Dodaj do ulubionych

"a już myślałam, że pan nie zna tego słowa"

25.02.08, 21:23
Jak się podobało? Jak się nowy bohater podoba? Lekarz, a może nie? Obstawiam,
że popełnił błąd, niesłusznie go oskarżyli i dlatego nie praktykuje już. A ta
ostatnia scena z żaluzjami? Wymiata.
Obserwuj wątek
    • dzidzia_bojowa Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 25.02.08, 21:38
      Dlaczego jestem na 100% pewna, że Papuga i doktorek któregoś dnia
      się spikną i zostaną parą? zanim jednak to sie stanie, przechodzic
      będą perypetie, nieporozumienia, niedomówienia, kłótnie, wrogość itp
      aż w końcu zrozumieją, że nie mogą bez siebie żyć i się ochajtają.
      Amen. Taka jest moja przepowiednia.


      A Sylwia wciąż ryczy i ryczy. W ogóle podczas oglądania tego
      odcinka popadłam w melancholię, taki był smutny, łzawy i w ciemnych
      kolorach.
      • aga_ata Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 25.02.08, 21:46
        odkąd się dowiedziałam, że Małecki przybywa na ratunek wątkowi Marty również
        jestem zdania, że będą razem.
        Za jakiś rok, dwa.
        • nioma Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 25.02.08, 21:56
          tez sobie pomyslalam, ze on stracil prawo wykonywania zawodu
          jakie zaluzje?
          i cholera, zapomnialam na czym sie film skonczyl
          a przed chwila to bylo
          przypomnicie?
          • aga_ata Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 25.02.08, 21:59
            Szymon stoi w oknie i spogląda zza żaluzji.
            Marta stoi w oknie i spogląda zza żaluzji.
            Wyciemnienie.
            Gąssowski.
    • tw_muza Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 08:26
      a ja się zastanawiam...
      Gosza i Papuga mieszkają w tym samym budynku..... U Goszy jest
      światło słoneczne i widok z okna, ale Papudze to chyba widząc jej
      umysłowe rozmemłanie jakieś pomieszczenia gospodarcze w bejzmencie
      wcisnęli, bo zawsze tam ciemno i ponuro.
    • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 09:05
      Oczywiste jest że Papuga się spiknie z sasiadem. Ale przed tym
      bedzie miała co najmniej przez 200 odcinków rozterki duchowe, hehe W
      tym serialu nikt się normalnie nie zakochał i był szczęśliwy od
      początku, tylko wszyscy mieli i mają pod górkę. Ale jest za to czym
      wypełnić scenariusz.
      Ryczącej Sylwii scenopisy wreszcie włożyli w usta jakieś rozsądne
      przemyślenia (jej rozmowa z ojcem).
      Tulipan genialnie zagrał z letka nawalonego. W pierwszym momencie
      się nie zorientowałam, bo mimikę miał normalną (zaczął się
      wykrzywiać w ostatnich kwestiach) i dopiero po chwili zauważyłam że
      niewyraźnie mówi. I rzekłam do córki, że aktor gra, jakby był
      nawalony. Myślałam że Poniedziałek przystapił do roli nastukany, a
      on grał nastukanego, hehe. Normalnie mnie nabrał :DDD Piękne sceny.
      P. S. Pijanego czy skacowanego też trzeba umieć zagrać. Widziałam to
      wcześniej świetnie zagrane w teatrze przez Wilhelmiego i Mariana
      Kociniaka. Ale ci dwaj to z autopsji.... :DDD Nigdy później nie
      widziałam równie genialnej gry "w tej sferze". Aż do wczoraj. Może
      uznacie że przesadzam, ale cholernie mię się podobało.
      • uma76 Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 09:36
        łomatko, ale mnie ominęło...
        nie mogłam wczoraj zobaczyć. Znajdzie się litościwa dusza i streści?
        już trochę z Waszych komentarzy się domyślam, ale pragnę więcej!
        :)
        • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 10:36
          Gosza opiekuje sie Zosią, której matka wciąż słabuje, w Goszy budzi
          sie coś na kształt instynktów. Macierzyńskich, nie krwiożerczych
          ofkors (jako że macierzyńskie może sobie Gosza mieć przy odchowanym
          bystrym bachorku, a przy ryczacym niemowlaku by pewnie predzej miała
          krwiożercze, hehe). Odwiedza ja były mąż - gej- niegej (zreszta
          budząc zazdrość taxi-drivera) i się rozmarza mówiąc, że też mogli
          mieć szczęśliwą rodzinę, czy jakoś podobnie.
          Ryczaca Sylwia wreszcie wygłasza do ojca niegłupi tekst że
          małżeństwo na siłę i z litości nie ma sensu, dziecko nie powinno
          patrzeć całe życie na obojętnych sobie rodziców (i kilka innych
          mądrości). Ojciec Sylwii odprawia Pavulona mówiac mu, że córka musi
          odpocząć i sobie poukładać, więc ma jej dać czas, a później się
          zobaczy (w dorozumieniu - że raczej nic z tego nie będzie). Pawulon
          z marsem na twarzy dowiaduje sie z telefonu ojca Owada, że Owad ma
          sie lepiej i na razie nie wraca. Ale tam - z marsem. Z cierpieniem
          wyrzeźbiającym mu bruzdy aż do środka czaszki, hehe.
          Papuga znajduje w kieszeni młodego papuga fajurki i ma do niego mowę
          tronową. Poza tym dowiaduje się, że sąsiad zachorzał. Odczuwa pilna
          potrzebę natychmiastowego ponarzucania mu się ze swoją pomocą.
          Sąsiadowi nie udaje sie od niej opędzić i dla świętego spokoju
          zamawia u niej dostawę lekarstw. Z lekarstwami na stół wjeżdżają
          także zapasy żywności - Papuga wszak troskliwa jest i opiekuńczą z
          natury ;) Sąsiad zachowuje sie przyzwoicie, ale z dystansem oraz
          wyczuwalną ironią. I wali prosto z mostu nie bawiąc się w
          delikatesy. Po jego tekście w rodzaju "Pani jest młoda, syn młody i
          malutka córka, a gdzie jest ojciec tej szczęśliwej rodzinki?" Papuga
          tężeje i wychodzi. W każdym razie scena sie urywa. Odcinek kończy
          sie sceną Sasiada patrzącego smętnie przez żaluzje (zgłupiał od tej
          gorączki, czy co ?) i Papugi takoż tęsknie patrzącej w żaluzje,
          każde w swoim mieszkaniu ofkors. Teraz przez następnych 200 odcinkow
          bedą ich wzajemny podchody po stromo piętrzących się schodach
          wybudowanych przez scenopisów. No bo ona wszak świeża wdowa, więc
          jakże tak... Nie wypada...Zwłaszcza, że w rozmowie z Tulipanem,
          który po pijaku odważył się jej przyznać że ma nadzieję,
          odpowiedziała mu z właściwą sobie słodyczą, że ona już wyczerpała
          swój limit szczęścia i już raczej z nikim sie nie zwiąże, czy jakoś
          tak. A tu masz babo placek: sąsiad :DDD
          • anieczkapoleczka Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 11:12
            A ta Sylwia to matki nie ma? Bo póki co, to tatuś występuje w roli rodzica, a matka? Bo z rozmów wynika, że jakaś jest. Nie ma aktorki chętnej do zagrania matki beczącej Sylwii? :)
            • nioma Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 11:31
              a kto by chcial byc matka takiej masakry?
          • uma76 Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 12:18
            ooo?
            :)
            no piękne staropolskie sękju za jakże plastyczny opis :)
            normalnie aż oczami wyobraźni widziałam kolejne sceny!
            :D
            a Gosza się miotać będzie między byłym i obecnym-nieobecnym... Przecież jeszcze
            jakoś tak wcześniej, wplątano wątek Dorci-laborci w byłego Goszy, nie? Jakby
            zapałała uczuciem, albo tylko ją coś piknęło na widok pięknego(?!) brata Santy....
            • romcia.p Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 13:26
              mnie coraz bardziej działa na nerwy to zasmarkane dyżurne dziecię wszystkich seriali i filmów
              jasne jest,że scenarzyści wymyślili,że Gosza poczuje tykanie zegara biologicznego w związku z opieką nad tym małym horrorkiem,choc bardziej prawdopodobne by było,gdyby stwierdziła,że nie chce miec dzieci nigdy (reakcja Kamizeli na takie dictum dostarczyłaby "mięsa" na następne 500 odcinków)

              od kiedy pojawił sie somsiad wiadomo,że przeznaczony jest dla Papugi
              banalny schemat - od nienawiści do miłości
              a jak wczoraj zeznał,że jest niepraktykującym lekarzem można sie domyslic,że sędzia Mostowiak pomoże oczyścic mu dobre imię i załatwi pracę u Maryi i Santany,który zresztą okaże sie kumplem ze studiów
              BTW,scena odcinka to dla mnie pani sędzia,która udała sie do apteki po leki na receptę bez onej recepty,ale to przecież dla lekarza chciała :)
            • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 13:46
              uma76 napisała:

              >> no piękne staropolskie sękju za jakże plastyczny opis :)
              Answeruję: pleżer :D

              > a Gosza się miotać będzie między byłym i obecnym-nieobecnym...
              Przecież jeszcze
              > jakoś tak wcześniej, wplątano wątek Dorci-laborci w byłego Goszy,
              nie? Jakby
              > zapałała uczuciem, albo tylko ją coś piknęło na widok pięknego(?!)
              brata Santy.

              Dorcia-Laborcia - pięęękna ksywka. Kupuję :)
              A Gosza miotać się raczej nie bedzie. Zapowiedzi wskazują że Niegej
              zostatnie zawłaszczon przez Laborcię.

              P.S. Kupujecie ksywkę "taxi-drajwer" ?
              A w ogóle to przydałoby się jakieś generalne przypomnienie ksywek,
              bo mi np. już umknęło jak nazwaliśmy (i czy w ogóle) Natalkę, Jolkę,
              dyrektora szkoły, Grażynę, Alicję no i tę divę: Chrząszcza. Ksywki
              nie ma też Julka - cwaniulka a to będzie chyba rozwojowa postać w
              związku z zejściem śmiertelnym Mecenasa.
              • romcia.p Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 13:51
                taxi drajwer mi sie nie podoba
                dla podróby Żebrowskiego potrzebne coś bardziej negatywnego,bo mnie on wkurza
                • uma76 Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 13:55
                  dla mnie taxi drajwer może być, ale łon to taki niedorobiony Dżejms Błąd, nie? ;)
                  ...tajemnicza praca, znajomości, zawód wykonywany wyglądający na przykrywkę...
                  może on inwigiluję Goszę? ;DDDDDDDDD
                  • uma76 Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 13:56
                    inwigiluje miało być :)
                    • romcia.p Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 13:58
                      Goszę to on już zinwigilował dokładnie :)
                      • uma76 Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 14:07
                        dogłębnie znaczy...;P
                    • anhes Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 19:56
                      może inwygilguje?
                • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 14:40
                  romcia.p napisała:

                  > taxi drajwer mi sie nie podoba
                  > dla podróby Żebrowskiego potrzebne coś bardziej negatywnego,bo
                  mnie on wkurza

                  Gdyby nie to, że Glonojada już mamy, to by mniej więcej pasowało.
                  Podobny do Żebrowskiego, faktycznie, ale tak jakby z grubsza
                  obciosany toporkiem (Żebrowski delikatniejszy).
                  Pyszczak? Paszcza? Kiedy facet się zaczyna śmiać, mnie się
                  przypomina jedna taka ryba głębinowa z ogromna paszczą pełną
                  wielkich zębów. Jest bardzo mordziasty... Za bardzo.
                  • romcia.p Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 15:16
                    figurka_z_porcelany napisała:


                    > Gdyby nie to, że Glonojada już mamy, to by mniej więcej pasowało.
                    > Podobny do Żebrowskiego, faktycznie, ale tak jakby z grubsza
                    > obciosany toporkiem (Żebrowski delikatniejszy).
                    > Pyszczak? Paszcza? Kiedy facet się zaczyna śmiać, mnie się
                    > przypomina jedna taka ryba głębinowa z ogromna paszczą pełną
                    > wielkich zębów. Jest bardzo mordziasty... Za bardzo.

                    Paszczak? :DDD
                    mimo postawy macho jakoś mi sie kojarzy:

                    (...) - Majestat morza! - zawołał Paszczak drżącym głosem; był blady i patrzył z przerażeniem na brzeg burty po zawietrznej stronie, sunący znacznie za blisko spienionej, zielonej wody. "A więc takie to jest uczucie - myślał. Tak wygląda żeglowanie. Świat wywraca się do góry nogami, a ty wisisz na samiusieńkim brzegu bezdennej przepaści, marzniesz, wstydzisz się i żałujesz, kiedy jest już znacznie za późno, żeś się w ogóle wybrał. Żeby on tylko nie zauważył, jak ja się boję". Koło cypla jolka dostała się na długą falę wywołaną jakimś sztormem daleko na morzu. Włóczykij zahalsował, a potem popłynął prosto dalej. Paszczakowi zaczęło być niedobrze. Mdłości brały go powoli, zdradliwie, ziewał i ziewał, przełykał i przełykał, a potem nagle poczuł się słabo i żałośnie w całym ciele, wstrętne mdlenie coraz bardziej mu wzbierało w żołądku i już nic nie chciał, tylko umrzeć. Teraz ty weź ster - powiedział Włóczykij. - Nie, nie, nie! - szepnął Paszczak machając w proteście obiema łapkami. Ruch ten wywołał nowe, okropne tortury w żołądku i calutkie, bezlitosne morze znowu wywróciło się na drugą stronę. - Musisz wziąć ster - powtórzył Włóczykij. Wstał i przeszedł przez środkową ławeczkę. Ster bujał bezradnie tu i tam... ktoś musiał go przecież wziąć, to było straszne... Paszczak przedostał się na rufę, potykając się i zataczając przy ławeczkach, i chwycił ster zsiniałymi z zimna łapkami, żagiel trzepotał jak zwariowany, to był koniec świata! A Włóczykij siedział sobie, wpatrzony w horyzont. Paszczak sterował to w jedną stronę, to w drugą, żagiel łomotał, woda wlewała się do jolki, a Włóczykij wciąż siedział i patrzył na horyzont. Paszczakowi było tak niedobrze, że nie mógł myśleć, sterował odruchowo, nagle potrafił sterować, żagiel nabrał wiatru i jolka szła równo wzdłuż brzegu, niesiona długą falą. "Nie zwymiotuję myślał Paszczak. - Będę się trzymał steru z całej siły i nie zwymiotuję". Żołądek uspokajał mu się powoli. Paszczak wbił oczy w dziób jolki, który wznosił się i opadał w fale, wznosił się i opadał... "Niech to trwa do końca świata, byle mnie tylko znowu nie zaczęło mdlić. Wolę iść na dno niż wymiotować..." Nie miał odwagi zrobić najmniejszego ruchu ani żadnej miny, ani o czymkolwiek pomyśleć, wpatrywał się tylko w dziób, który wznosił się i opadał, a jolka pruła z wiatrem coraz dalej i dalej w morze.
                    Homek Toft pozmywał i przygotował Paszczakowi łóżko. Zebrał też spod klonu deski na podłogę i schował je za drewutnią. A teraz siedział przy stole w kuchni, słuchał wiatru i czekał. Wreszcie usłyszał rozmowę w ogrodzie. Wrócili. Rozległy się kroki na schodach kuchennych i Paszczak wszedł mówiąc: Hej! - Hej, hej! odpowiedział Homek. - Mieliście silny wiatr?
                    - Prawie sztorm - rzekł Paszczak. - Takie krzepiące, rześkie powietrze. Nadal był zielony na twarzy i trząsł się cały z zimna. Zdjął buty i skarpety i powiesił je nad kuchnią, żeby wyschły. Homek nalał mu kawy. Siedzieli naprzeciwko siebie przy kuchennym stole, obaj zmieszani. Zastanawiam się zaczął Paszczak - zastanawiam się, czy nie byłby może czas wracać pomału do domu. Kichnął i dodał: - Ja sterowałem. - Może tęsknisz za swoją łodzią? - powiedział Homek. Paszczak bardzo długo nic nie mówił. Kiedy się wreszcie odezwał, na jego twarzy malowało się uczucie ogromnej ulgi. -Wiesz co? rzekł. - Coś ci powiem. Byłem dziś w ogóle pierwszy raz w życiu na morzu! Homek podniósł na niego oczy, a Paszczak zapytał: Nie dziwisz się? Homek potrząsnął głową. Paszczak wstał i zaczął chodzić tam i z powrotem po kuchni, bardzo podniecony. - To żeglowanie to coś strasznego mówił. - Wiesz, tak mnie mdliło, że chciałem tylko umrzeć, i cały czas się bałem! Homek Toft spojrzał na niego i powiedział: To musiało być okropne! - Było - przyznał Paszczak z wdzięcznością. - Ale nie dałem Włóczykijowi niczego po sobie poznać! Uważał, że bardzo dobrze sobie radzę z żaglem, że mam prawidłowy chwyt, rozumiesz. A teraz wiem, że już nie muszę żeglować. Dziwne, co? Właśnie dopiero co zrozumiałem, że już nigdy nie będę musiał żeglować! (...)
    • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 14:56
      Na marginesie: zna któraś nazwisko aktora grajacego Somsiada?
      A co do aktora grjącego ojca Ryczacej - facet ma bardzo fajną barwę
      głosu i wyjątkowo czystą dykcję, córka mi nawet na to uwagę
      zwróciła. Se go wyguglalam i okazało się, że ten niepozorny facecik
      wykłada dykcje w szkole filmowej i nawet jakąś książkę popełnił,
      chyba fajną :)
      Tu są linki:
      www.filmpolski.pl/fp/index.php/1123934
      www.rm.com.pl/oczkos/
      • romcia.p Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 15:19
        figurka_z_porcelany napisała:

        > Na marginesie: zna któraś nazwisko aktora grajacego Somsiada?

        było w tym wątku wspomniane
        to syn Seniuk - Grzegorz Małecki
        • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 15:48
          romcia.p napisała:

          > było w tym wątku wspomniane
          > to syn Seniuk - Grzegorz Małecki
          Dzięki. Jakoś do mnie nie dotarło. Wydawało mi się, że to filmowe
          nazwisko Somsiada, które padło gdzieś w miedzyczasie, a co
          przeoczyłam wpychając zwierzę domowe do kuwety, bo już się nadęła do
          sikania obok swojego kibla:)))
          • aga_ata Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 16:45
            Małeckiego strasznie lubię i mam nadzieję, że się nie zmanieryzuje w tym
            serialu. Zwłaszcza przy Marcie...
            Tomek mordziasty! No tego szukałam, tego określenia mi brakowało :D
            • spychacz.z.jurandowa Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 21:13
              Kochani, czy ze mną jest już tak niedopsz, czy Mroczne Chocholisko zwykło dziś być ULIZANE ?
              • figurka_z_porcelany Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 26.02.08, 22:43
                spychacz.z.jurandowa napisała:

                > Kochani, czy ze mną jest już tak niedopsz, czy Mroczne Chocholisko zwykło dziś
                > być ULIZANE ?
                Masz na myśli Pavulona? Nie wiem, nie zwrocilam uwagi. Ale Chochol ladniejszy i
                bez jaj byl dzis w nowej fryzurze - na brytyjskiego urzedasa, z przedzialkiem.
                Albo na sredniego Tomasza Lisa :)))

                P. S. Twoj nick powalil mnie na kolana. Cudo :)
                • spychacz.z.jurandowa Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 27.02.08, 21:08
                  figurka_z_porcelany napisała:

                  >Ale Chochol ladniejszy i
                  > bez jaj byl dzis w nowej fryzurze - na brytyjskiego urzedasa, z przedzialkiem.
                  > Albo na sredniego Tomasza Lisa :)))

                  ano właśnie o to mi chodzi, ulizane włosy lekuteńko i jeszcze ten przedziałek, ło ciup :)

                  > P. S. Twoj nick powalil mnie na kolana. Cudo :)
                  a dziękować, dziękować :)!

                  absurdy mjm to nic w porównaniu z takim jednym polsatowskim absurdem... pierwsza miłość na to mówią..
      • wiotka_trzpiotka Re: "a już myślałam, że pan nie zna tego słowa" 10.03.08, 18:09
        Ojciec Sylwii to Staszek Kopeć, brat Żanety z NW, tam kawaler na
        wydaniu a tu już dziadkiem zostanie...
    • figurka_z_porcelany "nieoczekiwane" zwroty akcji, hehe 11.03.08, 09:12
      Kiedy zobaczyłam wczoraj Somsiada odprawiającego smętne wspominki
      nad jakims zdjęciem i zaraz w nastepnej scenie Papugę informującą
      syna, że koniecznie musi jechać na cmentarz (mimo że ciemno i zimno)
      wiedziałam, że niechybnie cmentarz Papugę z Somsiadem połączy. No i
      rzeczywiście - już w nastepnej scenie spotkali się na smętarzu. Jak
      gdyby we Warszawie był tylko jeden, na którym wszyscy się spotykają
      bo chodzą tam jak do jedynej we wsi knajpy czy kościoła.
      • nioma Re: "nieoczekiwane" zwroty akcji, hehe 11.03.08, 09:23
        bo Warszawa jest mniejsza niz Grabina, wystarczy wiec jeden mini
        cmentarzyk i wszyscy sie pomieszcza
        • romcia.p Re: "nieoczekiwane" zwroty akcji, hehe 11.03.08, 15:46
          a co wy tu o ilości cmentarzy w Wawie rozprawiacie skoro to sam LOS krzyżuje kroki Somsiada i Papugi ;)
          • nioma Re: "nieoczekiwane" zwroty akcji, hehe 11.03.08, 15:53
            ooops, faktycznie
            my tak trywialnie a tu LOS zadzialal

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka