u mechanika...

06.10.08, 19:52
moje Maleństwo zostało dzisiaj u mechanika, a ja myslę czy mu tam
dobrze, czy zrobią wszystko tak jak należy. budzę się w nocy od
trzech dni myśląc co to będzie...
to jego pierwszy raz (bedąc w moich rękach), kiedy zostaje sam z
obcymi ludźmi, zawsze drobne naprawy robili koledzy albo ja sama(a
co! baba też potrafi) a tu taki stres ;) dziwne uczucie... hehe,
wiem, wiem ja to mam problemy ;) fachowcy są dobrzy, a ja się
zamartwiam:)

ale wiecie co , doszłam dzisiaj do wniosku, że ja go kocham, tak
normalnie, jak człowieka... patrze na niego to się zaraz uśmiecham,
myśle o nim to czuje, że mi się serce cieszy... zakochana jestem,
jak nic :)

a dzisiaj u mechanika usłyszeliśmy największy komplement :
mechanik: "jaki to rocznik? 2000?"
ja: "nie, 95... ale zadbany"(wypowiedziane z nieukrywaną satysfakcją)
    • grazyna1pl Re: u mechanika... 06.10.08, 22:37
      znaczy, że Ty normalna jesteś :)
    • brudny.ucek Re: u mechanika... 06.10.08, 22:56
      oj, jak ja cię dobrze rozumiem.. :-)))))))

      Wczoraj wróciłam z gór. Po kilkunastu wyjazdach z ekipą, dostałam
      oficjalne pozwolenie od Naczelnego Trenera na samodzielne wypady. I
      w czasie pierwszej solowej jazdy po górach złapałam sie na tym, że
      gadam do niuńka :-))))
      Np walczę na ostrym podjeździe, ślizga mi się oponka na błotku,
      przestawia koła na kamieniach, deszcz wali po goglach, a ja do niego
      pod nosem: "No, DAWAJ niuniuś, DAWAJ!!!!"
      I dawał! Jak on pięknie dawał! :-))))))
      Nie zawiódł mnie ani razu - to jest po Mareckim mój drugi love
      absolutny :-)
      • avocado67 Re: u mechanika... 07.10.08, 08:53
        Przecież wiadomo, to jest członek rodziny. Jak kiedyś wyskoczyłam na hopce przy
        60 km/h, bo jakoś nie zauważyłam znaku, to potem dość długo klepałam po baku i
        uspokajałam :) Przecież mnie nie zrzuciła, a na pewno się zdenerwowała/
      • pszczola35 Re: u mechanika... 07.10.08, 09:05
        Haha, skąd ja to znam...Gadam ,jadzac w kasku ( i do siebie i do
        Maczka: kurde,nie zawiedź mnie...jeszcze trochę Mały:)) I mały
        zasuwa, jak się patrzy, choć okaleczony:)) Takie wierne, hondziaste
        stworzonko:))
        • 1_leo Re: u mechanika... 07.10.08, 12:31
          Chyba każdy gada do swojego moto :):)No, może oprócz tych co to 200
          posuwają. Ale jak otworzą usta to im wiatr kiszki czyści, więc nie
          mogą:(
          • angia-suzuki Re: u mechanika... 08.10.08, 08:46
            kurcze już sie martwiłam, że ze mną cos nie tak ja ciagle do suzi
            gadam, a jak wychodze z domu i musze jechać samochodem to
            obowiązkowo głaszcze mój skarb na pożegnanie. Jak musiałam ją
            zostawic u mechanika to codziennie myślałam jak jej tam i
            wydzwaniałam do warsztatu ciągle z pytaniem jak moja suzi, więc nie
            martw sie chyba każdy kto poważnie mysli o motocyklach jest w swoim
            zakochany, ja w moim jestem:) pozdrawiam
Pełna wersja