Dodaj do ulubionych

strasznie boli....

09.05.09, 18:12
Blagam pomozcie.....kochalismy sie od podstawowki, bylismy ze soba troche
ponad rok. Od poczatku bylo trudno...umierala moja mama, on byl caly
czas...byl moja sila, wsparl mnie jak nikt nigdy...caly czas mielismy jakies
problemy, ktore nie byly zalezne od nas. Ale trwalismy.. na przelomie jesieni
i zimy zaczelo dziac sie cos niedobrego, stal sie nerwowy bardzo, nie
wiedzialam o co chodzi. Czulam, ze cos jest nie tak, ale nadal kochalismy sie
i bylismy..jakos w grudniu zginela mi karta kredytowa... okazalo sie ze to
jego siostrzeniec... łyknełam...on oddal mi te pieniadze, zeby chronic
sistrzenca przed policja (zebym nie poszla na policje). Byl coraz bardziej
nerwowy, nie wiadomo bylo o co chodzi...zaczal sie do mnie koszmarnie odzywac.
Pare dni temu spotkalam sie z jego siostra i zapytalam czy wie cos na temat
pieniedzy z mojej karty kredytowej, okazalo sie ze nie. Wieczorem w domu
zapytalam go co sie takiego zadzialo ze wzial mi te pieniadze i co sie takiego
dzieje ze nie chce mi powiedziec o co chodzi...powiedzial ze musial je wziac.
Powiedzialam zeby powiedzial mi prawde, moze zrozumiem, moze bedzie mogl
zostac....powiedzial, ze nie moze mi powiedziec...wyszedl....dostalam smsa, ze
jest mi winien "przepraszam". Jak to sie stalo (jeszcze w grudniu) placzac
pytalam go czy to on, mowil ze nie, ze przeciez jakby potrzebowal to by mi
powiedzial....Z jednej strony aniol, bo byl jak go najbardziej potrzebowalam,
a z drugiej.....czuje sie tak jakby rozrzazony sztylet wbil mi prosto w serce
i poruszal w nim co by mnie bardziej bolalo...i nie o pieniadze tu
chodzi....on patrzyl mi w oczy, mowil ze jestem miloscia jego zycia.....ON
jest miloscia mojego zycia...tylko...tylko co z tego....to tak strasznie boli...
Obserwuj wątek
    • tropem_misia1 Re: strasznie boli.... 09.05.09, 19:22
      Wziął i oddał pod presją,bo mówiłaś o policji.
      Zasłonił się siostrzeńcem.
      To już wzbudza nieufność.
      Brak zaufania kładzie się ogromnym cieniem na związek.
      Człowiek już niczego nie jest pewien.
      Rozumiem Twój ból.
      Nie chce(nie może?)się wytłumaczyć.
      Dlaczego?
      • fantka Re: strasznie boli.... 10.05.09, 09:26
        Mwrm,
        właściwie nie wiadomo o co chodzi,
        detektyw by się tu przydał...
        wygląda na to że ma jakieś poważne kłopoty,
        że nie chce Ciebie nimi obciążać....
        tajemnicza sprawa....
        • mwrm Re: strasznie boli.... 18.05.09, 19:07
          okazuje sie ze jest po prostu prawdopodobnie hazardzistaaaaa.........a ja go
          kocham..............koszmar
          • tropem_misia1 Re: strasznie boli.... 18.05.09, 20:24
            to paskudny nałóg,któremu nie można się oprzeć
            wyniszczający
            rozsądek mówi by zerwać związek
            • fantka Re: strasznie boli.... 19.05.09, 13:24
              ....albo nakłonić do leczenia,
              to ponoć jedyna droga...
              • mwrm Re: strasznie boli.... 30.05.09, 17:24
                przysiega, ze juz nigdy nie zagra.........a ja nie potrafie mu zaufac, wciaz go
                wypytuje o wszystko, zastanawiam sie gdzie jest gdy go nie ma, koszmar...nie
                wiem co robic... rozsadek mowi uciekaj, serce chce z nim byc....
                • mgielka33 Re: strasznie boli.... 03.06.09, 20:49
                  Jeżeli chcesz o niego zawalczyć, jeżeli jesteś pewna, że to Twoja
                  druga połówka, to nakłoń go na terapię. Jednak póki nie jesteście
                  małżeństwem, nie macie dzieci, to uciekaj, gdzie pieprz rośnie. Ja
                  mam podobną sytuację( życie ponad stan i zaciąganie kredytów bez
                  mojej wiedzy), ale są dzieci i kocha je, a one jego. Ja już
                  próbowałam wszystkiego: prośby, groźby, obojętność, rozdzielność
                  majątkowa itp. nie dają rezultatów. Już nie walczę. Nie mam sił.
                  Będzie rozwód. Sama widzisz, że moja sytuacja jest bardziej
                  skomplikowana.
                • kolorowa_skarpetka Re: strasznie boli.... 04.06.09, 15:34
                  przysięganie nic tu chyba nie pomoże
                  szpiegowanie i sprawdzanie pogorszy tylko Wasze relacje
                  albo terapia albo rozstanie?
    • tesknota78 Re: strasznie boli.... 08.06.09, 22:36
      ten nalog jak i kazdy inny, zniszczyl juz wiele zyc, malzenstw,
      zwiazkow i rodzin.........jesli On sam nie bedzie tego chcial
      zmienic........nic nie zrobisz...mam w rodzinie alkoholika, ktory
      zniszczyl absolutnie wszystko,wypaczyl psychike swoich dzieci,
      siedzial przez to w wiezieniu, zostal sam, jest chory i nie widzi
      tego..........mam tez w rodzinie hazardziste, ktory stracil
      wszystko, wlacznie z domem, ktory zastawil, zona dostala nakaz
      eksmisji a on uciekl zagranice....wilelokrotnie przyplacilby
      zyciem..kiedy w gre wchodza pieniadze, nie ma zlituj sie .przyjda po
      niego...znajda w mysiej dziurze.....

      jesli On nie bedzie sam z z wlasnej woli tego zmienic.....nie ma sil
      na to ani szans.....

      to na pewno boli przeokrutnie.....
      Ratuj siebie sama.......

      pozdrawiam cieplo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka