Ludziska, proszę, uczcie dzieci sprzątania po sobie po skorzystaniu z toalety. W mojej pracy są osoby, które obsikują deskę sedesową, nie spuszczają wody, nie używają szczotki do mycia muszli, jedna z pań nie raczy nawet wytrzeć po sobie kropelek krwi, a podpaski wyrzuca do kosza „w całej okazałości”. Takie same „kwiatuszki” są na porządku dziennym w toaletach publicznych, na wszelkich kempingach, zwłaszcza w Polsce. I czekają, aż ktoś z obsługi je uprzątnie. Rzygać się chce. Szczerze współczuję "obsłudze". Nie wierzę, że są to nawyki życia dorosłego. Tych syfiarzy (to najoględniejsze określenie, jakie jestem w stanie z siebie wykrzesać) rodzice w dzieciństwie nie nauczyli higieny

!!!
Z kimkolwiek by się nie poruszyło tematu, to on jest czyściutki i jego dzieci też. A gdzie są Ci, którzy tak chamsko syfią??? Wiadomo, nikt się nie przyzna.