stephen_s
06.07.09, 12:42
Ostatnio dużo się nad tym zastanawiałem i, niestety, dochodzę do wniosku, że
powoli przestaję wierzyć w demokrację.
Mam wrażenie, że - wbrew założeniom demokracji - jako zwykły obywatel nie mam
prawie żadnego wpływu na to, co się dzieje. Mamy wybory na różne szczeble
władzy - i co z tego? Tak naprawdę nic z tego nie wynika.
Partie w parlamencie toczą między sobą ciągłą walkę i tak naprawdę dobro kraju
wydaje się mieć w tym wszystkim drugorzędne znaczenie. Przy wyborach tworzą
programy mające przyciągnąć wyborców - a po wyborach bez skrupułów od nich
odchodzą. A wszystko to w dodatku my, obywatele, możemy obserwować jedynie
poprzez media - które są też nieobiektywne i mają swoje polityczne ambicje.
Z innymi szczeblami władzy jest jeszcze gorzej. W samorządzie w większości
głosuje się na kompletnie nieznane osoby - a potem nie ma się praktycznie
możliwości obserwowania, co te osoby robią... O farsie, jaką są wybory do
Europarlamentu, w ogóle nie wspomnę.
Ogólnie mówiąc, mam wrażenie, że w całym tym systemie, pomimo szczytnych
założeń, nie mam prawie żadnego wpływu na nic. Moja rola jako obywatela polega
na tym, że raz na jakiś czas oddaję głos - i potem mogę mówić o szczęściu,
jeśli opcja, którą poparłem, wygra i cokolwiek sensownego zrobi.
W takiej sytuacji zastanawiam się, jaki to wszystko ma w ogóle sens..?
Bardzo poproszę o przekonanie mnie, że jest inaczej!!!