Dodaj do ulubionych

Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik?

20.03.08, 13:31
Witam wszystkich,

W zeszłym roku był taki wątek o skandalu na budowie szkół
Sternika,ale nigdzie nie ma informacji gdzie ten kompleks szkół
będzie umiejscowiony ( przy jakiej ulicy w Józku?)
Czy wiecie może kiedy będzie gotowa ta inwestycja i czy będzie to
dla dziewczynek czy chłopców?
Pozdrawiam i dziękuję
Obserwuj wątek
      • basidlak Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 08.04.08, 13:16
        Dzięki za odpowiedzi.Nie wiem czy wyślę tam dziecko, bo kiedy oni ją
        wybudują? Dziecko mi rośnie,a szkoła jeszcze nie.Poza tym,
        musiałabym byc pewna, że to świetna szkoła - pod wieloma względami
        bo jestem wymagająca.Nie jestem zwolenniczką rozdzielania dzieci ze
        względu na płeć.Ale jednocześnie zależy mi na wysokim poziomie
        nauczania.
        A czy Wy coś wiecie na temat tych placówek? Macie tam dzieci?
        Pozdrawiam
          • maa-zi Re: Sternik - znalezione w sieci 19.06.08, 21:59
            mozna tez posluchac osobiscie, w najblizsza sobote 21.06 o godz. 10:00 przy Lokalnej 51 ( w obecnej siedzibie przedszkola) organizuja spotkanie otwarte, beda mowic o programie edukacyjno-wychowawczym i planach w Jozefowie. W koncu jakies konkrety.
            www.sternik.edu.pl
          • muffinek2 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 29.06.08, 18:06
            jeanette83 napisała:

            > Ja juz zapisalam tam synka smile Moim zdaniem to idealna placowka dla
            > naszej rodziny, ale nie kazdy bedzie z niej zadowolony - wazne
            zeby
            > szkola pasowala dla rodzicow i odwrotnie dlatego nikogo namawiac
            nie bede.

            myślę, że to jest bardzo dobre podsumowanie: ważne, żeby
            szkoła pasowała do rodzicow
            • klimatyk Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 29.06.08, 18:38
              Szkoła ma pasować do rodziców? To jacy to muszą być rodzice?
              Czy to znaczy, że najpierw "wybiera się" rodziców a potem dopiero decyduje się
              czy dzieci TYCH rodziców mogą chodzić do szkoły Sternika???
              Zawsze mi się wydawało,że dla szkoły najważniejsze są dzieci?
              Jeśli jest inaczej to nie cieszcie się ze świetnej szkoły, bo może się okazać,
              że nie jesteście mile widzianymi w tej placówce a wasze dzieci trafią do
              pospolitych podstawówek.
              • radekesp Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 14:16
                w sterniku na pierwszym miejscu są rodzice, na drugim nauczyciele, a
                na trzecim dzieci.
                wychowanie to bardzo wazny elementy ich działalności. wychowanie
                powinno być zgodne z tym czego chcą rodzice. dodatkowo edukacja
                zóżnicowana (dziewczynki i chłopcy osobno) sprawdza się w wielu
                miejscach na świecie, daje bardzo wysokie wyniki. często poziom jest
                o wiele wyższy.

                zawsze masz wybór, chcesz to posyłasz dziecko do takiej szkoły, nie
                chcesz uczy się w innym miejscu. wolność rządzismile
                • m975 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 14:43
                  >zawsze masz wybór, chcesz to posyłasz dziecko do takiej szkoły, nie
                  > chcesz uczy się w innym miejscu. wolność rządzismile

                  niestety, mylisz sie. Większość rodzin z naszego miasta nie ma
                  wyboru, bo nie stać ich na to by płacić wpisowe w wysokości 10 ty zł
                  (a taka kraży lokalna plotka o sterniku) i zmuszeni są posyłać
                  dzieci do przepełnionej SP2 i SP 1, gdzie dzieci musza uczyc się na
                  dwie zmiany i taki 7-dmio latek zaczyna np lekcje ok 12 i kończy ok
                  16-tej
                    • muffinek2 Re: 18 tysięcy wpisowe 07.10.08, 23:35
                      perfii napisała:
                      > Aktualizuje kwote - minimalne wpisowe 18 tysiecy
                      zlotych. "Troszke" nas to
                      > zszokowalo - pocieszano nas, ze to niezaleznie od liczby dzieci smile.
                      > Pozdrawiam,
                      > Perfii
                      ale za co jest aż taka opłata, szczególnie, że nie zależy od liczby
                      dzieci, może za poczucie bezpieczeństwa rodziców, ale to jest
                      bezcenne...
                      no ja bym się zastanawiała, bo skoro chodzi o kasę to dobrze by było
                      wiedzieć za co się płaci; tu nie ma to tamto, normalny biznesowy
                      układ, zdaje się
                    • maa-zi Re: 18 tysięcy wpisowe 08.10.08, 17:43
                      z tego co wiem to wpisowe tam jest oplata zwrotna, tzn. w momencie rozwiazania
                      umowy przez szkole lub rezygnacji przez rodzicow.
                      Kwota jest spora to fakt ale mozna zrobic prosty rachunek: to jest wpisowe ktore
                      obejmuje przedszkole, szkole podstawowa, gimnazjum i LO ( podstawowka i
                      gimnazjum juz dzialaja a LO powstanie za 2 lata) wiec jesli by ktos mial wplacac
                      wpisowe na kazdym szczeblu edukacji - tak jak to jest w innym placowkach
                      niepiblicznych a ma np. 2 dzieci to wyjdzie mu na to samo jak nie wiecej...
                      • perfii Re: 18 tysięcy wpisowe 09.10.08, 07:06
                        o tym, ze jest zwrotna nikt nas nie poinformowal wiec nie wiem. Wg mnie rachunek
                        nie jest taki prosty : wpisowe w innym przedszkolu wplacam 400 zł (niezaleznie
                        od liczby dzieci), w szkole tez to jest ok 500 zl ( niezaleznie od liczby
                        dzieci) wiec mowienie, ze oplaty beda porownywalne to zaklinanie rzeczywistosci
                        (rozumiem, ze juz wplaciles te 18 tys to musisz to sobie uzasadnic smile. Ja nie
                        wiem czy za kilka lat sie nie przeprowadze i moje dziecko nie bedzie korzystalo
                        z tej szkoly, na dzis wylozenie 18 tys ot tak jest bez sensu (ale oczywiscie
                        kazdy robi co uwaza za sluszne). Jedyny zarzut to to dlaczego przez telefon
                        mowia tylko o miesiecznym czesnym (645 zł) ktore jest ok ( a nwet niższe od tego
                        ktore place) a o tym wpisowym dowiaduje sie na trzecim spotkaniu??? Nie szanuja
                        mego czasu, bo do takiej kwoty musza dorobic prezentacje i marketingowy belkot,
                        bo inaczej malo kto to kupi (tzw urabianie klienta )

                        Pozdrawiam,
                        Perfii
                        • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 18.10.08, 00:22
                          no to chyba nie słuchałaś uważnie na tych spotkaniach, bo wpisowe
                          jest nie tylko zwrotne, ale na dodatek ma formę udziałów w spółce-
                          po paru latach, gdy dziecko kończy edukację zabierasz jeszcze
                          dodatkową ładną sumkę. I co więcej, możesz negocjować sposoby
                          płatności tego wpisowego (np. może być rozłożone na raty). Znam parę
                          rodzin naprawdę cienko przędących, które mają w tej szkole dzieci,
                          co potwierdza tylko fakt, że pieniądze nie stoją tam na pierwszym
                          miejscu. Prezentacja o której piszesz, służy temu, by rodzice
                          zostali dokładnie poinformowani, na co będą przeznaczone ich
                          fundusze - to chyba uczciwe podejście do sprawy...
                          • perfii Re: 18 tysięcy wpisowe 19.10.08, 19:12
                            Słuchałam bardzo uważnie, bo dla mnie kwestia wysokości wpisowego w postaci 18
                            tys. jest dość znaczącym kryterium przy wyborze przedszkola. Na spotkaniach po
                            prostu nic o udziałach w spółce nie mówiono. Wpisowe negocjaji nie podlegało -
                            wyrażnie zaznaczono, że jest to minimum 18 tys. - to czy to jest w ratach czy
                            nie nie ma dla mnie znaczenia - po prostu nie rozumiem jak można żądać 18 tys
                            wpisowego smile. Poza tym dyrektor przedszkola nie jest poważną osobą skoro po
                            spotkaniu obiecuje zadzwonić a później tego nie robi. To chyba jest podsumowanie
                            sposobu działania tej organizacji.
                                • patsik Re: 18 tysięcy wpisowe 23.10.08, 19:41
                                  Konkretnie: zapłacili. Z ponadmiesięcznym opóźnieniem. Nie
                                  napisałam, że "nie płacą", tylko że są nieterminowi. No i ogólnie
                                  atmosfera w Sterniku mocno zabałaganiona - nie wiadomo, kto za co
                                  odpowiada. Jakaś taka spychologia panuje: "ja to nie wiem, od tego
                                  jest pan X", pan X mówi, że pan Y - itd, itd...Fakt, miałam na
                                  Sternika wgląd "od tyłu", być może w stronę "klienta", czyli
                                  rodziców, Sternik ustawia się inaczej winkAle jakoś średnio chciałabym
                                  posłać dzieci do placówki, o której wiem, że ma problem z uczciwym i
                                  terminowym płaceniem za usługi wykonane uczciwie i terminowo....
                                  • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 24.10.08, 18:47
                                    A ja zawsze dostawałam pieniążki na czas i co do grosza. Nie
                                    słyszałam też nigdy, żeby któraś z nauczycielek skarżyła się na
                                    takie opóźnienia w wypłatach. Może po prostu miałaś pecha, że na
                                    Ciebie trafiło. Jak to mówią: jedna jaskółka nie czyni wiosny.
                                    Sternik to w końcu też tylko ludzie - a finanse szkoły są
                                    uzależnione od regularnego i na czas wpłacanego czesnego, więc
                                    obsuwa w tym ostatnim automatycznie może powodować brak płynności
                                    finansowej. Warto o tym pamiętać. Tej spychologii też jakoś nie
                                    zauważyłam, mimo, że też mam kontakty "od tyłu" - wręcz przeciwnie,
                                    zaskakuje mnie sprawność, z jaką tak ogromny projekt funkcjonuje.
                                    Mogę się jedynie zgodzić, że przy tak dużym tempie rozrostu do pracy
                                    przychodzi bardzo dużo nowych osób, które trzeba wdrażać i szkolić -
                                    a to trochę trwa. Być może stąd to wrażenie, że jeden do drugiego
                                    odsyła. Obawiam się jednak, że nie znajdziesz instutucji, która
                                    działałaby od początku do końca jak w zegareczku - chyba że w
                                    fabryce, gdzie pracują same maszyny smile
                                    • muffinek2 Re: 18 tysięcy wpisowe 24.10.08, 19:15
                                      myszeczka4 napisała:
                                      > a to trochę trwa. Być może stąd to wrażenie, że jeden do drugiego
                                      > odsyła. Obawiam się jednak, że nie znajdziesz instutucji, która
                                      > działałaby od początku do końca jak w zegareczku - chyba że w
                                      > fabryce, gdzie pracują same maszyny smile

                                      ano właśnie o to chodzi - "zegareczki", jak czytam niektóre
                                      wypowiedzi, to Sternik dla wielu osób jest zagareczkiem sprawnie
                                      działającym, więc dlatego - Dziekuję!, żadna społeczność, żadne
                                      społeczeństwo tak nie działa, że jest w zegareczku, chyba, że ma
                                      swoje maleńkie podwórko, ale to, co dalej jest tylko dla wybranców
                                      • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 24.10.08, 20:04
                                        @muffinek2
                                        masz rację, że nie ma "zegareczków". Natomiast ja rozróżniam dwie
                                        różne sprawy: wady, na które się biernie przyzwala, oraz wady z
                                        którymi się walczy.
                                        W poprzedniej szkole, do której chodziły moje dzieci, wszyscy ciągle
                                        narzekali, a to na jakość obiadów, albo bałagan, albo kiepski
                                        kontakt z nauczycielami - ale jak tylko pojawił się rodzic z
                                        inicjatywą, jak to zmienić, to zostawał zakrzyczany, bo nikomu się
                                        nie chciało poświęcić swego cennego czasu, energii, czy nawet
                                        funduszy, by coś zmienić. Jak w większości polskich szkół
                                        panowała "bylejakość" i wszyscy tak do niej przywykli, że uznali to
                                        za normę. W Sterniku dla odmiany cały czas ciągną się "burze mózgów"
                                        jak poprawić to, co jeszcze nie funkcjonuje tak jak powinno. Pewnie,
                                        że są czasem rozmaite potknięcia (choć jest ich naprawdę niewiele i
                                        dlatego mogę śmiało powiedzieć, że zachwyty rodziców nad szkołą są
                                        uzasadnione), ale nikt tych wad nie uznaje za normę, której nie da
                                        się zmienić. I o to właśnie chodzi.
                                        Tak sobie teraz przypomniałam, jak niedawno rozmawiałam z jedną
                                        mamą, która mieszkając w Falenicy od paru lat słyszała rozmaite
                                        peany na cześć Sternika - od swojej przyjaciółki, która miała w tej
                                        szkole dzieci. Tak ją to skutecznie zniechęciło, że nie chciała o
                                        Sterniku słyszeć. Po trzech latach namów złamała się i zapisała
                                        najmłodsze dziecko do przedszkola - jak przyznała, żeby udowodnić
                                        przyjaciółce, że to wcale nie jest takie cudo. Uznała, że mając
                                        dziecko w przedszkolu będzie miała czego się przyczepić...Teraz
                                        pluje sobie w brodę, że jak to powiedziała "zmarnowała trzy lata" i
                                        planuje od września zapisać także starsze dzieci do szkoły. Bo
                                        pozytywów jest nieporównywalnie więcej niż tych niedociągnięć.
                                        • zyletka78 ,,burza mózgów'' 04.01.09, 19:05
                                          Co do tej burzy mózgów, to jedna z ostatnich (dotycząca
                                          kontrowersyjnego zachowania jednego z wychowawców podczas lekcji)
                                          musiała się odbyć poza terenem szkoły, gdyż dyrekcja skutecznie
                                          próbowała do takowego spotkania rodziców nie dopuścić i
                                          uniemożliwiła zebranie na terenie placówki.
                                          • easyalex Re: ,,burza mózgów'' 08.01.09, 11:49
                                            Witam,mam pytanie do zyletka78, czy mogłabyś powiedzieć coś więcej
                                            na temat tej burzy mózgów rodziców, a wszczególnosci
                                            kontrowersyjnego zachowania wychowawcy podczas lekcji. Bardzo bym
                                            był ci za to wdzięczny.
                                            Ja posyłam dwójkę dzieci juz od trzech lat do sternika i jestem
                                            bardzo zadowolony. Jeżeli chodzi o przedszkole i pierwsze lata
                                            szkolne, to uważam, że jest to na pewno jedna z najlepszych szkół w
                                            polsce, nie tylko pod względem nauki, ale również wychowania i
                                            podejścia do dziecka jako człowieka. Co do nauki w latach starszych,
                                            sam jeszcze nie mam zdania. Oczywiście nie jest wszystko takie cacy
                                            w tej szkole, są też rózne problemy z którymi szkoła sobie nie
                                            radzi, trochę kumoterstwa, trochę zamiatania różnych spraw pod
                                            dywanik. Ja nie miałem jeszcze ani razu nawet najmniejszego problemu
                                            wychowaczego ani z nauką dzieci. Zdaję sobie jednak sprawę, że
                                            rozwiązywanie problemów, jezeli już się takie pojawia, nie
                                            koniecznie jest mocną stroną tej szkoły i takie rzeczy są ogólnie
                                            chowane w tajemnicy. Dlatego bardzo cię prosze, żebyś powiedziała
                                            coć bliżej na temat tego wychowacy, bo ja nic o sprawie nie
                                            słyszałem.
                                            • apu14 Re: ,,burza mózgów'' 08.01.09, 13:04
                                              ja też poprosze o historię z "burzą w mózgu" - z podobnych powodów jak
                                              easyalex. jestem z przedszkola zadowolona bardzo. a o szkole
                                              chciałabym sobie sama wyrobić zdanie. i ciekawa jestem bardzo, co sie
                                              tam zadziało. pozdrawiam. anna.
                                      • maa-zi wyklad dla wszystkich 27.10.08, 11:40
                                        można się przekonać jak działają i że nie są tylko dla wybrańców, dziś jest
                                        wykład otwarty- "Projekt wychowawczy mojego dziecka" oraz warsztaty o niezwykle
                                        zachęcającym tytule "Obowiązki domowe mojego dziecka", godz. 18:30.
                            • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 20.10.08, 16:33
                              18 tys. to znaczna kwota dla wszystkich chyba bez wyjątku. Ale czym
                              innym jest typowe wpisowe, czyli jednorazowa wpłata przy zapisywaniu
                              dziecka, jak to się odbywa w innych szkołach, a czym
                              innym "zainwestowanie" tych pieniędzy na okres paru lat. Dokładnie
                              rzecz biorąc, zamiast wpłacać bezpowrotnie np. 500 zł, dostajemy z
                              powrotem te 18 tys wraz z odsetkami. Rachunek wychodzi bardzo
                              prosty. Są rodziny, które biorą kredyt w banku na to "wpisowe", bo i
                              tak się opłaci.
                              • gprs1 Re: 18 tysięcy wpisowe 20.10.08, 19:27
                                skoro myszeczko jesteś taka konkretna, i piszesz że bedziesz miała
                                dodatkowe "odsetki" to konkretnie ile ich bedziesz miała ? (i nie
                                chodzi mi o zysk z inwestycji w naukę pociech), czyli wpłacasz
                                18tys. to jaka bedzie stopa zwrotu np. po pięciu latach ?
                                • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 21.10.08, 16:29
                                  proszę bardzo, w ciągu ostatnich 2 lat przybyło to 29% wpłaconej
                                  sumy. Natomiast skoro dyskusja zeszła na czysto finansowe tory, to
                                  może warto przypomnieć, że mówimy tu o wychowaniu i edukacji naszych
                                  dzieci. Trudno przeliczać to na złotówki i procenty. Rodzice, którzy
                                  założyli szkołę zrobili to dzięki swej ofiarności i gotowości, by
                                  poruszać góry. Nie pytali się, ile kasy dostaną, po prostu parli do
                                  przodu, by stworzyć swoim (i nie tylko) dzieciom taką szkołę, jaką
                                  sobie wymarzyli. Wiadomo, że wszystko co cenne kosztuje. Ja się nie
                                  dziwię, że teraz, po paru latach, kiedy szkoła cały czas jest w
                                  trakcie rozwoju, poszukiwane są takie rodziny, które są gotowe
                                  podzielać ten entuzjazm i ofiarność, by popychać projekt do przodu.
                                  Jeśli ktoś szuka szkoły z założeniem, żeby było łatwo, tanio i
                                  wygodnie, to istotnie, do Sternika nie ma co startować.
                                  ps. takich przypadków, żeby zabrano dziecko ze szkoły po paru
                                  miesiącach na razie nie odnotowano...Chyba jest to mało
                                  prawdopodobne, zważywszy, że proces rektrutacyjny daje obu stronom
                                  dużo czasu do namysłu i poznania siebie na wzajem smile
                                  • m975 Re: 18 tysięcy wpisowe 21.10.08, 17:22
                                    mnie ta ideologia nie przekonuje - mimo ze jestem ofiarna i gotowa
                                    pchać wiele projektów do przodu i inwestuje we własne dzieci. Staram
                                    się dbać o ich rozwój itp itd

                                    Moze bym nie nazwała sternika sektą, ale czyms w rodzaju towarzystwa
                                    wzajemnej adoracji, towarzystwa mającego na celu stworzenie
                                    elitarnej grupy, która będzie sobie na wzajem torować drogi w
                                    różnych miejscach i zabezpieczac swoje interesy. Z takich miejsc
                                    potem się biorą tzw grupy trzymające władzę


                                    I jeszcze jedno, ja nie neguję, że to moze być dobre przedszkole
                                    czy szkoła. Uważam tylko, że ma dorobiona ideologie aby swtorzyć
                                    charakter elitarności.
                                    • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 21.10.08, 17:53
                                      no teraz to chyba sama właśnie jakąś ideologię dorobiłaś. Jeśli nie
                                      chcesz posyłać swoich dzieci, to nie musisz. Wybierasz szkołę,
                                      która Tobie odpowiada, i wszyscy są zadowoleni. Nikt nikogo na siłę
                                      do Sternika nie ciągnie. Natomiast pomysł o tej "elitarnej grupie,
                                      która będzie sobie na wzajem torować drogi w różnych miejscach i
                                      zabezpieczac swoje interesy" to chyba z księżyca wzięłaś.
                                      • muffinek2 Re: 18 tysięcy wpisowe 21.10.08, 23:59
                                        no cóż - jak porządne wpisowe, to i porządna szkoła
                                        a jak szkoła porządna to i towarzystwo lepsze...

                                        ech, liczyłam, że się przysłucham jakieś dyskusji o walorach szkół
                                        Sternika, że sięczegoś dowiem, że ktoś mnie przekona, a odbywa się
                                        targ korzyści finansowych, ech
                                        • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 22.10.08, 18:55
                                          tu nie chodziło o targ korzyści finansowych, chciałam tylko pokazać,
                                          że niepotrzebnie demonizuje się kwestie ogromych rzekomo opłat.
                                          Natomiast walorów szkoły jest wiele - jeśli rzeczywiście chcesz je
                                          poznać, to najlepiej skontaktuj się ze szkołą - często organizowane
                                          są wykłady dla rodziców, gdzie wstęp jest wolny, a można się dużo
                                          dowiedzieć. Żadne forum nie zastąpi osobistego kontaktu. Jeśli
                                          mieszkasz w Józefowie, to pewnie w sąsiedztwie masz rodziny, które
                                          mają dzieci w Sterniku i chętnie opowiedzą o swoich wrażeniach. Ja
                                          wymienię jedną tylko zaletę, bo nie ma tu miejsca na więcej :
                                          skuteczność w wychowaniu i edukacji. Chodzi mi o to, że w Sterniku
                                          dzieci nie są tylko edukowane, wymaga się od nich również w sferze
                                          wychowawczej. I tak sukcesy edukacyjne dzieci nie biorą się z faktu,
                                          że dzieci są wyjątkowo zdolne, ale z tego, że są uczone
                                          systematyczności, dobrej organizacji, odpowiedzialności,
                                          pracowitości. Wszystko to połączone z wysokim poziomem nauczania
                                          daje doskonałe efekty. Innymi słowy dzięki współpracy ze szkołą
                                          udało mi się doczekać czasów, kiedy moja córka nie tylko bardzo
                                          chętnie chodzi do szkoły, ale też nie muszę jej gonić do robienia
                                          lekcji, sprzątnia pokoju i ścielenia rano łóżka. I do tego jeszcze
                                          ma sukcesy w nauce. Więcej na tym polu udało się osiągnąć przez
                                          ostatnie 2 lata chodzenia do Sternika, niż przez wcześniejsze 10 lat
                                          życia. Piszę akurat o tym, bo to była zdecydowanie pięta Achillesowa
                                          w naszym przypadku. Natomiast co jest charakterystyczne dla tej
                                          szkoły, to indywidualne podejście do każdego ucznia. Od tego, który
                                          ma problemy z bałaganem, będzie wymagane, by nauczył się porządku. Z
                                          tym, który ma problem np. z nieśmiałością, będzie więcej pracy nad
                                          opanowaniem tej słabości. Generalnie w przypadku każdego ucznia
                                          szkoła pracuje nad tym, by wyeliminować ten element, który
                                          przeszkadza mu osiągnąć swój potencjał. Pisząc szkoła mam na myśli
                                          oczywiście współpracę z rodziną - bo niezbędny jest wspólny wysiłek.
                                          Moim zdaniem jest to ewenement, bo nawet w znanych mi szkołach
                                          prywatnych generalnie umywa się ręce od kwestii wychowawczych. Nie
                                          znam drugiej szkoły, gdzie wychowawca regularnie spotykałby się z
                                          rodzicami dziecka, po to, by pochylić się nad takim problemem, że
                                          np. dziecko za bardzo przeżywa porażki i brak mu wiary we własne
                                          siły. W większości szkół pewnie nikt nawet nie zwróciłby uwagi, że
                                          zdolne dziecko ma kiepskie wyniki w nauce, bo się boi. Co najwyżej
                                          dostanie uwagę w dzienniczku "zdolny ale leń".
                                          • doomi Re: 18 tysięcy wpisowe 22.10.08, 20:07
                                            No złośliwa trochę będę, ale aż się wierzyć nie chce, że szkoła potrafiła przed
                                            dwa lata "wychować" dziecko, czego jak rozumiem jako rodzice nie daliście rady
                                            wypracować przez 10 lat!
                                            No faktycznie mieszkając w józku trudno nie znać przynajmniej jednej rodziny,
                                            która nie miałaby dzieci w tej szkole. I ja znam takie trzy.
                                            Normalni rodzice, normalne dzieci.
                                            Normalne = (w moim pojęciu) takie co to szkołę średnio lubią, sprzątają kiedy
                                            muszą, psocą i łobuzują w normie wink, są przy tym fajne, koleżeńskie, otwarte na
                                            świat. No dokładnie takie same jak inni koledzy i koleżanki moich pociech
                                            chodzące do różnych szkół.

                                            Ja tam do sternika nic nie mam, wiem tyle ile sami opowiadają znajomi, ale bez
                                            wchodzenia w szczegóły, bo mnie to po prostu średnio interesuje. Nie odpowiada
                                            mi na przykład "pilnowanie" mnie jako rodzica przez wychowawcę. Pewnie wynika to
                                            z mojego niezależnego charakteru, ale rozumiem też i akceptuję jeśli komuś jest
                                            taki częsty kontakt z wychowawcą do czegoś potrzebny. Na tym polega wolność wyboru.

                                            O wysokim poziomie wypowiadać się nie będę, bo nie mam żadnych danych przed
                                            sobą, ale przyznać muszę, że wszystkie trzy rodziny które znam mają poczucie
                                            elitarności, przynależności do "wybranych" i o dziwo często podkreślają ile za
                                            ową elitarność musieli zapłacić.
                                            I nie piszę to jako osoba, którą na ową szkołę nie stać, bo pewnie zaraz taki
                                            zarzut się pojawi, że to zazdrość i tak dalej.
                                            Nic z tego. Po prostu wokół tej szkoły unosi się trochę kontrowersyjności, co
                                            niekoniecznie wynika z niewiedzy wypowiadających się.

                                            Mimo wszystko uważam, że jeśli na tego typu placówki jest zapotrzebowanie (a
                                            jest duże z tego co obserwuję), to fajnie że istnieją. Chociażby w kontrze dla
                                            szkolnictwa publicznego.

                                            Niebezpiecznie i nieprzyjemnie robi się w wypadku udowadniania "innym", że
                                            dobrze = drogo = kosztuje.

                                            Pewnie że forum nie jest może idealnym miejscem do takich rozmów, ale w końcu
                                            jest jak nazwa wskazuje "dyskusyjne" więc nie wiem dlaczego nie porozmawiać o
                                            konkretach. I nie odsyłajcie mnie do sekretariatu, bo nie zamierzam zapisywać
                                            tam dzieci, ani pisać artykułu do gazety, więc nie sądzę aby moja wizyta w
                                            sekretariacie miała sens.

                                            Więc pytam Was - rodziców, jak szkoła radzi sobie z tym co jest największą
                                            bolączką innych szkół, czyli dziećmi z "problemami": z adhd, z narkotykami (czy
                                            są jakieś średnie szkoły sternika w Polsce?), albo chociaż ze zwykłą łobuzerią?
                                            no bo nie wierzę że takie dzieci w szkole się nie trafiają. No chyba że nie
                                            przechodzą przez sito rekrutacyjne lub że są dość szybko w drastycznych
                                            przypadkach "wydalane".

                                            Jedna z moich znajomych często podkreśla, że zapisała tam swoją córkę przede
                                            wszystkim dlatego, że nie będzie musiała mieć do czynienia z motłochem z
                                            drewniaków (przez niektórych nazywanych świdermajerami wink) Inna dlatego, że
                                            chodzą tam dzieci sławnego iksińskiego... jak widać pobudki mogą być różne.

                                            Ja na przykład posłałam swoje do publicznej właśnie dlatego, że chodzi tam
                                            również "motłoch" wink oczywiście mając pojęcie o tym, jaki poziom prezentuje owa
                                            publiczna (z czym też niektórzy dyskutują).


                                            • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 22.10.08, 21:13
                                              ja wcale nie twierdzę, że szkoła wychowała moje dzieci przez 2 lata.
                                              Wychowujemy je my, rodzice. Natomiast dzięki temu, że szkoła
                                              włączyła się w ten trudny proces, udało się dostrzec bardzo wyraźne
                                              wyniki w tych kwestiach, które stanowiły największy problem. Moje
                                              dzieci też są normalne. Wiadomo, każdy ma swoje słabości. Pytanie
                                              brzmi, czy robi cokolwiek, by je przezwyciężyć. W Twoich oczach
                                              dzieci sąsiadów nie muszą się niczym wyróżniać, natomiast ich
                                              rodzice, którzy baczniej je obserwują, mogą dostrzec konkrety, w
                                              czym ich dziecko robi postępy, a w czym nie.
                                              Co do przykładu z motłochem, to może trzeba by było dać szansę owej
                                              znajomej, by wytłumaczyła co miała na myśli mówiąc motłoch. W
                                              niektórych świdermajerach mieszkają po prostu ludzie ubodzy.
                                              Natomiast w innych - tzw. margines: alkoholicy, bandziorki i
                                              rozmaite patologie. Sama mam niedaleko taką "rodzinę" - jak mamusia
                                              popije, to cała ulica słyszy bardzo wyszukane wyzwiska pod adresem
                                              jej dzieci i dzieci jej konkubenta... Doprawdy żal serce ściska...
                                              Trudno się dziwić, że ktoś nie chciałby, by w takim środowisku
                                              wzrastały jego dzieci.
                                              Jeśli chodzi o dzieci trudne, to takie są wszędzie - w Sterniku też,
                                              choć istotnie, nie każdy rodzaj "trudności" tu występuje - brakuje
                                              dzieci z rodzin patologicznych. Czyli są dzieci, które mogą mieć
                                              adhd, dyslekcję czy rozmaite dysfunkcje, natomiast nie są to dzieci
                                              zaniedbane emocjonalnie... Jak sobie szkoła radzi z łobuzerką? No
                                              właśnie przez wychowywanie i to jak nazwałaś "pilnowanie" rodziców.
                                            • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 24.10.08, 19:31
                                              >Inna dlatego, że
                                              >chodzą tam dzieci sławnego iksińskiego...

                                              Ludzie interesują się tą szkołą z różnych powodów. Czasem dlatego,
                                              że zachęcą ich znajomi, czasem dlatego, że przeczytają
                                              kontrowersyjny artykuł, albo też dlatego, że blisko mieszkają.
                                              Jednakże szybko proces rekrutacyjny weryfikuje, czy to co słyszeli
                                              jest prawdą, czy nie. Poznają szkołę i albo im się podoba, albo nie.
                                              Dlatego mogę uwierzyć, że ktoś złożył wniosek o przyjęcie do szkoły,
                                              bo tu są dzieci "sławnego iksińskiego", natomiast nie uwierzę, że z
                                              tego tylko powodu na tę szkołę ostatecznie się zdecydował.
                                              Jak ktoś zauważył, w tej szkole musi być "coś" co sprawia, że
                                              rodzice wpłacają te 18 tys. zł. Ja dodam więcej, to słynne 18 tys.
                                              to "pikuś" w porównaniu z innymi wyrzeczeniami, które rodziny
                                              ponoszą... np. przeprowadzka. Jest barrrrdzo dużo rodzin, które z
                                              powodu szkoły przeprowadziły się z odległych części woj.
                                              mazowieckiego, są i takie, co zostały na swoim miejscu i dowożą
                                              codziennie dzieci ponad godzinę w jedną stronę... Można sobie
                                              tłumaczyć, że to taka sobie histeria, przegięcie i coś tam jeszcze,
                                              a można się zastanowić spokojnie, że chyba coś w tym jest. W końcu
                                              szkół prywatnych nigdzie nie brakuje, prawda? Do większości z nich
                                              też chodzą dzieci jakichś sławnych, większość z nich ma dobry poziom
                                              nauczania, i większość z nich zaspokoi ambicje snoba, który
                                              chce "prestiżowej szkoły". Więc dlaczego rodzice np. z Zalesia nie
                                              poślą swych pociech do świetnej szkoły prywatnej w Konstancinie?
                                              Wolą jeździć kawał do Falenicy bo im wygodniej czy jak?
                                              Kiedyś usłyszałam taki komentarz, który usłyszałam od jednej mamy,
                                              która przeniosła swoje dzieci z innej szkoły prywatnej do Sternika:
                                              tutaj się ROBI to wszystko, o czym tam się tylko MÓWIŁO. Ot co.
                                              • muffinek2 Re: 18 tysięcy wpisowe 24.10.08, 19:46
                                                gratuluje zaufania do szkoly

                                                my wolimy sami zmagac sie ze slabosciami wlasnych dzieci sami, bo
                                                sami swiadomie przeznaczamy na to czas, albo nie

                                                a jesli chodzi o dzieci osob slawnych, cokolwiek to znaczy, to nie
                                                wszyscy rodzice slawnych maja potrzebe posylania swoich dzieci do
                                                slawnych szkol, sluze przyklademŁ np. dzieci Zamachowskiego, ale
                                                mysle, ze przykladow jest wiecej, tylko o nie chodzi tak naprawde
                                                • myszeczka4 Re: 18 tysięcy wpisowe 24.10.08, 20:29
                                                  >my wolimy sami zmagac sie ze slabosciami wlasnych dzieci sami, bo
                                                  >sami swiadomie przeznaczamy na to czas, albo nie

                                                  "sami" zmagać się? Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem, ale czy to
                                                  znaczy, że odrzucasz jakąkolwiek pomoc?
                                                  A czy nie przyszło Ci do głowy, że inne środowiska, w których obraca
                                                  się Twoje dziecko, zwłaszcza szkoła, mogą np. psuć Twoje zmagania?
                                                  Jak myślisz, które dziecko ma większą szansę wyrosnąć na uczciwego
                                                  człowieka: to, którego rodzice tłumaczą, że nie wolno ściągać od
                                                  kolegi, a w szkole słyszy i widzi, że wszyscy do okoła tak robią,
                                                  czy takie dziecko, które nie widzi złego przykładu kolegów, a
                                                  zarówno rodzice jak i nauczyciele tłumaczą mu, że ściąganie jest
                                                  niewłaściwe???
                                                  Czy tego chcesz czy nie, Twoje dziecko wychowywane jest przez szereg
                                                  czynników: kolegów, telewizję, reklamy, nauczycieli... Chłonie jak
                                                  gąbka zachowania, które obserwuje wokół siebie. Nie zrozum mnie źle,
                                                  nikt nie chce rodziców zastępować szkołą, natomiast ważne jest, by
                                                  zjednoczyć wysiłki, chociażby na tyle, by dziecko nie dostawało
                                                  dwóch sprzecznych sygnałów z dwóch stron. Dlatego tak ważne jest, by
                                                  dziecko miało prawo iść do takiej szkoły, jaką rodzice mogą
                                                  zaakceptować i do takiej, gdzie istnieje współpraca pomiędzy
                                                  rodzicami a wychowawcami.

                                                  Co do sławnych ludzi, to chyba nie nadążam za Twoim tokiem myśli, bo
                                                  nie wiem zupełnie o co chodzi. Ja tylko odpowiedziałam na post, w
                                                  którym była mowa, że ktoś posłał dziecko do szkoły, bo chodzą tam
                                                  dzieci "sławnego iksińskiego"...co to ma do Zamachowskiego?
                                      • m975 Re: 18 tysięcy wpisowe 22.10.08, 12:41
                                        > Natomiast pomysł o tej "elitarnej grupie,
                                        > która będzie sobie na wzajem torować drogi w różnych miejscach i
                                        > zabezpieczac swoje interesy" to chyba z księżyca wzięłaś.

                                        niestety na księżycu jest prościej ...
                                        to zresztą nie pomysł tylko wnioski i obserwacje życia i fakty z
                                        polityki i zycia społeczeństwa


                                      • m975 Re: 18 tysięcy wpisowe 22.10.08, 12:45
                                        a tak wogóle to ja poprostu chciałabym się dowiedzieć dlaczego warto
                                        wydać 18 tys złotych + opłaty miesięczne aby dziecko chodziło do tej
                                        właśnie szkoły.

                                        W całej tej dyskusji nikt nie przedstawił walorów tej placówki
                                        • apu14 Re: 18 tysięcy wpisowe 22.10.08, 18:00
                                          Ty sie chyba naczytałes Brownabig_grin więc po co Ci dyskusja
                                          o "walorach"? I tak wiesz lepiej.
                                          Swoją drogą nie wiedziałam, ze moje dzieci mają tak ustawioną
                                          genialnie przyszłość... Zawsze naiwnie myślałam, i im to przekazuję,
                                          że w życiu dochodzi się do sukcesu dzięki własnej pracy... Ale w
                                          sumie się cieszę... Pobawią się w przedszkolu w piaskownicy, może
                                          nawet i wspólnie "Jadą, jadą misie" zaśpiewają. A potem, dzięki tak
                                          świetlanej przedszkolnej przeszłości, w ministry pójdą. Fajno.
                                          ps. Swoją drogą ciekawi mnie jak można pójść na spotkanie w sprawie
                                          przedszkola, nie dowiedzieć się z pierwszej ręki niczego, a potem
                                          szukać odpowiedzi na... forum internetowym. Ja na spotkaniu byłam,
                                          dowiedziałam się bez problemu wszystkiego co ważne. Dzieci
                                          zapisałam, chodzą już kolejny rok i widzimy z mężem, że to był
                                          bardzo dobry wybór.
                                    • nikusia999 Re: 18 tysięcy wpisowe 06.11.08, 11:35
                                      mam dzieci w sterniku już 4 lata, dlaczego nic nie wiem o grupie
                                      trzymającej władzę. jestem zwykłym urzędnikiem w administracji
                                      państwowej i nikt mi nie pomaga awansować. dzięki za podpowiedź może
                                      zapytam sie wśród znajomych. jakoś niektórym politykom sternik nie
                                      pomógł sie utrzymać na stanowisku mimo ze ich dzieci tam chodzą. czy
                                      według forumowiczów wszystkie rodziny w sterniku należą do tej
                                      grupy? czy tylko wybrane? w sumie może to nie byłoby takie
                                      złe...podobno kryzys idzie..
                              • m975 Re: 18 tysięcy wpisowe 21.10.08, 11:34

                                >dokładnie rzecz biorąc, zamiast wpłacać bezpowrotnie np. 500 zł,
                                <dostajemy z powrotem te 18 tys wraz z odsetkami. Rachunek wychodzi
                                <bardzo prosty. Są rodziny, które biorą kredyt w banku na
                                <to "wpisowe", bo i tak się opłaci.

                                nie wspominasz jednak o tym że jesli zrezygnujesz to nie dostajesz
                                do zwrotu całej kwoty. W pierwszych miesiącach przepada ok 4500zł

                                wiec nie wiem czy się opłaci...
                    • poly0791 Re: 18 tysięcy wpisowe 30.10.08, 10:22
                      Jakie 18tyś???
                      Ja dostałem "propozycję" za 32 tyś. (prezentacja była super ale za
                      szybko... i na kartkach a nie na projektorze...)
                      Z tej kwoty 25% to bezzwrotna dodacja (można sobie ją odpisać od
                      podatku) jakieś tam fundacji do której się przystępuje.
                      75% jest zwracane bez odsetek po zakończeniu edukacji dziecka.
                      Czesne wychodzi w granicach 600÷900 zł/miesięczne.
                      Przyznam , że informacja o wysokości "wpisowego" trochę nas
                      zaskoczyła (chciałem tylko oddać dziecko do dobrego przedszkola, ale
                      niekoniecznie brać udział w przedsięwzięciu gospodarczym).
                      Zobowiązałem się dać odpowiedź w ciągu miesiąca pod warunkiem że
                      otrzymam projekt umowy do wglądu (tak, tak, jest umowa cywilna) na
                      co prezenter (stanowisko dyrektorskie) wyraził zgodę.
                      Chciałem aby zerknął na nią mój prawnik, ale ani umowy ani kontaktu
                      ze strony przedstawiciela Sternika już nie było (może wydałem się
                      mało wiarygodny?).
                      Po dłuższym oczekiwaniu odpuściłem sobie tę umowę ale próba
                      skontaktowania się z przezenterem to bicie grochem o ścianę.
                      Nie wiem - być może spodziewał się, że wyjmę te 32 tyś. z kieszeni
                      już podczas spotkania na którym była prezentacja.
                      Generalnie moje entuzjastyczne nastawienie prysło jak bańka mydlana.
                      Mam oddać dziecko do wychowania facetowi który nie potrafi wywiązać
                      się z właśnych (drobnych) zobowiązań!?...
                      Oceńcie sami.

                      • zyletka78 Re: 18 tysięcy wpisowe 04.01.09, 18:59
                        No tak; tzw.wpisowe jest zróznicowane i nie bardzo wiem od czego
                        zależy. Znam trzy ,,Sternikowskie'' rodziny, spośród których
                        najmniejszym ,,udziałem,, było 14 tys zł. Jedna z tych rodzin ma
                        dwoje dzieci; różnica wieku 3 lata. W momencie kiedy ich starsze
                        dziecko szło do pierwszej klasy, młodsze dziecko musieli przenieść z
                        państwowego przedszkola do Falenicy, W końcu ,,Sternik przyjmuje do
                        szkoły CAŁĄ RODZINĘ'' i jeżeli w domu jest więcej niż jedno dziecko
                        wszystkie dzieci muszą uczęszczać do Sternika. Warunek przyjęcia do
                        szkoły i późniejszego zwrotu ,,udziałów''...
                        • maa-zi Re: 18 tysięcy wpisowe 06.01.09, 13:41
                          ja tez znam kilka Sternikowych rodzin i wśród nich są takie, które mogły wpłacić
                          cały udział jak i takie, które ze względów finansowych nie wpłaciły udziału albo
                          wpłaciły tylko małą część. nie ma reguły, że trzeba wplacić 14 tyś.Każdy
                          proponuje, ile wpłaci i wplaca tyle ile może.
                • muffinek2 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 15:17
                  radekesp napisał:
                  > w sterniku na pierwszym miejscu są rodzice, na drugim nauczyciele,
                  a
                  > na trzecim dzieci.

                  kurcze, nie rozumiem Twojego zdania, bo:
                  - jestem rodzicem
                  - nie jestem nauczycielem
                  - mam dzieci
                  w mojej glowie to kojelnosc jest nieco inna, ale moze nie o
                  kolejnosc chodzilo w tym wyliczeniu?

                  > wychowanie to bardzo wazny elementy ich działalności. wychowanie
                  > powinno być zgodne z tym czego chcą rodzice.

                  jak słucham rodziców, którzy wysyłają do Sternika swoje dzieci, lub
                  b. poważnie o tym myślą, to dla nich najważniejsze jest
                  właśnie 'wychowanie', ale rozumiem, że są inne ważne elementy
                • muffinek2 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 15:29
                  radekesp napisał:
                  > w sterniku na pierwszym miejscu są rodzice, na drugim nauczyciele,
                  a
                  > na trzecim dzieci.

                  zadam jeszcze raz pytanie, bo jakos mnie to zajmuje niezmiennie, co
                  to znaczy, ze w Sterniku na pierwszym miejscu sa rodzice, a na
                  trzecim dzieci
                  ja mam jakas inna kolejnosc
                    • jeanette83 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 17:20
                      To wyjatkowe splycenie tematu... Nie chodzi tu o pieniadze.

                      Po pierwsze - Sternik to organizacja non-profit. Szkoly sa zakladane
                      przez rodzicow dla dzieci. Czesne w calosci jest przeznaczane na
                      funkcjonowanie placowek, jego wysokosc wynika z wysokosc oplat jakie
                      trzeba poniesc m.in. za wynagrodzenie nauczycieli, budynek,
                      wyzywienie itp. Dodatkowo szkola jest otwarta na osoby z mniejszymi
                      mozliwosciami finansowymi, przy tymczasowych problemach finasowych
                      rowniez stara sie pomoc a nie - tak jak jest to w przypadku szkol
                      prywatnych nastawionych na zysk - wyrzuca dziecko jesli nie jest
                      placone czesne.

                      Po drugie - jesli chodzi o kolejnosc rodzina-nauczyciele-dziecko,
                      chodzi o to ze rodzina jest w szkole najwazniejsza, a podstawa
                      rodziny sa rodzice. Potem sa nauczyciele jako bioracy istotny udzial
                      w wychowywaniu i najwazniejszy w ksztalceniu dzieci, ktorzy musza
                      byc zgodni z rodzicami w celach i zalozeniach. Potem sa dzieci -
                      szkola jest dla nich ale to przede wszystkim my, dorosli, je
                      ksztaltujemy.

                      Po trzecie - do szkoly zapisuje sie RODZINA. Nie jest zapisywane
                      dziecko, nie rodzice, tylko wszyscy. Dlatego rodzice powinni byc
                      pewni ze to co oferuje placowka im odpowiada i jest zgodne z ich
                      podejsciem do edukacji ich dzieci. Szkola rowniez powinna miec
                      pewnosc ze rodzice akceptuja jej zalozenia i beda wspolpracowac przy
                      procesie edukacji dzieci. Jesli na tej linii wystepuje konflikt,
                      cierpia na tym dzieci bo ich edukacja nie jest ciagla.

                      Osobom, ktore wypowiadaj sie na ten temat na podstawie plotek i
                      innych "slyszalem, ze" radze zapoznac sie ze strona
                      www.sternik.edu.pl

                      Ps. Przedszkole jest koedukacyjne, szkola dla chlopcow sie buduje smile
                      • surmia Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 17:49
                        Moja wypowiedź nie jest wynikiem słuchania plotek i opowieści ludowych. Po
                        prostu uważam, że gdzie w grę wchodzą DUŻE pieniądze ideologia musi być
                        szczególnie rozbudowana i kusząca potencjalnych płatników. Tu też działa
                        marketing. Katolickie organizacje mają bogatą przeszłość jeśli chodzi o
                        gromadzenie funduszy. Nie na darmo wymyślono celibat i brak możliwości
                        dziedziczenia majątku przez żony wink
                        Miło czytać o korzyściach płynących z zapisania dziecka do takiej szkoły, ale
                        czy to się zawsze sprawdza?

                        Nie chciałabym być źle zrozumiana - każdy ma prawo wyboru jak uczyć sie będzie
                        jego dziecko - ja szanuję każdą decyzję i wybór każdego rodzica. I tego, który w
                        ogóle nie dba o edukacje dziecka i tego, który posyła dzieci do najbardziej
                        "elitarnych" z możliwych szkół. To jego wybór.
                        Ja tylko chciałam zaznaczyć, że pisanie o tym, że szkoły płatne - wszystko jedno
                        czy katolickie czy buddyjskie, świeckie czy jakiekolwiek inne są otwarte dla
                        wszystkich dzieci. To zależy wyłącznie od zamożności rodziców. I ich podejścia
                        do wychowania dziecka.
                        I nikt mi niestety nie udowodni, że posłanie dziecka do takiej szkoły zapewni mu
                        doskonałe życie i świetne wychowanie. Na pewno może tak się zdarzyć, ale z
                        pewnością nie we wszystkich przypadkach.
                        Jakoś tak się składa, że wielu z tych bogatych rodziców, spokojnie zarabia sobie
                        górę kasy w swoim biurze i nie martwi sie o wychowanie dziecka, bo uczęszcza ono
                        do "dobrej, np. katolickiej szkoły". Dziecko ma zapewnione wszelkie dobra, ale
                        samo się wychowuje.

                        Oczywiście nie mam nic przeciwko szkołom katolickim i wszelkim innym. To dobrze,
                        że powstają. Są różni ludzie, mają różne potrzeby i te szkoły w części je
                        zaspokajają. I, rzecz jasna, nie można generalizować - dziecko z prywatnej
                        szkoły = leser i obibok. To błąd.
                        Jednak moim zdaniem, nauka w takich szkołach, nie różni się jakoś szczególnie od
                        nauki w dobrze zarządzanej szkole państwowej. Być może lepiej dobiera sie tu
                        kadrę nauczycielską. Być może rodzice mają wrażenie, że ktoś się lepiej zajmuje
                        ich dzieckiem, bo są spotkania i opiekunowie i telefony i stały kontakt. Na coś
                        te pieniądze muszą iść.
                        Jednak nadal wszystko zależy od rodziców i ich podejścia do wychowania dziecka.
                        Wyłącznie od tego.
                          • muffinek2 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 18:27
                            jeanette83 napisała:
                            > Przede wszystkim - to nie sa szkoly katolickie.
                            > Polecam mimo wszystko informacje u zrodla. Widze jednak ze ze
                            > wzgledow swiatopogladowych myslisz stereotypowo i kieruja
                            > Toba uprzedzenia, szkoda.

                            Nie było do mnie, ale nie mogę nie odpowiedzieć.
                            Mam wrazenie, ze wiele osób, które sprowadzają się w te okolice, bo
                            ich dzieci mają chodzić do Sternika, tworzą atmosferę wokół tej/tych
                            szkół. Jeśli chodzi o "informacje o źródła", jak też o szkły non-
                            profit, to mam swoje zdanie i wiedzę. A mimo to wolę, żeby moje
                            dzieci mieszały się z ludźmi z okolicy, bo przynajmniej będą bliżej
                            kolegów i myśli, których dzieciaków, tych spoza szkolnictwa
                            publicznego, nie dotkną. I myślę tu głównie o tych dobrych rzeczach,
                            których moje dzieci się nauczą będąc z koleżankami i kolegami, będąc
                            z nami, z rodzicami.

                            Więc niech się buduje Sternik, niech się sprawdzi, niech będziemy z
                            jego dzieciaków, rodziców i nauczycieli dumni.
                            • jeanette83 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 15.07.08, 23:52
                              Nie wiem czy poprawnie odczytuje Twojego posta, ale chodzi o to ze
                              podoba ci sie perspektywa ze Twoje dzieci zetkna sie z roznymi
                              swiatopogladami czy cos przeciwnego?

                              W ogole nie rozumiem tej dziwnej atmosfery ktora niektorzy tworza
                              wokol Sternika... Sekretariat jest w szkole, mozna isc zapytac jak
                              cos was interesuje, nie trzeba opierac sie na plotkach.
                              Fakt istnienia w miescie najlepszej pod wzgledem wynikow
                              sprawdzianow szostoklasistow szkoly w Warszawie (w tej chwili jest
                              ulokowana na wawrze stad taka klasyfikacja) powinien chyba cieszyc
                              mieszkancow prawda? Nie jest to zadna sekta, zamknieta grupa ludzi,
                              getto. To normalni rodzice i normalne dzieci, mieszkancy Jozefowa,
                              Otwocka, Warszawy, sasiedzi i sasiadki.
                            • hanelorka Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 00:08
                              Do mnie również nie było, ale też nie mogę się nie odezwać. Tyle że
                              nie a propos Sternika; akurat należę do osób, które uważają Opus Dei
                              za sektę, i to wcale nie za sprawą Dana Browna wink), w związku z
                              czym szkoła firmowana przez tę organizację kompletnie mnie nie
                              interesuje. Zainteresowała mnie za to dyskusja o tym, kto posyła
                              dzieci do szkół prywatnych, a kto do publicznych. Ja najpierw
                              spróbowałam naszej lokalnej, przepełnionej Dwójki. I to była
                              kompletna porażka. Sama uczę, więc wiem, że w warunkach, jakie miało
                              tam moje dziecko, zbyt wiele nauczyć się nie można. I dlatego
                              zdecydowaliśmy się na szkołę prywatną, choć nasza rodzina wcale nie
                              należy do bogatych. Jesteśmy przeciętną, inteligencką rodziną z
                              klasy średniej. I wcale nie jest tak, że finansowo nie odczuwamy
                              tego, że co miesiąc płacimy czesne. Jest oczywiste, że nie brakuje
                              nam do pierwszego. Gdyby tak było, o szkole prywatnej w ogóle byśmy
                              nie myśleli. Po prostu zastanowiliśmy się, co innego moglibyśmy
                              zrobić z tymi pieniędzmi. Wpałcać na konto, lokaty, grać na
                              giełdzie? Kupić nowe meble? Wyjechać latem np. do Gracji i zdychać w
                              upale? Mąż i ja potraktowaliśmy wykształcenie dzieci jak inwestycję.
                              Tylko nie rzućcie się na mnie, że traktujemy własne dzieci
                              przedmiotowa. Pisząc o inwestycji nie miałam na myśli tego, żebyw w
                              przyszłości wykonywały prestiżowe, dobrze płatne zawody.
                              Najważniejsze, żeby szkoła nie zabiła w nich chęci do nauki i
                              radości ze zdobywania wiedzy i nowych umiejętności. I naprawdę nie
                              chodzi nam o to, żeby nasze dzieci chodziły do szkoły prestiżowej,
                              ale do takiej, w której będą czuły się dobrze. Za to jestem gotowa
                              zapłacić każde pieniądze (pod warunkiem, że będę je miała).
                                • grzeg_sz_1 Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 08:34
                                  cyperus napisał:

                                  > "szkoła firmowana przez tę organizację kompletnie mnie nie
                                  > interesuje"
                                  > Jak to? Piorą im mózgi i robią z nich zombi?

                                  dokładniesmile i przerabiają na młodych hunwejbinówsmilesmilesmile

                                  a tak serio, to przecież jak ktoś jest ateistą, niewierzącym, czy też innego
                                  wyznania to nie pośle dziecka do takiej szkoły.
                                  • cyperus Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 08:48
                                    To może trzeba ostrzec rodziców tych biednych dzieci? Może nie
                                    wszyscy wiedzą? Nieświadomie posłali swoje dzieci do szkoły z
                                    nadzieją na lepsze jutro dla nich, a tu okazuje się, że zonk.
                                    • grzeg_sz_1 Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 08:51
                                      cyperus napisał:

                                      > To może trzeba ostrzec rodziców tych biednych dzieci? Może nie
                                      > wszyscy wiedzą? Nieświadomie posłali swoje dzieci do szkoły z
                                      > nadzieją na lepsze jutro dla nich, a tu okazuje się, że zonk.

                                      to leć i ostrzegajsmilesmile
                                  • jeanette83 Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 09:31
                                    I tu - uwaga, uwaga - niespodzianka! Do szkoly chodza takze dzieci
                                    ateistow. W tych szkolach w Hiszpanii i Ameryce Poludniowej dzieci
                                    rodzicow ateistow jest naprawde sporo.
                                    Tak jak napisalam - szkola nie jest szkola katolicka, nie ma
                                    obowiazku uczestnictwa w zadnych obrzadkach religijnych - rowniez w
                                    mszy sw.. Tak jak w innych szkolach przychodza na lekcje religii
                                    ksieza z danej jednostki, tak tu przychodza ksieza z Opus Dei.

                                    A propos Opus Dei - jak moze byc sekta organizacja akceptowana przez
                                    Kosciol? Z definicji wynika miedzy innymi, ze sekta to organizacja
                                    przez Kosciol wykluczona.
                              • doomi Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 10:10
                                Zainteresowała mnie za to dyskusja o tym, kto posyła
                                > dzieci do szkół prywatnych, a kto do publicznych. Ja najpierw
                                > spróbowałam naszej lokalnej, przepełnionej Dwójki. I to była
                                > kompletna porażka. Sama uczę, więc wiem, że w warunkach, jakie
                                miało
                                > tam moje dziecko, zbyt wiele nauczyć się nie można> Jesteśmy
                                przeciętną, inteligencką rodziną z
                                > klasy średniej. I wcale nie jest tak, że finansowo nie odczuwamy
                                > tego, że co miesiąc płacimy czesne. Jest oczywiste, że nie brakuje
                                > nam do pierwszego. Gdyby tak było, o szkole prywatnej w ogóle
                                byśmy
                                > nie myśleli. Po prostu zastanowiliśmy się, co innego moglibyśmy
                                > zrobić z tymi pieniędzmi. Wpałcać na konto, lokaty, grać na
                                > giełdzie? Kupić nowe meble? Wyjechać latem np. do Gracji i zdychać
                                w
                                > upale? Mąż i ja potraktowaliśmy wykształcenie dzieci jak
                                inwestycję.
                                > Tylko nie rzućcie się na mnie, że traktujemy własne dzieci
                                > przedmiotowa. Pisząc o inwestycji nie miałam na myśli tego, żebyw
                                w
                                > przyszłości wykonywały prestiżowe, dobrze płatne zawody.
                                > Najważniejsze, żeby szkoła nie zabiła w nich chęci do nauki i
                                > radości ze zdobywania wiedzy i nowych umiejętności. I naprawdę nie
                                > chodzi nam o to, żeby nasze dzieci chodziły do szkoły prestiżowej,
                                > ale do takiej, w której będą czuły się dobrze. Za to jestem gotowa
                                > zapłacić każde pieniądze (pod warunkiem, że będę je miała).


                                Hi hi, właśnie wczoraj wróciłam z upalnego Egiptu i nie dość, że nie
                                zdychałam w upale to mam świetną opaleniznę i moc wrażeń. No nie
                                tylko ja, ale co najważniejsze moje dzieci są zachwycone początkiem
                                wakacji. W dodatku jedno spełniło swoje marzenie i zrobiło kurs
                                nurkowy (zdając egzamin po angielsku i w tymże języku mając
                                wykłady), drugie do północy szalało z równieśnikami z kilku krajów
                                tańcząc taniec brzucha i nawiązując masę fajnych znajomości.

                                No, ale ja jestem wyrodną matką wink posłałam dzieci do naszej
                                publicznej dwójki, a nawet o zgrozo do przepełnionego józkowego
                                gimnazjum.
                                W dodatku moje radzące sobie świetnie po angielsku dziecko nigdy nie
                                chodziło na żadne dodatkowe zajęcia z tego języka (z braku czasu, bo
                                zawsze chodzi na co najmniej 5 dodatkowych kółek zainteresowań), a w
                                tym roku miało średnią 5,0 i na koncie finał ogólnopolskiego
                                konkursu informatycznego, o mniejszych sukcesach nie wspomnę.
                                Młodsza w tym roku miała średnią 5,5, dostała nagrodę specjalną + 8
                                książek i 12 różnych wyróżnień.
                                No ale wiadomo, to kiepska szkoła, w prywatnej pewnie byłoby
                                inaczej big_grin

                                Nie piszę tego, żeby się chwalić swoimi dziećmi (chociaż nie będę
                                ukrywać, że jestem z nich cholernie dumna), ale dlatego, że jak
                                czytam bzdury, że "Sama uczę, więc wiem, że w warunkach, jakie miało
                                > tam moje dziecko, zbyt wiele nauczyć się nie można>" to ogarnia
                                mnie śmiech.

                                Zapewniam Cię, że można. Dwójka idealna nie jest, ale Twoje
                                stwierdzenie delikatnie mówiąc jest grubo przesadzone.
                                Co więcej uważam, że szkoła publiczna daje dziecku to, czego nie da
                                mu żadna nawet najbardziej elitarna prywatna (chyba nawet tym
                                bardziej elitarna) - dzieci od samego początku uczą się radzić sobie
                                z problemami. Mają styczność z równieśnikami z różnych środowisk, a
                                co najważniejsze chodzą do szkoły ze swoimi kolegami z podwórka czy
                                ulicy. Socjalizacji jaką zapewnia wspólny powrót ze szkoły wink nie
                                zastąpi pół godzinki zabawy gdy mama podwieźć musi dziecko do kolegi
                                mieszkającego dwie miejscowości dalej, a które łączy z naszym
                                miejsce edukacji...

                                No pisać bym mogła długo, niech sobie szkoły prywatne świetnie
                                funkcjonują, niech sobie mają te niesamowite wyniki w różnych
                                rankingach (w większości sztuczne zresztą, bo większość tych szkół
                                robi ostrą selekcję na początku, więc nic dziwnego że w sieci
                                zostają "szlachetne rybki", a "plankton" odpada), ale po co
                                generalizować i twierdzić, że wiedza do główki to wpada tylko tym
                                jednostkom, które do takich szkół uczęszczają?
                                Wybacz, ale jeśli "sama uczysz" i masz takie poglądy to mam
                                nadzieję, że nie pracujesz ani w dwójce, ani w gimnazjum.
                                Bo nie ma nic gorszego nic ciasnota umysłowa. Amen.

                                • grzeg_sz_1 cóż, 16.07.08, 10:21
                                  niektórzy uważają że szkoła prywatna sama z siebie MUSI być lepsza, "bo skoro
                                  płacę to wymagam aby dziecko było co najmniej Einsteinem"smile
                                  Sam chodziłem do prywatnej (policealnej) i sztuką było jej nie ukończyćsmilesmile
                                  Wszystko zależy od ucznia (i rodziców)

                                  Doomi, gratuluję zdroworozsądkowego podejścia do edukacjismile
                                • hanelorka Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 10:34
                                  Coś mi się zdaje, doomi, że niebyt uważnie przeczytałaś mój post. Bo
                                  gdybyś to zrobiła, to być może zauważyłabyś, że nikogo w nim nie
                                  obrażałam posądzając go o ciasnotę umysłową. Ale cóż, widzę, że
                                  stosujesz standard dyskusji rodem ze szkoły publicznej, którą tak
                                  wychwalasz, moim zdaniem zupełnie bezpodstawnie. Zdolnych dzieci
                                  gratuluję, to prawdziwy skarb. Tyle że akurat takie poradzą sobie
                                  wszędzie, nawet w przepełnionej podstawówce. Może tylko zdobywanie
                                  wiedzy potrwa dłużej, może trzeba będzie odkryć ze dwa koła i ze
                                  trzy Ameryki, bo pani, która przeczekuje na państwowym etacie czas
                                  do emerytury, nie będzie się chciało powiedzieć o tym, że ktoś już
                                  to dawno zrobił. Zwróć uwagę, żer dzieci mniej zdolne niż twoje w
                                  szkole takiej jak dwójka po prostu giną w tłumie, spychane na
                                  margines, bo nikt nie ma czasu zajmować się ich problemami. Ciesz
                                  się, że nie masz dyslektyka, dysgafika czy innego dys... Albo po
                                  prostu dziecka wrażliwego, które długo będzie przeżywało to, że
                                  koleżanka z klasy najpierw rąbnęła mu kredki, a potem, poproszona o
                                  to, żeby je oddała, przywaliła mu w twarz - coś takiego zdarzyło się
                                  w wychwalanej przez ciebie dwójce, w zerówce, do której chodził mój
                                  syn. Sorki, ale takiej szkoły życia to ja dla mojego dziecka nie
                                  chcę.
                                  Zgodzę się z tobą tylko w jednym: rzeczywiście szkoda, że dziecko
                                  dowożone do szkoły nie ma kontaktu z miejscowymi kolegami.
                                  Wiesz, co ci powiem. Jeszcze raz przeczytałam twój post i wyczuwam
                                  tu jakieś kompleksy. Jak sama twierdzisz, ciasnych horyzontów nie
                                  masz (pewnie znacznie poszerzyły się w Egipcie wink. Ale kompleksów
                                  chyba co nie miara.
                                  • doomi Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 10:49
                                    Hi hi, naprawdę wystawiasz sobie jako nauczycielowi super
                                    świadectwo, ale Twoja sprawa smile

                                    Z Twojego ostatniego postu wynika jasno, że według Ciebie szkoły
                                    prywatne to głównie szkoły dla dzieci z różnego rodzajami dys...,
                                    wrażliwych i nieprzystosowanych społecznie. Hm, super!

                                    Widzę hanelorka, że masz problem z ackecptowaniem otaczającej
                                    rzeczywistości. A to chciałabyś selekcjonować swoich sąsiadów, a to
                                    kolegów swojego dziecka. Twoja sprawa, masz do tego prawo. Nie
                                    obchodzi mnie, z czego to wynika. Pewnie z charakteru, ja zamiast
                                    uciekać od problemów i wycofywać się na bezpieczne pozycje wolę
                                    problem rozpracować, rozwiązać, traktować jako doświadczenie i iść
                                    dalej. I tego uczę moje dzieci.

                                    ps. skąd wiesz, że moje dzieci nie są wrażliwe?
                                    • hanelorka Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 11:05
                                      Skąd wiem, że twoje dzieci nie są wrażliwe? Nie wiem, moge się tylko
                                      domyślać. Ty sama nie wypowiadasz się jak osoba wrażliwa, tylko
                                      agresywna, wojująca i taka, co to wie najlepiej. Twój problem.
                                      Niewykluczone, że twoje dzieci nie są aż tak gruboskórne. Oby.
                                      Żeby cię uspokoić dodam, że nie uczę dzieci, tylko ludzi dorosłych,
                                      a ze szkolnictwem publicznym nie mam, nie miałam i nie będę miała
                                      nic wspólnego, więc śpij spokojnie. A z rzeczywistością jest tak, że
                                      można się na nią godzić i przyjmować w formie zastanej albo wybierać
                                      z niej to, co uważa się za najlepsze dla siebie. Ludzie inteligentni
                                      właśnie tak robią... Szkoły prywatne nie są dla różnych dys. Są dla
                                      wszystkich, którzy mogą sobie na nie pozwolić. Ludzie, którzy w nich
                                      pracują starają się pomóc również tym dzieciom, które borykają się z
                                      różnymi problemami. W większości publicznych podstawówek kadra albo
                                      nie jest do tego przygotowana, albo umywa ręce i zwala cały problem
                                      na rodziców, a dzieciakowi, który ma problemy na przykład z
                                      ortografią przyczepia łatkę osła i nieuka, i sprawa z głowy. No ale
                                      twoich genialnych dzieci akurat problem nie dotyczy, więc nic
                                      dziwnego, że nie masz o tym pojęcia.
                                • radekesp Re: prywatna vs publiczna 16.07.08, 10:54
                                  dalej będę się upierał, że WOLNOŚĆ RZĄDZI.
                                  masz wybór wysyłasz tam dziecko gdzie chcesz. podoba Ci się szkoła
                                  we francji to możesz się przeprowadzić, jeśli oczywiście uważasz, że
                                  warto się tak poświęcić. Uważasz, że nie stać Cię na szkołę "X"
                                  czy "Y" to starasz się zarabiać więcej, więcej oszczędzać itd. o
                                  wiele łatwiej podejść do tematu jeśli planuje się edukację dzieci z
                                  wieloletnim wyprzedzeniem.
                                  generalnie, poza skrajnymi przypadkami, uważam że chcieć to móc.


                                  hanelorka napisała: Opus Dei to sekta.(uproszczenie)

                                  idąc tym tokiem rozumowania należy uznac Kościół Katolicki za sektę,
                                  gdyż Opus Dei stanowi jego część, którą aprobuje. dokładnie
                                  prałaturę personalną. Jan Paweł II ma spotre zasługi w stworzeniu
                                  nowej formy organizacyjnej w Kościele. Oczywiście zagorzały
                                  antyklerykał wykrzyknie, że Kościól to też sekta, ale człowiekowi
                                  wykształconemu przyzwoitość na to nie pozwala.


                                  hanelorka napisała: Mąż i ja potraktowaliśmy wykształcenie dzieci
                                  jak inwestycję.

                                  wegług mnie świetne, dojrzałe podejście! dokłądnie tak nalezy
                                  traktować edukację dzieci. inwestycja.

                                  wychowanie - szkoła nie zastąpi rodziców. i ma tego nie robić. na
                                  barkach rodziców spoczyw ciężar wychowania, wpajania zasad. dlatego
                                  dla skuteczności takiego wychowania lepsza będzie szkoła, która jest
                                  przedłużeniem domu rodzinnego, jeśli idzie o zasady.
                                  poziom - bo wychowanie dla nie których to wazny element, ale o wiele
                                  mniej istotny. Sternik pokazuje swój poziom w wynikach testów
                                  szóstoklasistów. Jednak nie przywiązywałbym do tego większej wagi.
                                  prawdziwa weryfikacja przyjdzie w dorosłym życiu. (kurcze zabrzmiało
                                  poważniesmile) Pomijam argument, że "na początku jest ostra selekcja"
                                  bo jak się dowiedzieliśmy selekcja następuje w oparciu o inne
                                  przesłanki.

                                  W Sterniku jest inne podejście do ucznia i do nauki. uczysz się bo
                                  to Twój podstawowy obowiązek. twoje główne zadanie do wykonania.
                                  przyzwyczajasz się, że nauka nie jest ciężarem. przeznaczasz na
                                  nauke odpowiednią ilość czasu. nauka zajmuje odpowiednie, wysokie
                                  miejsce w świecie dziecka i rodziców. (rodzice też powinni się
                                  uczyć, bo każdy powinien podnosić swoje kwalifikacje).
                                  jest mi obcy pogląd, że do Sternika idą dziecki "mądrzejsze" i inne
                                  takie bzdury. chodzi tylko o podejście do obowiązków, o przekazanie
                                  uczniowi, że warto się uczyć.
                                  każda szkoła może to przekazać, ale niestety nie każda przekazuje...
                          • surmia Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 10:40
                            Mój światopogląd jest otwarty na WSZELKIE formy kształcenia jak również wiary.
                            Nigdy nie kieruję się uprzedzeniami, bo, jak pisałam, szanuję wszystkich ludzi i
                            ich przekonania i nigdy nie śmiałabym komukolwiek na siłę wkładać do głowy moich
                            przekonań.
                            Ale też nie jestem na tyle naiwna, żeby pozwolić, by ktokolwiek na siłę
                            udowadniał mi coś, co oglądając gołym okiem i na chłodno, wygląda jednak inaczej.
                            To kwestia myślenia i analizowania.
                              • radekesp Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 11:12
                                do surmia:
                                sternik to nie jest szkoła katolicka. tylko świecka. dla wszystkich,
                                którzy chcą, a nie tylko dla wierzących.

                                "Jednak nadal wszystko zależy od rodziców i ich podejścia do
                                wychowania dziecka. Wyłącznie od tego."

                                i tu się nie zgodzę. od rodziców zależy bardzo dużo, najwięcej,
                                jeśli oczywiście do wychowania dzieci podchodzą poważnie. tzn dbają
                                o to, rozwijają się w dziedzinie wychowania, uczą się na własnych
                                błędach, analizują wychowanie - rozwój dziecka, mają spójne zasady.
                                Ale od rodziców nie zależy wszystko. dziecko idzie do przedszkola,
                                szkoły, harcerstwa, klubu sportowego, kościoła, kółka plastycznego
                                itp. wszędzie tam będzie wpływ na jego wychowanie. największy w
                                szkole, bo tam spędzi bardzo dużo czasu. jeśli szkoła ma inne
                                zasady, niż rodzice to może pojawic się powazny problem. co ma
                                wybrać dziecko? byc moze wybierze zbiór zasad, który będzie dla
                                niego łatwiejszy. i mogą to nie być zasady rodziców!
                                lepiej aby szkoła był przedłużeniem domu rodzinnego, jeśli idzie o
                                zasady. taki przekaz bedzie czytelniejszy i wychowanie będzie
                                skuteczniejsze. to tak generalnie.

                                kazdy może mieć podejści do wychowania jakie chce. podejście do
                                edukacji to także wolny wybór (poza obowiązkiem nauczania).
                                jednak twierdzenie, że gdzie duże pieniądze tam jest ideologia to
                                spore naduzycie.
                                • hanelorka Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 11:25
                                  Problem w tym, że większość rodziców nie podchodzi o tego tak
                                  analitycznie. Uważają, że posiadanie dzieci i ich wychowywanie jest
                                  czymś tak naturalnym, że nie warto zaprzątać sobie głowy zgłębianiem
                                  tematu. Posyłają więc dzieci najpierw do najbliższego przedszkola,
                                  potem do najbliższej szkoły i uważają, że spełnili obowiązek.
                                  Zgadzam się z tobą, że to rodzice mają decydujący głos w sprawach
                                  wychowania, ale również kształcenia dziecka. I że powinni bardzo
                                  dokładnie zastanowić się nad wyborem szkoły, bo nie jest sytuacją
                                  dobrą, jeśli dziecko w szkole widzi i słyszy rzeczy, której stoją w
                                  jawnej sprzeczności z tym, czego jest uczone w domu. Słyszy na
                                  przykład, że nauka jest jego obowiązkiem, a potem widzi kolegów
                                  ściągających na przerwie pracę domową, która swoją drogą w
                                  przyzwoitych szkołach jest odrabiana po zajęciach, tak by dziecko,
                                  zwłaszcza to młodsze, po powrocie do domu miało czas dla siebie.
                                  Albo widzi, że pani nauczycielka jest wybitnie nie w formie i po
                                  prostu z lenistwa nie przygotowała się do lekcji jak powinna, więc
                                  każe swoim uczniom czytać podręcznik.
                                  Tylko kto się nad tym wszystkim zastanawia?
                                  • doomi Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 12:09
                                    hanelorka napisała:
                                    "Uważają, że posiadanie dzieci i ich wychowywanie jest
                                    czymś tak naturalnym, że nie warto zaprzątać sobie głowy zgłębianiem
                                    tematu. Posyłają więc dzieci najpierw do najbliższego przedszkola,
                                    potem do najbliższej szkoły i uważają, że spełnili obowiązek."

                                    Nie wiem po co na siłę dorabiasz ideologię do tego, że Twoje dziecko
                                    chodzi do prywatnej szkoły. Sama napisałaś kiedyś, że do prywatnego
                                    przedszkola wysłałaś synka, ponieważ nie miał szans dostać do
                                    państwowego. Potem po przedszkolu zapisałaś go jednak
                                    do "najbliższej szkoły", czyli nie jest tak jak próbujesz nam teraz
                                    wmówić, że tak pilnie jeszcze przed rozpoczęciem edukacji szukałaś
                                    szkół dla swojego dziecka. Kompletnie tego nie rozumiem.

                                    Przeniosłaś dziecko do prywatnej szkoły - OK. Jesteś z niej
                                    zadowolona - OK. Ale wmawianie rodzicom 500 dzieci chodzących do
                                    dwójki, że olewają swoje dzieci bo posyłają je do szkoły publicznej,
                                    rejonowej w dodatku już NIE JEST OK.
                                    I tylko tyle chciałam Ci przekazać.

                                    A na koniec dyskuksji jeszcze tylko dwa moje osobiste przemyślenia:
                                    Dzieci zdolnych jest mnóstwo, moim zdaniem wyniki moich dzieci to w
                                    połowie ich wrodzone zdolności właśnie wink w drugiej połowie wpływ
                                    nas rodziców, światopogląd i wychowanie właśnie. Pisałam kiedyś dużo
                                    na temat tego, jak mało dzieci korzysta z zajęć dodatkowych i tak
                                    dalej. Również o tym, jak mało rodziców angażuje się w życie szkolne
                                    dwójki (piszę uparcie o dwójce, bo tu mam doświadczenia). Nie chce
                                    mi się szukać, ale chyba i w tamtym wątku się spotkałyśmy hanelorko.
                                    Ja nie neguję Twojej decyzji o szkole prywatnej, ale nie zgadzam się
                                    i nie zgodzę na traktowanie dzieci ze szkoły publicznej jako te, co
                                    to są gorsze, mają gorszych nauczycieli i niczego się nie nauczą, o
                                    złych nawykach (Twój ostatni post) jakie na pewno nabędą nie wspomnę.
                                    A tak apropos nauczycieli w prywatnych to jest na forum przecież
                                    nauczycielka co w takiej szkole uczyła i sobie poczytaj czym kierują
                                    się NIEKTÓRZY nauczyciele w szkołach prywatnych.

                                    Po drugie szczerze mówiąc nie dziwię się, że dziecku po prywatnym
                                    niezłym przedszkolu na samorządowej ciężko było odnaleźć się w
                                    państwowej szkole. Każdemu by było ciężko, przecież to zupełnie inne
                                    warunki. Zawsze pisałam o szkołach w naszym mieście, że są
                                    przepełnione i nad tym ubolewam. Ale mają całą masę plusów, o
                                    których już też wielokrotnie pisałam.
                                    Ale to zupełnie inny temat, podobnie jak i cały wątek wink

                                    • syr5 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 17.07.08, 08:53
                                      hanelorka napisała:
                                      "Uważają, że posiadanie dzieci i ich wychowywanie jest
                                      czymś tak naturalnym, że nie warto zaprzątać sobie głowy zgłębianiem
                                      tematu. Posyłają więc dzieci najpierw do najbliższego przedszkola,
                                      potem do najbliższej szkoły i uważają, że spełnili obowiązek."

                                      Może jestem dziwna, ale jakakolwiek szkoła by to nie była, ciągle
                                      uważam, ze wychowanie i edukacja moich dzieci to MÓJ obowiązek.
                                      Szkoła ma mi w tym pomagać, ale obowiązek i tak ciąży na rodzicu.
                                      Zadnej szkole nie zaufalabym w 100% i zawsze staram sie trzymac reke
                                      na pulsie i na wiele roznych praktycznych sposobow systematyzowac i
                                      rozwijac teorie, ktore moje dziecko otrzymuje z roznych zdrodel, a
                                      szczegolnie ze zle napisanych podrecznikow. Moze i nauczyciele w
                                      szkolach prywatnych maja wieksza motywacje do pracy, co nie znaczy,
                                      ze w szkolach publicznych nie spotyka sie nauczycieli lubiących
                                      swoja prace. Majac 30 dzieciakow w klasie trudno jest dotrzec do
                                      wszystkich, to fakt. Ale od czego sa rodzice? Wspolne rozwiazywanie
                                      kilku zadan z matematyki z wlasnym dzieckiem to tez fajna forma
                                      budowania relacji rodzic-dziecko.
                                      Jesli my nie nauczymy dziecka obowiązkowosci i systamtycznosci, nie
                                      zaszczepimy w nich checi zdobywania wiedzy i nowych umiejetnosci, to
                                      zadna szkola nie pomoze. To tak jak mowa u malych dzieci, jesli
                                      rozumiemy kazdy ich gest i realizujemy ich prosby zanim zdaza je
                                      zwerbalizowac, nie beda mialy potrzeby mowienia i zaczna sie
                                      komunikowac pozniej niz ich rowiesnicy, ktorych rodzice pozwola
                                      wyrazic pociechom co mysla zamiast wyreczac je we wszystkim.
                                      • muffinek2 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 17.07.08, 11:31
                                        A kto z Was w tym wątku uczył się w szkole innej niż publiczna?
                                        Założę się, że jednostki. I co jesteście niewrażliwymi, źle
                                        wychowanymi tłukami? A Wasi rodzice o Was nie dbali? Tak?

                                        Nie wyślę swoich dzieci do prywatnej szkoły, bo zabiorę im ich
                                        środowisko, otoczenie, a to cenię przede wszystkim. I boję się też,
                                        nawet bardziej niż innych rzeczy, że nie mogłabym się dogadać z
                                        rodzicami, których dzieci uczęszczałyby do tej szkoły

                                        A swoją drogą to ciekawe czemu prywatne szkoły podstawowe,
                                        przedszkola są tak wychwalane, a wyższe szkoły prywatne tak nisko
                                        cenione.
                                • surmia Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 11:27
                                  Stowarzyszenie Sternik zostało założone przez organizację Opus Dei, chyba w 2003
                                  roku (nie pamiętam). Opus Dei to katolicka organizacja. Ja nie mam nic przeciwko
                                  katolickim szkołom - już to pisałam - przez krótką chwilę sama myślałam nad
                                  posłaniem do jednej z nich córki.
                                  Powiedzcie mi, ilu uczniów zapisanych do tej szkoły, czy też przedszkola jest
                                  niekatolikami? Zgaduję, że nie ma takich. Mylę się?

                                  Co do pieniędzy, to twierdzę tylko, że pisanie, że szkoła zarabia tylko na swoje
                                  bieżące potrzeby to nonsens. Sternik prowadzi działalność gospodarczą, czyli
                                  zarabia pieniądze. Organizacja ma pomysł na ich zarabianie, trafili w rynek.
                                  Mają świetny PR, dobrych managerów.

                                  I bardzo dobrze, niech zarabia. Jeśli są chętni to wszystko w porządku. A chętni
                                  są właśnie dzięki ideologii.

                                  • jeanette83 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 19:20
                                    Surmia, Sternika zalozyli RODZICE, nie Opus Dei. Opus Dei nie
                                    zalozylo zadnej szkoly. Skad masz takie informacje? Bo raczej nie
                                    czerpiesz ich z pewnego zrodla...
                                    Ja znam dzieci z dwoch niekatolickich rodzin, ktore chodza do szkoly
                                    Sternika, z nie znam ich w sumie wiele wiec jest to pokazny procent.
                                    Powiedz mi natomiast ile jest katolickich dzieci w szkole panstwowej
                                    w ktorej uczy sie Twoje dziecko? Bo jesli tyle ile katolikow w
                                    spoleczenstwie to wlasciwie wszystkie szkoly w Polsce sa szkolami
                                    katolickimi...
                            • jeanette83 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 16.07.08, 19:01
                              Pierwsza czesc Twojej poprzedniej wypowiedzi wskazuje nie na
                              tolerancje i brak uprzedzen, ale na cos calkowicie przeciwnego.
                              Spiskowa teoria dziejow w odniesieniu do Kosciola jest moim zdaniem
                              przejawem ideologii i pewnego rodzaju "szurostwem", na pewno nie
                              jest obiektywna - zreszta dosc zabawnie brzmi obrona obiektywizmu
                              wlasnych wypowiedzi, co niby innego masz o nich pisac wink
                              • surmia Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 17.07.08, 11:33
                                To, że wszędzie pisze się, że Stowarzyszenie Sternik założyli rodzice ma swój
                                sens. Rodzice lubią to czytać - taki chwyt marketingowy. Jednak nie dodaje się,
                                że są to rodzice związani ze stowarzyszeniem Opus Dei. Nie wyobrażam sobie
                                sytuacji, by nagle, jakaś grupa niepowiązanych ze sobą w jakikolwiek sposób
                                ludzi, tak sobie, ot, otworzyła szkołę. Nonsens.

                                na przykład
                                dziedzictwo.ekai.pl/@@opus_dei
                                I bardzo dobrze, niech zakładają. Jak dla mnie bomba.
                                Tylko nadal sie pytam, czy te dzieci, uczone od małego w zamkniętym środowisku,
                                na pewno na tym zyskają?
                                Czy na pewno jest to lepsza metoda nauki i wychowania niż w zwykłych, szarych,
                                pospolitych szkołach publicznych???
                                Czy dzieci uczone w szkołach, gdzie dobiera się uczniów (zawartość portfela
                                rodziców jest jakąś formą segregacji), poradzą sobie w dorosłym, nierzadko
                                brutalnym życiu???
                                I obojętne czy jest to szkoła katolicka, islamska, żydowska, dla ludzi o
                                zielonych oczach czy dla leworęcznych. Nie chodzi o założycieli, chodzi o
                                wychowanie dzieci.

                                Jeanette83 nie denerwuj się. Oceniasz mnie zbyt surowo. Zupełnie niepotrzebnie w
                                ogóle mnie oceniasz. Zamiast skupiać sie nad analizą mojego pokręconego umysłu,
                                zastanów sie o czym piszę.

                                Na koniec dla wszystkich - ciekawy artykuł z Newsweeka, zamieszczony zresztą na
                                stronie kapłana związanego z Opus Dei. Stary artykuł, ale piszą o Józefowie!
          • zainteresowana.tym Sternik w Józefowie 13.11.08, 16:04
            Witam,
            mam pytanie do rodziców dzieci, które chodzą do józefowskiego Sternika:
            - dlaczego na oficjalnej stronie Sternika nie ma informacji o Józefowie,
            - czytałam w artykułach pisanych przez osoby związane ze sternikiem, że tam
            przedszkole bardziej przypomina szkołę (ławki itd.) - czy to jest dobre miejsce
            dla dziecka nadpobudliwego, dla którego problemem jest usiedzenie w miejscu,
            - czy Sternik jest dobrym miejscem dla dzieci z zaburzeniami integracji
            sensorycznej - w artykułach o tej placówce mówi się o wychowaniu, walce ze
            słabościami, ale w wielu przypadkach te słabości nie są wynikiem zaniedbań
            rodziców, czy złej woli dziecka - jak wygląda ta "walka" ze słabościami danego
            dziecka (bo samo mówienie o problemie, to jeszcze mało).

            Ponieważ nie ma na oficjalnej stronie informacji, proszę o podanie numeru
            telefonu do sekretariatu.

            Mam nadzieję, że ktoś będzie mógł mi odpowiedzieć. Z góry za to dziękuję.
            • maa-zi Re: Sternik w Józefowie 14.11.08, 12:40
              z tego co wiem strona www STERNIKa jest w trakcie przebudowy.Lada dzien zawisnie
              nowa wersja strony z aktualnymi i poszerzonymi informacjami.

              w salach dla dzieci jest zarówno miejsce na "zabawy ruchowe" jak i na stoliki,
              przy których dzieci rysują, uczą się pisać. Mi takie rozwiazanie baaaardzo sie
              podoba bo nie chciałabym aby moje dziecko rysowało i pisało "na kolanie" i
              nabawiło się przy tym skrzywienia kręgosłupa. A czy jeśli dziecko jest
              nadpobudliwe to oznacza,że nie może 25 min rano i 25 min po południu siedzieć
              przy stoliku? to co w takim razie zrobić w szkole, też nie będzie siedzieć w
              ławce? z dzieckiem nadpobudliwym trzeba pracować, biorąc pod uwagę jego
              problemy/zaburzenia. STERNIK ma bardzo dobrze przygotowana kadrę
              psychologiczno-pedagogiczno-logopedyczna, która każdemu dziecku stara się pomóc
              przy jego zaburzeniach/problemach, nikt nie traktuje tego jako wina rodziców/dzieci.

              Na temat zaburzeń integracji sensorycznej mówi się bardzo dużo w placówkach
              STERNIKa, dowiedziałam się nawet, że jutro w Przedszkolu w Józefowie odbędzie
              się szkolenie dla nauczycieli prowadzone przez Małgorzata Kuwał - znany pedagog
              specjalny i terapeuta integracji sensorycznej.

              Telefon do Przedszkola w Józefowie 769 30 90 i mail
              przedszkole.strumienie@sternik.edu.pl
                • apu14 Re: Sternik w Józefowie 18.11.08, 09:49
                  ja mam jedno dzieci z nadrważliwością na mokre i zimne. i właśnie
                  przedszkole sternika okazało się swietnym teraupeutą. młody wychodzi
                  na prostą. jeśli chcesz, pytaj na priw.
                  ps. mlody był też podejrzewany o ADHD (nie przez przedszkole)...
                  teraz, po dwóch latach w sterniku i równoległej pracy w domu,
                  po "adhd" ani śladu. co nie oznacza, że jest typem spolegliwego,
                  ugrzecznionego chłopczyka. co to, to niewink) bardzo niewink pozdrawiam
    • jacy007 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 06.08.08, 11:11
      jeanette - jak czytam Twoje posty to nieodparcie nasuwa mi sie
      powiedzenie "Diabeł ubrał sie w onrnat i ogonem na mszę dzwoni"
      Przypisujesz innym intencje, które właśnie ujawniają sie w Twoich
      wypowiedziach...
      Sam zastanawiam sie nad szkołą dla mojego dziecka. Pytam rodziców
      którzy już mają dzieci szkolach publicznych. Do "Sternika" tez
      pojde. Tez spytam, popatrze. Bo wychowanie dziecka to cholernie
      poważna sprawa.
      Nie ma rozwiazan doskonałych. Za dwójką przemawia socjalizacja
      i "nauka życia"(własnie - czy nie nazbyt brutalna?), za Sternikiem -
      lepszy kontakt nauczyciela z dzieckiem, mnniej stresu tzw "życiowo-
      korytarzowego". I konia z rzędem temu kto wie (naprawde wie a nie
      wydaje mu sie)co lepiej sprawdzi sie w "dorosłym" życiu naszego
      dziecka. I mysle ze i doomi i jeanette nie wiedza. I ja tez nie
      wiem. Robimy to co "wydaje nam sie" dobre i wierzymy w słusznośc
      naszego wyboru.
      Sam skonczylem dwójkę "michalińska" i radzę sobie w życiu. Tak jak
      pozostali z którymi chodziłem do "budy". I niech mi nikt nie mowi ze
      rodzice tych kilkuset dzieci uczeszczajacych do niej niej kochaja
      swoje dzieci mniej niz rodzice tych ze Sternika.
      • nastassia_2 Re: Gdzie buduje kompleks szkolny Sternik? 06.01.09, 15:33
        oczywiście że nie...powiedziałabym raczej, że po prostu nie chronią dzieci pod
        sztucznym parasolem przed problemami i sytuacjami, z którymi i tak przyjdzie im
        się zetknąć, jak nie w szkole to na podwórku,kolonii czy później (co wcale nie
        znaczy że wtedy dziecko, choć starsze, poradzi sobie lepiej, bo może być wręcz
        odwrotnie).

        Nie będę robić tu całego wykładu, bo nie ma większego sensu opisywanie historii
        mojej socjalizacji w szkołach, bo to temat - rzeka..powiem jedno - chodziłam do
        szkół prywatnych jako dziecko, później jako wczesna młodzież...na szczęście z
        pewnych powodów rodzice we właściwym czasie postanowili o przeniesieniu mnie do
        zwykłej państwowej "budy"...do dziś dziękuję im za tą decyzję.Dzięki temu jestem
        zwykłym człowiekiem, nie nadmiernie wrażliwym i przeczulonym, radzącym sobie z
        presją czasu, stresem w pracy (co w dzisiejszych czasach jest baaaardzo ważne) i
        świadomym tego, że nie jestem pępkiem świata. Bez większych problemów dostałam
        się na uczelnię państwową (w przeciwieństwie do moich kolegów z
        prywatnych/społecznych szkół) którą skończyłam bez zbędnych wydatków na czesne,
        a której dyplom teraz gwarantuje mi dobrą pracę...
        Moje dziecko chodzi do szkoły państwowej, nie dlatego że go nie kocham, tylko
        dlatego, że chcę by w życiu nauczyło się funkcjonować bez ochronki, wszak
        później nikt mu jej nie da...drugi maluch biega do państwowego przedszkola,
        które uwielbia i kiedy dłużej jest w domu (ot, jak chociażby teraz, w
        święta)wprost nie może się doczekać dnia kiedy tam pójdzie...Uważam, że kochając
        swoje dzieci najlepsze co mogę dla nich zrobić to przygotować je do życia
        takiego jakim jest ono w rzeczywistości - raz radosnego i łatwego, ale często
        ciężkiego, czasami przykrego...
        • em-kwadrat kto jest sternikiem na tym okręcie? 07.01.09, 11:30
          Ważna jest odpowiedź na pytanie: Kto jest Sternikiem, a kto Okrętem?
          Odnoszę wrażenie, że w opisywanym przypadku Sternikiem jest Szkoła,
          a Okrętem rodzice... A dziecko? - zobaczymy jak dopłynie. Ja nie
          lubię ryzykować i steruję łódką po znanych akwenach. Wtedy nawet
          podczas burzy jest łatwiej przetrwać. Przecież dobrze znam ten
          szlak...
    • obywatel25 Re: Ludzie wykształceni i inteligentni ....... 28.10.08, 00:51
      Ludzie wykształceni i inteligentni nie wypowiadają skrajnych
      opini..........

      Piszą sobie tu cwaniaki, wykształciuchy i cie......., by czytali
      naiwniaki, by dzieciaki uwierzyły w kolorowe pisaniny,więc czytajmy
      wszyscy równo i wąchajmy czy nie g.........


      Nieważne w którą stronę wieje wiatr, żagle swoje ustaw tak, abyś
      ciągle płynął/a naprzód.

      Może lepiej napisać, zorganizować, zainspirować czymś,(jeżeli ktoś
      ma pomysła) aby nam wszystkim przyjemniej się w Tej mieścince
      żyłosmile)))), aby Nasze-Wasze dzieciaczki i Wy i My się tolerowali.
      Da się tak, czy jestem zbyt naiwny?

      Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka