maksimus2010
30.12.09, 12:34
Po co lub w jakim celu ksiądz chodzi po kolędzie? Komu to potrzebne? Co roku
te same pytania typu "a jak tam interesy" lub "a ślub macie", krótkie Ojcze
Nasz, koperta z kasą i następna furtka, klatka, drzwi? Beznadzieja. Gdzie tu
sens? Komu to pomaga? Księdzu? Wierzący praktykujący są, co tydzień, czyli
średnio 48 razy przed obliczem proboszcza. Proboszcza, bo Bóg jest wszędzie i
nie trzeba leżeć krzyżem w kościele. Niewierzący nie przyjmują księży w domu.
O co tu chodzi na Miły Bóg? Czyżby tylko o kasę. Przecież, co tydzień na tacę
zbierają? Jeżeli policzyć w naszym bardzo katolickim mieście ilość wiernych
deklarowanych to w Markach jest ich 85% z ogółu, czyli około 25500 dusz. Teraz
odejmijmy chorych i tych, co wyjechali 20%=20400 dusz. Pomnóżcie to przez
średnio liczę 5 zł, bo są tacy, co dają 100zł(sam jak już jestem daję minimum
20zł) i tacy, co dają 1zł. Niedających nie ma, bo w ich pojęciu to grzech. To,
co tydzień do kościołów powinno spływać na tacę 102.000 zł razy 4 niedziele
tj. 408.000 na cztery kościoły miesięcznie. Oczywiście wolne od podatku.
Wypada po 100.000 pln na kościół. Nie wystarcza? Nie jestem przeciwnikiem
dawania na tacę. Nie jestem przeciwnikiem kościoła. Zadaję proste pytanie,
które mnie nurtuje od dawna. Po co jest ta kolęda. Czy chodzący po kolędzie
ksiądz może pomóc i czy pomaga - choremu, biednemu, kalekiemu? Nie słyszałem?
Może wywołam burzę tym tekstem, ale obłuda, jaka tu panuje zaczyna mierzić. I
wiem, że nie tylko mnie, ale dla świętego spokoju nikt nic nie mówi. Ciekawe
ilu się wypowie? Pewnie Ci, co zwykle. Każdy nowy Nick będzie niespodzianką.
Szczęść Boże.