joasia401
28.09.11, 09:04
Pani świetliczanka odmówiła mi dzisiaj przyjęcia pierwszoklasisty do świetlicy. Chciałam go zapisać, ponieważ od października rozpoczynam pracę i nie mam, przynajmniej na razie, nikogo kto mógłby go odebrać bezpośrednio po lekcjach. Chodzi do szkoły codziennie na ósmą i kończy o 11:30 i 12:35. Wg Pani ze świetlicy karty należało składać do 9 września, 12 było posiedzenie komisji, a teraz nie ma już żadnej możliwości dopisania go, bo dzieci za dużo i tak zostało przyjętych (i jak to pani podkreśliła należy jej z tego powodu współczuć). Nie widziałam potrzeby zapisania go we wrześniu, bo jeszcze nie pracowałam. Po południu idę na rozmowę do pani dyrektor i proszę o podpowiedź, czy są jakieś przepisy regulujące tę kwestię, czy szkoła może się wypiąć na moje dziecko, dziecko ma 7 lat i nie wyobrażam sobie, żeby dać mu klucz i sam żeby siedział pół dnia w domu. Pani świetliczanka zaproponowała, że ostatecznie może go przyjąć na moje oświadczenie, że dziecko zostaje na moją odpowiedzialność i szkoła za niego nie odpowiada i to na góra jedną, dwie godziny tygodniowo. Jak tę sprawę rozwiązać? Proszę o radę.