Lektury w klasie I-III

13.09.09, 08:16
Czy w nowej podstawie są? Może ktos zna tytuły?
W starej podstawie były, na początku pani czytała a dzieci słuchały,
potem czytały same. Czy ktos doczytał się w nowej podstawie tego
punktu?
    • hugollina Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 09:35
      mi sie wydaje, ze jest to "element autorski", tzn nauczyciel wybiera. U nas były
      jakieś w I klasie, w II klasie sa (doktor dollittle, kubuś puchatek, i jakies
      tam- wyślę ci liste jeżeli jesteś zaineresowana).
      • przeciwcialo Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 10:19
        Bardzo prosze.
    • gopio1 Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 13:58
      U nas wisi taka lista, ale nie jestem pewna, czy to zeszłoroczna, czy już zaktualizowana:

      Klasa I
      A. Bahdaj – Pilot i ja
      J. Brzechwa – Brzechwa dzieciom
      J. Duszyńska – Cudaczek Wyśmiewaczek
      J. Grabowski – Czarna owieczka
      Cz. Janczarski – Jak Wojtek został strażakiem
      H. Januszewska – Kopciuszek
      M. Jaworczakowa – Jacek, Wacek i Pankracek
      M. Kownacka – Kukuryku na ręczniku
      M. Konopnicka – Co słonko widziało
      M. Kownacka – Plastusiowy pamiętnik
      A. Lindgren – Lotta z ulicy Awanturników
      K. Makuszyński – Przygody Koziołka Matołka
      A. Oppman – Legendy warszawskie
      J. Papuzińska – Nasza mama czarodziejka
      J. Porazińska – Psotki śmieszki
      E. Szelburg-Zarembina – Najmilsi
      J. Tuwim – Wiersze
      D. Wawiłow – Wierszykarnia

      Klasa II
      H. Ch. Andersen – Dziecię elfów
      A. i Cz. Centkiewiczowie – Zaczarowana zagroda
      T. Jansson – W Dolinie Muminków
      K. Kleniewski-Kowaliszyn – Magda, Paweł i Ty
      G. Knutsson – Przygody Filonka Bezogonka
      M. Krüger – Karolcia
      H. Lofting – Doktor Dolittle i jego zwierzęta
      S. Michałkow – Nie płacz koziołku
      A.A. Milne – Kubuś Puchatek
      Ch. Perrault – Bajki
      J. Porazińska – Szewczyk Dratewka
      O. Preussler – Malutka czarownica
      E. Szelburg-Zarembina – Idzie niebo ciemną nocą

      Klasa III
      H.Ch. Andersen – Baśnie
      A. i Cz. Centkiewiczowie – Anaruk, chłopiec z Grenlandii
      W. Chotomska - Dzieci Pana Astronoma
      R. Gościnny - Mikołajek
      M. Jaworczakowa - Oto jest Kasia
      H. Kostyrko - Klechdy domowe
      A. Lindgren – Dzieci z Bullerbyn
      Knister – Tajemnica Atlantydy, czyli Lili w podwodnym świecie
      M. Kownacka – Kajtkowe przygody
      R. Pisarski – O psie, który jeździł koleją
      J. Ratajczak – Ziarenka maku
      S. Wortman - U złotego źródła : baśnie polskie
      • andaba Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 21:26
        gopio1 napisała:

        > U nas wisi taka lista, ale nie jestem pewna, czy to zeszłoroczna,
        czy już zaktu
        > alizowana:


        Powiedziałabym, że odwieczna smile

        Sama jestem ciekawa, czy coś zmienia razem z podstawą programową.
        Taki "Jacek, Wacek" to powinien z hukiem wyleciać.
        • yula Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 22:12
          > Taki "Jacek, Wacek" to powinien z hukiem wyleciać.
          U nas jest, właśnie ostatnio dowiedziałam sie że pani na lekcjach czytała to,
          pamięta tytuł i nic więcej.
          • monika9920 Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 23:30
            chyba polowe z tych lektur mam w domu - wydania z lat 80tych smile
            Ostatnio czytalam malolatowi Jacka, Wacka.... ale co chwila musialam tlumaczyc
            co to jest kalamarz, stalowka itd.... smilebylo dosyc zabawnie...
            • lolinka2 Re: Lektury w klasie I-III 14.09.09, 09:34
              A u nas Jace, Wacek etc. wywołał gigantyczny entuzjazm smile
              • andaba Re: Lektury w klasie I-III 15.09.09, 11:30
                On sie może i maluchom podoba, ale moim zdaniem jest strasznie
                tendencyjny i niepedagogiczny.
                • olamka1 Jacek Wacek i Pankracek 25.09.09, 10:07
                  Zdziwił mnie Twój post... . Napisz dlaczego tendencyjny i niepedagogiczny???
                  • lula777 Re: Jacek Wacek i Pankracek 08.10.09, 21:50
                    Tej ksiązki nie przetycza ze zrozumieniem żadne nawet dobrze
                    czytające dziecko w wieku 7 lat. Ja miała problemy-niewyobrażalna
                    ilośc pojedyńczych słów z wykrzyknikami, nieustający dialog między
                    bohaterami, mało narratora, zbierającego "w kupę" niekończace sie
                    dialogii.Ksiązka tragiczna.

                    To ksiąza do poczyatnia dziecku, ale przez osobę z talenetem
                    aktorkim, dykcją..... Ja sie zawieszałam wiele
                    razy..wracaliśmy...paranoja.

                    Za to polecam (niestety nie ma w liście lektura) zarówno dla
                    chłpoców jak i dziewczynek Z wydawnictwa "Zakamarki" "Biuro
                    detektywistyczne Lassego i Mai"- serie: "Tajemnica diamnetów,
                    tajemnica cyrku"- proste zdania, super akcja...książkę się połyka...
                    Mój synek który czytac umie, ale długie zdania go denerwują, wypada
                    z rytmu- ta pochłoną z małą moją pomocą.... Ksiązki sa krótkie ok 50
                    str. na jeden wieczór i mają duże litery, nie bawoły, ale dla dzieci
                    uczących się, lub prawie dobrze czytających- idealne.

                    Teraz czekamy na kolejne serie-wszystko przeczytaliśmy smile

                    ściskam

                    k
                    • mama_kotula Re: Jacek Wacek i Pankracek 08.10.09, 22:11

                      CytatTej ksiązki nie przetycza ze zrozumieniem żadne nawet dobrze
                      > czytające dziecko w wieku 7 lat. Ja miała problemy-niewyobrażalna
                      > ilośc pojedyńczych słów z wykrzyknikami, nieustający dialog między
                      > bohaterami, mało narratora, zbierającego "w kupę" niekończace sie
                      > dialogii.Ksiązka tragiczna.


                      O tak, język i struktura zdaniowa jest koszmarna.

                      Ja do tego dołożę jeszcze natrętny dydaktyzm wylewający się z każdej strony.

                      A jak pani coś mówi, to tak MUSI BYĆ (pani KAZAŁA iść się bawić). I pani się uśmiecha, Stachurko, Wojtaszek jest dobrym kolegą, a Feluś... (zapewne będzie się smażyć w piekle). I w naszej klasie nie będzie trójek! I wstyd, Olu, że masz następną dwóję, wstyd wstyd bo naszej klasie opinię psujesz!!
                      Ja nie jestem w stanie tego czytać, bo mi para uszami ulatuje, jakie to wszystko poprawne, ułożone i nie z tego świata.
                • jakw Re: Lektury w klasie I-III 07.10.09, 00:28
                  Książki zasadniczo dzielą się na książki dobre oraz pedagogiczno-
                  umoralniające...
      • ansma Re: Lektury w klasie I-III 22.09.09, 15:12
        Moja córka (III klasa) ma jeszcze Awanturę o Basię K. Makuszyńskiego.
        Pozdrawiam
    • hugollina Re: Lektury w klasie I-III 13.09.09, 21:38
      a proszę, klasa II
      porazińska "szewczyk dratewka"
      "kubuś puchatek"
      Perrault "czerwony kapturek"
      centkiewiczowie "zaczarowana zagroda"
      andersen "dziecię elfów"
      kruger "karolcia"
      grabowski "puc bursztyn i goście"
      tylko tyle
      • pam_71 Re: Lektury w klasie I-III 22.09.09, 15:35
        zaczynamy właśnie "wałkować" Puchatka ;-/ Nie ma letko wink
    • doro-ta06 Re: Lektury w klasie I-III 28.09.09, 20:31
      mnie nic nie wiadomo na ten temat,mój syn chodzi do 1 klasy i nic niewiem
      • znowuniedziela KLASA III 06.10.09, 17:40
        oto jest Kasia
        dzieci z Bulerbyn
        O psie, który jeździł koleją
        Anaruk, chłopiec z Grenlandii

        poza tym kilka do wspólnego czytania
        • iwciad Re: KLASA III 07.10.09, 14:16
          Czy Wasze dzieci same czytają lektury? Czy można dziecku czytać? Mój syn należy
          do tzw.słuchowców.Zapamiętuje najdrobniejsze szczegóły, kiedy słucha.Czy nie
          wyrządzam mu krzywdy kiedy czytam za niego?
    • maadzik3 Re: Lektury w klasie I-III 09.10.09, 11:48
      Czy po 1970 r. przestano pisac ksiazki dla dzieci? Dlaczego wciaz jest to samo -
      napisane wiele lat temu w innych realiach, dla dzieci ktorym nie trzeba bylo
      tlumaczyc co to kalamarz. A tyle jest fajnych nowych ksiazek dla dzieci!
      • lula777 Re: Lektury w klasie I-III 09.10.09, 13:20
        Właśnie!!!!
        Książki G. Kasdepke sa takie fajne... Z humorem, z nowoczenym
        podejściem, mądre, uczace.....Kurcze dlaczego takich książek nie ma
        w spisie lektur. Fantastyczne sa książki szwedzkich autorów....
        A my musimy wałkować to samo.....

        • znowuniedziela Re: Lektury w klasie I-III 09.10.09, 21:58
          Re: Jacek Wacek i Pankracek
          mama_kotula 08.10.09, 22:11 Odpowiedz

          Cytat
          Tej ksiązki nie przetycza ze zrozumieniem żadne nawet dobrze
          > czytające dziecko w wieku 7 lat. Ja miała problemy-niewyobrażalna
          > ilośc pojedyńczych słów z wykrzyknikami, nieustający dialog między
          > bohaterami, mało narratora, zbierającego "w kupę" niekończace sie
          > dialogii.Ksiązka tragiczna.


          O tak, język i struktura zdaniowa jest koszmarna.

          Ja do tego dołożę jeszcze natrętny dydaktyzm wylewający się z każdej strony.

          A jak pani coś mówi, to tak MUSI BYĆ (pani KAZAŁA iść się bawić). I pani się
          uśmiecha, Stachurko, Wojtaszek jest dobrym kolegą, a Feluś... (zapewne będzie
          się smażyć w piekle). I w naszej klasie nie będzie trójek! I wstyd, Olu, że masz
          następną dwóję, wstyd wstyd bo naszej klasie opinię psujesz!!
          Ja nie jestem w stanie tego czytać, bo mi para uszami ulatuje, jakie to wszystko
          poprawne, ułożone i nie z tego świata.


          hm...
          moj syn to przeczytal w wieku lat 7 i zrozumial, podobalo mu sie bardzo. Czytal
          to dwa dni. Po cichu.
          • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 09.10.09, 22:38
            No widzisz, Niedzielo, a mój 6-letni syn przeczytał wszystkie części Kronik Spiderwick w 1 dzień i też zrozumiał, a Jacka Wacka i reszty nie zmógł. Czytał po cichu tongue_out

            O czym to świadczy?
            Absolutnie o niczym big_grinbig_grinbig_grin

            Ja pisałam swoją opinię - to JA nie jestem w stanie czytać Jacka i Wacka, bo mi się nie podoba treściowo. Oczywiście, oprócz treści nie podoba mi się styl, nie podoba mi się wkładanie każdego zdania w osobny akapit (a to mi się nie podoba nie tylko w książkach).
            Nie podoba mi się - mimo wszystko - infantylizm bohaterów, nie podoba mi się moralizatorsko-dydaktyczne jak krowie na miedzy przesłanie i nuda, nuda, kosmiczna nuda, każdy rozdział z morałem z cyklu "co-zrobić-aby-koledzy-się-ze-mną-bawili-i-aby-pani-mnie-pochwaliła" i generalnie traktowanie siedmioletniego czytelnika jak niepełnosprawnego półmózga.

            Oczywiście, że są dzieci mają różne gusta. Oczywiście, że są i siedmiolatki, które łykną wszystko, w tym i Jacka, Wacka, Pankracka i Placka czy innego Gacka. Ale na Boga, są i książki o szkole WSPÓŁCZESNEJ, szkole gdzie dzieci nie bawią się na przerwach w kółeczku w Dorotkę Maluśką, bo to robią w przedszkolu w maluchach; gdzie dzieci nie mają palców poplamionych atramentem i nie robią kleksów i tak dalej. I gdzie wypada i można babci opowiedzieć, co złego dzieje się w szkole (bo w I d nie zawsze jest wesoło).

            Fajnie jest czytać takie książki jako urozmaicenie. Ale ja tak sobie przeglądam zestaw lektur do pierwszej klasy - Jacki Wacki, Plastusiowy Pamiętnik, Najmilsi, Kukuryku na ręczniku... wszystkie, WSZYSTKIE te pozycje pisane tym samym "śpiewnym" tonem, niemal wszystkie jednozdaniowymi akapitami i przy każdej dziecko domaga się wyjaśnień dlaczego to, a dlaczego tamto - co za dużo to niezdrowo. Niech będzie pół na pół - jedna książka o współczesnych dzieciach, jedna o szkole sprzed 40 lat - i przy okazji wdzięczny materiał do porównań.
            • znowuniedziela Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 16:35
              mama_kotula 09.10.09, 22:38 Odpowiedz
              No widzisz, Niedzielo, a mój 6-letni syn przeczytał wszystkie części Kronik
              Spiderwick w 1 dzień i też zrozumiał, a Jacka Wacka i reszty nie zmógł. Czytał
              po cichu tongue_out

              O czym to świadczy?
              Absolutnie o niczym big_grinbig_grinbig_grin

              Ja pisałam swoją opinię - to JA nie jestem w stanie czytać Jacka i Wacka, bo mi
              się nie podoba treściowo. Oczywiście, oprócz treści nie podoba mi się styl, nie
              podoba mi się wkładanie każdego zdania w osobny akapit (a to mi się nie podoba
              nie tylko w książkach).
              Nie podoba mi się - mimo wszystko - infantylizm bohaterów, nie podoba mi się
              moralizatorsko-dydaktyczne jak krowie na miedzy przesłanie i nuda, nuda,
              kosmiczna nuda, każdy rozdział z morałem z cyklu
              "co-zrobić-aby-koledzy-się-ze-mną-bawili-i-aby-pani-mnie-pochwaliła" i
              generalnie traktowanie siedmioletniego czytelnika jak niepełnosprawnego półmózga.

              Oczywiście, że są dzieci mają różne gusta. Oczywiście, że są i siedmiolatki,
              które łykną wszystko, w tym i Jacka, Wacka, Pankracka i Placka czy innego Gacka.
              Ale na Boga, są i książki o szkole WSPÓŁCZESNEJ, szkole gdzie dzieci nie bawią
              się na przerwach w kółeczku w Dorotkę Maluśką, bo to robią w przedszkolu w
              maluchach; gdzie dzieci nie mają palców poplamionych atramentem i nie robią
              kleksów i tak dalej. I gdzie wypada i można babci opowiedzieć, co złego dzieje
              się w szkole (bo w I d nie zawsze jest wesoło).

              Fajnie jest czytać takie książki jako urozmaicenie. Ale ja tak sobie przeglądam
              zestaw lektur do pierwszej klasy - Jacki Wacki, Plastusiowy Pamiętnik, Najmilsi,
              Kukuryku na ręczniku... wszystkie, WSZYSTKIE te pozycje pisane tym samym
              "śpiewnym" tonem, niemal wszystkie jednozdaniowymi akapitami i przy każdej
              dziecko domaga się wyjaśnień dlaczego to, a dlaczego tamto - co za dużo to
              niezdrowo. Niech będzie pół na pół - jedna książka o współczesnych dzieciach,
              jedna o szkole sprzed 40 lat - i przy okazji wdzięczny materiał do porównań.


              gdy czytam tego typu słowa, wierzyc mi się nie chce, że to pisze matka
              dziecku(może dzieciom).
              Z powodu własnie takiego podejścia do pojmowania świata i literatury rosna nam
              młode lolitki i młode żule. Moje dziecko ma w swej bardzo bogatej biblioteczce
              książki typu Felix, Net i Nika-bardzo współczesna szkoła-normalne jest picie
              piwa, normalne papierosy, normalne krótkie spódniczki i inne,to, że mamy wiek
              XXI nie predestynuje nas bynajmniej do linczowania dawnych czasów, które miały
              inny wymiar, głebszy, nie było komputeró ani mnóstwa używek, telewizorów, gier
              komp, trawki, spotkań pod klatką. Czyż nie jest dobre podejście-chcemy, by nasza
              klasa była lepsza, niz inne-to zdrowa mobilizacja, nie rywalizacja, a potezny
              bodziec dla dzieci, wysmiewasz się z lektury-no, skoro jej nie rozumiesz...
              oczywiście każdy jest inny, ale inny, to nie znaczy lepszy, czy gorszy, to po
              prostu inny.
              Już pogrzebaliśmy, zapomnieliśmy w pędzie-jak sztucznym, o wartości przyjaźni,
              szacunku, cnoty, honorze, lojalności, godności.
              dziśliczy się cwaniactwo i umiejętnośc lawirowania. W wielu książkach jest to
              swietnie opisane, w eilu książkach jest język współczesny-lepszy-bynajmniej,
              wulgarny, gorźny, ale skoro wiekszość społeczeństwa kaleczy polszczyzne-to i w
              szkole mozna ??
              Głębszy sens tych lektur-pokazanie dzieciom, że mozna inaczej, jak np w Panu
              Kleksie. A w Oto jest Kasia-ukazanie dziewczynki,jak podłej, jak okrutnej-
              słowami normalnie brzmiącymi, nie agresywnymi.

              Piszesz o infantylizmie bohaterów-a jakież to mają być dzieci 7,8 letnie ?
              Właśnie z infantylizmem związane jest życie dziecka. Chdujemy małych -starych,
              bo tego wymaga świat, ale -jak się można przekonac już(np ucząc w gimnazjum-kto
              i "co" tam chodzi), jest to model najgorszy z mozliwych.

              No i nuda-oczywiście-to teraz gra w klasy ? Lepiej sobie popisac po murze ...

              co do materiału do porówań-może nikt do tej pory nie napisał dobrej książki,
              godnej polecenia dla dzieci, na poziomie-godnej miana obowiązkowej ?

              no i "nie każdemu się musi podobać" właśnie wink)
              • arwena_11 Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 17:21
                NIedziela ja się jednak z tTobą nie zgodzę. Mogą być ksiażki stare
                wartosciowe ( dr Dolittle, Kubuś Puchatek czy Opowieści z Narnii )
                jak i beznadziejne ( np. jacek wacek itd.).
                Takie lektury niestety tylko zniechęcą dziecko do czytania. Naprawdę
                jest z czego wybierać. O ileż lepiej sie czyta "Plastusiowy
                pamietnik", od "Jacka, Wacka...". A przecież to właściwie podobne
                czasy.
                Czy kolejne pokolenia muszą być męczone Konopnicką? Dla nich to
                abstrakcja i język tak trudny, że potrzebują tłumaczy. A kto ma
                czytać lektury, dziecko czy rodzic? A niestety dziecko samo tego nie
                przyczyta, bo nie zrozumie. Wiec musi zatrudnić rodzica do pomocy (
                a ten w skrajnych przypadkach internet ).
                Wiele z tych lektur było archaicznych już za czasów mojej 1 klasy (
                bo kto pisał piórem i miał kałamarz w latach 80 ). to było dobre
                może za młodosci naszych rodziców.
                NIe wiem jak Twoje dziecko, ale moje nie jest infantylne. Ma swój
                rozum. Wie naprawde dużo.
                Tamte dzieci mogą się wydawać infantylne, bo w porównaniu z naszymi
                dziecmi, wypadają jak obecna 4-5 latki. Nie było wtedy telewizji, z
                dziećmi sie nie dyskutowało, miały być grzeczne, nieprzeszkadzać i
                nie odzywać się nie pytane. po prostu abstrakcja dla naszych dziecismile
                • znowuniedziela Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 17:59
                  arwena-tu nie chodzi o to, kto ma rację, tylko o sposób pojmowania wszak.
                  Mnie się podoba, ja mam taki punkt widzenia, ktos inny, i to jest różnorodnośc
                  świata.
                • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 20:22
                  CytatTamte dzieci mogą się wydawać infantylne, bo w porównaniu z naszymi dziecmi, wypadają jak obecna 4-5 latki. Nie było wtedy telewizji, z dziećmi sie nie dyskutowało, miały być grzeczne, nie przeszkadzać i nie odzywać się nie pytane. po prostu abstrakcja dla naszych dzieci smile

                  Zgadzam się w zupełności, dokładnie to miałam na myśli.

                  I mnie na przykład bardzo dziwi, że w tych czasach jeszcze ktokolwiek określa Kasię z "oto jest Kasia" jako osobę podłą i okrutną, dziecko ośmioletnie, na Boga, dziecko, które wszyscy dookoła olali ciepłym sikiem i mają w nosie jakiekolwiek jej uczucia. Tak, w latach 70-tych ideałem dziecka było dziecko, którego nie ma, dziecko, które rozumie, które się nie odzywa, które można przestawiać z kąta w kąt a ono w tym kąciku będzie się bawić cichutko i grzecznie. I dziecko, które przyjmuje z pełnym rozumieniem, że dziadek ma prawo mieć ją w dupie, bo ma teraz nową wnusię.
                  I nikt nie dostrzega wołania o pomoc tego dziecka, wołania niedosłownego, ale na wszystkie możliwe sposoby, dodatkowo dziecku temu za to wołanie się obrywa i jest ono oceniane - przez pedagogów!!!!! - jako dziecko podłe i okrutne.
                  W pale mi się to nie mieści żadnym sposobem, że tak skostniały i krzywdzący sposób myślenia przetrwał do dwudziestego pierwszego wieku.

                  Dzisiaj byłam na rajdzie szkolnym. Mogłam sobie przez 8 godzin poobserwować dzieci z klas 0-3. Z obserwacji - dzieci te rozmawiają ze sobą zupełnie inaczej, niż bohaterowie Jacka, Wacka....
                  Nie, nie są wulgarne, jak to zasugerowała Niedziela, nie drwią z siebie, nie rywalizują pod każdym względem. One po prostu ROZMAWIAJĄ ze sobą poważniej, dyskutują, owszem, i wygłupiają się też, ale żadne z nich nie miało np. oporów powiedzieć, że pani xxxx w szkole nie jest tak miła jak pani yyyy - w analogicznej sytuacji z Jacka... było jako wzór przedstawione grzeczne rozmawianie z babcią, jak to w szkole jest wspaniale pod każdym względem, a rzeczy które są nie tak mają być przemilczane, bo wstyd i się nie mówi. Wiele z tych dzieci widząc, że mój syn - najmłodszy, z zerówki - ledwo lazł pod tę górę - pocieszało go, mówiąc, że one by w jego wieku w życiu pod tę górę nie podeszły. Dialogi toczyły się naprawdę na najróżniejsze tematy i nie były wymianą wykrzykników i nikt nie stał "z buzią jak gawron". I nikt nie oburzał się, kiedy któreś z dzieci powiedziało do wielce szanownego obcego pana przewodnika, że bardzo prosi o wyraźniejsze mówienie, bo ono nic nie rozumie z tego, co on mówi - poza panem przewodnikiem, który wyznawał zasady pt. idealne dziecko to dziecko którego nie widać i nie słychać. Dzieci wymieniały uwagi ze studentkami geologii, które z tymi dziećmi rozmawiały traktując je POWAŻNIE, jako partnerów do rozmowy, a nie jak "jakieś tam dzieciaki".
                  • znowuniedziela Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 22:10
                    Cytat
                    A w Oto jest Kasia-ukazanie dziewczynki,jak podłej, jak okrutnej - słowami
                    normalnie brzmiącymi, nie agresywnymi.

                    cóż, tak uważam, i a'propos Laury -zdania nie zmienię

                    a dyskusje, cóz...
                    • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 22:27
                      No więc ja się nie dziwię, że lektury typu Oto jest Kasia mają się dobrze, skoro nawet polonista ocenia DZIECKO, a nie ZACHOWANIE DZIECKA i skoro robi to tak bezrefleksyjnie, żeby nie rzec - bezmyślnie łykając to, czym karmiono ośmiolatka 30 lat temu i twierdzono, że to dla jego ogólnie pojętego dobra.

                      Bo jeśli nawet, to nie Kasia jest podła i okrutna, ale jej zachowanie. A to spora różnica.

                      Ale rozumiem, że 30 czy 40 lat temu generalnie dziecko było postrzegane jako istota upośledzona umysłowo i emocjonalnie, bo to przecież TYLKO dziecko.

                      A moje dzieci są AŻ dziećmi. I nie będę im kładła do głowy, że Kasia jest zła i podła i krzywdzi rodziców ot tak o, bo jest z natury zła i podła, nie będę im kładła do głowy, że Dziunia z "Bułeczki" jest niesympatyczna dla tytułowej bohaterki, bo jest rozpuszczonym głupim bachorem, nie pozwolę im kłaść do głowy, że Laura Pyziak jest zła jak jej ojciec bo ma złe geny.

                      Nie będę dzieciom wmawiać, że rodzic - ten z lektury - zawsze zachowuje się wobec dziecka poprawnie i że tylko dzieci popełniają błędy.

                      Zresztą, one rozum mają i same to dojrzą. Bułeczkę mamy już za sobą i córka bez problemu utrafiła w sedno niesympatyczności Dziuni - twierdząc, że jak ktoś jest smutny i za kimś tęskni, to jest zły na cały świat i chce aby cały świat też miał tak źle. Ale ta interpretacja jest chyba zbyt śmiała, bo zakłada, że rodzic może postąpić źle wobec dziecka, a - jak wiemy z Jedynej Słusznej Interpretacji Lektur - to wyłącznie dziecko może postąpić źle wobec rodzica, bo głupim stworzeniem jest, a matka jest tylko jedna.
                      • lula777 Re: Lektury w klasie I-III 11.10.09, 09:16
                        Bo jeśli nawet, to nie Kasia jest podła i okrutna, ale jej
                        zachowanie. A to spora różnica.


                        Zgadzam się w 100 %.

                        Zmienia się podejście psychologów - a za tymi nas samych w kwastii
                        wychowania dzieci. Kiedys dziecko było tylko dzieckiem (tez sie
                        zgadzam!z przedmówczynią)-mój dziadek nie rozumie dlaczego ja
                        zabieram syna na łyżwy, jeździmy na rowerze, dlaczego nosze dziecko
                        jak płacze, przytulam "a co tam dziecko".....

                        Świat się zmienia (na szczęście w kwestii dzieci na lepsze-chociaz
                        mozna się zatracić i trzeba uważać!aby nie przesadzić) i myslę że i
                        ksiązki i zabawy dla dzieci i sposoby spędzania wolnego czasu i
                        wiele innych sparw ...tez ulegają zmianie, aby dopasowac sie do
                        teraźniejszości..... Ale jak widac niektóre lektury stoją w miejscu.
                        Bo ani przeczytać sie nie da, ani nic dobrego z nich wynieść.

                        k



                        • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 11.10.09, 09:58
                          Ależ można, można wynieść.
                          Z Jacka i Wacka na przykład można wynieść, że uczy się po to, aby nasza kochana pani nauczycielka się nie martwiła...

                          Ja naprawdę sobie cenię różnorodność poglądów na pewne sprawy, cenię sobie różne opinie. Natomiast nie chcę, aby ksiązka przedstawiająca takie wątpliwe fakty jako WZÓR i coś powszechnego była lekturą szkolną, w dodatku interpretowaną wg Jedynej Słusznej Interpretacji (bo dzieci, jak wiemy, infantylne są i rozumu nie mają i trzeba im wskazać łopatologicznie co jest złe, a co jest dobre. problem tylko w tym, że świat wartości się zmienia, a tego już układający kanon lektur nie przewidują).
                          • majerasek Re: Lektury w klasie I-III 15.10.09, 20:15
                            mama_kotula napisała:

                            > Ależ można, można wynieść.
                            > Z Jacka i Wacka na przykład można wynieść, że uczy się po to, aby nasza kochana
                            > pani nauczycielka się nie martwiła...
                            >
                            > Ja naprawdę sobie cenię różnorodność poglądów na pewne sprawy, cenię sobie różn
                            > e opinie. Natomiast nie chcę, aby ksiązka przedstawiająca takie wątpliwe fakty
                            > jako WZÓR i coś powszechnego była lekturą szkolną, w dodatku interpretowaną wg
                            > Jedynej Słusznej Interpretacji (bo dzieci, jak wiemy, infantylne są i rozumu ni
                            > e mają i trzeba im wskazać łopatologicznie co jest złe, a co jest dobre. proble
                            > m tylko w tym, że świat wartości się zmienia, a tego już układający kanon lektu
                            > r nie przewidują).
                            >
                            >
                            >
                            >
                            OO to dziwne,ze Ty tak sie zgadzasz z róznymi opiniami i poglądami.Ja mysle ze
                            Ty aby być zadowolona sama byś musiala wybierać lektury dla swoich dzieci.Nie
                            przesadzaj ze po przeczytaniu ksiazki juz sobie dzieci poglady tak wyrabiaja.Ty
                            po "murzynku Babmo" też rasistką jestes?Bo idąc Twoim tokiem myślenia tak mozna
                            do tego podchodzić.
                            • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 15.10.09, 21:16
                              O, Majerasek. Specjalnie wygrzebałaś tę moją wypowiedź, aby dokonać nieudolnej próby przykopania, czy przypadkiem wpadłaś, zainteresowana lekturami?

                              Cytat
                              Ja mysle ze Ty aby być zadowolona sama byś musiala wybierać lektury dla swoich dzieci.


                              Zgadza się. Co też czynię.

                              CytatNie przesadzaj ze po przeczytaniu ksiazki juz sobie dzieci poglady tak wyrabiaja.

                              Oczywiście, że dzieci sobie wyrabiają poglądy po przeczytaniu lektury.

                              Jest duża szansa, że dziecko trafi na kiepskiego nauczyciela, który dziecku - jako że jest małe i infantylne - przedstawi Jedyną Słuszną Interpretację Lektury. Czego zresztą można się spodziewać, w necie na stronach nauczycielskich wisi przynajmniej kilkadziesiąt scenariuszy do omawiania lektur - różnią się stylem, zakres treściowy i jedyna słuszna interpretacja jest ta sama.
                              Może na przykładzie: Jedyna Słuszna Interpretacja zakłada, że Kasia z ksiązki Oto jest Kasia jest podła dla rodziców i bez przerwy sprawia im przykrość. Potem jednak Kasia doznaje objawienia, skruchy, poprawia się, staje się dobrą córeczką i siostrzyczką, happy end, gołąbki białe, zachód słońca nad morzem, rodzice przytulają grzeczną córeczkę, napisy końcowe.
                              Jedyna Słuszna Interpretacja nie wspomina ani słowem o tym, że Kasia została przez rodziców i ukochanego dziadka potraktowana z buta, co widać gołym okiem i co średnio empatyczne dziecko jest w stanie zauważyć w trakcie lektury.
                              Niestety, średnio empatyczne dziecko z reguły nie może wysunąć na lekcji poglądu, że owszem Kasia zachowywała się źle, ale nie działo się to bez przyczyny, i że głównymi winowajcami są tu jej rodzice. Nie może, bo to nie jest zgodne z Jedyną Słuszną Interpretacją.
                              Już rozumiesz? Dzieciom ładuje się do głowy farmazony i nie daje im szansy na przeforsowanie własnych poglądów, bo rządzi Interpretacja i Scenariusz Omawiania. Interpretacja żywcem przeniesiona z lat 70-tych, kiedy obyczajowość była zupełnie inna, o czym zostało napisane wyżej - teraz nie do pomyślenia byłoby, że 9-latka dowiaduje się o fakcie pojawienia się nowego członka rodziny w momencie przyjazdu matki z porodu; co więcej, mniej więcej inteligentni rodzice przy pierwszych symptomach takiej zazdrości, jaką przejawiała Kasia, reagowaliby natychmiast, mając na uwadze uczucia starszej córki, która wprawdzie rozumie już dużo, ale nadal jest małym dzieckiem. A rodzice Kasi ją z buta, z buta i jeszcze wpędzają w idiotyczne poczucie winy. W normalnym życiu wszystko by się niby cudownie skończyło, a za kilka lat Kasia wylądowałaby na kozetce u psychologa bądź psychiatry.

                              Krótko mówiąc - czasy się zmieniły, zasady i wzorce również. Czego zdaje się twórcy kanonu lektur i sposobów ich interpretacji nie zauważyli.
                              • majerasek Re: Lektury w klasie I-III 16.10.09, 10:48
                                mama_kotula ja myśle że Ty za bardzo przeżywasz pewne rzeczy.To jest 1 klasa
                                dopiero.Dziecku podsuwa sie samemu lekture a w szkole zawsze tak bylo ze lektury
                                byly srednio trafione.Ale nikt z tego powodu nie robił takich dymów.Mysle ze u
                                Ciebie to wynika z nadmiaru czasu.Moja córka narazie czyta to co ja interesuje i
                                posiada WIELKIE LITERY.A wracajac do tematu w tv też dziecko oglada nie zawsze
                                to co dobrze wpływa na jego rozwój i kształtowanie psychiki itd...Nie popadajmy
                                w paranoje.A jeszcze jedno moja droga ja interesuje sie lekturami mam dziecko w
                                1 klasie z reszta w moim watku na temat ksiazek tez zywo dyskutowalas za co Ci
                                jestem wdzięczna bo podoba mi sie polemika z Toba.
                                • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 16.10.09, 11:12
                                  CytatTo jest 1 klasa dopiero.Dziecku podsuwa sie samemu lekture a w szkole zawsze tak bylo ze lektury byly srednio trafione.w szkole zawsze tak bylo ze lektury byly srednio trafione. Ale nikt z tego powodu nie robił takich dymów.

                                  I może to jest błąd, że nikt nie robił - bo przez nierobienie dymu od lat 30 albo i dłużej mamy praktycznie niezmieniony kanon lektur smile

                                  Nadmiar czasu? Chciałabym mieć smilesmile, nota bene zaraz mi syna przywiozą, bo w szkole prąd wysiadł i wszelką pracę zaplanowaną na przedpołudnie szlag mi trafi sadsad, będę musiała skorzystać z "nadmiarowego" czasu nocnego.

                                  A "dymy robię" bo to dla mnie ważne. I tyle.

                                  Cytat
                                  A wracajac do tematu w tv też dziecko oglada nie zawsze
                                  to co dobrze wpływa na jego rozwój i kształtowanie psychiki itd..


                                  Od jakiegoś czasu nie mamy TV smile

                                  Poza tym mnie cały czas chodzi o coś innego, nawet nie o wpływ na psychikę i emocje dziecka.

                                  M.in. chodzi o to, że nietrzymanie się szkolnej interpretacji lektury skutkuje niższymi ocenami, co wpływa na dziecko demotywująco. Bo dziecko ma sprzeczność - ono myśli tak, a pani każe tak i żeby dostać lepszą ocenę, to trzeba tak jak pani każe. Do tego dziecko nie będzie się przecież kłócić z panią, ze ono sądzi inaczej - to nie ten etap nauki wink.
                                  Chodzi też o to, że o ile mądry i myślący rodzic obgada z dzieckiem książkę-lekturę, o tyle spora część rodziców nie będzie miało na to czasu, i zrzuci akcję "obgadania" na szkołę.
                                  A i o to, że dzieci, które nie czytają w ogóle, jako pierwsze ksiązki do samodzielnego czytania dostaną gnioty sprzed 40, 50, 60 lat, po czym stwierdzą, że czytanie jest trudne, męczące i wcale nie jest fajne. Piszesz: dziecku podsuwa się samemu lekturę - oczywiście, ty podsuwasz i ja podsuwam, a wiesz ile jest dzieci, którym się nic nie podsuwa, bo samemu się nie czyta? wink.

                                  Ja nie neguję istnienia dobrych książek sprzed xxx lat, które doskonale przetrwały próbę czasu - głównie literatura skandynawska ma się dobrze. Ale większość lektur to dla dzisiejszego 7-latka kompletna abstrakcja, jeśli dziecko ma czytać ze zrozumieniem ot choćby takie niewinne "Kukuryku na ręczniku" czy "Najmilszych", to mniej więcej połowa treści wymaga tam komentarza i wyjaśnień rodzica - nota bene już 23 lata temu mama mi wyjaśniała, co to podwiązki i dlaczego dziewczynka nie mogła kupić sobie po prostu rajstop, dlaczego to takie dziwne że lalka ma "prawdziwe włosy" i mnóstwo innych rzeczy.

                                  Nie mówiąc już o pani Konopnickiej i nieszczęsnych krasnoludkach z Marysią i Gasiem, które są niestrawne dla każdej mi znanej osoby tongue_out
                                  • majerasek Re: Lektury w klasie I-III 16.10.09, 15:18
                                    Słuchaj...Ty kończyłas zapewne podstawowke kilka lat temu podobnie jak jawinkI
                                    co?Nie wyrosłaś na ludzi masz luki jakies czy deficyty?
                                    Poprostu uwazam ze my rodzice sie troszke sami nakrecamy.Wzorem głownie jesteś
                                    Ty i RODZINA dla dziecka a nie lektura szkolna.
                                    Po lekcjach nalezy dziecku dostarczac lektur ktore sie samemu zweryfikowało i
                                    uwazam ze bedzie dobrze.Uczymy dzieci czesto na sile angielskiego a boimy sie
                                    polskiej tresci sprzed 20-30 czy nawet 50 lat.Angielski zrozumieja to tez poradzasmile
                                    Z reszta obowiazkowe w pozniejszym czasie wszystkie kanony literatury sa pisane
                                    jezykiem niekoniecznie XXI w.Pozdrawiam i zycze szybkiego uporania sie z bajzlem
                                    jak jest w moim przypadku dzisiaj.
                    • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 22:30
                      Cytata dyskusje, cóz...

                      Możesz rozwinąć? Bo nie wiem, czego się to tyczy smile
              • mama_kotula Re: Lektury w klasie I-III 10.10.09, 19:53
                CytatA w Oto jest Kasia-ukazanie dziewczynki,jak podłej, jak okrutnej - słowami normalnie brzmiącymi, nie agresywnymi.

                Niedzielo, czy ja dobrze pamiętam z innego forum, że ty jesteś polonistką? I ty pisałaś o Laurze Pyziak, bez cienia jakiejkolwiek refleksji na temat kontekstu i kotekstu, że nienawidzisz tego dziecka?

                A tak, zakatowałam wyszukiwarkę i widzę, że to ty.

                Ty naprawdę uważasz, że Kasia jest PODŁA i OKRUTNA??!!!! i jednocześnie mnie zarzucasz, że nie rozumiem lektury o Jacku i Wacku??? nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać.

                W sumie nie mamy o czym rozmawiać. Albo nie - ja NIE chcę, aby moje dzieci uczyły się jedynej słusznej szkolnej interpretacji zachowania Kasi, że jest ona PODŁA i OKRUTNA, bez jakiejkolwiek refleksji na temat, dlaczego Kasia zachowuje się tak, a nie inaczej, bez refleksji na temat jej rodziców.
                I chwała Bogu, że moje dzieci mają mądrą i głębiej nieco myślącą polonistkę. Która traktuje je nie jak infantylne maluszki, tylko istoty obdarzone rozumem. I z którymi dyskutuje, a nie narzuca im PODŁOŚĆ i OKRUTNOŚĆ Kasi.
                Ech.
                • maadzik3 Re: Lektury w klasie I-III 21.10.09, 14:29
                  Mama-Kotula, zgadzam sie z wiekszoscia wypowiedzi! Kanon lektur od dawna mnie
                  irytuje, wlasnie dlatego ze jest przestarzaly. I nie, nie chodzi o wyrzucenie
                  wszystkiego co napisano kiedys (moje dziecie wlasnie zachwyca sie piatym tomem
                  dr Dolittle, samo chce wlasnie to). Chodzi o te zmiane podejscia
                  psychologicznego, behawiorystycznego i wychowawczego do dzieci ktore nie
                  znalazlo jakiegokolwiek odbicia w kanonie lektur. Z jednej strony przedszkola (i
                  mam nadzieje szkoly tez) ucza dzieci ze nie powinny isc nigdzie z obcymi,
                  wsiadac do czyjegos auta, rodzice tluka dzieciom zasady bezpieczenstwa i
                  asertywnosci, a z drugiej jako lektury dajemy ksiazki gdzie dorosly zawsze ma
                  racje, a dziecko nigdy nie moze powiedziec mu "nie". Z jednej strony nasze
                  dzieci chlona wiedze jak gabki (chocby z "Bylo sobie zycie"), a z drugiej w
                  lekturach prawie opowiesci o bocianach. Z jednej strony od pierwszej klasy
                  informatyka, dzieci graja w gry edukacyjne itd. a z drugiej chcemy zeby bez
                  pytan przyjely swiat gdy sierotka zamiast trafic do krewnych lub rodziny
                  zastepczej, chodzic do szkoly to boso za gaskami ganiala. Tak, wiem, kiedys tak
                  bylo i warto to wspomniec, ale jaki sens pchac w niemal wszystkich lekturach
                  dziecko w swiat ktory wymaga samych komentarzy (co to jest kalamarz? co to jest
                  telegram? to oni wierzyli w krasnoludki? dlaczego jajko na kogel-mogel to
                  prezent, nie mozna wyciagnac z lodowki?).
                  Sama mam fiola na punkcie historii, Mlodemu chetnie opowiadam o innych czasach,
                  zwiedzamy, wspominam, oswajam go z tym. Ale nie kaze mu rozumiec swiata ktory
                  dla mnie byl odlegla przeszloscia.
                  Czytamy ksiazki Hawkinga dla dzieci, nigdy nie mowilismy o istnieniu Mikolaja
                  czy zajaczka wielkanocnego, prezenty sa od rodzicow i innych kochajacych
                  doroslych. No to jak tu z tymi krasnoludkami wojowacsmile? Tak, wiem, swiat
                  fantazji, o tym tez sporo czytamy, ale swiat fantazji nie ogranicza sie do
                  lektur sprzed 130 lat. A milosc do ksiazek nie powstanie na podstawie lektur w
                  ktorych kazda strona wymaga rozbudowanego komentarza. Dotyczy to zwlaszcza
                  mlodszych dzieci. Starsze o historii wiedza wiecej, latwiej im zrozumiec
                  przeszlosc.
                  A ja czytam kolejne publikacje o skandalach w irlandzkich szkolach zawodowych
                  (do lat 70-tych) i mysle ze gdyby ktos sprobowal ksiazke napisana dla dzieci
                  wychowywanych zeby sluchac i radzic sobie przeczytal dzis to nie zostalby
                  zrozumieny. Ksiazki dla dzieci z czasow dawnych maja sie dobrze jezeli pisane
                  byly naprawde dla dzieci. Jesli pisane byly zeby wychowywac dzieci i wpajac im
                  zasady sa smieszne, nudne abo straszne (bo zmienily sie zasady). I tak Pimpus
                  Sadelko wzbudza przerazenie szkola w tamtych czasach, a Jachowicz (zwlaszcza z
                  oryginalnymi ilustracjami) raczej nie cieszy sie popularnoscia. No i Pawki
                  Morozowa (wzoru w czasach szkolnych naszych rodzicow) tez juz chyba nie
                  polubimy. Oby!
    • inguszetia_2006 Re: Lektury w klasie I-III 11.10.09, 11:17
      Witam,
      Co do "Jacka, Wacka etc." to przyznaję rację przedmówcom. To jest
      gniot.
      Co do lektur w II klasie, to moja córka przeczytała już "Karolcię",
      teraz czytamy "Kubusia", a następny będzie do obróbki "Nie płacz
      Koziołku". "Nie płacz Koziołku" już przeczytane, bo krótkie;-D
      Córka czyta sama.
      Potem w planach jest "Doktor Dolittle", "Puc, Bursztyn i goście"
      itd. Książki czytane są od dechy do dechy.
      Tych pozycji nazbierałoby się, ale reszta to krótkie czytadła,
      jakieś bajki("Szewczyk Dratewka")itp. Musiałabym sprawdzić na
      kartce,a nie wiem, gdzie ją schowałam;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • malamadre Re: Lektury w klasie I-III 15.10.09, 19:06
      W nowej podstawie nie ma określonych lektur dla kl. 1-3, wygląda to tak, że
      przerabia się to, co od wieków.

      Załącznik
      do rozporządzenia

      • katikaa Re: Lektury w klasie I-III 21.10.09, 12:59
        Tak troszkę obok powiem, ze w średnim mieście w PL lektury w I
        klasie to książeczki Strzałkowskiej, Zubrzyckiej, Onichimowskiej czy
        Kasdepke z woli szkoły nawet nie rodziców, więc wybór chyba jest
        możliwy??? Inna sprawa, że wydają mi się trochę za proste jak na I
        klasę...
Pełna wersja