Dodaj do ulubionych

Problem w związku

24.12.08, 16:20
Drodzy czytelnicy Mam problem. Myślałam, że mój facet się zmienił na lepsze a
jednak. Zacznę może od początku.
Jestem z nim prawie 3 lata w tym 2 razy sie rozstawaliśmy.
Jakieś pół roku temu zarzuciłam mu że rzadko się widujemy jak na 30 km
odległości (spotykaliśmy się wtedy raz na 2 tygodnie). Od wakacji się
polepszyło, spotkania były raz na tydzień, wtedy był jeszcze na stażu. Teraz
znów zaczął się problem.
On nie pracuje bo roboty nie może znaleźć, a wyjechać do innego miasta nie
chce, gada że nie ma kasy na start (uważa że potrzeba mieć 1000 zł wg mnie
mieszkanie 400 zł +200 na wyżywienie to wystarczy na pierwszy miech). Ja
studiuje obecnie mam kupę projektów bo na Polibudzie nie ukrywam ciężko jest.
Ale zawsze znalazłam czas by do niego przyjechać, a ten mi teraz mówi że do
mnie nie przyjedzie do świąt bo musi mamusi pomóc zawozi ją na rynek pchając
wózek (tam pracuje sprzedając ciuchy)/ Tłumaczy się że mamusi rączki bolą i
nie może, jedynie w weekend kiedy ona nie pracuje może do mnie przyjechać. A
ja na to możesz przyjechać bo mnie i tak nie bedzie jestem na uczelni. A on
przecież wiesz że w tygodniu nie mogę przyjechać do Ciebie bo mam obowiązki
tylko weekendy.
Jestem wściekła, uważa że to ja niszczę związek. Ale pytanie kiedy my mamy sie
spotykać, jak w tygodniu nie weekendy mam szkołę, a mam dosyć do niego nom
stop jeździć.
Kiedyś mu powiedziałam że wyjadę za pracą do innego miasta. A on nie widzi
problemu, mówi że będzie się cieszyć jak będę pracować, ale nawet się nie
będziemy spotykać, bo nawet większa odległość nas będzie dzielić. Nie wiem,
ale zaczynam twierdzić, że nie widzę przyszłości w tym związku.

Powiedział że spotkamy się po świętach.
Już 4 tydzień się nie widzimy, gdyby nie ja to byłby 7 tydzień. A tu
niewiadomo kiedy spotkamy się. I tylko 30km (tłumaczy się tym, że nie ma
prawka brak samochodu, mamusia)
Druga sprawa zaczynam się od niego oddalać, jakieś blokady u mnie powstają.
Dobrze mi jest samej, nie musi przyjeżdzać, bo mam własne sprawy, nauka itp.
Obawiam się, że jak tak będzie uczucie minie.

Wczoraj w nocy zdałam sobie sprawę co by bylo gdyby zaszła w ciążę.
Pewnie bym całymi dniami siedziała sama i płakała, że nie ma go przy mnie, a
on by mamusi pomagał, a gdy dziecko na świat by przyszło to by raz na jakiś
czas przyjeżdżał do niego. Żal mi się zrobiło, od takich myśli

Teraz też na niego wkurzyłam się. Miałam jechać do niego na sylwka. Ale
rozchorowałam się i wiem że szybko nie wyzdrowieje z 2 tyg napewno będę
chorować. Oznajmiłam mu, że moge do niego nie przyjechać na tego sylwka. A on
na to ja już zaplanowałem nie zostawię mamy samej, najwyzej pogram w gry i
pójdę po 23 spać. A ty jak chcesz nie musisz przyjeżdżać jeśli nie chcesz.
Dla mnie to szczyt wszystkiego. Woli być z matka niż ze mną, kiedy jetem
chora. W zeszłym roku było podobnie miałam dużo projektów na zaliczenie
porobić i sylwka spędzałam w domu. Dopiero jak matka powiedziała że wyjeżdża
do rodziny a on sam będzie, zdecydował się do mnie przyjechać. A mata go
okłamała została sama to teraz jemu jest jej żal. Bo mama sama w domu.
Od 4 tyg się nie widzieliśmy i nawet nie wiem kiedy zobaczymy sie. Jak w
sylwka nie spotkamy się to dopiero w lutym spotkamy się. bo ja zajmę się nauka
a nie spotkaniami z nim. Bo po co jak on żadnego kroku nie robi, to ja tez
stanę w miejscu. Zaczynam myśleć coraz bardziej o zerwaniu. O tym jakie mnie
czeka z nim życie.
Kilka dni temu powiedział mi tak: Może powinnaś że mną skończyć, znaleźć
bogatego chłopaka z którym sobie życie ułożysz, bo ze mną bieda Cię czekać będzie.

Myślę nawet że nawet z biednym mogę mieć dostanie życie, jak będzie się starał
pracował. A on nic.
Obserwuj wątek
    • petereczek Re: Problem w związku 25.12.08, 13:15
      kolejna... i naiwna, właśnie o takich piszę... nie raz, żula to sobie wybiorą ale normalnego porządnego - nie, oleją...
      nie wiem skąd kobiety biorą w sobie tyle głupoty
      • maxlikaz Re: Problem w związku 26.12.08, 02:47
        >>kolejna... i naiwna, właśnie o takich piszę... nie raz, żula to
        >>sobie wybiorą ale normalnego porządnego - nie, oleją...

        Tak, tutaj sie muszę z kolegą zgodzić w kwestii naiwności... ;)


        >>nie wiem skąd kobiety biorą w sobie tyle głupoty

        Jest teoria, że ludzie dobierają sie w pary na zasadzie
        podobieństw... ;)


        >>Drodzy czytelnicy Mam problem. Myślałam, że mój facet się zmienił
        >>na lepsze a jednak.

        Masz rację: TYLKO tak myślałaś a niestety nie ma to żadnego odbicia
        w faktach... Taka smutna prawda nasuwa sie po lekturze Twojego posta.
        Facet nie dość że niedojrzały, niezaradny życiowo maminsynek to
        jeszcze niespecjalnie chyba Tobą na poważnie zainteresowany...


        >>On nie pracuje bo roboty nie może znaleźć, a wyjechać do innego
        >>miasta nie
        >>chce, gada że nie ma kasy na start (uważa że potrzeba mieć 1000 zł
        >>wg mnie
        >>mieszkanie 400 zł +200 na wyżywienie to wystarczy na pierwszy
        >>miech).

        Z wyjazdem do innego miasta to moim zdaniem ON ma słuszne obawy. Czy
        jest w ogóle miasto w kraju nad Wisłą gdzie można przeżyć przez
        miesiąc(tym bardziej samotnie/samodzielnie) za
        400+200=600zł??? !!! ???
        A co, jeśli przyjdzie żyć kolejny jeszcze miesiąc bez dopływu
        pieniędzy? Ponadto przy wynajmie mieszkania lub choćby pokoju
        właściciel może zażądać kaucji - wtedy to nawet ten zakładany 1000zł
        na pewno nie wystarczy. Piszesz tak, bo ze względu na to że
        studiujesz jesteś nieco oderwana od takiej zwykłej szarej jak
        najbardziej materialnej i przyziemnej codzienności. Zrozumiesz
        szybko o czym piszę gdy skończysz studia i rozpoczniesz pracę
        zawodową...
        Ale żeby tak do końca nie bronić faceta to powiem że:
        - można się przekwalifikować;
        - można (przynajmniej tymczasowo) podjąć pracę nieco poniżej swoich
        kwalifikacji (ale TYLKO) pod warunkiem, że firma rokuje z nami
        nadzieje na przyszłość i vice versa... ;)
        - można próbować rozkręcić jakiś własny biznes. Może z racji bagażu
        rodzinnych doświadczeń coś w handlu...
        I w tym zakresie powinien przejawić jakąś inicjatywę szczególnie
        jeśli ostrożnie i zachowawczo podchodzi do sprawy wyjazdu do innego
        miasta.


        >>...a mam dosyć do niego nom stop jeździć.
        >>...tłumaczy się tym, że nie ma prawka brak samochodu, mamusia

        W tej kwestii POWINNIŚCIE się dogadać sami między sobą. Forum wiele
        tutaj nie pomoże...
        Gdy facetowi zależy to 30 km choćby na rowerze w śnieżycy przy minus
        dziesięciu przyjedzie, jeśli nie zależy to się bedzie wykręcał
        pracą, kolegami z wojska, mamusią etc... ;)


        >>Nie wiem,
        >>ale zaczynam twierdzić, że nie widzę przyszłości w tym związku.

        Jeśli nie dojdziecie do porozumienia w podstawowych kwestiach
        dotyczących Waszego związku to pewnie prędzej czy póżniej
        zakończycie ów burzliwy rozdział życia...


        >>Kilka dni temu powiedział mi tak: Może powinnaś że mną skończyć,
        >>znaleźć
        >>bogatego chłopaka z którym sobie życie ułożysz, bo ze mną bieda
        >>Cię czekać będzie.

        Chwała mu za to że przynajmniej uczciwie stawia sprawę...
        A z drugiej strony to on na prawde taki bez ambicji i ikry
        jest??? :/ Bo jeśli tak - to chyba jednak proponuje Ci DOBRE
        rozwiązanie...


        >>Myślę nawet że nawet z biednym mogę mieć dostanie życie, jak
        >>będzie się starał
        >>pracował.

        Oj! Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz!
        Jeśli to TY będziesz musiała dbać o dom/o rodzinę zarówno
        organizacyjnie jak i finansowo to nie wróżę świetlanej przyszłości...
        Raczej staraj się nie dopuścić do tego by życie zweryfikowało taki a
        nie inny Twój pomysł na życie z osobą, która nie może lub też nie
        potrafi dać zbyt wiele od siebie. Taka lekcja może Cie kosztować
        zbyt wiele rozczarowań. Osobiście hołduję modelowi gdy partnerzy
        zarabiają mniej więcej tyle samo. Jeśli to facet zarabia więcej od
        kobiety to też nie jest tragedia. Natomiast z obserwacji życia
        wnoszę że odwrotna kombinacja jest zbójcza dla związku.
        Drażni mnie konsumpcyjny styl życia i przesadny materializm, ale
        chyba nie odmówisz mi, że pewne minimum (bardzo zresztą indywidualne
        dla każdego) jest niezbędne do wytworzenia poczucia bezpieczeństwa -
        tym bardziej jeśli odpowiedzialność ponosimy nie tylko za siebie i
        partnera ale również przyszłe potomstwo.
        Krótko mówiąc: nie przeceniaj roli pieniądza w życiu (bo są na tym
        świecie rzeczy których nie można kupić) ale też nie bagatelizuj
        niefrasobliwego podejścia do przyszłości (tej finansowej również) na
        zasadzie "jakoś to będzie..."

        Zyczę pomyślnych rozstrzygnięć :)
        • petereczek Re: Problem w związku 26.12.08, 13:02
          ja nie wiem czy to nie spiskowa teoria dziejów, ale koleżanka po psychologii (normalna, ma faceta od 7 lat i nie żula) mi powiedziała że niektóre kobiety muszą wybaczać i mieć nadzieje na zmiane faceta na lepsze, więc wybierają gorszego licząc błędnie że go zmienią
          robią to jakby podświadomie i wbrew głoszonym słowom

          dla mnie to objaw chorego mózgu, bo normalny i dobry=dla nich nudny, a żul to wyzwanie...

          a co sama mi też Rumuńska_Ksieżniczka przyznała, że też ma nieco wiedzy psychologicznej i np. też zna teorię wyborów podświadomych przez kobiety
          to znaczy:

          np. ojciec był żul i alkoholik, więc dziewczyna oficjalnie mówi "zero alkoholu", ale podświadomie/nieświadomie wybiera kopię tatusia po to by ją naprawić

          bo to dziwne czemu są kobiety co przechodzą od narkomana do żula co je bije, od żula co je bije do wiecznego bezrobotnego, od takiego do takiego co sie nie myje itp

          znam wiele przykładów kobiet co były w 3 toksycznych związkach pod rząd, olewały dziesiątki porządnych facetów, wybrały 3 najgorszych żuli w okolicy i marudzą jacy to faceci źli

          autorka tego topicu to właśnie takie coś na jakie sie wściekam i nieraz tu opisywalem takie kobiety , wy mi wtedy mówiliscie że mam czarną wizję świata i to ekstremalnie rzadkie przypadki

          a jakiś czas temu pojawił sie inny przypadek takiej, dziewczyna co była z podwójnym rozwodnikiem i narzekała że coś w związku źle
          dla normalnej kobiety bylo by pytanie oczywiste "czemu on miał 2 rozwody", a dla niej nie, za to potem "a czemu źle w związku?"

          takie kobiety przypominają mi chorą metaforę :
          - jest sobie pole minowe, stoi tablica "caution mines, ahtung minen, pozor miny, uwaga miny, ostarożna miny" i po środku rośnie jeden kwiatek i zaprasza chodź tu
          - jest obok inne ładne pole, ale tam nie ma ładnego kwiatka

          co robi kobieta ?
          a no lezie na to pole z kwiatkiem co ładnie wygląda
          po drodze łapie ją za rękę jej przyjaciel i mówi nie idź tam
          więc ona go opluwa i mówi "nie rozumiesz miłości, nie chce cie znać, bo mnie chcesz skłócić z moim ukochanym..."
          włazi na pole, urywa jej nogę, więc ryczy
          do pola ma pretensje że było zaminowane
          do tablic , że nie były 5 razy większe
          do przyjaciela "czemu mi nie powiedziałeś że tam są miny"
          a innych pyta "ale czemu wybuchło, taki ładny kwiatek rósł"

          właśnie tak ma dużo kobiet
          przychodzi koleś pobajeruje "ale masz ładne oczka" "ale jesteś wyjatkowa" i już ma dupe do ruchania, potem zmienia na inną lub olewa totalnie bo sie opatrzyła i teraz inną by chciał a ta płacze i piszczy

          no jak to jest że jedna kobieta wcześniej marudziła, że ona nie ma wokół siebie interesujących facetów, nie chce być sama, więc jest z dwukrotnym rozwodnikiem a teraz inna co jest z gościem pokroju "przynieś piwo-mecz w tv-ferdynand kiepski entertaiment group"

          kiedyś gardziłem i potępiałem moich kolegów (bo niestety byłem wychowany po moherowemu , na fałszywych wartościach kultu kobiety jako istoty duchowej przez moją matkę) którzy to koledzy mówili mi że kobieta to tylko złośliwy dodatek do cipy , ci koledzy co mają największe powodzenie mówią na kobiety "pizdozwierz"
          wtedy sie oburzałem jak mi mówili , że to służy tylko do jednego
          jak dłużej żyje przekonuje sie że to ja byłem głupi, że to mnie fałszywie wychowano
          że to to jest poprostu głupie i poza cipą nie przedstawia żadnej wartości
          bo jak nazwać stworzenie co zamiast posługiwać sie logiką posługuje sie zaślepiającymi emocjami, co zamiast spokoju, ciszy, dobra , pewności jutra wybiera to na co narzeka , przez co potem płacze ???
          czemu do cholery one (duza ich część) ciągle wybieraja to na co potem narzekają
          czemu są tak zakłamane, że mówią o ideałach, oddaniu, uczciwości a wybierają tylko chemią... jak suki zwierząt
          bo inaczej sie tego nie da nazwać

          to ciągłe "jestem zmienną , chce zimnego i ciepłego jednocześnie, mój ideał to blondyn, ale kocham brunetów, cenię rodzinne ciepło i chce kogoś kto będzie kochał mnie na lata ale wole sie wyszaleć na dyskotece z pierwszym przystojniakiem napotkanym, a czy to ważne co mówiłam wczoraj? chcę faceta delikatnego i czułego a zarazem szorstkiego, nieco butnego i pewngo siebie i silnego"
          wiele z kobiet to takie cielęta co czekają na pierwszego co podejdzie weźmie za rękę i powie co mają robić
          chcą być zniewolone a potem płaczą że zostały zniewolone
          mówią, że chcą jednocześnie rzeczy wzajemnie sie wykluczających

          eh... :/
          nie wiem czy to naiwność czy głupota, bo jest wiele kobiet co z jednego chorego związku wpada w następny i pyta "czemuuu ?"

          a jak dojrzeją czemu to już są stare i pomarszczone i nikt ich nie chce

          inteligentna kobieta to bardzo rzadka rzecz niestety :(

          i tu nie chodzi o konsumpcjonizm o którym piszesz ale o skrajności wśród kobiet
          sam jestem mało majętny i widzę że wiele wiele kobiet dzieli sie na 2 skrajne grupy:
          - blachary, dziwki dyskotekowe co wybiorą żula byle był wysoki i bogaty, najczęściej oszukują i wykorzystują innych,
          - naiwne dające sobą pomiatać ostatnim śmieciom i zakochujące sie obłędnie w marginesie

          a mało widzę takich pośrednich , co nie lecą na BMW ale jednocześnie nie zwiążą sie z alkoholikiem co wszystko przepija
          co nie patrzą czy facet ma mięśnie, depilacje, złote naszyjniki i 185 wzrostu ale jednocześnie nie wybierają wychudzonej pierdoły w okularach co nigdy na siłowni nie była czy na poligonie...
          takie co nie puszczają sie z każdym "bo chemia oczarowała" ale też jednocześnie nie uważają że 69 to zboczenie i różny sex dla nich to nie problem...
          pełno skrajności: albo dyskotekowa i nie obejrzy nic ambitniejszego, albo oczekuje chodzenia do teatru, opery i czytania 5 książek w miesiącu

          wiem że takie są , ale niestety mało ich WOLNYCH, one najczęściej są w stałych związkach, znaleźć taką "normalną, zwyczajną, pośrednią..."

          no i po raz kolejny wychodzi, że albo grupa 1 albo grupa 2 :/
          bo autorka tego postu to klasyczny przykład "naiwnej głupiutkiej wierzącej w uczucia co zwyciężą prawa fizyki, nie rozumiejącej że ktoś ją okłamuje, wykorzystuje i ma gdzieć i służy mu tylko do jednego" :/
          a normalnych facetów jest pełno... samotnych, bo oni nie mają tego czegoś co ma taki butny żul co oczarowuje panienki
          bo taka powinna go dawno rzucić i zmienić na normalnego, bo taki w przyszłości jedyne co da- to nieszczęśliwe dzieciństwo ich dziecku
          • rumunska_ksiezniczka Re: Problem w związku 27.12.08, 18:11
            świetna opowieść o polu minowym ;-))))
            napisałeś petereczku: 'a normalnych facetów jest pełno... samotnych, bo oni nie
            mają tego czegoś co ma taki butny żul co oczarowuje panienki'
            tylko widzisz, z całym szacunkiem dla twojej osoby, ty do końca normalny nie
            jesteś. może dlatego nie możesz sobie nikogo znaleźć.
            • petereczek Re: Problem w związku 27.12.08, 21:37
              tjaaa
              za to normalne są kobiety co bez 180 wzrostu nie chcą gadać ?
              weź se zerknij na ogłoszenia kobiet atrakcyjnych, każda chce "wysokiego" , nie ważne co by sie robiło, jakim by sie było, jak sie nie ma odpowiedniego wzrostu nie raczą odpisać wogóle, wystarczy zamienić 2 cyfry w rubryczce jednej i nagle piszą i chcą sie umawiać
              więc bez przesady :P
              nie jestem nienormalny, nienormalne to te związkofobki co piszą miesiącami i nie chcą sie umówić, co czekają na księcia z bajki
              a same nie są z bajki
              dlatego se nie mogę znaleźć
              bo gdzie ma poznać domator?
              tylko przez net
              ale kończy sie zazwyczaj po "przyślij zdjęcie" i sie kontakt urywa... :/
              a człowiek siedzi sam i sie prosi o kogokolwiek :/
              na ulicy widuje pełno ładnych atrakcyjnych dziewczyn z którymi mógłbym być od dziś, ale wszystkie są zajęte
              a te co nie są zajęte najczęściej poprostu nie są atrakcyjne fizycznie
              a mnie zawsze uczono - facet ma być dobry, kobieta ma być piękna... :/
              • musharraf Re: Problem w związku 27.12.08, 22:18
                Ta, a gdzie domatorzy podrywali dziewczyny w 60, 70, 80 latach? a wczesniej?
                Rozumiem ze pierwszy domator narodzil się juz po powstaniu internetu.
                • petereczek Re: Problem w związku 28.12.08, 01:36
                  > Ta, a gdzie domatorzy podrywali dziewczyny w 60, 70, 80 latach? a wczesniej?
                  > Rozumiem ze pierwszy domator narodzil się juz po powstaniu internetu.


                  domatorki zostawały starymi pannami
                  domatorzy - którzy sie dorobili w pracy - klientami burdeli
                  żadna z powyższych opcji mi nie pasuje

                  po za tym kiedyś ludzie sie poznawali w szkole, potem te związki dłuuugo trwały, dziś nikt nie oświadcza sie po pierwszym pocałunku/seksie
                  po za tym kiedyś nie było aż takiego kultu ciała, była socjalistyczna urawniłowka a dziś jeden klepie biede a drugi ma sportwego mercedesa za kase rodziców
                  dla baby kiedyś było ważne by chłop mało pił i rzadko bił
                  dziś to niestety nie są żadne argumenty :/
                  kiedyś kobiety były mnie wymagające, inne wychowanie, inna mentalność
                  kiedyś doceniały to z czego dziś sie śmieją
                  kiedyś patrzyły więcej na dobre serce, dziś patrzą na wzrost i kasę (ot choćby badania naukowe na temat powodzenia seksualnego)
                  kiedyś milicja bardziej pilnowała, dziś dres może poderwać pannę chwaląc sie że kradnie, że ma bluze HWDP i nikt go z tego powodu nie spierze pałą na dołku :/
                  kiedyś kobieta by krzywo patrzyła na takiego za jakim dziś leci (np. typ "gangstera")
                  ile lasek ma kisiel w majtkach bo koleś mówi kogo to on zna ze znanych bandytów ? kiedyś takimi gardziły, dziś typ twardziela i szefa... i sie ślinią do gościa co np. sie pręży anabolikami i ma HWDP napisane
                  a kiedyś ludzie więcej czytali, nie byli ogłupieni kulturą masową pokroju Bravo i tym podobnych

                  nie da sie porównać ery lat 60-70
                  a już napewno 80 tych gdzie była duża "solidarność" z dzisiejszymi czasami
                  • petereczek Re: Problem w związku 28.12.08, 01:37
                    no i wreszcie kiedyś np. studentki poznawały mężów na studiach

                    moje poznane koleżanki mi opowiadały o swoich koleżankach co albo mają sponsora, albo chodzą z wyrokowcem ;/
                    kiedyś nie do pomyślenia
                  • musharraf Re: Problem w związku 28.12.08, 10:05
                    Dość tych żartów. Za wszelką cenę udowadniasz wsszyskim, że możesz poznać
                    dziewczynę tylko przez internet. W innych postach, że to jest niemożliwe bo
                    dziewczyny z internetu mają wielkie wymagania. Są dwie możliwośći:
                    -masz rację. Zatem wtopa stary, zostaje tylko burdel.
                    -nie masz racji, za czym przrmawialby fakt ze niewiele ludzi wyznaje twoje poglady.
                    • rumunska_ksiezniczka Re: Problem w związku 28.12.08, 11:39
                      chyba raczej ta druga opcja.
                      petereczek patrzy na świat ze swojego punktu siedzenia (jakże mogłoby być
                      inaczej), ale robi ten błąd, że rozciąga wszystkie swoje niepowodzonia na
                      innych, przypisując im winę i uważając, że jeśli jego własny świat tak wygląda,
                      to cały świat tak właśnie wygląda. generalizuje tak potwornie, ze jego wizja
                      świata jest niemal groteskowa: oto dziewczyny 'szmaty i blachary' uganiają się
                      za gangsterami z dużymi ptakami, a normalnych dziewczyn już nie ma i nie będzie,
                      a były tylko kiedyś, zanim pojawiło się bravo. i szczęśliwych związków też już
                      nie ma.
                      jest to świat vs petereczek i żadne argumenty go nie przekonają.
                      nie przekona go to, że dziewczynę trzeba czymś zainteresować, zdobyć zanim
                      zaciągnie się ją do łóżka. ani tym, że kobiety nie chcą tylko tulenia i
                      bliskości (twoje słowa pieter), ale niestety stały się ambitne i chcą rozmawiać
                      (cóż za wyczyn), wychodzić (to się rozbestwiły), chcą być adorowane (skandal!),
                      nie chcą mieć faceta podanego na tacy (jak to??).
                      ja ci radzę pieter, wyprowadź się z tej okropnej dzielnicy i zamieszkaj
                      samodzielnie. zmień środowisko, nie otaczaj się blacharami i dresami, to punkt
                      widzenia ci się zmieni. gardzisz ludźmi, którzy nie klną, wybierają kulturę
                      wysoką i mają szerokie horyzonty? a myślisz, że czemu oni tak postępują? bo maja
                      więcej w głowach, a co za tym idzie dokonują lepszych wyborów i prowadzą
                      szczęśliwsze życie. przemyśl to sobie i zrozum: to nie ze światem jest coś nie
                      tak, ale z tobą.
                    • petereczek Re: Problem w związku 28.12.08, 15:42
                      > Dość tych żartów. Za wszelką cenę udowadniasz wsszyskim, że możesz poznać
                      > dziewczynę tylko przez internet. W innych postach, że to jest niemożliwe bo
                      > dziewczyny z internetu mają wielkie wymagania.

                      właśnie w tym problem, bo moi znajomi co piją i balują poznali panny na imprezach i są z nich zadowoleni
                      a ja niestety w czasie gdy oni balowali kułem i uczyłem sie na kolejne stypendium naukowe bo mi wmawiano, że najważniejsze to praca i nauka... moja młodość minęła przed książkami
                      kapnąłem sie że mi uciekła młodość pare lat po studiach
                      teraz chce te młodość odzyskać, chce fajną panne do seksu , tulenia, obejmowania i pieszczot i chce odwzajemnionej miłości

                      a co do uwag ksieżniczki - no wychowałem sie na warszawskiej pradze i na niej mieszkam, i laski lecące na bandytów ma codziennie za oknami
                      jedna kiedyś pod budką tototka im loda robiła , ale mi nie, ja sie dowiedziałem , że ja "to byłbyś dobrym przyjacielem, bo nie jesteś taki jak oni" :/
                      nawet koleś co siedział za 2 zabójstwa ma fajna laskę a ja nie :/
                      ja bym taką szanował, a on ją bije jak ona kilogram przytyje i nie przypomina foto-modelki, ale na mnie taka nie poleci :/
                      ja wiele nie chce, poprostu szczupłą dziewczyne ładną co będzie chciała spędzać czas we dwoje :)

                      ale gdzie może poznać domator, jak nie przez net ?
                      no przecież na przystanku zaczepiać nie będę, bo zazwyczaj jak ładna to zajęta dawno
                      na dyskoteki nie chadzam, po pubach nie chadzam bo nie mam z kim, jakbym miał kogoś to z nią bym chadzał bardzo chętnie :]
                      ale najpierw musze mieć z kim chodzić :/
                      dlatego tylko ten przeklęty net zostaje, a tam same takie co bez 180 nie chcą gadać :(
                      pomijam że mało ładnych w necie, może dlatego że 95% ładnych jest zajętych i nie są wolne dłużej niż tydzień, bo zawsze za nimi stado samców sie ugania
          • solaris1982 Re: Problem w związku 27.02.09, 21:58
            petereczek napisał:

            >kiedyś gardziłem i potępiałem moich kolegów (bo niestety byłem >wychowany po
            moherowemu , na fałszywych wartościach kultu kobiety >jako istoty duchowej przez
            moją matkę) którzy to koledzy mówili mi >że kobieta to tylko złośliwy dodatek do
            cipy , ci koledzy co mają >największe powodzenie mówią na kobiety "pizdozwierz"
            >wtedy sie oburzałem jak mi mówili , że to służy tylko do jednego
            >jak dłużej żyje przekonuje sie że to ja byłem głupi, że to mnie >fałszywie
            wychowano
            >że to to jest poprostu głupie i poza cipą nie przedstawia żadnej >wartości
            >bo jak nazwać stworzenie co zamiast posługiwać sie logiką posługuje >sie
            zaślepiającymi emocjami, co zamiast spokoju, ciszy, dobra , >pewności jutra
            wybiera to na co narzeka , przez co potem płacze ???
            >czemu do cholery one (duza ich część) ciągle wybieraja to na co >potem narzekają
            >czemu są tak zakłamane, że mówią o ideałach, oddaniu, uczciwości a >wybierają
            tylko chemią... jak suki zwierząt
            >bo inaczej sie tego nie da nazwać

            Ale pieprzysz.

            Wszędzie jojczysz, że nie możesz znaleźć kobiety. Dam Ci dobrą radę, tak z
            punktu widzenia osoby, u której dopiero od niedawna coś zaczęło się dziać w
            życiu osobistym:

            WEŹ SIĘ ZA SIEBIE I POSPRZĄTAJ SWÓJ WEWNĘTRZNY BAJZEL ZANIM ZABIERZESZ SIĘ ZA
            POSZUKIWANIE KOBIETY!

            Bo na razie to ja bardzo słabo widzę Twoje szanse (i to wcale nie ze względu na
            wzrost), gdyż z Twoich postów zionie straszna pogarda do kobiet. Piszesz, że
            szukasz miłości, którą de facto sprowadzasz do seksu i "innych czynności
            seksualnych". :> Słowem ma być ładna, szczupła, lubić oral, anal i 69, a Twoje
            gadanie o czułości i bliskości to taka zasłona dymna. :/

            Weź ty idź do agencji, skoro tak Ciebie ciśnie, gdyż z takim podejściem nic
            innego Ci nie pozostaje.

            Stawiam dolary przeciw orzechom, że wiele kobiet wyczuwa, co naprawdę jest grane
            i ucieka od Ciebie z krzykiem. I ja wcale im się nie dziwię.
            Widocznie dla pustaków z dyskoteki faktycznie nie jesteś nikim atrakcyjnym ze
            względu na brak fury, skóry i komóry. A normalnej kobiecie potrzeba jednak
            czegoś więcej niż seksu non stop.

            Ogarnij się.
    • petereczek Re: Problem w związku 28.12.08, 15:51
      pare cytatów z kilku kolejno ogłoszeń dziewczyn:

      "jak bys mial powyzej 180 cm i byl "postawny " bo lubie duzych panow:)"

      "Szukam faceta przede wszystkim poważnego, czułego, opiekuńczego itd....min 180 cm wzrostu z cudownymi nogami a na resztę mogę przmknąć oczy;]"

      "o tyle o mnie...a teraz czas na mojego mentora : raczej wysoki,z całą pewnością kulturalny i na wysokim poziomie, wskazany Pan ,który "z niejednego pieca chleb jadł "..na początek tyle.."

      " chciałabym poznać wysokiego powyżej 180cm wz.bruneta lub szatyna :-)miłego,kulturalnego troszke szalonego..."

      "..miło by było jak byś miał powyżej 180wz, jeśli właśnie taki jesteś proszę napisz parę słów o sobie czym się zajmujesz i dołącz fotkę"

      a jakie inne piszą ??
      "Jestem brunetką, 169 cm, 90 kg. "

      any comments ?
      • musharraf Re: Problem w związku 28.12.08, 16:27
        Petereczek, twoje zycie najwyrazniej schodzi ci na tworzeniu statystyk.
        Jakie sa dziewczyny z nety czego chca, ile % odpowiada, ile ma nadwage itd. Z
        tych statystyk wyprowadzasz żelazny inzynierski wywód: jak ktoś nie ma 180 i nie
        lubi piwa to nie poderwie dziewczyny. I wiesz co? Wszysscy cie olewaja, bo kazdy
        przy zdrowych zmyslach wie ze to nieprawda. Spojrz na ulice, przeciez nie jestes
        taki niski, ilu nizszych od ciebie ma dziewczyny? A ilu wysokich nie ma?
        Jak chcesz, specjalnie dla ciebie moge sie z toba zgodzic, prosze bardzo:
        Oswiadczam, ze statystyki petereczka mnie przekonaly i jest tak skrzywdzony
        przez nature swoim wzrostem ze nigdy nie znajdzie dziewczyny.
        • petereczek Re: Problem w związku 28.12.08, 17:43
          na ulicy owszem , jest inaczej, ale tych z ulicy nie poderwe, nie mam 20 lat, studia skończyłem 7 lat temu prawie, znajomi z żonami dzieci w domach bawią, gdzie mam poderwać ?
          owszem inżynierski wywód (bo jestem inżynierem) jest prosty co do panien z netu
          ale po za tymi netowymi to co ? podejść na przystanku do takiej co mi sie podoba "cześć, podobasz mi sie, szukasz se faceta , bo ja se szukam dziewczyny"
          już widzę reakcję takiej... najprawdopodobniejsza w tył zwrot , naprzód marsz - po wojskowemu bo z wojskowej rodziny pochodze
          a to że nie jestem najniższy to wiem, ale co z tego, skoro one bez 180 nie chcą wogóle rozmawiać ???
          • musharraf Re: Problem w związku 28.12.08, 18:25
            Ciekawe, jakos wielu mezczyzn jest niskich i ma dziewczyny. Spisek? A co z tymi
            wysokimi, co nie maja dziewczyn?
            • maxlikaz Re: Problem w związku 28.12.08, 21:07
              >>...A co z tymi
              > wysokimi, co nie maja dziewczyn?

              One są wyjątkami potwierdzającymi regułę... ;-P
              • petereczek Re: Problem w związku 28.12.08, 21:30
                kobiety spoza netu mają inną filozofię życia, dlatego te jakie widujecie są z facetami z jakimi te z netu by gadać nie chciały, ot choćby prosty przykład:
                w necie panny 80 kilo, a jak kiedyś jednej powiedziałem że 70 kilo na 170 to o 10 za dużo, to mnie nawyzywała (z tego wyszło że ona tyle musi ważyć, bo mnie zapytała czy kobieta 70 to nie atrakcyjna)
                a koleżnka kumpla co ma 170 i waży 52 uważa, że jak kiedyś ważyła 57 to była "zapuszczona"
                ciekawe, 2 kobietki a jaki stosunek do "poniżej 60" i "powyżej 60" ???
                kolejny przykład:
                panna z netu w rozmowie na temat "69" : "zboczenie, poniżenie dla kobiety, za coś takiego nie będziesz zbawiony"
                kobieta kumpla "no jak można bez tego, było by nudnie cały czas tak samo"
                znam dziewczyny kumpli, ich filozofia jest diametralnie różna od panien z portali netowych
                ale... znikome życie towarzyskie, dużo nauki (obecnie programowanie C++ próbuje obczaić) powoduje że tylko w necie zawieram znajomości "niestety" :/ a jeszcze i tak mam wiele do roboty bo odstawiłem naukę trzeciego języka bo nie mam na to czasu :/
                więc nie mam czasu na szlajanie sie po pubach, chce poznać kobiete z którą poprostu sobie przypasujemy i nie trzeba będzie czasu marnować na różne GG i inne kretynizy
                • rumunska_ksiezniczka Re: Problem w związku 29.12.08, 00:31
                  pieter, ale jak ty do jasnej ciasnej chcesz poznać fajna laskę, skoro piszesz,
                  że dla ciebie nie jest ważne poznawanie nowych ludzi? pisałam ci, że sa
                  organizowane spotkania forumowe, ale stwierdziłeś, że masz znajomych i nowi ci
                  nie potrzebni. zaraz jest sylwester i te nowe znajomości zawarte na spotkaniach
                  forumowych będą kontynuowane w nowym roku, jeśli wiesz co mam na myśli. ale dla
                  ciebie nie jest ważny człowiek sam w sobie, dobra zabawa, czy miłe spędzenie
                  czasu. ty piszesz wprost, że potrzebna ci jest dupa. przecież to wychodzi od
                  razu w rozmowie. bo ty masz takie właśnie nastawienie. a tak się nie da. mówisz,
                  że rozmowy na gg są kretynizmem, to ciekawe jak kobitka ma cię wcześniej poznać.
                  a co masz do zaoferowania, żeby ona chciała z tobą być? od razu ją pytasz o 69?
                  sory, ale to niestety nie przejdzie. nawet w necie.
                • musharraf Re: Problem w związku 29.12.08, 14:09
                  Brawo. A nie przyszlo ci do glowy ze kobiety nie dziela sie na te z netu i nie z
                  netu, ze te grupy sie przenikaja:) Np. dziewczyna siedzi przy komputerze a potem
                  widzisz ja w sklepie:) Krucho u ciebie z logika
                  • rumunska_ksiezniczka Re: Problem w związku 29.12.08, 14:12
                    musharraf - a nie przyszło ci do głowy, że w twoim świecie, kobiety dzieli sie
                    wg innych/różnych kryteriów, a w świecie petereczka jest to jedyny możliwy podział?
                    ;-PPP
                    • musharraf Re: Problem w związku 30.12.08, 10:20
                      Gosc jest dobry, nie ma co:) Wyjatkowy beton, nic do niego nie dochodzi.
    • maxi321 Re: Problem w związku 07.01.09, 00:48
      lepiej jednak znajdź sobie innego faceta bo ten to chyba jakaś ciota!

      ja te 30 km to na piechtę bym zaszedł do swej miłości a ten frajer niech sobie
      siedzi z mamusia.

      -a swoja droga to tez sie zastanawiam skąd sie biorą takie głupie dziewczyny?
      • petereczek Re: Problem w związku 07.01.09, 08:41

        > -a swoja droga to tez sie zastanawiam skąd sie biorą takie głupie dziewczyny?

        duży procent z nich jest taka głupia
        tak jak taka co tu piszczała, że facet ją olewa a potem sie okazało, że on ma 2
        rozwody a ona nie wie czemu były te rozwody, ale ona ... dla tamtej nie było na
        świecie innego faceta jak podwójny rozwodnik

        wiele kobiet to jak mawiają moi koledzy "złośliwy dodatek do cipy"
        mózgu to nie ma, logiką sie nie posługuje, nie dąży do lepszego, ale jest z tym
        na jakiego ciągle narzeka
        jak w dowcipie z bacą co siedzi na gałęzi i piłuje ją od strony konara, turysta
        przechodzi i mówi "baco spadniecie", baca piłuje dalej, spada i zdziwiony mówi
        "prorok jaki czy co ?"
        • retour Re: Problem w związku 07.01.09, 15:50
          Skoro wielokrotnie podkreślasz w swoich wypowiedziach jakie kobiety są głupie,
          jak bardzo ich nienawidzisz to po co szukasz partnerki? I tylko nie pisz, że nie
          wszystkie takie są bo wg ciebie każda, która cię olewa, nie chce, nie zauważa
          jest godna pogardy.
          • petereczek Re: Problem w związku 08.01.09, 09:18
            bo nawet jak 80% jest głupie, to 20% jest mądre
            a po za tym czemu chce kobiete ? bo bez tulenia, ciepła, pieszczot, głaskania,
            seksu, patrzenia na ładne ciało nie wyrabiam
            • yavanna86 Re: Problem w związku 28.02.09, 17:38
              Ale do tanga trzeba dwojga...
              To że ty nie wyrabiasz to tylko 50% sukcesu:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka