19.11.07, 14:01
Byłam w 8 tygodniu...
Dostałam silnego krwawienia i wylądowałam w szpitalu. Poroniłam. Nie dałam
rady utrzymać naszej Fasolki przy życiu. Była za słaba i podobno nie chciała
się rozwijać. Przeżyłam to bardzo, ale teraz jest już lepiej. W tym okresie
zobaczyłam Jacka w innym świetle. Jest jeszcze bardziej kochany niż myślałam,
czuły, opiekuńczy i...nerwowy kiedy np nie może wyrwać się z pracy, żeby
zawieźć mnie do szpitala tylko musi "oddać" mnie pod opiekę bratu. Kocham Go
jeszcze bardziej choć myślałam, że to już nie możliwe.
Po tym wszystkim (w sumie już przed) Jacek wziął mnie pod swoje skrzydła i
zamieszkałam u Niego. Szczęście w nieszczęściu? Ech... :( Sad but true...
Obserwuj wątek
    • screen Re: Strata :( 19.11.07, 15:54
      Tolciu bardzo współczuję. Wiem jak boli, bo przeszłam przez to samo,
      tyle, że 10 lat temu (tez w 8-mym tygodniu i też w listopadzie;(.
      I brakowało mi takiego wsparcia i ciepła ze strony kochanego i
      kochającego. Jeszcze teraz jak przeczytałam Twoją wiadomość łezki
      stoją mi w oczach, chociaż mam już 8-letniego synka.
      Jeśli sie kochacie to napewno będziecie mieć szansę na jeszcze jedno
      i więcej dzieci.
      Jestem z Tobą. Pozdrawiam.
      • skorpionica11 Re: Strata :( 19.11.07, 18:37
        <tuli>
    • ania.sobota1 Re: Strata :( 19.11.07, 23:29
      Przykro mi bardzo....tulę Cię z całego serca!
      Dobrze,że masz takie wspaniałe wsparcie...
      pozdrawiam ciepło!
    • fantka Re: Strata :( 26.11.07, 10:22
      Tolu bardzo Ci współczuję.
      Weźmiesz się teraz za swoje zdrowie
      i potem będzie już tylko lepiej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka