Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tą szyjką?

15.07.10, 08:15
Wiem, że o sprawdzaniu rozwarcia już było. Czytałam i wydawało mi się, że
mniej więcej wiem o co chodzi. Nigdy nie stosowałam NPR, więc nie mam za
bardzo doświadczenia w badaniu swojej szyjki. Na początku ciąży wydawało mi
się, że ją wyczuwałam - takie jakby rurkowate "coś" łatwo wyczuwalne po
włożeniu palca do pochwy, skierowane nieco w kierunku odbytu. Po kilku
tygodniach to, co uważałam za szyjkę było skierowane bardziej w przeciwną
stronę. Sprawdzałam wczoraj (20 tydzień) i nie mogłam nigdzie "tego czegoś"
znaleźć. Chyba że bardzo głęboko, tak po włożeniu całego palca, ale nie jestem
pewna czy to "to". No i teraz nic już nie wiem. Może ja to jakoś źle rozumiem.
Na jakiej mniej więcej "długości palca" powinnam ją wyczuwać? Dodam, że byłam
w poniedziałek na badaniu i moja pani doktor żadnych zastrzeżeń nie zgłaszała.
Obserwuj wątek
    • kaakaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 15.07.10, 08:33
      Szyjka w ciąży może być na takiej głębokości, że trudno do niej w badaniu
      dotrzeć nawet osobie trzeciej, która korzysta z dwóch palców (wskazujący i
      środkowy) wprowadzonych tak głęgoko, jak się da. Przez to badanie wewnętrzne
      bywa wyjątkowo nie przyjemne sad Samodzielnie może być bardzo trudno ją wybadać.
      A nawet jak do niej dotrzesz, to może być tak, że wyczujesz tylko kawałek (np.
      przednią wargę) i nie dojdziesz do kanału, bo szyjka będzie silnie zwrócona do
      kości krzyżowej, twarda i zamknięta. Może być też tak, że jest zwrócona w prawo
      lub w lewo i jest w miejscu, w którym wcale byś jej nie szukała. Jeśli doktor
      nie zgłaszała zastrzeżeń, to może daj sobie spokój? Doktory bardzo są na te
      szyjki uczulone, jak się cokolwiek dzieje, to zaraz alarm podnoszą.
      • bonga_dax1 Re: Jak to jest z tą szyjką? 15.07.10, 08:47
        Nie to żeby coś mnie niepokoiło, ale chciałam się "zapoznać" z moją budową, coby
        może jakoś się orientować, czy coś się "rusza" jak się rozpocznie poród. No ale
        widać, że muszę uzbroić się w cierpliwość i zdać na położną jak przyjdzie co do
        czego.
        • kaakaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 15.07.10, 08:53
          Jak już faktycznie przyjdzie co do czego to ta szyjka powinna dość radykalnie
          zmienić położenie i konsystencję, więc będzie ją łatwiej sięgnąć ale za to Ty
          będziesz mieć wielki brzuch, więc może być trudniej sięgnąć...
          • bonga_dax1 Re: Jak to jest z tą szyjką? 15.07.10, 09:22
            Dzięki... W trzeciej ciąży to ja już mam spory brzuch i... posiwiałam, zrobiło
            mi się pasmo siwych włosów na czubku głowy jakby mnie ktoś farba maznął wink
            • szczur.w.sosie Re: Jak to jest z tą szyjką? 15.07.10, 10:59
              A to lepiej chyba nie grzebac przy szyjce? Ja mialam USG wlasnie w 24tc
              by okreslic czy sie nie skraca, ale nie badanie ginekologiczne, jako ze
              to moze nie byc dobre dla szyjki. Do tego ryzyko infekcji i klopot
              gotowy.
              • kaakaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 15.07.10, 12:04
                W Polsce jest taki "zwyczaj", że badanie wewnętrzne z oceną szyjki robi się
                ciężarnej w zasadzie na każdej wizycie (generalnie, co miesiąc). Nikt się nie
                przejmuje ryzykiem infekcji, czy faktem, że "grzebanie przy szyjce" może ją
                sprowokować do skracania się i rozwierania confused
                A USG to się rezerwuje dla szczególnych przypadków, bo badanie wewnętrzne tańsze...
                • soldie Jak juz o szyjce... 15.07.10, 13:05
                  to może mi ktoś jeszcze powiedzieć jak to bywa z nadżerką, bo mi sie przytrafiła
                  w zasadzie pierwszy raz, wiem, że w ciąży sie jej nie leczy,a z tego co czytałam
                  to najczęściej stosuje sie zabieg, a czy są jakieś inne na nią metody?I czy
                  przez to zwiększa się ryzyko infekcji itp...
                  • bonga_dax1 Re: Jak juz o szyjce... 15.07.10, 13:22
                    Ja miałam tak z 10 lat temu. Miałam wymrażaną zdaje się. Infekcje mam tak samo
                    niestety częste po jak i przed zabiegiem. Taka już widać moja "uroda". Podobno
                    po każdej ciąży moja szyjka wygląda lepiej, ale z tego wniosek, że i tak jakiś
                    ślad został. W pierwszej ciąży, jak mnie zbadali po przyjęciu do szpitala, to
                    zaczęłam lekko krwawić. Mówili, że to przez tą dawną nadżerkę, ale kto ich tam wie.
                  • kaakaa O nadżerce 15.07.10, 13:46
                    Oj, kochana, "puszkę z Pandorą" otwierasz... wink
                    Z nadżerkami sprawa nie jest wcale taka oczywista, na jaką mogłaby wyglądać dla
                    laika.
                    Zacznijmy od anatomii. Ta część szyjki macicy, którą widać od strony pochwy to
                    tarcza. A to co jest wewnątrz widocznej "dziurki" w tarczy to
                    kanał szyjki macicy. Tarcza i kanał są fizjologicznie pokryte różnym
                    nabłonkiem - tarcza - nabłonkiem wielowarstwowym płaskim
                    nierogowaciejącym, a kanał - nabłonkiem walcowatym gruczołowym. Gdzieś
                    musi się znajdować miejsce, gdzie jeden rodzaj nabłonka przechodzi w drugi i
                    nazywa się to miejsce strefą przejściową.
                    To był wstęp anatomiczny wink
                    A teraz, co to "nadżerka". Ano, tak rasowo, nadżerka to ubytek nabłonka na
                    tarczy szyjki macicy, czyli taka ranka (i to wypadałoby leczyć). Ale takich
                    prawdziwych nadżerek jest bardzo niewiele. Obecnie większość diagnozowanych
                    "nadżerek" to sytuacje, keidy strefa przejściowa między nabłonkiem tarczy i
                    kanału przesuwa się na zewnątrz i na tarczy, wokół ujścia zewnętrznego kanału
                    szyjki widać nabłonek walcowaty. Stan taki może mieć różne przyczyny
                    (hormonalne, urazowe, infekcyjne, idiopatyczne) ale wg najnowszych badań u
                    kobiet w okresie rozrodczym można to traktować jako stan fizjologiczny. Warto
                    obserwować i regularnie robić cytologię. Jak nic się nie dzieje (brak
                    niepokojących objawów i cytologia prawidłowa), to nie ruszać - jest duża szansa,
                    że ustąpi samo.
                    Coniektórzy lekarze uwielbiają jednak leczyć także nadżerki rzekome nie
                    wykazujące żadnych niepokojących cech. Zważywszy, że pacjentka zazwyczaj płaci
                    za leczenie, pewnie ma to jakiś ukryty sens...
                    Ale ja złośliwa jestem, nie? confused
                    • soldie Re: O nadżerce 15.07.10, 14:10
                      wg najnowszych badań u
                      > kobiet w okresie rozrodczym można to traktować jako stan fizjologiczny. Warto
                      > obserwować i regularnie robić cytologię. Jak nic się nie dzieje (brak
                      > niepokojących objawów i cytologia prawidłowa), to nie ruszać - jest duża szansa
                      >
                      Dzięki za ta informacje, gdzieś wewnętrznie wydaje mi się, aby nic z tym nie
                      robić- poza tym jak poczytałam jak ten zabieg przebiega trochę mnie zmroziło-
                      btw zamrażanie z tego wszystkiego brzmi najfajniej, jednak jakoś ochoty nie mam
                      na jakiekolwiek zabiegi przy mojej szyjcesmileZwłaszcza jeśli faktycznie nie są
                      konieczne. I jeszcze może coś bliżej o niepokojących objawach towarzyszącej
                      nadżerce? Na co w takim razie zwracać uwagę?
                      • kaakaa Re: O nadżerce 15.07.10, 14:45
                        wink Zamrażanie brzmi dobrze przy obecnej aurze, jak przyjdzie zima, to może Ci
                        się mniej podobać wink
                        Niepokojące objawy zw. z nadżerką, to przede wszystkim krwawienia bądź plamienia
                        - mogą być "tak z niczego" albo po badaniu wew. lub po stosunku. Ważne są też
                        zmiany w komórkach ale to już można ocenić tylko w badaniu, szczególnie w cytologii.
                        No, i dobrze jest znaleźć lekarza, który nie upiera się, że każdą nadżerkę
                        rzekomą trzeba bezwzglądnie leczyć.
                    • ramje Re: O nadżerce 15.07.10, 16:06
                      Piękny wykładsmile i swięta racja, żeby raczej nie ruszać
                      tek "nadżerki". Najlepiej zrobić kolposkopię- wtedy widać, czy to
                      fizjologia czy coś niedobrego. Jedna pani doktor wypisała mi już
                      skierowanie do szpitala na zabieg usunięcia części szyjki, bo
                      cytologia wyszła nieprawidłowa. Po zabiegu nie wiadomo, czy mogłabym
                      mieć jeszcze dzieciątko. Na szczęście trafiłam na konsultację i
                      kolposkopię do innego lekarza i okazało się, że to właśnie była
                      zmiana fizjologiczna- było to około 3 lata temu i wciąz żyję i mam
                      się dobrze i na świecie od prawie 3 miesięcy jest Pawełeksmile
                      • kaakaa Re: O nadżerce 15.07.10, 17:14
                        ramje napisała:

                        > Najlepiej zrobić kolposkopię- wtedy widać, czy to
                        > fizjologia czy coś niedobrego.

                        Eeee, ja bym się tam z kolposkopią nie wyrywała... W każdym razie, nie, jeśli
                        cytologia jest prawidłowa i nie widać tam "gołym okiem" jakiś podejrzanych zmian.
                        Mi też już dawno temu po dwóch elektrokoagulacjach proponowano konizację
                        (stożkowate wycięcie obszaru wogół ujścia zewnętrznego) szyjki z powodu
                        nawracającej nadżerki confused Dlatego mogę powiedzieć, że problem znam osobiście. U
                        mnie kłopot się skończył po zmianie ginekologa - aktualna pani doktor przyznaje,
                        że w moim przypadku strefa przejściowa między nabłonkami jest przesunięta na
                        tarczę ale, że cytologię mam OK i żadnych niepokojących objawów, to nie
                        zamierzamy (ani ja, ani moja pani dr) nic z tym robić. Kolposkopii też sobie nie
                        robiłam w żadnym momencie i na razie nie widzę takiej potrzeby.
                        • ramje Re: O nadżerce 15.07.10, 17:21
                          Tak, jak nie ma zmian to nie ma potrzeby, natomiast jak jest zmiana,
                          to myślę, że to badanie, niedługie i nieinwazyjne, może uchronic
                          przed wieloma niepotrzebnymi zabiegami.
                          • kaakaa Re: O nadżerce 15.07.10, 17:52
                            Znalazłam właśnie
                            bardzo
                            fajny tekst o nadżerkach
                            . Autor, jako specjalista od kolposkopii, zaleca
                            właśnie to badanie do diagnostyki różnicowej ale mam poczucie, że nie docenia
                            znaczenia cytologii, która IMHO jako badanie przesiewowe jest wystarczająca.
                        • szczur.w.sosie Re: O nadżerce 16.07.10, 14:04
                          Mi zrobili kolposkopie w 26tc, bo w 24tc krwawiłam wskutek nadżerki -
                          tak przynajmniej w szpitalu powiedzieli. Cytologia była zawsze dobra
                          wiec to chyba tak dla uspokojenia te kolposkopie robili. Az się moja położna dziwiła wtedy, ze po co. Z tym ze w 28tc rozpoczal si porod
                          wiec nie wiem czy te wszystkie badania w szpitalu i kolposkopia sie nie przysłużyły do tegouncertain
                    • gos85 Re: O nadżerce 15.07.10, 22:21
                      kaakaa jesteś nieoceniona smile
                      • soldie Re: O nadżerce 16.07.10, 07:41
                        Dzięki dziewczynysmile potwierdzacie tylko to co gdzieś tam czuje, chociaż nie
                        potrafię poprzeć "naukowo" wink Widzę, że na tym forum na każdy temat mamy
                        odmienne spojrzenie niż tzw. większośćsmileDobrze jest znać tak zacne towarzystwo smile
                        • marianna0077 Re: O nadżerce 16.07.10, 09:23
                          Właśnie sobie pomyślałam, że mój pierwszy kontakt z lekarzem
                          ginekologiem był bardzo udany. Ależ jestem zaskoczona, dzieki nadżerce
                          sobie o tym przypomniałam smile
                          Na pierwszej wizycie 16 lat temu, kiedy jako nastolatka poszłam sobie
                          na przegląd, pan po badaniu wytłumaczył mi, że mam nadżerkę, ale
                          prawdopodobnie fizjologiczną, i na karteczce te tarczę i walec
                          narysował opowiadając o tych różnych nabłonkach, co to kaaka
                          wyłuszczyła wcześniej. Było to na totalnym zadupiu. Zrobił cytologię i
                          zalecił robić ją regularnie, co oczywiście czynię. Później w Krakowie
                          już miewałam różne propozycje, jedna pani nawet straszyła, że jak nie
                          usunę to dzieci mieć nie bedę... Teraz juz nikt o mojej nadżerce nie
                          wspomina, być może po porodach szyjka się tak zamkneła, że wszystko
                          wróciło na swoje miejsce.
                          Ale naprawdę jestem zaskoczona, że zapomniałam, że taki pozytywny
                          miałam początek smile
                          • kaakaa Re: O nadżerce 16.07.10, 09:35
                            Marianno, miałaś szczęśćie trafić na mądrego ginekologa z aktualną wiedzą -
                            pozazdrościć smile Jak widać można takich znaleźć nawet na prowincji. Oby więcej
                            takich specjalistów z prawdziwego zdarzenia a nie tylko specjalistów od
                            wyciągania kasy confused
                            A na tamtej pierwszej wizycie, to pewnie nawet nie wiedziałaś jak dobrze
                            trafiłaś... wink
                            • soldie Re: O nadżerce 16.07.10, 12:16
                              Kaakaa dzięki za ten artykuł- to szok jak nieuważnie sie postępuje z nadżerką-
                              biorąc pod uwagę rutynę, z jaka wykonywane są zabiegi na jej usunięcie.
                              • fizula Re: O nadżerce 16.07.10, 18:02
                                Ja też mam (w miarę) fajną ginekolożkę. W przypadku dobrej cytologii nic nie
                                zaleca, najwyżej globulki propolisowe- te raczej nie zaszkodzą.
                            • marianna0077 Re: O nadżerce 16.07.10, 20:12
                              No nie wiedziałam, oczywiście. I kompletnie zapomniałam, dzięki temu
                              wątkowi zdziwiłam się, bo jednak tamten pierwszy raz przykryła cała masa
                              zgoła innych doświadczeń. Tak się podzieliłam, bo to bardzo budujące smile
    • bonga_dax1 Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 11:25
      To ja znowu w temacie szyjki wink Jestem na początku dwudziestego dziewiątego tygodnia, w dzisiejszym badaniu wyszło, że szyjka jest miękka i ma ok. 1,5cm, jest zamknięta. Moja pani doktor zareagowała lekkim niepokojem, przepisała mi duphaston i magnez. Czy mam się martwić, czy uznać, że w trzeciej ciąży to tak ma prawo być? Położna "kazała" mi dotrzymać do końca 38 tygodnia i taki mam szczery zamiar tongue_out
      • kaakaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 11:35
        Mój ulubieniec Michel Odent pewnie stwierdziłby, żeby sobie odpuścić i się nie stresować. Dodałabym do tego, żeby się za często u ginekologa nie badać, bo macanie tej szyjki nic dobrego nie przyniesie.
        Jednak taka odważna nie jestem, żeby Ci tu zalecenia formułować, bo i jakim prawem? Sama musisz zdecydować, co w tej sytuacji chcesz robić. Co do duphastonu - nie rozumiem celu? Magnez - pewnie można brać jeśli nie masz nic przeciw syntetycznym suplementom i czujesz, że przyda Ci się dodatkowa dawka (choć ja wolę suszone morele - dużo magnezu mają i smaczniejsze niż te apteczne paskudztwa). A skurcze jakieś miewasz? Albo inne objawy, które mogłyby zaniepokoić lekarza albo Ciebie?
        Znam kobietę, która w IV ciąży miała od siódmego miesiąca rozwarcie na cztery palce a urodziła naturalnie w terminie (39 tygodni) bliźniaki po 3,5 kg każde.
        • bonga_dax1 Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 11:51
          No więc ja się specjalnie nie przejmuję. Duphastonu nie wykupiłam, za to morele - tak smile Skurcze były takie niewyraźne pod koniec zeszłego tygodnia, wyciszające się natychmiast jak tylko usiadłam, odpoczęłam, takie nawet bardziej pobolewania miesiączkowe niż skurcze. Nawet nie podejrzewałam, że mogły coś zdziałać. Zresztą jak dla mnie to niech ta moja macica sobie potrenuje przed porodem jak musi smile, poprzednio nie miała za bardzo szansy.
        • fizula Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 13:31
          Kaakaa,
          a propos szyjki macicy. Na tyle głupia byłam, że swego czasu wdałam się w dyskusję z lekarzem na ten temat. Bowiem od znajomych położnych z ogromnym doświadczeniem wiem, że szyjka wieloródki różni się od szyjki pierwiastki i jest zazwyczaj delikatnie rozwarta na pół paluszka przynajmniej i to przez całą ciążę.
          Tą wiadomością nieopatrznie podzieliłam się z ginem, na co wybałuszył na mnie oczy i skomentował to w niemiły sposób (robiąc przytyki do mojej ignorancji).
          Czy mogłabyś skomentować to? Też znam właśnie niemało historii o rozwarciu nawet od połowy ciąży i porodzie w terminie bez jakiegoś specjalnego postępowania ze strony matki.
          Czy to jakieś moje mylne przypuszczenie czy rzeczywiście tak jest, że lekarze zaczynają się specjalizować w pierworódkach, a coraz bardziej traktują wieloródkę jak patologię? Co więcej w niewielkim stopniu rozumieją różnice fizjologiczne między pierwiastką a wieloródką?

          -
          Mam wsparcie
          Karmienie piersią powyżej roku
          • kaakaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 13:49
            Fizula - w istocie jest tak, że szyjka macicy u pierwiastki jest walcowata, od strony pochwowej ma ok 3-3,5 cm a ujście zewnętrzne jej kanału jest punkcikowate i powinno pozostawać zamknięte aż do momentu zgładzenia się szyjki wskutek czynności skurczowej w czasie porodu. W przypadku kobiety, która już rodziła drogami natury ujście zewnętrzne kanału szyjki macicy ma kształt szparowaty (szparka ustawiona w wymiarze "od biodra do biodra") i ma taką tendencję, że zaczyna się rozwierać zanim szyjka się skróci do porodu, a sama szyjka też może mieć kształt bardziej spłaszczony niż walcowaty. Bywa, że przez całą ciążę ujście jest nieco rozwarte (np. przepuszcza opuszkę palca), bywa, że zaczyna się rozwierać w czasie ciąży ale może być i tak, że do samego porodu jest zamknięte i nie chce puścić nawet opuszki badającego palca, więc nie ma reguły. U wieloródek częste jest też to, że wskutek czynności skurczowej, tej właściwej, porodowej, szyjka zaczyna się rozwierać, choć nie jest jeszcze zgładzona.
            A czy lekarze mają teraz do czynienia głównie z pierwiastkami - nie wiem... może coś w tym jest. W końcu coraz więcej kobiet poprzestaje na jednym dziecku a i z tych co mają więcej dzieci coraz liczniejsze są te, które rodziły przez cc, więc zmian w szyjce u nich za bardzo nie ma. Ale ja do wiedzy fizjologicznej lekarzy w ogóle podchodziłabym z pewnym dystansem... No, chyba, że lekarz mądry, zaufany i sprawdzony, bo od samego tego, że ktoś skończył studia i ma tytuł "lek. med." to się oświecony i nieomylny nie robi.
            I raczej bym się przed takim lekarzem własną wiedzą i świadomością nie popisywała, bo mam poczucie, że większość z nich ma na to uczulenie wink
        • aajjaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 13:57
          U mnie gin (taki typowo "lekarsko poprawny" wink) stwierdził miękkość szyjki w 22 tygodniu. I zwiększył swoje dotychczasowe straszenie (bo i do tej pory mnie straszyl, kazal czesto przychodzic, badac itp - bo moja szyjka troche dziwna i w ciazy zanika jej czesc pochwowa - zarowno w 1 ciazy tak sie stalo, tylko troche pozniej, jak i w 2 ciazy - tylko juz niemal od poczatku, no i troche krotsza niz "norma", tzn od poczatku po tym zaniku miala 2,5 cm okolo). Straszyl, ze u wielorodki szyjka juz "zuzyta" wink - nie trzyma tak dobrze, moze sie otworzyc bez widoczynych wyraznych objawow itp - no i generalnie ze tragedia z taka szyjka, a jak do tego jeszcze miekka sie zrobila! - najlepiej od razu zalozyc pessar (kilkukrotnie to proponowal, po czym za 2 tyg mowil ze wlasciwie jeszcze nie trzeba...). A pessara i tak nie bylo na co zakladac, bo przeciez ta czesc na ktora sie go zaklada to ja juz calkiem plaska mialam, na USG mozna bylo tylko ta wewnetrzna czesc mierzyc. Wiec strasznie sie stresowalam chodzac do niego, az w koncu wiecej nie poszlam wink Bo chodzilam tez do dr Agrawal, ktora ma bardzo naturalne podejscie i wg niej wszystko bylo ok, a taka moja specyfika. No i ostatecznie obie ciaze przenosilam. W pierwszej "chwilowo" bralam fenoterol i dluzej magnez, a w drugiej juz zaufalam mojemu cialu i nic nie bralam na skurcze, ani zadnych pessarow itp, widac taka "uroda mojej szyjki". Troche czytalam o szyjkach i z tego co przeczytalam, to najwazniejsze by sie nie skracala i nie otwierala, a krotka czy miekka to sobie moze byc. A pod koniec ciazy u wielorodki to i rozwarcie moze przeciez byc. Podsumowujac - ksiazkowe normy to jedno, a nasze ciala czasem nie chca do nich przystawac wink Tyle bylo u mnie. Jak u Ciebie - sama musisz "wyczuc" (i z pomoca zaufanego lekarza) czy jest ok, czy cos sie dzieje...
          • deigratia Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 21:17
            Będzie tu pasował przykład mojej koleżanki.
            Pierwszy poród cc, bo nie postępowało rozwarcie (zostało na 1-2cm). W drugiej ciąży w 32tc lekarz stwierdziła skracającą się i rozwierającą szyjkę (koleżanka przyznała się do skurczy). Założyła pessar, przepisała cordafen i sterydy na rozwój płuc. Nastraszyła tak, że dziewczę w spazmach widziało już swojego wcześniaka w inkubatorze. Tymczasem jutro kończy 40tc a szyjka jest tylko miękka (oczywiście pessar już dawno wyjęty i leki odstawione). Pytanie, czy w ogóle będzie się chciała skracać i rozwierać.
            • aajjaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 22:51
              A, jeszcze mi sie przypomnialo, ze stresujac sie ta moja szyjka czytalam jakies dluuuugasne forum "krotka szyjka" - gdzie pisaly kobiety z roznymi problemami z szyjka. Forum to istnialo juz kilka lat, wiec mozna bylo przesledzic historie tych kobiet - tzn co im bylo, co braly/mialy zakladane i jak sie historia zakonczyla. Wszystkie oczywiscie spodziewaly sie, ze po odstawieniu lekow czy zdjeciu szwow/pessarow od razu urodza. A tymczasem malo ktora tak miala, wiekszosc grzecznie potem czekala do terminu lub pozniej - wlasnie z tym pytaniem, czy bylo konieczne robienie czegokolwiek...
              Jednoczesnie wypowiadaly sie tez kobiety bedace obecnie w Anglii, gdzie ciaze prowadzily im polozne i nawet szyjki nie mialy sprawdzanej. Rowniez dr Agrawal uwaza ze u nas w Polsce mamy jakas straszna nagonke na "prawidlowe wymiary i zachowanie" szyjki.
              • kaakaa Re: Jak to jest z tą szyjką? 16.09.10, 23:00
                Bo w cywilizowanej Polsce wszystko ma być wystandaryzowane
                - ciąża 280 dni i ani dnia dłużej
                - hemoglobina w ciąży >12
                - szyjka 3-3,5 cm, twarda, zamknięta, od kości krzyżowej - i żadnych zmian przez całą ciążę
                - skurczy w czasie ciąży - żadnych
                - zgładzanie i rozwierania szyjki w I okresie - na komendę lekarza dyżurnego i w tempie przez niego podyktowanym
                - narodziny dziecka po max. 5 skurczach partych (oczywiście partych na komendę, pełną parą "jak na kupę")
                - łożysko do 10 minut po dziecku
                I żadnych odstępstw ani fanaberii, bo to Polska a nie jakiś przegniły zachód!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka