mazowszanka87
11.05.08, 20:40
mam 22 lata, studiuję dziennie na dwóch kierunkach, pracuję i uwielbiam swoja
pracę. Tak samo jak studia.
Lada moment wyprowadzę się do własnego mieszkania.
Mam mnóstwo wolnego czasu. Często chodzę do kina, teatru, galerii, spotykam
się ze znajomymi.
Od prawie 2 lat mam chłopaka, starszego ode mnie 4 lata.
Widujemy się prawie codziennie. To w nim zakochałam się pierwszy raz i to z
nim straciłam dziewictwo.
Ostatni raz powiedział mi, że mnie kocha 2 miesiące temu.
I mam dość.
Dość ochłapów miłości, które mi rzuca. Dość tej jego irytującej pewności
siebie i tego, że jestem jego.
Braku troski o mnie i zabiegania o moje względy. Poczucia, że powinnam być
szczęśliwa tylko dlatego, że obdarowuje mnie swoją obecnością. O resztę
troszczyć się nie musi.
Całować nie umie, bo cmokanie w usta całowaniem nie jest. W łóżku też nie jest
świetny. Ostatnio to ja muszę go `skłaniać`, żeby w ogóle chciał się ze mną
przespać.
Nie mówiąc o tym, że orgazmu nie miałam nigdy i pewnie za szybko się nie pojawi.
Seks trwa jakieś 3 minuty, co przy jego wieku i doświadczeniu (nie jestem jego
pierwszą kochanką) nie jest chyba za dobrym wynikiem.
Kiedyś kochaliśmy się nawet 3 razy pod rząd. Chciał mi jakoś zrekompensować te
5 minut. Teraz już tylko raz, bo jak sam mówi `więcej mu się nie chce, bo
przecież nie musi`.
Nawet w ciągu tych 3 minut myśli tylko o sobie i w ogóle nie zwraca uwagi na
to czego ja chcę lub potrzebuję. Mimo, że nieraz o tym rozmawialiśmy,
opowiadałam mu o swoich pragnieniach, fatazjach i tym co mnie kręci.
Jestem sfrustrowana.
Seksualnie i uczuciowo.
Brakuje mi kogoś kto poświęci mi chociaż trochę swojej uwagi, pokaże mi, że mu
na mnie zależy.
I seksu. Dobrego seksu. Chociaż raz na jakiś czas. Jak mówi bohaterka
`Wszystko o Adamie`- good shagg- solidnego rżnięcia.
Czy to znaczy,że coś ze mną nie tak?