Dodaj do ulubionych

NIENAWIDZĘ swojej pracy

19.08.03, 12:50
NIENAWIDZĘ swojej pracy! Męczę sie już 3 lata. Na samą myśl cierpnie mi skóra
i cieszyłabym się, gdyby mnie zwolnili (na to się nie zapowiada, niestety:(
Chciałabym mieć tyle odwagi, żeby sama odejść, ale boję sie bezrobocia i
tego, że jak nie będzie mnie stać na nic to będę sobie pluć w brodę i
żałować. Kiedyś już tak było...
Nie wiem, co robić...
Obserwuj wątek
    • kalina28 Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 19.08.03, 12:55
      Ja też tak miałam. Ale doszłam do wniosku, ze jak sie nie ma co sie lubi, to
      się lubi co sie ma. I pomogło. Nie powiem zebym wyła z zachwytu ale jakoś lzej
      przychodzi sie rano do pracy.
      • alkazz Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 19.08.03, 13:20
        zgadzam sie, ale ja mam 22 lata i chcę w zyciu robić coś, co będę lubić, a nie
        męczyć sie do emerytury... Wiem, że to nieco idealistyczne, ale ja wierzę, ze
        to jest mozliwe!
        Kalina28, a Ty nie myślałaś, że moze warto by spróbować i zaryzykować?
        • egon.olsen Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 19.08.03, 13:23
          Ja tam zawsze się rozglądam za nową pracą - chodzę na spotkania, interesuję
          się tym, co się dzieje na rynku pracy zgodnie ze starym monty-pythonowskim
          powiedzeniem, że nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie hiszpańska inkwizycja :))

          Wtedy trochę wzrasta poczucie własnej warości :)
        • kalina28 Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 19.08.03, 14:39
          alkazz napisała:

          > zgadzam sie, ale ja mam 22 lata i chcę w zyciu robić coś, co będę lubić, a
          nie
          > męczyć sie do emerytury... Wiem, że to nieco idealistyczne, ale ja wierzę, ze
          > to jest mozliwe!
          > Kalina28, a Ty nie myślałaś, że moze warto by spróbować i zaryzykować?


          Może i kiedyś myślałam nad zmianami. Ale tchórz jestem straszliwy i boję sie
          zmian. Zreszta przez 6 lat miałam ustabilizowane życie i nic wiecej nie
          musiałam mieć.
          Pozatym w mojej mieścinie malenkiej i w całym regionie jest tak wielkie
          bezrobocie, ze trzeba lubić co sie ma.
    • tristana Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 19.08.03, 18:33
      ja dzisiaj mojej tez nie :(
      moze jutro bedzie lepiej :)
      w pracy na pewno nie, ale moze humor mi sie poprawi ;)
    • ann.k Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 19.08.03, 23:30
      z tego co piszesz wynika, ze jestes jeszcze bardzo mloda, a wiec nie powinnas
      miec problemow typu: dziecko i dom na utrzymaniu;

      moje zdanie jest takie, ze trzeba sie szanowac i nie dac soba pomiatac czy to
      szefowi czy to po prostu sytuacji wokol; nie cierpisz swojej pracy, zle sie tam
      czujesz, nie interesuje Cie to co robisz... po prostu rzuc to w cholere i
      zacznij wszystko od nowa; i nie ogladaj sie, ze wokol tylu na bezrobociu, bo
      prawda jest taka, ze wielu z nich to ksiazeta, ktorzy za mniej niz 2000 netto
      swoich delikatnych raczek brudzic nie beda; zawsze warto isc do przodu chocby i
      o ten najmniejszy krok; tkwiac w stagnacji nawet nie zauwazysz jak Ci fajna
      posada umknie kolo nosa
      • mocca2003 Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 10:11
        hej , nie wiem jakie masz kwalifikacje i czy to co teraz robisz jest zgodne z
        twoim wykształceniem. jestes jednak młoda i naprawde wszsytko przed
        tobą .Przeczytałam ostanio , że osoby które chcą zrobić karierę, powinny się
        zastanowić czy to co robią teraz przybliża je do upragnionego celu , czy wręcz
        czasami nie ma nic z nim wspólnego .Zastanów się jaką pracę chciałabyś
        wykonywać , pomarz sobie . A następnie oceń czy masz do niej wymagane
        kwalifikcje. Jeżeli nie to postraraj sie je zdobyć . Zastanów się równiez
        dlaczego twoja praca ci się nie podoba ?jest zbyt nudna , monotonna , nie daje
        ci mozliwości rozwoju ? nie lubisz swojego szefa ?czy od zawsze miałaś taki
        stosunek do pracy ?
        Zastanów się nad tym może tu nie chodzi o pracę ? pozdrawiam i życzę sukcesu
        W ostanim "Zwierciadle " czytałam , że w Uni Europejskiej pracownik średnio 3-4
        razy w swoim życiu zmienia zawód . Trudno u nas w dobie bezrobocia odnosić się
        do realiów Uni , warto jednak to przemysleć . W końcu już sama mysl o zmianie
        na lepsze jest już pierwszym krokiem a on jest najtrudniejszym . Pozdrawiam i
        życze powodzenia . Pamiętaj , każda twoja decyzja będzie słuszna bo jest to
        twoja decyzja!!!!!!!!!Paula
      • omango Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 10:12
        oj dziewczyny, ale marudzicie! ja akurat jestem na etapie szukania pracy i wcal
        enie jest latwo!
        mam za soba spore doswiadczenie w bardzo dobrych firmach, wlasnie bronie sie
        (OPrawo UW dzienne) i naprawde wcale nie jest prosto cos znalezc! faktem jest
        tez, ze nie zadowoli mnie praca na kiepskich warunkach, bo nei po to charowalam
        przez kilka lat zeby dojsc do tego kim teraz jestem ...
        Choc moze jeszcze troche, jak juz zaczne glodowac, to najme sie na kasjerke w
        spozywczaku... ;-) (nei chce tu oczywiscie nikomu ublizyc)

        Kiedys tez zrezygnowalam z pracy, bo bardzo zle znosilam to psychicznie i do
        tej pory nie zaluje tego. Zaluje tylko tego , ze nei znalazlam sobie od razu
        inne pracy w zamian. Takie sprawy nalezy dokladnie przygotowywac. rynek pracy
        jest marny i to jest fakt.
        • alkazz Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 11:47
          dzieki za rady!
          mocca2003, może coś w tym jest, że to niekoniecznie ta praca jest moim
          problemem, bo dotychczas pracowałam w 6 miejscach i nigdzie mi sie nie
          podobało. Wiec może to coś z moim podejściem, sama nie wiem... Chyba spróbuję
          poszukać jakichś plusów, a nie myśleć o tym, jak mi tu beznadziejnie. Ciekawe
          jest to, że mimo mojej niechęci(to mało powiedziane:) szefowa, współpracownicy
          i inni uważają, że uwielbiam tę pracę i twierdzą, że widać, że jest dla mnie
          stworzona. Szkoda, że ja tego nie widzę:((
        • ann.k Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 11:54
          omango napisała:

          > i naprawde wcale nie jest prosto cos znalezc! faktem jest
          > tez, ze nie zadowoli mnie praca na kiepskich warunkach, bo nei po to
          charowalam
          > przez kilka lat zeby dojsc do tego kim teraz jestem ...


          No właśnie, wreszcie ktoś napisał to wprost, o czym wszyscy wiedzą. To nie jest
          tak, że pracy dla Ciebie nie ma. Po prostu jesteś wybredna. Twoje prawo. Możesz
          nie chcieć pracować jako recepcjonistka w kancelarii za 1500 netto miesięcznie.
          Ale gadanie w takiej sytuacji o tym jaki to mamy podły rynek i jak trudno
          znaleźć pracę, jest co nieco nie na miejscu.

          A ja Ci powiem tak od siebie, że mój brat, który ukończył prawo dzienne na UW z
          oceną bdb a dyplomie i z jedną z trzech najwyższych średnich, też mówił tak jak
          Ty. We łbie mu się trochę poprzestawiało, zwłaszcza jak dostał pracę tymczasową
          w PriceWaterhouse i zarabiał więcej niż ja i mój mąż razem wzięci. Aż się
          okazało, że po studiach jedyne co może dostać to posadka za 800 netto
          miesięcznie. Najpierw ich wyśmiał i poszedł się zarejestrować jako bezrobotny i
          siedział na d*** w domu, żarł za moje i rodziców pieniądze i marudził, że "nie
          ma pracy". Po pół roku podburzyłam rodziców, zagroziliśmy, że albo idzie do
          pracy i zarabia cokolwiek, albo niech się sam o siebie martwi i my kończymy
          finansowanie go. Podziałało. Wziął tę niskopłatną posadę. Dzięki pracy tam,
          dostał się na aplikację notarialną.
          • alkazz Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 12:16
            a ja nawet magistrem jeszcze nie jestem:( Dopiero w trakcie, a cieżko jest
            znaleźć jakąś intratną posadę bez wyższego wykształcenia, bez określonego
            doświadczenia itd. Teraz pracuję dzieki b. pozytywnym opiniom poprzednich
            pracodawców, ale w innej branży te opinie do niczego mi nie będą potrzebne, a
            zarabiam...600 zł netto. Buuuu........!
            • kalina28 Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 12:45
              Doświadczenie zdobywa się z wiekiem. Znam ludzi, którzy są po bardzo dobrych
              kierunkach i mają problemy z pracą. Nigdy nie pracowali i nie maja tego
              doświadczenia co ty. Jeżeli ktoś jest chętny wszystkiego się nauczy (no prawie).
            • ann.k Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 15:24
              alez kochana, minely juz czasy szalonych zawrotnych karier tzw. cholernych
              japiszonów; teraz nikt nie idzie do pracy nawet zaraz po studiach i nie zarabia
              na reke 3500 netto; ewentualnie sa to bardzo nieliczne przypadki;

              ja poszlam do pracy majac tytul inzyniera w dosc waskiej branzy i dostalam
              pierwsza posadke w cenie 1500 netto; ale nie wylam do ksiezyca, ze to ponizej
              mojej godnosci; moze dlatego, ze moj tata cale zycie mi powtarzal, ze jak sie
              idzie do pierwszej pracy, to najpierw trzeba zaplacic tzw. frycowe, czyli
              zaplacic za zdobycie doswiadczenia, za nabycie wiedzy praktycznej; dzieki temu
              spedzilam niecaly miesiac na poszukiwaniu pracy, dostalam posade za psie
              pieniadze (jak na moje kwalifikacje i porównanie, ale idac dalej moge smialo
              mowic, ze mam doswiadczenie, mam referencje i żądać wyzszego wynagordzenia;

              jestem od Ciebie niewiele starsza i uważam, że mam jeszcze czas na większe
              zarobki; teraz koncentruje się nie na tym, żeby mieć więcej kasy, tylko więcej
              wiedzy;
          • omango Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 18:43
            ann.k napisała:

            > omango napisała:
            >
            > > i naprawde wcale nie jest prosto cos znalezc! faktem jest
            > > tez, ze nie zadowoli mnie praca na kiepskich warunkach, bo nei po to
            > charowalam
            > > przez kilka lat zeby dojsc do tego kim teraz jestem ...
            >
            >
            > No właśnie, wreszcie ktoś napisał to wprost, o czym wszyscy wiedzą. To nie
            jest
            >
            > tak, że pracy dla Ciebie nie ma. Po prostu jesteś wybredna. Twoje prawo.
            Możesz
            >
            > nie chcieć pracować jako recepcjonistka w kancelarii za 1500 netto
            miesięcznie.
            >
            > Ale gadanie w takiej sytuacji o tym jaki to mamy podły rynek i jak trudno
            > znaleźć pracę, jest co nieco nie na miejscu.
            >
            > A ja Ci powiem tak od siebie, że mój brat, który ukończył prawo dzienne na UW
            z
            >
            > oceną bdb a dyplomie i z jedną z trzech najwyższych średnich, też mówił tak
            jak
            >
            > Ty. We łbie mu się trochę poprzestawiało, zwłaszcza jak dostał pracę
            tymczasową
            >
            > w PriceWaterhouse i zarabiał więcej niż ja i mój mąż razem wzięci. Aż się
            > okazało, że po studiach jedyne co może dostać to posadka za 800 netto
            > miesięcznie. Najpierw ich wyśmiał i poszedł się zarejestrować jako bezrobotny
            i
            >
            > siedział na d*** w domu, żarł za moje i rodziców pieniądze i marudził,
            że "nie
            > ma pracy". Po pół roku podburzyłam rodziców, zagroziliśmy, że albo idzie do
            > pracy i zarabia cokolwiek, albo niech się sam o siebie martwi i my kończymy
            > finansowanie go. Podziałało. Wziął tę niskopłatną posadę. Dzięki pracy tam,
            > dostał się na aplikację notarialną.

            no i tu sie mijamy z nastawieniem do swiata. Jestem za tym, aby panstwo, skoro
            taka instytucja istnieje, stwarzalo chociaz podstawy dla istnienia w nim. A
            skoro nie jest w stanie zapewnic pracy, to po co w ogole sa kreowane studia
            wyzsze. To po pierwsze.
            Po drugie - rynek pracy w tej chwili jest beznadziejny. I to jest fakt. Nawet
            nei ma co o tym dyskutowac.
            po trzecie - zgadzam sie ze minely czasy kiedy mozna bylo dostac prace za 3, 4
            tys na reke. Ale przyjmujac oferty duzo tansze, po prostu obnizamy swoja
            wartosc.
            Ja akurat zamierzam byc w tej malej grupie ludzi, ktora zarabia wiecej niz cala
            reszta.
            Poinformuje Cie o tym, kiedy juz to nastapi. :-)
            • ann.k Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 20.08.03, 19:55
              życzę Ci, rzecz jasna, aby to się udało (dobra satysfakcjonująca praca za
              odpowiednie pieniądze), nie mniej sądzę, że to dość naiwne podejście w obecnej
              sytuacji rynkowej; no chyba, że się jest na czyimś utrzymaniu;
              jak napisałam w innym poście tego wątku, moim zdaniem ludziom wprost po
              studiach (a Ty chyba ich jeszcze nie skończyłaś - jeśli się mylę, to
              przepraszam), jakich by wyników nie mieli, to się po prostu wielkie pieniądze
              _jeszcze_ nie należą; najpierw trzeba swoje odpracować i pobiegać z papierami
              na ksero; bo jak świat światem nawet najwięksi artyści zaczynali od podawania
              pędzla swojemu mistrzowi;
              • alkazz Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 21.08.03, 10:43
                a wiecie, co sobie wczoraj pomyślałam? Gdybym miała kupę kasy ( np. wygrana w
                totka)to moja praca by mi nawet odpowiadała! Wiec może nieodpowiednie
                wynagrodzenie odbiera mi mozliwość odnalezienia satysfakcji w tym, co robię i
                przysłania mi wszystkie zalety(są takie???) Za rok kończę studia i postanowiłam
                wytrwać do tego czasu, a później rezygnuję i poszukam czegoś lepszego.
                Pozdrowienia dla wszystkich:)
                • corregidor Re: NIENAWIDZĘ swojej pracy 22.08.03, 14:21
                  A ja chcialbym podzielic sie z Wami pewnym spostrzezeniem. Pracuję od 94 roku
                  (skończyłem wtedy studia) i udało mi się wskoczyć do pociągu szybkich karier
                  połowy lat 90tych. Zacząłem pracę w 94 za odpowienik 1000 zl aby cztery lata
                  później mieć 9000, dziś tak się już nie da. Udało mi się to, ponieważ czujnie
                  obserwowałem sytuację i nie wachałem się podejmować ryzyka, gdy uznawałem że
                  jest warto.

                  Chcę Wam powiedzieć, że musicie się pogodzić z jedną zasadą, która obowiązywała
                  wtedy, obowiązuje teraz i będzie dalej obowiązywać: dyplom nie jest gwarancją
                  niczego i do żadnych oczekiwań wobec pracodawcy was nie upoważnia.

                  Musicie kombinować, starać się, być elastyczni i liczyć tylko na własne siły,
                  nikt wam w niczym nie będzie pomagać. Jeżeli ktoś skończył mechanikę, musi być
                  gotowy, żeby szybko nauczyć się ksiegowości, albo zająć się dystrybucją prasy.

                  Chodzi mi o to, że musicie mieć jakiś pomysł, wizję którą chcecie realizaować i
                  być aktywni. Na waszym miejscu, jeśli nie macie pracy, to załóżcie własną
                  firmę.

                  Ostatnio takiego chłopaka widziałem, zamiast siedzieć bezrobotny zaczął robić i
                  sprzedawać różnego rodzaju zaproszenia (na śluby, uroczystości, imprezy itp).
                  Widziałem że mu się chce coś robić, ma w oczach zapał i idzie do przodu. Jego
                  czeka jakaś przyszłość. Jeżeli będziecie tylko oczekiwać, że ktoś do was
                  przyjdzie na kolanach i będzie błagał, abyście z nim podpisali kontrakt na
                  pracę, to sorry, ale za rok dalej będziecie ppisali posty że jest tragedia i
                  bryndza na rynku pracy.

                  I tyle umoralniania ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka