Gość: Adam
IP: *.sejm.gov.pl
28.09.03, 10:37
Jestem od roku zaręczony. W przyszłym miesiącu mam
wziąć ślub. Matka mej narzeczonej jest nie tylko
atrakcyjna, ale mądra i wiele rozumiejąca. Zabrała się
za organizację wesela, poskładała to wszystko razem i
zaprosiła mnie do siebie bym pomógł jej z listą gości,
która to lista rozrosła się do niewyobrażalnych
rozmiarów. Przyjechałem więc do niej, siedliśmy nad tą
listą i gdy przycięliśmy ją do około setki...
przewróciła mnie na podłogę i przygniotła do ziemi.
Powiedziała, że za miesiąc będę już żonatym mężczyzną,
więc ona chce teraz się ze mną kochać...
Wstała i poszła do sypialni rzucając przez ramię po
drodze, że jeśli chciałbym wyjść, to wiem gdzie są
drzwi. Stałem oszołomiony tą całą sytuacją jakieś pięć
minut, ale wiedziałem jak mam postąpić. Poszedłem
wprost do drzwi...
Na ulicy, przy moim samochodzie, stał jej mąż - mój
przyszły teść. Uśmiechał się. Powiedział, że nie
pozwoliłby skrzywdzić swej córki i dlatego zdecydowali
się z żoną na ten test. Uścisnął mi dłoń i pogratulował
mej postawy.
Czy powinienem powiedzieć mej narzeczonej o tym, co
zrobili jej rodzice? Czy mam jej rzec, jaki idiotyczny
i poniżający "test" przygotowali?
A może powinienem zatrzymać tę całą historię w
tajemnicy, razem z faktem, iż prawdziwym powodem mego
wyjścia z domu było to, że prezerwatywy zostawiłem w
aucie?