noida
19.10.07, 10:28
Czy ktoś z was wie, co sprawia, że tak chętnie oglądamy filmy (oczywiście nie
wszyscy) i wzruszamy się losami bohaterów? Dlaczego płaczemy na filmach?
Dlaczego nam się wydaje, że niektórzy bohaterowie powinni być parą, a inni -
powinni się rozstać? No w ogóle - dlaczego się tym w ogóle przejmujemy? To
projekcja nas samych i naszych problemów? Jakaś pozostałość po procesie
uczenia się po przodkach z serii "jak dziadek nie opowiedział, że trzeba się
bać mamuta to mamut nas zjadał"?