porwana_apaszka
17.04.06, 20:48
Zdarzyło to się 13kwietnia ok godz 15.15 na ulicy Lisa Kuli naprzeciw wjazdu w
ulicę Sokolą.
Przechodząc ulicą w stronę ulicy Wesołej zostałam zaatakowana przez sforę
psów,które wydostały się z posesji przez otwartą bramę.Były to 2owczarki,
bokser i mały puchaty piesek.
Otoczyły mnie ,wycofałam się w stronę ogrodzenia i mocno oparłam o siatkę
posesji starając się,aby mnie nie wywróciły.Bokser skakał wysoko starając się
chwycić mnie za gardło,owczarki zaś szarpały za rękawy i poły płaszcza.
Brzuch osłaniałam torebką,nie ruszałam się.Psy atakowały nieustannie,a obok
przejeżdżały auta,nieopodał na rogu ulicy Zajączka/Lisa stało 2mężczyzn.
Nikt mi nie pomógł,po kilku,nie wiem jak długo to trwało,wyszedł mężczyzna z
tej posesji i psy próbował zapędzić na podwórko nie zamykając bramy.Odezwałam
się aby ją zamknął,a psy powtórnie mnie zaatakowały.Zaczęłam wówczas już
piszczeć i wzywać pomocy.Mężczyzna zabrał psy a mnie zostawił na pastwę losu...
Policja przyjechała po 40minutach,czekałam na radiowóz naprzeciw posesji-nikt
mi nie pomógł,nie zapytał o moj stan zdrowia.
Trzęsłam się cała,drgała mi twarz. Piszę i płaczę-to było potworne,
przerażające-brak jakiejkolwiek reakcji ze strony licznych świadków zdarzenia.
Tylko policja mi pomogła ...
Ponieważ mieszkam daleko od Marek-proszę mi podpowiedzieć jak zdobyć
świadectwo szczepienia tych psów-jest to potrzebne...