Dodaj do ulubionych

klasa integracyjna?

03.04.11, 22:10
posyłam dziecko do pierwszej klasy i teraz moje pytanie co myslicie o posłaniu do klasy integracyjnej??? z gory dziekuje pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ewcia-k26 Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 22:20
      W szkole, do której mam zamiar zapisać syna w kolejnym roku jest klasa integracyjna i równoległa "normalna". Myślałam o klasie integracyjnej. Fajnie, aby dziecko nie traktowało dzieci niezupełnie zdrowych, jak coś innego, dziwnego. Inna mama odradziła mi jednak. Do takiej klasy trafiają dzieci z różnymi schorzeniami. Jeśli jest dziecko niesprawne ruchowo lub z chorobą typu cukrzyca, to ok. Podobno problem może być z dziećmi z ułomnością psychiczną. Zdrowe dziecko może się wolniej rozwijać, obserwując kolegę. Zazdrościć szczególnej opieki nauczycielek. Czasem "chore" dzieci są mocno pobudzone seksualnie. Dalej się zastanawiam.
      • guderianka Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 22:22
        Zdrowe zapisałabym do integracyjnej
        Niepełnosprawne zapisałam i po dwóch latach wypisałam-chodzi do zwykłej klasy
      • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:07
        ewcia-k26 napisała:

        > Zdrowe dziecko może s
        > ię wolniej rozwijać, obserwując kolegę.

        Dawno nie czytałam większej bzdury, słowo daję.
      • topola80 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:06
        Ja rozwinęłam się normalnie, pomimo obcowania X lat temu z masą ćwoków w zupełnie normalnej klasie. Najwyraźniej mamie, która Ci taką radę dała, nie było to dane... wink
      • agamama123 Re: klasa integracyjna? 07.04.11, 09:34
        Gdyby zdrowe dzieci miały się gorzej rozwijać tylko dlatego, że patrzą na te niepełnosprawne przez kilka godzin dziennie to w takim razie rodzeństwo tych niepełnosprawnych dzieci z góry powinno być skazane na szkoły specjalne....
        Mam 2 upośledzonych synów (stopień umiarkowany). Trzeci, najmłodszy jak na razie rozwija się świetnie a ma 6 lat i gdyby coś miało się z nim dziać to pewnie by było widać.
    • iwonag25 Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 22:43
      Ja córkę własnie zapisałam do klasy integracyjnej. Idzie do niej dopiero od września, ale mam nadzieję że bedzie dobrze. Z tego co wiem w klasie córki będzie dziecko głucho-nieme. Ja stawiam na rozwój emocjonalny w takiej klasie, naukę wrażliwości i tolerancji, nauczenie się przy okazji języka migowego. Taka klasa jest mniej liczna i są dwie wychowawczynie. Nikt mi nie odradzał, a nawet pani psycholog która wydawała diagnozę o córce w przedszkolu bardzo mnie pochwaliła za tą decyzję zapewniając mnie że ta decyzja wyjdzie córce tylko na dobre. Niewielu jest rodziców świadomie zapisujących dzieci do klas integracyjnych.
      • sotto_voce Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 23:03
        Z tego co wiem w klasie córki będzie
        > dziecko głucho-nieme.

        Aż trudno mi sobie wyobrazić takie okrucieństwo, jak umieszczenie jednego dziecka głuchego w klasie dzieci słyszących. Język migowy to nie jest uderzanie kantem dłoni w szyję, jak się chce napić itp. To jest skomplikowany system językowy, z własną gramatyką, składnią itp. Nauczenie się go "przy okazji" jest, owszem, możliwe - ale tylko jeśli ma się gluchych rodziców. Metodyka nauczania dzieci głuchych (nie mylić z "głupich") jest siłą rzeczy zupełnie inna niż słyszących.
        • czar_bajry Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 23:21
          Ja swojego dziecka bym nie posłała do klasy integracyjnej z prostego powodu, dużo dzieci w takich klasach ma problemy natury psychicznej , są nadpobudliwe i wymagają bardzo dużej opieki i czasu poświęconego przez wychowawcę.
          Posyłam dziecko do szkoły po to aby się rozwijało i uczyło a nie było dostosowane do dziecka rozwijającego się wolniej.
          Uważam iż dzieci powinny mieć zapewnioną naukę dostosowaną do ich potrzeb i mieszanie dzieci o różnym stopniu rozwoju jest pomyłką. Nie mówię o dzieciach niesprawnych ruchowo gdyż one powinny mieć możliwość nauki wraz z rówieśnikami i to każda szkoła powinna być dostosowana do ich potrzeb i nie powinno tu być mowy o klasie integracyjnej.
          Tolerancji dla innych uczę dziecko od "małego".
          • aga_sama Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 23:37
            Ja poślę swojego do integracyjnej. Nie ma innej opcji.
            Też mam obawy, czy głupsze dzieci nie będą zaniżać poziomu.
            Mój syn z drugiej połowy 2006 roku intelektualnie jest rok, półtora do przodu w stosunku do rówieśników. Zna wszystkie kontynenty, interesuje się geologią, matematyką i samochodami. Świetnie liczy, mnoży, dzieli do 100, zaczyna czytać, pisać. nikt go specjalnie nie uczy.
            Jest bardzo mądrym dzieckiem, a w klasie integracyjnej będzie równany do tych mniej rozwiniętych poznawczo.
            a teraz wszystkie e mamy możecie na mnie wsiąść...

            Skąd w Was przekonanie, że dzieci integracyjne są głupsze, że będą zaniżać poziom?
            Napisałam to wszystko jako matka bardzo zdolnego dziecka z problemami. Żebyście poczuły, jak czuje się ta druga strona, rodzice dzieci z problemami, dla których otwiera sie klasy integracyjne.
            Mój syn ma Zespół Aspergera. Razem z nieprzeciętną inteligencją dostaliśmy w komplecie trudności w relacjach społecznych. Może się wygłupiać na lekcjach, ale na pewno nie bedzie najgłupszy.
            • czar_bajry Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 23:44
              Chyba nikt nie napisał ze dzieci z problemami są głupsze, mają po prostu inny tok nauczania i inaczej przyswajają wiedzę.
              Twój syn przyswaja ją błyskawicznie ale jak piszesz ma trudności w relacjach społecznych i może się wygłupiać na lekcjach a to też nie służy innym w przyswajaniu wiedzy.
              Dla Ciebie klasa integracyjna jest dobrym rozwiązaniem a dla innych niekoniecznie.
              • hanna26 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 00:30
                Moja najstarsza córka chodzi do klasy integracyjnej. (II kl. SP)
                Ogólnie jestem zadowolona, klasa dwudziestoosobowa, dwie nauczycielki, piętnaścioro dzieci zdrowych i pięcioro z dysfunkcjami. Ogólnie ok.
                Jednak młodszej córki już na pewno nie zapiszę do integracyjnej. I nie wiem, czy z tą wiedzą, jaką mam obecnie, zapisałabym po raz drugi starszą. Myślę, że nie. Z kilku powodów.

                1. Tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. U córki razem z czwórką dzieci z dysfunkcjami fizycznymi, jest też chłopiec nadpobudliwy, z lekkim stopniem niedorozwoju umysłowego. Akurat my nie mamy problemu, bo chłopiec córkę lubi, nigdy jej nie zaczepia, itd. Jednak z innymi dziećmi stacza on nieustanne boje, ciągle są skargi, bo np. podchodzi nagle i dźga ołówkiem itp.
                2. Takie jedno dziecko potrafi dosłownie rozwalić lekcję. Nieraz córka opowiadała, że nie można było przeprowadzić jakiegoś testu czy ćwiczeń, bo X znowu chodził i próbował wyrwać komuś zeszyt, trzeba go było uspokajać itd. W zwykłej klasie można zapewne zgłosić tę sprawę na zebraniu, porozmawiać, próbować interewniować. Tu, w klasie integracyjnej wszelkie próby interewncji kończą się stwierdzeniem: Przecież państwo zdawali sobie sprawę, do jakiej klasy posyłacie dzieci, trzeba się z tym było liczyć i wcześniej się zastanowić. Macie mniejszą klasę z dwoma nauczycielami, a że trochę niedogodności? Trzeba było wcześniej pomyśleć.
                3. Nie wiem, jak w innych szkołach, ale w naszej wszelkie, nazwijmy to "trudne przypadki" starają się posyłać do klas integracyjnych, które są "przecież mniejsze, mają dwóch nauczycieli, więc nie będzie problemu". U nas dwoje dzieci odchodzi od września, będzie osiemnaście osób, więc nie wiem, czy ktoś przypadkiem nie dojdzie jeszcze do klasy. I kto uncertain
                4. Akurat z obniżeniem poziomu nie martwię się, ale może dlatego, że natrafiliśmy na wspaniałą klasę, dzieciaki są bystre i naprawdę fajne, a nauczycielka wspomagająca jest bardzo konkretną i rzetelną osobą. Jednak nie mam złudzeń, że gdyby było ze dwóch takich X, sytuacja byłaby niewesoła.
                Tak więc - po raz drugi bała bym się, i młodszą posyłam do zwykłej klasy.
        • wilma1970 Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 23:40
          Prawie wszystkie moje dzieci kończyły integracyjną podstawówkę.
          "Profil" tej szkoły był mi najbliższy, oczekiwałam od niej wzmocnienia dla wartości, które starałam się dzieciom wpoić. Wyobrażam sobie dziecko głuchonieme w klasie integracyjnej, jeśli tylko jest dobra wola, można przełamać wszystkie trudności - głuchoniemi nie żyją przecież na oddzielnych planetach i, poza formą komunikacji, nie różnią się niczym od słyszących dzieci. Poza tym, chciałabym czasem, by niektórzy "normalsi" pozostali niemi. uncertain
          Nie miał dla mnie znaczenia tzw ranking szkoły - wiadomo, że w testach kompetencji po VI klasie szkoły integracyjne wypadają słabiej. Ważne dla mnie jest cieszenie się z sukcesu Maćka, z klasy mojego syna, który zdobył 18 punktów, dla niego to było to jak wygrana w wielkiej pardubickiej, i chwała mu za to.
          Teraz okazało się, że jedno z moich dzieci dostanie orzeczenie i wspaniała dyrektorka szkoły obiecała mi, że zrobi wszystko, by mój syn został w klasie i przeszedł tylko do grupy dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
          • sotto_voce Re: klasa integracyjna? 05.04.11, 23:55
            - głuchoniemi nie żyją przecież na oddzielnych planetach i, poza formą
            > komunikacji, nie różnią się niczym od słyszących dzieci.

            Głusi żyją poniekąd na oddzielnej planecie. Mają swoją społeczność, kulturę, godną szacunku, zasługującą na wszelkie wsparcie, ale INNĄ niż kultura słyszących. Komunikacja jest chyba najwazniejszym czynnikiem kulturotwórczym. Język migowy (każdy, nie tylko ten używany w Polsce) jest osobnym systemem językowym, i nie jest, jak się powszechnie sądzi, przełożeniem sekwencji słów języka mówionego/pisanego. Dlatego kultura głuchych nie jest oparta na piśmie, w przeciwieństwie do kultury słyszących. Dla dziecka głuchego, szczególnie takiego, które nie miało tyle szczęścia, żeby przyjść na świat w rodzinie głuchych najlepsza jest dobra szkoła dla głuchych. Ważniejsza jest dla niego integracja z własną społecznością.
            • jul-kaa Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 01:01
              Studiowałam z dwiema głuchymi dziewczynami. Jedna od początku przebywała/uczyła się/mieszkała ze słyszącymi, druga od początku z głuchymi. Obie chciały studiować na państwowej uczelni. Pierwsza doskonale radziła sobie w grupie słyszących osób, druga była całkowicie zagubiona - to były jej pierwsze kontakty z dużą grupą słyszących i ta dorosła już wtedy dziewczyna zupełnie nie dawała sobie rady. Pierwsza dziewczyna dużo pomagała drugiej, przygotowały nawet prezentacje dotyczącą problematyki osób głuchych - w dużej mierze opartą na swoich doświadczeniach. Wynikało z niej, że osobie głuchej jest znacznie łatwiej w życiu, jeśli od dziecka ma częsty kontakt ze słyszącymi.

              Pytanie jest więc takie: jaki jest cel edukacji, terapii itd.? Jeśli taki, by w efekcie młody człowiek mógł w miarę bezproblemowo żyć w społeczeństwie, to wtedy zamykanie człowieka odmiennego w jakimkolwiek getcie (tu: społeczności ludzi z daną cechą) nie ma sensu.
              Jeśli jednak cel jest inny (jaki?), to wtedy oczywiście można zapewnić dziecku stały kontakt z własną grupą.
            • fogito Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:48
              sotto_voce napisała:

              > Głusi żyją poniekąd na oddzielnej planecie. Mają swoją społeczność, kulturę, go
              > dną szacunku, zasługującą na wszelkie wsparcie, ale INNĄ niż kultura słyszących

              DOdaj tylko, że to jest starsze pokolenie głuchych.

              Dla dziecka głuchego, szczególnie takiego, które nie m
              > iało tyle szczęścia, żeby przyjść na świat w rodzinie głuchych

              ? Zaskakujące stwierdzenie. A czy dziecko niesłyszące mające słyszących rodziców będzie nieszczęśliwe? Rodzice 'wszczepią' mu implant i będzie mówić jak każde inne.

              najlepsza jest d
              > obra szkoła dla głuchych.

              Nie wiem, czy wiesz, ale większość dzieci niesłyszących trafia jednak do szkół zwykłych masowych, bo one świetnie słyszą i mówią.
            • wilma1970 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:55
              "Mają kulturę godną szacunku" - czy zachęta do uczestniczenia w szkole z dziećmi słyszącymi to brak szacunku i umniejszanie wartości kultury (sic!) głuchych?
              Mój syn też ma zespół Aspergera - tłumacząc najprościej jak się da - to trochę tak jakby nie słyszał samogłosek - słsz tlk spłgłsk.
      • fogito Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:51
        iwonag25 napisała:

        Z tego co wiem w klasie córki będzie
        > dziecko głucho-nieme.

        Zapewne myślisz o dziecku z założonym implantem, które pewnie będzie słyszało i mówiło tak jak każde inne dziecko. Gdyby było całkowicie głuche i nieme nie miałoby szans na naukę w środowisku słyszących.

        Ja stawiam na rozwój emocjonalny w takiej klasie, naukę w
        > rażliwości i tolerancji, nauczenie się przy okazji języka migowego.

        Nie wiem, czy wiesz, ale małe dzieci z implantami wcale nie muszą znać języka migowego. Więc na to bym nie liczyła.

      • izabelka55 Re: klasa integracyjna? 07.04.11, 21:29
        iwonag25 napisała:

        > Z tego co wiem w klasie córki będzie
        > dziecko głucho-nieme.

        Uczę w szkole integracyjnej. Dziecko raczej będzie słabo słyszące, bo takie trafiają do szkół integracjnych, głucho-nieme raczej do szkół specjalnych. Języka miganego może się nauczyć o ile dziecko jest z rodziny, w której stosuje się taki sposób porozumiewania, ale jeśli dziecko trafia do szkoły integracyjnej to rodzice zazwyczaj są słyszący.
    • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 00:46
      Nie, nie zapisałam córki do integracyjnej klasy "0". Eufemistycznie rzecz ujmując przeszkadza jej niespodziewany głośny hałas. Staram się wyobrazić, jak musi się czuć dziecko wyjątkowo wrażliwe słuchowo w jednej klasie z dzieckiem "nadpobudliwym dźwiękowo" i jakoś nie umiem. Spotkałam się z opinią, że klasy integracyjne to jedna wielka porażka, bo nikt na tym nie zyskuje - ani dzieci zdrowe, ani tym bardziej niepełnosprawne umysłowo i dla tych drugich dużo bardziej korzystna jest dobra szkoła specjalna.
      Dzieci niepełnosprawne ruchowo powinny uczęszczać do zwykłych klas. Nie widzę powodu, dla którego miałyby być w klasach specjalnie wyróżnionych. Tzn. widzę w tym wątku, że cel może być taki, że dzieci niepełnosprawne mogą służyć do nauki tolerancji. Jakby z domu każde dziecko nie mogło tego wynieść w sposób naturalny idąc do szkoły uncertain
      • marychna31 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:05
        > ani tym bardziej niepełnosprawne umysłowo i dla tych drugich dużo bardziej korz
        > ystna jest dobra szkoła specjalna.


        Do klas integracyjnych chodzą dzieci niepełnosprawne CO NAJMNIEJ w normie intelektualnej. Takim dzieciom do niczego nie jest potrzebna szkoła specjalna.

        > tolerancji. Jakby z domu każde dziecko nie mogło tego wynieść w sposób natural
        > ny idąc do szkoły uncertain

        Ty, z tego co piszesz, na przykład nie wyniosłaś i taka lekcja bardzo by ci sie przydała. Strach pomyśleć jaką wiedzę na ten temat przekażesz swoim dzieciom.
        Na wszelki wypadek jeszcze przypominam- twoje zdrowe dzieci w KAŻDEJ chwili mogą stac sie niepełnosprawne: wystarczy np chwilowe niedotlenienie wynikające z zachłyśnięcia. Chętnie je sobie wtedy pozamykasz w gettach zwanych "szkoły specjalne", żeby nie psuć pejzażu takim mamuśkom jak ty?
    • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:31
      Moje dziecko chodzi do klasy integracyjnej, ale jest "z tej drugiej strony", czyli jest dzieckiem z orzeczeniem. Czyli tym, przez które zdrowe dzieci mogą się rozwijać wolniej, jeśli sobie na nie popatrzą - jak twierdzi koleżanka, która wypowiadała się powyżej. uncertain

      Moje dziecię jest jednym z najlepszych w klasie jeśli chodzi o naukę.
      I nie jest niepełnosprawne ruchowo - czyli zdaniem niektórych forumek powinno uczęszczać do jakiejś szkoły specjalnej. Super. uncertain
      Chciałam tylko napisać, że świat nie jest czarno-biały i dzieci z problemami nie dzielą się na te z niepełnosprawnością ruchową, którym dajecie prawo do przebywania w jednej szkole ze zdrowymi dziećmi, oraz te z niepełnosprawnością intelektualną, które zdaniem wielu z Was powinny zostać odizolowane, żeby zdrowe dzieci mogły się uczyć bez przeszkód.

      Do autorki wątku: klasa integracyjna to trochę ruletka, niestety. Nie wiesz, na jakie dzieci z orzeczeniami trafisz, taka jest prawda. Akurat w klasie mojej córki cała czwórka jest ok, żadne nie ma zaburzeń zachowania, jest chłopiec z ADHD, ale raczej spokojny, więc sądzę, że rodzice zdrowych dzieci są zadowoleni - choćby z tego, że klasa liczy tylko 17 osób, a nauczycieli jest dwoje.
      Ale znam różne historie (chociaż zawsze z drugiej ręki) - stąd mój tekst o ruletce.

      Co ciekawe, jakiś czas temu poradnie psych.-ped. wycofywały się z wydawania orzeczeń do klas integracyjnych uczniom z zaburzeniami zachowania i ADHD - to jest o tyle dziwne, że wtedy ci uczniowie trafiali do szkół masowych, gdzie w klasie jest 26 dzieci i tylko jeden nauczyciel.
      I jak czytam wypowiedzi na forum, to czasem mam wrażenie, że dla wielu rodziców zwyczajnych dzieci taka sytuacja jest ok - lepiej mieć w klasie "łobuza", niż dziecko ze zdiagnozowanym problemem. Łobuz - wiadomo, zdarza się, niemal każdy z nas miał takiego w klasie czy w szkole. Ale dziecka z przyczepioną oficjalnie etykietką należy się obawiać, bo pewnie prędzej czy później coś mu do głowy strzeli...
      • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:40
        gemmavera napisała:

        > I nie jest niepełnosprawne ruchowo - czyli zdaniem niektórych forumek powinno u
        > częszczać do jakiejś szkoły specjalnej. Super. uncertain

        A przepraszam bardzo - co jest nie tak ze szkołami specjalnymi ?!

        > Chciałam tylko napisać, że świat nie jest czarno-biały i dzieci z problemami ni
        > e dzielą się na te z niepełnosprawnością ruchową, którym dajecie prawo do przeb
        > ywania w jednej szkole ze zdrowymi dziećmi, oraz te z niepełnosprawnością intel
        > ektualną, które zdaniem wielu z Was powinny zostać odizolowane, żeby zdrowe dzi
        > eci mogły się uczyć bez przeszkód.

        Nie zrozumiałaś. Klasa integracyjna to może być kiepski pomysł przede wszystkim dla dzieci z niepełnosprawnością umysłową. Spotkałam się z taką opinią wyrażoną przez nauczyciela szkoły specjalnej. Twierdzi, że często i gęsto dzieci, które trafiają do nich z klas integracyjnych zaczynają się u nich dużo lepiej rozwijać niż w zwykłej szkole.
        • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 10:12
          gaja78 napisała:

          > Nie zrozumiałaś. Klasa integracyjna to może być kiepski pomysł przede wszystkim
          > dla dzieci z niepełnosprawnością umysłową. Spotkałam się z taką opinią wyrażon
          > ą przez nauczyciela szkoły specjalnej. Twierdzi, że często i gęsto dzieci, któr
          > e trafiają do nich z klas integracyjnych zaczynają się u nich dużo lepiej rozwi
          > jać niż w zwykłej szkole.

          Sądzę, że raczej to Ty nie zrozumiałaś.
          Napisałam właśnie, że intelekt nie jest jedynym kryterium oceny rozwoju dziecka. Rozwijając myśl - dzieci w klasach integracyjnych mają nie tylko problemy w sferze intelektualnej, ale także emocjonalnej i społecznej. A wiele forumek uważa, że jeśli dziecko ma niepełnosprawność inną niż tylko ruchowa, powinno chodzić do szkoły specjalnej - z czym się nie zgadzam, stąd mój post.

          Moja wypowiedź odnosiła się do całego wątku, a nie do Twojego postu konkretnie. Akurat z tym, co napisałaś, że dzieci z niepełnosprawnością intelektualną mogą zyskać na przeniesieniu do szkoły specjalnej, zasadniczo się zgadzam. Chociaż zrobiłabym tu zastrzeżenie, że chodzi o średni stopień niepełnosprawności, bo te z lekkim radzą sobie różnie - czasem nadspodziewanie dobrze. Znam chłopca, który trafił do klasy integracyjnej ze stwierdzonym przez poradnię lekkim stopniem upośledzenia umysłowego, w tej chwili po roku poradnia (przy testach po trzeciej klasie) najprawdopodobniej będzie się z tego wycofywać, bo chłopiec "nadgonił" i zaczyna się łapać na normę. Trudno stwierdzić, na ile pomogła stymulacja w środowisku dzieci w normie - ale nie można wykluczyć, że pomogła, prawda?


          > A przepraszam bardzo - co jest nie tak ze szkołami specjalnymi ?!

          Ja nie twierdzę, że cokolwiek jest nie tak.
          Po prostu moja córka zbyt dobrze funkcjonuje, żeby się "nadawała" do szkoły specjalnej, czyli żeby coś tam zyskała.
          A jednocześnie jej funkcjonowanie jest na takim poziomie, że bez wsparcia pedagoga specjalnego byłoby jej trudniej. Pewnie w zwykłej klasie dałaby radę, ale jeżeli mogę jej ułatwić, to czemu mam tego nie zrobić? smile
          Tak, zdecydowanie uważam, że klasa integracyjna jest właśnie dla niej.
          Więc - i tu już odnoszę się do tego, co napisałaś o tym, że w klasach integracyjnych nikt nie zyskuje - uważam, że jednak ktoś zyskuje: moja córka (i setki podobnych do niej dzieci). Tyle że nie jest niepełnosprawna intelektualnie, przypominam.
          • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 10:18
            gemmavera napisała:

            > Trudno stwierdzić, na ile pomogła stymulacja
            > w środowisku dzieci w normie - ale nie można wykluczyć, że pomogła, prawda?

            Prawda smile

            > Tak, zdecydowanie uważam, że klasa integracyjna jest właśnie dla niej.
            > Więc - i tu już odnoszę się do tego, co napisałaś o tym, że w klasach integracy
            > jnych nikt nie zyskuje - uważam, że jednak ktoś zyskuje: moja córka (i setki po
            > dobnych do niej dzieci). Tyle że nie jest niepełnosprawna intelektualnie, przyp
            > ominam.
            >

            Ok, rozumiem, czuję się przekonana że komuś jednak klasa integracyjna przynosi korzyści.
            • kai_30 Re: klasa integracyjna? 08.04.11, 10:01
              Gaju, moi synowie chodzą do szkoły integracyjnej. Żaden z nich nie ma orzeczenia, czyli teoretycznie są "normalsami" wink - starszy jest tylko dyslektykiem, ale świetnie funkcjonującym, młodszy oprócz głębokiej dysleksji ma ADHD bez nadpobudliwości ruchowej, z potężnym deficytem uwagi (potocznie: ADD). Na to nie przysługuje orzeczenie, więc powinien chodzić do normalnej szkoły masowej. I chodził - skończyło się leczeniem nerwicy u psychiatry. Po przeniesieniu do szkoły integracyjnej ożył - ma wsparcie nauczyciela wspomagającego, w klasie jest kilkanaścioro uczniów, a nie prawie trzydziestka, co w przypadku dziecka nadwrażliwego na rozpraszające bodźce naprawdę ma znaczenie. Dodatkowo - żadna inna szkoła w naszym mieście nie ma tak bogatej oferty zajęć korekcyjno-kompensacyjnych, rewalidacyjnych, terapeutycznych dla dyslektyków, logopedycznych itd itp.

              Wystawiłam laurkę, a teraz konkluzja: mimo tych wszystkich plusów zasadniczo jestem przeciwniczką tworzenia szkół integracyjnych. Zwyczajnie uważam, że tak powinno być w każdej szkole.
          • guderianka Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:50
            gemmavero-moja córka była jedną z lepszych w klasie integracyjnej. Po przepisaniu do zwykłej obie przezyłyśmy szok- okazało się, że ma ogromne braki, a wspaniałe oceny opisowe nie odzwierciedlały do końca poziomu wiedzy. Pierwszych kilka tygodni to była ostra praca i zasuw by mniej wiecej dobić do poziomu klasy. Teraz, po 1,5 roku nauki w tejże nadal nie dociągnęła do poziomu klasy, mimo inteligencji powyżej przeciętnej wyniki w nauce ma takie sobie, nauczyciele potwierdzają, że brakuje jej podstaw.
            Mam wrażenie, że w klasie integracyjnej (niepełnosprawność ruchowa) była traktowana jak dziecko z deficytem umysłowym uncertain
      • yenna_m Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:41
        na dzieciaka z ADHD to w kazdej klasie mozna trafic
        niekoniecznie do trafienia na takie dziecko potrzeba az klasy integracyjnej

        do klasy mojego mlodszego chodzi taki chlopiec
        ja dzieciaka lubie, bo naprawde jest nieglupi, choc mocno niesforny i czasem zdarzaja sie rozne dziwne sytuacje
        no ale pani sobie z nim jakos radzi smile
        (ja u tego chlopca widze wielki talent aktorski -swietna pamiec, rewelacyjna dykcja, niezla imnterpretacja ; az szkoda, ze szkola tego nie dostrzegla....)
    • karambol45 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:38
      mój syn chodzi do 4 kl , do klsay integracyjnej, ja widzę same plusy,
      na początku tj. w 1 klasie było 5 dzieci z orzeczeniami , w tym dziewczynka niedosłysząca i chłopiec z porażeniem mózgowym,
      klasa liczy 17 dzieci, są faktycznie zintegrowani, dzieci pomagają słabszym potrafią zaakceptować "inność" drugiej osoby są bardziej tolerancyjni wobec siebie,
      nauczycielki doskonale sobie radzą z nimi , może to kwestia kompetencji i fachowości kadry nauczycielskiej nie wiem
      syn chodził też do przedszkola integracyjnego , drugie dziecko tez posłalam do tego przedszkola
      • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 10:14
        karambol45 napisała:

        > nauczycielki doskonale sobie radzą z nimi , może to kwestia kompetencji i facho
        > wości kadry nauczycielskiej nie wiem

        Moim zdaniem masz rację - dokładnie o to chodzi: o fachowość nauczycieli.
    • kalarepka83 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 09:51
      Co do szkoły to nie wiem, ale do mojego przedszkola (dwadzieścia pare lat temu) chodziły dziecie niepełnosprawne umysłowo, badz opóźnione. Jedna taka dziewczynka była moją najlepszą koleżanką. Ja, z punktu widzenia dziecka, nie widziałam w niej nic dziwnego. Bawiła się ze mną tak jak inne dzieci. Mi to na pewno nie zaszkodziło, a jej pewnie pomogło. Oglądałam jej profil na NK i wydaje się prowadzić normalne życie...
      • kura17 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 10:48
        nasze dzieci chodza tez do przedszkola integracyjnego.
        starszy jest w grupie integracyjnej od 3 lat, mlodszy dolaczy po wakacjach.
        dokladnie nie wiem, ile jest dzieci "z problemami", bo czesto tego w ogole nie widac! nasz syn tego w ogole nie zauwaza, nigdy nie bylo rozmow na ten temat - on w kolegach i kolezankach nie widzi nic dziwnego (choc czasem niepelnosprawnosc fizyczna jest widoczna dla nas). i bardzo mnie takie podejscie cieszy smile
    • mama-123 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:15
      W Wielkiej Brytanii wiekszosc klas, praktycznie wszystkie, w szkolach panstwowych sa integracyjne. Szkoly specjalne sa wylacznie dla bardzo uposledzonych dzieci. Mysle, ze to dobry system, bo uczy otwarcia na innosc.
      • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:22
        mama-123 napisała:

        > W Wielkiej Brytanii wiekszosc klas, praktycznie wszystkie, w szkolach panstwowy
        > ch sa integracyjne. Szkoly specjalne sa wylacznie dla bardzo uposledzonych dzie
        > ci. Mysle, ze to dobry system, bo uczy otwarcia na innos

        Zgadzam się, że tak powinno być.
        Ale u nas po pierwsze, trzeba by doszkolić nauczycieli, po drugie, trzeba by popracować nad rodzicami, żeby się nie burzyli, że te "inne" dzieci przeszkadzają się uczyć ich pociechom - czego próbkę mamy w tym wątku.
        • mama-123 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:32
          Niestety to prawda. A ponoc Polska slynella z tolerancji (religijnej wprawdzie, ale jednak).
        • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:37
          gemmavera napisała:

          > Ale u nas po pierwsze, trzeba by doszkolić nauczycieli, po drugie, trzeba by po
          > pracować nad rodzicami, żeby się nie burzyli, że te "inne" dzieci przeszkadzają
          > się uczyć ich pociechom - czego próbkę mamy w tym wątku.
          >

          Co do pierwszego postulatu - zgadzam się.
          Co do drugiego - jak chciałabyś to osiągnąć ? Poprzez:
          a) wmówienie rodzicom, że mają się nie przejmować, że ich dziecko skarży się na przeszkadzanie mu podczas lekcji,
          b) wmówienie dziecku, że ma się nie skarżyć, że ktoś mu przeszkadza podczas lekcji,
          c) wmówienie dziecku, że to jego wina że ktoś mu przeszkadza podczas lekcji i ma się nauczyć robić tak, żeby nie przeszkadzało mu to co inne dziecko robi (sic!) ?

          Jakieś inne propozycje ?
          • mama-123 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 11:48
            Co do drugiego - jak chciałabyś to osiągnąć ? Poprzez:
            > a) wmówienie rodzicom, że mają się nie przejmować, że ich dziecko skarży się na
            > przeszkadzanie mu podczas lekcji,

            W kazdej klasie dzieci skarza rodzicom, ze ktos tam im przeszkadza, obojetnie czy jest to integracyjna klasa czy nie.

            > b) wmówienie dziecku, że ma się nie skarżyć, że ktoś mu przeszkadza podczas lek
            > cji,

            Nie, dziecko nie musi przemilczac faktu, ze ktos mu przeszkadza, o ile jest to w jakiejs normie. Dziecko musi sie nauczyc, ze w zyciu spotyka sie rozne osoby, spokojne, ciche, glosne, przewrazliwione, ruchliwe, glosne, slabe, silne, biale, rozowe i fioletowe. W kazdej klasie lobuzy sie znajduja, a jednak to wielu rodzicom mniej przeszkadza, niz integracyjna klasa, ktora takie trudne dzieci moze miec.

            > c) wmówienie dziecku, że to jego wina że ktoś mu przeszkadza podczas lekcji i m
            > a się nauczyć robić tak, żeby nie przeszkadzało mu to co inne dziecko robi (si
            > c!) ?
            Nikt tego nie napisal.
            • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:00
              mama-123 napisała:

              > Co do drugiego - jak chciałabyś to osiągnąć ? Poprzez:
              > > a) wmówienie rodzicom, że mają się nie przejmować, że ich dziecko skarży
              > się na
              > > przeszkadzanie mu podczas lekcji,
              >
              > W kazdej klasie dzieci skarza rodzicom, ze ktos tam im przeszkadza, obojetnie c
              > zy jest to integracyjna klasa czy nie.

              To znaczy że oczekujesz realizacji punktu a), czy nie ?


              > > b) wmówienie dziecku, że ma się nie skarżyć, że ktoś mu przeszkadza podcz
              > as lek
              > > cji,
              >
              > Nie, dziecko nie musi przemilczac faktu, ze ktos mu przeszkadza, o ile jest to
              > w jakiejs normie. Dziecko musi sie nauczyc, ze w zyciu spotyka sie rozne osoby
              > , spokojne, ciche, glosne, przewrazliwione,
              (...)

              Ok, rozumiem że nie oczekujesz realizacji punktu b) jednak ...

              > > c) wmówienie dziecku, że to jego wina że ktoś mu przeszkadza podczas lekc
              > ji i m
              > > a się nauczyć robić tak, żeby nie przeszkadzało mu to co inne dziecko rob
              > i (si
              > > c!) ?
              > Nikt tego nie napisal.

              pod punktem b) właśnie to napisałaś - wyróżniłam to.
              • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:48
                Gaja, mam pytanie, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam.
                Czy Ty stawiasz znak równości między
                "Dziecko musi sie nauczyc, ze w zyciu spotyka sie rozne osoby, spokojne, ciche, glosne, przewrazliwione"
                a
                "wmówieniem dziecku, że to jego wina że ktoś mu przeszkadza podczas lekcji i ma się nauczyć robić tak, żeby nie przeszkadzało mu to co inne dziecko robi"
                ???
                • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:55
                  gemmavera napisała:

                  > Gaja, mam pytanie, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam.
                  > Czy Ty stawiasz znak równości między
                  > "Dziecko musi sie nauczyc, ze w zyciu spotyka sie rozne osoby, spokojne, ciche,
                  > glosne, przewrazliwione"
                  > a
                  > "wmówieniem dziecku, że to jego wina że ktoś mu przeszkadza podczas lekcji i ma
                  > się nauczyć robić tak, żeby nie przeszkadzało mu to co inne dziecko robi"
                  > ???
                  >

                  W kontekście tego wątku - tak.
                  Co według ciebie - z punktu widzenia dziecka - oznacza "dziecko musi nauczyć się, że w życiu spotyka się osoby, które mu przeszkadzają" ?

                  Powiedzmy że dziecko spotkało taką osobę i już wie, że taka osoba istnieje, co nie zmienia faktu, że ta osoba mu nadal przeszkadza. Co następuje dalej ? Czego oczekujesz od tego dziecka ?
                  • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 13:44
                    gaja78 napisała:

                    > W kontekście tego wątku - tak.
                    > Co według ciebie - z punktu widzenia dziecka - oznacza "dziecko musi nauczyć si
                    > ę, że w życiu spotyka się osoby, które mu przeszkadzają" ?

                    Autorce tych słów nie chodziło o osoby, które dziecku przeszkadzają, tylko o osoby różne w sensie inne od przeciętnych, to raz.
                    Dwa, moim zdaniem stawianie znaku równości pomiędzy stwierdzeniem, że dziecko powinno spotykać różne osoby, a stwierdzeniem, że dziecko powinno siebie obwiniać oraz wyzbyć się swoich potrzeb w związku ze spotykaniem osób niepełnosprawnych jest wieeeelkim nadużyciem. Nikt tego tutaj nie postuluje - jedynie Ty sobie na to pozwalasz.

                    W integracji chodzi o to, żeby nikogo nie traktować jak osobnika gorszej kategorii. Podkreślam słowo nikogo - zatem ani dzieci z orzeczeniami, ani dzieci zdrowych.
                    Inną kwestią jest sposób realizacji tych szczytnych ideałów w Polsce - stąd moje hasło o edukacji nauczycieli i rodziców.

                    > Powiedzmy że dziecko spotkało taką osobę i już wie, że taka osoba istnieje, co
                    > nie zmienia faktu, że ta osoba mu nadal przeszkadza. Co następuje dalej ? Czego
                    > oczekujesz od tego dziecka ?

                    Nie oczekuję od tego dziecka niczego. smile
                    O spotykaniu się z innością jako pewnej zalecie integracji pisałam wprawdzie nie ja, ale również uważam, że to dla "zwyczajnych" dzieci może być pewnym plusem.
                    Tu nie chodzi o to, że zdrowe dziecko ma spotkać niepełnosprawne i coś w związku z tym zrobić. Tu chodzi o coś innego - o pewną postawę, która ma szansę się wykształcić. Chodzi o postawę otwartości, tolerancji (przy czym przypominam, że tolerancja nie oznacza akceptacji tego, co może się okazać dla nas np. szkodliwe).
                    Ale to proces długofalowy, a więc pytanie "czego oczekujesz od dziecka" nie ma tu zastosowania. Jak mówię, nie oczekuję niczego. No może oprócz traktowania mojej córki jak normalnego człowieka, który z pewnymi sprawami radzi sobie gorzej. smile

                    Ja się zastanawiam, jak to jest, że w innych krajach nie ma osobnych klas integracynych, tylko, jak napisała Mama-123, wszystkie klasy z założenia są integracyjne - i tam sobie ludzie jakoś dają radę. I nikt nie musi podpisywać zgody na to, żeby jego dziecko chodziło do klasy z TAKIMI dziećmi...
                    Z czego to wynika? innymi słowy czego nam w Polsce brakuje, jeśli nie wyedukowania rodziców i nauczycieli? Nic innego nie przychodzi mi do głowy, serio.
                    • gaja78 Jeszcze raz zapytam 06.04.11, 14:02
                      Z krótkim wstępem dla przypomnienia:

                      Mama-123 napisała:
                      "trzeba by popracować nad rodzicami, żeby się nie burzyli, że te "inne" dzieci przeszkadzają się uczyć ich pociechom "

                      Zapytałam, jak wyobraża sobie realizację tego postulatu. Powiedzmy że jest dziecko A, wrażliwe słuchowo, i dziecko B, które podczas zajęć bez ostrzeżenia artykułuje głośne dźwięki. Dziecko A skarży się mnie - rodzicowi - że dziecko B mu przeszkadza na lekcjach, w wyniku czego staje się rozdrażnione, złe i nie może się skupić.

                      I teraz ja chcę wiedzieć, jak powinna wyglądać praca nade mną, żebym przestała się burzyć, że mojemu dziecku A przeszkadza dziecko B.
                      Czy powinnam ignorować skargi dziecka A ? Mama-123 w zaowalowany sposób odpowiedziała, że tak, bo przecież w każdej klasie dzieci przeszkadzają. Ja się z tym nie zgadzam.

                      Czy dziecko powinno przestać się głośno skarżyć ? Tutaj otrzymałam odpowiedź, że nie. Zgadzam sie, że nie.

                      Czy powinnam wmawiać dziecku, że jak się postara to dziecko B przestanie mu przeszkadzać ?

                      Tutaj mam wrażenie że otrzymałam odpowiedź twierdzącą, że tak - mam przymuszać dziecko A do przyzwyczajenia się do dziecka B. Co w OCZYWISTY sposób wywoła u dziecka A wyrzuty sumienia i zaniżone poczucie wartości, że nie potrafi się tego nauczyć. Gdyż ponieważ:
                      a) jak można przyzwyczaić się do czegoś, co przeszkadza na poziomie zmysłów ?
                      b) dziecko tak działa, że obwinia siebie za niespełnianie oczekiwań opiekuna.

                      W związku z powyższym ponownie pytanie do ciebie - czego oczekujesz od dzieci w klasie integracyjnej oraz ich rodziców, którym przeszkadza hałas generowany przez dziecko B ? Jak powinni pracować nad sobą ?
                      • mama-123 Re: Jeszcze raz zapytam 06.04.11, 14:18
                        gaja78,

                        Nie napisala tego, co napisalas, ze ja napisalam. byc moze pomylilas mnie z kims innym.
                        Po wtore, z tego, co napisalas, Twoja corka jest bardzo wrazliwa - bardziej niz przecietne dziecko. Wg Ciebie, jej przewrazliwienie jest ok, ale juz czyjas innosc nie. Dlatego nie ma problemu z tym, ze dzieci akceptuja Twojego dziecka przewralizliwienie, natomiast innosc innych dzieci jest juz be.
                        Byc moze sa jeszcze fakty, o ktorych tu nie napisalas, vale tak to wyglada na podstawie twoich kilku wypowiedzi.
                        • gaja78 Re: Jeszcze raz zapytam 06.04.11, 14:34
                          mama-123 napisała:

                          > Po wtore, z tego, co napisalas, Twoja corka jest bardzo wrazliwa - bardziej niz
                          > przecietne dziecko. Wg Ciebie, jej przewrazliwienie jest ok, ale juz czyjas in
                          > nosc nie. Dlatego nie ma problemu z tym, ze dzieci akceptuja Twojego dziecka pr
                          > zewralizliwienie, natomiast innosc innych dzieci jest juz be.

                          Nieprawda. Nikogo nie oceniam. Dlaczego widzisz to między wierszami moich postów ? Skąd ci się bierze taka interpretacja ?
                          • gaja78 Rzeczywiście, pomyliłam cię z Gemmaverą 06.04.11, 14:35
                            przepraszam smile
                            • gaja78 Taka jeszcze szybka refleksja 06.04.11, 14:41
                              w tym wątku napisałam, dlaczego moja córka nie poszła do klasy integracyjnej. Ponadto próbowałam dowiedzieć się, jak powinnam pracować nad sobą i dzieckiem, jeśli w klasie mojego dziecka znajdzie się inne dziecko, które będzie mu przeszkadzało.

                              Już mam przyklejoną łatkę kogoś, dla kogo inność jest "be". Serio to ja mam problem ?

                              Temat jest trudny, bardzo trudny. Wypracowywanie kompromisów w tym temacie jest trudne. Porozumienie między rodzicami dzieci przeciętnych i tych "innych" na pewno wymaga otwartości z obu stron.
                              • mama-123 Re: Taka jeszcze szybka refleksja 06.04.11, 15:02
                                gaja78,
                                To Twoja pointa: Temat jest trudny, bardzo trudny. Wypracowywanie kompromisów w tym temacie jest trudne. Porozumienie między rodzicami dzieci przeciętnych i tych "innych" na pewno wymaga otwartości z obu stron.

                                Mysle, ze slusznie piszesz to wlasnie. Latwe na pewno to nie jest, ale nie jest niemozliwe.

                      • gemmavera Re: Jeszcze raz zapytam 06.04.11, 16:01
                        gaja78 napisała:

                        > I teraz ja chcę wiedzieć, jak powinna wyglądać praca nade mną, żebym przestała
                        > się burzyć, że mojemu dziecku A przeszkadza dziecko B.

                        Eee, przepraszam bardzo, gdzie ja napisałam, że praca powinna polegać na tym, żebyś przestała się burzyć??
                        Wydaje mi się, że napisałam to wyraźnie, poczytaj gdzieś w poście poniżej - nie chodzi o to, żeby robić z dzieci integracyjnych święte krowy i kazać innym się do nich dostosowywać. Napisałam wyraźnie, że to moje integracyjne dziecko ma się nauczyć żyć w społeczeństwie i dostosować się do reguł w nim panujących. A uczy się tego w klasie integracyjnej, gdzie ma trochę więcej wyrozumiałości choćby nauczycieli. Nie pobłażliwości, podkreślam, tylko wyrozumiałości. W sensie że nauczyciel wie, ze czego wynikają zachowania mojego dziecka i nie próbuje mi wmawiać, że jest niewychowane, a ja jestem niewydolna wychowawczo.

                        Pisałam o edukowaniu rodziców, owszem. Ale chodziło mi o edukację w ogóle - nie o to, żeby siedzieli z buziami na kłódkę i nie odzywali się, kiedy dziecko moje dziecię na ich dziecko np. napluje.
                        Chodziło mi o edukację w zakresie ogólnego postrzegania integracji, niepełnosprawności, tolerancji. O edukację społeczeństwa w ogóle.
                        Natomiast rodzice powinni się przestać "bać" tego, że ich pociecha nie będzie mogła łykać wiedzy w spokoju. Czy to jest polska klasa w szkole masowej, polska klasa integracyjna czy amerykańska szkoła "dla wszystkich", zawsze się może trafić ktoś, kto będzie wrzeszczał innym do ucha albo rozwalał lekcje. Może się trafić - nie musi. W każdym z tych miejsc.

                        Ja mam po prostu nieodparte wrażenie, że ludzie się boją na zapas. I nie mają pojęcia, o czym mówią - vide post mamy, która napisała, że jak się zdrowe dziecko napatrzy na zaburzonego rówieśnika, to się będzie wolniej rozwijać. uncertain
                        I o tym właśnie myślałam, pisząc o edukacji. A nie o tym, że rodzice zdrowych dzieci mają siedzieć cicho.

                        Ale nie zamierzam nikogo namawiać na klasę integracyjną - jako pierwsza w tym wątku napisałam, że to ruletka.

                        BTW moje dziecko też ma nadwrażliwość słuchową.
                        Ja też mam i ilekroć idę do szkół moich dzieci, na przerwach nie mogę wytrzymać. wink
                    • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 14:06
                      gemmavera napisała:

                      > Autorce tych słów nie chodziło o osoby, które dziecku przeszkadzają, tylko o os
                      > oby różne w sensie inne od przeciętnych, to raz.

                      Czyli chodziło jej o dzieci inne od przeciętnych, ale nie przeszkadzające innym dzieciom ? Czyli dzieci z przykładowym ADHD w tym zbiorze nie ma ?
                      • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 15:45
                        gaja78 napisała:

                        > Czyli chodziło jej o dzieci inne od przeciętnych, ale nie przeszkadzające innym
                        > dzieciom ? Czyli dzieci z przykładowym ADHD w tym zbiorze nie ma ?

                        Może po prostu zapytaj Mamę123, o co jej chodziło. wink

                        Ja tylko piszę, że zrozumiałam jej wypowiedź w ten sposób, w jaki ją napisała - że chodzi jej o inność w ogóle - że dzieci zdrowe stykają się z innością i to jest dla nich ogólnie rzecz biorąc pozytywne (kwestia "przeszkadzania" przez dzieci z zaburzeniami jest tu kwestią wtórną, choć oczywiście nie twierdzę, że nieistotną).
                        Natomiast Ty z tego zbioru, jeśli już się zbiorami posługujemy, wyciągnęłaś podzbiór dzieci innych i przeszkadzających - a następnie na tej podstawie zinterpretowałaś wypowiedź Mamy-123, co, jak już napisałam, było nieuprawnione, po drugie, wypaczyło jej sens.
                        A na koniec kazałaś mi tej zinterpretowanej po swojemu wypowiedzi bronić. smile
                        • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 15:57
                          gemmavera napisała:

                          > A na koniec kazałaś mi tej zinterpretowanej po swojemu wypowiedzi bronić. smile
                          >

                          Chwileczkę, przeprosiłam Mamę-123 za pomyłkę. Przejrzałam na oczy, że to były twoje słowa:

                          "Ale u nas po pierwsze, trzeba by doszkolić nauczycieli, po drugie, trzeba by popracować nad rodzicami, żeby się nie burzyli, że te "inne" dzieci przeszkadzają się uczyć ich pociechom - czego próbkę mamy w tym wątku. "

                          Czy mogę więc prosić cię o wyjaśnienie, w jaki sposób należy pracować nad rodzicami, żeby się nie burzyli, że "inne" dzieci przeszkadzają się uczyć ich pociechom ?
                          • gemmavera Re: klasa integracyjna? 07.04.11, 10:13
                            gaja78 napisała:

                            > Czy mogę więc prosić cię o wyjaśnienie, w jaki sposób należy pracować nad rodzi
                            > cami, żeby się nie burzyli, że "inne" dzieci przeszkadzają się uczyć ich pociec
                            > hom ?

                            Ale już wyjaśniłam, o co mi chodziło i wydaje mi się, że teraz w kółko piszę to samo - ale powtórzę raz jeszcze, skoro to jest dla Ciebie niejasne.

                            Po pierwsze, napisałam, że nie chodzi mi o to, żeby rodzice się nie "burzyli" w sense: nie zgłaszali żadnych skarg na dzieci integracyjne. Pewnie mój błąd polegał na tym, że użyłam słowa "burzyli", co nadało wypowiedzi taki zaczepny charakter. Sorry, nie o to mi szło.
                            Chodziło mi tylko o to, żeby ludzie nie mieli takiego przekonania, jak forumka ewcia-k26, która w tym wątku napisała, cytuję: Zdrowe dziecko może się wolniej rozwijać, obserwując kolegę.
                            Nie ukrywam, że moja wypowiedź o "burzeniu się" była spowodowana tym i jeszcze kilkoma innymi - może bardziej zawoalowanymi, ale o podobnym wydźwięku - wpisami.
                            Tyle że po drodze Ty pisałaś o swoim problemie z nadwrażliwością słuchową dziecka i wzięłaś to, co pisałam, jako pstryczek w Twój nos. No więc oświadczam po raz kolejny, że nie chciałam pstrykać w Twój nos, wink i nie uważam, żeby rodzice dzieci zdrowych musieli siedzieć cicho, kiedy dziecko integracyjne wpycha komuś palec w oko - patrz mój post niżej, będący odpowiedzą na wypowiedź Azile.oli, gdzie napisałam, dlaczego nie powinni.

                            Raz jeszcze, podsumowując: pisząc o edukacji, miałam na myśli edukację dotyczącą problemu niepełnosprawności ogólnie, a nie dotyczącą problemu "jak zrobić, żeby rodzice zdrowych dzieci siedzieli cicho i nie przeszkadzali naszym dzieciom integrować się ze zdrowym społeczeństwem".
                            Czy teraz wystarczająco jasno napisałam?

                            Inna sprawa, i o tym też pisałam, że nie mam pomysłu, jak to zrobić, żeby zmienić mentalność ludzi - rodziców, dziadków, nauczycieli. Pisałam, że dziwię się, jak to robią w takich np. Stanach, że nie tworzą specjalnych klas, tylko pozwalają chodzić do normalnej szkoły wszystkim dzieciom - czy mają ADHD czy zespół Aspergera. Czyżby tam większość rodziców akceptuje fakt, że "zdrowe dziecko może się wolniej rozwijać, obserwując kolegę"? wink
                            Wyobrażam sobie, co by się u nas działo, gdyby chcieć przeprowadzić takie zmiany: likwidujemy klasy integracyjne, od teraz z definicji każda klasa jet integracyjna. Już widzę te podpisy zbierane w necie i petycje "pozwólcie naszym dzieciom uczyć się spokojnie". uncertain

                            Więc nie, nie mam cudownej recepty na naprawienie świata edukacji. Nie wiem, jak zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni. Tak jak ktoś tu pisał, to jest piekielnie trudny temat.
                            Natomiast wkurzają mnie okrutnie - także w tym wątku - stereotypy, że dziecko z orzeczeniem i niepełnosprawnością inną niż ruchowa NA PEWNO stanowi zagrożenie dla zdrowych dzieci, więc na wszelki wypadek należy swoją zdrową pociechę odizolować. Że od samego patrzenia na nie zdrowe dzieci będą się cofać w rozwoju i naśladować złe zachowania. Że dziecko integracyjne będzie zdrowym przeszkadzało, w związku z czym należy je skierować do szkoły specjalnej.

                            Oczywiście, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Staram się rozumieć rodziców zdrowych dzieci, zresztą sama mam dwójkę i drugie jest zwyczajnym dzieckiem bez zaburzeń. Staram się spojrzeć na sprawę z różnych stron - stąd mój tekst tutaj o klasie integracyjnej jako jednak ruletce. Ja mam z taką klasą dobre doświadczenia, ale zdaję sobie sprawę, że świat nie kończy się na mnie i moim dziecku.

                            Gaja, spróbuj sobie wyobrazić, że do nadwrażliwości słuchowej Twojego dziecka dokładają się problemy z przetwarzaniem słuchowym, co bardzo utrudnia mu normalne funkcjonowanie w szkole. Zapisujesz je więc do klasy integracyjnej, żeby tam miało dodatkową opiekę nauczyciela wspomagającego, dzięki czemu będzie łatwiej przyswajać wiedzę.
                            A potem na forum czytasz, że kontakt z Twoim dzieckiem może tym zdrowym zaszkodzić. Nie trafiałby Cię szlag?
                            Z jednej strony tak po ludzku rozumiem obawy rodziców o dzieci. Z drugiej wkurza mnie, jak się leci stereotypami - a właśnie to w tym wątku dotknęło mnie najbardziej.
                          • gemmavera Re: klasa integracyjna? 07.04.11, 11:48
                            gaja78 napisała:

                            > gemmavera napisała:
                            >
                            > > A na koniec kazałaś mi tej zinterpretowanej po swojemu wypowiedzi bronić.
                            > smile
                            > >
                            >
                            > Chwileczkę, przeprosiłam Mamę-123 za pomyłkę. Przejrzałam na oczy, że to były t
                            > woje słowa:

                            I jeszcze zapomniałam o jednym:
                            Owszem, przytoczone przez Ciebie słowa były moje - skąd się wzięły i co miałam na mysli, wyjaśniłam wcześniej.

                            Ale szczegółową "rozpiskę" na podpunkty a, b i c (m.in. z wyróżnieniem podzbioru dzieci innych-i-przeszkadzających wink) zrobiłaś Ty, a potem Mama-123 próbowała na Twoje zarzuty odpowiadać, potem z kolei Ty odpowiadałaś na jej posty. Wywiązała się dyskusja i koniec końców to ja musiałam tłumaczyć się ze wszystkiego, także z tego, co pisała Mama-123. Stąd całe zamieszanie, kto co napisał, kto co zinterpretował. wink
                            Tak czy owak upieram się, że zinterpretowałaś całość (a konkretnie: odpowiedzi Mamy123 na Twoje podpunkty b i c) po swojemu, stawiając znak równości pomiędzy uczeniem dzieci, że spotykają dzieci "inne" a uczeniem ich, że powinny się w kontakcie z "innymi" wyzbyć swoich potrzeb. A potem oczekiwałaś, że będę się z tej interpretacji tłumaczyć.
                            Tylko że to nie były moje słowa, a Twoje - w odpowiedzi na dyskusję Mamy123 z Twoimi podpunktami.

                            No. smile
            • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:29
              mama-123 napisała:

              > W kazdej klasie lobuzy sie znajduja, a jednak to wielu
              > rodzicom mniej przeszkadza, niz integracyjna klasa, ktora takie trudne dzieci m
              > oze miec.

              Zgadzam się, zresztą to samo napisałam w poście wyżej. Z jakiegoś powodu dla sporej części osób problem nazwany (zdiagnozowany) jest gorszy od nienazwanego.
              Dla mnie to niepojęte, przyznaję, bo zawsze mi się wydawało, że nazwanie problemu to połowa sukcesu... smile
          • guderianka Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:07
            Gaja - ZAWSZE jest jakieś dziecko, które przeszkadza w lekcji, dzieci strzelają z gumek, robią kulki z papieru i strzelają z oprawy długopisu, wbijają cyrkle dzieciakom siedzącym z przodu, ciągną dziewczynki za warkocze, chodzą po klasie, bekają itp. itd wink Taka jest natura dzieci-i nie wynika ona ze stanu zdrowia przecież wink
            • gaja78 Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:16
              guderianka napisała:

              > Gaja - ZAWSZE jest jakieś dziecko, które przeszkadza w lekcji, dzieci strzelają
              > z gumek, robią kulki z papieru i strzelają z oprawy długopisu, wbijają cyrkle
              > dzieciakom siedzącym z przodu, ciągną dziewczynki za warkocze, chodzą po klasie
              > , bekają itp. itd wink Taka jest natura dzieci-i nie wynika ona ze stanu zdrowia
              > przecież wink

              Mi w szkole nauczyciele klasy integracyjnej powiedzieli otwarcie: to jest ruletka. Jednego roku było super, klasa nie różniła się niczym od klasy zwykłej ( czyli przeszkadzanie było w normie tak jak opisujesz). W kolejnym roku było dziecko które dużo i głośno hałasowało i praca w tej klasie to była jedna wielka porażka. To było (podobno) grubo powyżej normy przeszkadzania w zwykłej klasie.

              Analiza ryzyka jest dla mnie prosta: prawdopodobieństwo trafienia do potencjalnej klasy integracyjnej mojej córki dziecka nadpobudliwego "dźwiękowo" jest bardzo małe, ale możliwe konsekwencje dla mojego dziecka - bardzo upierdliwe. Dlatego klasie integracyjnej powiedziałam "nie", nie ukrywam że głównie dzięki uczciwym wypowiedziom nauczycieli takiej klasy.
            • azile.oli Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:17
              Różnica polega na tym, że w zwykłej klasie mogę pójść do nauczyciela z interwencją, żeby np przesadził moje dziecko, bo siedzenie z rozrabiaką klasowym na dobre mu nie wychodzi.
              Natomiast w klasie integracyjnej natychmiast uslyszę, że trzeba było takiej klasy nie wybierać.
              A dzieci zdrowe też mają prawo do tego, żeby mogły spokojnie pracować na lekcji.
              Dlatego ludzie czasem rezygnują z klas integracyjnej, bo w zwykłej po prostu moga mieć jakieś zastrzeżenia , bez posadzania ich o nietolerancję.
              • guderianka Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:27
                Skąd wiesz co usłyszysz? Po co robić takie założenia ?
                W klasie integracyjnej jest druga nauczycielka, która wspomaga, również w takich wypadkach.
                Sądzisz, że na skargi nauczyciel naprawdę tak zareaguje i zbyje rodzica ?
                • azile.oli Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:39
                  Z doświadczenia ( nie mojego, ale bardzo bliskiej osoby) wiem, niestety, że pani się bardzo starała, ale jednocześnie przez rodziców dziecka integracyjnego zostało to odebrane bardzo źle. A chodziło o przesadzenie chłopca, nie dlatego, że z orzeczeniem, a dlatego, że z kimkolwiek siedział, to bardzo mu przeszkadzał. I wyszło na to, że rodzice dzieci zdrowych są nietolerancyjni ( z tym chłopcem nie chciał siedzieć nikt, mimo dobrej woli).
                  Mój syn w zwykłej klasie miał taka koleżankę, która strasznie przeszkadzała każdemu, z kim siedziała i bez problemu posadzono ja samą, bo była zdrowa. Nikt tu o dyskryminacji nie mówił.
                  Natomiast nawet, jeśli ktoś jest na integrację otwarty i wiele rzeczy zrozumie, to jednak trudno, żeby zlekceważył to, że jego dziecko nie może normalnie pracować na lekcji.
              • gemmavera Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 12:36
                azile.oli napisała:

                > Różnica polega na tym, że w zwykłej klasie mogę pójść do nauczyciela z interwen
                > cją, żeby np przesadził moje dziecko, bo siedzenie z rozrabiaką klasowym na dob
                > re mu nie wychodzi.
                > Natomiast w klasie integracyjnej natychmiast uslyszę, że trzeba było takiej kla
                > sy nie wybierać.


                > Dlatego ludzie czasem rezygnują z klas integracyjnej, bo w zwykłej po prostu mo
                > ga mieć jakieś zastrzeżenia , bez posadzania ich o nietolerancję.

                Bzdura.
                Przecież założenie jest takie, że posyłam dziecko do klasy integracyjnej, żeby nauczyło się m.in. zasad życia społecznego. Czyli żeby nauczyło się, że np. łażenie po klasie może innym kolegom przeszkadzać i że w związku z tym tak się nie robi.
                Dlatego gdyby jakiś rodzic poskarżył się na moją córkę, że przeszkadza jego dziecku, a nauczyciel zacząłby ją tłumaczyć, że ona przecież jest "chora" i że trzeba być tolerancyjnym, to tak naprawdę robiłby mi krecią robotę - więc za takiego fachowca to ja dziękuję.

                Inna sprawa, że są rodzice, którym się zdaje, że jak "wyrobią" dziecku papier o ADHD, to odtąd ono będzie nietykalną świętą krową. No ale tu znowu dochodzimy do kwestii edukacji - i rodziców dzieci z zaburzeniami, i rodziców zdrowych dzieci, i nauczycieli. Jeżeli chcemy pomóc dzieciom żyć normalnie, w społeczeństwie, to musimy je nauczyć reguł sterujących tym życiem, zamiast rozkładać nad nimi parasol ochronny - bo to tylko im tak naprawdę zaszkodzi, ot co.
                • azile.oli Re: właśnie, gemmawera... 06.04.11, 12:47
                  Dużo zależy od podejścia rodzica dziecka integracyjnego. Gdyby wszyscy mieli takie, jak Ty, to wogóle nie byłoby problemu.
                  Niestety, niektóre osoby traktują wszelkie krytyczne uwagi, dotyczace ich chorego dziecka, jako atak na siebie i na to dziecko, bo ono jest z problemami.
                • andziulec Re: klasa integracyjna? 06.04.11, 13:14
                  Wasza dyskusja przypomniała mi o problemie jaki miałam we wrześniu kiedy Żaba szła do przedszkola. Większość rodziców dziwiła się, że głuche dziecko-z implantem dzięki któremu słyszy ląduje w przedszkolu normalnym. A ja wiem, ze posyłając go do innego takiego w którym beda dzieci mu podobne nie nauczy się mówić bo znajdzie inny sposób komunikacji z dziećmi mu podobnymi. A tu nie o to chodzi. Odkad jest w tym przedszkolu pojawiają się nowe słowa i dźwięki jakich do tej pory nie było. Mimo swoich dysfunkcji jest tam posłuszny nauczył się dyscypliny przedszkolnej. Do szkoły również pójdzie normalnej aczkolwiek pewnie integracyjnej klasy jak grupy w przedszkolu. Nie rozkładam nad synem parasola ochronnego, nie traktuję jak świętej krowy. Wymagam tak jak mogę od niego wymagać.
    • aniawroclaw1 moj synek jest w przedszk.integracyjnym 06.04.11, 12:11
      i jest Super.
      Wogóle nie widać, że któreś dziecko jest inne. Widać dziewczynkę, że ma zespół Downa ale np. na przedstawieniach wypada bardzo dobrze. Gdyby nie fizyczność, nigdy by,m nie stwierdziła, że dziecko czymś się różni.
      Chłopiec z autyzmem - zamiast śpiewać piosenki to biega. Generalnie jest nadpobudliwy, skaczący, machający.
      dziewczynka z porażeniem mózgowym.

      Jeśli chodzi o szkołę, to nie mam przekonania w 100 % czy posłałabym zdrowe dziecko. Jedyna obawa, to czy dzieci z problemami nie " rozwalają zajęć" i przeszkadzają pozostałym uczniom.
      • krapheika Re: moj synek jest w przedszk.integracyjnym 06.04.11, 19:39
        Bardziej niz "dzieci z problemami", boje sie zwyklych niewychowanych lobuzow, ktorych jest calkiem sporo w "normanych"klasach. Tacy to na bank lekcji nie rozwalajawink nie mam problemow z tym by moj syn uczyl sie w klasie integracyjnej, nigdy nie przyszloby mi do glowy, ze to moze byc problem dla niego w czymkolwiek, wrecz przeciwnie, czym szybciej zaakceptuje, ze ludzie sa rozni, maja rozne "problemy" tym lepiej i dla niego i dla tych dzieci, ktore te "problemy" maja.Tym bardziej, ze nigdy nie wiemy czy jako rodzice nie znajdziemy sie po tej drugiej stronie barykady i nasze dziecko nie stanie sie takim "problemowym".
    • leeloo2002 Re: klasa integracyjna? 07.04.11, 13:03
      ja posłałam swoją córkę do klasy integracyjnej i to jest strzał w 10
      Uważam że klasy integracyjne dostają b. dobrzy wychowawcy - pedagodzy, bo muszą być cierpliwi do pracy z dziećmi integracyjnymi (na tle innych wychowawczyń z rocznika nasza jest o klasę lepsza) Dodatkowo klasy są mniej liczne (nasza: 16 osób, inne z rocznika 25-27)
      Zawsze oprócz nauczyciela na lekcji jest pedagog wspomagający - pracują w tandemie, także nie ma takiego problemu że dzieci nieintegracyjne są niezadbane. Mają dużo wyjść - jednodniowych wycieczek, zajęć w terenie i babki to z łatwością ogarniaja
      dziecku z klasy integracyjnej jest łatwiej dostać się na zajęcia dodatkowe (np rehaba, reedukacja), bo wychowawca ma zwyczjnie chody u prowadzących.
      Ja widzę same plusy, dzieci integracyjne b.ładnie wpasowały się w klasę
      No ale w Polsce panuje niewypowiadany głośno pogląd że niepełnosprawność jest zakaźna, z takimi opiniami spotkasz się pewnie (pośrednio) na tym forum.
      Ja mam szwagierkę (pedagoga teoretyka - sic!, która nigdy by nie posłała dziecka do integracyjnej z tego powodu
      • hanna26 Re: klasa integracyjna? 08.04.11, 09:35
        > Uważam że klasy integracyjne dostają b. dobrzy wychowawcy - pedagodzy,

        Nieprawda. W klasach integracyjnych powinni być bardzo dobrzy wychowawcy-pedagodzy. I często są. Natomiast niestety często nie są ani b. dobrzy, ani b. źli. Są zwyczajni, przeciętni. I wtedy taka klasa może być strzałem w stopę, a nie strzałem w dziesiątkę.
        • aaaa-122 :((( 09.04.11, 10:42
          "ja zabrałam stanowczy głos ze klasy integracyjne sa dla naszych dzieci a nie dla zdrowych"

          forum.gazeta.pl/forum/w,10034,122807932,122840110,Re_spokojnie_.html
          Pożyczyłam to z innego forum. Wiele wypowiedzi mnie zbulwersowało. I w tym wątku i w zalinkowanym. Z osobistych doświadczeń. Dziecko z mojej bliskiej rodziny chodzi do 4 klasy. Klasa integracyjna. Ostatnio przyszła z płaczem bo gó...arz wyzwał ją /oraz kilkai nnych osób/ od prostytutek. Tym razem. Były już ku..., szmaty oraz parę innych. Oraz obdukcje lekarskie. Pomimo, że nauczycielki nie spuszczają z gó...arza oczu. Ale jak trzymają go za jedną rekę to wali drugą, a jak za obie to kopie. I co? I nic. Wg mamusi rodzice są nietolerancyjni, a dzieci to wredne bachory, które prowokują jej synka. Bo jej synek się tak w domu nie zachowuje. Ja nie twierdzę, że wszedzie tak jest i, że to jest reguła. Ale zwyczajnie nie wiadomo dziecko z jakimi problemami się w klasie integracyjnej trafi. Tam nie ma problemu z 4 pozostałymi dziecmi z orzeczeniem. Jest 1 wariujący Adehadek i co? I nic. łazi po klasie to łazi, nikt szat nie rozrywa. Ale jest 1 łobuz zwyczajny ale ma orzeczenie i w związku z tym ma prawo kopać, bic wyzywać, spychać ze schodów itp. Wg mamusi rzecz jasna. To drastyczny przypadek. Pewnie wielu takich nie ma. Ale ten zalinkowany wątek wyjątkowo mnie wkurzył. "ja zabrałam stanowczy głos ze klasy integracyjne sa dla naszych dzieci a nie dla zdrowych" Przykre. Bo jak dzieciaki się teraz nauczą, że tacy ludzie to święte krowy i trzeba ich omijać to będą ich omijać w dorosłym życiu. Zawsze myślalam, że jak dzieciaki idą do szkoły i mają swoją klasę to jest to ICH klasa, a tu proszę.
          • gaja78 Re: :((( 09.04.11, 11:18
            Po lekturze tego wątku zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy rodzice obawiają się, że ich dzieci w klasie integracyjnej będą się uczyć gorzej, niż w klasie zwykłej. Autorka wątku oczekuje, że dziecko które usiądzie w ławce z jej dzieckiem, będzie mu pomagało w lekcjach.
          • kai_30 Re: :((( 09.04.11, 14:24
            Ja chciałabym tylko jeszcze raz zwrócić uwagę, że na ADHD nie wystawia się orzeczenia, tylko opinię, więc dziecko z ADHD nie jest dzieckiem integracyjnym, i równie dobrze może chodzić do zwyczajnej, masowej szkoły.

            Poza tym naprawdę czym innym jest ADHD, a czym innym agresywne chamstwo i brak wychowania - to drugie też można spotkać w zwyczajnych szkołach rejonowych, wśród rodziców również.
          • gemmavera Re: :((( 09.04.11, 16:55
            aaaa-122 napisał:

            > Adehadek i co? I nic. łazi po klasie to łazi, nikt szat nie rozrywa. Ale jest 1
            > łobuz zwyczajny ale ma orzeczenie i w związku z tym ma prawo kopać, bic wyzywa
            > ć, spychać ze schodów itp. Wg mamusi rzecz jasna

            Heh, no właśnie niestety tak często bywa, że rodzice uważają, że "wyrobienie" dziecku papierka to koniec ich drogi. W sensie że jeśli dziecko dostanie papier o potrzebie kształcenia specjalnego (ze wskazaniem na klasę integracyjną), to od tej chwili jest "chronione" i może wyprawiać, co mu się podoba. A rodzice mogą odetchnąć z ulgą i wyłożyć się na fotelu, bo oto nastąpił kres ich gehenny. wink
            Tymczasem jest odwrotnie: zdobycie papierka to dopiero początek drogi - jak się już ma diagnozę i zalecenia psychiatry/psychologa/pedagoga, to dopiero wtedy trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty. Tyle że wielu rodziców tego nie rozumie, tak jak matka z Twojej opowieści.
            Tacy ludzie nie rozumieją dwóch rzeczy:
            Po pierwsze, nie rozumieją idei integracji, tak myślę. Nie rozumieją, że klasy integracyjne mają nauczyć dziecko z orzeczeniem znaleźć się wśród zasad i norm społecznych - po to, żeby poradziło sobie w przyszłości, już jako osoba dorosła.
            Po drugie, tacy rodzice nie rozumieją, że stawiając dziecko w pozycji świętej krowy, robią mu wielką krzywdę. Pewnego dnia takie dziecko dorośnie, wyjdzie ze szkoły i nagle stwierdzi, że świat jednak nie kręci się wokół niego.
            A rodzice być może wtedy się obudzą, ale już z ręką w nocniku.

            Czytałam ten zalinkowany wątek z forum Inny Świat już dawno.
            Jako matka dziecka z orzeczeniem nie zgadzam się z twierdzeniem, że klasy integracyjne są "dla naszych dzieci".
            Idea hmm... nie wiem, jak to nazwać - równości?, na której m.in. oparte jest istnienie klas integracyjnych, wyklucza traktowanie innych dzieci jako "narzędzia", dzięki któremu dzieci integracyjne będą się uczyć żyć w społeczeństwie. Moim zdaniem traktowanie którychkolwiek dzieci (czy to zdrowych jako "środowiska" rozwoju dla integracyjnych, czy to integracyjnych, jako "środowiska" nauki tolerancji dla zdrowych) jak środka do celu wypacza ideę integracji w ogóle.

            No, to sobie trochę górnolotnie popisałam przy sobocie. wink

            Na koniec apeluję, żeby nie wrzucać wszystkich do jednego wora.
            To nieprawda, że wszystkie dzieci integracyjne rozwalają lekcje i leją zdrowych kolegów.
            To nieprawda, że wszyscy rodzice dzieci integracyjnych uważają swoje pociechy za święte krowy i sądzą, że należy przymykać oko na ich wybryki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka