Dodaj do ulubionych

Pierwsza zupa :)

08.03.08, 15:55
Tak w ramach chwalenia się - ugotowałem dziś pierwszą zupę :))

Co prawda była z mrożonki i trzeba ją było nieco ratować - wpierw była za
słona - dodałem śmietany. Wtedy była za tłusta - trzeba było dolać wody.
Okazała się za rzadka, no ale powiedzmy... ;)). Ale jednak da się ją jeść,
więc jestem na dobrej drodze :))
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 16:21
      Gratulacje!
      Widze ze sobie calkiem dobrze radzisz.
    • isma Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 16:41
      No gratuluje! I w tzw. Dzien Kobiet w dodatku ;-))).
      A u nas sie pasztet piecze.

      (nurtuje mnie jednak niepomiernie, JAK to zrobic, zeby zupa z
      mrozonki byla za slona. Znaczy, Tys ja przesolil? To sie obrany
      surowy ziemniak wrzuca - i potem go wyjmuje, a nie smietany dodaje ;-
      ))).
    • hiperrealizm Czy ja gotowałem zupę... od podstaw... 08.03.08, 17:16
      jesli zupę mleczną uznać za zupę to owszem :)
    • gumpel Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 17:46
      No proszę (!) Gratulacje :-) Ale jak śpiewał pewien bard
      parafrazując znane opowiadanie "Ten pierwszy krok w churach już
      uczyniliśmy i zawstydzeni wracamy parami". Do tej zupy też przydało
      by się coś do pary, drugie danie znaczy się ... hm ... jadłeś ?

      Pozdrawiam i smacznego,
      G.
    • kochanica-francuza Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 18:05
      Z mrożonki się nie liczy.

      Jak jest za słona, to się je za słoną.

      Jakiej śmietany??? Najwyżej zasmażkę kurcze!!!
      • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 19:32
        Stefciu, zupa z mrożonki to trucizna.

        Kup tłustą nogę od kurczaka, marchewkę, pietruszkę, cebulę, seler, płaską łyżkę
        soli.... wrzuć do gara, zalej wodą i powolutku gotuj, tak aby "pykało". Jak już
        mięsko będzie miękkie (badasz szpikulcem), poliż ostrożnie aby się nie sparzyć
        celem oceny słoności. Jeśli OK, to masz rosołek z MIĘSKIEM!!! do zjedzenia.
        Jeśli niedosolone - masz kanwę do pomidorowej. A jeśli chcesz ogórkową - to w
        ogóle nie sol.
        jeśli chcesz krupnik - to na początku gotowania wsypujesz garść kaszy perłowej.
        A w połowie gotowania dodajesz pokrojonego w kostkę ziemniaka.

        Jak już gotowe, to możesz posypać siekana pietruszką albo koperkiem.

        Początki są zawsze trudne, ale z biegiem czasu nabierzesz wprawy...

        Nogę kurczaka umyj pod zimną bieżącą wodą.
        Warzywa umyj i obierz ze skóry. Na dwie marchewki, jedną pietruszkę i selera
        plaster na dwa palce.
        Kaszę zalej zimną wodą i wypłucz - dobrze się przypatrz tej wodzie, czasem w
        kaszy są robale. Wtedy wywal CAŁĄ torebkę tej kaszy i sprawdź czy się nie
        rozlazło po szafce. W stanie wojennym robale były powszechne w kaszy...OHIDA.


        • hiperrealizm Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 19:57
          a000000 napisała:

          > Stefciu, zupa z mrożonki to trucizna.
          ===========
          Nieprawda!
          Mrożonki warzywne są ok. Tylko jaką wkładkę mięsną trzeba dodać.
        • maria421 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 19:59
          Mrozonka nie rowna mrozonce:-)

          Ja kupuje zamrozone warzywa na zupe. Jest tam wszystkiego troche- groszek,
          fasolka, brokuly, marchewka, pory, kalafior. Gdybym chciala kupic swieze warzywa
          na zupe, zuzylabym z nich 1/10 albo musialabym nagotowac kociol zupy:-)

          Wiec kupuje takie mrozone warzywa, dodaje do nich potem ziemniaki, cebule,
          czosnek, pomidory (gotuje na kostce bulionowej), pare lyzek ryzu, pod koniec
          polewam swieza oliwa z oliwek i mam doskonala zupe jarzynowa.

          Albo, gotuje bez ryzu, pod koniec gotowania dodaje smietane i wszystko razem
          miksuje. I mam doskonaly krem z warzyw ktory podaje z grzankami.
          • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 20:22
            Mario, nie jedz "kostek rosołowych"... to czysta chemia.

            Zupa z mrożonek do pięt nie dorasta tej gotowanej w sposób naturalny.
            Mrożonki można EWENTUALNIE dodać do mięska, wcześniej pokrojonego w kosteczkę i
            uduszonego w garze.
            Gdybym zrobiła zupę z mrożonek - bałabym się pójść na grób matki - coby mnie nie
            wyklęła za lenistwo i niszczenie zdrowia mojemu ślubnemu.

            Najlepsza zupka jest gdy cebulkę się podsmaży na masełku, a rosół - gdy cebulkę
            się przypali na ogniu.

            • maria421 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 21:55
              a000000 napisała:

              > Mario, nie jedz "kostek rosołowych"... to czysta chemia.

              Ech, Azerko, a gdzie nie ma chemii?
              Kurczaki na hormonach, swinki tez...

              > Zupa z mrożonek do pięt nie dorasta tej gotowanej w sposób naturalny.
              > Mrożonki można EWENTUALNIE dodać do mięska, wcześniej pokrojonego w kosteczkę i
              > uduszonego w garze.
              > Gdybym zrobiła zupę z mrożonek - bałabym się pójść na grób matki - coby mnie ni
              > e
              > wyklęła za lenistwo i niszczenie zdrowia mojemu ślubnemu.

              Niczego nie zamrazasz?
              Zadnych warzyw czy owocow?
              • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 22:30
                maria421 napisała:

                > Ech, Azerko, a gdzie nie ma chemii?

                chemia jest wszędzie, ale kostka rosołowa to 100% chemii. Tak samo te zupki
                chińskie - to powinno być prawnie zabronione.

                Nie, nie zamrażam. Ani warzyw ani owoców. Po rozmrożeniu robią się flaki i
                paciaryga. fuj.

                jedyne co zamrażam, to mięso. I masło - kupuję w hurcie 10 kostek, zamrażam i po
                kolei używam.
                Czasem gotowe danie zamrożę. Ale też traci walory.

                Mario, od czasu gdy jestem WOLNA i nie pracuję, mam czas aby się przyłożyć do
                spraw kuchennych.
                Często mi się nie chce, ale pilnie baczę, aby nie spaść do poziomu mrożonek i
                garmażu czy innych półproduktów.
                Wiesz, że osobiście robię pierogi?
                Te gotowe to plama na honorze niepracującej gospodyni.

                • maria421 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 22:52
                  Azerko, podziwiam kobiety ktore robia wszystko wylacznie ze swiezych produktow,
                  wiec masz moje wyrazy podziwu.

                  P.S. Mrozone pierogi w Polsce sa faktycznie paskudne.
                  • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 22:53
                    e, nie podziwiaj. To ze strachu. Przed Matką, która by mi nigdy nie wybaczyła
                    partactwa w kuchni.
                    • maria421 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 23:07
                      a000000 napisała:

                      > e, nie podziwiaj. To ze strachu. Przed Matką, która by mi nigdy nie wybaczyła
                      > partactwa w kuchni.

                      Moja Mama tez gotowala wszystko tylko ze swiezych produktow. Prawie wszystko, bo
                      ostatnio kupowala makarony.
                      A jednak moja zupa jarzynowa na kostce bulionowej jej bardzo smakowala:-)
                      • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 23:31
                        makaron używam bardzo rzadko, przeważnie świderki - toteż kupuję. Ale kusi mnie
                        zrobić ręcznie. Choć nie wiem, czy się opłaca. Ten fabryczny jest całkiem wporzo.
                        • maria421 Re: Pierwsza zupa :) 09.03.08, 10:57
                          a000000 napisała:

                          > makaron używam bardzo rzadko, przeważnie świderki - toteż kupuję. Ale kusi mnie
                          > zrobić ręcznie. Choć nie wiem, czy się opłaca. Ten fabryczny jest całkiem wporz
                          > o.

                          A do rosolu jaki uzyswasz?
                          Moja Mama dawniej robila sama duze ilosci makaronu i potem go suszyla , wiec
                          zawsze do rosolu byl gotowy.

          • isma Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 20:30
            Brokuly i brukselka tylko z mrozonki! Tzw. swiezy brokul jest
            zazwyczaj suchy, a brukselka gorzka ;-(((.

            Ale przemyslowej kostki rosolowej typu knur to ja tez nie tego. Sam
            glutaminian sodu, fuj.
            • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 22:34
              isma napisała:

              > Brokuly i brukselka tylko z mrozonki! Tzw. swiezy brokul jest
              > zazwyczaj suchy, a brukselka gorzka ;

              Świeży brokuł i brukselkę gotuję na parze - jest OK. Aby brukselka straciła
              goryczkę, trzeba od strony kaczanka naciąć na krzyż.

              • isma Aaaaaaaby... 08.03.08, 22:41
                Kobito! Ja ja bym tak traktowala kazda sztuke z tych trzech tuzinow
                brukselek, co ich na zupe potrzebuje! To by ta zupa byla raz do roku
                chyba.
                • a000000 Re: Aaaaaaaby... 08.03.08, 22:52
                  nic podobnego.... szybko nabierzesz wprawy. Przecież i tak musisz każdą
                  główeczkę do ręki wziąć, oderwać sfatygowane listki, przyciąć kaczan, i...ciach
                  ciach... natniesz na krzyż. To jest moment.
                  • maria421 Re: Aaaaaaaby... 08.03.08, 23:07
                    a000000 napisała:

                    > nic podobnego.... szybko nabierzesz wprawy. Przecież i tak musisz każdą
                    > główeczkę do ręki wziąć, oderwać sfatygowane listki, przyciąć kaczan, i...ciach
                    > ciach... natniesz na krzyż. To jest moment.

                    Ojej, jak to dobrze ze ja nie lubie ( i nie trawie) brukselki.
                    • a000000 Re: Aaaaaaaby... 08.03.08, 23:32
                      też się nie zachwycam brukselką, a i brokuły jem "przez rozum" - czyli rzadko.
                      Jak i ryby.
                      • maria421 Re: Aaaaaaaby... 09.03.08, 10:59
                        a000000 napisała:

                        > też się nie zachwycam brukselką, a i brokuły jem "przez rozum" - czyli rzadko.

                        Po brukselce jestem chora. A brokuly toleruje tylko w zupie :-)

                        > Jak i ryby.

                        Kocham ryby i jem je o wiele czesciej niz mieso.
                      • maria421 Chemia w kuchni 09.03.08, 11:07
                        ... czyli w obronie kostki rosolowej "Maggi" :-)

                        Wczoraj wieczorem, po przeczytaniu postu Azerki, zrobilam rachunek sumienia z
                        uzywania chemii do gotowania.

                        Na sumieniu mam:
                        - wspomniane kostki "Maggi"
                        - budyn
                        - galaretke
                        - proszek do pieczenia
                        - esencje zapachowe do ciast
                        - zelatyne

                        Wiecej nie pamietam?

                        A jak jest u Was?
                  • isma Re: Aaaaaaaby... 09.03.08, 09:13
                    Jak sa z mrozonki, to przeca nie biore do rak, tylko wspypuje
                    zawartosc torebki do garnka jak leci. Dorzucam wlasnej produkcji
                    zarozona (!) kostke rosolowa, po ugotowanu dolewam mleka i miksuje
                    na krem. A potem przed podaniem posypuje platakmi kukurydzianymi -
                    odjazdowo wyglada, zolte na zielonym ;-))).
                    • a000000 Re: Aaaaaaaby... 09.03.08, 09:40
                      isma napisała:

                      >Dorzucam wlasnej produkcji zarozona (!) kostke rosolowa

                      ???? nie rozumiem. Co to jest zarozona i jak to robisz.
                      • isma Re: Aaaaaaaby... 09.03.08, 13:55
                        Tfu. Zamrozona. No, normalnie - robie esencjonalny bulion i mroze w
                        kostkownicy do lodu. Potem z kostkownicy wyjmuje, zawijam w folie
                        spozywcza, i leza w zamrazalniku luzem. Oczywiscie, potem na jedna
                        zupe nie wystarcza jedna, jak z knura, tylko ze cztery musze zuzyc,
                        ale smaczek bulionowy jest.
        • isma Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 20:28
          Azerciu, obawiam sie, ze marchewke trzeba oskrobac/obrac. A to juz
          jest, ekhm, wyzsza szkola jazdy. Znalam takiego, co ociosywal w
          prostopadloscian ;-))).

          A mrozonki sa OK, no, sa, trzeba w to wierzyc. Wlasnie, tego,
          dostaje spazmu zazdrosci widzac, jak slubny zzera plastrami jeszcze
          cieply pasztet, a mnie sie nalezy tylko pol mrozonego leczo ;-(((.
          Coz, papryka jest niskokaloryczna ;-(((.
          • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 22:22
            isma napisała:

            > Azerciu, obawiam sie, ze marchewke trzeba oskrobac/obrac. A to juz
            > jest, ekhm, wyzsza szkola jazdy.

            Do marchewek są specjalne skrobaczki, które skórkę odcinają w cieniutkie paski.
            Można oskrobywać nożem - przy setnej marchewce jest się już mistrzem. A można
            obrać nożem - to jest trudne ale nie niemożliwe - jedynie metoda ta przynosi
            duże straty.

            > A mrozonki sa OK, no, sa, trzeba w to wierzyc.

            e tam... wierzy się w Boga. Reszta to wiedza. A moja wiedza mówi, że po
            rozmrożeniu jarzyny robią się flaczasto-włókniste. Co jest całkowicie zrozumiałe
            dla kogoś, kto zna fizyczną stronę mrożenia.

            Wlasnie, tego,
            > dostaje spazmu zazdrosci widzac, jak slubny zzera plastrami jeszcze
            > cieply pasztet,

            K U R N A !!!! nie szczuj mnie.
            a ślubnemu - smacznego.


            a mnie sie nalezy tylko pol mrozonego leczo ;-(((.
            > Coz, papryka jest niskokaloryczna ;-(((.

            No, bez jaj....to jest niesprawiedliwość wielka.
            DYSKRYMINACJA.
            • isma Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 22:37
              Co, nie szczuj. Tez sobie mozesz upiec. Od czasu jak przeszlismy na
              silikony, to pieczenie roznych mielonych (nie wlasnorecznie, bo
              maszynka elektryczna, ale wlasnodomnie, oczywiscie!) mies stalo sie
              fascynujaca przygoda ;-))).

              No, ale coz. Z calego tego pasztetu to mnie sie tylko reszta butelki
              chilijskiego Merlota dostala. Wysokokaloryczna...
              • a000000 Re: Pierwsza zupa :) 08.03.08, 23:03
                Też czasem piekę pasztet. Tylko to jest bardzo wysoka szkoła jazdy.... duuuuużo
                pracy.

                A mielone jest dobre na zimno do chleba. Tylko musi być porządnie zmielone. Bez
                "większych całości": czyli flaków, chrząstek, ścięgien i innych.

                Merlot... może być. Ostatnio kupiłam winko israelskie - z Galilei. Dobre było.

                Jakie? kaloryczne? a widziała Pani kiedy kalorię???? Bo ja nie widziałam. I
                domniemywam, że jest to wymysł i spisek wiadomych sił, aby spaskudzić kobietom
                życie.
                • isma Re: Pierwsza zupa :) 09.03.08, 13:57
                  Widziec nie widzialam, chyba ze, ze sie tak wyraze, per procura. W
                  postaci jednej mojej ulubione wiosennej spodnicy, w ktora po zimie
                  nie weszlam. Ani chybi to efekt niecnego spisku kalorii ;-))).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka