madera46
06.10.08, 19:52
moje Maleństwo zostało dzisiaj u mechanika, a ja myslę czy mu tam
dobrze, czy zrobią wszystko tak jak należy. budzę się w nocy od
trzech dni myśląc co to będzie...
to jego pierwszy raz (bedąc w moich rękach), kiedy zostaje sam z
obcymi ludźmi, zawsze drobne naprawy robili koledzy albo ja sama(a
co! baba też potrafi) a tu taki stres ;) dziwne uczucie... hehe,
wiem, wiem ja to mam problemy ;) fachowcy są dobrzy, a ja się
zamartwiam:)
ale wiecie co , doszłam dzisiaj do wniosku, że ja go kocham, tak
normalnie, jak człowieka... patrze na niego to się zaraz uśmiecham,
myśle o nim to czuje, że mi się serce cieszy... zakochana jestem,
jak nic :)
a dzisiaj u mechanika usłyszeliśmy największy komplement :
mechanik: "jaki to rocznik? 2000?"
ja: "nie, 95... ale zadbany"(wypowiedziane z nieukrywaną satysfakcją)