Dodaj do ulubionych

Codzienne rano histeria, pomóżcie

28.01.10, 11:13
Córka nie chce zostawać w szkole. Juz nie wiem co robić. Nata albo
płacze albo przykleja mi się sczelnie do nogi i ni huhu zostac nie
chce.
Kończy się to interwencja nauczycielki. Pytam córki czy jej nie
wstyd, a ona mówi, że ja to nie obchodzi bo to nie boliwink
Rozmawiamy z córka o co chodzi, ale żaden z argumentów nie trzyma się
kupy. Ona nie chce zostac bo nie. Z baletu juz wypisałam, no ale ze
szkoły nie moe przecież zrezygnować.
Co robic myslicie, że iść z tym do psychologa?
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 11:22
      Nic nie dzieje się bez przyczyny, musisz ją znaleźć dla dobra Twojego dziecka.
      • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 21:42
        To już wiem, ale jak?
    • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 11:22
      Zapomniałam dorzuciać, że mała ma pięć lat. Może to taki ciężki wiek?
      • kocianna Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 12:21
        Coś się musiało wydarzyć. Może jakieś sposoby "naokoło" pomogą dowiedzieć się,
        co? Zabawa w szkołę samochodzikami, opowieść o Twojej zerówce? Tylko bez
        zadawania pytań dotyczących meritum. Może to jest związane z tamtą koleżanką, o
        której pisałaś na "Wychowaniu"?
        • kocianna Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 14:08
          Watki mi sie zlaly, odszczekuje "Wychowanie". Przepraszam najmocniej.
        • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 14:52
          NP z watkamiwink
          Myslałam o tej koleżance i właściwie chyba za długo kecilismy się
          wokół tego. Zauwazyłam, że dzieci bardzo serdecznie witaja się z Bułą
          rano, wszystkie, bo ta gaduła daję się lubić. To moja pannica strzela
          focha i rano jest bardzo nieprzyjemna.
          Szczególnie podobało mi się stwierdzenie mojej córki, że bardzo lubi
          jednego chłopca z klasy. Pytam dlaczego, a ona na to, że oni razem
          płaczą rano!wink Znowu dlaczego płaczą, a ona twierdzi, że sama nie
          wiewink
          Zaraz lece po małą do szkoły może dzisiaj uda mi się ponownie pogadać
          z nauczycielkąwink
      • paolka_82 Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 12:47
        Mamobuly, skąd ja to znam. Mój syn skończy 8 lat w kwietniu, od końca listopada
        zaczeły sie problemy z chodzeniem do szkoły. najlepsze jest to że chodził rok
        jako pieciolatek, nastepnie zerówka no a teraz 1 klasa. Wcześniej nie było
        kłopotów, nagle w trzecim roku chodzenia do szkoły- zonk, nie idzie i koniec.
        Rano scena płaczu, przy sniadaniu wymioty, bóle brzucha i ogólnie wszystko na
        nie, żeby tylko nie pójść. Szkoła maleńka, 500m od domu, wszyscy wszystkich
        znają, zaczęłam drążyć co sie dzieje. No i zaczęło się od tego że z religii dużo
        uczą sie na pamięć, wszystkie modlitwy po kolei no i dziecko mi sie wystraszyło
        że nie da rady sie nauczyć. Synek z tych dzieci z zapedem perfekcjonisty, musi
        umieć idealnie i koniec. Nie chciał chodzic na religię, płakał na korytarzu i
        nie dało sie go uspokoić. co kilka dni telefon- "prosze przyjechac bo syn tak
        płacze z nerwów, że nie mozna wogóle się z nim dogadac. a ja głupia jeżdziłam .
        W międzyczasie okazało sie ze jedno z dzieci strasznie sie z niego śmieje jak
        on płacze. No to dorwałam tego delikwenta i sobie z nim "porozmawiałam" . Dwa
        dni było lepiej i od nowa szopki, że on do szkoły nie bedzie chodził. W ruch
        poszła pani pedagog, jednak na nic sie zdały jej rozmowy i tłumaczenia.
        Jak sobie przypomne to była droga przez meke, codziennie to samo od 6 rano płacz
        na zmiane z bólem brzucha, w szkole synek uczepiony mojej kurtki i za nic nie
        dajacy sie zaprowadzic do klasy. Konsultacja z psychologiem, magnez z witamina
        b6, zeby go troche wyciszyć, kary , nagrody, krzyki, prosby, płacz jego i mój na
        zmiane. Recę opadały, sama zaczełam sie nakręcać i znienawidziłam poranki. Ale
        po ok 2 tygodniach magnez z wit b6 chyba zaczał działac, bo synek troche sie
        wyciszył i zaczął bez płaczu zostawac, wcześniej bywało tak, że wogóle nie była
        na lekcjach tylko siedział na korytarzu z panią pedagog 5 godzin. Teraz jest juz
        w miare dobrze. nie wiem czy to pomogły dziesiatki godzin rozmów i tłumaczenia,
        czy te witaminy, a może jedno i drugie. Życze wytrwałosci i duuuuużo spokoju.
        Wiem jak jest potrzebny.
        • n-lgimnazjum Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 15:03
          Coś się musiało wydarzyc. Skoro wstyd nie boli, tzn. że coś w szkole
          boli. Jeżeli do tej pory chodziła chętnie i nagle przestała, to coś
          złego się stało.

          Dawno, dawno temu moja siostra (wtedy uczennica I klasy SP) wpadała
          w histerię przed każdą lekcją matematyki. Kiedyś moja mama
          (nauczycielka w tej samej szkole) spotkała moją siostrę spacerującą
          po korytarzu w czasie matematyki. No, i okazało się, że pani bije
          dzieci i ciągnie je za uszy, jeżeli czegoś nie wiedzą. Takie wtedy
          były czasy...

          Mam nadzieję, że szybko znajdziesz przyczynę niechęci, bo szkoda
          Buły.
          • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 16:08
            No własnie z tym bólem też się zastanawiałam o co tu chodzi, podpytam
            jeszcze Bułę.
            Jedyne co mi się udało wysledzic, to oni tam maja regularna falę. Tzn
            nikt nikogo nie bije, bo nauczyciele zawsze sa obok, ale starsze
            dzieci ganiaja za młodszymi. To raczej przemoc psychiczna, ale już
            rozmawiałam o tym z nauczycielką. No i wydaje mi sie zrobiłam z tym
            porządek raz na zawszewink
            Teraz jest pomysł żeby zaprosić kolejne dziecko z klasy celem
            zaprzyjaźnienia.
            • estelka1 Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 21:44
              Wiesz co, kochana, jakoś tak chodzi mi po głowie, że NIC ZŁEGO się
              nie dzieje. Młoda w którymś momencie, po jakimś trudniejszym
              przeżyciu, się nakręciła i teraz ryczy chociaż sama do końca nie
              wie, dlaczego. Ty się nakręciłaś, bo płacz dziecka = jego krzywda
              (absolutnie nie krytykuję, bo sama też mam regularnego pie...a na
              punkcie swojego dziecka, chociaż ono już duże) i zrobiła się lekka
              doopa smile Może tutaj rozwiązanie będzie całkiem proste. Max miłości,
              ciepła i serdeczności i również max stanowczości wobec histerii
              młodej. Bez drążenia i rozdrapywania, co mogło się wydarzyć, żeby
              córci dalej nie nakręcać. Trzymam kciuki za powodzenie.
              • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 21:57
                To prawda, że oboje z mężem bardzo to przeżywamy, jak nawet staram
                sie nabrać dystansu to tatuś córeczki relacjonuje mi ze łzami w
                oczach przebieg wydarzeń.
                Może i racja, że powinnismy nabrać dystansu bo mała tez się
                nakreciała.
                Wiesz to póxne dziecko i jedyne i pewnie dlatego tak nam daję
                popalićwink

                No nic jutro piatek potem weekend spróbuje o tym nie mysleć, bo przez
                te akcję Buły jestem tak rozkojarzona, że nie wiem co robię. Drugi
                raz włączyłam wyprane pranie, małzon je jak kloszard spod macdonalda,
                a jeszcze straciłam dwie godziny na jakiejś bezsensownej analitycznej
                robocie, bo mi się słowa klucze pomyliływink koszmar jakiś!wink

                Dziękuje za wsparcie
                • estelka1 Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 22:15
                  Dacie radę... może wymyśl jakieś (nawet fikcyjne) imieniny, czy
                  święto młodej, które mogłaby obchodzić z dziećmi ze szkoły i być
                  chociaż przez kilka godzin w centrum uwagi? U mojej córki to się
                  sprawdziło. Ryczała w przedszkolu ponad miesiąc, każdego poranka
                  była scenka, taka o jakiej piszesz. Ja z uporem prowadzałam ją do
                  przedszkola, chociaż sama też byłam u kresu wytrzymałości i już
                  nawet chciałam się łamać i zabierać młodą. I dopiero urodziny, kiedy
                  była najważniejsza, dokonały przełomu.
                  Wierzę, że jest Wam obydwojgu ciężko, bo ukochana córunia rozpacza i
                  cierpi, ale skoro w sumie tylko ona i kolega płaczą, to nic złego
                  prawdopodobnie się nie dzieje. I tej myśli się trzymajcie.
                  • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 22:43
                    Jesteś genialna!!!!
                    Dzięki zorganizuję jej imieniny, oni nie znaja instytucji imienin, więc
                    to może być kiedykolwiekwink
                    Super pomysł, dziękuje kochana!smile
                    • estelka1 Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 22:50
                      U mnie samo życie podsunęło taki scenariusz smile Aż szkoda że nie mój
                      geniusz smile bo w piórka bym jakieś obrosła, albo co - a przy tych
                      syberyjskich temperaturach byłoby to całkiem przydatne smile
                      Poważnie mówiąc smile trzymam kciuki. Mocno!!! Fajną macie córeczkę,
                      pogodną i odważną, wiem co mówię, bo oglądałam jej narciarskie
                      wyczyny smile Będzie dobrze, jestem pewna
                      • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 23:06
                        hahahhaha obrastaj w piórka ile wlezie nie ma w tym nic złego, a jak
                        inspirujesmile
                        Ciesze się, że Buła ma Ciebie za fankę!smile

                        A własnie na serio rozważamy z mężem imprezke u nas, dom jest duży,
                        ale schody i antresolę zabezpieczają dyskretne linki z drutów. No i
                        wyobrazilismy sobie dziewiatkę pięciolatków dyndajacych na tych
                        linkach kilkanaście metrów nad ziemią, koszmar jakiśwink Musze poprosić
                        o pomoc nastoletnie córki moich koleżanek, bo może byc bardzo
                        "wesoło"smile
                        • estelka1 Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 23:32
                          tam zaraz gromadka pięciolatków dyndających na drutach kilka metrów
                          nad ziemią... gorzej jak "starzy" poczują wenę i zdominują imprezę
                          swoich pociech i zadyndają smile W dzisiejszym stanie ducha, pewnie
                          pierwsza bym to zrobiła, coby się lekuchno rozerwać.
                          A jakby co, w razie potrzeby ja dysponuję nastoletnią córką... tyle
                          że ona też z gatunku zwisających z antresoli smile Obawiam się, że
                          pięciolatki mogą okazać się najbardziej stąpające po ziemi.
                          • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 23:46
                            hahahhahh A to dam znać kiedy impra, pewnie w drugiej połowie lutego
                            bo za tydzień ferie zimowe. Przed feriami się nie opłaca bo zapomnąwink

                            Karzę podokrecac linki, to głównie zejęcie Buły, a zabawa murowanawink

                            pozdrawiamsmile
        • mamabuly Re: Codzienne rano histeria, pomóżcie 28.01.10, 17:51
          Oj to też mieliście "wesoło", współczuję.
          Będziemy rozmawiać z Bułą i cos dalej kombinować.

          Dzisiaj miałam kolejną rozmowę z nauczycielką. Moja córka w czasie
          przerwy często zamiast ganiać z dziećmi wdaję się w dyskusję z Panią.
          Tak mi świta, że może nauczycielka ma z tym większy problem niż
          sadziłam. Wprawdzie kiedyś napomknęła mi, że mam zwrócić córce uwagę
          żeby jej nie zagadywała, bo przecież w klasie są też inne dzieci,
          którymi ona teoretycznie ma się zająć, ale ja to zignorowałam.

          Bo tak serio to jak mam powiedzieć córce żeby nie rozmawiała z
          nauczycielką, przecież to nauczycielka jako pedagog powinna sobie
          sama z tym umieć poradzić. I nie dlatego, że nie wiem jak to zrobić,
          tylko skoro Buła lubi sobie z kobita pogadać to niech gadawink Po
          mojemu nie ma w tym nic złego, choć faktem jest, że szkoda, że nie
          spędza więcej czasu z dziećmi.
          No nic bede dalej kombinować co z tym zrobić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka