Dodaj do ulubionych

(nie)Informowanie o postepie porodu

26.02.13, 10:21
Rozmawialam z moja polozna i mowila, ze ona nigdy nie mowi rodzacym jakie maja rozwarcie i w ogole na jakim etapie porodu sa. Bo twierdzi, ze to tylko niepotrzebnie stresuje, albo daje nadzieje - jak ktos mysli, ze juz prawie rodzi a sie dowiaduje, ze ma minimalne rozwarcie to jest potem wielki zawod. Albo jak komus powie, ze juz prawie prawie a potem akcja zwolni to znowu jest zawod.

Przemyslalam to sobie i chyba mi sie to nie podoba i bede probowala negocjowac z polozna, zeby jednak mi mowila na jakim etapie jestem. Lubie miec wszystko pod kontrola i wiedziec co sie dzieje z moim cialem.

Co o tym myslicie i jakie sa normalnie standardy?
Obserwuj wątek
    • ciociacesia Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 10:36
      informacja sprawia ze zaczynasz przeliczac ok, mecze sie juz 5 godzin i mam 3 cm rozwarcia to do 10 cm jeszcze ile godzin? a to przeszkadza. ja mysle ze jak zapytasz to cxi polozna wiedzy nie odmówi, ale po prostu nie bedzie cie informowac ot tak. porozmawiaj z nia.
      • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 10:49
        Ale tez uwazasz, ze dobrze jest wiedziec? Nigdy nie rodzilam, wiec nie mam pojecia jak to jest. Chociaz np. mamy taki uklad, ze planowo mamy rodzic w domu, ale w kazdej chwili moge zmienic na szpital i np. poprosic o znieczulenie. Wiec jesli wiem, ze porod postepuje wolno i mi sie juz nie chce meczyc to jedziemy do szpitala, biore znieczulenie i juz.
        A jesli postepuje calkiem szybko, czuje sie w miare OK i jest szansa, ze niedlugo sie skonczy, to przeciez nie bede chciala jechac do szpitala.
        Powiedzialam jej to i ona wlasnie w odpowiedzi powiedziala, ze nie mowi jakie jest rozwarcie. Ale chyba by mnie to stresowalo i z nia pogadam nastepnym razem - chyba ze doswiadczone mamy widza to inaczej smile
        • ciociacesia buntuje sie przeciwko odbieraniu mi prawa do 26.02.13, 11:09
          wiedzy
          ale po lekturach rozlicznych uwazam ze niekoniecznie dobrze jest wiedziec. wieksza role odgrywa intuicja i odczucia rodszacej no i zaufanie do połoznej - poród to nie miejsce na myslówkę, trzeba miec od tego ludzi w których kompetencje sie wierzy. a to jakie masz aktualnie rozwarcie nie daje ci absolutnie rzadnej wiedzy na temat tego ile to jeszcze potrwa. niestety. mowie to ja - w 2 godziny skoczyłam z 2cm do pełnego, po godzinach demotywyjacej meczarni bez postępu
    • 987ania Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 12:01
      Mary_an a czy Ty ufasz tej położnej? U mnie zawiodło zaufanie do położnej. Gdybym jej ufała, myślę ze poszłoby inaczej. A tak, skończyłam w szpitalu. Porod to nie czas na zastanawianie się. Jesteś na innej planecie i nie masz głowy do analizy. Zresztą czy znajomość tych cm cos da? Ja jak ciocia w godzinę z 3 do 10 doszłam. A z 2 do 3 w 5 godzin. I gdzie tu logika?
      Poro
      • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 12:14
        Bo ja po prostu jestem ciekawska i lubie wszystko wiedziec. I jak ona mi nic nie bedzie mowila to pewnie sama bede miala ochote wsadzic paluchy tam gdzie trzeba i sprawdzic (chociaz pewnie sie nie da albo nie bede umiala). Ciekawosc i instynkt detektywa to moja wrodzona cecha. I trudno - jak bedzie szlo wolno to tak po prostu bedzie, ale przynajmniej bede o tym wiedziala.

        Im wiecej o tym mysle, tym bardziej nie wyobrazam sobie, zeby mi polozna nie powiedziala. To jest tez czesc wzajemnego zaufania - zeby byc szczerym. Polozna jest spoko, lubie ja i niby ufam, ale nie chce byc traktowana jak dziecko - "tak tak wszystko jest na dobrej drodze" a tu 2 centymetry. Wiadomo, ze jest na dobrej drodze bo raczej nie ma innej opcji, zeby dziecko w koncu jakos sie wydostalo na zewnatrz, ale kurcze ja chyba musze znac szczegoly bo sie wsciekne...
        • nisiabu Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 13:00
          Rozumiem Twoje odczucie, że jak położna sprawdzi to fajnie jakby powiedziała. Z drugiej strony może nie trzeba zbyt często sprawdzać? Jestem po dwóch porodach domowych, w pierwszym były 2 badania, w drugim nie było wcale (szybki). No i w tym pierwszym, gdy położna przyjechała i zbadała mnie, powiedziała 1 cm, szyjka niezgładzona, ale podatna, to trochę mnie to przybiło, mimo pozytywnego nastawienia, wiary, że urodzę w domu. Ponieważ wody odeszły wiele godzin wcześniej, badania miały być ograniczone do minimum. Sama zdiagnozowałam sobie kryzys 7cm, położna była przekonana, że jeszcze daleko do niego i przy następnym badaniu stwierdziwszy 10cm była zaskoczona (ja nie, bo już czułam główkę nisko i popieranie).

          Zaufanie i dobra komunikacja z położną to podstawa - brak zakłóci poród.
          • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 13:06
            Nasza komunikacja jest srednia, bo mieszkam za granica i polozna jest Francuzka - ja mowie po francusku, ale nie jakos super. Troche jest tez roznic kulturowych i w podejsciu do pewnych tematow. Ale ona jest za to bardzo otwarta, chetna wyprobowac jakiekolwiek pomysly mi przyjda do glowy. Wyglada tez na taka, co dobrze wie co robi i zna sie na porodach i niemowlakach.

            Ale fakt, moze wcale nie bedzie mnie tak co i rusz badala - musze ja o to na nastepnej wizycie zapytac smile

            A jakby co to mozna sie samemu zbadac? Jakby ona sie uparla, ze nie bedzie mnie informowala a mnie by zzerala ciekawosc - da sie to jakos zrobic?
            • eaterra Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 13:52
              Ja podobnie jak ty nie wyobrażam sobie nie wiedzieć jak poród postępuje.I to bynajmniej nie z ciekawości,lecz właśnie w celu zmobilizowania samej siebie(np.w wypadku,gdy idzie wolno-do cierpliwości).Rodziłam dwa razy i przy pierwszym porodzie,w momencie gdy nie szło zbyt szybko,bardzo dobrze robiła mi informacja,że to początek drogi.Wiedziałam wtedy,że nie ma co się"mazać"tylko trzeba wziąć się w garść,znaleźć w sobie siłę do dalszego działanie.Drugi poród natomiast miałam błyskawiczny(40minut)-i tu gdyby nie wiedza,że rozwarcie bardzo szybko postępuje i zaraz urodzę,na pewno skończyłabym w szpitalu błagając o znieczulenie,a najlepiej cięcie.Mój drugi poród był bardzo bolesny-właściwie nie miałam przerw między skurczami i naprawdę sił dodawał mi uśmiech mojej położnej,która po zbadaniu mnie powiedziała:już zaraz rodzimysmile
              • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 14:00
                Eaterra, dzieki za opinie - wlasnie tak zaargumentuje mojej poloznej, ze nie moge byc trzymana w niewiedzy. Przynajmniej, jesli polozna bedzie mnie badala - bo jesli nie bada i sama dokladnie nie wie, to mi to nie przeszkadza, ze ja tez nie wiem.
                Ale faktem jest, ze zeby sie odpowiednio nastawic psychicznie dobrze jednak wiedziec co sie dzieje. Pogadam z nia na nastepnej wizycie (za miesiac) i zobaczymy, co mi sie uda wynegocjowac smile
                • ciociacesia to dosc wazne zeby dobrze sie z polozna dogadywac 26.02.13, 14:46
                  i masz prawo do informacji jesli jej chcesz. nie wyobrazam sobie sytuacji ze jestem badana i polozna odmawia odpowiedzi na pytanie 'ile?', no ale mój pierwszy poród szczególnie naturalny nie był niestety. jestem spokojnie sobie w stanie wyobrazic ze pytam tylko czy ok i polozna odpowiada ze ok tongue_out
            • nisiabu Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 15:13
              O! Mary_an, ja też urodziłam we Francji - drugi poród więc łatwiej.

              Kiedyś było o samodzielnym sprawdzaniu rozwarcia, że niby można, tylko nie jest łatwo i lepiej jednak dogadać się z położną.

              Pewne oznaki dość częste: najpierw potrzeba skupienia, potem kryzys 7cm (czasem niezauważalny), wreszcie obniżanie się główki.

              Jeszcze o postępie fajnie pisze Ina May Gaskin w "Duchowym położnictwie", że obserwowała szybkie rozwieranie, ale również cofnięcie się sporego rozwarcia i przekonuje jak bardzo zależy to emocji, nastawienia rodzącej i jej relacji z partnerem.
              • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 15:20
                Ja w Belgii, ale polozna jest z Francji.

                A jak sie maja skurcze do rozwarcia? Jak skurcze sa powiedzmy co 3 minuty, to cos to swiadczy o rozwarciu? Do szpitala chyba kaza normalnie jechac jak sa co 3 minuty? Wypytam o wszystko jeszcze moja polozna, ale dla pewnosci potwierdze sobie tutaj na forum smile
                • soldie Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 26.02.13, 15:44
                  Ja się też pytałam ile mam, albo nawet zdarzyło mi się poprosić o zbadanie smile Więc też nie wyobrażam sobie takiej kategorycznej granicy- nie powiem i już. Miałam też podobnie z tą mobilizacją,przy 3 porodzie paliłam się że już rodzę a tu 3,5 cm więc poszłam się zdrzemnąć i postanowiłam, że nie będę bezsensownie tracić sił, jak zrobiłam to podczas pierwszego porodu, gdy się cackałam z 1 czy 2cm nie przesypiając całej nocy.
                  • ciociacesia :) ja po pierwszym porodzie wiem 26.02.13, 16:03
                    jesli mozesz spac - to spij, a nie opakuj torbe i jedz do szpitala smile w szpitalu nie dadza pospac
                    • kinkyreggae Re: :) ja po pierwszym porodzie wiem 26.02.13, 19:04
                      Ja tez chciałam wiedzieć na czym stoję i dopytywałam, ale nie wydaje mi się to do końca takie dobre. może jeszcze zależy jak Ty na to będziesz reagować.
                      Apropo tego tematu przypomniało mi się to, co mówiła Ina May Gaskin na spotkaniu w Warszawie o zaprzątaniu sobie głowy liczbami w czasie porodu - liczby to wróg kobiety.
                      I do mnie to wtedy trafiło, bo przypomniał mi się mój poród i pamiętam jak patrzyłam na zegarek, liczyłam i rozkminiałam ile minęło i jakie mam rozwarcie...co było zupełnie bez sensu i działało jak demotywator. ale w szpitalu na mnie wszystko tak działało, więc to tez kwestia miejsca i spinki, żeby się szybko skończyło.
                      tym razem jak usłyszę jaki jest postęp, to ok, jak nie to pytać nie będę. mam nadzieję, że będę miała do tego dystans.
                      • ciociacesia odent tez podkresla 26.02.13, 19:14
                        znaczenie wyłaczania rozumu i dopuszczania do głosu prymitywnych części mózgu. zeby sobie na to pozwolic trzeba czuc sie bezpiecznie - dobrze rozumiec sie z połozna czy lekarzem i miec do nich zaufanie - do ich wiedzy i doswiadczenia, ale tez do tego ze wiedza o co nam chodzi i nie trzeba im bedzie przypominac i weryfikowac
                        • eps Re: odent tez podkresla 27.02.13, 17:15
                          ja rodziłam 3 razy i ja osobiście to MUSZĘ wiedzieć w którym miejscu jestem.
                          Jak byłam wykończona i myślałam ze mam ze 7 cm rozwarcia a po badaniu dowiaduję sie że jest tylk o3 cm to sie zbieram w sobie, więcej sie ruszam, "rozmawiam" z dzieckiem i spinamy sie razem do pracy aby szlo lepiej.
                          Jak juz miałam pełne rozwarcie ale dziecko niewstawione to tez mimo zmęczenia, jak wiem co i jak to znów dostaje zastrzyk siły aby "pracować".
                          Bez szczątkowych informacji tracę nadzieję że kiedyś urodzę i nie mam zapału.
                          Ja po prostu muszę wiedzieć, że poród się zatrzymał i wtedy zbieram się do pracy.
    • fizula Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 28.02.13, 09:48
      Moim zdaniem, zachowujesz się jakbyś chciała być równocześnie rodzącą i położną w jednym. Rodzić i kontrolować się, swój poród- to nie zawsze da się pogodzić ze sobą albo wydłuża poród.
      Jak jesteś kontrolerką i musisz mieć wszystko pod kontrolą- to możesz się przejechać w czasie porodu, bo jest to czas, kiedy właśnie nie ma się wszystkiego pod kontrolą. Dobrze się rodzi, jak człowiek skupia się na dziecku, na oddychaniu, żeby maluszek był dotleniony- to nie jest dobry czas na samokontrolę- bo wtedy właśnie przestaje się rodzić.
      Wiedza o ilości centymetrów nic Ci nie daje- z 2cm rozwarcia można rodzić jeszcze pół godziny albo i dwa dni. Położna to wie i dobrze jeśli nie robi z siebie proroka, tylko czuwa nad fizjologicznym przebiegiem porodu. Tobie na pewno ta wiedza w niczym nie pomoże. Choć zapewne jak powiesz, że zależy ci na tym by wiedzieć- to położna Ci powie.
      Jak czytam Twoje wypowiedzi- to ciągłe oglądanie się na szpital i na "jak nie dam rady, to znieczulenie"- zastanawiam się, czy nie lepiej dla Ciebie byłoby od razu pojechać do szpitala. Urodziłam w domu 3 razy- jednak pomocą było mi nastawienie zupełnie inne: "Dam radę bez oglądania się na szpital"- oczywiście zdawałam sobie sprawę, że w
      • fizula Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 28.02.13, 09:58
        Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że w sytuacji komplikacji skorzystam z pomocy szpitala chcąc nie chcąc, ale przede wszystkim liczyłam na to, że nie bez powodu Pan Bóg wpisał w nasze ciało dar rodzenia.
        Gdybym oczekiwała, że poród ma być szybki, łatwy i jak zbyt trudno, to szpital, to nie urodziłabym ani jednego dziecka w domu. Bo w każdym porodzie (przynajmniej moim, ale chyba też bardzo wielu kobiet) jest taki moment, czas krótszy ub dłuższy, że się czuje, że się nie daje rady, że to zbyt ciężkie, ale mimo tych odczuć się rodzi.
        Także na Twoim miejscu- przemyślałabym jeszcze swoje nastawienie.
        • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 28.02.13, 10:10
          Nie znosze lekarzy, szpitali, lekow i calej tej medycznej otoczki, dlatego, chcialabym tego uniknac. Jakby rodzenie bylo calkowicie bezpieczne to bym sobie sama urodzila, bez zadnych obcych osob.

          Ze szpitalami mam tylko zle skojarzenia - w szpitalu bylam w zyciu 1 raz, ogladac smierc bliskiej mi osoby. Poza tym jestem zdrowa jak ryba i nie bywam w szpitalach, przychodniach i u lekarzy w ogole. Ewentualnie czasami w aptece, jak sie troche przeziebie i chce sobie kupic aspiryne.

          W ogole mi sie nie podoba to, ze ktos mialby decydowac za mnie w jakiejkolwiek kwestii i robic cokolwiek wbrew mojej woli/zmuszac mnie do czegokolwiek, wiec szpital raczej nie jest idealna opcja, bo zaraz sie zleza lekarze, studenci i beda mnie doprowadzac do furii. Mysle, ze opcja domowa z polozna jest dla mnie idealna smile Szczegolnie, ze moja polozna jest super wyluzowana i otwarta na wszelkie moje pomysly. Na ostatniej wizycie przyszlam z lista pomyslow zawierajacych chyba wszystkie style rodzenia i metody na raz i ona mowi, ze spoko, bedzie tak jak ja chce - moge sobie stosowac wszystkie metody na raz, chociaz ona i tak wie, ze to jest niewykonalne (bo jedna metoda wyklucza druga), ale nie bedzie mi niczego zabraniala ani zalecala. To mi sie niesamowicie podoba.

          Przy nastepnej wizycie pogadam z polozna i zapytam, jak czesto bada rozwarcie i czy jakby mi jednak bardzo zalezalo, to mi powie co i jak. Nie chce, zeby mnie ktos traktowal jak dziecko i mowil - "teraz idz sie polozyc i odpoczac". Chce, zeby bylo - "ok. jestesmy na dopiero na poczatku, wyglada na to, ze jeszcze troche to potrwa bo mamy 2cm, wiec mozesz isc sie polozyc i odpoczac". Jak dla mnie to jest przeogromna roznica. Ale zobacze, pogadam z nia a podejrzewam ze i tak wiekszosc wyjdzie w praniu juz w trakcie porodu smile
          • ciociacesia a mi sie wydaje ze 28.02.13, 10:37
            jesli jestes w stanie lezec i odpoczywac to to własnie powinnas robic, niezaleznie od tego czy masz 1cm czy 10cm. i sporo mądrosci jest w tym co pisze fizula
            • 987ania Re: a mi sie wydaje ze 28.02.13, 16:25
              Ja myślę podobnie jak fizula, tylko nie chciałam tego pierwsza pisać, żeby na złą nie wyjść. Dużo myślenia, poczytaj Michaela Odenta, on pisze o tym co wyłączyć w mózgu na czas porodu.
          • fizula Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 28.02.13, 17:43
            Nie pisałam tego, żeby w jakikolwiek sposób zniechęcać Cię do porodu domowego, wpływać specjalnie na Twoją decyzję.
            Rozumiem całą niechęć do szpitala i skojarzenie go ze śmiercią, umieraniem, ciężkimi chorobami- też mi się tak kojarzy, a nawet jeszcze gorzej.
            Jedynie dziwiło mnie Twoje podejście i podkreślanie przy każdej okazji "jakby co, to znieczulenie, jakby było ciężko, to szpital..." itp.
            Wydaje mi się, że łatwe, lekkie i przyjemne porody, to ma bardzo niewiele kobiet (a i te nierzadko przejaskrawiają ową łatwość). Nawet jak porody są przeżywane jako cudowne, ekstatyczne, radosne, dobre- to równocześnie widzę je jako przeżycie wystawiające nas na próbę, trudne, wymagające, graniczne, niepozbawione bólu.
            Nawet jak średnią Tosię rodziłam dość szybko, to nie powiedziałabym, że to było lekkie i łatwe. Trudne, ale warto było ten trud znieść nie zwiewając do szpitala po znieczulenie.
            Myślę, że jeśli rzeczywiście chcesz urodzić w domu, to lepiej więcej myśleć o naturalnych sposobach znieczulenia: woda, nauka oddychania, aromatoterapia, masaż, ruch itd.
            • mary_an Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 28.02.13, 17:57
              No tak, ale rozmawiam z roznymi kolezankami, z mama - niektore mowia, ze bol rzeczywiscie jest, ze boli, nie jest to przyjemne, ale do zniesienia. Znam tez takie, ktore nie wyrabiaja i koncza ze znieczuleniem, bo bol i stres jest dla nich po prostu nie do wytrzymania.
              Chcialabym urodzic w domu, ale jesli sie okaze, ze bedzie to naprawde ponad moje sily i mozliwosci, to tez nie mam zamiaru sie katowac. Uwazam, ze jestem w stanie zniesc bol, bede stosowac rozne metody, bede miala urzadzenie TENs, wanne z ciepla woda itp. Ale jakby co, chce miec ta swiadomosc, ze bede wiedziala co sie ze mna dzieje i ze zawsze bede mogla zmienic zdanie - to daje mi niesamowity komfort psychiczny.
              Tak czy tak jak na razie jestem calkowicie przekonana i nastawiona na porod domowy, chce tylko miec dopracowane rozne szczegoly, zeby potem w ostatniej chwili nie bylo nieprzyjemnych niespodzianek.
              • 7surja Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 11.03.13, 20:37
                hmm, mam podobne odczucia jak dziewczyny. Co to znaczy ból do zniesienia? ja miałam w pewnym momencie odczucie ze jest zdecydowanie nie do zniesienia...ale dałam rady i mam cudownego synka urodzonego w domu. Przypuszczam że jak bym miała opcje- szpital -znieczulenie (u nas nie dają) to bym pojechała a potem bardzo żałowała bo to ponosi za sobą różne interwencje szpitalne. A tak to za miesiąc rodzę 2 dziecko - w domu
                • fizula Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 12.03.13, 14:41
                  Irenka Chołuj pisze w swojej książce o porodach domowych, że odczucie "nie daję rady", "to nie do wytrzymania", "umieram" są zupełnie normalne na pewnym etapie porodu. I to wcale nie znaczy, że źle się dzieje w czasie porodu- po prostu świadczy o intensywności przeżyć porodowych.
                  Zgadzam się z nią i jako matka czwórki swoich skarbów, i jako doula, gdzie jestem z rodzącą mamą- większość mam też ma takie przeżycia, że "to niemożliwe do wytrzymania".
                  Po czym mija trochę czasu i wysiłku i trzyma się w ramionach mały cud, a wtedy poprzednie odczucia nie mają znaczenia.
    • moniaaa1988 Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 18.09.13, 09:50
      zastanawiam się nad skutecznością urządzenia Tens.... przyłączam się do dyskusjiwink
      • monicus Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 19.09.13, 22:29
        skutecznosc potwierdzam. choc od pewnego momentu juz wszystkiego nei wyglusza. jednak dziala i przy dlugim porodzie i meczacym krzyzu warto miec.
      • ciociacesia na mnie nie działa 25.09.13, 10:04
        znaczy nie wiem czy dziaa, bo jak zwiekszam natezenie to mam uczucie jakby mi skóra płoneła, ale na kursie próbowałysmy wszystkie i byłam jedyną z posód 15 na która tak to działało
    • 987ania Re: (nie)Informowanie o postepie porodu 04.10.13, 11:46
      Urodziłam, to mogę się pomądrzyć. W czasie porodu tylko raz poprosiłam o badanie. Za pierwszym razem bardzo mnie rozczarowało, że tak wolno się szyjka rozwierała, dlatego teraz wolałam nie wiedzieć za wcześnie co się święci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka