daria13
28.07.08, 11:10
ale czytając, nie mogłam się powstrzymać od porównań z książką Lessing:
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5483843,Wybor_Julii.html
Od soboty nie mogę przestać myśleć o tym problemie. I nie chodzi o ocenę
decyzji bohaterki artykułu, bo uważam, że nikt nie ma prawa jej oceniać, ale o
kilka innych aspektów sprawy, książki i szumu medialnego z tym związanych.
Jakimi pobudkami kierowała się Julia pisząc książkę, czy rzeczywiście tylko
tym, żeby pokazać problem, pomóc innym rodzicom, którzy chcieliby podjąć takie
decyzje, ale się boją? Obnoszenie się z tym wszystkim w prasie i telewizji
wydaje mi się nieco dziwne. Sama nie wiem.
Robienie z Julii bohaterki. Jak wobec tego nazwać ludzi, którzy podejmują inną
decyzję, do końca walczą o dziecko, o więź, której może sobie nie wymarzyli,
ale którą można jednak stworzyć?
Przekonuje mnie postawa matki zastępczej i jej wyjaśnienia, tłumaczenie
postawy Julii, ale w tej sytuacji nadal uważam, że to ona bardziej jest bohaterką.
Postawa męża jest co najmniej dyskusyjna, nie wiem, czy chciałabym walczyć o
związek z takim człowiekiem. Chyba bardziej kierowałabym się dobrem pierwszego
dziecka, bo to jest naprawdę istotne, ale stawianie sprawy albo ja, albo
dziecko jest dla mnie nie do przyjęcia.
Jestem ciekawa, czy pani Hollander czytała wcześniej Piąte dziecko i jeśli
tak, to czy ta lektura miała jakiś wpływ na jej decyzje. Pewnie fantazjuję,
ale czasem tak lubię;)
Pozdrawiam:)