Dodaj do ulubionych

Potęga służb specjalnych

17.11.05, 00:48
Poniżej tekst z www.press.pl o agencie SB w opozycyjny środowisku,
dziennikarzu. Pokazuje ona jak wielka była sieć stworzona przez służby
specjalne. Ruch Solidarność był przeżarty agentami.



To oskarżenie to moja cywilna śmierć – mówi Jerzy Nowacki, popularny
poznański dziennikarz telewizyjny. W październiku były szef
wielkopolskiej „Solidarności” Janusz Pałubicki ogłosił, że w czasach PRL-u
Nowacki, jako tajny współpracownik, donosił na niego Służbie Bezpieczeństwa.
Nowacki zaprzecza: – Nie byłem agentem „Stanisławem Brzozowskim”. Nie byłem
agentem „Magdą”.

Na sali zapadła cisza
Od piętnastu lat Jerzy Nowacki jest dziennikarzem poznańskiego ośrodka
Telewizji Polskiej. Postacią znaną, często widywaną na ekranie. Prowadził
najpoważniejsze dyskusje, wywiady i programy polityczne.
Ma piękną opozycyjną przeszłość. Na studiach występował w buntowniczych
spektaklach Teatru Ósmego Dnia. Był członkiem Komitetu Obrony Robotników –
jednym z dwóch z Poznania, obok poety Stanisława Barańczaka. W czasie
pokojowej rewolucji „Solidarności” zasiadał w prezydium Zarządu Regionu
NSZZ „Solidarność” Wielkopolska, był jego rzecznikiem prasowym. Internowany
13 grudnia 1981 roku, wyszedł z więzienia w Gębarzewie w maju 1982 roku.
Działał w konspiracji. Potem wyjechał do Francji. Od 1986 do 1990 roku
redaktor naczelny paryskiego miesięcznika „Kontakt”, bliski współpracownik
Mirosława Chojeckiego, wydawcy pisma, organizatora oficyny wydawniczej Nowa,
członka KOR-u.
W poznańskim środowisku mediów Nowacki był dziennikarzem z autorytetem. 19
października w codziennym programie TVP 3 Poznań „Wydarzenia i opinie” miał
rozmawiać o zawartości teczek SB m.in. z Januszem Pałubickim oraz dyrektorem
IPN w Poznaniu – uczestnikami poznańskiej konferencji „»Solidarność« w
dokumentach aparatów bezpieczeństwa 1980–1981”. „Jerzy Nowacki był tajnym
współ- pracownikiem Służby Bezpieczeństwa” – oświadczył na tejże konferencji
Janusz Pałubicki. – „Miał pseudonim »Stanisław Brzozowski« i donosił na mnie
SB”.
– Na sali zapadła absolutna cisza – wspomina Agata Ławniczak z TVP 3 Poznań,
wraz z Nowackim współwydawca programu „Wydarzenia i opinie”. Była na
konferencji, filmowała wystąpienie Pałubickiego. Piotr Bojarski, dziennikarz
poznańskiej „Gazety Wyborczej”, także obecny na konferencji: – Spojrzałem na
ekipę telewizji. Wszyscy pobledli. Zdenerwowani, zaczęli telefonować.

Chętni wypalać zło
Pałubicki jest w trakcie czytania dokumentów SB na swój temat. Dane agenta,
które znalazł w teczkach, Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu odtajnił na
jego wniosek, jako pokrzywdzonego. „Na podstawie dokumentów Wojewódzkiego
Urzędu Spraw Wewnętrznych w Poznaniu” – napisał IPN – „można było
jednoznacznie określić”, że TW Stanisław Brzozowski to urodzony 28.02.1952
roku Jerzy Nowacki.
Wiadomość błyskawicznie dotarła do siedziby telewizji. – To był szok, rodzaj
traumy – opisuje reakcję zespołu dziennikarz programu
informacyjnego „Teleskop” Grzegorz Chlasta.
Zespół poznańskiej telewizji podzielił się. Jedni nie wierzą w winę
Nowackiego. Inni koncentrują się na dramacie dziennikarza i jego bliskich.
Jeszcze inni mówią, że donoszenie, i to najprawdopodobniej za pieniądze, jest
godne bezwzględnego napiętnowania. – Widzę w oczach niektórych kolegów
inkwizytorskie błyski – mówi Chlasta. – Ludzie, którzy w PRL-u nie działali w
opozycji, dziś są gotowi nieść żagiew i wypalać zło gorącym żelazem.
– Ucieszyli się ci, którzy potrafią patrzeć innym w oczy, ale są przy tym
wyjątkowo nieszczerzy. Najbardziej zmartwili się ci, którzy podejrzewają, że
na podstawie niewiarygodnych, moim zdaniem, dokumentów SB może ich spotkać to
samo – mówi Aleksandra Bessert, wydawca „Telekuriera”, niegdyś działaczka
opozycji.
„Jeżeli popełniłem kiedykolwiek grzech pychy czy niefrasobliwości,
łatwowierności albo gadulstwa, to stawiając go na szali z moją postawą przez
wiele lat, jest on niewątpliwie mniejszy” – stwierdził Nowacki w wypowiedzi
dla Polskiej Agencji Prasowej zaraz po wydarzeniu. – „Ale jeżeli mam ponieść
odpowiedzialność za te grzechy, to jestem gotów ponieść ją w całej
rozciągłości”.
– Jestem gadułą – mówi mi dziś, a jego znajomi potwierdzają. Nie zaprzecza
wielokrotnym rozmowom z oficerami SB. Był wzywany, jak wielu działaczy
opozycji. Ale dziś ma do siebie żal, że w ogóle z nimi rozmawiał. – Nie
myślałem, że ich przekonam. Choć trochę może tak – opowiada. – Sądziłem, że
ich ogrywam. Mówię im rzeczy bez znaczenia i usypiam ich czujność. Ale
świadomie nigdy nie współpracowałem.

Trzy dowody Pałubickiego
Janusz Pałubicki pokazał na konferencji pismo z IPN-u odtajniające dane
agenta „Stanisława Brzozowskiego”. I zrekonstruował wydarzenia z przeszłości.
Na razie jest pewny trzech zdarzeń, w których informatorem SB mógł być tylko
Jerzy Nowacki. – Jesienią 1981 roku prezydium Zarządu Regionu
NSZZ „Solidarność” Wielkopolska wyznaczyło mnie i Nowackiego do znalezienia
zapasowego, tajnego ośrodka, z którego można by kierować strajkiem
powszechnym w zakładach, gdyby do niego doszło – opowiada. – Wybraliśmy
Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego. Wiedzieliśmy o tym tylko ja i on.
Wkrótce potem SB wkroczyła do zakładu i przeprowadziła bardzo ostre
działania, prewencyjnie go pacyfikując.
Drugie zdarzenie miało miejsce jesienią 1982 roku. Pałubicki ukrywał się,
stanowiąc jednoosobowo Tymczasowy Zarząd Regionu „S”. – Opracowałem
instrukcję strajkową dla zakładów pracy w regionie, żeby w wypadku protestów
ludzie wiedzieli, jak się zachowywać. Przekazałem ją do zaopiniowania czterem
osobom, wśród których był Jerzy Nowacki. Jeszcze przed jej opublikowaniem
Służba Bezpieczeństwa dysponowała donosem „Stanisława Brzozowskiego”, że
instrukcja jest przygotowana i niedługo zostanie opublikowana. Z tych
czterech osób, które nad nią obradowały, trzy zostały później aresztowane.
Czwartą, niearesztowaną, był Nowacki – mówi.
Ostatnie wydarzenie to już 1988 rok. SB przeprowadziła wówczas serię nalotów
na lokale „S” w Poznaniu używane m.in. przez Pałubickiego. – Niektóre były
znane tylko mnie i Nowackiemu – mówi Pałubicki. Nowacki jednak od ponad dwóch
lat przebywał wówczas za granicą. – Doniósł o nich wcześniej – twierdzi były
szef wielkopolskiej „S”. Zaraz jednak dodaje: – Nowacki to był mały kapuś.
Naprawdę szkodliwa była działalność Jana Śliwińskiego, przez którego ja wraz
z kilkunastoma innymi osobami trafiliśmy do więzienia.
– To nieprawda – ripostuje Jerzy Nowacki. – O wyborze Zakładów Naprawczych
Taboru Kolejowego nigdy nie słyszałem. Opracowywania instrukcji nie pamiętam.
Nie przypominam też sobie rozmów z Pałubickim o tajnych
lokalach „Solidarności”. Moje stosunki z nim nigdy nie były tak bliskie,
byśmy tylko my dwaj mogli być w posiadaniu jakiejś wiedzy. Nie byłem głęboko
w konspiracji. Wiedziałem, że nie bardzo się do niej nadaję. Wolałem jawną,
otwartą działalność, jak w KOR-ze – opowiada.
W maju tego roku jedno z poznańskich liceów zorganizowało szkolne obchody 25-
lecia „Solidarności”. Wśród gości byli i Pałubicki, i Nowacki. Pierwszy znał
już akta SB na swój temat i pewny był współpracy tego drugiego ze służbami.
Ale nie miał jeszcze dowodu, czyli potwierdzenia IPN-u. Tymczasem Nowacki
opowiadał wtedy młodzieży, jak walczył z komunistycznym systemem. Pałubicki
milczał. ̵
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka