leziox
22.04.08, 15:22
Zapomnialem tu opublikowac chociaz niektorzy juz to znaja...
Polskie drogi
O szoso ma polska,tak pełna udręki
Na tobie przeżywam swe bóle i męki
Gdy pędzę po dziurach i trzęsę się srodze
Te mocne przeżycia na polskiej drodze
Me auto wciąż jęczy i skrzypi donośnie
Resory śpiewają i jęczą żałośnie
Przechyla i rzuca mną ta limuzyna
To polska jest szosa,nie auta to wina
Radary atrapy,prawdziwe też stoją
Kierowcy nie wiedzą-na zapas się boją
Miast asfalt naprawić i łatać wciąż dziury
Policja codziennie nas zdziera do skóry
Gdzieś wariat przeleciał ze sto na godzinę
Choć znak był czterdzieści-ja jego nie winię
Szaleństwo się w naród powoli zakrada
Codziennie na szosie spotykasz gdzieś gada
Kurz,błoto,kamienie i drzewa przy szosie
Bezpieczniej nie jechać w tym całym patosie
Wyprzedzać nie warto bo życia ryzyko
Czasami unikniesz czołówki za friko
Tak jadę wścieklizny zżerając atomy
I rzucam na wszystko co mogę swe gromy
Dlaczego ten burdel na szosach panuje
Czy rząd nasz jest ślepy,że nic nie buduje?
Tak dobrze i ciepło jest w Belwederze
Jak trzeba-kierowca do miasta zabierze
Gdy dalej,to w końcu samolot też czeka
Zaniesie gdzie trzeba ważnego człowieka
Ty trzęsiesz się w dziurach i kiwasz jak pijany
Tam objazd bo stary most już rozebrany
Zaś droga wspomina swe czasy młodości
Tak,zanim dojedziesz,wytrzęsiesz swe kości
Podatki płacimy dla rządu w benzynie
Gdzie znika ta kasa i dokąd tak płynie?
Pytanie bez sensu,wiatr może odpowie
Lub śmiech się pojawi w roztrzęsionej głowie
Ludziska,my mamy wszak też autostradę!
Pojechać raz szybko,wyrzucić blokadę
Lecz stop-nie tak dobrze,tu stoi już bramka
Kasują jak zbójcy-czy trak czy furmanka
Benzyna jak złoto,tak droga piekielnie
Tankujesz i wściekasz się przy tym cholernie
Gdy widzisz jak znika twa praca w paliwie
Ktoś lata z siekierą?Się wcale nie dziwię
Na dziurach i zęby potracić nietrudno
Kierować jest pracą okropnie żmudną
Gdy parę masz setek dziś do przejechania
Po jeździe kaftanik-lub flacha do wlania
Idioci,debile i durnie skończone
Wciąż gnają,zmuszają,im jest dozwolone
Ich życie i twoje ruletką jest wielką
Niejeden pokrzepił się przy tym butelką
Nic ująć czy dodać bo brak komentarza
Na codzień się wszystkim nam przecież to zdarza
Do kogo pretensja,wszak my w Europie
Lecz drogi jak w buszu-ty dziwisz się chłopie?
Dla kraju potrzeba lat jakichś trzydzieści
By wszystko szlag trafił czy na wsi czy w mieście
Rozpadną się drogi rozlecą nam szosy
I znikną na zawsze silników odgłosy
Zaś Polska nie zginie i przetrwa jak zwykle
Furmanką,rowerem czy pieszką się bryknie
Powietrze jak kryształ bez spalin i auta
Na szosy wspomnieniu pogramy też w skauta
A potem Bruksela nam skansen utworzy
100 euro za wejście czy starzy czy młodzi
Turyści podziwiać nas będą na codzień
Jeżeli tu dotrą przez pola na chodzie
Tak kończy się drogi tej polskiej historia
Jej koniec jest bliski-nie żadna tam gloria
Więc kupuj już riksze nasz rządzie kochany
Gdy czasem dojechać chciał będziesz do mamy.
©by leziox