cześć
9miesięcy temu podzieliłam się z Wami informacją, że jestem w ciąży to teraz powiem, że już urodziłam.
całą ciążę planowaliśmy poród domowy, chodziliśmy do szkoły rodzenia, szykowaliśmy się. mój lekarz prowadzący patrzył na mnie jak na wariatkę kiedy dowiedział się o tym pomyśle, przeszliśmy z nim kilka poważnych i długich rozmów. nie obeszło się bez straszenia zamartwicą i innymi komplikacjami. byliśmy zdeterminowani do rodzenia w domu. niestety, życie płata figle i w ostatnim tygodniu ciąży wyszły komplikacje natury medycznej. oczywiście nie zamierzaliśmy ryzykować w takiej sytuacji i zgodziliśmy się na indukcję porodu.
na początku czułam trochę żalu i ogromny stres. muszę jednak powiedzieć, że miałam dobry poród. mój lekarz uszanował moją chęć do rodzenia fizjologicznego i oprócz początkowej kroplówki z oksy w czasie porodu nie została podjęta żadna interwencja medyczna - po prostu nie były one potrzebne. trafiłam również na wspaniałą położną, która pokierowała mną i była naprawdę zadowolona, że ktoś już na wstępie mówi, że chce rodzić w pozycji innej niż horyzontalna.
nie wiem czy umieszczać tu opis całego porodu. chciałam tylko powiedzieć, że chociaż boję się szpitali/klinik swój poród oceniam jako dobry i naturalny

być może dlatego, że rodziłam w prywatnej placówce. wszystkim tym, które będą rodzić w szpitalach życzę tak dobrych wspomnień jak moje.
ps. synek w chwili urodzenia miał 3340g i 57cm
pozdrawiam Was ciepło