Dodaj do ulubionych

Surowa Pani i dziwne zasady w klasie

16.03.11, 08:40
Co wasze dzieci dostaja za brak pracy domowej? Moja corka zaledwie kilka razy od poczatku roku zapomniała zrobic jakiegoś cwiczenia. czasami pani np idzie nie po kolei i dziecko przeoczy- codziennie przegladamy zeszyty i cwiecznia ale zew 3 czy 4 razy zdarzyło sie takie przeoczenie i Pani od razu stawia jedynke. Za jedno zadanie dostała minus i jedynkę bo trzba bylo codziennie przez tydzień uzupełniac taki kalendarz jaka byla pogoda. Zapomnialaysmy do tego wrocic 2 dni i jedynka i minus. Jak to jest u Was? Dodam, że to pierwsza klasa.
Druga sprawa to pani ma trójke pupilków ktorych wbrała na 3 klasowa. I jak Pani wychodzi w czasie lekcji z klasy ta 3 plinuje reszty klasy i jak ktos jest niegrzeczny zapisuja na tablicy. Moje dziecko dostalo minus z zachowania z wykrzyknikiem. dziecko twierdzi, ze nic złego nie zrobilo, ze zglosila sie i zapytala czy moze natemperować kredkei za to zostala zapisana na tablicy. Przede wszystkim jakim prawem jeden uczen musi sie pytac innego ucznia o pozwolenie!? A tacy gowniarze zapisuja kogo chcą wg wlasnego uznania. jednej dziewczynki nie zapisuja nawet jak chodzi po klasie czy cos bo jest kuzynka jednego dziecjka z trójki.
Co Wy na to?
Sory za chaotyczność ale troche się spieczęsmile
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 08:56
      u nas w szkole są odgórne zasady oceniania. I tak przy braku pracy domowej - jeśli się zgłosi to przed lekcją to jest tylko minus. Za 3 minusy pała. Gdy się nie zgłosi (raz młoda myślała, że zrobiła wszystko, a okazało się że jeszcze kilka stron dlej było zadanie do zrobienia) to od razu pała ( u nas są literki zamiast ocen). Pani chce na pewno nauczyć dzieci obowiązkowości i w sumie na rodzicach spoczywa obowiązek dopilnowania i sprawdzenia czy dziecko wszystko zrobiło. U nas sprawdziło się zaznaczanie w kółeczko numeru strony gdzie trzeba coś zrobić - i dziecku łatwiej to zauważyć i rodzic przeglądając książkę widzi taki znaczek.
      Jeśli chodzi o pilnowanie porządku przez dzieci to nie podoba mi się ten pomysł - bo rzeczywiście tak małe dziecko nie będzie obiektywnie oceniać kto był grzeczny a kto nie, tylko będzie patrzeć przez pryzmat lubienia i nie lubienia danego dziecka. Ja bym poruszyła ten temat na zebraniu i powiedziała co myślę na ten temat.
      • azile.oli Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 09:22
        Jeśli chodzi o ocenianie, a zwłaszcza braków prac, to się nie przejmować, bo do trzeciej klasy nikt nie wystawia stopni , w zwiazku z tym to tylko taki budzik na otrzeźwienie, który się przyda w starszych klasach, gdzie oceny maja już znaczenie. Dziecko uczy się, że zapominanie kończy się jedynką lub minusem, więc to powinno je mobilizować.
        Uważam , co prawda, że wystarczyłoby napisać na czerwono ''brak pracy'', ale taki komunikat działa tylko na dzieci pilne, natomiast jedynka czy minus sprawia, że u niektórych to się już nigdy nie powtórzy.
        Jeśli chodzi o drugą kwestię, to po prostu są nauczycielki, które tak robią i należy to tępić.
        Wogóle absolutnie pani nie wolno zostawić dzieci pod ''opieka'' rówieśników, jeśli musi wyjść, niech załatwi do pilnowania osobę dorosłą, choćby woźną.
        Należy zwrócić uwagę nauczycielce, że dzieci mają sympatie i antypatie, poza tym stwarza w klasie niezdrowa atmosferę i uczy donosicielstwa. Uczeń powinien bowiem zgłaszać nauczycielowi tylko ewidentne przypadki zachowań niedopuszczalnych, a nie, że ktoś podniósł rękę, ktoś inny ziewnął , a większość gadała. Pani powinna być w klasie i tego pilnować. Nieobecność nauczyciela oznacza, że lekcja się nie odbywa i tyle.
        • scher No niekoniecznie 16.03.11, 09:30
          azile.oli napisała:

          > Należy zwrócić uwagę nauczycielce, że dzieci mają sympatie i antypatie, poza tym stwarza
          > w klasie niezdrowa atmosferę i uczy donosicielstwa. Uczeń powinien bowiem zgłaszać
          > nauczycielowi tylko ewidentne przypadki zachowań niedopuszczalnych, a nie, że ktoś
          > podniósł rękę, ktoś inny ziewnął, a większość gadała.

          Tu pełna zgoda.

          > Nieobecność nauczyciela oznacza, że lekcja się nie odbywa i tyle.

          Tu niekoniecznie. Są wyjścia uzasadnione koniecznością, np. do toalety. Nie jest to opuszczenie stanowiska pracy.
          • iin-ess Re: No niekoniecznie 16.03.11, 09:34
            scher napisał:


            >
            > > Nieobecność nauczyciela oznacza, że lekcja się nie odbywa i tyle.
            >
            > Tu niekoniecznie. Są wyjścia uzasadnione koniecznością, np. do toalety. Nie jes
            > t to opuszczenie stanowiska pracy.

            na toaletę jest przerwa. w starszych klasach dzieci nie sa puszczane to toalety w czasie lekcji, Pani chyba wytrzyma 45 minut..?
            >
            • marcin.slawski Re: No niekoniecznie 16.03.11, 18:40
              Cytatna toaletę jest przerwa. w starszych klasach dzieci nie sa puszczane to toalety
              w czasie lekcji, Pani chyba wytrzyma 45 minut..?

              Dokładnie tak.
              A skoro nauczycielka ustala, kto "pilnuje" porządku (idealne warunki "trójcy" do "bardzo wychowawczej" manipulacji) i osoby te mają czas na zapisywanie na tablicy osób "moim zdaniem niegrzecznych", to nie jest WC.
              Zapytaj nauczyciela wprost i najlepiej w obecności innych rodziców, czy nauczyciel może pozostawić klasę bez opieki.
              Zapytaj również o kryteria oceny zadań domowych i uzasadnienie tych kryteriów na podstawie założeń programowych i wychowawczych klasy pierwszej.
              A skoro dziecko nie dopełniło swoich obowiązków i poniosło konsekwencje, zapytaj jakie konsekwencje ponosi wychowawca pozostawiający dzieci bez opieki.
              Nauczyciel wybitnie "przegina".
              • piotrs Re: No niekoniecznie 17.03.11, 00:12
                W kraju, w którym mieszkamy nie mogłoby się zdarzyć zostawienie uczniów bez opieki asystenta (czy asystentów - w pierwszych klasach) nauczyciela, więc się nie będę odnosił do tej części, ale jeśli chodzi o pracę domową: jeśli jest zadawana indywidualnie w celu rozwijania mocnych stron czy też wyrównywania zaległości po nieobecnościach, to pracujemy z dzieckiem, jeśli jest tylko utrwalaniem wiedzy ze szkoły, to nie męczymy dzieciaka - 6 godzin w szkole, to wystarczający czas na naukę, po szkole mamy inne priorytety.
              • nomina Re: No niekoniecznie 17.03.11, 01:05
                Prawdą jest, że nauczycielowi nie wolno zostawić klasy.

                Nieprawdą, że pani może wytrzymać 45 minut bez wc. Są choroby, że nie może. Ale w Polsce łatwiej panią zwolnić i wysłać na groszową rentę, niż np. zapewnić asystenta (nawet praktykanta), zwłaszcza że większość klas składa się z dzieci z różnymi dysfunkcjami i niedoborami w przyswajaniu wiedzy, więc i tak jeden nauczyciel to kpina z prawa - przez co wiele pań, póki dają radę, nie przyznaje się do drobnej dolegliwości zdrowotnej.
            • scher Re: No niekoniecznie 16.03.11, 19:50
              iin-ess napisała:

              > na toaletę jest przerwa.

              Nauczyciel po pierwsze nie zawsze mam przerwę, po drugie od tej zasady istnieją wyjątki - uzasadnione koniecznością.

              > w starszych klasach dzieci nie sa puszczane to toalety w czasie lekcji

              Pierniczysz. Nie znam żadnego przypadku, aby dziecko zesikało się w klasie. Czyli jak potrzeba jest rzeczywiście nagła, to nauczyciel zachowuje się normalnie.
              • fogito Re: No niekoniecznie 16.03.11, 21:29
                scher napisał:

                > Nauczyciel po pierwsze nie zawsze mam przerwę, po drugie od tej zasady istnieją
                > wyjątki - uzasadnione koniecznością.

                Nauczycyciel ma przerwę wtedy kiedy nie odbywa się lekcja wink
                Poza tym zawsze może poprosic innego nauczyciela, żeby zerknął na klasę .
                • scher Re: No niekoniecznie 16.03.11, 22:36
                  fogito napisała:

                  > Nauczycyciel ma przerwę wtedy kiedy nie odbywa się lekcja wink

                  Niekoniecznie. Bywa, że na przerwie nauczyciel pracuje, i to ostro.

                  > Poza tym zawsze może poprosic innego nauczyciela, żeby zerknął na klasę .

                  Daj spokój, to nie są zwierzęta, ani malutkie dzieci. One już same ulicą mają prawo chodzić.
                  • fogito Re: No niekoniecznie 17.03.11, 07:04
                    scher napisał:

                    > fogito napisała:
                    >
                    > > Nauczycyciel ma przerwę wtedy kiedy nie odbywa się lekcja wink
                    >
                    > Niekoniecznie. Bywa, że na przerwie nauczyciel pracuje, i to ostro.

                    Jasne. Ale ma czas na wysikanie się smile
                    Moj mama była 35 lat nauczycielem w liceum. Też pracowała ostro na lprzerwach, ale jak twierdzi wychodzenie z klasy w czasie lekcji zdarzało się tylko w ekstremalnych przypadkach. Żadne tam wyskakiwania na siku czy inny bzdet. Ale mama była nauczycielem starej daty. Nie tracił czasu na bzdury tylko uczyła.


                    > > Poza tym zawsze może poprosic innego nauczyciela, żeby zerknął na klasę .
                    >
                    > Daj spokój, to nie są zwierzęta, ani malutkie dzieci. One już same ulicą mają p
                    > rawo chodzić.


                    Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się coś na ulicy stanie. Jeśli stanie się podczas lekcji, a nauczyciela nie będzie to odpowiedzialność poniesie nauczyciel.

                    • scher Re: No niekoniecznie 17.03.11, 07:08
                      fogito napisała:

                      > Moj mama była 35 lat nauczycielem w liceum. Też pracowała ostro na lprzerwach,
                      > ale jak twierdzi wychodzenie z klasy w czasie lekcji zdarzało się tylko w ekstr
                      > emalnych przypadkach.

                      No i ja właśnie o tych ekstremalnych przypadkach.

                      > Ale mama była nauczycielem starej daty. Nie tracił czasu na bzdury tylko uczyła.

                      No i tak powinno być.

                      > > Daj spokój, to nie są zwierzęta, ani malutkie dzieci. One już same ulicą
                      > mają prawo chodzić.
                      > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się coś na ulicy
                      > stanie.

                      A na kogo?

                      > Jeśli stanie się podczas lekcji, a nauczyciela nie będzie to odpowiedzialność poniesie
                      > nauczyciel.

                      Konsultowałaś to z jakimś prawnikiem, że wydajesz tak kategoryczne sądy?
                      • morekac Re: No niekoniecznie 17.03.11, 07:18
                        z tego co pamiętam, to po samobójstwie gimnazjalistki molestowanej przez kolegów na lekcji podczas nieobecności nauczyciela, nauczyciele nie mogą zostawiać uczniów samych w klasie. Chyba było na tę okoliczność napisane jakieś rozporządzenie.
                        • scher Re: No niekoniecznie 17.03.11, 07:31
                          morekac napisała:

                          > z tego co pamiętam, to po samobójstwie gimnazjalistki molestowanej przez kolegó
                          > w na lekcji podczas nieobecności nauczyciela

                          ...przez sąd zostali skazani uczniowie.

                          > nauczyciele nie mogą zostawiać uczniów samych w klasie.

                          Jasne. Nastolatki same mogą jeździć motorowerem, ale nie przetrwają, gdy nauczycielka wyjdzie do ubikacji. Grozi im w tym momencie śmiertelne niebezpieczeństwo.

                          > Chyba było na tę okoliczność napisane jakieś rozporządzenie.

                          Taa...
                      • fogito Re: No niekoniecznie 17.03.11, 09:02
                        scher napisał:

                        > fogito napisała:
                        >
                        >
                        > No i ja właśnie o tych ekstremalnych przypadkach.

                        Tylko, że jest różnica pomiędzy zostawieniem na chwilę licealistów a siedmiolatków. W takich przypadkach na pewno powinien zostać z dziećmi nauczyciel z innej klasy lub dyrektor.

                        >
                        > > Ale mama była nauczycielem starej daty. Nie tracił czasu na bzdury tylko
                        > uczyła.
                        >
                        > No i tak powinno być.

                        Ale nie jest. I dobrze o tym wiesz. Takie wyjścia na chwilę zdarzają się nauczycielomn niezmiernie często. To jest olewanie swojej pracy i dzieci.


                        .
                        > > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się
                        > coś na ulicy
                        > > stanie.
                        >
                        > A na kogo?

                        Na rodzica? Na nikogo? Ale na pewno nie na nauczyciela. No chyba, że stanie się coś na wycieczce szkolnej.

                        > Konsultowałaś to z jakimś prawnikiem, że wydajesz tak kategoryczne sądy?

                        A to trzeba konsultować z prawnikiem? Owszem dzieci są ubezpieczone. Ale wypadek podczas nieobecności nauczyciela na lekcji to jest niedopełnienie obowiązków. I dlatego właśnie moje mama pomimo, ze uczyła licealistów to zawsze prosiła kogoś aby doplinował klasy podczas jej nieobecności.
                        Gdyby coś się stało, to pierwsze pytanie rodzica byłoby - gdzie był nauczyciel? Ja na pewno takie bym zadała.
                        • scher Re: No niekoniecznie 17.03.11, 09:45
                          fogito napisała:

                          > Tylko, że jest różnica pomiędzy zostawieniem na chwilę licealistów a siedmiolatków.
                          > W takich przypadkach na pewno powinien zostać z dziećmi nauczyciel z innej
                          > klasy lub dyrektor.

                          A od którego roku życia Twoim zdaniem dziecko już może zostać na chwilę samo? Jaka jest granica określona prawem?

                          > > > Ale mama była nauczycielem starej daty. Nie tracił czasu na bzdury
                          > > > tylko uczyła.
                          > > No i tak powinno być.
                          > Ale nie jest. I dobrze o tym wiesz. Takie wyjścia na chwilę zdarzają się nauczy
                          > cielomn niezmiernie często. To jest olewanie swojej pracy i dzieci.

                          Bo nadzór dyrektora nie działa, jak należy.

                          > > > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się
                          > > coś na ulicy stanie.
                          > > A na kogo?
                          > Na rodzica?

                          Na rodzica? Czemu na rodzica?

                          > Na nikogo?

                          To na ulicy na nikogo, ale w szkole na pewno na nauczyciela? wink

                          > > Konsultowałaś to z jakimś prawnikiem, że wydajesz tak kategoryczne sądy?
                          > A to trzeba konsultować z prawnikiem?

                          Owszem, trzeba. Umiesz bez prawnika udowodnić, że zachodzi normalny związek przyczynowy między wyjściem nauczyciela do toalety, a wypadkiem? Bo ja bym i z prawnikiem nie umiał.

                          > Ale wypadek podczas nieobecności nauczyciela na lekcji to jest niedopełnienie obowiązków.

                          Skąd pomysł, że wyjście do toalety to jest niedopełnienie obowiązków?

                          > Gdyby coś się stało, to pierwsze pytanie rodzica byłoby - gdzie był nauczyciel?
                          > Ja na pewno takie bym zadała.

                          No i dostaniesz odpowiedź: W toalecie. Sytuacja uzasadniona koniecznością.
                          • fogito Re: No niekoniecznie 17.03.11, 18:35
                            scher napisał:

                            >> A od którego roku życia Twoim zdaniem dziecko już może zostać na chwilę samo? J
                            > aka jest granica określona prawem?

                            Jeśli pytasz o szkołę, to ja nie zostawiłabym dzieciaków w żadnym wieku samych w czasie lekcji. Mam bujną wyobraźnię smile Ale z tego co wiem, to szkoły mają swoje przepisy BHP i statuty, które to precyzyjniej określają.

                            >
                            > Bo nadzór dyrektora nie działa, jak należy.

                            Wiele rzeczy nie działa jak należy. I dlatego w takich przypadkach potrzebny jest rodzic, który podejmie interwencję.

                            >> > Gdyby coś się stało, to pierwsze pytanie rodzica byłoby - gdzie był naucz
                            > yciel?
                            > > Ja na pewno takie bym zadała.
                            >
                            > No i dostaniesz odpowiedź: W toalecie. Sytuacja uzasadniona koniecznością.

                            Pod warunkiem, ze lekarz wystawi zaświadczenie o biegunce z powodu nagłego zatrucia pokarmowego. W innym wypadku nie uznałabym usprawiedliwienia i znalazła dobrego prawnika.
                            Ten przymus pójścia do toalety to jest przywilej małych dzieci a nie dorosłych osób. No może jeszcze ciężarnych kobiet.
                            Myślisz, że chirurg podczas wielogodzinnej operacji robi sobie przerwy na wyjścia do toalety. Wątpię. Bądźmy poważni i zachowujmy się jak dorośli.

                          • urzednik.ilawa Re: No niekoniecznie 18.03.11, 15:20
                            scher napisał:


                            > > > Konsultowałaś to z jakimś prawnikiem, że wydajesz tak kategoryczne
                            > sądy?
                            > > A to trzeba konsultować z prawnikiem?
                            >
                            > Owszem, trzeba. Umiesz bez prawnika udowodnić, że zachodzi normalny związek
                            > przyczynowy
                            między wyjściem nauczyciela do toalety, a wypadkiem? Bo ja bym
                            > i z prawnikiem nie umiał.
                            >

                            proszę bardzo - spróbujemy łopatologicznie
                            I
                            jest klasa - jest nauczyciel - nauczyciel wychodzi - uczniowie rozpoczynają bójkę - jeden drugiemu łamie rękę
                            skutek: złamana reka
                            konsekwencje poniesie: uczeń który złamał rękę koledze i nauczyciel który nie dopilnował klasy czyli ZANIEDBAŁ swój obowiązek

                            II
                            jest klasa - jest nauczyciel - nauczyciel jest obecny w klasie - uczniowie albo nie rozpoczną bójki albo zostaną powstrzymani przez nauczyciela
                            skutek: nic się nie stało
                            nikt nie ponosi konsekwencji

                            Wyobraź sobie sytuację gdy jesteś konwojentem w banku i masz odebrać pieniądze i przenieść je z jednego miejsca na drugie. Nagle w połowie drogi zachciało ci się lać. Więc zostawiasz worek kasy bez nadzoru i idziesz się odlać. Wracasz kasy nie ma.
                            Jak myślisz czy tłumaczenie - "koniecznie musiałem się odlać i dlatego zostawiłem kasę bez nadzoru" będzie wystarczające i nie poniesiesz konsekwencji???? Przypominam, że Dzieci w wieku 1-3 nie mają świadomości prawnej, o postrzeganiu czynów w zakresie konsekwencji jakie mogą zrodzić zapomnij



                            > > Ale wypadek podczas nieobecności nauczyciela na lekcji to jest niedopełni
                            > enie obowiązków.
                            >
                            > Skąd pomysł, że wyjście do toalety to jest niedopełnienie obowiązków?
                            >

                            bo jego/jej obowiązkiem było pilnować uczniów i dbać o ich bezpieczeństwo, a skoro jego/jej nie było na miejscu to znaczy, że nie dopełniła obowiązku


                            > > Gdyby coś się stało, to pierwsze pytanie rodzica byłoby - gdzie był naucz
                            > yciel?
                            > > Ja na pewno takie bym zadała.
                            >
                            > No i dostaniesz odpowiedź: W toalecie. Sytuacja uzasadniona koniecznością.

                            Powiem dosyć prosto. Gdyby mojemu dziecku coś się stało w czasie lekcji, klasa byłaby bez nadzoru osoby dorosłej a nauczyciel poszedłby do toalety.
                            To szkoła miałaby po pierwsze sprawę cywilną w sądzie, po drugie zapewniłbym regularne wizytacje kuratorium, a nauczyciel poniósłby konsekwencje swojego działania.

                            Pomyśl czy operator tokarki w zakładzie pracy, zostawia włączony sprzęt bez nadzoru i idzie się "odlać"?
                            Czy policjant w czasie pościgu za złodziejem, przerywa nagle pościg bo musi "postawić kloca"?


                            Prawdopodobnie usłyszałeś gdzieś zwrot "konieczność wyższa zwalnia od odpowiedzialności prawnej" - ale oddanie moczu nie kwalifikuje się jako konieczność wyższa


                            • scher Re: No niekoniecznie 20.03.11, 11:34
                              urzednik.ilawa napisał:

                              > proszę bardzo - spróbujemy łopatologicznie

                              I to jest twój podstawowy błąd. Zamiast się skonsultować z prawnikiem i poznać argumentację prawniczą, znów piszesz, co ci się wydaje.

                              > I jest klasa - jest nauczyciel - nauczyciel wychodzi - uczniowie rozpoczynają bójkę - jeden
                              > drugiemu łamie rękę skutek: złamana reka konsekwencje poniesie: uczeń który złamał rękę
                              > koledze i nauczyciel który nie dopilnował klasy czyli ZANIEDBAŁ swój obowiązek

                              Wykaż istnienie normalnego związku przyczynowego między wyjściem nauczyciela do toalety a złamaną ręką.
                              Pewnie znów nie zrozumiesz pytania, ale może tym razem, zanim coś napiszesz, sprawdzisz definicję podkreślonego pojęcia.

                              > jest klasa - jest nauczyciel - nauczyciel jest obecny w klasie - uczniowie albo
                              > nie rozpoczną bójki albo zostaną powstrzymani przez nauczyciela
                              > skutek: nic się nie stało nikt nie ponosi konsekwencji

                              Zgodnie z twoim naiwnym rozumowaniem musiałbym cały czas przebywać z dzieckiem w pokoju, kiedy odrabia lekcje. Bo kiedy zachce mu się włożyć palca do kontaktu, to go powstrzymam. Skutek: nic się nie stanie.
                              Natomiast nie daj Boże zostawić dziecko w tym pokoju samo, prawda? wink

                              > zachciało ci się lać.
                              > musiałem się odlać
                              > "postawić kloca"

                              Pięknie reprezentujesz swój urząd, nie ma co. Bałagan w mowie, bałagan w głowie.

                              > Przypominam, że Dzieci w wieku 1-3 nie mają świadomości prawnej

                              Po pierwsze nie rozumiem, czemu słowo dzieci piszesz wielką literą. To kolejny dowód na zamęt aksjologiczny w twojej głowie.

                              Po drugie małoletniemu od 7. roku życia można już przypisać winę i zdolność do normalnego funkcjonowania w granicach ryzyka dnia codziennego. Ty traktujesz siedmioletnie dzieci jak zwierzęta, których nie można ani na chwilę spuścić z oka. Ja widzę w nich Osoby - zdolne do pokierowania swoim zachowaniem w typowych codziennych sytuacjach.

                              Owszem, nieszczęśliwe wypadki (nieszczęśliwy wypadek charakteryzuje się tym, że brak jest czyjejkolwiek winy) się zdarzają. Ale to nie znaczy, że mamy obowiązek trzymać dzieci na uwięzi.

                              > bo jego/jej obowiązkiem było pilnować uczniów i dbać o ich bezpieczeństwo, a sk
                              > oro jego/jej nie było na miejscu to znaczy, że nie dopełniła obowiązku

                              Toaleta znaczy konieczność. Konieczność podważa prawo.

                              > Powiem dosyć prosto. Gdyby mojemu dziecku coś się stało w czasie lekcji, klasa
                              > byłaby bez nadzoru osoby dorosłej a nauczyciel poszedłby do toalety.
                              > To szkoła miałaby po pierwsze sprawę cywilną w sądzie

                              Powiem dość prosto: twoja znajomość prawa jest tak stereotypowa, że nawet nie orientujesz się, że szkoła nie ma zdolności prawnej, więc nie można jej pozwać w procesie cywilnym.

                              > Prawdopodobnie usłyszałeś

                              Na pogłoskach w tej dyskusji to ty się opierasz. Ja bazuję na orzecznictwie.
                              • urzednik.ilawa Re: No niekoniecznie 21.03.11, 09:12
                                scher napisał:


                                >
                                > I to jest twój podstawowy błąd. Zamiast się skonsultować z prawnikiem i poznać
                                > argumentację prawniczą, znów piszesz, co ci się wydaje.
                                >

                                z prawnikiem mam się skonsultować? poczekaj 15 sek
                                tik tak tiak tak
                                już skonsultowałem, mam rację
                                zapomniałem cie uświadomić... ja się paragrafami zajmuję raczej zawodowo i to niestety z różnych gałęzi w zalezności od zlecenia
                                a sprawy obowiązków szkoły i nauczycieli mam w tym momencie, że tak powiem na bieżąco


                                > > I jest klasa - jest nauczyciel - nauczyciel wychodzi - uczniowie rozpoczy
                                > nają bójkę - jeden
                                > > drugiemu łamie rękę skutek: złamana reka konsekwencje poniesie: uczeń któ
                                > ry złamał rękę
                                > > koledze i nauczyciel który nie dopilnował klasy czyli ZANIEDBAŁ swój obow
                                > iązek
                                >
                                > Wykaż istnienie normalnego związku przyczynowego między wyjściem nauczyc
                                > iela do toalety a złamaną ręką.
                                > Pewnie znów nie zrozumiesz pytania, ale może tym razem, zanim coś napiszesz, sp
                                > rawdzisz definicję podkreślonego pojęcia.
                                >
                                > > jest klasa - jest nauczyciel - nauczyciel jest obecny w klasie - uczniowi
                                > e albo
                                > > nie rozpoczną bójki albo zostaną powstrzymani przez nauczyciela
                                > > skutek: nic się nie stało nikt nie ponosi konsekwencji
                                >
                                > Zgodnie z twoim naiwnym rozumowaniem musiałbym cały czas przebywać z dzieckiem
                                > w pokoju, kiedy odrabia lekcje. Bo kiedy zachce mu się włożyć palca do kontaktu
                                > , to go powstrzymam. Skutek: nic się nie stanie.
                                > Natomiast nie daj Boże zostawić dziecko w tym pokoju samo, prawda? wink
                                >

                                histeryzujesz
                                jesli twoje dziecko zginęłoby to na pewno byłoby przeprowadzone postępowanie czy wypadek który miał miejsce nie był wynikiem twojego zaniedbania. Jesli byłoby to zakwalifikowane jako nieszczęsliwy wypadek to postępowanie zostałoby umorzone z powodu brak cech przestepstwa, natomiast jeśli stwierdzono by, że wypadek miał miejsce bo zaniedbałeś swój obowiązek w sposób rażący to mógłbyś mieć postawione zarzuty z tego powodu.
                                Było już wiele przypadków gdy rodzic zostawił maszynę bez nadzoru i stało się nieszczęście. W takim wypadku był stawiany zarzut.
                                Doucz się


                                > > zachciało ci się lać.
                                > > musiałem się odlać
                                > > "postawić kloca"
                                >
                                > Pięknie reprezentujesz swój urząd, nie ma co. Bałagan w mowie, bałagan w głowie
                                > .
                                >
                                dobieram argumenty do poziomu rozmówcy




                                > > Przypominam, że Dzieci w wieku 1-3 nie mają świadomości prawnej
                                >
                                > Po pierwsze nie rozumiem, czemu słowo dzieci piszesz wielką literą. To kolejny
                                > dowód na zamęt aksjologiczny w twojej głowie.
                                >

                                Zakładałem, że nie zrozumiesz.


                                > Po drugie małoletniemu od 7. roku życia można już przypisać winę i zdolność do
                                > normalnego funkcjonowania w granicach ryzyka dnia codziennego. Ty traktujesz si
                                > edmioletnie dzieci jak zwierzęta, których nie można ani na chwilę spuścić z oka
                                > . Ja widzę w nich Osoby - zdolne do pokierowania swoim zachowaniem w typowych c
                                > odziennych sytuacjach.
                                >
                                > Owszem, nieszczęśliwe wypadki (nieszczęśliwy wypadek charakteryzuje się tym, że
                                > brak jest czyjejkolwiek winy) się zdarzają. Ale to nie znaczy, że mamy obowiąz
                                > ek trzymać dzieci na uwięzi.
                                >

                                Dziecko nie ma
                                > > bo jego/jej obowiązkiem było pilnować uczniów i dbać o ich bezpieczeństwo
                                > , a sk
                                > > oro jego/jej nie było na miejscu to znaczy, że nie dopełniła obowiązku
                                >
                                > Toaleta znaczy konieczność. Konieczność podważa prawo.
                                >

                                smilesmilesmile dobre



                                > > Powiem dosyć prosto. Gdyby mojemu dziecku coś się stało w czasie lekcji,
                                > klasa
                                > > byłaby bez nadzoru osoby dorosłej a nauczyciel poszedłby do toalety.
                                > > To szkoła miałaby po pierwsze sprawę cywilną w sądzie
                                >
                                > Powiem dość prosto: twoja znajomość prawa jest tak stereotypowa, że nawet nie o
                                > rientujesz się, że szkoła nie ma zdolności prawnej, więc nie można jej pozwać w
                                > procesie cywilnym.
                                >
                                ależ można - w tej sytuacji pozwanym bedzie nauczyciel ew. dyrektor szkoły

                                > > Prawdopodobnie usłyszałeś
                                >
                                > Na pogłoskach w tej dyskusji to ty się opierasz. Ja bazuję na orzecznictwie.
                                >

                                smilesmilesmile
                                sorry za literówki ale normalnie trudno mi było pisać ze śmiechu
                                dzięki za twoje posty dawno się tak nie ubawiliśmy smilesmilesmile
                                • scher Re: No niekoniecznie 21.03.11, 10:27
                                  urzednik.ilawa napisał:

                                  > zapomniałem cie uświadomić... ja się paragrafami zajmuję raczej zawodowo i to niestety
                                  > z różnych gałęzi w zalezności od zlecenia a sprawy obowiązków szkoły i nauczycieli mam
                                  > w tym momencie, że tak powiem na bieżąco

                                  Aha.

                                  > > Wykaż istnienie normalnego związku przyczynowego między wyjściem nauczyciela
                                  > > do toalety a złamaną ręką.
                                  > <brak odpowiedzi>

                                  Aha, ponoć paragrafami zajmujesz się zawodowo.

                                  > > Zgodnie z twoim naiwnym rozumowaniem musiałbym cały czas przebywać z dzieckiem
                                  > > w pokoju, kiedy odrabia lekcje. Bo kiedy zachce mu się włożyć palca do kontaktu
                                  > > , to go powstrzymam. Skutek: nic się nie stanie.
                                  > > Natomiast nie daj Boże zostawić dziecko w tym pokoju samo, prawda? wink
                                  > histeryzujesz

                                  To ty histeryzujesz. Uważasz, że wyjście do toalety automatycznie powoduje brak nadzoru nad dzieckiem. Ja ci tylko podaję przykłady na absurdalność twojej tezy.

                                  Twierdzisz, że gdy nauczycielka wyjdzie do toalety, to trzeba jej przypisać winę za złamaną rękę ucznia.
                                  Ja podaję ci przykład, że podobnie nadzór nad dzieckiem sprawują rodzice, nie ponosząc odpowiedzialności za podobne nieszczęśliwe wypadki. A tzw. idealna opieka rodzicielska jest wzorcem opieki ustalonym w doktrynie prawa.

                                  Inny przykład:
                                  Nauczycielka wychodzi do toalety, w tym czasie uczeń wychodzi z klasy i włamuje się do sklepiku szkolnego. Wykaż istnienie normalnego związku przyczynowego między wyjściem nauczycielki do toalety a kradzieżą popełnioną przez ucznia.

                                  > jesli twoje dziecko zginęłoby to na pewno byłoby przeprowadzone postępowanie czy
                                  > wypadek który miał miejsce nie był wynikiem twojego zaniedbania.

                                  No to wykaż, że kiedy ja wyjdę do toalety, a w tym czasie jedno moje dziecko złamie rękę drugiemu, to ja ponoszę odpowiedzialność za brak nadzoru. Założenie: dzieci mają powyżej siedmiu lat.

                                  > Było już wiele przypadków gdy rodzic zostawił maszynę bez nadzoru

                                  Aha, nie wiedziałem, że nauczycielka wychodząc do ubikacji, zostawiła w klasie maszynę bez nadzoru.

                                  > > Po pierwsze nie rozumiem, czemu słowo dzieci piszesz wielką literą. To kolejny
                                  > > dowód na zamęt aksjologiczny w twojej głowie.
                                  > Zakładałem, że nie zrozumiesz.

                                  Trudno zrozumieć, kiedy ktoś dorosły robi błędy ortograficzne. Nawet prezydentowi nie wypada.

                                  > > rientujesz się, że szkoła nie ma zdolności prawnej, więc nie można jej pozwać w
                                  > > procesie cywilnym.
                                  > ależ można - w tej sytuacji pozwanym bedzie nauczyciel ew. dyrektor szkoły

                                  Wspominałeś coś, że paragrafami zajmujesz się zawodowo. Chroń nas, Boże! wink
                          • morekac Re: No niekoniecznie 18.03.11, 15:20
                            Dziecko można zostawiać bez opieki dopóki się nic nie stanie...
                            • urzednik.ilawa Re: No niekoniecznie 18.03.11, 20:17
                              morekac napisała:

                              > Dziecko można zostawiać bez opieki dopóki się nic nie stanie...

                              dokładnie tak
                              "jest dobrze póki jest dobrze"
                      • urzednik.ilawa Re: No niekoniecznie 18.03.11, 15:06
                        scher napisał:


                        > > > Daj spokój, to nie są zwierzęta, ani malutkie dzieci. One już same
                        > ulicą
                        > > mają prawo chodzić.
                        > > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się
                        > coś na ulicy
                        > > stanie.
                        >
                        > A na kogo?
                        >

                        na rodzica, jako zarzut podpadający pod zaniedbanie opieki

                        > > Jeśli stanie się podczas lekcji, a nauczyciela nie będzie to odpowiedzial
                        > ność poniesie
                        > > nauczyciel.
                        >
                        > Konsultowałaś to z jakimś prawnikiem, że wydajesz tak kategoryczne sądy?
                        >

                        nie trzeba
                        były wyroki w takich sprawach, poza tym stanowiska kuratorium tez są jednoznaczne. Opuszczenie miejsca pracy (nawet rzekomo uzasadnione) nie zwalnia z odpowiedzialności, nauczyciel ma obowiązek zapewnić nadzór osoby dorosłej na czas swojej nieobecności (a nawet wtedy nie jest zwolniony w 100% z odpowiedzialności jeśli coś się stanie).
                        • scher Re: No niekoniecznie 20.03.11, 11:45
                          urzednik.ilawa napisał:

                          > > > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się coś
                          > > > na ulicy stanie.
                          > > A na kogo?
                          > na rodzica, jako zarzut podpadający pod zaniedbanie opieki

                          Jesteś bardziej niewiedzący, niż mi się wydawało.

                          > > Konsultowałaś to z jakimś prawnikiem, że wydajesz tak kategoryczne sądy?
                          > nie trzeba
                          > były wyroki w takich sprawach

                          Sygnatury orzeczeń poproszę.

                          > poza tym stanowiska kuratorium tez są jednoznaczne.

                          Wam tam w tych wydziałach oświaty od czasu do czasu przydałoby się przewietrzyć umysł i porozmawiać o szkolnictwie z kimś nie związanym z kuratorium. Najlepiej z dobrym prawnikiem.

                          Jesteście strasznie czołobitni przed tymi kuratoriami, a są to instytucje działające zwyczajnie źle, skażone ignorancją prawną, często złą wolą i ogromnie specyficzną mentalnością.
                          Każde ich rozumowanie, każdy osąd trzeba przepuścić przez grube sito podejrzliwości.

                          > Opuszczenie miejsca pracy (nawet rzekomo uzasadnione) nie zwalnia z odpowiedzialności

                          Uzasadnione zwalnia.

                          > nauczyciel ma obowiązek zapewnić nadzór osoby dorosłej na czas swojej nieobecności

                          Interesująca teoria, szkoda że w wielu przypadkach nieprawdziwa.

                          > a nawet wtedy nie jest zwolniony w 100% z odpowiedzialności jeśli coś się stanie

                          Śmiechu warte.
                          Smutna jest powaga, z jaką wygłaszasz te wszystkie swoje naiwne teorie.
                          • urzednik.ilawa Re: No niekoniecznie 21.03.11, 10:07
                            scher napisał:

                            > urzednik.ilawa napisał:
                            >
                            > > > > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzial
                            > ność jak się coś
                            > > > > na ulicy stanie.
                            > > > A na kogo?
                            > > na rodzica, jako zarzut podpadający pod zaniedbanie opieki
                            >
                            > Jesteś bardziej niewiedzący, niż mi się wydawało.
                            >
                            doucz się
                            w kazdym przypadku prowadzi sie postępowanie - to czy zarzut będzie postawiony to inna sprawa




                            >
                            > Sygnatury orzeczeń poproszę.
                            >
                            proszę o adres gdzie wysłać rachunek
                            za darmo nie pracuję - wyroków możesz sobie sam poszukać (o ile masz wykupiony dostęp do odpowiednich stron)


                            > > poza tym stanowiska kuratorium tez są jednoznaczne.
                            >
                            > Wam tam w tych wydziałach oświaty od czasu do czasu przydałoby się przewietrzyć
                            > umysł i porozmawiać o szkolnictwie z kimś nie związanym z kuratorium. Najlepie
                            > j z dobrym prawnikiem.
                            >

                            nie mam pojęcia skąd ubzdurałeś sobie, że jestem z wydziału oświaty - równie dobrze mógłbym odpisać - a wam w tym zakładzie powinni powyłacząc komputery, bo jak was się nie pilnuje to potem takie głupoty wypisujecie


                            >
                            > > Opuszczenie miejsca pracy (nawet rzekomo uzasadnione) nie zwalnia z odpow
                            > iedzialności
                            >
                            > Uzasadnione zwalnia.


                            Ale nie ty decydujesz o tym czy było to uzasadnione czy nie, od tego są odpowiednei organy. Nie słysząłem jescze o przypadku gdy odrzucono zarzuty wobec kogoś kto musiał iść do ubikacji i z tego powodu opuścił miejsce pracy bez uprzedniego zabezpieczenia tego miejsca.

                            > > nauczyciel ma obowiązek zapewnić nadzór osoby dorosłej na czas swojej nie
                            > obecności
                            >
                            > Interesująca teoria, szkoda że w wielu przypadkach nieprawdziwa.
                            >
                            Nie teoria tylko reguła (znajdź sobie def. Teorii -w tedy zorientujesz się, jaki błąd popełniłeś. Gdybym powiedział, że "każdy nauczyciel zapewnia nadzór..." to byłaby teoria). Zasada jest prawdziwa jak najbardziej, tylko nie każdy się do niej stosuje, ale nie czyni to jej mniej prawdziwą.

                            > > a nawet wtedy nie jest zwolniony w 100% z odpowiedzialności jeśli coś się
                            > stanie
                            >
                            > Śmiechu warte.
                            > Smutna jest powaga, z jaką wygłaszasz te wszystkie swoje naiwne teorie.

                            ale odnosze wrażenie, że tobie naprawdę wydaje się, że wiesz o czym piszem i myślisz że masz rację !!!
                            to zupełnie zmienai postać rzeczy - towje posty zaczynają nabierać innego wymiaru smilesmilesmile
                            • scher Re: No niekoniecznie 21.03.11, 10:34
                              urzednik.ilawa napisał:

                              > > > > > Owszem tak, ale wtedy to nie nauczyciela spadnie odpowiedzialność jak się coś
                              > > > > > na ulicy stanie.
                              > > > > A na kogo?
                              > > > na rodzica, jako zarzut podpadający pod zaniedbanie opieki
                              > > Jesteś bardziej niewiedzący, niż mi się wydawało.
                              > doucz się
                              > w kazdym przypadku prowadzi sie postępowanie - to czy zarzut będzie postawiony
                              > to inna sprawa

                              Pisałeś, że odpowiedzialność spadnie na rodzica.
                              Aby tak się stało, trzeba:
                              1. Wszcząć postępowanie
                              2. Postawić zarzut,
                              3. Uznać winę rodzica polegającą na niedbalstwie.

                              A teraz nagle wycofujesz się rakiem, że niby nie twierdziłeś, że zostanie postawiony zarzut.
                              Podobno paragrafami zajmujesz się zawodowo. Hm... wink

                              > > Sygnatury orzeczeń poproszę.
                              > proszę o adres gdzie wysłać rachunek

                              Uznaję to za brak odpowiedzi. Nie potrafisz, opierając się na orzecznictwie, udowodnić istnienia normalnego związku przyczynowego między wyjściem nauczycielki do toalety, a wypadkiem ucznia.
                              • urzednik.ilawa Re: No niekoniecznie 21.03.11, 12:10
                                scher napisał:

                                >
                                > > > Sygnatury orzeczeń poproszę.
                                > > proszę o adres gdzie wysłać rachunek
                                >
                                > Uznaję to za brak odpowiedzi. Nie potrafisz, opierając się na orzecznict
                                > wie, udowodnić istnienia normalnego związku przyczynowego między wyjściem naucz
                                > ycielki do toalety, a wypadkiem ucznia.
                                >


                                To mój ostatni post, bo o ile odpowiadanie na posty ignorant moze być zabawne, to jest to jednak czasochłonne.

                                Potrafię podać wyrok sądu gdzie nauczyciel poniósł konsekwencje pozostawienia klasy bez nadzoru, w tym konkretnie przypadku doszło do wypadku wskutek którego uczeń stracił oko - jesli zapłacisz mi za odszukanie tego wyroku to chętnie się z nim podzielę (nie pracuję za darmo)

                                Chodzi Ci cały czas o podanie BEZPOŚREDNIEGO związku przyczynowo skutkowego - czyli udowodnienia, że nauczyciel sam "przyłożył do tego rękę".
                                Przypominam jednak, że nauczyciel ma w obowiązku zapewnić bezpieczeństwo oraz bezpośredni nadzór nad klasą. W przypadku, gdy tego obowiązku niedopełnił dopuścił się zaniedbania. Żeby wykazać, że czyni go to winnym należałoby odwołać się do instytucji cywilistycznych. Stopnie winy stanowią zagadnienie ocen subiektywnych zachowań ludzkich. Tradycyjnie odróżnia się umyślność (dolus) i niedbalstwo (culpa). Niedbalstwem nazywany jest nieumyślny stopień winy, która przejawia się w niedołożeniu przez sprawcę należytej staranności, jednak nadal czyni go to winnym w świetle KC.
                                Należałoby zadać sobie pytanie, czy w rozpatrywanym przypadku nauczyciel jest w stanie wykazać, że wyczerpał wszystkie kroki jakie należało poczynić, żeby zapewnić klasie nadzór podczas swojej nieobecności... ciężkie do udowodnienia
                                Zalożyłbym się o pudełko dobrych cygar, że w przypadku rozstrzygania sprawy z powództwa cywilnego, sąd orzekałby na korzyść powoda.

                                PS. Kilka lat temu była głośna sprawa gdzie uczniowie znęcali się nad koleżanką w czasie lekcji - molestowanie, zdjęcia itd itp. Dziewczyna popełniła samobójstwo.
                                Sprawdź proszę czy nauczyciel nadal pracuje w szkole.

                                PS2. Pamiętaj, że teoria teorią i można nabijać sobie głowę pustymi frazesami w typie "konieczność znosi prawo" itd itp, ale sądy i inne organy mają gdzieś takie frazesy, a w przypadku gdy "do akcji" wkraczają wściekli rodzice wyposażeni w pomoc radcy, nauczyciele zazwyczaj ponoszą konsekwencje swoich zaniedbań.


                                Styczeń 2003 Rysy, lawina zabiła 8 licealistów biorących udział w wycieczce - nauczyciel został skazany przez Sąd Okręgowy w Katowicach.
                                Proszę wykaż mi związek przyczynowo skutkowy między wyjśćiem w góry, a samoistnym zejściem lawiny (przypominam, że tego dnia nie było alarmu lawinowego) - według Twojego rozumowania związku takiego nie było, a więc zarzuty powinny zostać oddalone.
                                • scher Re: No niekoniecznie 22.03.11, 17:08
                                  urzednik.ilawa napisał:

                                  > > Uznaję to za brak odpowiedzi. Nie potrafisz, opierając się na orzecznictwie,
                                  > > udowodnić istnienia normalnego związku przyczynowego między wyjściem nauczycielki
                                  > > do toalety, a wypadkiem ucznia.
                                  > Potrafię podać wyrok sądu gdzie nauczyciel poniósł konsekwencje pozostawienia klasy
                                  > bez nadzoru

                                  A stan faktyczny był tożsamy z tym, który tu hipotetycznie omawiamy?

                                  > jeśli zapłacisz mi za odszukanie tego wyroku to chętnie się z nim podzielę

                                  Kpisz chyba. To ty podajesz ten wyrok jako wsparcie dla swoich argumentów w dyskusji, więc to ty jesteś zainteresowany, żeby podać sygnaturę. Na razie mnie nie przekonałeś.

                                  A znasz może wyrok, gdzie sąd (apelacyjny, żeby nie było) oddala powództwo, twierdząc w uzasadnieniu m.in.:
                                  [...]zdaniem sądu samo pozostawienie wychowanków na kilka czy kilkanaście minut nie stanowi o braku nadzoru i opieki ze strony wychowawców.[...]
                                  Sąd podkreślił, że nadzór nie polega na pilnowaniu każdego z uczniów bez przerwy[...]. Nawet wyjście do toalety musi zabrać kilka minut i trudno taką sytuację uznać za zaniedbanie w nadzorze[...]
                                  ?

                                  Nie znałeś? Jak zapłacisz, może podam ci sygnaturę wink

                                  > Chodzi Ci cały czas o podanie BEZPOŚREDNIEGO związku przyczynowo skutkowego - czyli
                                  > udowodnienia, że nauczyciel sam "przyłożył do tego rękę".

                                  Nie, dziecko. Chodzi o wykazanie normalnego związku przyczynowego, adekwatnego związku przyczynowego, jeżeli w ogóle wiesz, co to znaczy.

                                  > Przypominam jednak, że nauczyciel ma w obowiązku zapewnić bezpieczeństwo oraz b
                                  > ezpośredni nadzór nad klasą. W przypadku, gdy tego obowiązku niedopełnił dopuśc
                                  > ił się zaniedbania. Żeby wykazać, że czyni go to winnym należałoby odwołać się
                                  > do instytucji cywilistycznych.

                                  Proponuję zacząć od lektury art. 361 par. 1 Kc.

                                  > Należałoby zadać sobie pytanie, czy w rozpatrywanym przypadku nauczyciel jest w
                                  > stanie wykazać, że wyczerpał wszystkie kroki jakie należało poczynić, żeby zap
                                  > ewnić klasie nadzór podczas swojej nieobecności

                                  Należałoby zadać sobie pytanie, czy nadzór nad małoletnim w tym wieku można (a może czasami powinno się) sprawować poprzez wydanie dziecku polecenia do samodzielnego wykonania. Proces dydaktyczno-wychowawczy to również przyzwyczajenie dziecka, że obowiązek wykonania polecenia istnieje niezależnie od tego, czy dorosły opiekun patrzy, czy też nie, że obowiązek przyzwoitego zachowania istnieje także wtedy, gdy pozostaje się poza zasięgiem wzroku opiekuna.
                                  Abstrahuję tu oczywiście od sytuacji opisanej przez autorkę wątku, gdzie wszystko wskazuje na to, że wyjścia nauczycielki z klasy nie mają charakteru sporadycznej konieczności.

                                  > Sprawdź proszę czy nauczyciel nadal pracuje w szkole.

                                  Sprawdź, proszę, kogo sąd uznał winnym. Nauczycielkę, która wyszła z klasy przygotowywać apel, czy zdemoralizowanych nastolatków.

                                  > w przypadku gdy "do akcji" wkraczają wściekli rodzice wyposażeni w pomoc radcy,
                                  > nauczyciele zazwyczaj ponoszą konsekwencje swoich zaniedbań.

                                  Wtedy "do akcji" wkracza też radca prawny organu prowadzącego, który to organ (a nie szkołę czy nauczyciela) muszą do sądu pozwać "wściekli rodzice". Organ prowadzący zrobi wszystko, żeby przedstawić argumenty świadczące na korzyść nauczyciela. I jak nie będzie normalnego związku przyczynowego, to nie będzie, sąd go z kapelusza nie wyciągnie.

                                  > Styczeń 2003 Rysy, lawina zabiła 8 licealistów biorących udział w wycieczce - n
                                  > auczyciel został skazany przez Sąd Okręgowy w Katowicach.
                                  > Proszę wykaż mi związek przyczynowo skutkowy między wyjśćiem w góry, a samoistn
                                  > ym zejściem lawiny (przypominam, że tego dnia nie było alarmu lawinowego) - wed
                                  > ług Twojego rozumowania związku takiego nie było, a więc zarzuty powinny zostać
                                  > oddalone.

                                  Teraz ci wierzę, że prawem zajmujesz się raczej zawodowo, właściwie bardziej raczej. Żaden odpowiedzialny prawnik nie kompromitowałby się porównywaniem dwóch sytuacji o zupełnie odmiennych stanach faktycznych.

                                  Tamtą sprawę znam tylko z mediów, więc mogę się mylić, ale pamiętam, że sąd przesłuchiwał biegłych, którzy jednomyślnie stwierdzili, że oni w tych warunkach nie poprowadziliby wycieczki.
                                  Poza tym pisząc, że tamtego dnia nie było zagrożenia lawinowego, moim zdaniem zwyczajnie kłamiesz albo przeinaczasz opisywane w mediach fakty.
              • landora Re: No niekoniecznie 16.03.11, 22:06
                Nauczycielowi nie wolno zostawiać klasy bez opieki. Gdyby komuś się coś stało, pani miałaby poważne problemy.
                • scher Re: No niekoniecznie 16.03.11, 22:37
                  landora napisała:

                  > Nauczycielowi nie wolno zostawiać klasy bez opieki.

                  Wyjście do ubikacji nie jest zostawieniem dziecka bez opieki.

                  > Gdyby komuś się coś stało, pani miałaby poważne problemy.

                  A znasz takie pojęcie jak nieszczęśliwy wypadek? Nie zawsze ktoś musi być winny.
                  • olo-gadaczka Re: No niekoniecznie 16.03.11, 22:51
                    Nie wiem, jak to wygląda prawnie, ale na "zdrowy chłopski rozum", znasz rodzica, którego dziecko złamałoby rękę podczas lekcji i ów rodzić za wytłumaczenie, że "nauczyciel był w toalecie"?
                    • scher Re: No niekoniecznie 16.03.11, 23:29
                      olo-gadaczka napisała:

                      > Nie wiem, jak to wygląda prawnie, ale na "zdrowy chłopski rozum", znasz rodzica
                      > , którego dziecko złamałoby rękę podczas lekcji i ów rodzić za wytłumaczenie, że
                      > "nauczyciel był w toalecie"?

                      Znam. Ja jestem takim rodzicem. Nigdy nie popierałem oszołomstwa, a pracownik z toalety skorzystać musi, jak musi.
                      • irneriusz Re: No niekoniecznie 17.03.11, 00:29
                        Taa juz widze radosc inteligentnych emamek, gdy ich dziecko na lekcji dostanie ataku biegunki, albo bedzie chcialo wymiotowac, a nauczycielka do toalety nie pusci, bo takie sa zasady. Nauczyciel tez pewnie nudnosci miec nie moze, wymiotow lub naglych potrzeb? robota se zatrudnijcie.

                        A za brak zadania pala zawsze i wszedzie, no chyba ze naprawde cos sie stalo. Nad tym akurat nie ma co gdybac.
            • mamalgosia Re: No niekoniecznie 22.03.11, 10:07

              > na toaletę jest przerwa. w starszych klasach dzieci nie sa puszczane to toalety
              > w czasie lekcji, Pani chyba wytrzyma 45 minut..?
              > >

              Chcę tylko nadmienić, że gdy się ma na każdej przerwie dyżur na korytarzu czy podwórku (a tak mam dwa dni w tygodniu), to nie ma przerwy na toalet
          • gochakar Re: No niekoniecznie 17.03.11, 10:50
            o ile sobie dobrze przypominam z rozmowy z nauczycielką (a chodziło o liceum, a nie I klasę podstawówki) to nauczycielowi nie wolno wyjść z klasy w czasie lekcji, był na to jakiś przepis. nawet wykładowcy na studiach nie powinni wychodzić z zajęć, choć przecież mają zajęcia z dorosłymi ludźmi, choćby dlatego, że są odpowiedzialny np. za wyposażenie sali.
            A z toaletą nie przesadzajmy, chyba można wytrzymać 45 min.? Może poza jakimiś nagłymi sytuacjami, typu że pani jest w ciąży i zrobi jej się słabo/niedobrze i musi wyjść do łazienki.
        • iin-ess Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 09:35
          no wlasnie ja tez tak uważam, ze dzieci powinno się raczej uczyć solidarności a nie donosicielstwa..
          • sselrats Dzieci nalezy uczyc donosicielstwa 16.03.11, 17:28
            zeby sobie potem poradzily w pracy, gdzie solidarnosc sie nie sprawdza.
    • scher Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 09:25
      Ja bym zaczął od zweryfikowania tych faktów w rozmowie z nauczycielką. Relacja siedmiolatki niekoniecznie musi oddawać rzeczywistość.
      • nangaparbat3 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 22:22
        Jasne. Dziecko kłamie, bo jest dzieckiem, nauczycielka powie prawdę, bo jest dorosła To niestety tak nie działa.
        Proceder zapisywania przez pupilków nazwisk "niegrzecznych" pod nieobecność pani znam z autopsji, co prawda to było wieki temu, ale najwyraźniej tradycja wciąż żywa.
        • scher Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 22:32
          nangaparbat3 napisała:

          > Jasne. Dziecko kłamie, bo jest dzieckiem

          Nie mówię, że dziecko kłamie. Ale sam przeżyłem dwóch siedmiolatków, to mnie nauczyło dystansu do tego, co mówią dzieci.

          > Proceder zapisywania przez pupilków nazwisk "niegrzecznych" pod nieobecność pani znam
          > z autopsji

          Oczywiście, że jest to prawdopodobne. Niektórzy nauczyciele mają dziwne metody.
    • fogito Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 10:02
      iin-ess napisała:

      > Co wasze dzieci dostaja za brak pracy domowej?

      Nic.

      I jak Pani
      > wychodzi w czasie lekcji z klasy ta 3 plinuje reszty klasy i jak ktos jest nie
      > grzeczny zapisuja na tablicy.

      Najpierw zapytałabym nauczycielki dlaczego opuszcza klasę w czasie lekcji. A potem powiedziałabym jej, że dzieci nie są od pilnowania siebie nawzajem
      W razie problemów poszłabym do dyrekcji.

      > .
      > Co Wy na to?

      Porażka. Wymaga szybkiej interwencji w szkole.
      • sselrats Dzieci jak najbardziej sa do pilnowania siebie 16.03.11, 17:31
        nawzajem. To sie bardzo potem przydaej w doroslym zyciu i pracy.
    • dorek3 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 10:10
      Za brak pracy "chyba" tylko ustne upomnienie+zostaje to odnotowane w miesięcznej ocenie jeśli się powtarza (moim szczęśliwie nie, zapisują w zeszycie korespondencyjnym codziennie). Nie maja innych ocen.
      Pomysł z pilnowaniem poroniony i kompletnie niewychowawczy.
      • najma78 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 14:07
        Za brak pracy nic sie nie dostaje, robi sie ja na przerwie. Dzieci oceniane oczywiscie sa, ale system jest zupelnie inny i dla nauczyciela oraz rodzica, ktory dostaje zestawienie po kazdym okresie (sa 3) wraz z omowieniem ustnym i pisemnym. Co do pozostawiania dzieci pod opieka innych dzieci do tego w tym samym wieku to jakies nieporozumienie, co to wogole za pomysly?
    • iwoniaw Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 14:57
      Za brak pracy dostają jedynki lub minusy, w zależności od gabarytów zadania.
      Nie widzę w tym nic dziwnego, dziecko powinno się uczyć, że istnieją obowiązki, za których (nie)wypełnianie ponosi się konsekwencje i jest miło lub wprost przeciwnie.

      Pozostawianie dzieci samych w klasie jest niedopuszczalne; bez względu na to, co się dzieje, pani powinna wezwać na czas swej nieobecności inną dorosłą osobę i tu nie ma nad czym dyskutować.
    • analist73 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 15:54
      Też klasa pierwsza, za brak zadania na razie zauważyłam tylko napisy: "brak zadania", zaznaczone zadanie z napisem "uzupełnij". Nie wiem co się dzieje jak ktoś ciągle nie ma zadań, pewnie jest notatka w dzienniczku/zeszycie, albo informacja ustna. Nie ma 3 klasowej. Nie słyszałam, żeby pani wychodziła w czasie lekcji. Nie ma żadnego pilnowania dzieci przez dzieci. Ta druga sprawa opisana bardzo mi się nie podoba.
    • mama303 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 19:04
      U nas za brak pracy domowej w zasadzie Pani nic nie stawia, ewentualnie pouczy, jak zauważy. Co więcej pani sprawdza te prace domowe od czasu do czasu i to nie wszystkim. Moje dziecko samo się pilnuje jakoś.

      Co do drugiego problemu to trzeba natychmiast interweniować, o ile to jest prawda. To niedopuszczalne, żeby dzieci na wzajem sie pilnowały i donosiły na siebie zachęcane przez nauczycielkę.
    • kwirynia Nieobecność Pani w klasie- niedopuszczalna 16.03.11, 19:06
      Nauczyciel nie ma prawa zostawić dzieci (zwłaszcza tak małych) bez opieki osoby dorosłej. To ona odpowiada za ich bezpieczeństwo. Gdy się komuś coś stanie, to co? "dyżurny" nie będzie odpowiadał!!!
      K.
      • iin-ess Re: Nieobecność Pani w klasie- niedopuszczalna 16.03.11, 19:12
        no wlasnie to tez mi się nie podoba ze u nas nie ma ocen opisowych tylko normalne, na koniec semestru zostaly tez wystawione normalne oceny bez zadnej notatki ani opsiu.Pani twierdzila ze to nie oceny tylko punkty- w skali od 1do 6 big_grin Nie podobalo mi się to bo przez taką ocene jak z czegos jest np 4 to nie wiadomo co podciągnąć nad czym popracowac i poszłam do Pani wyjasniac niektóre kwestie. Pani była bardzo zdziwiona moją wizytą...
        • analist73 Re: Nieobecność Pani w klasie- niedopuszczalna 17.03.11, 19:09
          U nas w ciągu roku są też oceny, ale zostało to powiedziane na pierwszym zebraniu. Na koniec roku ma być ocena opisowa, na półrocze miała być opisowa, ale były oceny. Tylko zostało powiedziane co oznacza poszczególna ocena, i ocena była za znajomość liter, pisania liter, słów itd..., była wypisana cała lista umiejętności. Więc mi to się podobało.
    • yula Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 19:27
      pierwsza klasa podstawówki? Gratulacje dla pani, jest na najlepszej drodzę by dzieci znienawidziły szkołę i tych pupilków. Pani nie powinna zostawiać dzieci samych, a co do ocen to czy w nowej podstawie programowej przypadkiem nie wpisano że w klasach 1-3 ma nie być ocen? Dla mnie chore jest stawianie jedynek za cokolwiek w 1-szej klasie podstawówki gdzie dzieci dopiero sie wdrażają do szkolnego życia. Uwagi, do uzupełniania i owszem.
      • conspicuousfrom Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 20:59
        Nauczycielka nie ma prawa opuscic klasy, w momencie jakby jakies dziecko zaslablo albo upadlo to kto ponosi odpowiedzialnosc?

        Babka ma uczyc za to bierze kase
    • wkkr Twoje dziecko uczy się życia 16.03.11, 23:13
      na ty polega socjalizacja.
      Zawsze jest jakaś "pani"
      jakieś "trójiki klasowe"
      jakiś "brat szwagra"
      itd.
    • plynny Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 16.03.11, 23:38
      To że kobieta wychodzi to minus, to że ktoś z dzieci pilnuje innych to dobrze, niech dzieci się uczą współodpowiedzialności. Oczywiście przedstawiony przykład "doboru" pilnujących jest naganny, ale może jesteś przewrażliwiona i wyolbrzymiasz?

      A brak pracy domowej to nie przeoczenie, to nie wykonanie polecenia, jedynka murowana.
      Wiem bo sam dużo miałem dwójek (wtedy nie było jedynek) za brak pracy domowej smile
      • dragontatoo Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 00:54
        Jak małe dzieci mają pilnować reszty?
        Ludzie, czy Was pogięło?
        Przecież tam może lada dzień dojść do poważnego wypadku, jeśli pani nadal będzie praktykować wychodzenie.
        Byłam przez moment nauczycielką o wiele starszej młodzieży. NIE WOLNO mi było zostawić ich nawet na moment. Przepisy BHP dla szkół są takie, że nie wolno i już - jeśli dzieje się coś poważnego, musi być druga osoba dorosła. Np. nauczycielka z sali obok, która stoi przy otwartych drzwiach obu klas, pilnuje, a ja załatwiam NIEZMIERNIE ISTOTNY problem. U mnie takowy był tylko raz - uczennica zasłabła.
        Sikanie, kawki itp. załatwiałam w czasie przerwy.
        Ja bym się skupiła nie na jedynkach i trójkach, ale na niedopilnowaniu dzieci. To jest rozmowa już ze zwierzchnikami, a nie z nauczycielką. Pani łamie przepisy szkolne.
        Kto chce, szuka sposobu. Kto nie chce, szuka powodu.
        • urzednik.ilawa Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 07:23
          co do ocen z pracy domowej - to.... cóż metoda jak każda inna, na jednych zadziała motywująco na innych wręcz przeciwnie... zalezy od osoby

          co do pozostawiania klasy bez opieki dorosłej osoby... przegięcie. Ktoś napisał, że naucycielka może mieć dolegliwości które usprawiedliwiają konieczność częstego wychodzenia do ubikacji...
          odpowiem tak
          jak kierowca autobusu straci jedno oko (niewidzacym przypominam, że nie będzie w stanie widzieć "głębi" czyli oceniac odległości) to czy moze przewozić dzieci?
          oczywiście nie, jeżeli nauczycielka nie jest w stanie upilnować przez ciągłe 45 minut klasy to niech postara sięo asystenta, rentę albo zmianę stanowiska, bo nie jest w stanie wykonywac swojej pracy.
          Żyjemy w kapitaliźmie a nie socjaliźmie. Jeśli ktoś nie jest w stanie pracować na jakimś stanowisku to nie pracuje, inaczej dojdzie do absurdalnych sytuacji gdy przesłuchania do filcharmonii będą prowadzić osoby z wadą słuchu, kierowcami zostaną niedowidzący, a do pożarów będą się jeździć drużyny strażackie skąłdającer się z psychopatów panicznie bojących się ognia.


          Niestety często mam doczynienia z nauczycielami i ze smutkiem musze stweirdzić, że 70% z nich to osoby nieporadne życiowo z wybujałymi roszczeniami co do społeczeństwa. Część, czyli ok 20% to osoby w miarę normalne, ale mająjuż wiele przywar zawodowych.
          10% to osoby które sa nauczycielami z powołaniem i nie są spaczeni "zawodowymi przywarami" - praca z takimi osobami to prawdziwa przyjemność.



          Reasumując - pozostawienie kalsy bez nadzoru osoby dorosłej to duze naruszenie zarówno regulaminu szkoły jak i przepisów BHP
          • scher Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 07:28
            urzednik.ilawa napisał:

            > Reasumując - pozostawienie kalsy bez nadzoru osoby dorosłej to duze naruszenie
            > zarówno regulaminu szkoły jak i przepisów BHP

            W przypadku wyjścia do toalety: znasz zasadę "konieczność podważa prawo"?
            • vento_p Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 07:59
              oceny i kwestia zadań to u nas ustalenia szkoły z rodzicami. prawda,że nie ma ocen ale dla otrzeźwienia młodych Pani stawia czasami tą mityczna 1.
              Zostawianie dzieci w klasie samych - naganne zwłaszcza pod opieką innych dzieci.Prosżę mi nie tłumaczyć tego koniecznością wyjścia do toalety, bo sam fakt,że zapisują nazwiska na tablicy mówi o tym ,że to dłużej trwa. Z innej strony patrząc może 3 została wybrana, bo sprawnie pisze. U nas w trakcie nieobecnosci ( też podobno do toalety ) doszło do wypadku w klasie. Zwyczajnej bójki ze złamanym palcem. Oczywiście uczniowie ponieśli karę ale nauczyciel również a w regulaminie jest zapis,że nie można dzieci 1-3 zostwiać bez opieki.
              Przyanjmniej powinni być w zasięgu wzroku wink
              • basic.woman222 Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 09:13
                Z tego, co napisała załozycielka wątku, pani zostawia dzieci (pod "opieką" trójki donosicieli) permanentnie - jak ma chroniczna sraczkę, to niech idzie na rentę.

                Ja bym poszła do dyrekcji - ewidentnie babsko do wyrzutki: łamie przepisy (wystawiajac oceny w I klasie i wychodząc sobie w czasie lekcji, pewnie na pepieroska). Pomysł trójki kapusiów jak z lat 50.
            • fogito Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 09:13
              scher napisał:

              > urzednik.ilawa napisał:
              >
              > > Reasumując - pozostawienie kalsy bez nadzoru osoby dorosłej to duze narus
              > zenie
              > > zarówno regulaminu szkoły jak i przepisów BHP
              >
              > W przypadku wyjścia do toalety: znasz zasadę "konieczność podważa prawo"?
              >

              A czy wyjście do toalety wyłącza myślenie? Nie można poprosić nauczyciela z sąsiedniej klasy aby przypilnował uczniów?
              • scher Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 09:47
                fogito napisała:

                > > W przypadku wyjścia do toalety: znasz zasadę "konieczność podważa prawo"?
                > A czy wyjście do toalety wyłącza myślenie? Nie można poprosić nauczyciela z sąsiedniej
                > klasy aby przypilnował uczniów?

                Nie, bo to upupia uczniów i nie uczy ich samodzielności i odpowiedzialności za własne postępowanie.

                Własne dziecko wysyłasz samo do sklepu, ale od szkoły domagasz się tak permanentnej inwigilacji dziecka, że nawet do ubikacji nauczyciel nie może wyjść?
                • fogito Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 18:40
                  scher napisał:

                  > >
                  > Nie, bo to upupia uczniów i nie uczy ich samodzielności i odpowiedzialności za
                  > własne postępowanie.

                  Śmieszny tekst naprawdę. Nie wiem co to znaczy upupiac, ale może podasz definicję.

                  > Własne dziecko wysyłasz samo do sklepu, ale od szkoły domagasz się tak permanen
                  > tnej inwigilacji dziecka, że nawet do ubikacji nauczyciel nie może wyjść?

                  Nie wysyłam dziecka samego do sklepu tongue_out
                  Ja nie muszę się przejmować, bo w szkole syna najmłodsze klasy mają nauczyciela i asystenta, więc zawsze ktoś z dzieciakami jest.
                  I przestań już z tą ubikacją, bo śmieszne to jest. Nauczyciel może się wysikac na przerwie. 45 minut to nie tak dużo.
                  >
                  • scher Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 21.03.11, 08:36
                    fogito napisała:

                    > Nie wiem co to znaczy upupiac, ale może podasz definicję.

                    www.sjp.pl/co/upupia%E6
                    > Nie wysyłam dziecka samego do sklepu tongue_out

                    Jak ma sześć lat, to nic dziwnego. Jak ma więcej, to jesteś nadopiekuńcza.
                    • fogito Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 21.03.11, 09:32
                      scher napisał:

                      > > Nie wysyłam dziecka samego do sklepu tongue_out
                      >
                      > Jak ma sześć lat, to nic dziwnego. Jak ma więcej, to jesteś nadopiekuńcza.
                      >

                      Ma siedem. Ale mieszkamy na Starej Pradze i nazwałabym to rozsądkiem a nie nadopiekuńczością.
            • urzednik.ilawa Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 18.03.11, 15:00
              scher napisał:

              > urzednik.ilawa napisał:
              >
              > > Reasumując - pozostawienie kalsy bez nadzoru osoby dorosłej to duze narus
              > zenie
              > > zarówno regulaminu szkoły jak i przepisów BHP
              >
              > W przypadku wyjścia do toalety: znasz zasadę "konieczność podważa prawo"?

              ale nie podważa odpowiedzialności za jego złamanie
              wybór nauczyciela - zgodnie z zasadą "nie ma ryzyka nie ma zabawy".

              Spróbuj wytłumaczyć się policjantowi z przekroczenia prędkości, koniecznością znalezienia miejsca gdzie można oddać mocz smilesmilesmile ciekawe czy uzna "konieczność podważenia prawa" smilesmilesmile
              • scher Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 20.03.11, 11:13
                urzednik.ilawa napisał:

                > > W przypadku wyjścia do toalety: znasz zasadę "konieczność podważa prawo"?
                > ale nie podważa odpowiedzialności za jego złamanie

                Widzę, że nie zrozumiałeś tej zasady.

                > Spróbuj wytłumaczyć się policjantowi z przekroczenia prędkości, koniecznością z
                > nalezienia miejsca gdzie można oddać mocz smilesmilesmile ciekawe czy uzna "konieczność
                > podważenia prawa" smilesmilesmile

                Bywały przypadki uniewinniania kierowców przekraczających prędkość w drodze z rodzącą do szpitala.

                Natomiast konieczność załatwienia potrzeby fizjologicznej może spokojnie usprawiedliwiać złamanie zakazu zatrzymywania się.
                • urzednik.ilawa Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 21.03.11, 09:16
                  scher napisał:

                  > urzednik.ilawa napisał:
                  >
                  > > > W przypadku wyjścia do toalety: znasz zasadę "konieczność podważa p
                  > rawo"?
                  > > ale nie podważa odpowiedzialności za jego złamanie
                  >
                  > Widzę, że nie zrozumiałeś tej zasady.
                  >
                  smilesmilesmile nic więcej nei ptorafię dodać

                  > > Spróbuj wytłumaczyć się policjantowi z przekroczenia prędkości, konieczno
                  > ścią z
                  > > nalezienia miejsca gdzie można oddać mocz smilesmilesmile ciekawe czy uzna "koniec
                  > zność
                  > > podważenia prawa" smilesmilesmile
                  >
                  > Bywały przypadki uniewinniania kierowców przekraczających prędkość w drodze z r
                  > odzącą do szpitala.
                  >
                  "Konieczność wyższa" - zagrożenie życia i zdrowia

                  > Natomiast konieczność załatwienia potrzeby fizjologicznej może spokojnie uspraw
                  > iedliwiać złamanie zakazu zatrzymywania się.
                  zalezy na kogo się trafi.
                  Oddanie moczu w miejscu publicznym jest karane grzywną - i nie wytłumaczysz się, że "panie Policjancie ja musiałem!!". Choć zawsze możesz odmówić przyjęcia grzywny
    • monidob Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 09:05
      Moje dziecko dostaje oceny od A do bodaj D a Rodzice na zebraniach semestralnych dostają całe orkusze ocen opisowych - w czym dobre w czym niedobre i dotyczy to zarówno umiejętności nazwijmy je szkolnych jak i tych spolecznych.
      I byłam pewna że to nie jest jakaś dobra wola naszej nauczycielki tylko takie są teraz zasady oceniania uczniów w klasach I -III , wiec bardzo mi się wydaje dziwne że "Twoja" Pani może poprzestac na ocenie 1-6. Jeśli uważasz że to ważne może pogrzeb gdzieś po stronach ministerrstwa edukacji jak to powinno wyglądac i czy przypadkiem Pani czegoś nie "przeoczyła".
      Pozdr. M.
      • iin-ess jeszcze jedna sprawa 17.03.11, 10:11
        najgorsze jest to, że w naszej szkole jest duzo dziwnych zjawisk które mi się nie podobaja i szczerze to trochę "boję się" wyskoczyc z taka litanią. Oczywiście boję się z tego względu, ze często jest później odgrywanie się na dziecku i jest się wrogiem publicznym numer 1. Dlatego napisałam ten post aby poznać opinie innych rodziców. I dobrze przygotować się do tej rozmowy.
        Okropna sprawą również jest to, ze dzieci w naszej szkole w czasie przerwy muszą "spacerować"- jak nauczyciele to nazywaja w kółko po korytarzu- non stop. Nie moga sobie stać, uciąść, nic. Wg mnie to ograniczenie wolności, krowy na pastwisku mają wiecej swobody. Po prostu coś okropnego. Wprowadzili to niedawno.
        • scher Re: jeszcze jedna sprawa 17.03.11, 10:52
          iin-ess napisała:

          > Okropna sprawą również jest to, ze dzieci w naszej szkole w czasie przerwy musz
          > ą "spacerować"- jak nauczyciele to nazywaja w kółko po korytarzu- non stop. Nie
          > moga sobie stać, uciąść, nic. Wg mnie to ograniczenie wolności, krowy na pastw
          > isku mają wiecej swobody.

          Nie rozważałaś zmiany szkoły?
          • iin-ess Re: jeszcze jedna sprawa 17.03.11, 13:44
            scher napisał:

            > iin-ess napisała:
            >
            > > Okropna sprawą również jest to, ze dzieci w naszej szkole w czasie przerw
            > y musz
            > > ą "spacerować"- jak nauczyciele to nazywaja w kółko po korytarzu- non sto
            > p. Nie
            > > moga sobie stać, uciąść, nic. Wg mnie to ograniczenie wolności, krowy na
            > pastw
            > > isku mają wiecej swobody.
            >
            > Nie rozważałaś zmiany szkoły?
            >
            niestety nie ma takiej możliwości, bo w naszej miejscowości jest jedna szkoła podstawowa, tak jak jedno przedszkole i jedno gimnazjum.
            Z przedszkolem tez były cyrki. Przedszkole było zamnknięte cale dwa miesiące. A za napisanie prośby i podpisanie się pod prosba do Wójta, żeby chociaż jednen miesiąc w wakacje przedszkole bylo czynne byla taka obraza majestatu, że niektóre Panie i P Dyrektor nie odpowiadały "Dzień dobry". Stąd mój problem i moje obawy. Bo moje dziecko do tej szkoly jest zmuszone chodzic jeszcze 5,5rokusad
        • fogito Re: jeszcze jedna sprawa 17.03.11, 18:46
          iin-ess napisała:

          > najgorsze jest to, że w naszej szkole jest duzo dziwnych zjawisk które mi się n
          > ie podobaja i szczerze to trochę "boję się" wyskoczyc z taka litanią. Oczywiści
          > e boję się z tego względu, ze często jest później odgrywanie się na dziecku i j
          > est się wrogiem publicznym numer 1. Dlatego napisałam ten post aby poznać opini
          > e innych rodziców. I dobrze przygotować się do tej rozmowy.
          > Okropna sprawą również jest to, ze dzieci w naszej szkole w czasie przerwy musz
          > ą "spacerować"- jak nauczyciele to nazywaja w kółko po korytarzu- non stop. Nie
          > moga sobie stać, uciąść, nic. Wg mnie to ograniczenie wolności, krowy na pastw
          > isku mają wiecej swobody. Po prostu coś okropnego. Wprowadzili to niedawno.

          Jeśli się boisz to zadzwoń do kuratorium. Mają obowiązek sprawdzić co się w szkole dzieje. Ja tak zorbiłam z sukcesem. Kurator załatwił sprawę w 15 minut.
          • iin-ess Re: jeszcze jedna sprawa 17.03.11, 19:00
            fogito napisała:

            >
            > Jeśli się boisz to zadzwoń do kuratorium. Mają obowiązek sprawdzić co się w szk
            > ole dzieje. Ja tak zorbiłam z sukcesem. Kurator załatwił sprawę w 15 minut.

            a w jakiej sprawie w Twoim przypadku była interwencja?
            • fogito Re: jeszcze jedna sprawa 17.03.11, 19:32
              iin-ess napisała:

              > fogito napisała:
              >
              > >
              > > Jeśli się boisz to zadzwoń do kuratorium. Mają obowiązek sprawdzić co się
              > w szk
              > > ole dzieje. Ja tak zorbiłam z sukcesem. Kurator załatwił sprawę w 15 minu
              > t.
              >
              > a w jakiej sprawie w Twoim przypadku była interwencja?

              o kompletną pierdołę. W łazienkach nie było odpowiedniego mydła podczas epidemii świńskiej grypy w W-wie. W szkole mieliśmy potwierdzone przypadki a mydło miało konsystencję wody. Szkoła nie zastosowała się do wytycznych kuratorium pomimo moich dwukrotnych próśb mailem do dyrekcji. Zignorowali i skończyło się interwencją kuratora i ostrzeżeniem o kontroli w krótkim czasie. Mydło pojawiło się na drugi dzień od akcji. Szkoła prywatna więc nie biedna. W każdym razie ja szkołę dzoiecku zmieniłam, bo miałam traką możliwość a nie podobało mi się nastwaienie nauczycieli i dyrekcji własnie.
              Wejdź na stronę kuratorium i zobacz jakie są wytyczne programowe w przypadku kształcenia małych dzieci. Na pewno jest tam coś o przerwach lekcyjnych i sposobie ich spędzania. Maszerowanie na pewno nie jest uwzględnione. To w końcu nie kolonia karna.
    • 1012ja Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 17.03.11, 13:52
      W 1 klasie sp nie można dostać 1 bo nauczyciel nie może wstawiać ocen. Ma opisywać umiejętności ucznia.
      W ogóle nie można dostać za brak pracy domowej 1 bo nauczyciel ma oceniać umiejętności, wiedzę ucznia. Jak nie ma pracy domowej to nie ma co oceniać. Można co najwyżej ocenić oceną z zachowania lekceważący stosunek do obowiązków szkolnych. Ocenę z przedmiotu można wystawić kiedy uczeń w końcu przyniesie pracę. Tak mówi przedmiotowy system oceniana. Jest w każdej szkole. Tyle prawo. A życie swoje.

      Bezwzględnie nie wolno zostawiać uczniów samych w klasie.

      Współczuje wychowawczyni, która już w 1 klasie zamiast budować wspólnotę klasową i jednoczyć dzieci wyraźnie je dzieli i antagonizuje.
      • iin-ess zasady oceniania uczniów od klas od 1 do3 17.03.11, 19:21
        4. Klasyfikacja roczna w klasach I-III szkoły podstawowej polega na podsumowaniu osiągnięć edukacyjnych z zajęć edukacyjnych i zachowania ucznia w danym roku szkolnym oraz ustaleniu jednej rocznej oceny klasyfikacyjnej z zajęć edukacyjnych i rocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania, zgodnie z § 12 ust. 3 i § 13 ust. 4, z zastrzeżeniem ust. 5.

        czyli jednak nauczyciel wystawia ocenę na koniec roku?
    • yuly Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 18.03.11, 15:50
      Uczę 30 lat, moi rodzice tez uczyli po 40 lat - pierwszy raz słyszę o takim cyrku w szkole. Co to jest "zapisywanie na tablicy"? Wychodzenie z lekcji od pierwszaków? Co to za chodzenie w kółko w czasie przerw? To jakieś średniowiecze? Napisz, gdzie to jest bo mi się nie chce wierzyć w istnienie takiej szkoły w obecnych czasach. A jeśli chodzi o oceny - opisówka na koniec roku na swiadectwie wynika z przepisów ministerialnych, natomiast ocenianie bieżące to sprawa Statutu szkoły i wewnętrznego systemu oceniania ustalonego przez radę pedagogiczną. Więc 1 w klasie I może się zdarzyć. Wszystko zależy od rozumu nauczyciela..
      • iin-ess no to teraz padniecie totalnie 18.03.11, 18:40
        ja oniemiałam dzisiaj w szkole. Przyszlam wczesniej bo potrzebowalam zwolnić dziecko 15 minut wczesniej z lekcji. Wchodze do klasy.. pani nie ma. Żandarm stoi przy tablicy z kredą, reszta dzieci grzecznie siedzi i robią zadania, Żandarm zapisuje imię na tablicy, reszta z trojki kabluje: zapisz X, X się wychyla z lawki, o tak się wychyla i pokazuje jak X to robi( swoją droga X nawet nie wstal z ławki ani nic innego nagannego nie zrobil przeciez tam byla i widziałam, a zapisany jest... Mowie do mojego dziecka zeby sie pakowalo( śpieszymy się) a nie ma komu powiedzieć ze zabieram dziecko... czekam 2 minuty, moze wyjdzie z tej ubikacji, w końcu nawet tu na forum nikomu nie przyszlo do glowy ze Pani może być gdzie indziej niz w ubikacji na pare sekund. Nie ma. Pytam gdzie Pani. Pani jest w pokoju nauczycielskim na zebraniu. Ide do pokoju n zeby powiedziec ze dziecko biore bo by nawet nie wiedziala gdzie jej jednej sztuki ubylo... Otwieram. Siedza chyba wszystkie nauczycielki. Mówie. zabieram dziecko. ide. Jestem w szoku.
        refleksja:
        Chyba wszystkie nauczycielki byly w pokoju n a w szkole cichutko jak makiem zasiał. Wniosek: W naszej szkole instytucja 3 donosicieli dziala perfekcyjnie i bez zarzutu

        Pytam pozniej mojego dziecka niby tak od niechcenia. Pani tak często wychodzi z kasy w czasie lekcji? Pada odpowiedz: tak czesto, dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj... czesto sa te zebrania.
        Opadlo mi wszystko co tylko mogło opaść.
        dziecko ciągnie dalej: i wtedy pani mowi, ze mamy się słuchac gospodarza albo gospodarza i zastępców, zależy. I wtedy jak się wstanie albo odrwroci albo cos powie to zapisują na tablicy i pani powiedziała, ze teraz kazdy zapisany dostanie jedynke z zachowania.

        • fogito Re: no to teraz padniecie totalnie 18.03.11, 20:30
          Gdybym to ja otworzyła te drzwi od pokoju nauczycielksiego to na pewno zapytałabym owe nauczycielki co tu robią zamiast dzieci uczyć. Poszłabym natychmiast do dyrektora gdyby go w tym zestawie nie było. A po przyjściu do domu zadzwoniłabym do kuratorium. Jeśli tego nie zrobiłaś, to możesz mieć pretensję do samej siebie.
          Moja mama za mojej podstawówkowej kadencji wielokrotnie interweniowała w kuratorium, bo w wiejskiej skzole działy się niezłe akcje. I nie bała się żadnych szykan, bo gdyby były to byłaby kolejna interwencja w kuratorium.
          To, że nie reagujesz jest dla mnie niezrozumiałe. No chyba, że nie zależy ci wcale na jakości edukacji twojego dziecka.
          • iin-ess Re: no to teraz padniecie totalnie 19.03.11, 09:44
            fogito napisała:

            > Gdybym to ja otworzyła te drzwi od pokoju nauczycielksiego to na pewno zapytała
            > bym owe nauczycielki co tu robią zamiast dzieci uczyć. Poszłabym natychmiast do
            > dyrektora gdyby go w tym zestawie nie było. A po przyjściu do domu zadzwoniłab
            > ym do kuratorium. Jeśli tego nie zrobiłaś, to możesz mieć pretensję do samej si
            > ebie.

            jak juz pisalam przyszlam wczesniej bo bardzo sie spieszylysmy( bardzo wazna sprawa) dlatego przyszłam wczesnije zwolnic dziecko.
            Poza tym jak sie dowiedziałam te dziwne zjawiska w tej szkole panują od co najmniej od kilkunastu lat. jak ja zaczełam zauważać te rzeczy porozmawialam z koleżanka ktora sama jako dziecko chodzila do tej szkoly i mowie ze bylo to samo.
            W takiej sytuacji nic nie da awantura i zwykla pyskówka, Trzeba to zalatwić z glową.
            Przygotowac sie do romowy, może najpierw zagadnac innych rodzicow, zebym miała jakieś wsparcie.
            Po trzecie to bylam w takim szoku, Ze mnie poprostu zatkało.
            > Moja mama za mojej podstawówkowej kadencji wielokrotnie interweniowała w kurato
            > rium, bo w wiejskiej skzole działy się niezłe akcje. I nie bała się żadnych szy
            > kan, bo gdyby były to byłaby kolejna interwencja w kuratorium.
            > To, że nie reagujesz jest dla mnie niezrozumiałe. No chyba, że nie zależy ci wc
            > ale na jakości edukacji twojego dziecka.

            zaobserwowałam to wszytsko niedawno. na pewno tego tak nie zostawie i na to nie pozwole. Łatwo jest kogoś skrytykowac bez chwili namyslu. chce to załatwic dobrze i definitywnie dlatego z glową.
            • fogito Re: no to teraz padniecie totalnie 19.03.11, 12:49
              iin-ess napisała:

              >
              > zaobserwowałam to wszytsko niedawno

              jak dla mnie to dziwne, że od września do marca nie zauważyłaś nic niepokojącego.

              . na pewno tego tak nie zostawie i na to nie
              > pozwole.

              No mam nadzieję.

              Łatwo jest kogoś skrytykowac bez chwili namyslu. chce to załatwic dob
              > rze i definitywnie dlatego z glową.

              Tu nie chodzi o krytyke, tylko o pokazanie mechanizmu w jakim należy działać. Ja bym to zrobiła szybko i bez większego zastanawiania. Ale ja już taka jestem.
              W każdym razie życze powowdzenia.
              • iin-ess Re: no to teraz padniecie totalnie 20.03.11, 08:04
                fogito napisała:

                > iin-ess napisała:
                >
                > >
                > > zaobserwowałam to wszytsko niedawno
                >
                > jak dla mnie to dziwne, że od września do marca nie zauważyłaś nic niepokojąceg
                > o.
                >
                > tez sie nad tym zastanawiałam. jeszcze w ferie chwalilam szkołe, ze mała szkola wiejska jak prywatna , male klasy, ze rodzinnie. Może na perwszaków do polrocza trochę uważali a teraz to juz normalnie..
        • ola33333 Re: no to teraz padniecie totalnie 18.03.11, 21:08
          to chore, mafia jakas, jak nic lec do kuratorium.
          Nie boj sie szykan, bo jak nie zaczniesz dzialac to twoje dziecko w takiej szkole nic sie nie nauczy, nic dobrego..
        • yula Re: no to teraz padniecie totalnie 20.03.11, 08:24
          tak, ja padłam totalnie, albo zacznij działać albo zabieraj dziecko z tej szkoły. Bo nie wiem czego ona sie tam nauczy ale na pewno nic dobrego o zachowaniu międzyludzkim.
      • iin-ess Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 20.03.11, 10:18
        yuly napisała:

        > A jeśli chodzi o oceny - opisówka na koniec roku na swiadectwie w
        > ynika z przepisów ministerialnych,

        natomiast ocenianie bieżące to sprawa Statut
        > u szkoły i wewnętrznego systemu oceniania ustalonego przez radę pedagogiczną. W
        > ięc 1 w klasie I może się zdarzyć. Wszystko zależy od rozumu nauczyciela..

        a na półrocze tez musi byc ocena opisowa czy wg statutu?
        • nick.jednorazowy DO SCHER 21.03.11, 09:42
          Zadzwoń prosze pod numer 58 301-46-37 (jest to numer kuratorium w Gdańsku).
          Zapytaj się, czy nauczyciel nie poniesie konsekwencji, jeśli podczas jego wyjścia do ubikacji, w klasie 1-3 jakiemuś uczniowi stanie się krzywda.
          Uzyskasz wyczerpującą odpowiedź, która być może pozwoli Ci zrozumieć w jakim błędzie jesteś.
          Przypominam, że na terenie działania kuratorium gdańskiego, w ciągu ostatnich kilku lat miało miejsce się kilka nieszczęśliwych zdarzeń, więc mają dosyć duże doświadczenie w tej materii.

          Co do zasady "konieczność podważa prawo", to Sąd decyduje czy ta konieczność była wystarczająca do usprawiedliwienia złamania prawa. Nie wydaje mi się, żeby konieczność udania się do toalety, była wystarczającym powodem, żeby zostawić dzieci bez opieki, ale to jest oczywiście tylko moje prywatne zdanie.
          • iin-ess Re: DO SCHER 21.03.11, 09:56
            niestety tu nie miało miejsce wyłącznie wyjście do toalety..
            • scher Re: DO SCHER 21.03.11, 10:08
              iin-ess napisała:

              > niestety tu nie miało miejsce wyłącznie wyjście do toalety...

              No właśnie. Dlatego w pełni popieram twoje zastrzeżenia do pracy tej szkoły. Dyskusja o wyjściu do toalety nawiązała się na marginesie.
              • nena22 Re: DO SCHER 21.03.11, 12:02
                Daj proszę znać jak spróbujesz załatwić tą sprawę. Może wypisz te wszystkie dziwne rzeczy w punktach i niech się ustosunkują do Twoich watpliwosci myślę o kuratorium raczej niż o dyrekcji - bo jeśli w pokoju były wszystkie nauczycielki to znaczy, ze jest praktykowane zostawianie dzieci we wszystkich klasach i to jak piszesz często i to za zgodą dyrekcji.
                Napisz też o chodzeniu w kółko i o nauce donosicielstwa podczas nieobecności nauczycielki i o stawianych jedynkach. I nie bój się smile Powodzenia
                • iin-ess Re: DO SCHER 21.03.11, 12:14
                  nena22 napisała:

                  > Daj proszę znać jak spróbujesz załatwić tą sprawę. Może wypisz te wszystkie
                  > dziwne rzeczy w punktach i niech się ustosunkują do Twoich watpliwosci myślę o
                  > kuratorium raczej niż o dyrekcji - bo jeśli w pokoju były wszystkie nauczycielk
                  > i to znaczy, ze jest praktykowane zostawianie dzieci we wszystkich klasach i to
                  > jak piszesz często i to za zgodą dyrekcji.
                  > Napisz też o chodzeniu w kółko i o nauce donosicielstwa podczas nieobecności na
                  > uczycielki i o stawianych jedynkach. I nie bój się smile Powodzenia

                  włąsnie tak zrobiłam. napisalam rzeczowe pismo z prośbą o odpowiedź wyjasnienie i interwencje i dzisiaj ide do kuratorium
                  • nena22 Czekamy co dalej... 21.03.11, 12:57
                    Super. W takim razie daj znać co odpowiedzą... Trzymam kciuki.
                    • iin-ess Re: Czekamy co dalej... 21.03.11, 18:55
                      nena22 napisała:

                      > Super. W takim razie daj znać co odpowiedzą... Trzymam kciuki.

                      Więc tak. Byłam w kuratorium z pismem, w którym w 3 punktach ujęłam sprawę. 1. zostwienie dzieci bez opieki,2 nadzór dzieic przez dzieci i stawianie tamtej trojki w roli donosicieli i niesprawidliwe ocenianie za znalezienie sie na "czarnej liscie", 3 zmusznie dzieci do chodzenia w kolko jak na spacerniku więziennym w czasie przerw. Pani, bardzo miła powiedziała, ze, i teraz bardzo istotne:Uwaga, dla wszystkich , ktorzy usprawieliwiali siusianie i innego tego typu historie:
                      nauczyciel pod ządnym pozorem nie może zostawić uczniow bez nadzoru w czasie zajęć lekcyjnych, niezależnie od wieku, nawet w gimnazjum. nawet okoliczności nagle, tragiczne nie zwalniają go z tego obowiązku, powiedziała, ze nawet w sytuacji gdy jednemu dziecku cos sie stanie i trzeba sie nim zając, wezwac pogotowie czy cokolwiek, nauczyciel ma obowiązek zalatwić kogoś doroslego kto zostanie z reszta!
                      I punkt 1 i 2 jest absolutnie niedowolony i takie praktyki w szkole pod zadnym względem w szkole nie moga się dzieć i jest to okreslone prawem.
                      a jesli chodzi o przerwy to ani kuratorium ani nikt nie może nic szkole narzucić, mozna tylko romawiać( swoja droga teraz mi tak przyszlo do glowy, ze jak nie mozna narzucić? ja mogę narzucić, ze nie życzę sobie aby moje dziecko było do czegokolwiek zmuszane wbrew wlasnej woli, jeżeli nie jest to zaden obowiązek jak np uczestniczenie w lekcji co jest oczywiste, czy nawet kara...(?)) no ale mniejsza.
                      Dość dlugo romawiałysmy nad formą interwencji i doszlyśmy do wniosku, ze Pani wizytator zadzwoni do pani dyrektor i przedstawi jej jakie ma sygnaly, ze takie praktyki sa niedozwolone, uświadomi ją o prawie i konsekwencjach i zobaczymy co pani dyrektor na to. Jutro mam dzwonić do kuratorium to się dowiem i zobaczymy czy bedzie potrzebna dalsza interwencja czy wszystko wroci do normy.

                      • iin-ess Re: Czekamy co dalej... 21.03.11, 18:59
                        az sama jestem ciekawa co z tego wyniknie. pani wizytator chciala zadzwonić dzisiaj przy mnie, ale P dyrektor byla niedostępna bo miala jakąś kontrolę...szkoda, ze zapewne zapowiedzianą
                        Żałuję bo bardzo jetem ciekawa tej rozmowy, ale trudno
                      • scher Re: Czekamy co dalej... 21.03.11, 19:32
                        Czy przyjęli twoją skargę oficjalnie, masz wpływkę na kopii?
                        • nena22 Re: Czekamy co dalej... 22.03.11, 00:40
                          Aż trudno mi uwierzyć, że taka natychmiastowa reakcja i jeszcze telefon miał być przy Tobie...
                          Myślałam, że to ze 2 tygodnie trzeba czekać bo skargi wpływaja i muszą kolejno być załatwiane np. A tu proszę taka niespodzianka. No fajnie.
                        • iin-ess Re: Czekamy co dalej... 22.03.11, 06:57
                          scher napisał:

                          > Czy przyjęli twoją skargę oficjalnie, masz wpływkę na kopii?
                          >
                          nie. najpierw postaramy się tak zadziałać. jak nie pomoże to oficjalnie
                          • iin-ess kurcze, ppchwialilam dzien przed zachodem slonca.. 22.03.11, 10:02
                            uncertain zadzwonilam do kuratorium zgodnie z umowa i pani calkiem zmienila ton. no szlak mnie trafi. ze do szkoly sie nie moze dodzwonic ze p dyrektor nie moze zlapac ze prosila o kontakt a p dyrektor nie oddzwania i ze ona dzwonic juz na pewno nie bedzie bo jest powazna instytucja itd a wogole to sobie pomyslala ze kwestia bezpieczenstwa to jest sprawa gminy i do gminy mam to pismo zlozyc. poprostu masakra. Ze do mnie oddzwoni jak p dyrektor sie z nia skontaktuje.
                            • nick.jednorazowy Re: kurcze, ppchwialilam dzien przed zachodem slo 22.03.11, 10:30
                              Szkolły są finansowane z pieniedzy samorządu. Zawsze można porozmawiać z kimś z Urzędu Miasta lub Gminy (zależy kto akurat ma pieczę nad tą szkołą).
                              Lepiej jednak będzie wysłać pismo albo nawet maila (z podaniem swoich danych) - zawsze wtedy jest ślad wink
                              • iin-ess oddzwonila p z kuratorium 22.03.11, 10:35
                                pozniej napisze bo teraz nie moge
                                • iin-ess Re: oddzwonila p z kuratorium 22.03.11, 16:37
                                  p dyrektor byla b zaskoczona nic nie wiedziała ze takie rzeczy sie dzieja w szkole...hah ha ha ..jasne.., ze oczywiscie to jest naganne, ze na od razu zrobi zebranie przypomni nauczycielom zasady i prawo i beda musieli wszyscy nauczyciele podpisac ze sie zapoznali i beda sie stosowac a na najblizszej radzie temat wroci jeszcze raz dokladnej. i ze to sie wiecej nie powtórzy. co do przerw to maja byc konsultacje z rodzicami na temat spedzania przerw
                                  pożyjemy zobaczymy
                                  • scher Re: oddzwonila p z kuratorium 22.03.11, 17:14
                                    iin-ess napisała:

                                    > p dyrektor byla b zaskoczona nic nie wiedziała ze takie rzeczy sie dzieja w szk
                                    > ole...hah ha ha ..jasne.., ze oczywiscie to jest naganne, ze na od razu zrobi z
                                    > ebranie przypomni nauczycielom zasady i prawo i beda musieli wszyscy nauczyciel
                                    > e podpisac ze sie zapoznali i beda sie stosowac a na najblizszej radzie temat w
                                    > roci jeszcze raz dokladnej. i ze to sie wiecej nie powtórzy. co do przerw to ma
                                    > ja byc konsultacje z rodzicami na temat spedzania przerw
                                    > pożyjemy zobaczymy

                                    No i gites majonez. Ty żyjesz w złudnym przeświadczeniu, że potraktowano cię poważnie i że załatwiłaś sprawę, a pani wizytator (ani pani dyrektor) nie przybyło na biurku ani jednego papierka.
                                    big_grin
                                  • dorek3 Re: oddzwonila p z kuratorium 24.03.11, 09:49
                                    Może będę w mniejszości ale dla mnie w tej całej sytuacji zostawianie dzieciaków klasie jest drugorzędne choć nie nieistotne. Natomiast system z zapisywaniem na tablicy czyli nauka donoszenia, karania dzieci przez dzieci zdecydowanie nie mieści mi się w głowie. Rozmawiałaś też o tym?
                            • fogito Re: kurcze, ppchwialilam dzien przed zachodem slo 22.03.11, 13:45
                              iin-ess napisała:

                              a wogole to sobie pomyslala ze kwe
                              > stia bezpieczenstwa to jest sprawa gminy i do gminy mam to pismo zlozyc. popros
                              > tu masakra. Ze do mnie oddzwoni jak p dyrektor sie z nia skontaktuje.

                              o nie jest sprawa gminy tylko kuratorium. Jeśli nie przyjęła oficjalnie pisma to musisz to wysłać poleconym albo idź i poproś o stempel. Oni muszą się tą sprawą zająć. A owa pani na pewno ma przełożonych.
                          • scher Ale cię spławili 22.03.11, 17:12
                            iin-ess napisała:

                            > > Czy przyjęli twoją skargę oficjalnie, masz wpływkę na kopii?
                            > nie. najpierw postaramy się tak zadziałać. jak nie pomoże to oficjalnie

                            Spławili cię koncertowo. Dokładnie tak, jak to tylko kuratoria potrafią. wink
                            Kuratoria to instytucje zdegenerowane, przeżarte zepsuciem do szpiku kości.
                            • fogito Re: Ale cię spławili 22.03.11, 19:46
                              scher napisał:

                              > iin-ess napisała:
                              >
                              > > > Czy przyjęli twoją skargę oficjalnie, masz wpływkę na kopii?
                              > > nie. najpierw postaramy się tak zadziałać. jak nie pomoże to oficjalnie
                              >
                              > Spławili cię koncertowo. Dokładnie tak, jak to tylko kuratoria potrafią. wink
                              > Kuratoria to instytucje zdegenerowane, przeżarte zepsuciem do szpiku kości.
                              >

                              Więcej wiary. Kurator w W-wie zareagowała w ciągu 15 minut od mojego telefonu. Ja bym nie odpuściła.
                              • iin-ess Re: Ale cię spławili 23.03.11, 08:19
                                patrzcie na daty a nie kolejnosci moich wpisow.

                                scher: mi nie chodzilo o zrobienie komus koło d... tylko o zalatwienie sprawy a właściwie spraw.
                                bede obserwowac co się dzieje i jeżeli nic sie nie zmieni droga ofocjalna zawsze jest otwarta. Nawet jezeli bedzie poprawa to mam zamiar poruszyc i tak temat na najbliższym zebraniu.
                                I bardzo cię proszę nie rób ze mnie idiotki bo nia nie jestem.
                                w tej szkole to się dzieje od co najmniej 20 lat- moja koleznka do niej chodziła, wiesz ile dzieci przez ten czas sie przez nia przewinęło? ilu rodziców? nikt nic nie zrobił, jak tak, to chyba coś mówi. I mam zamiar doprowadzic sprawę do końca!
                                • nick.jednorazowy Re: Ale cię spławili 23.03.11, 15:16
                                  iin-ess napisała:

                                  >
                                  > scher: mi nie chodzilo o zrobienie komus koło d... tylko o zalatwienie sprawy a
                                  > właściwie spraw.
                                  > bede obserwowac co się dzieje i jeżeli nic sie nie zmieni droga ofocjalna zawsz
                                  > e jest otwarta. Nawet jezeli bedzie poprawa to mam zamiar poruszyc i tak temat
                                  > na najbliższym zebraniu.
                                  > I bardzo cię proszę nie rób ze mnie idiotki bo nia nie jestem.(..)

                                  daj spokój
                                  są osoby którym nie przetłumaczysz, będa wiedzieć lepiej - co myślisz, co chciałaś powiedzieć, jak działa cały świat i jaki jest sens życia...
                                  nie ma co się tłumaczyć, trzeba tylko przytakiwać wink

                                  Ważne, że coś się dzieje. Teraz wiedzą, że ktoś patrzy im na ręce, a taka świadomość wpływa "motywująco" na kadrę pedagogiczną smile
                                  Jeżeli jeszcze do tego rodzice dowiedza się o tym "głośno i wyraźnie" na zebraniu, to takie działania powinny się zakończyć i więcej nie powtórzyć (a przynajmniej nie notorycznie).

                                  Powodzenia
                                • annes67 Re: Ale cię spławili 23.03.11, 20:20
                                  mam pewne doswiadczenia w zalatwianiu spraw jak ta twoja.
                                  uwazam ze wszytsko idzie dobrze . dyrektor powiadomi nauczycieli o czym dowiedzial sie o kurator- wizytator.
                                  wszytsko bedzie dobrze. jesli poczujesz ze nie, dawaj jeszcze raz na pismie.
                                  brawo za dzialanie. wiekszosc psioczy i nic nie robi.
                                • scher Re: Ale cię spławili 23.03.11, 22:19
                                  iin-ess napisała:

                                  > I bardzo cię proszę nie rób ze mnie idiotki bo nia nie jestem.

                                  Mój post nie miał być krytyką ciebie, lecz kuratorium smile
                                  Bądź przygotowana na to, że z nimi trzeba być do bólu konsekwentnym, żeby wyegzekwować jakiekolwiek rzeczywiste działania.
                                  • iin-ess Re: Ale cię spławili 24.03.11, 10:23
                                    scher napisał:

                                    >
                                    > Mój post nie miał być krytyką ciebie, lecz kuratorium smile
                                    > Bądź przygotowana na to, że z nimi trzeba być do bólu konsekwentnym, żeby wyegz
                                    > ekwować jakiekolwiek rzeczywiste działania.
                                    >
                                    jestem przygotowana nie tylko na bitwę, ale i na wojnę wink
    • holdyourhorses Re: Surowa Pani i dziwne zasady w klasie 27.03.11, 15:23
      Przypomniały mi się lata szkolnewink -mały OTsmile
      U nas najwięcej niesprawiedliwości było w podstawówce w 1-3. Pani (młoda, ponoć najlepsza w szkole, do klasy trzeba było się zapisać na długo przed rozpoczęciem roku, przyjęto 33 dzieci!)- miała swoje dwie pupilki. Wiadomo- rodzice tych dziewczynek byli znajomymi naszej nauczycielki. Dziewczynki zawsze były święte, zawsze chwalone na forum klasy, najlepsze. I mimo faktu, że w klasie było kilku naprawdę inteligentnych, kreatywnych uczniów (uczestniczyliśmy w konkursach itp), to jednak głównie tamte dwie były wychwalane. Zdarzało się mnóstwo sytuacji, w których pupilki dostawały fory. Były po prostu traktowane lepiej, niż pozostałe dzieci. Na przykład w kwestii oceniania, albo dostawania-bądź nie dostawania jedynek za brak pracy domowejwink Oczywiście w sytuacji, kiedy pani musiała zostawić klasę, zawsze powierzała pilnowanie swoim dziewczynkom, które zapisywały na tablicy tych, których nie lubiły i pomijały swoje koleżanki nawet wtedy, gdy te wyłaziły z klasy i biegały po korytarzu. Było też kilka sytuacji, kiedy te dziewczyny nieuczciwie oskarżyły kogoś, albo zwaliły na kogoś winę. Wychowawczyni zawsze im wierzyła. Nadal mi się scyzoryk otwiera, kiedy sobie przypomnę kolegę, który stojąc przy ławce PŁAKAŁ z bezsilności przed panią, oskarżającą go uparcie o coś czego nie zrobił (a co zrobiła jedna z pupilek). I nie pomogło, ze CAŁA klasa wstawiała się za nim. Dziewczyny pozostały wredne do końca podstawówki. Dalej owijały sobie nauczycieli wokół palca, choć na szczęście w 4 klasie dostaliśmy wychowawczynię, która nie dawała sobie w kaszę dmuchać, bardzo konkretną kobietę, uczącą przedmiotu ścisłegosmile
      Później już nie miałam z nimi kontaktu, ale teraz wiem, że jedna z nich skończyła na kasie, druga zrobiła licencjat na podrzędnej uczelni. Widać, ambicje się skończyły, kiedy życie przestało je rozpieszczaćsmile)

      Z grzechów moich nauczycieli pamiętam jeszcze:
      -hasło "przerwa jest dla nauczycieli, nie dla uczniów" (WTF??)
      -oskarżenie mnie o wagary(bo podobno ktoś mnie widział pod szkołą), kiedy leżałam w domu bardzo chora i nieprzyjmowanie moich wyjaśnień w tej kwestii. Później okazało się, ze to jednak nie mnie widziano, ale nikt mi się nawet nie wytłumaczył i nie przeprosił za oskarżanie o kłamstwo i straszenie zachowaniem,
      -straszenie mnie przez nauczycielkę, ze nie dostanę się do żadnego liceum, bo podobno schodzę na złą drogę (mimo, ze w gimnazjum miałam zawsze średnią co najmniej między 4 a 5, nigdy nie miałam też 3 na semestr ani koniec roku). Skąd wniosek o mojej demoralizacji? Ano stąd, ze widziała mnie pod szkołą z chłopakiem wink
      -przeprowadzenie przez nauczycielkę ANONIMOWEJ ankiety a później rozszyfrowanie jej po charakterze pisma i omawianie na forum klasy!! Mieliśmy np napisać tam o cechach charakteru, które w sobie cenimy. Napisałam m.in. niezależność (chodziło, przypominam, o cechę charakteru! a nie o np niezależność finansową), co skończyło się publicznym wyśmianiem przez nauczycielkę- że jak niby mogę być niezależna, skoro utrzymują mnie rodzice.
      Itd itp.. dużo by można pisaćsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka