cruk
06.10.07, 19:47
pierwszy raz zdarzylo mi sie cos takiego na drodze i.. mam nadzieje
ze ostatni..
pierwszy raz mialam wrazenie, ze ktos zlosliwie chce mi zrobic
krzywde urzadzajac mi nagonke w przedpoludniowa sobotnia pore,
praktycznie w centrum miasta "zwanego" stolica..
wyjechalam sobie z moimi dzieciakami spokojnie an trzypasmowa ulice.
Srodkowy pas i prawy zaczynal sie zagestniac, wiec zdecydowalam sie
ze srodkowego zjechac na lewy. Wprawdzie przede mna na najblizszych
swiatlach znajduje sie zjazd w lewo (moj pas do jazdy na wprost i
skretu, ale byl jeszcze jeden do skretu w lewo), ale mozna sie
ustawic na jednym z trzech pasow po skreceniu a i auta przede mna
nie sygnalizowaly skretu w lewo. Jednak jak to w zyciu bywa, jedna
sierotka nie umiala sie schowac i ustawic na jednym z pasow i
zostala wystajac.
Zwolnilam i grzecznie wlaczylam kierunek, zeby wrocic na srodkowy
pas. Wypatrzylam luke i wlaczylam sie do ruchu.