Dodaj do ulubionych

uklady z rodzenstwem

03.09.03, 20:29
Chodza mi po glowie takie rozne mysli .. i sie nimi z wami podziele :)
Mam siostre. Mlodsza tylko o 16 miesiecy. Od zawsze mieszkamy razem -
najpierw u rodzicow, od 6 lat w jednym mieszkaniu. Bywa roznie: raz lepiej
raz gorzej, jak w kazdym ukladzie miedzludzkim. Ale od jakiegos czasu
dojrzewam do zmiany tego stanu: musze z kims mieszkac, zeby miec z kim
porozmawiac, ale czy to musi byc moja siostra? Kocham ja, znamy sie jak lyse
konie, wspieramy sie, ale czasem mam tak serdecznie dosc, chciabym odciac te
pepowine laczaca mnie z rodzina. Nie czuje sie na luzie w mieszkaniu bo wiem
ze cokolwiek powiem czy zrobie to moze dojsc do rodzicow, a niekotre rzeczy
chcialabym z kims obgadac ale bez antenki do rodzicow. Nie bardzo moge
zmienic miejsce zamieszkania, ona tez nie. Sytuacja patowa.
Powiedzcie jak wam sie uklada z rodzenstwem. Mieszkacie razem czy osobno? Jak
waszym zdaniem powinny wygladac uklady i kontakty doroslych braci i siostr?
pozdrawiam liczac na szeroki odzew hihi
Obserwuj wątek
    • dorota.28 Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 08:14
      moja siostra jest starsza ode mnie o rok i tydzień
      mieszkając u rodziców biłyśmy się, sprzeczałyśmy o byle co, generalnie -
      siostra mój wróg!
      wyprowadziła się jakieś 5 lat temu
      ja zamieszkałam sama ponad 3 lata temu
      teraz jest rewelacyjnie, mogę na niej polegać w 100%, ma swoje wady jak każda
      osoba, ale wiem, że zawsze mogę liczyć na jej pomoc
      strasznie się różnimy, ona: matka 2 dzieci, przykładna żona, ja: dobijająca do
      trzydziestki, bez zobowiązań
      uwielbiam jej dzieci, często się z nimi widuję, doszłyśmy do wniosku, że
      wyprowadzka dobrze nam zrobiła, tak samo w stosunku do rodziców, mieszkając z
      nimi dostawałam szału, teraz często ich odwiedzam i jest ok
    • eminka Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 08:50
      > Powiedzcie jak wam sie uklada z rodzenstwem.

      Tragicznie. Brat jest młodszy o 3 lata i nigdy, ale to nigdy nie mieliśmy
      dobrych układów. Szczerze mówiąc, nie mieliśmy żadnych układów - po prostu
      czasem mijalismy się w przedpokoju. Dlatego odkąd wyjechałam na studia i
      mieszkam sama, praktycznie niewiele się zmieniło. Te 3 lata róznicy to zawsze
      było troche za mało, żeby traktowac go jak dziecko, ale za dużo na wspólne
      tematy. W ten sposób dorastalismy praktycznie osobno, a potem było już za
      późno, żeby coś zmieniać.
      --
    • ann.k Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 10:23
      ja mam podobnie jak Ty, ale to ja jestem tą młodszą siostrą (też o 16
      miesięcy); i mam starszego brata, a nie siostrę; też mieszkamy razem, bo
      rodzice się kilka lat temu wyprowadzili do domu jednorodzinnego; prawda jednak
      jest taka, że nie mamy żadnych układów; jak tu napisała któraś z dziewczyn, po
      prostu się mijamy na korytarzu; wkurza mnie jego niedbałość o mieszkanie, jego
      potworny egoizm i wiecznie roszczeniowa postawa do mnie, do rodziców i do
      całego świata; bardzo bym chciała mieszkać sama, niestety jeszcze mnie nie stać
      na własne mieszkanie, poza tym dobrze wiem, że gdybym sie wyniosła, rodzice
      wcale by nie sprzedali tego mieszkania, w którym teraz mieszkamy, tylko
      mieszkanko w całości przejąłby brat; oczywiście również nie dostałabym żadnego
      wsparcia przy kupnie tego drugiego; czasami sobie myślę, że wolałabym być
      jedynaczką i nie wyobrażam sobie, że miałabym z moim bratem dobrowolnie
      utrzymywac kontakty jak się już usamodzielnimy i zamieszkamy osobno; nie mamy o
      czym ze sobą rozmawiać, nie mamy wspólnych znajomych, wspólnych zainteresowań;
      co prawda kilka osób już mi mówiło, że dopiero jak zamieszkamy osobno zaczniemy
      ze sobą normalnie rozmawiać, ale jakoś teraz mnie to nie przekonuje;
      • dorota.28 Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 11:03
        ann.k napisała:

        co prawda kilka osób już mi mówiło, że dopiero jak zamieszkamy osobno zaczniemy
        ze sobą normalnie rozmawiać,

        święta racja, z moją siostrą jak mieszkałyśmy razem wcale nie rozmawiałam,
        chyba, że się darłyśmy na siebie, rozłąka wiele daje, nie wiedziałam, że
        siostra może być taka fajna
        a jak kiedyś koleżance, która jest jedynaczką powiedziała, że miłości do
        siostry nie da się wytłumaczyć, bo to jest uczucie największe i nieokreślone,
        to mi szczęka opadła (kilka razy podbiła mi oko, nie wspominając o innych
        urazach ciała i tych psychicznych)
    • imbir1 Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 13:08
      Witam, jestem tu nowa, czytam czasem, ale dopiero ten watek sprowokowal mnie
      do napisania. Troche to przerazajace, co piszecie. Znam ze dwa takie
      rodzenstwa, gdzie ludzie sie zwyczajnie nie lubia i doslownie nie odzywaja sie
      do siebie, ale myslalam, ze to jakies dziwne wyjatki. Ja sama mam starszego
      brata i przez wiele lat musialam z nim mieszkac w jednym pokoju. Pewnie, ze
      strasznie sie klocilismy itd., ale koniec koncow zawsze sie godzilismy. Zawsze
      moglam z nim powaznie porozmawiac, zwierzyc sie. Znam jego znajomych, czesto
      razem spedzalismy czas, kiedy przychodzili do nas do domu. Takie stosunki z
      rodzenstwem zawsze wydawaly mi sie naturalne, ale po tym co tu czytam,
      zaczynam watpic...
      • ann.k Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 14:40
        Ja też uważam, że zdrowy układ między rodzeństwem powinien wyglądać tak, że
        brat i siostra są dla siebie wzajemnym wsparciem i przed rodzicami staną za
        sobą murem. Ale u mnie od zawsze było tak, że mój brat znajdował dziką
        satysfakcję w niszczeniu rzeczy, na których mi zależy, na dokuczaniu mi, a
        rodzice nigdy nie reagowali. Albo to ja dostawałam w tyłek, bo brat mi tylko
        zniszczył kasetę ulubionego wykonawcy, a ja go za to zwyzywałam i uderzyłam.
        Taki banalny przykład. A on doskonale wiedział, że ja tak zareaguję i
        specjalnie doprowadzał do takich sytuacji, żeby patrzeć jak ja na tym wszystkim
        wychodzę stratna. Oczywiście mówię tu o wczesnym dzieciństwie, ale to przecież
        wtedy układy między rodzeństwem się naprawdę kształtują. To samo było z
        donoszeniem. Nie było szansy mieć z nim jakiejś wspólnej tajemnicy. Przykład:
        stłukłam termometr. Zamiast mi pomóc posprzątać i odkupić, leciał do rodziców
        nakablować i się napawać moją miną jak mnie rodzice opieprzali.
        Po latach, zwłaszcza jak nam rodzice pokoje rozdzielili (14 lat mieliśmy
        wspólny), nauczyłam się na niego nie reagować. On się wiele nie zmienił. Ja
        owszem. Teraz jego złośliwości pomijam milczeniem. I jego samego też. On by
        chyba chciał to teraz zmienić, ale coś nie bardzo mu to idzie, a mnie jakoś się
        nie chce mu pomagać.
    • agas71 Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 14:18
      Mam trzy siostry. Mamy po kolei: 36, 35, 32 i 30 lat. Jasne że w dzieciństwie
      zdarzały się nam potworne awantury (ale bez przemocy, bo był generalny zakaz
      używania siły fizycznej), cwiczyłysmy na sobie retorykę dyskusji i walkę na
      argumenty oraz wytrzymałość psychiczną, odnosząc moralne zwyciestwa i porażki.
      Raczej niekoniecznie włączałyśmy w to wszystko rodziców. Dzisiaj kochamy się
      wszystkie nadzwyczajnie, chociaż rozrzuciło nas po świecie. Z ogromną radością
      spotykamy się od święta (szkoda że żadko kiedy udaje się nam zebrać we cztery).
      Ostatnio miałam kryzys rodzinny. Wszystkie, łącznie z Mamą poparły mnie
      deklarując nie tylko wsparcie moralne, ale i finansowe, w razie podjecia
      decyzji o odejściu od męża. Bylebym tylko nie kierowała się wzgledami
      finansowymi, jeśli chodzi o moje szczęście. Chyba aż tak daleko nie zajdę, ale
      poczułam, że nie jestem sama na świecie i one zawsze bedą mnie kochać. Tego mój
      maż jedynak nigdy nie zrozumie, nazywając moją rodzinę "klanem" :))
      • bukfa Re: uklady z rodzenstwem 07.09.03, 23:00
        U mnie bardzo podobnie - wlasnie w chwili kryzysu odczulam najmocniej wsparcie
        i milosc rodzenstwa. Mam 2 siostry, brata, i kuzynke ktora jest jak siostra
        (mieszkala z nami przez cale studia). Kochamy sie bardzo mocno i w pewnym
        sensie jestesmy dla siebie najblizsi na swiecie. niech zyja wiezi rodzenskie!
        • mrouh Re: uklady z rodzenstwem 08.09.03, 19:10
          Mam 3 rodzeństwa. Dzieci w rodzinie mojej dzieliły sie na
          2 "oddziały": duzi i mali. Duzi to ja i starszy brat,
          mali to o rok tylko młodsza ode mnie siostra i młodszy o
          4 lata brat. Starszy o 5 lat brat był przez połowę życia
          dla mnie "ojcem" (mój ojciec mieszkał z nami, ale nie
          miałam z nim i nie mam żadnego prawdziwego kontaktu),
          partnerem do rozmów i działań artystycznych. Byliśmy
          nierozłączni. Przez rok, pod koniec mojej podstawówki
          mieszkaliśmy razem. Kiedy on poszedł do wojska, a ja
          znalazłam swego lubego, nasze drogi się rozeszły. Jest
          dla mnie ważny i bliski, ale odmienność problemów nas
          oddaliła, chyba oboje chcemy do siebie wrócić, ale nie
          bardzo nam wychodzi. Z siostrą długo sie nie dogadywałam,
          w liceum zaczęłyśmy się zbliżać. Kiedy zaczęła mieć
          poważne problemy w życiu i w małżeństwie poczułam, że
          dałabym sobie za nią rękę uciąć. Bardzo mi zależy i
          chciałabym móc jej pomóc. Mieszkamy daleko od siebie i
          chociaż żadna z nas nie mówi o tych najbardziej trudnych
          sprawach, to czujemy wzajemne wsparcie. Najgorzej z
          młodszym bratem. Nigdy się z nim nie dogadywałam.
          Chciałabym, żeby sobie w życiu poradził, dopóki go nie
          widzę, czuję braterstwo, ale nie jesteśmy w stanie bez
          sprzeczki spędzić kilku dni. Zresztą, to nie tylko mój
          problem, ale całej rodziny... został wychowany na
          najmłodszego i taki jest. Należy mu się i tyle.Wszyscy
          mówili, że wyrośnie, ale to chyba już stracone, bo ma 21
          lat i postaw życiowych to już się tak łatwo nie
          zmienia... Nie mamy żadnej więzi. Żałuję, że nie jestem
          bliżej ze swoim rodzeństwem, ale myślę, że jeszcze
          przyjdzie taki czas. Czuję się za nich jakoś
          odpowiedzialna:-)
    • prefozka Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 18:32
      Cześć. Zaglądam na wasze forum regularnie, ale się raczej nie odzywam. A ten
      wątek zaiteresował mnie bardzo, bo ja i moja siostra (o 2 lata młodsza) byłyśmy
      klasycznym przykładem rodzeństwa nie mogącego na siebie patrzeć. Toczyłyśmy o
      każdą pierdołę zacięte boje. Wszystko się zmieniło kiedy moi rodzice się
      rozwiedli, miałam wtedy 12 lat i moja siostra wyjechała do Niemiec razem z
      tatą. Boże, na początku tej rozłąki byłam wniebowzięta, wreszcie własny pokój.
      Na nią jeszcze bardziej niż zwykle nie mogłam patrzeć kiedy przyjeżdżała
      odstrojona i pod wpływem macochy, której nie znoszę. Wydawałoby się, że tak już
      zostanie. Nie wiem kiedy, nie wiem jak i dlaczego dojrzałyśmy do tego żeby
      wreszcie zrozumieć to, co rodzice od zawsze nam powtarzali: Macie tylko siebie,
      jesteście dla siebie najbliższymi osobami na świecie. W tej chwili przegadujemy
      godziny przez telefon, Bogu dzięki w Niemczech nie tak drogi jak u nas. Widzimy
      się raz na pół roku i naszej relacji wiele osób mi zazdrości. Jak przyjeżdża to
      się zawsze pożremy, bo odmienność charakterów pozostała bez zmian, ale łatwiej
      się z nią godzę niż z kimkolwiek innym, bo nam szkoda czasu na obrażanie.
      Wszystko bym chyba dla tego małpiszona zrobiła i ona dla mnie pewnie też. Ale
      głwoy nie daję czy wspólne mieszkanie nie skończyłoby się krwawym mordem.
    • riena Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 23:08
      brat - trzy lata mlodszy
      cale zycie mieszkalismy w jednym pokoju
      i nie przypominam sobie jakis wiekszych wojen
      owszem bitwy bywaly, ale nigdy specjalnie nie rzutowaly
      na nasze kontakty. w naszych dobrych ukladach wazne bylo
      to, ze musielismy sie kryc z wieloma rzeczami przed
      rodzicami. Teraz mieszkamy osobno - pol Polski nas
      dzieli. jednak kontakt mamy staly i wiem, ze moge na nim
      polegac i on na mnie. az zaluje, ze tylko jeden mi sie
      przytrafil ;)
    • klamerka_28 Re: uklady z rodzenstwem 04.09.03, 23:31
      a ja zawsze chcialam miec siostre albo brata z jakas normalna roznica wieku...
      15 lat to przepasc, jak ja nosilam pieluchy ona zaczynala liceum, jak ja
      przezywalam swoje pierwsze mniej lub bardziej szczesliwe milosci ona byla juz
      mezata i dzieciata...
      teraz, kiedy obydwie jestesmy juz dorosle tez nam nie udaje sie nawiazac
      kontaktu, chyba juz nawet nie probujemy... ja nie rozumiem jej, przypuszczam,
      ze ona tez nie rozumie mnie... za duzo pojawilo sie zawisci, zazdrosci...
      szkoda... w koncu mam tylko jedna siostre a jakbym jej nie miala ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka