tolah2o
19.11.07, 14:01
Byłam w 8 tygodniu...
Dostałam silnego krwawienia i wylądowałam w szpitalu. Poroniłam. Nie dałam
rady utrzymać naszej Fasolki przy życiu. Była za słaba i podobno nie chciała
się rozwijać. Przeżyłam to bardzo, ale teraz jest już lepiej. W tym okresie
zobaczyłam Jacka w innym świetle. Jest jeszcze bardziej kochany niż myślałam,
czuły, opiekuńczy i...nerwowy kiedy np nie może wyrwać się z pracy, żeby
zawieźć mnie do szpitala tylko musi "oddać" mnie pod opiekę bratu. Kocham Go
jeszcze bardziej choć myślałam, że to już nie możliwe.
Po tym wszystkim (w sumie już przed) Jacek wziął mnie pod swoje skrzydła i
zamieszkałam u Niego. Szczęście w nieszczęściu? Ech... :( Sad but true...