08.12.07, 12:44
A więc zaczynam moją epopeję. Tak jak się domyślałam i wiedziałam, że to
nastąpi tak się stało dwa tygodnie temu. Facet odszedł-menedżer mojego
działu-co myśleliście, że mój Łosiek he he? Ponieważ nie zdecydowałam się na
pójście w jego ślady ze względu na Łośka i to, że pewnie musiałabym strzelać
z ostrej amunicji do własnych podwładnych albo ręcznie zapierdalać to
przysłali mi w jego miejsce dwóch-a ściślej mówiąc jednego bo ten drugi od
dawna u nas pracuje także jego nie liczę. Nowy jak to bywa zapał do pracy
większy niż ja na początku miałam, rozumy wszystkie pozjadane choć na początku
wydawał się spoko-miły, uprzejmy, wesoły. No i kurwa wojna wybuchła w zeszłym
tygodniu. Na początek tylko wspomnę, że do mnie nikt się nie czepia bo ogólnie
wiadomo, że :
1.Nie ma podstaw zupełnych-jestem pracoholik-perfekcjonista, zajebię się na
maksa, ale zrobię do końca i się wyrobię,
2.Doczepienie się grozi utratą zdrowia psychicznego i zjebą.

W pracy przysługuje mi 1,5 godziny przerwy. Z reguły wszyscy chodzą o
ustalonych godzinach, ale ja ponieważ cieszę się świętym spokojem
(nieczepianiem się menedżerów o nic) to chodzę tak jak chcę jak mnie pasuje,
kiedy wiem,że się z czymś wyrobię do przerwy i pójdę np. 20-30 minut później
to tak robię bo mi wygodniej bo przynajmniej wiem,że coś mam skończone i po
przerwie mogę się spokojnie zabrać za coś innego. Z tego względu mój Łosiek
też chodzi na przerwę później żeby iść razem ze mną, a co za tym idzie
większość dobrych znajomych z działu też i taka już kolej rzeczy.
No więc w jeden dzień wpada ten nowy oszołom na dział stuka się w zegarek i
pokazuje wszystkim,że już 2-ga i mają iść na przerwę. Do mnie też mówi,że już
czas na przerwę na co ja spokojnie,że pójdę jak skończę to robić. Za 5 minut
znowu to samo żebym już szła na co ja,że powiedziałam,że jak skończę to pójdę
czyli za około 10 minut. No i się kurwa zaczęło:
O co chodzi z tymi przerwami, dlaczego nie idę teraz jak jest 2-ga, bo mamy
wszyscy chodzić o tej godzinie bo on nie wie kto i kiedy idzie i wraca i w
ogóle co się dzieje (a notes i długopis ma i wszystko notuje, jakby było
trudno 10 osób upilnować). Na co ja się wkurwiłam i odpowiedziałam żeby się
odczepił bo każdy się wybija na przerwę i firma nam nie płaci za ten czas więc
w czym problem,że nie kradniemy czasu i żeby nie robił szumu,że ktoś zostaje
w kantynie 5, 10 minut dłużej. A ten mi kurwa mówi,że ON ZAUWAŻYŁ ,że u nas
jest problem z przesiadywaniem dłuższym na przerwie bo ONI (menedżerowie) nie
zauważyli. I mam chodzić o konkretnej godzinie,żeby być lepiej zorganizowaną.
No i tym –zorganizowaniem-dojebał tak do pieca,że się zaczęło na
maksa-normalnie gościa wbiłam w gumolit. Wydarłam tak japę na niego,że mu
szczena opadła-idź sobie do kadr i to teraz i sobie wyciągnij moją
którąkolwiek ocenę pracowniczą i sobie na głos przeczytaj dla pewności,że
zrozumiesz i zapamiętasz co tam jest napisane bo ja wiem co i mi nie pierdol o
zorganizowaniu lepszym bo ja jedna sama jestem lepiej zorganizowana niż nie
jeden cały pierdolony inny dział w tej firmie. Nie znasz mnie gościu to nie
oceniaj i mi nie pieprz farmazownów co mam robić i jak, bo nie jestem tu tak
jak ty 2 tygodnie tylko trzy lata i sobie wypraszam takie pouczenia i to w
dodatku takim tonem. Jak chcesz być menedżerem to się najpierw dowiedz jak się
ludzi traktuje,żeby byli z tobą, a nie przeciwko tobie bo na to się tutaj
zanosi.A on mi monolog na temat tego jakie to on miał i gdzie szkolenia na
menedżera na co ja ucięłam krótko,że oprócz tego jest jeszcze człowiekiem tak
jak ja i życzę sobie traktowania jak człowiek. Do tego wszystkiego dołączyła
się jeszcze moja dobra współpracowniczka i gościu oniemiał. Pół godziny
awanturowania się. Koniec końców odwróciłam się na pięcie i poszłam mimo,że
jeszcze coś mówił bo stwierdziłam,że nie wytrzymam i mu zajebę chyba. A mój
Łosiek w tym samym momencie stał i się śmiał od ucha do ucha-bosze....jak ja
bym chciała być tak bezstresowo zorganizowana jak on.
Następne pół godziny miałam pogawędkę z moim głównodowodzącym na temat Nowego
(przedstawienie jego wizji zarządzania i pomysłów i całego zajścia no i
powiedziałam mu,że Nowy chyba myśli,że jesteś głupi bo nie zauważyłeś i nie
wiesz,że spędzamy na przerwach więcej czasu niż powinniśmy-co nasz oczywiście
wie, ale tak długo jak mamy robotę zrobioną i to dobrze to on ma to w dupie
ile tam siedzimy bo liczy się to co zrobimy i wtedy on jest happy) i
powiedziałam,że jak tak to ma wyglądać to ja poproszę o przeniesienie do
innego działu, albo się zwalniam jak się nie da.
Na co on,że ten problem rozwiąże i tak też się stało. Koniec końców skończyło
się,że nowy przyszedł przeprosił, pokajał się, ale i tak gówno zrozumiał i
dalej o tym przesiadywaniu dłuższym na przerwach co mam w dupie i mu
powiedziałam,że będę dłużej siedzieć w kiblu np. i jak chce mnie widzieć po
równej godzinie to czekam na niego w damskim WC. Na następny dzień z
informacji którą dostałam dowiedziałam się,że mój Głównodowodzący przypomniał
mu raz jeszcze, że ja chodzę na przerwę kiedy chcę, a co za tym idzie Łosiek
też (bo chodzimy razem) i cała reszta też skoro tak im pasuje. Dodatkowo ma
zakaz wdawania się w jakiekolwiek dyskusje ”problematyczne” ze mną w
szczególności bo grozi to z mojej strony wkurwieniem, a mnie się nie wkurwia
bo się mnie nie można czepiać.
A wczoraj to były jaja jak mój Głównodowodzący poszedł wcześniej do domu i
przyszedł do mnie z tą informacją,że właśnie wychodzi i mam się JA zająć całym
działem i dopilnować wszystkiego-no to mnie już rozjebał.
Także nowy tylko:cześć jak się masz, dobrze ci idzie, co dalej robimy i takie
tam. Zero nowości i rewolucji.
Jak mnie to wkurwia, zjawia się ktoś nie zna nas wcale,a wcale i rozpierdala
układ który (jak sam stwierdził !!) jest zajebisty i dobrze działa i próbuje
na siłę ulepszać. A sra w gacie jak widzi,że jest roboty dużo do zrobienia- w
jego mniemaniu- a my z palcem jednym w dupie, a drugim w nosie to zrobimy.
A no i jeszcze po tej awanturze z nim powiedział mojemu szefowi,że ja na niego
wręcz napadłam i czuje się ZASTRASZONY (KURWA dobre-biedactwo) na co ja
odparłam,że nie przypominam sobie żebym rąk używała i na drugi raz użyję
innego tonu głosu skoro on taki wrażliwy. Ja napadłam, zastraszyłam? Dobre mi-
kumpela (ta co się dołączyła w trakcie) która na co dzień aureolę ma nad głową
jeszcze 2 minuty i myślałam,że gościowi do gardła się rzuci, a to ja napadłam.

I tak to się miałam przez ostatnie 2 tygodnie.
Obserwuj wątek
    • pulpet17 Re: Odszedł 08.12.07, 12:46
      umiesz podnosić ciśnienie i po co ja proszki biorę...:))) a teraz czytam dalej :)
    • pulpet17 Re: Odszedł 08.12.07, 12:54
      boo, tylko tyle: bardzo, bardzo chciałabym to zobaczyć :DDDD
      • boo-boo Re: Odszedł 08.12.07, 13:01
        Normalnie nie pamiętam kiedy takiego wkurwa miałam-jakby mnie coś opętało,
        zwłaszcza jak usłyszałam o tym lepszym zorganizowaniu się.
        Wyglądać to to musiało nieźle-sądząc po minie i uśmiechu mojego Łośka jak stał i
        się przyglądał. Ja z jednej, a kumpela z drugiej strony, a potem taki sam
        obrazek z moim szefem-on w biedny w środku, a my kurwujące na czym świat stoi
        jedna przez drugą bez dopuszczenia go do głosu. No i potem powtórka z rozrywki
        kolejne 30 minut z nowym jak się przyszedł pokajać.
        Czasami to sobie myślę,że mój szefo to powinien jakiś kurs z odprawiania
        egzorcyzmów zaliczyć chociaż po sufitem mi się nie zdarzyło zawisnąć jeszcze ani
        razu, ale kto wie jak tak pójdzie to albo ja zawisnę albo kogoś zawieszę.
        • pulpet17 :DDDD n/t 08.12.07, 13:36

    • joanna784 Re: Odszedł 08.12.07, 14:31
      :D oh,boo... już myślałam że twojego mena chodzi :)
    • wredna_zmija Re: Odszedł 08.12.07, 18:31
      no boo-boo, czlowieka chwilę nie ma a Ty już fermenta siejesz :) doskonała
      opowieść i bardzo dobra postawa. Ów manager zabrał się do roboty od dupy strony,
      głupek z niego i chyba nie uważał na kursach - najpierw trzeba zjednać sobie tym
      lub innym sposobem ludzi, później wymagać (ale oczekiwania nie mogą być jakieś
      idiotyczne)..

      Hahahhha, uśmiałam się...

      Pogratuluj mu - bosz, gdybym ja tak postępowała to daleko bym z moimi ludźmi
      zaszła (no no)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka