marko2222
18.09.03, 15:52
Mam 25 lat mieszkam w Warszawie, jestem od roku zaręczony. Nie wiem o co
chodzi ale odczuwam przemożną ochote umawiania się z innymi dziewczynami.
Mam satysfakcję z tego że po 2-3 dniach znajmości na czacie udaje mi się
umówić z dziewczyną na jakies spodkanie. Do brzydkich nie należe więc te
często samotne i zdesperowane dziewczyny myślą, że chwyciły Boga za stopy.
Nie wlewam sobie ale widzę jak jest. Mijają 2-3 spodkania i daję sobie
spokój bo chodzi tylko o dobrowadzenie do sytuacji, w której to dziewczynie
zaczyna zależeć. Ja uciekam i tak do następnego. Narzeczona nic nie wie ale
nigdy między mną a innymi dziewczynam nic nie doszlo i nie dojdzie. Mam
satysfakcję z tego że one się cieszą. Czy robię im krzywdę? Przecież będą
mogły opowiadać, że mają adoratora...mają swoje 5 minut