Dodaj do ulubionych

Nie gniewajcie się, ale ...:)

13.03.08, 13:56
tak mi się nasunęło, żeby była jasnosc, nie w stosunku do kogoś
jednego personalnie, ale w ogóle...

Otoż - niektore osoby piszą tu juz, jako i ja dobrych pare lat -
i ...zauważyłam, że Waszego zycia mzona tylko pozazdroscić:) Nie,
zebym życzyła komus źle, ale tutaj jakiś kwiat niesamowity
spoleczeństwa się zebrał :)
O ile na innych forach są ludzie zwykli, mający jakieś tam problemy,
doswiadczenia wwłasne, takze przykre, tu sa ludzie wyłacznie mający
doswiadczenia dobre, a jęlsi złe to tylko takie co w żadnym stopniu
nie zalezą od ich własnej inwencji, charakteru, polotu, czy decyzji,
jeśli już to jest to złe zrządzenie losu, jak np. choroba.

Wiekszosć ludzi tu, jak jeden maż wcale ..nie popełnia błedów
życiowych, a przyznawanie sie do takowego karane jest wyszydzaniem i
protekcjonalnymi uwagami.
Niech mi kto wyjaśni, jak to u licha jest, ze niemal wszyscy tu
podjeli dobre decyzje w sparwach związków, pracy, wyksztalcenia
itepe i wszyscy niemal sa tak bardzo zadowoleni?:)
Mają wspaniałych wybrankó/nki, których wyboru nigdy nie zalowali,
sami nie dawali nigdy po rogach i rzecz jasna nie biorą, mają
cudowne przezdolne dzieci co rzuca się w oczy juz w żłobku, a jak
duze - to przewspoaniały z nimi kontakt - calkowicie przejęły ich
poglady i idee. Nic nie uwiera, nic nie przeszkadza ...sielanka:)

Nie zrozumncie mnie źle, nie estem ciekawa cudzych problemow, ale
jak ktos tu zauwazył, tak, wielu ludzi mi sie zwierza, czasem nawt
wówzca, gdy niespecjalnie czuję sie na siłach pomóc, czy doradzić -
moze tez dlatego tak jest, że nie robię sie na ideala, który w życiu
nie popełnił bledu i nie ktuwam swoich złych doświadczeń, a to
skłania ludzi do odkrywania się przez takimi ludźmi i widzę, ze nie
ma praktycznie ludzi, którzy jakiś tam sparw ciemniejszych nie mają -
poza ludźmi z tego forum.
W sumie to Kochanica i Steph przyznają, ze coś tam im nie wyszło,
czy nie wychodzi, przewazająca reszta (bo też nie wszystko przecież
czytam) ma wszystko w idealnym porządku :)

Jakoś mi to nie pasi - życie tylu ludzi uslane samymi madrymi,
dobrymi , dojrzałymi decyzjami, ktore teraz tak wspaniale
procentują? I wszyscy ci ludzie właśnie tutaj? :)
Żeby była jasność - nie oczekuję teraz od nikogo "wyznań" i
szczerosci, tylko wyjaśnienia tego niesamowitego fenomenu :)
Obserwuj wątek
    • hiperrealizm nie wszycy czują potrzebę wywnętrzniania się na 13.03.08, 14:02
      forum lub też innych obciążania własnymi problemami.
      Każdy cos tam na grzbiecie dźwiga, nie ma superbohaterów.
      • kora3 To nie o to chodzi Hiper :) 13.03.08, 14:07
        hiperrealizm napisał:

        > forum lub też innych obciążania własnymi problemami.
        > Każdy cos tam na grzbiecie dźwiga, nie ma superbohaterów.


        Nie chodzi o potrzebę wywnętrzania się, ani "obciążania" innych
        problemi (co za obciążanie, skoro nieinteresujacych poszczególne
        osoby wątków moga one wcale nie otwierać, a w zwiazku z tym i nie
        czytać:), a o wypowoiadanie sie o sobie własnie, ale zawsze tylko i
        wyłącznie naj, naj, naj :)
        • hiperrealizm ja tego nie dostrzegłem 13.03.08, 14:09
          kto tu mówi "naj" w pierwszej osobie?
          • kora3 Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 14:11
            hiperrealizm napisał:

            > kto tu mówi "naj" w pierwszej osobie?

            a poza tym fakt, ze TY czegoś nie dostrzegasz chyba nie oznacza
            obligatoryjnie, ze tego nie ma na pewno?:)
            • a000000 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 14:35
              no to ja zapytam:

              kto tu mówi "NAJ" w pierwszej osobie?
              kto się chwali sukcesami i to nienależnie?
              Bo z postu przewodniego wynika, że to niemożliwe aby mąż był dobry i wierny,
              dzieci udane... Czyli KTO TU KŁAMIE???


              • kora3 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 14:47
                a000000 napisała:

                > no to ja zapytam:
                >
                > kto tu mówi "NAJ" w pierwszej osobie?
                > kto się chwali sukcesami i to nienależnie?
                > Bo z postu przewodniego wynika, że to niemożliwe aby mąż był dobry
                i wierny,
                > dzieci udane... Czyli KTO TU KŁAMIE???
                >
                Azercia, sama wyciagnij wnioski:) Moze ja Ciebie zapytam -
                przypomnij sobie kto poza Kochanicą, Stephem i mna przyznał się
                tutaj bodaj do ...jednego błedu ...
                Nie uwazam, ze maz musi być niewierny i niedobry, a dzieci nieudane
                tylko jakoś dziwny wydaje mi sie przekrój ludzi idealnych na tym
                własnie forum ...
                Jak pisałam, nie pisze o nikim konkretnym, ale o pewnej zasadzie
                • maika7 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 15:14
                  Kora, ja zgadzałam się z opinia, ze jestem funkcjonalna analfabetka, złośliwą
                  osoba, czepialską, czasem zbyt impulsywną. Do odeału mi daleko - BARDZO daleko.
                  Ale... ale jestem jednocześnie optymistką, ktorej w zyciu wyszło, to, co
                  postrzegam, jako najważniejsze. Może miałam szczęście? Może do problemow
                  podchodzę jako do lekcji życiowych, ktore trzeba odrobić, jak sie przydarzą,
                  wyciągnać wnioski i odłozyc gdzies tam na półkę? Może skupiam sie na tyym, co
                  mogę, a nie na tym czego nie moge i nie przeszkadza mi np. fakt braku własnego
                  mieszkania w wieku conajmniej dojrzałym?

                  A o problemach? a o problemach piszę sobie na forum poświęconym np. zdrowiu -
                  jak mam akurat takie problemy. Bo co tu kogo obchodzi co mnie i kiedy boli?

                  A gdzie Ty ideały na forum widzisz???

                  M.
                  • kora3 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 15:37
                    maika7 napisała:

                    > Kora, ja zgadzałam się z opinia, ze jestem funkcjonalna
                    analfabetka, złośliwą
                    > osoba, czepialską, czasem zbyt impulsywną.

                    Ależ Maiko- ja nie podzielam tej opinii o Tobie, bo nie miałam
                    okazji się o tym przekonac dotychczas, wiec na jakiej podstawie
                    miałabym sądzić, ze tak jest? Rozumiem, ze Ty sama tak sie
                    postrzegasz czasem, czy jak?


                    Do odeału mi daleko - BARDZO daleko.

                    Chyba jak kazdemu z nas ...:)

                    > Ale... ale jestem jednocześnie optymistką, ktorej w zyciu wyszło,
                    to, co
                    > postrzegam, jako najważniejsze. Może miałam szczęście?

                    Pewnie tak :)

                    Może do problemow
                    > podchodzę jako do lekcji życiowych, ktore trzeba odrobić, jak sie
                    przydarzą,
                    > wyciągnać wnioski i odłozyc gdzies tam na półkę? Może skupiam sie
                    na tyym, co
                    > mogę, a nie na tym czego nie moge i nie przeszkadza mi np. fakt
                    braku własnego
                    > mieszkania w wieku conajmniej dojrzałym?

                    Maiko, nie rozumiemy się - ma prawo ci przeszkadzać co chce oraz nie
                    przeszkadzać co chce w Twoim własnym życiu. Ważne, ze nie
                    przekonujesz ogółu, że winien być szczęsliwy np. z powodu
                    nieposiadania mieszkania, bo to jest standard szczescia, gdyż Ty tak
                    uwazasz. Ważne też, ze nie opowiadasz, jaki to masz apartament -
                    rozumiesz o co mi chodzi?
                    >
                    > A o problemach? a o problemach piszę sobie na forum poświęconym
                    np. zdrowiu -
                    > jak mam akurat takie problemy. Bo co tu kogo obchodzi co mnie i
                    kiedy boli?

                    Problemy zdrowotne sa akuat i na tym forum poruszane, co wcale mnie
                    ani dziwi, ani oburza, bo to nic złego, że ktoś o nich powie. Moze
                    nie zauwazylaś ale te problemy akurat podalam, jako występujące,
                    choć nie twierdzę, ze w Twoich postach :)

                    >
                    > A gdzie Ty ideały na forum widzisz???
                    >
                    O Bociu...nie ideały, ale osoby mające idealne życie, pewnych na
                    sobie i swoich partnerach na 400 proc. :) a na swoich pogladach i
                    reakcjach na sytuacje w których nigdy nie byli - na 500 proc. Jeśli
                    tylko poda sie jakiś przyklad ilustrujacy cos innego - na pewno
                    zmyślony, nawet jeśli udowodnisz, ze prawdziwy - i tak ich na
                    wierzchu.
                    Maiko , zerknij na jakiekolwiek inne fora - ludzie mają chwile
                    wahania, neipewnosci, świadomosc mozliwosci błednej decyzji itepe, a
                    tu to rzadkosć...
                    • maika7 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 17:02
                      Kora, pisze o tych cehcach, bo i bywam tak postrzegana i czasem siebie tak
                      postrezgam - normalne :-) I do tego prawdziwe. Nie sugeruję, że Ty mnie tak
                      widziasz, ale iles razy takie opinie na tym forum o mnie padały - serio lub
                      mniej serio i ok - tak po prostu jest. Ale jak rozumiem nie o to chodziło Ci w
                      tym poście. Nie to to, jak kto jest postrzegany, tylko jak sam siebie widzi i
                      prezentuje tu, na tym forum.

                      Zaglądam na rozne fora - przewaznie czytając i wlasciwie widac jeden schemat:
                      problem - gama reakcji - od bagatelizowania, nierozumienia, do pełnego
                      zrozumienia. Od pocieszania i pomocy w szukaniu rozwiązania do reakcji 'a ty to
                      głupia jesteś, jak uwazasz, że masz problem". No i fura takich co wiedzą lepiej,
                      co czujesz, co masz czuc i jak by zrobili gdyby byli na twoim miejscu.
                      Specjalnych roznic pomiędzy formai nie widzę. Poza jedną - "zageszczeniam"
                      chamstwa - bywają fora, na ktorych gesto od "negatywności' i bywają fora
                      spokojne. Schemat reakcji jest w sumie taki sam.

                      Nie mam nic przeciwko poruszaniu tu problemów zdrowotnych i wszelkich innych,
                      ale tu nie uzyskam pomocy, wiec akurat ja nie widze sensu gadania o chorobach
                      (bo i po co po proznicy ;-))

                      A idealne zycia? A nich sobie mają ci, którzy mają - nieszcześliwych nam nie
                      brakuje, więc jak ktos czuje się szczęśliwy, pewny, zadowolony z zycia - na
                      zdrowie, niech ma.

                      Jeszcze na moment o tym, co pisalas Azerce - może tak sie złożyło, że większośc
                      z nas, tu piszących nie przeżywała rozwodów. Bardzo prawdopodobne, zwazywaszy,
                      ze częśc z piszących to osoby jeszcze nie zwiazane.
                      A długoletni związek bez kryzysów? No zdarzają się. Po prostu sie zdarzają. W
                      realu, jak najbardziej.

                      Ludzie mają wątpliwości - wszyscy chyba, ale częśc z ludzi nie widzi potrzeby
                      rozwiewania tych wątpliwości w grupie anonimowych postaci, wola wygadać sie
                      realnemu przyjacielowi - po prostu.




                      • isma Re: Moze nie chciałeś :) 15.03.08, 18:13
                        Amen, Maiko, amen.
                        (Yyyy, wiem, wiem, kajam sie. Ale nie wiem, czy moge obiecac
                        poprawe ;-((().
                        • maika7 Re: Moze nie chciałeś :) 16.03.08, 17:33
                          > (Yyyy, wiem, wiem, kajam sie. Ale nie wiem, czy moge obiecac
                          > poprawe ;-((().

                          A o czymże Ty teraz????
                          Spaprac sobie życie chcesz, zeby pasowało do oczekiwanego wizerunku????

                          M.
                          • isma Re: Moze nie chciałeś :) 16.03.08, 19:18
                            ;-))))))).
                            E no nie, jak mowa o wizerunku forumowym, to szanowne tutejsze
                            kolezenstwo swego czasu obficie omawialo moje dawne prowadzenie
                            samochodu po bance, wiec gdyby mialo isc jedynie o alibi, to jestem
                            kryta ;-))).

                            Ale Tobie cos jestem winna, i to z czasow zamierzchlych (dzikiego
                            wina i girlandek) ;-(((. Zbiore sie jakos pewnie po swietach, jak
                            podladuje bateryjki.
                            • maika7 Re: Moze nie chciałeś :) 16.03.08, 20:22

                              ufff :-) anielski obraz z rysa, na szczescie ;-)

                              > Ale Tobie cos jestem winna, i to z czasow zamierzchlych (dzikiego
                              > wina i girlandek) ;-(((. Zbiore sie jakos pewnie po swietach, jak
                              > podladuje bateryjki.

                              A ze spokojnoscią podejdź - nie uciekna nam rozmowy, które nie mają uciec :-)
                              Niech Cie nie drapią po sumieniu. Muszą się nałożyć i czas, i ochota, i wena, i
                              okoliczności - a o te wszystkie na raz często trudno.

                              :-)
                              M.
                • a000000 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 15:24
                  No to mi powiedz Korciu, KTO MIAŁ OBOWIĄZEK opowiadania o własnych błędach? Czy
                  my jesteśmy u psychoanalityka?
                  Ja ze swoimi problemami sama sobie radzę i nie widzę ani potrzeby ani
                  konieczności opowiadać o nich na forum publicznym.
                  • kora3 Re: Moze nie chciałeś :) 13.03.08, 15:52
                    a000000 napisała:

                    > No to mi powiedz Korciu, KTO MIAŁ OBOWIĄZEK opowiadania o własnych
                    błędach?

                    Obowiazek - nikt, ale skoro ocenia sie czyjes decyzje, czy poglady i
                    to wcale niekoniecznie innych forumowiczów mam na myśli, ale po
                    prostu inne osoby, choćby te z zalinkowanych materiałów, to
                    wypadałoby byc prwdziwym, a nie lukrowo wacianym:)

                    Czy
                    > my jesteśmy u psychoanalityka?

                    Nie, ale osoby przez nas krytykowane też nie są, a jednak oceniamy
                    ich decyzje, nawet w tak głupawych sparwach, jak to, jak kto ma
                    ochotre brac sobie slub:)

                    > Ja ze swoimi problemami sama sobie radzę i nie widzę ani potrzeby
                    ani
                    > konieczności opowiadać o nich na forum publicznym.

                    Oj Azercia, albo udajesz, albo serio nie rozumiesz ...

                    KAżdy sobie jakoś radzi:) i bynajmniej nie chodzi mi o dawanie
                    wzorem wspólnotek "świadectw", że jak się miało 110 lat nie trzymalo
                    się rąk na kołdrze :)

                    Dam ci prosty przyklad - rozmawialiśmy o rozwodach...
                    Jak dotychczas, o ile mnie nie myli pamiec, nikt z forumowiczów poza
                    mną, nie ma takich doswiadczeń, nikt tez nie wspomniał, by miał
                    bodaj "rozwodową" sytuację, za to spora grupa jak jeden maż spiewa,
                    ze oni by nigdy w życiu blablabla, bo maja zasady - ok , ale jak
                    sami mowią mają też takich partnerow, którzy są idealni dla nich i w
                    życiu bla bla...
                    Jakoś nie wierzę Azercia, ze w związku, który trwa kilka,
                    kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat nie ma poważniejszego zgrzytu i
                    taka sielanka dotyczy 80 proc. dowolnej społecznosci w tym
                    tego "foruma" - rozumiesz? co nie oznacza, ze nie wierzę, ze moze
                    dotyczyć jakiegos tam odsetka w ogóle oraz nie znaczy, ze nie
                    przyjmuje do wiadomosci, ze ludzie mogą iśc na różne komprosmisy,
                    także takie, na jakie ja bym nie poszła w imie jakiejs tam idei.
                    Natomiast z cala pewnoscią nie uwierzę w taką różowosc:)
                    Wychodzę z zalozenia, ze to poza, pisanie o tym jakby sie chciało
                    żeby było, a wiec troche .. oszustwo ...
                    I serio nie mam na myśli nikogo znów konkretnego, ani nie oczekuję
                    zadnych informacji, zapodałam ten wąt do przemyslenia ....

                    A tak a propos ... chciałam odwalić prywate i wysłac Ci maila, ale
                    nie przelazł :(. Moze się wybiore do Gdańska, acz jeszcze nie
                    teraz :)
                • hiperrealizm wybacz ale forum to nie konfesjonał 13.03.08, 15:38
                  tu nikt nie ma obowiązku siespowiadać z własnego życia.
                  Wolnosc wypowiedzi polega takze na tym że jeśli nie chcemy to nie
                  mówimy.
                  • kora3 Re: wybacz ale forum to nie konfesjonał 13.03.08, 15:54
                    hiperrealizm napisał:

                    > tu nikt nie ma obowiązku siespowiadać z własnego życia.
                    > Wolnosc wypowiedzi polega takze na tym że jeśli nie chcemy to nie
                    > mówimy.


                    Nie rozumiesz Hiper :) Przeczytaj moją odp. do Azerci ...
                    Jasne, nie mowimy, jeśli nie chcemy, ale nie mówimy NIC, a nie
                    lukrujemy, no chyba, ze chcemy przed innymi i sabą moze wypaść
                    lepiej niz jest w rzeczytosci :)
                    • hiperrealizm A kto tu lukruje? 13.03.08, 15:58
                      jeszcze na forum takiego nie spotkałem!
    • diabollo Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 13.03.08, 20:02
      Zaraz, zaraz, ile mam pisać o moich nałogach, moich strachach?

      Kłaniam się nisko.
      • maria421 Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 14.03.08, 10:06
        No to sie dowiedzialam, ze to niemozliwe, zeby w moim malzenstwie nie bylo
        problemow i niemozliwe zebym nie miala problemow wychowawczych i jezeli o tym do
        tej pory nie napisalam to jest to oszustwo :-)

        Kora, na tym forum kazdy moze pisac o wlasnych problemach JEZELI CHCE.
        Jezeli nie chce, to nie musi. To jest forum dyskusyjne nie konfesjonal, jak
        zauwazyl Hiper.

        Przy okazji powtorze, ze jakkolwiek pisanie o wlasnych problemach uwazam za
        absolutnie OK, to przytaczanie na forum opowiesci na temat innych osob uwazam za
        nie fair, za brak taktu i dyskrecji. Szczegolnie jezeli sa to opowiesci
        dotyczace ich spraw osobistych.
    • grzespelc Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 14.03.08, 22:37
      > Mają wspaniałych wybrankó/nki, których wyboru nigdy nie zalowali,
      > sami nie dawali nigdy po rogach i rzecz jasna nie biorą,

      Widocznie pominęłaś pewien wątek....

      > W sumie to Kochanica i Steph przyznają, ze coś tam im nie wyszło,
      > czy nie wychodzi, przewazająca reszta (bo też nie wszystko przecież
      > czytam) ma wszystko w idealnym porządku :)

      Ja po prostu nie uważam forum za dobre miejsce do mówienia o problemach. Zresztą
      w życiu też nie za bardzo potrafię o nich mówić... Co nie znaczy, że udaję, że
      wszystko jest ok.
    • fnoll Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 15.03.08, 00:01
      dla mnie to jest forum tematyczne i takie już mam klapki na oczach, że staram
      się tu pisać na temat :)
      • marcinlet Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 15.03.08, 09:53
        fnoll napisał:

        > dla mnie to jest forum tematyczne i takie już mam klapki na
        oczach, że staram
        > się tu pisać na temat :)
        Ale to forum "Inne tematy".
      • kora3 Fnoll, Grzes :) 17.03.08, 11:08
        fnoll napisał:

        > dla mnie to jest forum tematyczne i takie już mam klapki na
        oczach, że staram
        > się tu pisać na temat :)
        >
        >
        To forum jest akurat pogaduszkowe, ale nie w tym rzecz...
        Ja mówię o pisaniu o sobie PRZY okazji tematyki forumowej -
        rozumiecie?:)
    • marcinlet Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 15.03.08, 10:02
      Przyznam, że nie rozumiem o co Ci chodzi. Chcesz artykuł do gazety
      napisać o problemach forumowiczów KiR i szukasz tematu?
    • gumpel Re: Nie gniewajcie się, ale ...:) 17.03.08, 10:27
      Myślę, że najbliżej prawdy jest Fnoll - to jest forum merytoryczne.
      A zatem łączy ludzi chcących dyskutować o pewnej tematyce. Na forach
      o książkach, piłce noznej i blogch politycznych na które czasem
      zaglądam też nikt się nie uzewnętrznia. Istnieje przecież masę forów
      dla ludzi z problemami i oni raczej tam się uzewnętrzniają.

      G.
      • gumpel A i jeszcze jedno ... 17.03.08, 11:11
        chętnie poznałbym Twoją odpowiedź Koro na zadane przeze mnie pytanie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=76801525&a=76885738
        Zwłaszcza w kontekście założonego przez Ciebie wątku ;-)

        G.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka