kochanica-francuza
23.05.09, 18:14
i stephen da mi w łeb!
Śniło mi się, że koło mojego dawnego mieszkania było jezioro. Nad tym jeziorem
poznałyśmy z koleżanką chłopaków. Następnie ja próbowałam uciec przez osiedle,
ale jeden z chłopaków (w towarzystwie drugiego i koleżanki) obserwował mnie
przez prześwity między blokami i głośno wołał, koło jakiego numeru bloku
jestem. Żeby popsuć mu szyki, skręciłam za pewien garaż, ale oni już czekali
koło garażu.
Zaprosili nas do domu. Dom był biedny i pełen ludzi typu
dalsza-rodzina-na-codziennych-pogaduchach. Całość rodziny egzotyczna, Bliski
Wschód, m. in. Pakistańczycy.
Okazało się nagle, że chłopcy są braćmi, już dawno szukali żon i to my mamy
nimi zostać. Siedziałam cicho, w nadziei, że prędzej czy później się z tego
wykręcę, ale o 22.00 postanowiłam zadzwonić do mamy, żeby się nie denerwowała.
Na to ojciec rodziny wsiadł na mnie, że teraz jest przyjęcie (dopiero się
przygotowywało) i że zadzwonię może około północy. Uznałam, że mogę się
otwarcie obrazić i wyszłam zabierając koleżankę.
Okazało się, że jesteśmy na przedmieściach Frankfurtu, a do tego mamy na sobie
jakieś długie kiece, za to na górze skąpe bolerka na gołe ciało, które bez
przerwy trzeba było trzymać (na szczęście miały troczki), żeby nie odsłoniły
tego i owego, zwłaszcza że wokół było wielu chłopców 17-20 lat, których się
bałyśmy.
Biegłyśmy ku polskiej granicy jakimiś zakurzonymi drogami, wpadłyśmy na plac
odjazdu jakichś międzynarodowych autobusów, a przypadkowi mężczyźni będący na
tym placu głośno proponowali nam pracę związaną z seksem.
Na granicy podawałyśmy swoje właściwe personalia, bo okazało się, że mamy
jeszcze drugie, zmienione, nadane przez tamtych ludzi. Pamiętam ze snu moment
upojenia i ulgi w momencie przekraczania naszej granicy.
Posterunek graniczny Bóg raczy wiedzieć czemu znajdował się na dworcu. Na tym
dworcu koleżanka zaprzyjaźniła się z grupą bezdomnych, ja zaś postanowiłam
pierwszym pociągiem jechać na gapę do Warszawy, bez względu na reakcję konduktora.