule:D
          • kochanica-francuza Zwłaszcza odpowiedź Stepha, hihi 12.10.07, 14:43
            "Ja po prostu wszystko, co ci przyjdzie na myśl".

            No, no, Steph... ;-)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka