Dodaj do ulubionych

Ile czasu?

11.10.07, 12:50
Kochalam prawdziwa miloscia. Milosc sie skonczyla.
On odszedl to znaczy on mnie porzucil. Nadal bardzo boli.
Chociaz minal juz miesiac od rozstania.
Nie mamy ze soba kontaktu. Pochowalam nasze wspolne zdjecia,
prezenty od niego itpp ale nie moge sobie z czyms poradzic.
Moze to glupie ale nie mohe nosic pizamy ktora on lubi,
bluzeczek ktore jemu sie podobaly..... tyle rzeczy mi sie z nim kojarzy :(( Nie chodze do pubow, kawiarni ktore odwiedzalismy wspolnie.
Na spacery chodze w inne miejsca.
Czemu to tak boli?kiedy przestanie? Ile czasu trzeba??
ile zeby zapomniec a ile zeby zyc?
Doris
ps kocham go:((
Obserwuj wątek
    • fantka Re: Ile czasu? 11.10.07, 17:24
      Witaj D0ris na forum.
      Pytasz ile czasu potrzeba -
      to bardzo indywidualna sprawa,
      u mnie to trwało kilka lat
      ale jestem całkowicie wyleczona.
      • d0ris Re: Ile czasu? 11.10.07, 18:05
        Kilka lat???
        Nie pocieszylas mnie...
        :(((((((
        • fantka Re: Ile czasu? 12.10.07, 18:44
          U mnie trwało kilka lat,
          ale ja byłam ciężkim przypadkiem.
          Są różne dobre metody
          na oderwanie się od przeszłości,
          schowałaś zdjęcia - to dobry początek.
          • 333a13 Re: Ile czasu? 12.10.07, 19:47
            :) czasem miłości nie można się pozbyć... ja kocham mojego byłego
            już prawie 8 lat po tym jak się rozstaliśmy (mója pierwsza i
            ostatnia miłość)... to uczucie nigdy u mnie się nie zmienilo przez
            te lata... ale zmieniło się moje podejście do niego i do życia
            wogóle... z wielu przyczyn nie możemy i nie będziemy razem... i
            dlatego staram się ułożyć życie mimo tego, chociaż nie jest łatwo...
            po tylu latach taka niespełniona miłość jest jak zabliźniona rana...
            wiesz, że ona jest, pamiętasz o niej i o tym jak powstała... ale już
            nie boli... życzę dużo siły, będzie dobrze :)
            • fantka Re: Ile czasu? 13.10.07, 13:40
              333a13 witam Cię na forum :-)))
              Jak się do Ciebie zwracać?
              Może Trójeczka?
          • d0ris Re: Ile czasu? 13.10.07, 15:50
            schowalam zdjecia ale wciaz je wyciagam.....
            :(
    • tysia131 sloneczko.... 13.10.07, 23:58
      Banal to wielki ale czas leczy rany... Pierwsza moja wielka milosc
      trwala we mnie z piec lat, ale nastepna juz tylko dwa ;) Wiemy
      dobrze ile to lez, ile cierpien, ile mysli i energii pochlania.
      Znamy to doskonale. Ale jestesmy. Zyjemy dalej. Niektorzy sa
      szczesliwi po raz kolejny.
      Bedzie lepiej.
      Juz niedlugo.
      • d0ris Re: sloneczko.... 14.10.07, 11:27
        milo czytac pocieszenia...Juz placze coraz rzadziej.....
        ale wciaz strasznie boli...Tysiu napisalas ze
        niektorzy sa szczesliwi poraz kolejny.
        przeciez to nic nie wiadomo....nie ma gwrancji na
        to ze przestane go kochac i pokocham innego...
        Boje sie o swoja przyszlosc....
        • nikita1001 Re: sloneczko.... 14.10.07, 13:02
          Z tego co napisałas wcześniej, to on Cię porzucił a nie Ty jego.
          Zapewne nie kochał Cię tak bardzo i to jest pierwszy powód by jak
          najszybciej starać się zająć czymś co sprawia Ci przyjemność. Czyli
          może masz jakieś swoje hobby czy zainteresowania, ktore mogłyby cię
          wciągnąć, byś mogła nie mysleć cały czas o tym co się wydarzyło.
          Musisz jak najszybciej oderwać mysli od osoby, która tak Cię
          zawiodła.
          • fantka Re: sloneczko.... 14.10.07, 13:17
            Trzeba patrzeć do przodu,
            nie oglądać się za siebie.
            Nie należy pielęgnować
            tych bolesnych wspomnień.
    • d0ris Re: Ile czasu? 15.10.07, 16:33
      dzieki Fantko i Nikito!To naprawde wiele daje
      gdy czlowiek moze gdzies sie wygadac choc w paru
      slowach i zobaczyc ze ktos inny pomoze....
      Nie myslalam nigdy ze rozstanie moze tak bolec....
      • fantka Re: Ile czasu? 16.10.07, 10:44
        Rozstanie boli i to bardzo...
        mówią że to największy ból...
        Doris pisz u nas,
        to pomaga, bardzo pomaga.
        Widzisz wtedy
        że nie jesteś sama
        że inni też to odczuwają....
        i wtedy jest po prostu lżej.
        • d0ris Re: Ile czasu? 17.10.07, 00:16
          dalabym wszystkio co mam najcenniejszego
          zeby tylko zapomniec... zeby przestac kochac...
          przestac pamietac..... zasnac spokojne i zyc
          spokojnie bez niego...
          • fantka Re: Ile czasu? 17.10.07, 13:16
            W pewnym momencie
            sama ze zdziwieniem zauważysz
            że on już jest Ci obojętny.
            Dobrą metodą jest też
            gadanie o tym na forum,
            aż Ci się to znudzi.
    • grandis_bosman_rozy Czas to nie wszystko 17.10.07, 18:08
      Fantka dobrze radzi (czas to najlepszy lekarz), ale to dosyć długi proces, a
      doraźne skutki dość wątpliwe, ale oczywiście, jest to indywidualna sprawa...
      Byłem świadkiem wielu podobnych przypadków. Bywało, że doradzałem... niestety z
      różnym skutkiem... ;-)
      Bardzo ważnym jest, by nie zamykać się w "twierdzy swojego bólu", bo ciągłe
      rozpamiętywanie tej "klęski" dołuje, powoduje, że poczucie własnej wartości
      gwałtownie spada. Nie wolno do tego dopuścić, bo powrót do normy bywa wtedy
      jeszcze trudniejszy.
      Łatwo radzić, ale moje doświadczenie podpowiada,że nie wolno też unikać
      przyjaciół i zamykać się przed światem - przeciwnie, "zrób się na bóstwo" i idź
      na imprezę (tylko nie byle gdzie, ale w miejsce, w którym możesz spotkać "ludzi
      na poziomie")... :-)
      Pożądliwe spojrzenia facetów, uszczypliwe uwagi koleżanek - to najlepszy znak,
      że jesteś na dobrej drodze, by powstrzymać spadek poczucia własnej wartości... ;-)
      Teraz pora na kontratak... tylko dobrze wybierz obiekt! :-)
      Niestety mam też ostrzeżenie: powstrzymaj się przed pokusą, by być
      "kolekcjonerką facetów". Wiem, początkowo, możesz świetnie się bawić tym, jak
      łatwo "zdobyć mężczyznę" i jaką sprawi Tobie przyjemność czynność ich rzucania.
      Wtedy każdy pretekst dobry, choć najczęściej słyszę, że to zemsta na facetach w
      ogóle, bo "wszyscy faceci to dranie"...
      Wcale nie chodzi mi o żal nad złamanymi męskimi sercami, ale o Twoją zdolność do
      kochania, do zaufania innemu człowiekowi... Zbyt długie "kolekcjonowanie"
      wypala, pozostawia pustkę w sercu, pogłębia stan niezaspokojenia i "tęsknoty za
      normalnością".
      Życzę byś szybko znalazła tego właściwego, a po jakimś czasie zdziwisz się, że
      tego poprzedniego aż tak mocno opłakiwałaś...
      • d0ris Re: Czas to nie wszystko 18.10.07, 11:08
        Grandis dziekuje ! Tyle pieknych slow dla mnie...
        bardzo Ci dziekuje za kazde z nich....
        Zaplanuje na weekend jakies wyjscie z przyjaciolmi
        :))))
        • fantka Re: Czas to nie wszystko 18.10.07, 12:24
          Bosman
          jak to miło że jesteś :-)))))
          Stęskniłam się za Tobą.
          • grandis_bosman_rozy Re: Czas to nie wszystko 19.10.07, 00:24
            Oj tak, Fantko,przyjemnie wrócić do przyjaciół... :-)
            Mam teraz trochę inne podejście dożycia... cieszę się każdą chwilą, tym, że
            jestem zdrowy, a każdy nowo poznany człowiek jest taki ciekawy... tylko czasu
            mało... ;-)
        • grandis_bosman_rozy Re: Czas to nie wszystko 19.10.07, 00:27
          Oj Doris... ;-)
          Baw się dobrze z przyjaciółmi. :-)
          • fantka Re: Czas to nie wszystko 19.10.07, 14:22
            Bosmanie
            obiecałeś mi coś napisać na priwa.
            • mariaaniol Re: Czas to nie wszystko 19.10.07, 20:08
              Nie napisał jeszcze? Chyba coś mu powiem! :)
              • fantka Re: Czas to nie wszystko 20.10.07, 11:20
                Powiedz mu Aniele,
                powiedz że ja czekam.
          • d0ris Re: Czas to nie wszystko 19.10.07, 14:52
            Dziekuje!! Wam wszystkim zycze udanego weekendu!!
    • d0ris Re: Ile czasu? 22.10.07, 15:11
      Sobota super imprezka do rana ale.... niedziela juz gorzej
      pustka, samotnosoc.... brak jego.... placz... zdjecia....
      :(((
      • fantka Re: Ile czasu? 22.10.07, 16:55
        Po co płakałaś?
        Trzeba się było raczej wyspać po imprezie.
        Zdjęć nie oglądaj...
        schowaj je głęboko....
        • d0ris Re: Ile czasu? 23.10.07, 11:24
          Po co? To silniejsze... silniejsze ode mnie....
          Niei potrafie czasami opanowac lez.... Ten placz nie
          przyniosl mi ulgi..... bylo coraz gorzej.... ale
          naprawde nie potrafilam nad tym zapanowac...
          Fantko!! Zdjecia musialabym skasowac i spalic.....
          zeby do nich nie zagladac.....
          • fantka Re: Ile czasu? 23.10.07, 11:40
            Jesteś na etapie drapania ran,
            może jest to Ci potrzebne...
            może szybko znudzi Cię to
            i dostrzeżesz że wokół Ciebie są ludzie
            i mężczyźni też są

            hihi
            wyszło mi że mężczyźni to nie ludzie
            ;-))))
            • d0ris Re: Ile czasu? 24.10.07, 17:20
              A jesli mi sie nie znudzi?
              Kochalam Go...... tego jestem pewna.....
              i niestety nadal kocham :((((
              Doris
              • fantka Re: Ile czasu? 26.10.07, 18:24
                Doris wierz mi
                wszystko ma swój początek i swój koniec.
                Teraz wszystko zależy od Ciebie,
                albo będziesz pielęgnować to stare uczucie,
                albo popatrzysz do przodu...
                • d0ris Re: Ile czasu? 29.10.07, 15:18
                  Moim przodem, moja przyszloscia byl On.
                  Nie widze swojej przyszlosci bez niego.
                  :((((
                  • fantka Re: Ile czasu? 29.10.07, 19:06
                    ...tak to Ci się teraz wydaje...
    • d0ris Re: Ile czasu? 05.11.07, 13:17
      wcale nie jest lepiej po tym dolujacym weekendzie...
      cmentarz..... żaloba... żaloba w moim sercu :(((
      • fantka Re: Ile czasu? 05.11.07, 18:39
        ile czasu trwa już ta żałoba?
        • d0ris Re: Ile czasu? 10.11.07, 14:32
          Odszedl na poczatku wrzesnia.
          Dzisiaj umowilam sie ze znajomymi ale to dopiero
          wieczorem..... jak ja nie znosze weekendow.....
          :((((((
          • pj79 Re: Ile czasu? 12.11.07, 11:24
            Mało czasu:( Ale będzie jeszcze dobrze:)
            • d0ris Re: Ile czasu? 12.11.07, 12:32
              a kiedy odeszla Twoja milosc?
              • pj79 Re: Ile czasu? 12.11.07, 23:41
                Coraz jaśniej widzę, że moja miłość jeszcze nie nadeszła:)
                • d0ris Re: Ile czasu? 13.11.07, 12:40
                  a kiedy Twoja byla kobieta od Ciebie odeszla?
                  • pj79 Re: Ile czasu? 14.11.07, 17:46
                    W czerwcu.
                    • d0ris Re: Ile czasu? 16.11.07, 13:54
                      Nie wiem czy czas ma jaies znaczenie...
                      boje sie ze ja nigdy nie przestane kochac...
                      :((
                      • pj79 Re: Ile czasu? 16.11.07, 21:41
                        Witam w klubie, ale domyślam się, że kiedyś nam się uda skończyć z
                        głębszymi odczuciami do osób które dały nam kopa wszelakiego (
                        uczuciowo bolącego, a życiowo - jak widać - zbawiennego:))
                        • rozalia25 Re: Ile czasu? 26.11.07, 23:26
                          Witam,
                          ostatnio usłyszałam bardzo mądre słowa, mianowicie: "Ludzie nigdy nie odchodzą
                          równocześnie". Tzn. rzadko się zdarza, żeby obie osoby w tym samym czasie
                          stwierdziły, że nie są dla siebie stworzone. Zawsze jest ten, kto odkryje to
                          jako pierwszy i "zostawi". To rozumiem.

                          Ale jedna rzecz jet dla mnie nie jasna: dlaczego to akurat ja jestem tą osobą,
                          która ma dojść to tego później? I właśnie, pytanie postawione w temacie, ile
                          czasu upłynie zanim to zrozumiem?

                          Cóż za niesprawiedliwość!
                          Ja płaczę średnio dwa razy w tygodniu, on już zapomniał i jest zadowolony z życia.
                          Ja musiałam odejść z organizacji, w której się poznaliśmy, on nadal tam jest i
                          świetnie się czuje.
                          Ja czuję się upokorzona, gorsza, niczego nie warta (dlaczego wcześniej
                          potrafiłam mu coś dać a teraz już nie?), on żałuje, że do siebie nie pasujemy,
                          ale przez to nie spadło jego poczucie własnej wartości.

                          Tak to właśnie jest z tymi rozstaniami, że jedna strona bardziej cierpi niż druga.
                          • d0ris Re: Ile czasu? 27.11.07, 10:07
                            Rozalko bardzo Ci wspolczuje. Mnie jeszcze ciagle
                            boli serce... tyle wspomnien, tyle marzen...
                            Moj byly tez jest juz na pewno szczesliwy...
                            Tez jeszcze placze, jeszcze wspominam, tesknie.....
                            i jeszcze kocham :(
                            doris
                            • zpoznania2 Re: Ile czasu? 27.11.07, 13:22
                              U mnie minelo dopiero niecale pol roku od kiedy sie rozstalem ze
                              swoja dziewczyna (raczej powinienem powiedziec od kiedy mnie
                              zostawila) i juz myslalem ze jest wszystko ok, ze jest lepiej ale
                              ostatnie dni sprawily ze jestem jeszce w wiekszym dole niz na
                              poczatku... rozmawialismy wczoraj przez telefon :( dobrze jest jej
                              teraz i nie ma zadnych szans na powrot a wciaz mialem nadzieje,
                              tylko to sprawialo ze mialem ochote (zle slowo - ze potrafilem )
                              podniesc sie rano z lozka... nie umiem sobie z tym poradzic, nie
                              potrafie bez niej zyc... byla najcudowniejsza kobieta jaka
                              kiedykolwiek znalem.l...
                              a w tym wszystkim najgorsze jest to ze rozstalismy sie przeze mnie i
                              tego nie moge sobie wybaczyc... to poczucie ze to moja wina jest
                              chyba najgorsze... drogo zaplacilem za ta lekcje, zbyt drogo...
                              • rozalia25 Re: Ile czasu? 28.11.07, 17:07
                                To bardzo smutne. :( :( :( I niesprawiedliwe, że jedni ludzie przeżywają
                                bardzo mocno, skoro inni potrafią się pogodzić. "Nie potrafię bez niej żyć", to
                                już zdecydowanie za mocno. Ale rozumiem, bo też należę do wrażliwszych.

                                Ja stosuję dość banalną, ale według mnie bardzo skuteczną metodę na pozbycie się
                                smutku, mianowicie: aktywność, jak najwięcej różnych zajęć i kontaktu z ludźmi,
                                jak najmniej czasu na rozmyślania w samotności. No i uprawianie sportu też dużo
                                daję.

                                Pozdrawiam
                                • zpoznania2 Re: Ile czasu? 28.11.07, 20:23
                                  staram sie wypełnić dzień tak zebym mial jak najmniej wolnego czasu,
                                  ale kiedys trzeba wrocic do pustego domu... i zanim przyjdzie kojacy
                                  sen troche czasu mija....
                                  • pj79 Re: Ile czasu? 28.11.07, 22:25
                                    Ale z czasem sen pomaga. A zasnąć łatwiej z dobrą książką w ręce
                                    (opcjonalnie czytając bardzo nudną publikację:))
                                    Widzę Szanowny Kolego, że nadal Cię ten stan męczy - nie przejmuj
                                    się - widać taka jesienna pora. Więlszość z Nas tak ma:( Ale damy
                                    radę: Jeszcze będzie przepięknie, Jeszcze będzie normalnie":)
                                    • oskulati Re: Ile czasu? 13.12.07, 17:42
                                      Optymisci! Miłość nie zna czasu przeszłego. Wiem to od 26 lat i
                                      wiem, że nic się nie zmieni aż do końca.
                                      • fantka Re: Ile czasu? 13.12.07, 17:46
                                        Witaj Oskulati na forum.
                                        Kochasz od 26 lat?
                                        To piękne :-)
                                        • oskulati Re: Ile czasu? 13.12.07, 18:04
                                          Naprawdę? Smutny rekord: 26 lat żalu i smutku.
                                          • rozalia25 Re: Ile czasu? 13.12.07, 21:58
                                            26 lat to, moim zdaniem, znak wielkiej niesprawiedliwości tego świata. Nie
                                            rozumiem, dlaczego tak się dzieje :(
                                            • rozalia25 Re: Ile czasu? 13.12.07, 22:09
                                              A co myślicie o odzyskiwaniu partnera i powracaniu do poprzedniego związku? Ja
                                              już raz tak zrobiłam i próbuję drugi... U mnie to klasyczny konflikt między
                                              uczuciami a rozsądkiem. Nie wiem, czy te działania są mądre, ale coś w głębi
                                              duszy mnie ku temu pcha. A gdy widzę cienie nadziei, to humor mi się od razu
                                              poprawia.
                                            • oskulati Re: Ile czasu? 13.12.07, 22:12
                                              Odpowiedź jest banalna: bo Miłość jest wieczna, nie zawsze jednak
                                              szczęśliwa.
                                              • rozalia25 Re: Ile czasu? 21.12.07, 01:06
                                                Niegłupie.
                                                Ale mnie nie rozwiązuje problemu.

                                                Napiszę teraz, jak rozumiem to, że miłość jest wieczna. "Miłość nigdy nie ustaje", piszę św. Paweł w swoim Hymnie.
                                                Więc jeśli się skończyła, tzn, że w ogóle jej nie było!

                                                Ja chciałabym, w całym swoim życiu, tylko jednej osobie powiedzieć, że ją kocham. Nie chcę mówić, że kocham, a potem tego odwoływać.
                                                Dlatego też żaden z mężczyzn, z którymi byłam (było ich dwóch) nie usłyszał nigdy ode mnie tych słów. Mimo, że marzyłam o tym, żeby już zawsze być z nim. Ciekawe jest również to, że oni mogli mieć podobne podejście, choć nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Z jednym z nich byłam prawie rok i nigdy nie powiedzieliśmy sobie, że się kochamy. I dobrze, bo już nie jesteśmy razem. A ja wciąż czekam na tego jedynego, któremu będę mogła to powiedzieć jako pierwszemu i ostatniemu.

                                                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka