Dodaj do ulubionych

nauka jazdy - pytanie do dziewczyn

20.06.09, 13:42
Pytanie skierowane glownie do dziewczyn, ale prawdopodobnie z
chlopakami bede miala rowniez do czynienia, wiec wszelkie rady,
sugestie od obu plci jak najbardziej mile widziane :)
Jak wedlug Was wyglada idealny instruktor i dobrze przeprowadzona
lekcja nauki jazdy?
Obserwuj wątek
    • ishka Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 21.06.09, 17:07
      Hej :)
      idealny instruktor to, według mnie, ktoś, kto się za bardzo nie wtrąca. Ja
      miałam Idealnego Instruktora (a szkołę poleciła mi Masiwa, przez co pozostanie
      na zawsze w mojej pamięci mimo tego, że nigdy jej nie spotkałam).
      Mój instruktor powiedział, pokazał, wytłumaczył, powtórzył jak trzeba było, a
      potem szedł pod płot i gadał przez telefon, albo palił fajki. I obserwował. Jak
      widział, że strasznie kaszanię to podchodził i wyjaśniał ponownie. A jak szło
      jako tako, to się nie wtrącał. Jak nadszedł właściwy moment, to wprowadzał nowe
      elementy. Na mieście też nie gadał za dużo, oprócz poleceń krótkie treściwe
      komentarze do moich akcji. Przez jedną godzinę miałam zastępstwo i... to była
      godzina, z której nic nie wyniosłam. Pan Instruktor latał za mną po placyku,
      krzyczał "po co wystawiasz tą nogę, wiem że masz ładną" jojczył i ogólnie
      doprowadzał mnie do szału. Aż się boję pomyśleć, co by wygadywał w radyjku w
      czasie jazdy po mieście...
      Wydaje mi się, że dobry Instruktor to taki, który nie dopuści, aby stała się
      kursantowi krzywda, ale też nie będzie go (jej) trzymał za rączkę... egzamin
      zdałam przy pierwszym podejściu, przy mrozie -6 :)
      Morał z tego taki - nie daj się zagadać, nie daj się traktować niepoważnie...
      Pzdro,
      Ishka
      • avri-lka Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 21.06.09, 20:02
        Mój też się nie wtrąca, czasem nawet wydaje mi się że radio się zepsuło albo że
        mnie olewa. Ale może faktycznie tak lepiej, żeby samemu dojść do pewnych rzeczy.
        Tak czy siak co z tego wyjdzie zobaczymy, bo miałam dopiero 6 lekcji. Nie wiem
        też czy to norma, że po trzeciej lekcji już na miasto, wydawało mi się za
        szybko, choć mnie pochwalił że dobrze mi poszło;)
        • grzywaczek88 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 01:27
          A ja myślę, że instruktor jest po to,by przekazać swoją wiedzę i umiejętności
          kursantowi. Czasem wystarczy wysłuchać kilku wskazówek jak jeździć, żeby było
          dobrze, zamiast tracić czas na dochodzenie do wszystkiego metodą "prób i błędów".
    • mis-mis_01 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 07:58
      dobry instruktor powinien być przede wszystkim sam dobrym, doświadczonym
      motocyklistą, wiedzącym jakie umiejętności są ważne i przydatne podczas jazdy
      (chociażby szeroko pojęta technika jazdy czy pozycja na motocyklu).
      • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 09:05
        A jak wygladala Wasza pierwsza godzina na motocyklu?
        Kiedy wyjechalyscie na miasto?
        • avri-lka Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 10:57
          Pierwszy raz jechał ze mną na tylnim siedzonku i było ok, czułam się
          bezpiecznie, pilnował hamowania , ruszania itd...Pierwszy raz sama, wytrzymałam
          pół godzi miałam dość. Prędkość max 40km/h i tak wydawała mi się zawrotna.
          Poszło dobrze, raz mi tylko zgasł, ale bałam się okropnie.Jeździłam po bocznych,
          pustych drogach. A już na trzeciej lekcji zrobiłam 30km głównymi drogami i
          dwupasmówką...to było przeżycie. A dziś mam jazdę kolejną i trochę cykora, choć
          nie mogę się doczekać :)Sarawi a Ty jak?
          • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 11:20
            hm, ale to dziwne, bo instruktor NIE MOZE jezdzic z kursantem na
            jednym motocyklu, dlatego zawsze mnie dziwilo, ze czesc z Was miala
            przeprowadzane zajecia w ten sposob ...
            • monique76 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 11:33
              a dlaczego nie moze?

              dluzszego posta a propos instruktorow i nauki jazdy napisze
              wieczorkiem:)
              • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 11:48
                bo takie sa przepisy. Nie chce mi sie teraz grzebac w internecie i
                tego szukac, ale wiem, ze nie moze, na 100%
                • monique76 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 12:00
                  Sarawi- jak bys mogla to w wolnej chwili znajdz ten przepis, ktory
                  zakazuje takiej nauki jazdy.. Bardzo mnie to zaciekawilo szczerze
                  mowiac.
                  • zaciszanka30 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 12:36
                    To ja też, podobnie jak Monique, jestem ciekawa tej podstawy prawnej.

                    Coraz więcej szkół wprowadza ten sposób nauki, więc zakładam, że
                    legalnie ;)


                    Generalnie szkoliłam się z instruktorem na miejscu pasażera i
                    uważam, że to najlepszy sposób na bieżące przekazywanie uwag i
                    korygowanie błędów w trakcie jazdy, a czasami nawet sposób na
                    uniknięcie dramatycznych sytuacji w ruchu miejskim itp. itd.

                    Uważam, że instruktor powinien być czynnym i doświadczonym
                    motocyklistą oraz powinien się wtrącać - nie chodzi o wtrącanie bez
                    powodu, tylko o wtrącanie z konkretnym celem. Wiele uwag do tej pory
                    dźwięczy mi głowie i się przydaje :)



                    • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 13:54
                      Szukam, szukam i nie moge tego znalezc. Ale jestem pewna, ze jak
                      uczylam sie tych wszystkich ustaw i przepisow kiedys, to widzialam
                      wzmianke wlasnie o tym, ze instruktor nie moze siedziec z kursantem
                      na jednym motocyklu. Teraz to tym bardziej musze to znalezc, bo
                      widze, ze generalnie szkoly praktykuja cos takiego, z czym osobiscie
                      zupelnie sie nie zgadzam i uwazam, ze tak nie powinno wygladac -
                      szkolenie - po to mamy plac manewrowy, zeby opanowac samodzielna
                      jazde na motocyklu. Na egzaminie nikt z nami na nim siedziec nie
                      bedzie, wiec trzeba od razu uczyc sie samodzielnej jazdy.
                      • luk-kasia Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 14:54
                        sarawi napisała:
                        > (...)instruktor nie moze siedziec z kursantem
                        > na jednym motocyklu(...)

                        Nigdzie nie widziałam takiej wzmianki.

                        Poniżej linki dotyczące tematu:
                        www.prawojazdy.com.pl/forum/viewtopic.php?t=15479&postdays=0&postorder=asc&start=15&sid=914e0daae56cbc2ea79bf33
                        935c201bc
                        i jeszcze dyskusja na 4um motocyklistów:
                        forum.motocyklistow.pl/index.php?s=9c8ed340d349f5bb3e981e8d91c45861&showtopic=108361&st=20
                        • meridiana7 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 16:04
                          Witam,

                          Sarawi napisała:
                          "po to mamy plac manewrowy, zeby opanowac samodzielna jazde na
                          motocyklu. Na egzaminie nikt z nami na nim siedziec nie bedzie, wiec
                          trzeba od razu uczyc sie samodzielnej jazdy."
                          Opanować samodzielną jazdę, to małe miki w porównaniu z opanowaniem
                          samodzielnej jazdy z pasażerem (tu: instruktorem), który jest często
                          dwa razy większy od kursantki. Wg mnie to bardzo przydatna lekcja i
                          szczerze mówiąc, dzięki jeździe na tym samym moto nauczyłam się
                          wozić pasażerów bez lęku.
                          Pamiętam jak bardzo się bałam wyjechać pierwszy raz na ulicę.
                          Łudziłam się, że jakimś cudem nie będę musiała wozić tych byków, że
                          pokręcę sobie w kąciku placu zylion ósemek i zapomną o tym, że na
                          mieście jeszcze nie byłam :-) Niestety :-) Co prawda uwzględniono
                          moją prośbę o zmianę instruktora na najmniejszego z kadry, ;-), ale
                          ten mniejszy okazał się bardziej wiercący i wymagający: powiedział,
                          że tego dnia zaliczył już trzy gleby na wyjeździe z kursantami z
                          placu (po piachu), więc jak go wywalę po raz czwarty tego dnia, to
                          będzie mnie lać :-). Udało się bez bicia :-)

                          Pozdrawiam
                          Dorota
                          • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 19:42
                            Cholera, spedzilam dzisiaj z pol dnia w pracy na szukaniu tej
                            informacji i powiem szczerze, ze nie znalazlam :( aczkolwiek teraz
                            jeszcze bardziej mnie to dreczy, bo zastanawiam sie, skad wzielam
                            takie przekonanie, ze instruktor nie moze jezdzic z kursantem na
                            jednym motocyklu. Wydaje mi sie, ze gdzies to kiedys wyczytalam, ale
                            nie moge sobie przypomniec, ani znalezc gdzie. Moze rzeczywiscie sie
                            pomylilam ... Ale jesli znajde, to na pewno dam znac.

                            Niemniej jednak, nadal podtrzymuje, ze jezdzenie na jednym motocyklu
                            jest niebezpieczne ( i dla kursanta i dla instruktora) i nie powinno
                            sie go praktykowac. Nikt tak naprawde w pozniejszym zyciu nie kaze
                            nam wozic pasazerow - to nasz indywudualny wybor, prawda? Ja mam
                            jedna zasade: nigdy nie jezdze z pasazerem. Nie dlatego, ze nie
                            potrafie, ale dlatego, ze uwazam, iz na motocyklu biore
                            odpowiedzialnosc tylko za siebie.

                            A wracajac do zadanego przeze mnie pytania: jestem ciekawa dalszych
                            opinii.
                            • ciotkabw Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 20:44
                              Witam Panie, za mną dopiero trzy jazdy i muszę powiedzieć, że mój instruktor
                              spełnia moje oczekiwania:) nie jeździ ze mną! Najpierw wytłumaczył, potem
                              pokazał mi jak ruszać i się zatrzymywać, kazał wsiąść na moto i jazda... stał i
                              patrzył jak mi idzie... na kolejnej lekcji tak samo wprowadził mnie w jazdę po
                              ósemce, a na kolejnej slalom.. Jak widział, że ciut załapałam odchodzi i
                              obserwuje z oddali. Generalnie jestem zadowolona, jest stanowczy, ale opanowany
                              i spokojny.
                              Zobaczymy jaki efekt będzie na egzaminie:)
                              pozdrawiam B.
                            • brudny.ucek Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 03.07.09, 15:40
                              sarawi napisała:

                              > Niemniej jednak, nadal podtrzymuje, ze jezdzenie na jednym
                              motocyklu
                              > jest niebezpieczne ( i dla kursanta i dla instruktora) i nie
                              powinno
                              > sie go praktykowac.

                              Sarawi, a mozesz napisać dlaczego uważasz, ze jazda na jednym
                              motocyklu jest niebezpieczna dla kursanta (bo że instruktor naraża
                              się bardziej, niż jak jedzie w aucie lub na drugim moto, to mogę
                              sobie wyobrazić - choć to nie znaczy, że tak musi zawsze być).
                              Ja jestem totalnym zwolennikiem świadomego i aktywnego naucznia
                              jazdy motocyklem - a za taką uważam jazdę w mieście z instruktorem z
                              tyłu. Ja tak jeździłam na kursie, a że byłam w trakcie kursu już
                              starym terenowym wyjadaczem, to mogę z całą świadomością
                              motocyklisty powiedzieć, że taki sposób nauczania jest
                              najefektywniejszy jeśli chodzi o świadomą jazdę (bo "obsługi"
                              motocykla, to i na placu można się nauczyć).

                              Właściwie podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod tym, co
                              napisała Monique76.
                              Dobrze też przeczytać sobie (w razie wąttpliwości) dyskusję z FM
                              wklejoną powyżej - są tam argumenty za i przeciw, jednak do mnie
                              przemawiają o wiele bardziej te ZA.

                              W jednym wypadku rozgrzeszam instruktora z nie jeżdżenia na jednym
                              motocyklu z kursantem - gdy się tego boi. Uważam, ze nie można do
                              tego instruktorów zmuszać, a spięty, sztywny instruktor nie będzie
                              dobrze nauczał + będzie skupiony na własnym bezpieczeństwie.

                              A jak widzę jak zmęczeni psychicznie są nasi chłopcy po całym dniu
                              jazdy po mieście z kursantami, to szacun normalnie.. z drugiej
                              strony tak kocich ruchów i błyskawicznych reakcji w momentach
                              kryzysowych, jak u nich, nie widziałam u instruktorów "nie-
                              plecaczków" :-)

                              tyle ode mnie :-) - mam nadzieję, że trochę ci mogłam tym pomóc na
                              drodze zawodowej ..bo rozumiem, że nie pytasz z powodu pracy
                              licencjackiej.. ;-):-);-)
                              Fajnie byłoby uczyć się u babeczki :-) więc POWODZENIA!!!
        • jusmars Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 04.07.09, 09:00
          Witam,

          Moja pierwsza godzinka...była niesamowita. Bałam się, że nie dam rady a tu miła
          niespodzianka... czułam się lepiej niż za kierownicą samochodu. Kryzys nastąpił
          po godzinie chyba 5 - zaczęło mną poniewierać po placu:) i trochę się zraziłam
          ale jakoś mi przeszło:). Jednak po wczorajszych wyczynach, 2 glebach -znowu mam
          ciężki orzech do zgryzienia, ale nie chcę się poddawać:)
    • monique76 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 21:08
      No to tak jak obiecalam - kilka informacji na temat idealnego
      instruktora i dobrze przeprowadzonej lekcji nauki jazdy:)

      Po pierwsze - instruktor ma byc motocyklistą. Ma umieć jezdzić na
      moto, bo tylko wtedy jest w stanie nauczyć jeździć kursanta (nauczyć
      jezdzić, nie zdać egzamin).
      Po drugie ma być ze mną na placu i patrzeć co robię dobrze, co źle i
      na bieżąco korygować moje błędy. Nie wyobrażam sobie, żeby
      instruktor powiedział mi co mam robić i poszedł do kanciapy;)
      Po trzecie - zanim wyjadę na miasto mam umieć w miare swobodnie
      posługiwać się gazem, hamulcem, biegami itp. Czyli nie wchodzi w gre
      kurs pod postacią - dwie godziny na osemce pokonywanej jedynką, a
      potem wyjazd na miasto.
      Po czwarte - instruktor ma jezdzić ze mną na motocyklu, bo tylko w
      ten sposób ma szanse uchronić mnie przed popełnieniem głupiego
      kursowego błędu marnego w skutkach dla mnie i okolicznych
      uczestników ruchu:) I glupi błąd to nie tylko wjechanie w inny
      samochod wynikające z nieprzestrzegania przepisów drogowych (bo to
      teoretycznie nie powinno się zdarzyć) - chodzi też o błędy typu
      jechanie na sprzegle w zakrecie, hamowanie na namalowanych pasach,
      wjezdzanie w każdą dziurę na jezdni itp.
      Wszystkie te punkty spełniał kurs, który robiłam dwa lata temu:)

      Fajnie jest też, jeżeli w trakcie kursu ma się kontakt z rónymi
      instruktorami. Bo każdy z nich zwraca uwagę na inne rzeczy, inaczej
      pewne sprawy tłumaczy, nie mówiąc juz o tym, że każdy z nich
      inaczej "sprawuje się" jako plecak na mieście:) jedni siedzą i ich
      nie czuć na zadupku, inni się kręcą i człowiek musi nauczyć się z
      takim kręcącym plecakiem jeżdzić. Oczywiście nie ma później
      obowiązku kogokolwiek wozić - ja do tej pory pasażera nie wiozłam
      ani razu, bo uważam, że jeszcze sama za mało umiem, żeby brać
      odpowiedzialność za czyjeś zdrowie i życie.
    • ewik_75 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 22.06.09, 22:33
      Powinien być przystojny, dowcipny i inteligentny :)

      Joke... :) :)

      Instruktor(ka) powinien po pierwsze interesować się postępami
      kursanta, jego problemami i wiedzieć, jak mu/jej pomóc. Nie może być
      sytuacji, że gada przez telefon, a on/ona walczy, żeby np. moto
      odpalić...

      Poza tym nie powinno być tak, że taki kursant jeździ sobie po placu,
      potem wychodzi i to wszystko - zero komentarza ze strony
      instruktora. Powinien wiedzieć, czy jest dobrze czy nie, czy robi
      postępny, czy się cofa itp... Nie musi się na siłę wcinać, ale też
      nie może zupełnie milczeć.

      Instruktor(ka) musi znać takie pojęcia jak przeciwskręt czy
      międzygaz i wiedzieć, jak się go stosuje i jak to się przekłada na
      codzienną jazdę.

      I powinien na miasto wyjeżdżać z kursantem siedząc na tylnym
      siodełku i na bieżąco mówić, co robi się dobrze, a co źle i jak to
      źle poprawić. Samo darcie się w stylu "co Ty robisz" jest mało
      konstruktywne :)

      No i fajnie by było, gdyby jakoś tak zwyczajnie lubił tego kursanta
      a nie wzdychał na jego/jej widok "Ooooo matko, jednak przyszłaś? :
      ( ? "
      • grzywaczek88 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 23.06.09, 00:23
        A ja nie mam takiego problemu jak Wy, bo z moim "Szowinistą" byłam całe 3 razy
        na mieście. On jechał przede mną, bez łączności, 40km/h i kazał mi się cieszyć,
        że w ogóle dał mi możliwość opuszczenia placu AŻ 3 razy. Bardzo gorąco odradzam
        "Elite" - Kraków. Wybaczcie, ale nie mogłam sobie darować takiej antyreklamy((:
        Jeśli ktoś chce wiedzieć jaki NIE powinien być instruktor, to zawsze można
        cyknąć mu zdjęcie i wszystko będzie jasne((((:
        • grzywaczek88 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 23.06.09, 00:32
          Te tematy pewnie są wałkowane co roku, ale może podacie adres szkoły albo raczej
          imię instruktora, którego należy się wystrzegać? Mój koszmar sprzed roku ma na
          imię Andrzej i jest właścicielem tejże boskiej szkoły
          • strzyga_0 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 23.06.09, 01:03
            Ja to miałam w ogóle dziwny kurs - nie polecam absolutnie tej szkoły, ani
            żadnego z instruktorów (tylko właściciel był fajny). Mój kurs w pewnym momencie
            wyglądał tak, że sama jeździłam sobie po placu i garażach, które były nieopodal,
            instruktor cholera wie gdzie, albo mój facet dojeżdżał i pełnił jego rolę (wtedy
            był jeszcze kolegą). W ogóle mnie nie chcieli wypuścic na miasto. Stoczyłam o to
            kilka 'awantur'. I co i raz musiałam wysłuchiwac tekstów typu jak to baby
            powinny w domu przy garach stac, a nie motorami jeżdzic.
            Wziełam sobie potem ze 2-3 jazdy dodatkowe gdzie indziej i było ok, ale też
            daleko do ideału.
            No i ogólnie zdałam za pierwszym razem ;)
    • ewik_75 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 28.06.09, 00:29
      a jak być nie powinno...

      Nie powinno być tak, że na placu kilku instruktorów, mniej więcej tyle samo
      (albo i mniej) kursantów i w pewnym momencie wpada na plac były kursant, który
      zdał, kupił sobie moto i właśnie wpadł na plac. Co się dzieje - wszyscy
      instruktorzy zajmują się nim i jego sprzętem - i tak przez co najmniej pół
      godziny... to jednak sporo :(

      IMHO jako czepiająca się kursantka mogliby wydelegować spomiędzy siebie jakiegoś
      jednego, który będzie się opiekował kursantami - no, powiedzmy dwóch - na zmianę
      po kwadransie:)

      A tak - bywa bez sensu... :(
    • lichotkowa Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 03.07.09, 13:10
      Dziewczyny ktore mają już prawko A - Czy po przepchaniu 6 m motorka
      na placu manewrowym stawiałyście go potem na takiej podpórce co
      znajduje się z dwóch stron motoru czy wystarczy na tej jednej
      bocznej. No ni cholery nie dam rady ważę tylko 45 kg maszyna chyba
      ze 120 kg. O ile jeszcze ją zepcham to nie szarpnę potem do góry i
      jeszcze w tył. Moja draginka nie ma tego ustrojstwa. Robią ze mnie
      wała czy naprawdę muszę to zrobić. Instruktor jest dobrym znajomym
      męża i nie wiem...
      • monique76 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 03.07.09, 14:46
        Na centralce nie stawialam moto nigdy - ani w trakcie kursu, ani w
        czasie egzaminu. Zreszta - swojego gsa nadal nie potrafie postawic
        na centralke.
        Na egzaminie opieralam motocykl na bocznej.
    • vidlak77 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 03.07.09, 17:25
      Idealny instruktor? Przede wszsytkim MUSI być motocyklistą. Niestety
      moje doświadczenia mówią mi tylko jaki nie powinien być i jak lekcje
      nie powinny wyglądać (za moich czasów było obowiązkowych tylko 10
      jazd - przejeździłam po betonie 9 z nich, a 10-ta była "na
      mieście"). Nie nauczyłam się za wiele. Z postów powyżej wynika, że
      bardzo wiele się zmieniło w ciągu kilku ostatnich lat... trochę off-
      topic mi sie zrobiło, ale nie mogłam się powstrzymać od tej
      refleksji :)
      • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 03.07.09, 18:28
        Dzieki dziewczyny, wszystkie rady sa bardzo cenne dla mnie ! :)
        czekam na kolejne :>
        • vidlak77 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 03.07.09, 18:37
          A czy Ty przypadkiem nie zamierzasz zostac instruktorem? ;)
          • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 06.07.09, 22:58
            hm ... a przypadkiem zamierzam :>
            • brudny.ucek Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 07.07.09, 19:30
              sarawi napisała:

              > hm ... a przypadkiem zamierzam :>

              Sarawi, czy możesz przekopać tę dyskusję powyżej i odpowiedzieć mi
              na pytanie - chyba ci umknęło, a w świetle twoich planów zawodowych
              jestem żywo zainteresowana twoimi opiniami i spostrzeżeniami.

              I powodzenia! :-):-):-)
              • sarawi nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 07.07.09, 22:06
                brudny.ucek: niestety, nie znalazlam nigdzie takiego przepisu, ze
                instruktor nie moze jezdzic z kursantem na jednym motocyklu, wiec
                chyba nie pozostaje mi nic innego, niz przyznac sie do bledu,
                aczkolwiek meczy mnie strasznie, skad wzielo sie we mnie takie
                przekonanie, ze nie moze - bo skad sie wziac musialo. Trudno, moze
                kiedys rozszyfruje ta zagadke, na pewno dam znac.
                A wracajac do Twojego pytania - zawsze bylam zwolennikiem jezdzenia
                na motocyklu w pojedynke. Uwazam, ze dwa kola sa niebezpieczne
                (mimo, ze nie wyobrazam sobie zycia bez motocykla!) i na motocyklu
                powinno sie brac odpowiedzialnosc tylko i wylacznie za siebie.
                Dlatego, moglabym policzyc na palcach, ile razy w swojej
                motocyklowej karierze jechalam z pasazerem, ba! policzyc na palcach
                jednej reki. Natomiast na kursie, oczywiscie, kursant moze dzieki
                temu nauczyc sie jazdy z pasazerem, ale moim zdaniem mija sie to z
                celem - wyjezdzamy na miasto i co? Jak taki instuktor ma szybko
                zareagowac, siedzac z tylu? - jezeli trzyma sie uchwytow z tylu
                motocykla, a moze ma obejmowac caly czas kursanta? albo trzymac rece
                obok jego na kierownicy? To troche niedorzeczne. Kursant sam
                powinien umiec panowac nad pojazdem i wlasnie po to ma do dyspozycji
                plac manewrowy, zeby sie tego nauczyc. Na egzaminie nikt z nim na
                jednym motocyklu jechac nie bedzie. Takie jest moje zdanie i bede
                sie tego trzymac. Owszem, mozna sobie pojezdzic razem na placu
                manewrowym, ale miasto moim zdaniem nie wchodzi w gre i nigdy takiej
                praktyki w Krakowie nie widzialam. Sama tez nie zamierzam tego
                robic - jestem czynna motocyklistka, wiec preferuje jazde na dwoch
                motocyklach. Dzieki temu osoba uczaca moze mnie nasladowac, widziec
                w jaki sposob jade, w jaki sposob pokonuje zakrety itd. Moim zdaniem
                jest to duzo lepsza metoda.

                PS: I nie dziekuje ;)
                • monique76 Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 07.07.09, 23:00
                  sarawi napisała:

                  > A wracajac do Twojego pytania - zawsze bylam zwolennikiem
                  jezdzenia
                  > na motocyklu w pojedynke. Uwazam, ze dwa kola sa niebezpieczne
                  > (mimo, ze nie wyobrazam sobie zycia bez motocykla!) i na motocyklu
                  > powinno sie brac odpowiedzialnosc tylko i wylacznie za siebie.
                  > Dlatego, moglabym policzyc na palcach, ile razy w swojej
                  > motocyklowej karierze jechalam z pasazerem, ba! policzyc na
                  palcach
                  > jednej reki. Natomiast na kursie, oczywiscie, kursant moze dzieki
                  > temu nauczyc sie jazdy z pasazerem,

                  Ale to nie jest glowny cel - nauczyc sie jezdzic z pasazerem:) ja na
                  kursie instruktora wozilam, od momentu odebrania prawka pasazera nie
                  wiozlam ani razu.

                  > ale moim zdaniem mija sie to z
                  > celem - wyjezdzamy na miasto i co? Jak taki instuktor ma szybko
                  > zareagowac, siedzac z tylu? - jezeli trzyma sie uchwytow z tylu
                  > motocykla, a moze ma obejmowac caly czas kursanta? albo trzymac
                  rece
                  > obok jego na kierownicy? To troche niedorzeczne.

                  Nie wiem jak chlopaki z Pro-motora to robia (moze sobie rece
                  wydluzaja jakos specjalnie;)) ale jak trzeba to potrafia zlapac za
                  hamulec. Obejmowac kursanta to chyba nie obejmuja (bynajmniej mnie
                  nie obejmywali:)), uchwytow z tylu motocykla na pewno sie nie
                  trzymaja, bo jak mnie wiozl jeden z instruktorow jako plecaczka to
                  od razu zabronil trzymac obracz uchwytow z tylu. Tak sobie
                  pomyslalam teraz, ze jak jade z mezem jako plecak to tez mi sie
                  zdarza niczego nie trzymac - trzymam sie chyba kolanami :))

                  > Kursant sam
                  > powinien umiec panowac nad pojazdem i wlasnie po to ma do
                  dyspozycji
                  > plac manewrowy, zeby sie tego nauczyc.

                  Oczywiscie, ze kursant sam powinien panowac nad pojazdem.. ale
                  problem z panowaniem nad pojazdem zdarza sie czasami bardziej
                  doświadczonym kierowcom, wiec kursant ma jak najbardziej prawo
                  zrobic cos, co spowoduje, ze kontrole traci. W czasie kursu
                  samochodowego instruktor ma hamulec i sprzeglo i podejrzewam, ze
                  zdarzają się sytuacje, kiedy z nich korzysta. Jak na kursie
                  motocyklowym instruktor jedzie za/przed kursantem samochodem czy
                  drugim motocyklem to co najwyzej moze popatrzec jak kursant robi
                  glupi blad i wali sie na ziemie..

                  Ja po kursie nabralam ogromnego szacunku do instruktorow jezdzacych
                  na jednym moto z kursantem - niby caly dzien robią to, co lubią, ale
                  odpowiedzialność za cudze zdrowie jest wtedy ogromna. Zazwyczaj
                  jazdy mialam z samego rana i panowie byli wypoczeci. Raz zdarzylo mi
                  sie jezdzic o 18stej - widac bylo, ze po calym dniu jezdzenia byli
                  naprawde zmeczeni - i fizycznie, i psychicznie..
                • green_kitty Re: nauka jazdy - pytanie do dziewczyn 07.07.09, 23:18
                  sarawi,
                  jesli chodzi o uzasadnienie jezdzenia z pasazerem na motocyklu, to polecam Ci
                  pogrzebanie w archiwalnych numerach SM (kolo roku 2000?) Kulik pieknie opisywal,
                  dlaczego jezdzi z kursantem jako plecak.
                  Dalej idac - IMHO na kursie kursant jest za bardzo skupiony na jezdzie zeby
                  obserwowac co robi instruktor na drugim motocyklu.
                  Moim skromnym zdaniem takie rzeczy latwiej jest zalapac siedzac na motocyklu - w
                  obydwie strony. Instruktor wie co wyrabia kursant, kursant wie co wyrabia
                  instruktor ;)
                  (jesli chodzi o to ostanie - to sama wiem jak duzo sie nauczylam plecakujac ot
                  chocby banalnej rzeczy, ze hamuje sie takze silnikiem i przegazowki do czegos
                  sluza ;), ze przy jezdzie z duza predkoscia hamuje sie takze cialem, ze doopa
                  sluzy do ruszania a nie do bycia przyklejona do... itp itd )

                  Choc z drugiej strony, jak mialam niewatpliwa nieprzyjemnosc wziecia ostatnio
                  lekcji doszkalajacej w pobliskiej szkolce (TFU), to Pan Instruktor dostal ode
                  mnie krotki prikaz zejscia z motocykla.
                  (jego wina, zamiast ogladac, wiercic sie i deliberowac na temat moich malowan na
                  kasku powinien byl sie skupic na tym kawalku kiedy mowilam, ze ma rozwalone
                  sprzeglo)

                  pzdr
                  D.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka