Dodaj do ulubionych

Witamina K

21.09.09, 23:54
Wiem, że nie na temat!

Ale wydaje mi się, że na tym forum czytałam o witaminie K i nowym
zaleceniu, by podawać ją noworodkom zapobiegawczo krwotokom
wewnętrznym.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat, mądre kobiety?
Jeśli było wałkowane, to proszę o link na skróty, bo zamiast samej
poszukać, muszę przecież podjadać moje ciastko!
Oczywiście weszę spisek ministrów zdrowia z producentami leków, bo w
głowie pomieścić mi się nie chce, by pokarm matki mógł być
niewystarczający dla noworodka... Przez tysiąclecia kobiety nie
suplementowały przychówku, a ludzkość przetrwała? A może się mylę.
Obserwuj wątek
    • monicus Re: Witamina K 22.09.09, 08:16
      no to juz sobie odpowiedzialas...smile ja nie dawalam.
      bylo w watku "nie na temat" chyba
      • ph78 Re: Witamina K 22.09.09, 12:50
        Ach, dziękuję! W wolnej chwili odkopię wink
        Bo mi twardych argumentów potrzeba, by przekonać męża smile
        • monicus Re: Witamina K 22.09.09, 13:48
          pfff jeszcze 4 lata temu nie podawali i jakos sie zylo. a jakby nmie bylo to
          sztuczna wit
          • fizula Re: Witamina K 22.09.09, 21:45
            Wcześniakowi bym podawała. Dzięki Bogu wcześniaka nie miałam.
            A donoszonym kluskom to sobie można darować. Dodatkowo dzieci nierzadko źle się
            po tym ustrojstwie czują, nie chcą tego pić.
    • kropkaa Re: Witamina K 22.09.09, 22:22
      Gdyby dziecko miało jakieś wielkie wybroczyny, to pewnie bym dała.
      No i wcześniakowi. Profilaktycznie nie, zresztą nie dawałam ani
      takiej w płynie, ani w zastrzyku. O ile mnie pamięć nie myli
      Kasiaimichael podawała linki o badaniach, że nie jest zbadany wpływ
      tej vit. i podejrzewa się ją o związek z białaczką potem.
      • ph78 Re: Witamina K 22.09.09, 23:00
        Dobry Boże, dobrze, że tego linku nie znalazłam - jakaś skłonna do
        podrażnień się zrobiłam w tym połogu wink Już 3 dobę ni podajemy!
    • silije.amj Re: Witamina K 23.09.09, 19:05
      Moje domowe dziecko nie dostało ani w zastrzyku na powitanie świata ani doustnie
      i miało się znakomicie. On był poterminowy i wielki chłop, więc się ze mnie
      wystarczająco "zsuplementował" wink
      • annairam Re: Witamina K 24.09.09, 10:21
        W szpitalu odmówiłam, w domu również nie podawałam. Nic mojemu Rozbójowi nie było.
    • orzechowa1 Re: Witamina K 24.09.09, 11:43
      Nie daję, z przyczyn ideologicznych (powiedz mi kto na tym robi i
      jak duże pieniądze a powiem Ci czy autentyczne dobro Twojego dziecka
      jest dla nich na pierwszym miejscu...). Nasze pokolenie jakoś bez
      wit. K. przeżyło wink

      Dziewczyny z mojego rodzimego forum zauważyły że wit. K zwiększa
      problemy brzuszkowe malucha. Nie wiem czy fakt, czy mit. Dzielę się
      'plotką'.

      Acha, nie daję, i po nocach sypiam spokojnie.

    • kaakaa Moi nie dostawali 25.09.09, 00:28
      Ale nie wiem, czy należy brać ze mnie przykład, bo ja wyrodna matka
      jestem wink i uważam, że rozpieszczać dzieci nie ma co - niech sobie
      same z bólem istnienia radzą, a nie tylko wspomagacze na każdym
      kroku wink
      • kropkaa Re: Moi nie dostawali 25.09.09, 20:22
        Dokładnie! I jeszcze w domu im kazałaś się rodzić, a wiadomo jakie
        to niebezpiecznewink))
      • mala_ika Re: Moi nie dostawali 25.09.09, 20:25
        Moi też nie, ale ja w ogóle przy pierwszym(domowym) nie zostałam oświecona w tej
        kwestii, a przy drugim nie uznałam za słuszne powodowanie w starszym poczucia,
        że coś straciłwink, więc młodszy też nie dostałwink
        • kaakaa Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 25.09.09, 20:28
          • monicus Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 25.09.09, 20:50
            ja nie dosc, ze nie dawalam to ku spokojnosci otoczenia klamalam, ze daje...
            bardzo meczace mam otoczenie
          • ph78 Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 26.09.09, 14:33
            TŻ dojrzał do nie podawanie wit. K po (sterowanym, hi) researchu, więc
            i ja się wpisuję do Klubu Wyrodnej.
            Żeby się zaś wysforować na czoło dodam, że karmię cyckiem z samej
            trawy!
            • kaakaa Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 26.09.09, 14:59
              Jak zrobiłaś cycka z samej trawy???
              Też bym chciała tak umieć! I jeszcze, żeby się ten trawiasty cycek mojej Irence
              spodobał, żeby choć w nocy mógł czasem zastąpić ten mój, co jest z mięsa, skóry,
              gruczołów i innego składu, który ma ten defekt, że jak się go gryzie, drapie i
              szczypie to bardzo boli sad
              • ph78 Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 26.09.09, 16:46
                Teść mi go tak ochrzcił wink
                • monicus Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 26.09.09, 17:39
                  jesli dobrze rozumiem, to ja juz drugie dziecie z samej trawy karmie. i dwie
                  ciaze mam za soba rowniez na trawie big_grin i dzieci objawow krzywicy nie maja.
                  • ph78 Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 27.09.09, 20:43
                    O! Ja w to wierzę, chociaż dopiero po pierwszej ciąży i przy pierwszym
                    dziecku jestem - więc ewidentnie w fazie eksperymentów (grożnych dla
                    dziecka i nieodpowiedzialnych, jak na Wyrodną przystało).

                    A tak serio, to suplementujesz się czymś? Czymkolwiek? Czy po prostu
                    mądrze jesz tę trawę?smile
                    • monicus Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 27.09.09, 21:19
                      jem. poprostu. czasami wrzucam lecytyne i b complex jak juz nie mam sil i
                      wciagam za duzo slodyczy.
                      choc na sok z pokrzywy sie przymierzam.
                    • kaakaa Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 28.09.09, 00:10
                      ph78 napisała:


                      > A tak serio, to suplementujesz się czymś? Czymkolwiek? Czy po prostu
                      > mądrze jesz tę trawę?smile

                      Popieram mądre jedzenie trawy wink
                      Choć nie ma we mnie tyle pałeru, żeby całkiem zrezygnować z mięsnego nałogu sad
                      Może gdyby wsparcie w mężu było... ale on mięsożerca zadeklarowany. I tak przy
                      mnie musiał się ograniczyć, bo w mojej kuchni to jednak przewaga trawy i innej
                      roślinności - nie ma to jak pyszna zupka na wodzie!
                      • sun.pl Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 28.09.09, 13:21
                        My też już drugie dziecię na lekko-trawnym cycu smile Dzieci zdrowe, bez
                        suplementów. Mąż mięsożerny - dzięki temu w domu są trzy wzorce: wegetariański,
                        mięsożerny i trzeci - życie w zgodzie i miłości poprzednio wymienionych wink Synek
                        do 1 roku życia nie próbował mięsa, po roku pozostawiliśmy decyzję jemu... Chce
                        i je. Nie za wiele - tylko ryby i indyk. Może córcia będzie wolała mój talerz...
                        Zobaczymy...
                        • monicus Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 28.09.09, 14:26
                          u nas to samo. najchetniej ryby. mieso baaardzo rzadko. choc starszy ma ostatnio
                          miesne tygodnie.
                          • ph78 Re: Oj, więcej tu wyrodnych matek ;-) n/t 28.09.09, 21:35
                            Pytając o suplementy miałam na myśli raczej te naturalne, jak np.
                            słynny sok z pokrzywy, drożdże, olej lniany itd. Może jeszcze czegoś
                            nie wiem smile

                            Aktualnie i 'w temacie' witaminy D zastanawiam się właśnie nad
                            tranem na sezon jesienno-wiosenny... Bo tej syntetycznej też mi się
                            jakoś nie chce podawać, ale po co mi dziecko z krzywicą?wink

                            A mój mąż też miesolubny, ale niepraktykującywink Czy też z rzadka,
                            gdy mu się jakaś ślepa kura trafi zamiast ziarnawink Ładne to
                            wychowanie w poszanowaniu różnych opcji! Oby i nam się tak udało...
      • mala_ika A skoro o witaminach... 25.09.09, 21:10
        ..syntetycznych mowa, jeśli wolno zagadnąć - vit. D dawałyście? Bo i na ten
        temat sporo kontrowersji słyszałam, włącznie z tym że jej przedawkowanie, o
        które ponoć nietrudno, gorsze jest niejednokrotnie niż niedobór...
        • 987ania Re: A skoro o witaminach... 25.09.09, 23:13
          nie dawałam ani d ani k ani a ani żadnych innych.
        • goblin.girl Re: A skoro o witaminach... 25.09.09, 23:46
          dawałam połowę zalecanej dawki w okresie od stycznia do maja, na lato
          odstawiłam, ale pozniej zauważylam, ze parę razy młody sie obudził ze spoconym
          łebkiem (pewnie bez związku) więc dla spokojnosci znów daję ale nie syntetyczną
          ino tran.
          z tego, co wiem, niedobory u dzieci stwierdzano wtedy, kiedy dieta matki była
          uboga w wit. D, poza tym jej zawartosc w pokarmie jest najwieksza w 'końcowej',
          tłustej fazie - dzieci, kóre nie miały mozliwosci ssac długo z jednej piersi
          mogły jej ne dostawać i stad stwierdzony niedobór.
          • soldie Re: A skoro o witaminach... 27.09.09, 11:40
            Nie podawałam żadnych syntetyków, gdybym miała logiczne medyczne uzasadnienie to
            pewnie bym się zdecydowała,ale owego nikt mi nie podał a chłopaki żyją i są
            zdrowi smile
            • silije.amj Re: A skoro o witaminach... 27.09.09, 19:27
              D3 podawałam zimą, ilość umiarkowaną, bo przyznaję bez bicia, że moje dzieci na
              mało na powietrzu zimą, no i słońca nie ma.
              • silije.amj Re: A skoro o witaminach... 27.09.09, 19:28
                No i ryb jakoś mało w diecie, też niestety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka