Dodaj do ulubionych

Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -przykre

06.10.07, 19:47
pierwszy raz zdarzylo mi sie cos takiego na drodze i.. mam nadzieje
ze ostatni..
pierwszy raz mialam wrazenie, ze ktos zlosliwie chce mi zrobic
krzywde urzadzajac mi nagonke w przedpoludniowa sobotnia pore,
praktycznie w centrum miasta "zwanego" stolica..

wyjechalam sobie z moimi dzieciakami spokojnie an trzypasmowa ulice.
Srodkowy pas i prawy zaczynal sie zagestniac, wiec zdecydowalam sie
ze srodkowego zjechac na lewy. Wprawdzie przede mna na najblizszych
swiatlach znajduje sie zjazd w lewo (moj pas do jazdy na wprost i
skretu, ale byl jeszcze jeden do skretu w lewo), ale mozna sie
ustawic na jednym z trzech pasow po skreceniu a i auta przede mna
nie sygnalizowaly skretu w lewo. Jednak jak to w zyciu bywa, jedna
sierotka nie umiala sie schowac i ustawic na jednym z pasow i
zostala wystajac.

Zwolnilam i grzecznie wlaczylam kierunek, zeby wrocic na srodkowy
pas. Wypatrzylam luke i wlaczylam sie do ruchu.
Obserwuj wątek
    • yacey Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 07.10.07, 09:10
      Eee, Cruku, juz myslalem, ze faktycznie cos powaznego :)
    • olo2222 Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 07.10.07, 17:26
      nic z tego nie rozumiem :/
      • arsinoe73 Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 07.10.07, 18:48
        Hm..... Wiesz Olo, pocieszyłeś mnie, bom myślała że tylko ja taka nie kumata...
        :D
        Cruk , dałoby radę jeszcze raz , tylko tak bardziej...teges......no wiesz, jak
        do blądynki :P bo jakoś nie bardzo umiem zjarzyć w czem rzecz...
        No sorry , no ....
        :P:D:D
        • 4sta15 Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 07.10.07, 20:00
          Na moje oko, to urwało ciąg dajszy opowieści.
          Emaj rajt?
          :-)
          • arsinoe73 Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 07.10.07, 20:42
            Na moje oko to co innego ,ale o to Patrycji nie podejrzewam, bo ona młoda mama
            jest i wogle :D:D:D:D:D
            Więc może urwało ...:D:D:D:D
    • cruk cd 08.10.07, 10:54
      przepraszam nie wiedzialam ze mi wyszedl post na forum a nie
      skonczylam, bo polecialam do placzacego Tosiaka :-) w ramach
      rozjasnienia opisywanego przeze mnie zdarzenia:

      cd. wlaczam sie do "ruchu"na srodkowy pas, zeby wystajacego
      gapiszona ominac, wracam po tym manewrze na lewy i "dogania mnie"
      odlegle, ciagle trabienie, we wstecznym napiera srebrny Lexus LS.

      Olewam. Jade sobie lewym, ale Lexus nie odpuszcza, zrownuje sie ze
      mna jadac prawym pasem. Zza kierownicy wychyla sie lysy facet po
      50., ktory gdy zobaczyl ze prowadzi baba, zaczyna wrzeszczec i
      wygrazac piescia. Facet jedzie srodkowym pasem rowno ze mna, nie
      daje sie wyprzedzic - przyspiesza, zwalnia gdy ja zwalniam, a
      chcialam zmienic pas na srodkowy, bo wiem ze moj pas znowu na
      nastepnym skrzyzowaniu lubia blokowac skrecajacy w lewo, lub ci
      ktorzy skrecaja w lewo z naprzeciwka.

      Koles mi nie pozwala zjechac na srodkowy, probuje mnie zepchnac w
      lewo, co wiecej - poniewaz musze sie zatrzymac, bo oczywiscie z
      mojego pasa (do jazdy na wprost i w lewo) skrecaja auta i wrzucilam
      grzecznie kierunek - koles staje przed skrzyzowaniem mimo zielonego,
      na srodkowym pasie i stoi?!? rusza dopiero gdy auta za nim zaczynaja
      ostro trabic.

      Uprzejmy kierowca z Yariska jadacego za Lexusem wpuszcza mnie, gdy
      ten w koncu rusza.

      Wjezdzam przed Yarisa ale tuz za skrzyzowaniem,wlasciwie jeszcze na
      nim koles z Lexusa zajezdza mi droge i.. hamuje tuz przed maska,
      zatrzymujac sie zupelnie?!?

      Mam w samochodzie dzieci i trzy wozki w bagazniku, ledwie
      wyhamowalam, kompletnie nie spodziewajac sie takiej sytuacji?!

      "Zabawa" ciagnela sie przez trzy skrzyzowania, na trzecich swiatlach
      zdecydowalam sie przeleciec na "mocno pomaranczowym". Facet zostal
      na skrzyzowaniu. Nie pozwolilabym sobie zatrzymac sie obok - z
      wlasnej woli - takiego debila?!

      Chociaz po dawce adrenaliny jaka mi zaserwowal, gdybym wysiadl, jako
      wkurzona matka dwojki narazanych dzieci - w tym jednego
      wystraszonego dwulatka, zrobilabym mu chyba krzywde.

      To ze ktos ma czarne auto, z ciemnymi tylnymi szybami i nie widac ze
      wiezie dzieci, chociazby bylby tleniona blondynka z metrowymi
      tipsami, nie oznacza ze trzeba go probowac przeczolgac w ramach
      doprawienia sobie kilkunastu centymetrow do swojego kompleksu...

      Pomyslalam sobie tylko z trwoga, ze takiego idiote moge spotkac
      jadac na motocyklu i nie wyobrazam sobie jak taki ktos moglby
      zareagowac na babe na motocyklu, gdyby wlaczyla mu sie do ruchu 30
      metrow przed nim, albo przeciskala sie miedzy autami do swiatel...

      Bo nie zajechalam facetowi drogi, naruszylam mu chyba jego "intymna
      strefe 30 metrow"..

      Zaluje ze nie zapisalam numerow i nie zadzwonilam na policje z
      informacja ze jakis palant zajezdza mi droge i spycha z jezdni i
      ze ... coz chyba jest pijany, bo pewnie na samo haslo spychania i
      zajezdzania etc. policja by nie zareagowala.. I ze nie mam
      orurowanego starego pick-upa ktorym bez pardonu moglabym sie z
      nim "pobawic" w hamowanie i straszenie tudzien pojezdzic za nim
      troche po miescie, znajac tajniki krav maga
      • cruk Re: cd 08.10.07, 10:58
        aha, wyhamowanie mi przed nosem, po zajechaniu nagle drogi, odbylo
        sie po tym, jak musialam jednak przyspieszyc, zeby zdazyc przejechac
        jeszcze skrzyzowanie, wiec to nie kwestia toczenia sie mego auta i
        niesprawnych hamulcow..

        przez nastepnych kilka ladnych minut jechalam lustrujac wszystkie
        lusterka niemalze non-stop, bo mialam dziwne wrazenie ze facet by
        nie odpuscil, tak dlugo jakbysmy jechali w ta sama trasa..

        jak byscie sie zachowali na moim miejscu?!
      • motorynia Re: cd 08.10.07, 14:06
        cruk napisała:

        > cd. wlaczam sie do "ruchu"na srodkowy pas, zeby wystajacego
        > gapiszona ominac, wracam po tym manewrze na lewy i "dogania mnie"
        > odlegle, ciagle trabienie, we wstecznym napiera srebrny Lexus LS.
        >
        > Olewam. Jade sobie lewym, ale Lexus nie odpuszcza, zrownuje sie ze
        > mna jadac prawym pasem. (ciach) Facet jedzie srodkowym pasem rowno ze mna, nie
        > daje sie wyprzedzic - przyspiesza, zwalnia gdy ja zwalniam, a
        > chcialam zmienic pas na srodkowy, bo wiem ze moj pas znowu na
        > nastepnym skrzyzowaniu lubia blokowac skrecajacy w lewo, lub ci
        > ktorzy skrecaja w lewo z naprzeciwka.

        Popraw mnie, jeśli coś pomieszałam - nie było mnie tam, nie widziałam i daleka
        jestem od wydawania sądów - możliwe, ze źle zrozumiałam opis, ale piszesz, ze po
        ominięciu na jednym skrzyżowaniu przeszkody, wróciłaś ponownie na lewy pas. Po
        co? Skoro facet Cie dogonił i miał możliwość w końcu zjechania na prawy pas i
        zrównania się z Tobą to znaczy, ze tak naprawde Ty miałas możliwość zrobić to
        samo, robiąc mu tym samym miejsce i niechby sobie w cholerę pojechał. A tak to
        wygląda, że faktycznie blokowałaś mu pas co on odebrał jako złosliwość a że
        koleś krewki i w lanserskiej furze to uznał za stosowne zdyscyplinować Cię.
        jeżdże po warszawskich ulicach od lat samochodem, od niedawna tez na moto i to
        co widzę każdego dnia jeży mi włos na głowie. Nie popieram agresji na drodze,
        ale czasem jestem pełna zrozumienia dla kogoś, komu nerw puścił. Taką masę
        zwyczajnej bezmyslności czasem naprawdę trudno znieść. Blokowanie sobie wzajemne
        pasów, manewry wykonywane w ostatniej chwili bez sygnalizowania zamiarów,
        zachowanie pod tytułem "jestem tu najważniejszy i wszyscy maja na mnie uważać
        niezależnie od tego co robię", "jestem najszybszy i rządzę" itp itd to
        codzienność warszawskich ulic co w efekcie generuje agresję i mamy co mamy. A
        tak naprawde wystarczyloby, zeby siedząc za kółkiem kazdy myslał o innych i o
        tym co moze zrobić, zeby ruch odbywał się płynnie. Of kors nie bierz tego Cruk
        do siebie, bo ja nie wiem jak było i czy dobrze wszystko zrozumiałam - tak mi
        sie zwyczajnie ulało, bo dziś do pracy przyturlałam się na czterech kołach i
        musze się jeszcze odturlać - pewnie jak zwykle z widowiskiem po drodze ;-))
        Pozdro

        Maryna FZ6N
        Wawa
        • cruk Re: cd 08.10.07, 17:16
          :-)

          wrocilam na lewy, bo niestety dwa pozostale bylo totalnie zapchane i
          na srodkowym znalazlam sie tylko przez chwile, by ominac
          wystajacego, koles jechal srodkowym, zjechal potem na lewy za mnie
          trabiac, a poniewaz mial wiekszy woz, wepchnal sie pozniej na
          srodkowy, gdzie jak sie zrownal to skutecznie i nie dal sie
          wyprzedzic i nie dal mi zjechac..

          koles generalnie prezentowal dosc agresywny styl jazdy i sprawial
          dziwne wrazenie..

          nie jestem "cipka podjezdna" i nie jezdze jak zawalidroga :-) zawsze
          staram sie jasno sygnalizowac manewry i wykonywac je w zdecydowany
          sposob, nie mam tez stresu zadnego w przemieszczaniu sie po
          warszawie roznego rodzaju/wielkosci pojazdami i ogarniam lusterka..

          jedynym wyjsciem zeby na faceta sie nie napatoczac, byloby zjechac w
          lewo na pierwszym skrzyzowaniu lub drugim..

          rozumiem ze ludziom puszczaja nerwy gdy sa korki i probuja
          przeskakiwac ruchem konika szachowego chociaz tych pare metrow,
          chociaz i tak sie z matadorami spotykamy na tych samych
          swiatlach..co im dalo tych pare sekund?

          ale byla sobota.. litosci..
    • cruk aha 08.10.07, 11:06
      czy taki koles zachowalby sie tak gdybym byla atletycznym karkiem?
      albo gdybym jechala z facetem?
      • yacey Re: aha 08.10.07, 11:56
        Juz Czeslaw Niemen spiewal, ze dziwny jest ten swiat.
      • monique76 Re: aha 08.10.07, 12:06
        Ja w takich momentach zawsze mysle sobie tak:-) Po pierwsze
        sfrustrowani ludzi powinni siedziec w domu:) Panu nalezy sie
        odpoczynek;-)
        A po drugie: Cruk pomysl sobie - Ty z nim mialas przyjemnosc (a
        raczej nieprzyjemnosc) kontaktowac sie z 10 minut.. A on sam ze soba
        cale zycie sie musi uzerac:) Tylko mu baaardzo wspolczuc mozna:)
        • pszczola35 Re: aha 09.10.07, 09:20
          Jedno jest pewne, uważajcie na drogach...wariatów nie brakuje,
          niestety. A myslec trzeba za dwóch:-)

          Pozdróweczka, Aga
    • olo2222 Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 08.10.07, 12:48
      Trzeba było zadzwonić na policję
      ps.troszkę niemiła ale niestety spotykana sytuacja na drodze
    • giencia Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 08.10.07, 13:59
      Cruk współczuję Ci takiej sytuacji. Ja sama nie wiem co bym zrobiła.
      Z jednej strony miałabym ochotę przywalić temu facetowi, ale z
      drugiej strony bałabym się, że później by mnie prześladował - tak
      jak sama pisałaś. Dobrze, że się Wam nic nie stało, bo w końcu
      miałaś ze sobą dzieciaczki.

      Chamstwo nie zna granic. A debilom czasami lepiej ustąpić.

      Wczoraj tez miałam niezbyt miłą sytuację. Wracałam z koleżnką ze
      szkoły po 19.00 i facet stała na awaryjnych na poboczu i nagle na
      tych awaryjnych włączał się do ruchu. Dobrze, że koleżanka zdążyła
      odbić, ale oczywiście trąbił później na nas.
    • sila8 Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 11.10.07, 14:57
      Cruk,
      ja, kilka tygodni temu, miałam sytuacje, w której odniosłam podobne
      wrażenia jak Ty. W moim przypadku facet po kilku równie nerwowych
      manewrach zatrzymał się na zielonym blokując cały ruch...otworzył
      okno i zaczął wrzeszczeć liczne "wulgaryzmy" w moim kierunku na
      temat kobiet za kierownicą.
      Co najbardziej przykre w całej sytuacji – obok niego w aucie
      siedziała młoda kobieta a na tylnym siedzeniu zaczęło płakać ich
      dziecko.
      Wyraz twarzy kobiety na siedzeniu pasażera z lekkim grymasem ledwie
      zauważalnego wstydu wydawał się mówić bezsłownie w moim
      kierunku „przepraszam”.
      Odparłam tylko patrzac jej w oczy i starajac sie pzekazac nute
      ciepla wzrokiem: „współczuje Pani”.
      Pozdr,
      Sila
      • margushia Re: Bo ona kobieta byla..szowinizmy na szosie -pr 15.10.07, 12:49
        Inna sytuacja.. Jedzie sobie mloda kobieta lewym pasem..ani szybko
        ani za wolno.. za nia jedzie facet, pedzacy debil, ktory chce aby
        kobieta przyspieszyla, ale ze mialo siw wlasnie zmienic swiatlo to
        ona zwolnila jeszcze bardziej i sie zatrzymala na swiatlach. w tym
        czasie facet wysiadl z samochodu, podszedl do niej, a ze miala
        otwarte okno, to jej dal w pysk...a potem wrocil do swojego wozu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka