boo-boo
13.03.08, 16:48
Eh...kobiety....siedzę już na własnych śmieciach. Łosiek przygnał w mój dzień
powrotu z dwunastoma różami i kartką powitalną i się chłopisko mi trochę
przestraszyło jak girę zobaczyło-nawet nie wiedział czy usiąść obok mnie na
łóżku czy mnie to nie zaboli, ale na szczęście się uspokoił do dzisiaj i nie
panikuje. Tylko śle mi smsy z pracy,żebym sobie dobrze zabandażowała,
opatrunek czy zmieniałam i żebym na schodach w domu uważała. Dzisiaj rano jak
wpadł przed pracą to szedł za mną po tych schodach do pokoju tylko po to,że
jakbym spadała to on będzie za mną i mnie złapie....-po takich
stwierdzeniach-a było to na serio, nie dla żartu- to sobie za każdym razem
przysięgam,że nie będę się na niego wkurzać i denerwować bo chłopa mam do rany
przyłóż i robi co w jego mocy. Nudzę się jak cholera, a to dopiero 3 dzień, a
tu jeszcze dwa tygodnie przede mną takiego pierdzenia w materac. Nie macie
jakiejś robótki do podrzucenia czasami? Najchętniej poleciałabym z powrotem do
domu, ale ni w gruszkę ni w pietruszkę. Święta za tydzień i nawet o tym mu
wspomniałam,że chętnie bym poleciała, a on tylko tak jakoś smutnie
powiedział,że nie byłoby mnie tu w takim razie na święta-no i nie polecę-bo
wielkanoc nawet tutaj to dla niego kilka dodatkowych dni wolnego, które może
spędzić ze mną, a nie tylko weekend. Zjebałam to trochę bo mogłam zostać u
starszych do soboty przyszłej, ale.....
Przeszłam się wczoraj do sklepu nie żeby po zakupy specjalnie bo Łosiek się
zadeklarował,ale dla samego faktu żeby wyjść no i normalnie mi to zajmuje 30
minut z zakupami, a wczoraj 3 godziny kuśtykałam.
Dzisiaj myślałam rano,że na żyrandolu się zacznę bujać tak mnie noga
napierdalała, a ten super ketonal przeciwbólowy jakoś szybko nie zaczął działać.
Jesu...chyba pierwszy raz tak kopę dogłębnie w necie.
Pzdr dla Was kobietki-i nie tylko.